Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

5 Żydów, którzy dorobili się na II wojnie światowej

Posted by Marucha w dniu 2016-07-28 (czwartek)

Fragment obrazu „Lichwiarze” pędzla niderlandzkiego malarza Quentina Massysa

Aż trudno uwierzyć, że znalazły się osoby, które nie miały żadnych skrupułów, aby dorabiać się na krwi i łzach własnego narodu.

I wcale nie pociesza, że przeważnie ich fortuna okazywała się wyjątkowo nietrwała…

Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją (tzw. „Trzynastka”) skupiał największych cwaniaków getta warszawskiego. Mimo szlachetnej nazwy, zajmował się dokładnie tym, z czym powinien walczyć.

Donosicielstwo, szmuglerka, łapownictwo i szantaż – to tylko niektóre z jego grzechów. A wszystko pod kontrolą „redaktora” Abrahama Gancwajcha.

Znajomości z dyrektorem propagandy Wilhelmem Ohlenbuschem oraz niczym niezachwiana wierność niemieckiemu okupantowi sprawiły, że Gancwajch cieszył się specjalnymi przywilejami. Nie musiał nosić opaski z gwiazdą Dawida, a droga do aryjskiej części miasta stała przed nim otworem.

Abraham Gancwajch (po lewej, autor zdjęcia: nieznany, źródło: domena publiczna) kierował Urzędem do Walki z Lichwą i Spekulacją, który znajdował się w kamienicy przy dzisiejszej al. Solidarności (autor: Adrian Grycuk, lic.: CC BY-SA 3.0 pl).

Oprócz tego mógł robić naprawdę duże pieniądze. Pod jego zarządem była ponad setka domów, biuro afiszowe, kilka fabryk i mnóstwo innych drobniejszych interesów. Nic zatem dziwnego, że nigdzie się tak nie jadło i nie piło jak na uroczystych obiadach u Gancwajcha, na które zapraszał największe znakomitości getta warszawskiego.

Zresztą, kto bogatemu zabroni. Kiedy tysiące ludzi głodowało, Gancwajch z wielką pompą zorganizował bar micwę swojego syna w teatrze Nowy Azazel, która zakończyła się rozdawaniem kawy i chleba dla biednych. Jak podaje jeden ze świadków: musiało kosztować go to fortunę.

Inspiracją do napisania artykułu była najnowsza powieść Artura Baniewicza „Pięć dni ze swastyką”, wydana właśnie przez Znak Horyzont.

Zaraz, zaraz… Chleb dla biednych? To się chwali!

Niekoniecznie. Gancwajch był mistrzem w tworzeniu (a raczej dublowaniu już istniejących) instytucji, które oprócz pozytywnie brzmiącej nazwy, nie miały wiele do zaoferowania. Weźmy takie Żydowskie Pogotowie Ratunkowe. Może i miało własną karetkę, ale co z tego, skoro służyła ona głównie do szmuglowania towarów.
Jak pisał jeden ze świadków: Biedny koń uginał się pod ciężarem towarów kontrabandy, które znajdowały się w zamkniętym samochodzie.

A co z rozdawanym chlebem? Całkiem możliwe, że wcześniej został zarekwirowany jakiemuś piekarzowi, w ramach kary za nielegalne wypiekanie. Takie pozyskiwanie towarów nie należało wtedy do rzadkości.

Na ulicach getta ludzie umierali z głodu, a Abraham Gancwajch urządzał synowi wystawną bar micwę! (źródło: Bundesarchiv, lic. CC BY-SA 3.0 de).

Gancwajch, który wierzył, że tylko współpraca z Niemcami może przynieść ratunek jego narodowi, na własnej skórze przekonał się o prawdziwych zamiarach nazistów. O ile po rozwiązaniu „Trzynastki” 5 sierpnia 1941 roku dalej prowadził swoje biznesy, to z czasem jego dobra passa się skończyła. Poszukiwany przez Niemców, ukrywał się po aryjskiej stronie. Prawdopodobnie został rozstrzelany na Pawiaku w 1943 roku.

Afera Hotelu Polskiego

„Trzynastka” przyciągała ludzi, którzy chcieli popróbować wesołego życia – jak to określił jeden z mieszkańców getta. Jednak urzędnicy musieli mieć się na baczności, bo ani Polskie Państwo Podziemne, ani żydowskie organizacje konspiracyjne nie miały zamiaru tolerować rozpasanego życia kolaborantów.

Tu, w Hotelu Polskim przy ul. Długiej, internowano nieszczęsne ofiary przekrętu „Lolka” Skosowskiego (autor: Mzungu , lic.: GFDL).

Leon „Lolek” Skosowski przekonał się o tym na własnej skórze. Ten prosty technik tekstylny z Łodzi, za murami getta zmienił się w jednego z najbardziej oddanych działaczy „Trzynastki” i Żagwi.

Jego kolaboracja była na tyle obrzydliwa, że polowały na niego wszystkie organizacje podziemne. 21 lutego 1943 roku został postrzelony, ale po wyleczeniu ran, szybko wrócił do poprzedniej działalności.

Największą fortunę zrobił na aferze „Hotelu Polskiego”. Zgodnie z zabiegami dyplomatów i innych osobistości ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono przesłać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i jego kompana Adama Żurawina. Takiej okazji nie mogli przepuścić.

Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet 300 tysięcy złotych za sztukę. Chętnych jednak nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej w Warszawie. Całe przedsięwzięcie wydawało się wiarygodnym. W końcu wśród internowanych znaleźli się zarówno przedstawiciele żydowskiego ruchu oporu, jak również kolaboranci (w tym żona Gancwajcha).

Niemcy zorientowali się jednak, że mają do czynienia z oszustwem. Zaczęli dokładnie sprawdzać dokumenty i wszyscy, którzy mieli nie swoje paszporty zostali rozstrzelani. A Skosowski? Pławił się w luksusach, nie szczędząc sobie alkoholu i towarzystwa prostytutek. Na szczęście nie na długo. Zginął z rąk Armii Krajowej 1 listopada 1943 roku. Zresztą, sama historia tej egzekucji to materiał na kolejny artykuł.

Symche Spira i jego odemani

Instytucją, która szczególnie parszywie zapisała się w historii Holocastu była Żydowska Służba Porządkowa (Jüdischer Ordnungsdienst). W „Archiwum Ringelbluma” wprost nazywana jest przedsiębiorstwem. Co prawda, była powołana do pilnowania porządku w gettach, ale w rzeczywistości stała się rękami, uszami i oczami gestapo.

Żydowscy policjanci w getcie warszawskim, sfotografowani w maju 1941 roku (autor: Ludwig Knobloch, źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0 de).

W krakowskim getcie szczególnie odrażającą postacią był Symche Spira. Ten przedwojenny szklarz, megaloman i fantasta, klasyczny przykład psychopaty, neurastenik, wątrobowiec, ulegający częstym atakom kamicy, erotoman, szukający coraz nowych, łatwych przygód miłosnych, na pół analfabeta, źle mówiący po polsku i równie źle po niemiecku wywoływał prawdziwe obrzydzenie swoim posłuszeństwem wobec Niemców.

Zarówno Spira, jak również inni odemani – nie tylko z getta krakowskiego – doskonale wiedzieli, że wysoka pozycja w getcie i wiążące się z nią znajomości otwierają kieszenie innych Żydów.

Jak pisał Aleksander Bieberstein: OD-mani opływali w dostatki. W szczególności kierownicy dorabiali się łapówkami wielkich majątków. W krakowskim getcie szczególnie złą sławą cieszyli się bracia Michał i Ignacy Pacanewiczowie – chciwi i skorumpowani, zbijali majątki w niecny sposób.

Żydowscy policjanci byli przekonani, że kolaborując z Niemcami, ocalą swoją skórę. Nic bardziej mylnego, Symche Spira zginął w obozie w Płaszowie. Niedługo po tym, jak sam wysyłał ludzi na śmierć.

