Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Yagiel o Wolne tematy (83 – …
    Siekiera_Motyka o No deal, Mister Trump?
    - o No deal, Mister Trump?
    Pinxit o No deal, Mister Trump?
    - o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    Marek Lipski o No deal, Mister Trump?
    NICK o Wolne tematy (83 – …
    Birton o MSZ: Polska nie poprze Węgier…
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    adsenior o No deal, Mister Trump?
    NICK o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o No deal, Mister Trump?
    Maćko o No deal, Mister Trump?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 389 obserwujących.

Coś drgnęło lub 45 teologów i filozofów pisze do kardynałów

Posted by Marucha w dniu 2016-07-14 (czwartek)

Jak donoszą wiarygodne źródła takie jak Rorate Caeli, onepeterfive i katholisches.info grupa jak na razie bezimiennych 45 teologów, filozofów, prałatów i księży w różnych krajów przesłała dokument żądający interwencji u papieża w sprawie wycofania Amoris Laetitia lub korekty niektórych zawartych w nim tez wszystkim 218 kardynałom oraz wszystkich patriarchom Kościołów pozostających w Unii z Rzymem.

Kościół walczący – Ecclesia militans

Grupa 45 robi zatem to, co radziliśmy już w naszym w wpisie z 10.07.2014 roku: „Napisz do kardynała”.[1]

„Nie oskarżamy papieża o herezję”, mówi rzecznik 45 sygnatariuszy Dr Joseph Shaw, filozof z Oxfordu. „Jesteśmy jednak zdania, że liczne tezy Amoris laetitia mogą być odczytane jako heretyckie”.[2]

Sygnatariusze przedłożyli 13 stronicową krytykę, która ukazuje 19 fragmentów Amoris Laetitia będących nie do pogodzenia z nauką katolicką.

Naszym skromnym zdaniem Amoris laetitia jest jednak herezją, ale być może sygnatariusze pragną, by papież mógł wyjść z tego z twarzą, a przyszli historycy dogmatów nie mogli napisać, że urząd zwyczajny papieża Bergoglio popełnił herezję formalną. Herezja formalna jednak miała miejsce, co daje do zrozumienia także kardynał Caffara, który krytykując kardynała Schönborna stwierdza, iż AL trzeba czytać w świetle dotychczasowego Magisterium, co nie jest możliwe.

Skoro zatem AL jest dokumentem magisterialnym, jak mówi Schönborn, to AL jest w nim sprzeczna. A czym jest sprzeczność dokumentu magisterialnego z Magisterium, jak nie herezją sensu lato, dodajemy my, chociaż w grę wchodzą także pomniejsze cenzury.

Dwóch postępowych teologów ze Szwajcarii żąda już teraz zmiany Katechizmu, Kodeksu Prawa Kanonicznego i całego nauczania Kościoła w świetle AL. Im wcześniej wszyscy przyjmą, że jest to jednak herezja formalna, tym szybciej będzie można przedsięwziąć jakieś kroki, jakby było komu.

I co ta interwencja da?

Wydaje się, że nic. Kardynałowie i patriarchowie nadal nie będą reagować, a papież Franciszek będzie robił jak dotychczas, gdyż skoro Synowski Apel o niezmienianie nauki Kościoła dotyczącej małżeństwa podpisany przez 879.451 osób nic nie dał, to nie da też nic list do kardynałów, którzy albo na tyle znają naukę katolicką, że sami sprzeczności widzą, albo na tyle ją znają, że pragną ją zniszczyć, jak kardynał Schönborn (redaktor główny Katechizmu Kościoła Katolickiego z roku 1992), albo jest im to obojętne.

Można by rzec, że mała to odwaga, skoro 45 sygnatariuszy pozostaje anonimowymi, ale wydaje nam się, że któryś z kardynałów na pewno ich nazwiska opublikuje, a papież Franciszek się na nich zemści, jeżeli będzie mógł. List ten będzie po prostu „kolejną piękną kartą w historii”, jak to nam powiedzą na kazaniu księża w przyszłości.

Uważamy, że dobrze się stało, gdyż także w czasach PRLu różne listy intelektualistów rozmiękczyły system, a ludzie trochę przestali się bać. Czy Kościół papieża Franciszka jest totalitaryzmem? Z pewnością jest.

