Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pokemon Go i władcy marionetek

Posted by Marucha w dniu 2016-07-21 (czwartek)

Zbiorowe szaleństwo ogarnęło ludzi od Kalifornii po Nową Zelandię. Miliony, często dorosłych i na pozór poważnych ludzi, zaczęło… zbierać Pokemony.

Gonitwa za wirtualnymi potworkami opanowała serca i umysły, doprowadzając już do kilku tragedii oraz… ogromnego wzrostu wartości akcji koncernu Nintendo.

Jednak tłumy przemierzające ulice miast i wiejskie okolice na całym świecie w poszukiwaniu stworków, nawet o tym nie wiedząc, biorą udział w wielkim socjotechnicznym teście.

Niewątpliwie osoby stojące za całym światowym zamieszaniem z Pokemon Go, obserwują na ekranach monitorów ruch użytkowników i może nawet śmieją się pod nosem z ludzi biorących udział w kontrowersyjnej zabawie. Wszak jedną aplikacją dostępną za darmo dla posiadaczy popularnych telefonów zagoniono do biegania za nieistniejącymi stworkami miliony ludzi. Brzmi to absurdalnie, ale ta gra naprawdę zawładnęła ludźmi i jest bezapelacyjnym hitem wakacji.

Piewcy aplikacji zachwycają się faktem, że ludzie w końcu wyszli z domów na świeże powietrze. Ciężko jednak podzielić ich entuzjazm, gdyż użytkownicy w pogoni za Pokemonami zerkają na ekrany smartfonów i oglądają świat przez pryzmat wirtualnych map, niekoniecznie zwracając uwagę na mijane zabytki czy piękną przyrodę.

Gracze biorą udział w teście społecznym, z którego szczegółowe wnioski wyciągną zapewne tylko nieliczni. Wielcy tego świata, niekoniecznie formalnie odpowiadający za powstanie aplikacji, mogą dowiedzieć się jaki procent społeczeństwa jest na tyle infantylny, by tracić godziny na poszukiwanie stworków. W zabawie uczestniczą wszak nie tylko dzieci, ale i rodzice, którzy mogliby ten czas przeznaczyć na wychowanie swoich pociech. Dla macherów od „zarządzania społeczeństwami” to ciekawa odpowiedź na pytania o stan rodzin w wielu krajach świata.

Dowiedzą się oni również wiele o podatności na manipulację. Wszak miliony osób gotowych udać się w miejsce wskazane im przez producenta gry lub innego użytkownika aplikacji tylko po to, by do swojej istniejącej wyłącznie w przestrzeni wirtualnej kolekcji dodać chomika rażącego prądem czy ryjącą w ziemi niby-dżdżownicę, pokazują jak daleko można się posunąć w zdalnym sterowaniu społeczeństwami Zachodu.

Świat zdziecinniał. Ludzie nie biorą odpowiedzialności za siebie i swoje rodziny, gdyż nie muszą. O wszystko zatroszczy się za nich państwo opiekuńcze. Mogą więc spędzać godziny na łapaniu stworków, które niegdyś interesowały wyłącznie 7-mio czy 9-cio latków.

Pokemon Go może okazać się nie tylko niewinną zabawą, ale również poligonem doświadczalnym, na którym w dziecinnie prosty sposób władcy marionetek manipulują milionami ludzi, przenosząc ich z miejsca na miejsce niczym pionki na szachownicy.

„Zarządzanie społeczne” wchodzi na wyższy poziom. Jak dotąd wielkie koncerny dyktowały światu mody, narzucały wzorce zachowań, „właściwe” postawy, jedyne dopuszczalne przez poprawność polityczną ideologie. Teraz aplikacja korporacji Nintendo przerzuca ludzi z miejsca na miejsce. Nie sposób ocenić, czy powstanie gry, w której nie da się nic wygrać, było inspirowane przez kogoś z zewnątrz. Niewątpliwie jednak służby i wywiady wszystkich poważnych państw przyglądają się zachowaniu obywateli i ich reakcjom na sytuację, w której zabawka mówi ludziom, gdzie mają iść, a oni pokornie wykonują polecenia.

Wiedza ta z pewnością nie pójdzie w las, a po Pokemon Go ruszą nowe, jeszcze ambitniejsze projekty manipulowania społeczeństwami, które na własne życzenia stają się łatwo sterownymi zbiorowiskami, by nie powiedzieć: stadami baranów.