 

Wydaj rodziców, a kupię Ci loda

Z historią krakowskich Żydów związana jest jeszcze jedna postać. To Stefania Brandstätter, którą od początku wojny miała słabość do mundurów gestapo. Szczególnie upodobała sobie komendanta Rudolf Körnera, który był stałym bywalcem w jej mieszkaniu.

Bardzo troszczyła się o swojego kochanka, i kiedy z sąsiedzkiego mieszkania dochodziły zbyt głośne rozmowy, potrafiła wparować i bez wstydu rzec, że komendant znajduje się w tej chwili u niej w mieszkaniu i po ciężkiej pracy (podkreślenie autora) odpoczywa. Dlatego głośni sąsiedzi powinni się rozejść, bo inaczej zobaczą, co to Oświęcim.

Cierpienia innych w ogóle nie obchodziły Stefanii Brandstätter. Na zdjęciu likwidacja krakowskiego getta (autor: nieznany, źródło: domena publiczna).

Brandstätter nigdy nie mogła narzekać na biedę. Jej przyjaciółka ze szkolnej ławki, Zofia Weindling, wspomina, jak Stefania chwaliła się posiadanymi kosztownościami i kontaktami, niejednokrotnie zapraszając ją do drogich restauracji.

Po aresztowaniu Izabeli Czecz, która miała nieszczęście być upomnianą sąsiadką, Brandstätter zabrała jej mieszkanie wraz z całym wyposażeniem, nie zapominając oczywiście o futrach. Ale kto by się zadowolił takimi ochłapami! Poszła jeszcze do matki Izabeli i zażądała 50 tysięcy złotych w zamian za uwolnienie córki.

Ale to jeszcze nic. Potrafiła grasować po Plantach w poszukiwaniu żydowskich dzieci, które były przechowywane po aryjskiej stronie. Kiedy namierzyła malucha o semickim wyglądzie, wypytywała go o rodziców, przekupując go słodyczami. Niczego nie spodziewające się dziecko ujawniało adresy prawdziwych rodziców. A wtedy Brandstätter ruszała do akcji, albo donosząc gestapo, albo szantażując ofiary.

Niczym nie niepokojona dożyła spokojnej starości. W 1944 roku Kröner pomógł jej przedostać się do Węgier, skąd wyemigrowała do Nowego Jorku. Tam prawdopodobnie przyjęła nazwisko nowego męża.

Nie zadzieraj z fryzjerem

Krakowskim gettem trząsł szklarz, natomiast lubelskim – fryzjer. Szama Grajer dzięki sprawnym ruchom nożyczek, szybko został zwolniony z niemieckiego więzienia na Zamku Lubelskim. Tak się bowiem złożyło, że korzystający z jego usług dygnitarze dostrzegli w nim doskonały materiał na konfidenta gestapo. I rzeczywiście, w strzyżeniu własnych rodaków nie miał sobie równych.

Jak czytamy w jednej z relacji, Grajer po wyjściu z więzienia stal się „macherem”, zdrajcą i oszczercą. Niemcom przysłużył się tym, że pokazywał im, gdzie Żydzi ukrywali towary. Informował, kto czym się zajmuje, kto nie pracuje, kto ukrył dobytek itp. Wysyłał ludzi do więzienia i za to mu płacili. Potem starał się swoje ofiary uwolnić z aresztu i za to znów rodziny płaciły.

Niemcy oczywiście docenili starania donosiciela, nadając mu wiele przywilejów. Do jednych z nich należało otwarcie restauracji. Bawiła w niej bardzo specyficzna mieszanka towarzyska, którą tworzyły prostytutki ze swoimi alfonsami, SS-mani oraz żydowskie elity.

Szama Grajew żył na poziomie, o którym inni lubelscy Żydzi mogli wówczas tylko marzyć. Tylko czy warto było dla pieniędzy upaść tak nisko? (źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0 de).

Ci ostatni wcale nie pojawiali się u Grajera z własnej woli. Kolaborant potrafił bowiem zaczepiać przechodniów i wymuszać na nich obecność w lokalu. A trzeba przyznać, że zadane przez Grajera pytanie Ze mną się nie napijesz? było propozycją nie do odrzucenia. Dlatego pili wszyscy. Nawet abstynenci.

Po przeniesieniu getta na Majdan Tatarski, Grajer jeszcze bardziej zatracił się w swoim ześwinieniu. Otworzył kolejną restaurację, do której znowu zapraszał najbogatszych Żydów. Pewnego wieczoru, kiedy goście rozsiedli się wygodnie, oznajmił im, że są mu winni sporą sumę pieniędzy. Niektórzy usłyszeli nawet, że aż 20 tysięcy złotych!

W swojej restauracji w lubelskie getcie były fryzjer lubił bawić się w Boga (autor: Johannes Hähle, źródło: Bundesarchiv, lic.: CC BY-SA 3.0 de).

Oczywiście nikt żadnych pieniędzy nigdy nie pożyczał. Ale również nikt nie zamierzał zwlekać ze spłatą „długu”.

Oprócz tego Grajer szczególnie upodobał sobie pewną sadystyczną zabawę. Spacerował po swoim lokalu, wskazywał pejczem na któregoś z gości i wykrzykiwał: Kolego, wstań! Nie było to nic innego, jak oficjalne ogłoszenie wyroku śmierci.

W trakcie likwidacji getta na Majdanie Tatarskim, to Grajer usłyszał „Wstań”. Został aresztowany przez SS, a następnie rozstrzelany. Nie pomogły mu doskonałe relacje z oficerami, którym dostarczał alkohol i prostytutki. Dla Niemców był tylko Żydem. Natomiast dla mieszkańców getta – niestety Żydem.

Bibliografia:
Archiwum Ringelbluma, pod red. M. Markowskiej, Warszawa 2008.
Engelking B., Leociak J., Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście, Warszawa 2013.
Low A., Roth M., Krakowscy Żydzi pod okupacją niemiecką 1939–1945, przeł. E. Kowynia, Kraków 2014.
Mędykowski W., Przeciw swoim. Wzorce kolaboracji żydowskiej w Krakowie i okolicy, „Zagłada Żydów” 2006, nr. 2.
Pankiewicz T., Apteka w getcie krakowskim, Kraków 2015.
Radzik T., Lubelska dzielnica zamknięta, Lublin 1999.
Rigg B.M., Losy żydowskich żołnierzy Hitlera, Poznań 2010.

Krystian Fred
http://ciekawostkihistoryczne.pl

Oczywiście czytelnikom gajówki nie trzeba odkrywać Ameryki, że kilka opisanych przypadków ludzkich gnid to nawet nie pierdnięcie komara w porównaniu z tym, czego dorobiło się pare rodzin zza Oceanu.
Admin

Odpowiedzi: 35 to “5 Żydów, którzy dorobili się na II wojnie światowej”

  1. Historyk amator said

    Brawo Gajowy. Więcej takich kompromitujących kleszcze żydowskie materiałów. Poznawajmy dokładniej to łajno. Młodzież szczególnie.
    I dodam jeszcze, poznając te pasożydy, że słowo qrwa przy słowie żyd, jest przepięknym i romantycznym słowem.