Dlaczego duchowni w przeciwieństwie do świeckich nie reagują?

Ponieważ świeccy jeszcze wierzą, a duchowni nie. I całe to gadanie na temat: „synowskiego posłuszeństwa” jest po prostu bzdurą. Jeżeli widzę, że się pali uciekam lub próbuję gasić pożar.

Dlaczego świeccy wierzą, a duchowni nie wierzą? Ponieważ ci świeccy, którzy się tą problematyką zajmują (Skojec, White, De Mattei, Ferrara, Shaw etc.) nie żyją w grzechu ciężkim i dlatego nie utracili łaski usprawiedliwiającej uzdalniającej ich do zachowania teologalnej cnoty wiary.

Kilka słów wyjaśnień. Ponieważ przygotowujemy się pomału do cyklu na temat łaski, który będzie na pewno bardzo obszerny, ale pozostaje konieczny, toteż odkrywamy różne powiązania pomiędzy nauką o łasce a obecnym stanem Kościoła.

Skutki grzechu ciężkiego

O co chodzi? O to, że łaskę uświęcającą w rozumieniu łaski usprawiedliwiającej, czyli tej, która z momentem chrztu daje człowiekowi udział w życiu nadprzyrodzonym Boga można utracić przez każdy grzech ciężki.[3] Jest to definicja de fide (DH 1544, 1573, 1577). Zatem każdy grzech ciężki pozbawia nas życia Bożego, udziału w życiu Trójcy Świętej, gdyż to daje nam chrzest, redukuje nas do stanu sprzed chrztu, otwiera na złego ducha oraz czyni godnym piekła.

Grzech ciężki powoduje także utratę cnoty teologalnej miłości (caritas) to jest miłości do Boga i udziału w życiu miłości Trójcy Świętej. (DH 1931) Cnoty teologalnej wiary nie traci się zawsze ze stanem łaski, jednakże pozostała wiara jest co prawda „wiarą prawdziwą”, ale nie jest już „wiarą żywą”. (DH 1578).

Eden

W chwili obecnej nie znamy szczegółów tego rozróżnienia, ale wydaje nam się, że poprzez grzech śmiertelny wiara, która nawet pozostaje, jest rzeczywiście jakimś suchym konstruktem nie będąc życiodajnym ogrodem, jeśli można się tak wyrazić.

Czytając traktaty wierzących teologów jesteśmy za każdym razem zafascynowani właśnie żywotnością ich wiary jako tych, którzy w tym ogrodzie bywali i znają tam każdy kwiatek i każde zioło. Jest to dostrzeganie prawd wiary niejako od wewnątrz, co możliwe jest jedynie w stanie łaski powiększanym dobrymi uczynkami, modlitwą i innymi zasługami. Wiara po grzechu śmiertelnym, to jakby rycina tego ogrodu, lepsze niż nic, ale jednak nie prawdziwy i żywy ogród. Natomiast cnota wiary utracalna jest poprzez grzech niewiary, czyli świadome odrzucenie wiary Kościoła na rzecz nowinek. Wtedy nawet planu ogrodu już nie ma.

Teologalna cnota nadziei może trwać co prawda bez miłości (por. DH 2457), jednak nie bez wiary. I dlatego po utracie wiary następuje rozpacz, gdyż grzech rozpaczy godzący w cnotę nadziei jest następstwem grzechu niewiary. Wyjaśnia to stan duchowy i psychiczny mnóstwa księży znanych redakcji: suchość, niewiara i rozpacz, wszystko lepiej lub gorzej ukrywane. Zdaniem teologów także wszystkie cnoty i dary Ducha Świętego traci się wraz z łaską uświęcającą i miłością (caritas), co tłumaczy nam, dlaczego oni tacy źli, nieludzcy i podli. Właśnie dlatego.

A czym to oni tak ciężko grzeszą? Grzechami cielesnymi, a szczególnie charamszeniem się (od Charamsa, tj. stosunkami homoseksualnymi wśród duchownych). To ostatnie jest niestety smutną prawdą, która w Polsce objawił ks. Oko, a o której wiadomo także od lat na Zachodzie, a im wyżej w hierarchii, tym niestety pod tym względem gorzej, bardzo źle u jezuitów, a w Rzymie to już całkiej niedobrze, patrz Charamsa, homo-lobby, rezygnacja Benedytka. I ponieważ tak grzeszą, dlatego ani nie wierzą, ani nie kochają, ani nie mają nadziei i już po prostu „nie wierzą w ten bullshit”. Wszystko to bardzo smutne i miejmy nadzieję, że wszystkich kardynałów to nie dotyczy, ale niestety sporej liczby, skoro naprawdę wszyscy milczą, a piszą świeccy, bo wierzą.