Również odpowiedzialni za fizyczne bezpieczeństwo obywateli muszą wyciągać wnioski z zaistniałej sytuacji. Władze licznych instytucji oraz kolejne rządy ostrzegają przed nieodpowiedzialną grą w Pokemon Go. Zbieranie w muzeum holokaustu w Waszyngtonie, czy KL Auschwitz-Birkenau jest niesmaczne, ale raczej nie zakończy się tragedią. Jednak rząd Bośni i Hercegowiny musiał swoich obywateli ostrzec, by zbierając potworki nie wchodzili na… liczne w kraju pola minowe. Pokemony są również dostępne na liniach frontu walk z Państwem Islamskim.

Media informowały, że zabezpieczenie danych użytkowników Pokemon Go jest niewystarczające i dane logowania chociażby do poczt e-mail mogą paść łupem przestępców. Łącząc zarządzanie aplikacją i światowe organizacje terrorystyczne otrzymujemy straszną mieszankę. Ludzie złej woli mogą wszak skierować duże grupy ludzi w wybrane miejsce i dokonać straszliwego ataku.

Napaści na graczy, chociaż na mniejszą skalę, zdarzały się już wielokrotnie. Odnotowano je także w Polsce. Przestępcy traktują bowiem „cennego” stworka jako przynętę. Gdy żądny danego Pokemona użytkownik zbliży się do rozlokowanego na odludziu stworka, gracz może nie mieć szans w starciu z bandytami.

Ludzie, co dobitnie pokazuje popularna aplikacja, potrafią się zachowywać skrajnie nieodpowiedzialnie. Niektórzy wiedzieli to już wcześniej, inni potrzebowali do takich wniosków obserwacji użytkowania infantylnej aplikacji, jeszcze inni z pozyskanej wiedzy mogą wyciągnąć przełomowe dla życia społecznego wnioski. Jedno jest jednak pewne. Świat po Pokemon Go już nigdy nie będzie taki sam.

[Poniżej reakcja gracza Pokemon Go, który blokował drogę jezdną… – admin]

Michał Wałach
http://www.pch24.pl

Być może autor nieco dramatyzuje, ale popularność Pokemon Go daje to i owo do myślenia – a zwłaszcza przywodzi na myśl sentencję pewnego Żyda, utalentowanego pisarza S-F: „Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu”.
Admin

komentarzy 38 to “Pokemon Go i władcy marionetek”

  1. mgrabas said

    tracenie swego czasu życia na to, angażowanie się w to zamiast w aktywność wartościową i pożyteczną, jest dowodem upadku lub niedorozwoju…

  2. Zgorzkniały said

    Pokemony to nie są jakieś japońskie demony? Nie było przypadków „problemów” natury duchowej/psychicznej po zetknięciu się z tym? Coś tam sobie przypominam sprzed ponad dekady…

    Ale co do filmiku to jest to „fake”, pisze o tym autor w pierwszym komentarzu:

    „Hey guys Mark here! I’m glad most of you didn’t think we were actually trying to pass this off as a real video. Hope you had a laugh. I actually don’t play Pokemon go but I feel Richy is a bit addicted. There’s no going back. You guys play it?”

  3. Marucha said

    Re 1:
    Ludzkość gra w najróżniejsze gry od zarania dziejów. Nie ma w tym nic złego. Chodzi o pewne oderwanie się od codzienności. Potrzebują go nawet zwierzęta.

    Źle się dzieje, gdy ludzie przestają odróżniać grę od rzeczywistości, albo nawet staje się ona dla nich od rzeczywistości ważniejsza.

  4. Marucha said

    Re 2:
    To prawda.
    Ale co Pan powie o tym, że jakiś gówniarz dzwoni domofonem o wpół do trzeciej w nocy i żąda, żeby go wpuścić, bo na klatce schodowej ukrywa się pokemon? Budzi ludzi w środku nocy!

  5. Zgorzkniały said

    Re 4

    O wpół do trzeciej? To bym chyba policje wzywał, albo i od razu pielęgniarzy z kaftanem…

    Nie dość że ogólne zidiocenie, to jeszcze jak wspomina artykuł doświadczenie zdobyte dzięki tej grze może być użyte do poważniejszych planów sterowania masami.