  2. snag said

    Niemcy prowadzili skrupulatna ewidencje wiezniow, nikt nie znalazl dowodu ze Gancwajch byl wiezniem i do dzis nie wiadomo co sie z nim stalo – Zydzi mieli droge na wolnosc jesli byli na gornej polce swiata przestepczego lub nadziani, taki Zukierman np. (koles Edelmana) mimo dowodow ze zdrajca i zlodziej ktory szantazowal i doil ukrywajacych sie zydow w czasie powstania w gettcie prysnal na polska strone a pozniej do Ruskich i slad po nim zaginal. Odnalazl sie jak wiekszosc jew-sookinsynow w izraelu ,…

  3. Dziadzius said

    Jakby taki artykol moza wydrukowac a NewYork Times to dopiero bylby CUD- bo tu to jak anglicy mowia „nauczamy czlonkow choru koscielneg” . My o tym wiemy ale ci co rzada swiatem do tego sie nie przyznaja i dalej beda nas szkalowac a my cacy cacy- W twarz nam szczaja a my mowimy ze to deszcz

  4. Student said

    Niemiecka machina nie przeprowadziłaby holocaustu – sam termin wymyślił podobno jakiś zakłamany Żyd (a są inni?), który twierdził, że Niemcy w Auschwitz wrzucali ludzi do basenu z płonącą benzyną (Rzesza walcząca na wszystkich frontach na pewno miała nadmiar benzyny) – tak skutecznie bez wydatnego i masowego wsparcia samych parchatych. Pierdzenie o niezbędnym współudziale Polaków w zbrodniach, oparte głównie na sprawie Jedwabnego, w której wszytko jest jak w Radiu Erewań, to planowe działanie ośrodków żydowskich w USA mające na celu upokorzenie Polski, tak by poddała się dobrowolnie ich dyktatowi, i odwrócenie uwagi od własnych przewin.

    Swoją drogą, gdyby Hitler nie działał tak sprawnie w kwestii żydowskiej, to po wojnie ich zbrodnie na narodzie polskim byłyby tak wielkie, że o Katyniu nikt by nie pamiętał.

  5. Isia said

    … zgadzam się z moimi przedmówcami … więcej takich artykułów, konkretnie … nie ogólnikowo … opisujących haniebną rolę żydów w gettach …
    … pamiętam, jak swego czasu, na spotkaniu z czytelnikami, Cezary Chlebowski, autor m.in. znanej książki „Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie” ( o partyzantach, majorze Piwniku …), mówił m.in. o getcie na Śląsku … jak bogaci żydzi tam żyli … szampan lal się strumieniami … ale swoim nie pomagali …

    … a tak na marginesie … słowo curva … jest przymiotnikiem z języka łacińskiego i oznacza … krzywa ( krucha … ) … curvus, curva, curvum – krzywy, krzywa, krzywe … nota bene nasi przodkowie ( szlachta ) zwrotów łacińskich używali w codziennym języku …

  6. Jazzik said

    pana Siwca artykuł przez kogoś zacytowany mi się podobał. Albo to był fragment książki który sobie zapisałem. No mniejsza z tym. Każdy naród ma swe czarne owce, ekstrmalne sytuacje je uwypuklają. Mojego dziadka ” zabrali do lasu i już nie wrócił” w Wilnie się urodził więcej nie wiem. Albo zabrali i zabili, albo zabrali i tak dobrze się „bawił” że nie wrócił. Stawiam na to pierwsze.. to kto porwał mi dziadka? byłe Jeleniogórskie to nie tereny naszych „niezłomnych”
    Co do artykułu poraża.. żydki sprytne są, wszędzie sobie poradzą. Wojna to tylko jeden z elementów ich instyktu przetrwania. Brzydzi mnie możliwość słania na śmierć swoich za te 30 srebników. reszta to norma….. Może za dużo Namysłowów wypiłem (4×4+2) ale oceniam na chłodno. Każdy jakoś chce przetrwać, za to teraz nie rozumiem polaków co żydów ratowali….

  7. RomanK said

    Wszystkim chetnym polecam ksiazke Jacka Eisnera- Ocalony….
    TO jeden z „Trzynastki”…

  8. Kronikarz said

    , – )/(

  9. Anucha said

    Tak , zdarzają się dobrzy żydzi tak jak zdarzają się źli Polacy.
    I taka jest różnica między nami.

  10. revers said

    Dorabiaja sie do dzisiaj, Poroszenko sprzedal mozdzieze z demobilu armii ukropskiej po pol miliona za jedna rure mozdzierzowa, Jaceniuk zanim odszedl skasowal miliony za mur ukransko-rosyjski, a bylo tego plotka pareset metrow..

  11. Antares said

    „Aż trudno uwierzyć, że znalazły się osoby, które nie miały żadnych skrupułów, aby dorabiać się na krwi i łzach własnego narodu.”

    Czy autorowi naprawdę tak trudno uwierzyć że żydki mogły coś takiego zrobić? Czy nie wie że są zdolni do o wiele bardziej „wzniośliejszych” czynów.

  12. pawel said

    ad 8. Anucha

    Wg. żydowskiej religii żyd nie może być dobry w naszym tego słowa rozumieniu. Czyli dobry żyd jest w rzeczywistości złym. 🙂

  13. guła said

    „Polacy za mało zrobili …”

    „Pięć lat niemieckiej (a także rosyjsko-sowieckiej) okupacji Polski jest trudne do zrozumienia dla europejczyków z innych okupowanych krajów, jak również dla powojennego polskiego pokolenia. Rektor uniwersytetu w Amsterdamie powiedział kiedyś:
    „Gdy rozpoczęła się niemiecka akcja antyżydowska w okupowanej Holandii, to uniwersytet w Amsterdamie zareagował strajkiem studentów, nie słyszałem, żeby taki strajk miał miejsce na Uniwersytecie Warszawskim”.
    Nie wiedział zatem, iż wszystkie uniwersytety były w Polsce zamknięte, a profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednej z najstarszych wyższych uczelni europejskich, zesłano w „Sonderaction Krakau” w 1939 roku do niemieckich obozów koncentracyjnych.”
    http://3obieg.pl/289322-2

  14. krzysiek4 said

    ad 8
    „Tak , zdarzają się dobrzy żydzi tak jak zdarzają się źli Polacy.
    I taka jest różnica między nami.”

    Pan poda jeden fakt kiedy żyd pomógł Polakowi.

  15. Boydar said

    @ Pan Krzysiek (11)

    To nie jest dobre kryterium bo zapewne by znalazł. Pomijając, że statystycznie to nic nie wnosi, pozostaje pytanie „dlaczego”. A tego już się nie da rozstrzygnąć ludzkim rozumem. I dalej musimy korzystać z usług tej dziwki statystyki.

  16. MatkaPolka said

    Żydowscy kolaboranci Hitlera
    Ireneusz Lisiak

    http://nczas.com/publicystyka/getto-lodzkie-jako-krolestwo-chaima-rumkowskiego

    Getto w Łodzi było drugim, jakie Niemcy zorganizowali na zajętych ziemiach polskich. Już 11 listopada 1939 roku Niemcy aresztowali w Łodzi prawie wszystkich członków pierwszej Rady Żydowskiej, poza… Rumkowskim i podobno dwoma jeszcze osobami. Spośród aresztowanych część została deportowana, a pozostali zginęli w getcie.

    Wydaje się, że w ten sposób Rumkowski oczyścił sobie przedpole i mógł przystąpić do realizacji swoich szaleńczych planów – ku zadowoleniu Niemców, a szczególnie swojego wspólnika w interesach, Hansa Biebowa…

    Sytuacji w getcie łódzkim postanowiłem poświęcić odrębną część. Uważam bowiem, że getto łódzkie było pewnego rodzaju fenomenem w historii Żydów w czasie II wojny światowej. Dlaczego? Otóż Chaim Rumkowski wcielił w życie osławione niemieckie hasło „Arbeit macht frei”, które w ustach Rumkowskiego brzmiało: „Uratuje nas praca”.

    I rzeczywiście, Rumkowski zrobił z getta łódzkiego sprawnie działające przedsiębiorstwo, a właściwiej należałoby użyć określenia: „sprawnie działający obóz pracy” na usługach Niemiec. Oto co na ten temat piszą historycy żydowscy Allan Adelson i Robert Lapides:

    Getto łódzkie pracowało jako wielkie przedsiębiorstwo zbrojeniowe, zbrojące swego wroga – hitlerowskie Niemcy. Swoją pracą, a mowa tu o setkach tysięcy osób, Żydzi przedłużali wojnę, a tym samym m.in. okupację ziem polskich i cierpienia narodu żydowskiego i polskiego”.