Trwajmy zatem w łasce, nie popełniajmy grzechów ciężkich, strzeżmy się przed grzechami lekkimi, nie rozgrzeszajmy się zbytnio z „wad charakteru” czy „słabości ludzkiej”, bo tak samo skończymy. Pod koniec tej równi pochyłej człowiek już w nic nie wierzy, niczego nie kocha i nie ma żadnej nadziei. Tego chce diabeł, któremu należy przeciwdziałać. Bez trwaniu w grzechu ciężkim obecnej hierarchii Kościoła, bez grzechu niewiary, obecna reakcja polegająca na braku reakcji pozostaje teologicznie niewytłumaczalna.

[1] https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com/2014/07/10/nieomylnosc-papieska-a-obecny-pontyfikat-3-z-3/
[2] Za http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/07/catholic-academics-and-pastors-appeal.html
[3] Referuję za Ott, L., Grundriss der Dogmatik, Bonn 201011,374-375.3edc

https://wobronietradycjiiwiary.wordpress.com

Komentarzy 16 to “Coś drgnęło lub 45 teologów i filozofów pisze do kardynałów”

  1. Zbyszko said

    Polecam piękny apel, użycia bardzo skutecznej broni, przez nas tutaj na dole hierarchii kościelnej, także w tej sprawie:

    Być może, właśnie dzięki temu, mimo usilnych starań okupanta, Polska jeszcze istnieje. Tutaj w Polsce, jeszcze stosunkowo powszechnie, używa się tej broni.
    Nawet Matka Boska w swoich orędziach prosi nas byśmy, używali tej broni także w „roszczeniach” w stosunku do osób duchownych. Tutaj można o tym poczytać:
    http://gibson.neon24.pl/post/132332,czy-matka-boska-moze-do-nas-przemawiac

  2. Metro said

    A czy te trolle nie wiedzą że papież jest nieomylny w sprawach wiary? Przecież taką prawdę genialną odkryli tak z 1800 lat od ukrzyżowania Chrystusa.

    Jak jest nieomylny to jaka jest podstawa do tej krytyki?(

    Nie bredź o sprawach o których g… wiesz.
    Admin

  3. podlasie said

    Czy ktoś moze mi wytłumaczyc co to są cnoty „teologalne’? Czy to nowy Katechizm wprowadził takie pojecie?
    Ze starego znam : Trzy cnoty Boskie(wiara, nadzieja i miłosć) oraz cztery Cnoty Główne(roztropnośc, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo). Czy „teologalne” to coś słabszego niz ” teologiczne”? Wydaje sie,że taki wydżwiek ma końcówka -„alne”…

  4. Ad 2 (Metro)

    Papież jest nieomylny, kiedy naucza w sprawach wiary i moralności, używając formuły ex cathedra .
    Dogmat został ogłoszony względnie niedawno, bo w 1870 r.

    Krótko mówiąc, papież nie byłby nieomylny nawet gdyby (np. w stanie zachwiania poczytalności) ogłosił, że mówi ex cathedra, a mówił o pogodzie. Podobnie, jak nie byłby nieomylny, mówiąc o wierze lub moralności bez zastrzeżenia ex cathedra.

    Przeciwko ustanowieniu tego dogmatu wypowiedziało się wielu duchownych i świeckich, a dodam, czysto od siebie, że za tym dogmatem nie głosowałbym, nawet gdyby mi cała Kuria Rzymska kazała.
    Mam nadzieję, że skoro go jednak ustanowiono, to Duch Święty, z listości nad ludzką pychą, pilnuje aby go nie nadużywano, zarówno w sensie jakości, jak i częstości. Moja nadzieja wydaje się uzasadniona tym bardziej, że po uchwaleniu w 1870 r. na dogmat nieomylności powołano się tylko raz, kiedy ustanowiono dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny.