  6. anonim said

    Ciekawi mnie tylko jak Nintendo zabezpieczyło się przed pozwami sądowymi w ojczyźnie pozwokracji czyli USA. Przecież nie są w stanie „zablokować” pokemonów tak by te nie fruwały w powietrzu a ludzie nie spadali w przepaść lub nie wpadali pod pociągi, samochody. Skoro nie są w stanie to znaczy że wypuścili na rynek wadliwy produkt i powinni pójść z torbami.

  7. Marucha said

    Re 6:
    Wystarczy tzw. „disclaimer” – że nie biorą odpowiedzialności za kretyństwo graczy.

  8. Peryskop said

    …Nie sposób ocenić, czy powstanie gry [by do swojej istniejącej wyłącznie w przestrzeni wirtualnej kolekcji dodać chomika rażącego prądem czy ryjącą w ziemi niby-dżdżownicę], w której nie da się nic wygrać, było inspirowane przez kogoś z zewnątrz…

    Było inspirowane co najmniej przez twórców Tamagotchi – zabawki-zwięrzątka do karmienia.

    Ale spoko. Zapewne gdy pierwsza fala euforii PGo siądzie, pojawią się wersje z opcjami reklamy, oferujące jakieś losowe korzyści – np doładowanie telefonu, czy darmowe burgery.

    Zatem masowe ogłupianie ma wspaniałe widoki.

    Nie widzę absolutnie żadnych podobieństw między zabawkę Tamagochi, a Pokemon GO.


    Admin

  9. anonim said

    Pytanie tylko czy wyjaśnili wszystkie sposoby jak można sobie zaszkodzić w pogoni za pokemonem…np nadepnąć na grabie.
    Mówimy o USA krainie gdzie kubek z gorącą kawą musi mieć napisane że płyn może poparzyć jeśli wylejemy.

  10. Dziad Wernyhora said

    Ja myślałem że to Pokemon Go to jakaś bzdura-ciekawostka która była od dawna, ale nie rozumialem że to nowoś i ma socjotechniczny aspekt.

    Wyobraźmy sobie taką wersję Pokemon Go:

    Po zalogowaniu wpisujesz numer i dane swojego konta bankowego.
    Za każdego złapanego pokemona firma oferuje Ci $10.
    Idziesz szukać pokemonów, łapiesz je, firma płaci Ci kasę – widzisz gotówkę na swoim koncie.
    Firma zachęca Cię – pochwal się znajomym jak zarobiłeś na pokemonach.

    Wkrótce po wprowadzeniu tej gry nie byłoby komu tyrać w McDonaldach, chmary pacanów latałyby tam gdzie im smartfon karze.
    Masy rzucałyby pracę żeby łapać pokemony po całych dniach.

  11. Peryskop said

    Re 8

    Nie widzę absolutnie żadnych podobieństw między zabawkę Tamagochi, a Pokemon GO.

    A ja mimo innej techniki dostrzegam podobieństwo – mianowicie w wymuszaniu w obu przypadkach autentycznej uwagi – z troską w tle – wobec „żyjątka” wirtualnego.

    Zresztą nie pisałem o podobieństwach, lecz o inspiracji, a to przecież nie to samo.

    Dziękuję za ilustrację Tamagochi.
    W rewanżu dr Otto Weininger dla p. JOrtodoxa.

    Tragiczna postać, ale jakże inspirująca !

    https://marucha.wordpress.com/2016/07/19/czy-nasi-pradziadkowie-byli-niewolnikami-jak-naprawde-wygladalo-zycie-panszczyznianych-chlopow/#comment-599499

    ——
    Zupełnie się nie zgadzam. W ten sposób można się dopatrzeć podobieństw/inspiracji między niemal wszystkim grami, np. między szachami a palantem.
    Ale nie ma o co się spierać. Problem jest z gatunku trywialnych.
    Admin

  12. ojojoj said

    Dlaczego autor nie napisal o prawdziwym powodzie powstania tej gry? Mianowicie, ta gra daje sluzbom specjalnym mozliwosc szpiegostwa na GLOBALNA skale. Cos jak pejsbuk, albo i wiecej. Np. wystarczy stawiac kilka pokemonow dziennie przed domem jakiegos polityka, zeby CIA moglo ogladac jego posesje w czasie rzeczywistym. Nie mowiac juz o tym co by bylo jakby zolnierze zaczeli grac w to w swoich bazach (oczywiscie nieamerykanskich).

    do 10.
    Wystarczy ze wstawia mozliwosc sprzedazy i kupna tych stworkow miedzy graczami, jak ma to miejsce od 15 lat w zwyklych grach on-line, a „byzmes” sam bedzie sie krecil – jedni sie wzbogaca, a inni pojda z torbami. Firma nie dolozy nawet zlamanego grosika, a akcje beda i tak szybowaly. Jeszcze dodam, ze nie jeden sie powiesil, kiedy ktos zabil mu wirtualnego wojownika, ktorego atrybuty gracz budowal od miesiecy i ladowal w to swoja rzeczywista kase.