    Aby zobrazować, jak wielka była produkcja w łódzkim getcie, warto porównać cyfry: od listopada 1940 roku do sierpnia 1942 roku wypracowano zysk w kwocie 20 mln marek, a od września 1942 roku do likwidacji getta w 1944 roku zysk wyniósł 26,2 mln marek. Przez cały okres istnienia getta łódzkiego zyski z produkcji wyniosły 46,2 mln marek.

    Hans Biebow, który prowadził nadzór na gettem łódzkim z ramienia Gestapo, wielokrotnie podkreślał, że Żydzi jako pracownicy są lepsi od Polaków, ponieważ nie podejmują akcji sabotażowych i nie działają na szkodę Niemców. Niechęć żydowskich pracowników przymusowych do podejmowania jakichkolwiek działań na szkodę okupanta podkreślają także inni historycy żydowscy.

    Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, „król” getta łódzkiego na usługach Niemców, odegrał szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu żydowskich rodaków na śmierć. Był on absolutnym władcą getta, w którym obowiązywała specjalna waluta – „chaimki” i „rumki” (tak nazywała pieniądze używane wyłącznie w łódzkim getcie ulica, bowiem oficjalnie poza gettem w obiegu były marki niemieckie – przyp. aut.) oraz znaczki pocztowe z jego podobizną. Wśród wielu inicjatyw, jakie podejmował Rumkowski, by być dla Niemców jak najbardziej „pożyteczny”, była i decyzja o wprowadzeniu w getcie „wewnętrznej waluty”. Oto jak Rumkowski na posiedzeniu Judenratu uzasadniał tę, korzystną dla Niemców, a szkodliwą dla mieszkańców getta, decyzję:

    Dla zaradzenia katastrofalnemu brakowi pieniędzy w kasie gminnej otrzymał od władz propozycję, by zatwierdził wewnętrzną walutę jako wyłączny i jedynie uprawniony środek płatniczy w getcie. Obieg marek niemieckich miał być zakazany. Byłyby urządzone specjalne punkty wymiany marek niemieckich na gettowe, natomiast przyjmowanie pieniędzy niemieckich przez wszystkie sklepy gminne miało być wstrzymane”.

    Bank Rzeszy został przekonany do wprowadzenia odrębnej waluty w getcie tym, że zahamuje to handel pomiędzy gettem a aryjską częścią miasta. Dodatkowym argumentem było to, że wewnętrzna waluta miała mieć charakter nieoficjalny. Nielegalny handel był solą w oku Rumkowskiego i wątpliwe jest, aby zmiana waluty została narzucona Rumkowskiemu przez Niemców, którzy wydali zgodę na wewnętrzną walutę dopiero wtedy, gdy otrzymali zapewnienie o obowiązywaniu tego środka płatniczego wyłącznie w getcie i tylko w okresie istnienia getta. Dopóki w obiegu pozostawała marka niemiecka, znaczna część handlu odbywała się poza wiedzą i kontrolą Rumkowskiego, który poprzez rozbudowaną do bizantyjskich rozmiarów administrację gminy, kontrolował praktycznie wszystko, co się w gminie działo. Rumkowski zarabiał na niezliczonych koncesjach, sprzedawanych praktycznie na wszystko w getcie

    Drugim powodem, dla którego Rumkowski dążył do wprowadzenia odrębnych pieniędzy, była chęć przejęcia waluty, jaka znajdowała się w posiadaniu Żydów w getcie. Tym bardziej, że do getta łódzkiego przesiedlono Żydów z zachodniej Europy, którzy przywieźli ze sobą znaczne ilości środków finansowych.. Przejęciem środków finansowych od Żydów w getcie zainteresowani byli także, a może przede wszystkim Niemcy, a Rumkowski spełniał ich oczekiwania. Wymiana, która musiała odbyć się w krótkim czasie, była przeprowadzana przez specjalne punkty wymiany oraz w banku, który kontrolował Rumkowski.

    Sekretarka Rumkowskiego, Etka Daum we wspomnieniach z czerwca 1940 roku zamieściła kilka znamiennych zdań. Oto treść wpisu z dnia 19 czerwca 1940 roku:

    „(…)Nie o wszystkim z nim (narzeczonym – przyp. aut.) jednak rozmawiam, bo część informacji, do których mam dostęp, jest naprawdę poufna. Jak ta o wymianie pieniędzy. Ludzie szeptali o tym między sobą od jakiegoś czasu, że coś takiego będzie, ale nikt nie wiedział kiedy. I teraz też Prezes osobiście wszystkim nakazał tajemnicę. Obwieszczenie ma wyjść i do tego czasu ta informacja nie może wydostać się z pracujących nad nią komórek, bo spowodowałaby niepotrzebne zamieszanie w getcie i podważyłaby wiarygodność Prezesa w oczach Niemców”.

    W dniu ogłoszenia Obwieszczenia nr 70 z dnia 24 czerwca 1940 roku Etka Daum pisze:

    „(…)Na przykład dzisiejsze obwieszczenie. Jego treść była parokrotnie przeredagowywana. Mecenas Neftalin sugerował Przełożonemu wielokrotnie, by zmienił sformułowanie «w moim Banku» na każde inne. Tam jest taki ustęp: „Niniejszym wzywam ludność getta do zamiany banknotów i bilonu Rzeszy (…) na kwity markowe w moim Banku. (…) Bez współudziału mojego Banku i przez ominięcie tegoż żadne środki płatnicze nie mogą wyjść poza getto”.

    Przez pierwszy miesiąc „bank Rumkowskiego” wprowadził do obiegu 1,5 mln „chaimek”, a do maja 1941 roku w obiegu było już 5,5 mln „marek wewnętrznych”. Oczywiście, ta operacja była korzystna przede wszystkim dla Niemców i… Rumkowskiego. O tym, że akcja z „chaimkami” była jego pomysłem, wspomina w swoim pamiętniku również Ringelblum. Okazało się jednak, że ludzie nie chcieli wymienić wszystkich posiadanych przez siebie pieniędzy. Zachowali także posiadane waluty obce. Jednak przy terrorze jaki panował pod rządami Rumkowskiego, waluta w getcie szybko okazała się bezużyteczna. Chciałbym z całą mocą podkreślić inicjatywy Rumkowskiego. To szczególnie ważne, ponieważ historycy bardzo często usiłują relatywizować działania przewodniczącego łódzkiego Judenratu, tłumacząc je przymusem niemieckim.

    W żadnym innym getcie na terenie Polski w czasie okupacji niemieckiej nie powstał bank emitujący wewnętrzna walutę. Nie miało to miejsca nawet w tych gettach, które – jak Będzin i Sosnowiec – pozostawały wówczas w granicach Rzeszy. Niemcy skorzystali natomiast z doświadczeń związanych z wewnętrzną walutą i wprowadzili ją w obozie w Terezinie – jednak dopiero w 1943 roku.
    (***)

  17. Anucha said

    Ad:3

    Une to mają we krwi .

    Przeżyć z wilkami” to historia żydowskiej dziewczynki, która w wieku 7 lat zostaje zupełnie sama na świecie. Kiedy w ogarniętej wojną Brukseli Niemcy aresztują jej rodziców, znajduje schronienie u kobiety, która bardzo źle ją traktuje.

    Pewnego dnia, słysząc, jak kobieta zwierza się komuś, że jeśli będzie trzeba, odda ją Niemcom, dziewczynka postanawia uciec i wyrusza na wschód. Wierzy, że właśnie tam zostali zabrani jej rodzice. Wędruje pieszo przez Belgię, Niemcy, Polskę aż na Ukrainę, kradnąc po drodze jedzenie. Przez pewien czas żyje wśród stada wilków, zachowując się jak jedno z ich młodych, przestrzegając wilczych obyczajów i bawiąc się ze szczeniętami.

    W czasie czteroletniej tułaczki po Europie odkrywa ludzką niegodziwość, z każdym dniem coraz mniej stając się człowiekiem i coraz bardziej wilkiem.