    PS
    Pozdrawiam p. Admina, którego uwaga jest całkowicie uzasadniona, a jej forma dodatkowo zniechęcająca do bredzenia.

  5. Marucha said

    Re 4:
    Istotnie, Duch Święty czuwa. Nawet papieże posoborowi nie odważyli się używać dogmatu o nieomylności w sprawach wiary i moralności.
    Wszystko, co mówią – to są ich nauki prywatne, które MOGĄ mieć wartość dla wiernych, ale nie MUSZĄ. Odrzucenie ich nie jest żadnym grzechem i nie zagraża zbawieniu.

  6. Metro said

    @2 Nie bredź o sprawwach o krótych g.. wiesz!

    Przez 1800 lat nie wiedzieli że papież był nieomylny?

    A skąd on jest nieomylny? Po pierwsze, święty Piotr nigdy nie był Rzymie. Nie ma na to dowodów a święty Augustyn sam twierdził że wiara w śmierć Piotra w Rzymie to legenda miejska.

    Czy Piotr był nieomylny? Proponuję wrócić do Dziejów Apostolskich. Tam Piotr został przegłosowwany na soborze jerozolimskim. Wygrał Szaweł. Piotr nawet za życia nie był uważany na nieomylnego, jego rzekomy następca na stolcu w Rzymie (gdzie Piort najprawdopodobniej nigdy nie był) tym bardzie nie może być nieomylny. Prawnicy mówią: neno plus iuris transfeerre potest quam ipso habet.

    Ten dogmat, jak wiele innych, to przykład zidiocenia kościoła rzymskiego. Całość łykają figutanci upośledzeni umysłowo.

  7. Marucha said

    Re 6:
    Czy ty palancie nie rozumiesz, kurwa, języka polskiego?
    Ile razy ci powtarzać, że wypowiedzi papieskie NIE SĄ NIEOMYLNE i nie obowiązują katolika – z wyjątkiem niezwykle rzadkich przypadków, gdy wypowiada się ex cathedra i to tylko w tematach wiary i moralności?
    Czy jesteś umysłowo opóźniony, czy szukasz awantury?

    A teraz zamknij za sobą drzwi z tamtej strony.

  8. Bernard Korzeniewicz said

    @5
    LITOŚCI.
    Piotr nie został „przegłosowany”.

    „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my” (Dz 15, 28).

    Inaczej mówiąc proszę darować sobie nadinterpretacje.

  9. JO said

    ad.1.
    https://gajowka.wordpress.com/czwarty-zakon-meski/

  10. Wimar said

    W toku dyskusji jakbyśmy zapomnieli o słowach Pana Jezusa wypowiedzianych do Żydów w momencie Jego pojmania w ogrodzie Getsemani: „Lecz to wasz czas i panowanie ciemności”. Łk 22;53. Ten czas trwa nadal. Czas liczony wg miar wieczności jest inny niż nasz ziemski, a panowanie ciemności od tamtego czasu tylko się wzmogło jakby osiągając w naszych czasach swoje apogeum.
    Wracając do wątku @6 Metro. Myli się Pan w kwestii zasadniczej, chociaż ściśle powiązanie miejsca pochowku św. Piotra z bazyliką watykańską może już nie być tak 100% pewne. Tę wątpliwość zasiał w swojej książce A. Socci „„Czas burzy. Dramat czasu konklawe” .http://obrazmojegoserca2.blog.onet.pl/2013/03/14/objawienia-ktorych-boi-sie-watykan-czy-napewno/
    Pozdrowienia dla Admina

  11. Listwa said

    @ 4 Rozpuszczalnik

    Pana podejście jest nieco błędne. Gdy Kościół ogłasza dogmat oznacza, że ogłasza prawdę. I to nie jest kwestia głosowania, czy prawda jest prawdą, bo ona była prawdą nawet jeśli nie została jeszcze podana Ex Catedra i była prawdą zanim została podana powszechnie. Gdy została przez Kościół podana Ex Catedra, wtedy jest sformułowana i znana i katolicy zobowiązani są ją przyjąć, jako coś istotnego dla swego zbawienia. Czyli to nie jest tylko kwestia znajomości , ale też konieczności przyjęcia.