  13. Amadeus said

    W ta grę grają ludzie którzy chcą się oderwać od monotonii dnia dzisiejszego a nie są idiotami, i grają w tą grę idioci, wrzucanie wszystkich do jednego worka to głupota.

    A co do artykułu to on przekłamuje w paru miejscach z ego co dało mi się wyłapać to Pokemon Go to nie pierwsza gra tego typu na komórki, jest ich parę mniej lub bardziej popularnych. Pokemon Go jest tworzona przez ten sam zespół co Ingres i działa na tej samej zasadzie.

    Śledzenie użytkowników komórek i ktoś śmiejący się z ludzi których śledzi, takie tezy to dziecinada ponieważ nie trzeba jakiejś gry aby śledzić ludzi gdzie się poruszają. Robią to już od dawna i na różne sposoby.

    Do inżynierii społecznej też nie trzeba takich gier bo inżynierowie społeczni zrobili już to co chcieli zrobić.

    Nie lubię i nigdy nie lubiłem pokemonów, ale w taką typu grę dla rozluźnienia to bym sobie zagrał.

  14. Jordan said

    Beware The „Pocket-Monster”

    The very word „Pokemon” is Japanese for „pocket-monster,” i.e., a demon

    http://introiboadaltaredei2.blogspot.com/2016/07/demon-chasers.html

    Łap zbieraj i trenuj pokemony kieszonkowe demony.

    Brutalność w kreskówce zaskakuje każdego i stawia pytanie, do kogo są te bajki adresowane. – Czy aby na pewno do dzieci? Sens walki sprowadza się do rywalizacji o tytuł Mistrza Wszechświata. I toczy się ona bez względu na wszystko. Pokemony mają swój bardzo urozmaicony arsenał: porażają prądem, miotają ogniem, ciskają głazami… Jakiej broni by sobie nie wymyślić – pokemony ją mają na pewno.
    http://egzorcyzmy.katolik.pl/poke-demony/

    Twardogłowi, uparci, kłótliwi, egocentryczni, mściwi, przykrzy w kontaktach z ludźmi, „hormonalni”, zaabsorbowani seksem, źli, kradnący, przebierający się za osobników płci przeciwnej, błazeńscy. Nie są to z pewnością biblijne wzorce postępowania! Te postaci z pewnością nie odzwierciedlają biblijnych wartości. Pokemon nie wytrzymuje krytyki!

    „Abrakadabra” to stare jak świat słowo, od dawna związane z dziedziną okultyzmu i magii. Słownik Webstera definiuje je w ten sposób: 1. słowo, które ma mieć moc magiczną i z tego powodu używane w zaklęciach, na amuletach, itd. 2. magiczna formuła. Nie jest więc przypadkiem, że dwie karty Pokemona o nazwach Abra i Kadabra są kartami posiadającymi magiczną moc.

    http://czytelnia.chrzescijanin.pl/problem-z-pokemonem/

    Strona 666 Na tej stronie w IV tomie przygód Harrego znajduje się opisane przekleństwo rzucające śmierć. W kulminacyjnym punkcie książki znajduje się satanistyczny rytuał, w którym zostaje zamordowane dziecko, zostaje złożona krwawa ofiara, jest dokonywana profanacja zmarłych i cmentarzy, są miotane bluźnierstwa.
    (za: „Powrót do zaczarowanego świata” ks. Waldemar Kulbat)
    https://wolnioddemonow.wordpress.com/category/dzieci/

  15. revers said

    Taka aplkacje mozna latwo zamainic nie na lap pokemona , ale lap terroryste, opoziocjoniste, lub nie nalezacego do klanu nindendo, cia tj np. sony ps3.

    http://natemat.pl/185555,cia-google-pokemon-go-najbardziej-szalone-teorie-spiskowe

  16. Peryskop said

    Dziad W : …nie rozumialem że to nowość i ma socjotechniczny aspekt… Wyobraźmy sobie taką wersję Pokemon Go: …Za każdego złapanego pokemona firma oferuje Ci $10…

    No to czyż socjotechnicznego aspektu nie ma już teraz jeśli w wersji za friko wiele osób ugania się „żeby łapać pokemony po całych dniach” ?