    Ta historia przyniosła belgijskiej autorce, żyjącej w Stanach Zjednoczonych, międzynarodowy rozgłos; książkę przetłumaczono na 20 języków, m.in. na polski. Na kanwie powieści powstał także film.

    Książka „Przeżyć z wilkami” Mishy Defonseca z lat 90. XX w. miała być autentyczną autobiografią autorki z okresu zagłady Żydów. W roku 2008 autorka przyznała, że to fikcja. Teraz musi za to słono zapłacić.

    Do puki się nie wydało to była żydówką.

    Jak wyszło szydło to już belgijska autorka.
    W wyniku badań i wyjaśnień okazało się, że Defonseca naprawdę nazywa się Monique de Wael i wcale nie jest Żydówką – pochodzi z katolickiej rodziny. ha ha ha

  18. TomUSAA+ said

    za Michalkiewiczem: jak człowiek czyta o 3 milionach zagazowanych, to czasem mu żal, że to nieprawda.

  19. Anucha said

    ad11

    Panie Krzysztofie- ty nie poniał aluzji.

    A przykłady proszę bardzo:
    Jest ich bez liku ale chwilowo brak 🙂

  20. krzysiek4 said

    @ Pan Boydar [12]

    Zapewne by nie znalazł,są ludzie którzy poświęcili na to dużo,dużo lat.

    http://www.polskawalczaca.com/viewforum.php?f=52&sid=eae0b63e89e8502357f111d09eebe3d0

    „Dajcie mi choćby jedno nazwisko”

    http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=52&t=24548

  21. MatkaPolka said

    Jak Żydzi amerykańscy finansowali Hitlera

    Wall Street i dojście do władzy Hitlera. Cz.1 i cz. 2, cz 3

    http://ligaswiata.pinger.pl/m/10388198

    Szczególną role odgrywały tu IG Farben – żydo- niemiecko – amerykański koncern chemiczny, czy też koncern stalowniczy Żyda Kruppa – Vereinigte Stahlwerke, ,ale jest tego znacznie więcej

    WALL STREET I DOJŚCIE DO WŁADZY HITLERA. Cz.1

    Aby zrozumieć co naprawdę wydarzyło się w historii Polski na przestrzeni ostatnich 70 lat musimy cofnąć się do czasów przed II wojną światową.
    Po “wielkiej depresji” lat 20-30 do władzy w Niemczech dochodzi Adolf Hitler. Ustanawia nowy porządek, odbudowuje gospodarkę, buduje na ówczesne czasy największą machinę wojenną na świecie i w konsekwencji rozpoczyna II wojnę światową. Dalszą część historii można przeczytać w większości książek historycznych traktujących o tych czasach.

    To co jest kompletnie pominięte w książkach historycznych to odpowiedź na pytanie: jak to było możliwe, i skąd Hitler miał fundusze na swoje działania? W tym artykule na podstawie książki Antonyego C. Suttona postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

    Antony Sutton. “Wall Street i dojście do władzy Hitlera.” (ang. “Wall Street and the rise of Hitler”)

    “Przygotowania do wojny w Europie przed i po 1933 roku w dużej mierze były możliwe dzięki wsparciu finansowemu płynącemu z Wall Street – co zaowocowało powstaniem niemieckich karteli – oraz technologicznemu ze strony przemysłu amerykańskiego (nazwy konkretnych firm pojawią się wielokrotnie na kartach tej książki), czego skutkiem stała się potęga Wehrmachtu. Jakkolwiek to wsparcie jest określane jako „incydentalne” lub wynikające z „krótkowzroczności” amerykańskich przedsiębiorców, dowody zgromadzone przez autora i przedstawione poniżej sugerują, że przynajmniej do pewnego stopnia było ono przemyślaną działalnością ze strony amerykańskich biznesmenów…”

    “…Amerykański przemysł i instytucje finansowe odegrały kluczową rolę w przygotowaniu Niemiec do wojny przed 1940 rokiem. Z pewnością odcisnęły one piętno na niemieckim potencjale wojskowym. Dla przykładu, w 1934 roku Niemcy wyprodukowały zaledwie 300 000 ton paliwa pochodzącego z przerobu ropy naftowej i niespełna 300 000 ton benzyny syntetycznej; resztę trzeba było importować. Tymczasem dziesięć lat później, pod koniec II wojny światowej, dzięki transferowi nowoczesnych technologii wytwarzania syntetycznej benzyny z węgla ze Standard Oil do IG Farben, Niemcy wyprodukowały około 6,5 miliona ton paliwa – z czego aż 85% (5,5 miliona ton) to było paliwo syntetyczne wytwarzane na podstawie opatentowanej przez Standard Oil technologii wodorowania węgla. Co więcej, kontrolę nad produkcją benzyny syntetycznej w Niemczech sprawował Braunkohle-Benzin AG, przedsiębiorstwo zależne od IG Farben, a sam kartel Farben otrzymał w 1926 roku substancjalne wsparcie finansowe ze strony kapitału amerykańskiego…”

    “… Traktat wersalski po I wojnie światowej nałożył na pokonane Niemcy obowiązek wypłacenia ogromnych reparacji wojennych. Te ciężary ekonomiczne – prawdziwa przyczyna frustracji niemieckiego społeczeństwa a w konsekwencji rosnącej popularności Hitlera – zostały wykorzystane przez międzynarodową finansjerę do swoich własnych celów. Plan Dawesa a następnie Plan Younga dotyczące redukcji długu i rozłożenia go na raty, przewidywały możliwość udzielania niemieckim kartelom kredytów na warunkach korzystnych dla amerykańskich banków. Obydwa plany zostały skonstruowane przez bankierów, którzy dla własnych korzyści manipulowali opracowującymi je komisjami. Choć formalnie w skład komisji wchodzili międzynarodowi eksperci, w rzeczywistości obydwa plany zostały zaaprobowane i wprowadzone w życie przez rząd amerykański…”

    …Kim byli owi międzynarodowi bankierzy, którzy wchodzili w skład komisji reparacyjnych?
    W komisji Dawesa Stany Zjednoczone reprezentowali polityk i finansista Charles Dawes oraz Owen Young, prezes General Electric Company. W 1924 roku międzynarodowej komisji ekspertów przewodniczył Dawes. W 1929 roku ta rola przypadła Owenowi Youngowi, który reprezentował holding finansowy JP Morgan, a któremu sekundowali zastępcy: T.W. Lamont, partner Morgana, oraz T.N. Perkins, bankier również powiązany z JP Morgan. Innymi słowy, delegacja amerykańska była, jak to zauważył C. Quigley (w książce “Tragedy and Hope”), delegacją imperium finansowego JP Morgan, wykorzystującą autorytet i powagę państwa do wcielenia w życie korzystnego dla banku planu finansowego.“

    “Równie interesującymi postaciami są eksperci po stronie niemieckiej. W 1924 roku był to Hjalmar Schacht, prezes Reichsbanku (Banku Rzeszy) oraz Carl Melchior, bankier. W 1928 jednym z delegatów został A. Voegler z koncernu stalowego Stahlwerke Vereinigte. Mówiąc wprost, dwa znaczące kraje na arenie międzynarodowej – Stany Zjednoczone i Niemcy – reprezentowane były z jednej strony przez bankierów JP Morgan, a z drugiej przez Schachta i Voeglera, którzy odegrali istotną rolę w dojściu Hitlera do władzy i w niemieckich zbrojeniach…”