    Jeśli Kościół, matka nasza, podaje w swej mądrości i dobroci jakiś dogmat Ex Catedra, to znaczy, że głupotą jest przeciw temu protestować. I bardzo źle świadczy to o „wielu duchownych i świeckich” którzy kwestionują, bądź sam dogmat , bądź jego ogłoszenie.

    Kościół katolicki, matka nasza, na pewnym etapie dziejów doszedł do wniosku, że konieczne staje się ogłoszenie prawdy mówiącej o nieomylności nauki papieskiej podanej Ex Catedra (a nie nieomylności papieża -Metro), oznacza to, że Kościół uznał sformułowanie tej prawdy i podanie jej do powszechnego przyjęcia jako bardzo istotne dla dalszego trwania Kościoła i zbawienia katolików.

    Ogłoszenie tego dogmatu jest przykładem opieki Ducha św. nad Kościołem. Ówczesna hierarchia nie znała przyszłości, Duch św tak.
    Dogmat o nieomylności nauki papieskiej mówi nam kiedy nauka papieża jest w 100% nieomylna i prawdziwa, a kiedy nauka papieska może w skutek jego ułomności, niedokształcenia lub nawet złej woli czy przymusu, zawierać błąd i fałsz. Ale takiego błędu zawierać nie musi.

    Ogłoszenie tego dogmatu stawia jasną granicę pozwalającą ustalić pola nauki papieskiej bezbłędnej i nauki ewentualnie potrzebującej zweryfikowania i korekty, a być może odrzucenia. Co daje nam wyraźny punkt odniesienia dla stosowania posłuszeństwa. Depositum Fidei nie zawiera żadnych błędów i jest tylko prawdą. Wierni nie są zobowiązani do przyjęcia fałszu i błędu oraz nimi sie kierować, jak też traktowania fałszu i błędu jako prawdy.

    Ten dogmat jest bardzo istotny dla odrzucenia błędów, także Soboru Watykańskiego II oraz pozwala na odrzucenie posłuszeństwa w przypadku błędów godzących w wiarę i moralność.

    A to że dla niektórych świeckich lub duchownych jest problemem, że nauka papieska może być w pewnych warunkach zawsze prawdziwa, to tylko źle świadczy o ich intelekcie i wierze.
    Wszyscy powinni raczej poznać dokładnie podaną przez Kościół naukę, jej znaczenie i konsekwencje przyjęcia lub odrzucenia. A nie kwestionowac ją na „dzień dobry” i głupio.

  12. Listwa said

    @ 6 Metro

    „Ten dogmat, jak wiele innych, to przykład zidiocenia kościoła rzymskiego. Całość łykają figutanci upośledzeni umysłowo.”

    – ty się Metro zacznij lepiej uczyć, bo twoje wymądrzanie jest zbyteczne nawet dla ciebie. Zidiociałby może jeszcze nie jesteś, ale jesteś na dobrej drodze do tego. .

  13. Re 11 (Listwa)

    Panie Listwa, niech Pan potraktuje moją szczerość jako dowód mojego respektu wobec pańskiej pasji i pańskiego absolutnego posłuszeństwa wobec Kościoła Katolickiego, nieomylnej Matki Naszej.

    Otóż w pańskim tekście nie znalazłem praktycznie jednej myśli, z którą mógłbym się zgodzić. Jasno to deklaruję, żeby nie sprowokować nas obu do ewentualnej kazuistyki.

    Wspomnę tylko, że według mnie żaden człowiek i w żadnych okolicznościach nie może pretendować do nieomylności, chyba że przez jego usta przemawiałby Duch Święty, co jednak oznaczałoby, że nie mielibyśmy wówczas do czynienia z jego ludzką nieomylnością, tylko z nieomylnością Trzeciej Osoby Trójcy Świętej.

    Historia dostarcza wiele przykładów papieskiej niedoskonałości sądu, a sytuacje kiedy mieliśmy równolegle dwóch, a nawet trzech papieży, stanowią – same w sobie – zachętę do wielkiej ostrożności w kwestii praktykowania posłuszeństwa absolutnego i ślepego.