    Amadeus, pogadaj z Maćko, czy w zabawie w Pokemona Go nie ma elementów socjo-cyber ?

    Panowie nie doceniacie wiedzy o populacji jaką można zgromadzić testując zachowania tłumu i poszczególnych kontrolowanych osobników, wiedzionych dynamicznie sterowanymi przynętami.

    Z tą wiedzą można skuteczniej zwodzić tłumy, oraz dokładniej profilować indywidualne sztuki.

  17. mgrabas said

    „(…) What you may not yet know is that the game was actually developed by a CIA-funded software front group for the purpose of using all the mobile device cameras of the brain dead public to conduct what I call „mass redundant surveillance” of any area requiring immediate video documentation by the CIA or NSA. It’s essentially a CIA spying machine pretending to be a game. (…)”

    http://www.naturalnews.com/054687_Pokemon_Go_Pied_Piper_zombie_apocalypse.html

  18. mironik said

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Praca-marzen-W-Polsce-szukaja-trenerow-pokemonow-7439788.html
    jest zarobek w usa 20 dolarów na godzinę, w Polsce z 240zł za dwa dni. tyle że się będzie na youtube.

  19. mironik said

    10 zł na godzinę więcej niż jakiś kierowca na składzie czegoś tam.

  20. ojojoj said

    Mgrabas, dokladnie. Napisalem o tym powyzej ale jakos post sie pozno ukazal.

    Panie Jordan, a JP2 swego czasu wrecz promowal pokemony.

  21. Re: 20 Ojojoj
    Nie ma co sie dziwic i czemu sie dziwic, skoro caly Watykan jest naszpikowany „poke-monami”…
    Podobnie ma sie sytuacja w polsko-jezycznym „kneSejmie”…
    ==================================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  22. ad 13
    powazne , bo niemieckie , ha ha ha, zrodla podaja, ze fenomen Pokemona -Go dotyczy wszystkich warstw spolecznych . Podobno powazni panowie w bardzo powaznych garniturach na przerwach i lanczu miedzy debatami o Brexicie i notowaniami gieldy poluja na Pokemona. Nieslychane i zdumiewajace . Pare dni temu utworzyly sie dlugie korki na niemieckich autostradach , bo kierowcy polowali na Pokemony , a zlapac je mozno podobno tylko poruszajac sie w tempie kroku marszowego , wiec masowo zwalniali predkosc. Mozna miec tylko nadzieje , ze to nie zglupienie a swiadoma odskocznia na moment od ciezaru codziennosci . Digitalizacja wniosla i wniesie niestety duzo wiecej zagrozen i spustoszenia niz Pokemon-Go. Bo po Bozemu to ona nie jest i nagina prawa fizyki do wyuzdanych ludzkich zachciewajek.

  23. POKEMON GO zachętą do zbiorowego szalenstwa-DEPOPULACJA! said

    Gra POKEMON GO to nic innego jak kolejny krok firm oferujacych urządzenia ,ktore już nie są telefonami (już dawno stały się dla wielu wirtualnymi przyjaciółmi czy rodzinami)
    Teraz pojawia się tester ,który stał siętrendy dla znudzonych życiem posiadaczy tych samych zabawek z dostępem do internetu. WIELKI BRAT daje wytyczne dla gawiedzi a gawiedź mysli że stała się nowym narodem wybranym robiacym coś niezwykłego.
    A jeśli pojawi się kolejna gra ,która jak narkotyk owladnie milionami i ktoś da tym kretynom sygnał do zabijania?
    Nie w grze
    w realnym świecie- za zabicie dziecka będzie punkt ,staruszki dwa a zabicie pary to już epicki wyczyn…
    KONIeC ŚWIATA

