Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy to jeszcze praca, czy już niewolnictwo?

Posted by Marucha w dniu 2016-08-03 (środa)

O rynku pracy z perspektywy Poznania… wiem, wiem, gdzie indziej jest jeszcze gorzej.

Arbeit macht frei – praca czyni wolnym. Pomijam pomnikowy dowód na to, że to był obóz pracy dla IG Farben, a nie obóz zagłady, bo nie o tym tu będzie mowa. Raczej nawiązuję do staropolskiego powiedzenia: bez pracy nie ma kołaczy. Chcesz jeść, więc pracuj..

Proste zaprawdę. Jak to wygląda w praktyce? „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz i dzieci nam germanił” – słowa Roty śpiewane przez patriotów na rynku w Poznaniu podczas obchodów ZWYCIĘSKIEGO Powstania Wielkopolskiego brzmią śmiesznie, gdy wielu z nich marzy o pracy w fabryce VW zamiast dla Polaka.

Nie licząc upolitycznionej, kolesiowskiej znepotyzowanej monopolistycznej Enei, to właśnie niemiecki VW jest najlepszym pracodawcą w regionie. Można powiedzieć, że nikt nie da tyle Polakowi co Niemiec. Poczynając od płac, a na przestrzeganiu prawa pracy kończąc, po drodze jest pełno dodatków socjalnych. Jest to wzorcowa firma „ekonomicznego najeźdźcy”, od którego inne niestety trochę odstają z płacami, ale o łamaniu praw pracowniczych nie ma mowy.

Na samym dole obcych pracodawców jest Amazon z pensją 14 zł brutto/godzinę, gdzie prawo pracy jest również przestrzegane, pracodawca organizuje darmowy dojazd do pracy i obiady za 1 zł. Lepiej jest w Lidlu, gdzie z braku pracowników pracodawca został zmuszony do grania w otwarte karty i na ogłoszeniu napisał wprost, że oferuje 2850 zł brutto miesięcznie plus socjalne dodatki. Firmy logistyczne szukają magazynierów za 17 zł brutto na godzinę, niestety praca trzy zmianowa, więc chętnych brak.

Oczywiście w tych firmach lepiej wynagradzani są poganiacze niewolników mówiący po niemiecku, bo przecież dyrektor mieszkający przez 5 lat w Polsce nie nauczy się polskiego, jeśli wszyscy z którymi ma kontakt muszą mówić po niemiecku. Uber alles zobowiązuje..

Na drugim biegunie są pracodawcy polscy, którzy płacą średnio 30% mniej i nie uznają prawa pracy, a o dodatkach socjalnych nawet nie słyszeli. Oczywiście płaczą, jak to są wykorzystywani przez państwo, a żyją prawie 40% taniej od własnych pracowników (koszty, leasing itp.).

Znamienne jest, że właściciel firmy transportowej nie żyje na gorszym poziomie niż jego odpowiednik w Niemczech, a pracownicy na poziomie kasjerki z niemieckiego supermarketu. Ten oto właściciel nie pozwala nikomu wyjść z firmy przed nim, co skutkuje pracą 9 godzin dziennie. To jest ponad 20 nadgodzin miesięcznie, za które pracownicy nie mają płacone (praktyka stosowana nagminnie w wielu firmach).

U polskiego prywaciarza nie dość, że nie obowiązuje prawo pracy, to nie ma rozpisanych kompetencji co do stanowiska, popularne jest, że pracownik podczas przestoju niezawinionego, kosi trawnik szefowi lub myje mu auta. Pozbycie się pracownika z ominięciem 3 miesięcznego wypowiedzenia załatwiane jest zwolnieniem dyscyplinarnym. Pracownik, o ile ma czas i pieniądze, może bujać się w polskich sądach miesiącami i też nie wiadomo czy wygra.

Podobnie z powrotem kobiety po urodzeniu dziecka. Pracodawca likwiduje stanowisko i zgodnie z prawem za te same pieniądze każe być jej szambonurkiem, jeśli oczywiście podniesie raban co do swych praw. Tyle o prawie pracy nieprzestrzeganym, ignorowanym, a dla kurwinowców jak GPS, niepotrzebnym.

Mamy perełkę, czyli umowa zlecenie potocznie zwana śmieciówką. Śmieciowa płaca zazwyczaj, ale co najważniejsze, brak obowiązywania prawa pracy. Tu już pracodawcy nie mają żadnych ograniczeń w zarządzaniu zasobami ludzkimi potocznie zwanymi niewolnikami.