    Dając człowiekowi rozum i wolną wolę, Stwórca nie zaznaczył, że w pewnych dziedzinach mamy obowiązek z tych darów rezygnować.
    Ilekroć sumienie wskazuje nam, że inny człowiek publicznie błądzi w sposób niebezpieczny dla Kościoła (choćby był ubrany w czerwień lub purpurę), to powinniśmy zdobyć się na odwagę mu to wypomnieć, naturalnie z ostrożnością i taktem stosownym do sytuacji.

  14. Listwa said

    @ 13 Rozpuszczalnik

    Nie znalazł pan żadnej myśli z którą mógłby się zgodzić- wierze w pana szczerość . Ale czy aby na pewno pan dobrze szukał?

    Pisze pan „według mnie żaden człowiek i w żadnych okolicznościach nie może pretendować do nieomylności”, a widział pan to zdanie
    „mówiącej o nieomylności nauki papieskiej podanej Ex Catedra (a nie nieomylności papieża -Metro)”? Nigdzie nie twierdze, że papież jest kiedykolwiek nieomylny. Natomiast twierdzę, że nauka podawana w klauzuli Ex Catedra jest prawdziwa i bez fałszu.
    W swoim wpisie nie twierdzę nic o ludzkiej nieomylność. Ponadto nauka dogmatyczna, czyli nieomylna, przedstawia sprawy niedostępne dla ludzkiego umysłu.

    Pisze wyraźnie „Dogmat o nieomylności nauki papieskiej mówi nam kiedy nauka papieża jest w 100% nieomylna i prawdziwa, a kiedy nauka papieska może w skutek jego ułomności, niedokształcenia lub nawet złej woli czy przymusu, zawierać błąd i fałsz”
    czy też
    „Ogłoszenie tego dogmatu stawia jasną granicę pozwalającą ustalić pola nauki papieskiej bezbłędnej i nauki ewentualnie potrzebującej zweryfikowania i korekty, a być może odrzucenia.”

    Widział pan te zdania?

    Pisze pan ” zachętę do wielkiej ostrożności w kwestii praktykowania posłuszeństwa absolutnego i ślepego”

    A widzial pan te zdanie w moim wpisie : „Co daje nam wyraźny punkt odniesienia dla stosowania posłuszeństwa. Ten dogmat jest bardzo istotny dla odrzucenia błędów, także Soboru Watykańskiego II oraz pozwala na odrzucenie posłuszeństwa w przypadku błędów godzących w wiarę i moralność”. ?

    „Dając człowiekowi rozum i wolną wolę, Stwórca nie zaznaczył, że w pewnych dziedzinach mamy obowiązek z tych darów rezygnować”
    – Pan Bóg dał nam wolna wolę i rozum, co wcale nie oznacza, że przyjęcie czyjegoś kierownictwa za swoje lub czyjąś opinię za swoją, przy wykorzystaniu własnego rozumu i woli jest niemożliwe lub oznacza rezygnację z wolnej woli lub rozumu.

    Sugeruje , aby zechciał pan korzystająć z własnej woli i rozumu i czytać uwaznie teksty z którymi pragnie pan dyskutować oraz i wysilic własny rozum do tego stopnia, aby na drugi raz dyskutować z czyimiś opiniami , a nie z własnymi wyobrażeniami na temat tychże opinii.

    Sam pan widzi że z pomoca własnej woli i rozumu jest pan w stanie wykonac to co sugeruje.

    .

  15. Listwa said

    @13 Rozpuszczalnik

    „Ilekroć sumienie wskazuje nam, że inny człowiek publicznie błądzi w sposób niebezpieczny dla Kościoła (choćby był ubrany w czerwień lub purpurę), to powinniśmy zdobyć się na odwagę mu to wypomnieć, naturalnie z ostrożnością i taktem stosownym do sytuacji.”

    – prosze upominać, czy ja gdziekolwiek zaprzeczam potrzebie upominania?
    Natomiast, aby upominać, to trzeba raczej skorzystać z rozumu i wiedzy, a nie sumienia. I ta wiedza powinna mieć dwa filary, jednym jest dobra znajomość „jak powinno być” a drugi ? prosze uzupełnić …

    Sumienie panu powie żę ktoś ” ubrany w czerwień lub purpurę” błądzi ?

    Sądzę , zę pan powinien najpierw rozróżniać pewne rzeczy dopiero potem robic wpis @ 13.

  16. Co miałem powiedzieć, powiedziałem.
    R.

Sorry, the comment form is closed at this time.