  24. Kuna said

    Jest i aspekt finansowy.
    Bo za jakąś sumę można wstawić pokemona np. do własnej, prowadzonej kawiarni.
    I to się już robi.
    Czyli darmowa gra, ale sporo kasy wyciągnie.
    To tak jak z facebookiem.
    Zaczęło się od pogadanek i przesyłania fotek.
    Potem weszły reklamy i powstało mnóstwo stron takich, jak www- nawet mówi się, że bez facebooka nie istniejesz.
    I to prawda.
    Tylko, że jeśłi np. reklamujesz sie na fb i nie zapłacisz, to fb ogranicza Twoją widoczność/zasięg do 300 osób np.
    jak zapłacisz, to np. do 7000.
    Im więcej płacisz tym większy zasięg ma Twoja reklama.
    To już jest inny nowy świat.
    Ludzie będą ganiać za pokemonami w miejsca, które twórcom zapłaciły.
    Zapewne i to jakoś jeszcze ewoluuje, bo już chyba jest tam jakaś wirtualna waluta.
    Aspektów jest wiele i wiele nowych będzie, w zależności, jak ludzie będą reagować.

  25. Jack Ravenno said

    Moim zdaniem jest to solidnie przygotowana operacja psychologiczna. Pytanie – jak wielu posunie się jak daleko…
    Co gorsza to goofno ma zasięg globalny! Ktoś ma tych biednych ludzi w kieszeni – zaiste szatański pomysł.
    Nie mam uprzedzeń do gier ale to już nie jest zwykła gra.

  26. NICK said

    Dobrze rozpracowaliście!
    Temat. Tzw. ‚pokemonów’.
    To jest ważne narzędzie. Unych a na Nasz pohybel.
    „Szukajcie a znajdziecie”?
    Pokemona???
    Po was, zatem.

  27. Amadeus said

    Niektórzy niech się opamiętają, ja osobiście jestem zmęczony czytaniem artykułów czy komentarzy, które nic nie wnoszą a jedynie w sposób impertynencki wmawiają że żydy są wszędzie za rogiem itd.
    Google, Microsoft, apple, mosad, cia, gru czy kto tam co woli, inwigilują nas na milion sposobów, wiedzą co kupujemy, gdzie chodzimy itd, nie potrzebują gry do tego.

    Po za tym Pokemon to Ingres bis, a o ingres nie było tyle halo.
    Nikt nie krzyczał.
    Jestem zmęczony osobami, które na siłę imputują mi teorie spiskowe we wszystkim co wyszło w świecie, i że we wszystkim maczają ręce żydzi i reptalianie, jaszczury, wielkie sowy czy coś tam.

    Kiedyś tutaj przyjemnie było czytać komentarze, dużo się można było dowiedzieć i nawet pośmiać z ironii. Teraz tamci coraz rzadziej się wypowiadają, a przyszli tacy co wierzą w każdą teorie spiskową i wszechobecnego żyda.
    Nawet jeden ogłosił koniec świata bo pokemon go się ukazał.

    Dla tych ludzi co wszędzie widzą spiski. Gra z założenia musi mieć dobrą interakcje z odbiorcą, gra bez interakcji nie jest grą. W grze typu ingres, pokemon itp. ta interakcja zakłada ruszenie tyłka z domu i wyjście na zewnątrz domu spotkanie się z ludźmi. chyba że wyjście z domu jak i siedzenie w domu uważacie, że za tym stoi wszechobecny żyd.

    W grę grają normalni ludzie jak i idioci, a idioci zachowują się jak idioci, tego się nie zmieni.
    Fajnie nieraz wyjść z domu, pogadać z ludźmi i może się z kimś zapoznać, a że przy okazji się pogra to co w tym takiego do końca złego?

  28. Marucha said

    Re 27:
    No cóż, Panie Amadeus… kiedyś tutaj przyjemnie było czytać komentarze, dużo się można było dowiedzieć i nawet pośmiać z ironii. Teraz tamci coraz rzadziej się wypowiadają, a przyszli tacy co wierzą w każdą teorie spiskową i wszechobecnego żyda… a teraz niestety przyjemnie już nie jest, bo wypadki na arenie światowej jakoś dziwnie przyspieszają i może nie każdemu jest wesoło i nie stać go na ironię w obliczu zagłady cywilizacji.

    Owszem, nie musimy zaraz doczepiać do Pokemona Go jakiejś ideologii, choć np. Facebook też miał być tylko taką fajną stronką do kontaktów, a okazał się produktem CIA.

    To, że do naszego życia nie mieszają się jaszczury, albo sowy – to raczej pewne i zbędnym jest wyśmiewanie takich teorii. Natomiast ja nie mogę się dopatrzeć żadnego większego draństwa, za którym nie stali by koczownicy.