    “Konkretny przykład międzynarodowej finansjery działającej potajemnie, by manipulować systemami polityczno-ekonomicznymi, można znaleźć, gdy się prześledzi powstawanie karteli w Niemczech. Trzy największe kredyty, jakich na Wall Street udzielono niemieckim przemysłowcom w latach 20., jeszcze na warunkach określonych w Planie Dawesa, przyniosły zysk trzem kartelom, które w późniejszym okresie aktywnie wspierały marsz Hitlera i nazistów do władzy. Amerykańscy finansiści zasiadali w radach nadzorczych dwóch z trzech wspomnianych karteli. James Martin opisuje to następującymi słowami: „Kredyty na odbudowę przemysłu stały się narzędziem wykorzystanym do przygotowania II wojny światowej, a nie budowanie pokoju po I wojnie światowej”.(James Stewart Martin, All Honorable Men, (Boston: Little Brown and Company, 1950), s. 70)”

    Wysokość pożyczek udzielonych niemieckim kartelom przez syndykat instytucji finansowych z Wall Street wygląda następująco:

    Niemiecki kartel
    Syndykat Wall Street Udzielona pożyczka
    Allgemeine Elektrizitäs- Gesellschaft (AEG)
    (niemieckie General Electric) National City Co. $35 000 000
    Vereinigte Stahlwerke
    (United Steelworks) Dillon, Read & Co. $70 225 000
    IG Farben (amerykańskie IG Chemical) National City Co. $30 000 000

    “Analizując wszystkie przyznane Niemcom pożyczki1 można zauważyć, że niemieckimi reparacjami zajmowało się kilka zaledwie instytucji finansowych. Trzy banki inwestycyjne – Dillon, Read & Co., Harris, Forbes & Co. oraz National City Company – udzieliły niemal trzy czwarte całkowitej wielkości pożyczek i zgarnęły większość zysków.”
    Bank zarządzający syndykatem Wall Street

    Kredyty dla niemieckiego przemysłu na amerykańskim rynku kapitałowym
    Zysk na kredytach dla Niemiec
    Procentowy udział w kredytach dla Niemiec

    Dillon, Read & Co.
    Harris, Forbes&Co.
    National City Co.
    Spyer & Co.
    Lee, Higginson&Co.
    Guaranty Co. of NY
    Kuhn, Loeb & Co.
    Equitable Trust Co.
    $241 325 000
    $186 500 000
    $173 000 000
    $59 500 000
    $53 000 000
    $41 575 000
    $37 500 000
    $34 000 000
    $2 700 000
    $1 400 000
    $5 000 000
    $600 000
    brak danych
    $200 000
    $200 000
    $300 000
    29,2%
    22,6%
    20,9%
    7,2%
    6,4%
    5,0%
    4,5%
    4,1%
    RAZEM $826 400 000 $10 400 000 99%
    Źródło. Robert R. Kuczynski, Bankers Profits from German Loans, Washington D.C.: Brookings Institution, 1932, s.127

    “W drugiej połowie lat 20. dwa niemieckie koncerny IG Farben (przemysł chemiczny) i Vereinigte Stahlwerke (hutnictwo i przemysł stalowy) zdominowały kartele, które powstały w Niemczech dla wykorzystania amerykańskich pożyczek. Chociaż firmy miały pozycję monopolistyczną w wytwarzaniu dwóch lub trzech podstawowych produktów w swoim segmencie rynku, udało im się – kontrolując ich sprzedaż – podporządkować sobie pozostałe przedsiębiorstwa wchodzące w skład kartelu. IG Farben (Wspólnota Interesów Przemysłu Farbiarskiego) dostarczała na rynek podstawowe chemikalia używane przez inne zakłady chemiczne, więc prawdziwej ekonomicznej potęgi tego koncernu nie można mierzyć jedynie w jego potencjale produkcyjnym. Analogicznie, Vereinigte Stahlwerke (Zjednoczenie Zakładów Stalowych – największe konsorcjum hutnicze w Niemczech) dostarczało więcej surówki hutniczej niż wszystkie inne niemieckie huty i stalownie łącznie, ale w kartelu producentów żelaza i stali miało jeszcze silniejszą pozycję, niż wynikałoby to z udziału w globalnej produkcji. Jednak warto przytoczyć dane dotyczące poziomu produkcji, gdyż najlepiej świadczą one o znaczeniu obu koncernów dla niemieckiej gospodarki.”

    Produkty Vereinigte Stahlwerke Procentowy udział w globalnej produkcji Niemiec
    w 1938 roku
    Surówka hutnicza
    Rury
    Blachy
    Materiały wybuchowe
    Smoła pogazowa
    Pręty stalowe
    50,8%
    45,5%
    36,0%
    35,0%
    33,3%
    37,1%

    IG Farben Procentowy udział w globalnej produkcji Niemiec w 1937 roku

    Metanol syntetyczny
    Magnez
    Azot
    Materiały wybuchowe
    Benzyna syntetyczna (wysokooktanowa)
    Węgiel brunatny 100%
    100%
    70%
    60%
    46% (1945 rok)
    20%

    “Zarówno IG Farben jak Vereinigte Stahlwerke produkowały smołę pogazową i azot, które mają pierwszorzędne znaczenie przy wytwarzaniu materiałów wybuchowych; i to właśnie zaowocowało kooperacją obu koncernów. IG Farben miała w Niemczech monopolistyczną pozycję w produkcji i sprzedaży wytwarzanego chemicznie azotu, ale zaledwie 1% udziału w produktach uzyskiwanych w procesie koksowania. Zawarto porozumienie, na mocy którego filie IG Farben specjalizujące się w produkcji materiałów wybuchowych zamawiały benzen, toluen oraz produkty destylacji smoły pogazowej w zakładach Vereingte Stahlwerke i na warunkach przez nie dyktowanych, podczas gdy produkcja materiałów wybuchowych w Vereingte Stahlwerke odbywała się w oparciu o dostawy azotanów z IG Farben i na warunkach drugiego kartelu. Dzięki temu systemowi wzajemnych powiązań, współpracy i współzależności, w latach 1937-38, w przededniu II wojny światowej, Vereingte Stahlwerke i IG Farben wytwarzały 95% materiałów wybuchowych produkowanych w Rzeszy. Było to możliwe dzięki potencjałowi niemieckiego przemysłu, zbudowanego dzięki amerykańskim kredytom i w pewnej mierze przy wykorzystaniu amerykańskich technologii.”

    “Współpraca między IG Farben a Standard Oil przy produkcji paliwa syntetycznego z węgla dała IG Farben monopol na produkcję benzyny w Niemczech w czasie II wojny światowej. Niemal połowa wysokooktanowej benzyny w 1945 roku pochodziła bezpośrednio z IG Farben, podczas gdy druga część wytwarzana była przez zakłady kooperujące z kartelem.”
    “Podsumowując, jeśli idzie o benzynę syntetyczną i materiały wybuchowe (dwa niezbędne elementy współczesnych działań wojennych) losy II wojny światowej spoczywały „w rękach” dwóch konsorcjów powstałych dzięki amerykańskim kredytom na warunkach określonych w Planie Dawesa.”

    “Podsumowując, amerykańskie spółki powiązane z międzynarodowymi bankami inwestycyjnymi imperiów finansowych Morgan-Rockefeller miały swój udział w rozwoju nazistowskiego przemysłu – ale trzeba z tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że nie dotyczyło to większości niezależnych amerykańskich przedsiębiorców. General Motors, Ford, General Electric, DuPont i kilka innych firm amerykańskich, którym można zarzucić bliskie związki z Trzecią Rzeszą i pozytywny wpływ na rozwój jej przemysłu –wszystkie, poza Ford Motor Company – kontrolowane były przez elitę Wall Street: JP Morgan, Rockefeller Chase Bank i w mniejszym stopniu bank Warburg Manhattan. Ta książka nie jest oskarżeniem całego amerykańskiego świata przemysłu i finansów. Oskarżenie skierowane jest pod adresem samego „wierzchołka” – tych firm kontrolowanych przez wybrane instytucje finansowe, Banku Rezerw Federalnych, Banku Rozrachunków Międzynarodowych i całego systemu międzynarodowych układów i karteli, które usiłują kontrolować ogólnoświatową politykę i gospodarkę.”