  29. NICK said

    Amadeus. „Google, Microsoft, apple, mosad, cia, gru czy kto tam co woli, inwigilują nas na milion sposobów, wiedzą co kupujemy, gdzie chodzimy itd, nie potrzebują gry do tego”
    Nie?
    „W grze typu ingres, pokemon itp. ta interakcja zakłada ruszenie tyłka z domu i wyjście na zewnątrz domu spotkanie się z ludźmi. chyba że wyjście z domu jak i siedzenie w domu uważacie, że za tym stoi wszechobecny żyd.”
    Pan się myli. Zasadniczo.
    Amadeus?

  30. Joannus said

    Aj waj jak te teoria spiskowe drażnią oczy i uszy.

  31. Nexushash said

    Można użytkować w łagodnej wersji, czyli wyłączyć kamerę i tryb AR, zarejestrować nowe konto gmail. I sobie w parku 1h dziennie łapać w parku na ławeczce nie ruszając się z miejsca. Bo zazwyczaj tu ktoś puszcza lura który zwabia pokemony. Obok jest arena gdzie można poćwiczyć bitwy.

  32. pokemon go az ocieka ludzkim marzeniem o rownosci spolecznej! ( tu niski uklon w strone Marksa i Engelsa) . Wszyscy , kazdy w to gra . Bo kazdy ma szanse zostac zwyciezca . Przegranych tu nie ma. Tu nie ma znaczenia , czy spedzasz 16 godzin dziennych w stresie dazyc do kolejnego miliona , czy od szostego miesiaca zycia uczestniczysz w kursach angielskiego , szermierki i fortepianu , czy tez w czwartym pokoleniu zyjesz z pomocy socjalnej — tu wszyscy sa rowni . jedynym warunkiem jest posiadanie smartfona .

    chwala Ci Boze , masz nas jednak w swojej opiece .

    Towarzysze ! — idee rownosci sa wciaz zywe!

  33. Amadeus said

    Ad Marucha

    „Natomiast ja nie mogę się dopatrzeć żadnego większego draństwa, za którym nie stali by koczownicy.”

    Ja także, ale takie gry nie są dla mnie aż takim draństwem, abym widział za nimi jakiś żydów.

  34. Boydar said

    Panie Stępień (33) …

  35. NICK said

    (34). P. Boydar. 🙂 .

  36. Lovshak-Rusofil said

    wjdzcie proszę na artykuł na wolnej-polsce.pl . Nie mam złudzeń że jest to aplikacja szpiegująca.

  37. Amadeus said

    Panie Boydar i inni z ery gier planszowych i karcianych. Tego Stępnia to se możecie przypisać sobie, ponieważ przespaliście około dwóch dekad historii gier komputerowych (Dopiero jeden z tu komentujących teraz się ocknął, że gry mogą mieć serwery i być globalne, co jest faktem od 20 lat.).
    To że komórki maja teraz moc obliczeniową bardzo wysoką, to przenieśli niektóre sposoby gier MMO do komórek, i będą tworzone takie gry.
    Gra pokemon to dziecinna igraszka do tego co gry komputerowe mogą zdziałać. to jest niewinna gra w porównaniu z innymi grami.

    Ta gra nie stworzyła idiotów topiących się, czy wychodzących na autostrady bo chcą złapać jakiegoś stworka. Ta gra tylko pokazała efekty inżynierii społecznej i jak dużo jest idiotów na świecie.

    Przespaliście 20 lat gier, byliście ślepi na to jakie ważne są gry do kształtowania poglądów, a teraz się mędrkujecie, bo przeczytaliście jeden lub dwa artykuły nawiedzonych osób i jeden lub trzy filmiki oglądneliście na YouTube.
    Co mnie śmieszy to nie tylko te filmiki band idiotów grających w pokemony, ale także w teorie spiskowe ludzi, którzy prawdopodobnie nie mają dużo pojęcia o tym co piszą.

  38. NICK said

    Nie wiem jak inni, P. Amadeus. (37).
    Natomiast ja, zapewniam, nie jestem wielbłądem.
    Dodam też jeszcze jedno. Wszelkie GRY, wszelkie, od początku świata, mają swe zadanie. Takie lub owakie. Żeś Pan popełnił ‚eurekę’. Tyle.

Sorry, the comment form is closed at this time.