  22. MatkaPolka said

    Jak Żydzi amerykańscy finansowali Hitlera

    Wall Street i dojście do władzy Hitlera. Cz.1 i cz. 2, cz 3

    http://ligaswiata.pinger.pl/m/10388198

    Szczególną role odgrywały tu IG Farben – żydo- niemiecko – amerykański koncern chemiczny, czy też koncern stalowniczy Żyda Kruppa – Vereinigte Stahlwerke, ,ale jest tego znacznie więcej

    WALL STREET I DOJŚCIE DO WŁADZY HITLERA. Cz.1

  23. MatkaPolka said

    WALL STREET I DOJŚCIE DO WŁADZY HITLERA. Cz.1 – troche lepiej wyedytowane

    http://www.prisonplanet.pl/polityka/wall_street_i_dojscie_do,p776728999

  24. MatkaPolka said

    HITLER BYŁ FINANSOWANY PRZEZ ŻYDÓW

    http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=216

  25. krzysiek4 said

    @16
    Tak jest, nie poniał.
    Widocznie zbyt poważnie do tego podchodzę ale tak już mam.;}

  26. MatkaPolka said

    Żydzi którzy dorobili się na wojnie – IG Farben, w którego skład wchodziły Bayer, BASF, Hoechst i inne firmy chemiczne – MA SIĘ DOBRZE A NAWET JESZCZE LEPIEJ

    http://www.relay-of-life.org/pl/chapter.html

    RACJA SŁOWIAŃSKA

    http://racjapolskiejlewicy.pl/nazistowskie-korzenie-brukselskiej-unii-europejskiej/3088

    NAZISTOWSKIE KORZENIE BRUKSELSKIEJ Unii Europejskiej

    Książka ta opowiada historię, którą wielu czytelników może, z powodów oczywistych, początkowo odrzucić. Postępując tak, mogą powiedzieć, że jeżeli te brzemienne w skutkach informacje histo¬ryczne udokumentowane tutaj byłyby prawdziwe, to z pewnością słyszeliby o nich wcześniej.

    Mając świadomość tego, my, jako autorzy, uznajemy to za nasz obowiązek zachęcić naszych czytelników nie tylko do przeczytania tej książki, lecz także do przyjrzenia się i przestudiowania doku¬mentów źródłowych podanych na dole jej stron.

    Przez prawie trzy czwarte stulecia, mówiono światu, że II wojna światowa została wywołana przez psychopatę, Adolfa Hitlera, i jego świtę rasistowskich chuliganów, nazistów. Jednakże, fakty są takie, że II wojna światowa była wojną podboju prowadzoną w imieniu kartelu chemiczno-naftowo-farmaceutycznego w celu objęcia kontrolą wartych wiele biliardów dolarów globalnych rynków w wyłaniających się obszarach produktów chemicznych, które można było opatentować.

    Oficjalne dokumenty Kongresu USA i norymberskich trybunałów zbrodni wojennych jednoznacznie pokazują, że II wojna światowa była nie tylko przygotowana, lecz także logistycznie i technicznie wsparta przez największy i najbardziej znany w owym czasie kartel naftowo-farmaceutyczny, a mianowicie, niemiecki kartel IG Farben, w którego skład wchodziły Bayer, BASF, Hoechst i inne firmy chemiczne. Podsumowanie aktu oskarżenia z Norymbergi dowodzi, ze bez IG Farben – II wojna światowa nie miałaby miejsca.

    Z tej książki można się także dowiedzieć, że I wojna światowa, druga największa tragedia XX wieku, była właściwie pierwszą próbą podbicia świata przez te korporacyjne interesy. Co więcej, po tym, jak obie te militarne próby podporządkowania Europy upadły, kartel naftowo-farmaceutyczny zainwestował w trzecią próbę: ekonomiczne i polityczne podbicie Europy za pomocą „brukselskiej UE”.

    Nic więc dziwnego, że kluczowych architektów brukselskiej UE re¬krutowano spośród tych technokratów, którzy już kreślili plany Eu¬ropy po II wojnie światowej pod kontrolą koalicji nazistów i kartelu. Książka ta przedstawia tych udziałowców kartelu – ubra¬nych nie w wojskowe mundury, ale w szare garnitury – z których najbardziej znanym był Walter Hallstein, pierwszy prezydent tzw. Komisji UE. Odpowiedź na pytanie, dlaczego prawdopodobnie nie słyszeliście o tych wstrząsających faktach przedtem, jest prosta.

    Po 1945 roku kartel zainwestował setki miliardów dolarów w tylko jeden cel: napisanie historii od nowa i zatuszowanie jego krymi¬nalnej przeszłości. To zatuszowanie, w odniesieniu do korporacyj¬nych źródeł dwóch wojen światowych, było oczywiście wstępnym warunkiem trzeciej próby kartelu – tym razem poprzez brukselską UE – podboju i kontroli Europy.

    Najwidoczniej, interesy kartelu miały nadzieję na scementowanie ich kontroli nad Europą poprzez brukselską UE bez wyciągania kie¬dykolwiek na światło dzienne tych ciemnych korzeni. Niestety, ten plan się nie powiódł. Publikacja niniejszej książki i dziesiątki tysięcy autentycznych dokumentów, na które się ona powołuje, ozna¬czają, że eksperyment brukselskiej UE skończył się. Wątpliwe jest, by jakakolwiek demokratyczna osoba, organizacja lub partia po¬parły teraz tą trzecią próbę podboju Europy.

    Książka ta jest także wyjątkową okazją dla tych wszystkich polity¬ków i partii politycznych zwabionych, by wspierać brukselską UE bez znajomości jej historii lub rozumienia jej prawdziwego celu. Dotyczy to 27 przywódców państw, którzy podpisali „Traktat liz¬boński”, większość, z których nie rozumiała, że ich podpisy tworzyły „Akt pełnomocnictwa” dla kartelu i jego udziałowców, umożli¬wiający przejęcie kontroli nad Europą. Politycy ci i partie polityczne mają teraz szansę dokonania całkowitego nawrotu i publicznego odwołania swego poparcia dla modelu Europy, który był budo¬wany przez dziesięciolecia kłamstw i oszustw.

    Dla obywateli Zjednoczonego Królestwa, pokazanie historycznych korzeni brukselskiej UE jest szczególnym powodem do zdenerwo¬wania. Dwukrotnie poprzednio – w I i II wojnie światowej – odgrywając krytyczną rolę w ratowaniu Europy przed przejęciem przez kartel i jego politycznych udziałowców, stają teraz przed możliwością tego, iż wielkie ludzkie poświęcenie ich rodaków po¬szło na marne. Poddanie się Traktatowi lizbońskiemu i brukselskiej UE będzie oznaczało, że życie sześćdziesięciu milionów Brytyjczy¬ków żyjących obecnie i niezliczonej ilości tych jeszcze nienarodzo¬nych znajdzie się w jarzmie absolutnie tych samych interesów, które próbowały podbić i podporządkować sobie Zjednoczone Królestwo dwa razy przedtem.

    Dlatego zachęcamy was, czytelników tej książki, do przekazywania tych ważnych informacji rodzinie, znajomym, kolegom w pracy i w waszej społeczności. Ponadto, zachęcamy was do przedstawiania informacji zawartych w tej książce waszym politycznym przedstawi¬cielom – na szczeblu lokalnym, regionalnym, krajowym i europej¬skim. Robiąc to, musicie wywierać nacisk na tych polityków, żeby dokonali wyboru: albo pozostać ślepym na prawdę i, tym samym, nierozważnie popierać przejęcie Europy przez dyktaturę korpora¬cyjnych interesów, albo działać na rzecz ochrony demokracji i zdro¬wia, i życiowych interesów milionów ludzi. Wybór, jakiego dokonają ci politycy w odniesieniu do ich stanowiska co do brukselskiej UE bę¬dzie najważniejszą decyzją w ich politycznej karierze.

    Po tym jak ostatnia próba kartelu kontrolowania Europy upadła w 1945 roku, jedną z najczęściej używanych przez jego politycz¬nych udziałowców wymówek była ta, że oni „nie wiedzieli”. Po publikacji tej książki, jednak, żaden polityk dzisiaj nie może składać takiego oświadczenia w obronie swojego kontynuowanego po¬parcia dla „brukselskiej UE”.

    Z historycznej perspektywy, tym, co jest najpilniej potrzebne teraz jest ruch ludzi. Jest to szczególnie ważne, ponieważ politycy w wielu krajach Europy stali się podatni na korporacyjne interesy kar¬telu naftowo-farmaceutycznego i tym samym nie są już nieza¬leżnymi obrońcami interesów ludzi. Dlatego też ruch społeczeństwa będzie jedynym gwarantem wolności, demokracji i niezależności dla ludzi zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w Europie.

  27. MatkaPolka said

    Węgierscy Żydzi, którzy dorobili się na wojnie – REICHMAN I SOROS

    Największym kolaborantem Hitlera w Toronto jest być może Reichman – magnat w Nieruchomościach (między innymi także London Warf w Anglii). Ten prał w czasie wojny w Maroko francuskie franki na potrzeby zakupów metali strategicznych dla zbrodniczej, nazistowskiej III Rzeszy niemieckiej.

    Żona Reichmana „pomagała” Żydom – wysyłając dla Żydów w obozach niejadalna czekoladę, od której dostawali skrętu kiszek. Business is Business.

    George Soros: (Helping Nazis) „Was The Happiest Time of my Life”

    George Soros (Kolaboracja z Nazistowskimi Niemcami – w rabowaniu żydów)

    „TO NAJSZCZĘŚLIWSZE DNI W MOIM ŻYCIU”

    https://marucha.wordpress.com/2016/06/09/george-soros-twoj-wrog

  28. Boydar said

    Panie Krzysztofie, wychodzę z założenia, że „brak dowodu nie jest dowodem braku”. Jeżeli mógł zdarzyć się Szaweł, może zdarzyć się i Mosiek. Nie mam moralnego prawa zrzucać nikogo nogą z pajęczyny. Powtórzę – statystycznie rzecz ujmując nie ma to praktycznie żadnego wpływu na naszą ocenę tej nacji. Poza tym, spora liczba obiektów żydopochodnych jakieś ludzkie geny jednak posiada; i ta okoliczność zmienia kształt krzywej prawdopodobieństwa. Jeżeli Pan Bóg do takiej sytuacji dopuścił (co nie miało miejsca np. w Sodomie czy Gomorze) coś na względzie mieć przecież musiał. Nasza arogancja w tym względzie do niczego dobrego nie prowadzi. Negując możliwość popełnienia dobrego uczynku przez Żyda, odmawiamy uprawnień również Duchowi Świętemu. Zresztą, co Panu przeszkadza, że któryś Żyd zrobi coś bezinteresownie dobrego ?

    Podkreślam moje rozróżnienie pomiędzy oceną nacji a odpowiedzialnością zbiorową. Osądzenie skali i stopnia tej drugiej z bólem pozostawiam Najwyższemu. Uczciwy człowiek (przynajmniej w moim rozumieniu) ma obowiązek zapobiegać nieszczęściom (tu ma zastosowanie ocena nacji) oraz prawo wymierzania sprawiedliwości w ramach sprawowanej opieki nad kondycją najbliższych. Także nad fundamentami – moralnością, etyką, Rodziną czy Ojczyzną. Reasumując, bandytę – na hak, mafię – weg !

  29. Anucha said

    Panie Boydar miałem przedstawić podobną argumentację, dodam tylko ,że brak obiektywizmu może dać drugiej stronie argument o naszym oszołomstwie.

    Tak , zdarzają się dobrzy żydzi tak jak zdarzają się źli Polacy.
    I taka jest różnica między nami.

    Oczywiste jest ,że gloryfikuję Polaków bez dwóch zdań a raczej w dwóch zdaniach

  30. Boydar said

    Panie Anucho. Ja serdecznie pier dolę „argumenty drugiej strony”. Wobec potencjalnych przyjaciół stosuję w życiu politykę dawania dobrego przykładu. Wezmą, ich i moja korzyść; nie wezmą, ich strata. Co do wrogów, nie zawodzi tylko dyplomacja kanonierek, nie argumenty. Nigdy inaczej nie było i nie będzie. Pozdrawiam.

    Wrócę w poniedziałek. Mam nadzieję, że w jednym kawałku.

  31. Marucha said

    Re 5:
    Pozwolę sobie zacytować za:
    http://katarzynanowak.studiomoff.pl/brzydkie-slowka-kurwa/

    (…) Otóż słowo kurwa nie pochodzi od łacińskiego curvus – krzywy, ani nawet włoskiego curva – zakręt, krzywa.

    Kurwa jest swojska, do rdzenia słowiańska. Jej etymologii należy doszukiwać się w żeńskiej formie prasłowiańskiego wyrazu kurb czyli kogut, który sam w sobie odnosi się do dźwięków wydawanych przez to zwierzę. Słowo kury i wyrosłe z niego kurwa oznaczało samicę koguta czyli po prostu kurę, a z biegiem czasu także kobietę lekkich obyczajów.

    Wyjaśnienie to podaje Wiesław Boryś w najnowszym słownik etymologicznym, uzasadniając je między innymi analogią do zmiany francuskiego słowa coccotte.

    Nieco starsza teoria Andrzeja Bańkowskiego mówi, że słowo kurwa oznaczało początkowo kobietę niezamężną, a pejoratywnego zabarwienia nabrało wraz z wejściem w użycie wyrazu kurew – syn niezamężnej matki, syn nieznanego ojca.

    W średniowiecznej Polsce użycie wobec kogoś słowa kurwa często było powodem bójek. Poświadczają to akta sądowe, w tym akta sprawy z 1415 roku. Aby uniknąć podobnych awantur używanie tego określenia zostało prawnie zakazane.(…)

  32. Anucha said

    ad:27

    He he jak bym swoją ślubną słyszał.
    Pozdrowionka.

  33. Isia said

    Re: 31 Pan Marucha … to jedna z wersji … być może z tych ostatnich i najnowszych … mnie w szkole ( liceum ) uczono łacińskiej wersji … a to z tego powodu ( nam to w ogóle wyjaśniano ), że … my, dziewczęta z „babskiej” klasy, wstydziłyśmy się na lekcjach z języka łacińskiego wypowiadać słowo … curva … i innych łacińskich słówek … hui, huius … także …

  34. volviak19 said

    ad 16 Matka Polka „Dla zaradzenia katastrofalnemu brakowi pieniędzy w kasie gminnej otrzymał od władz propozycję, by zatwierdził wewnętrzną walutę jako wyłączny i jedynie uprawniony środek płatniczy w getcie. Obieg marek niemieckich miał być zakazany. Byłyby urządzone specjalne punkty wymiany marek niemieckich na gettowe, natomiast przyjmowanie pieniędzy niemieckich przez wszystkie sklepy gminne miało być wstrzymane”.
    – To co żyd wymyslił w gettcie, by kontrolować przepływ pieniędzy, jest analogią do pomysłu obecnych żydów, by pieniądz papierowy wymienić na wirtualny- po to też by mieć pełną kontrolę nad ludźmi.
    Tylko gotówka zapewnia wolność, jednakowoż informuję swoich znajomych, że gdy zajdzie taka potrzeba; trzeba bedzie sie przestawić na wymianę barterową, po to by nie zdechnąć z głodu, towar za towar, usługa za towar lub usługa za usługę- każdy ma coś do zaoferowania. Tak naprawdę można by stosować to juz teraz, bowiem brak kasy na rynku.

  35. […] Za; https://marucha.wordpress.com/2016/07/28/5-zydow-ktorzy-dorobili-sie-na-ii-wojnie-swiatowej/ […]

Sorry, the comment form is closed at this time.