Chociaż jest to błędne, ponieważ właściciel niewolnika musiał zapewnić dach nad głową i jedzenie, a teraz może płacić tyle ile uzna za stosowne nie myśląc, że to nie starczy na przeżycie nowoczesnego niewolnika. Mamy takie sytuacje, że na festynie w kasie z blachy, kobieta przez 16 godzin w temperaturze ponad 50 stopni pracuje bez przerwy, bez napojów, bez pożywienia, za 8 zł na godzinę, sikając do butelki.

Umowa-zlecenie wyklucza pracę codziennie w określonych godzinach w tym samym miejscu. Taka praca powinna być na umowę o pracę z zachowaniem praw pracowniczych. Tak powinno być… W galeriach handlowych, w których stosunek powierzchni przypadającej na jednego mieszkańca jest największy w Poznaniu, większość pracowników pracuje na tzw. umowy śmieciowe.

Kiedyś była afera, jak to portugalska Stonka wykorzystuje pracowników, teraz jest to wzorowy pracodawca podług standardów prawa pracy. Jednak polski zielony płaz obecny na każdym osiedlu przebił Stonkę. Umowy śmieciowe z płacą 10 zł brutto/godzinę po 12 godzin dziennie. Ekspedientki kończą pracę w jeden dzień o 23.00, a w kolejny zaczynają o 5:30, bo tak właściciel grafik ustalił. W Stonce skrzynki z piwem chociaż można wózkiem pod regał podwieźć, tu nierzadko trzeba nosić przez cały sklep i po schodach.

Jak słyszę, że 12 zł brutto na godzinę jako minimalna pensja zarżnie polskich przedsiębiorców, to sam bym ich do tej rzeźni z chęcią zawiózł. Podobnie z płaczem polskich przewoźników mających godnie zapłacić (minimalna niemiecka) za kilka godzin kierowcom, gdzie niemiecki kierowca za minimalną nie jeździ. O pracy „chronionej” w ochronie dla niepełnosprawnych za 5 zł/godzinę to nawet nie myślę, bo płakać mi się chcę, że tak człowiek człowieka może upodlić.

Powyższe to nie koniec możliwości prawnych niewolenia Polaka. Jest jeszcze samozatrudnienie. O ile w przypadku handlowca można to jeszcze zrozumieć, chociaż to jest kurewstwo moi zdaniem, aby na pracownika przerzucać wszystkie koszty.

Spotkałem wielokrotnie oferty: masz firmę, masz auto, zarobisz 10.000zł, jeśli dla mnie zarobisz 50.000zł. Ponadto handlowca chcą z bazą klientów, to powinno dużo więcej kosztować, niż tylko zatrudnienie posiadacza wiedzy i kontaktów. Nic jednak nie przebije w upodlaniu pracowników, jak firma mająca magazyny mroźnie i przez to musząca specjalnie podług prawa pracy traktować magazynierów. Aby ominąć obostrzenia, kazano magazynierom pozakładać działalność gospodarczą, no i prawo pracy nie tyczy. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że można stracić pracę z dnia na dzień i pomimo braku dochodów ponosić koszty ZUS-u, księgowości, a i leasingu nierzadko…

Znienawidzone przez kurwinowców prawo pracy jest kalekie, ale jest. Jakie ma być, jeżeli tworzyło je „społeczeństwo” poprzez swoich przedstawicieli w komisji trójstronnej: Lewiatan, bonzowie związkowi, osły z Wiejskiej? Jest łamane często, ale mając powyższe przykłady, to przynajmniej zagraniczne korporacje przestrzegają go; brak niego doprowadziłby do braku jakichkolwiek hamulców w wykorzystywaniu pracowników.

O reformach samego kodeksu pracy nie będę się tu rozpisywał, ale samo prawo pracy jest antypracownicze.

Spartakus
http://spartakus.neon24.pl

Odpowiedzi: 88 to “Czy to jeszcze praca, czy już niewolnictwo?”

  1. jamek said

    Wkrótce nie będzie białej rasy, wszyscy będą brązowi

    „AF: Bardzo łatwo jest przejąć rząd jeśli jesteś bankiem. Ponieważ rząd musi pożyczać pieniądze od banku. I kiedy już je pożyczysz, o czym nawet mówią wasze księgi, i jak również nasze, ten kto pożycza staje się niewolnikiem pożyczkodawcy, i dlatego ten tutaj rząd, w Ameryce, jest niewolnikiem Federalnej Rezerwy, należącej do Rotszylda. Ale niewielu z nas, innych Żydów robi na tym szekle. A umieszczeni przez nas politycy – wszyscy biorą łapówki. To banda zboczeńców. Oni lubią się napić i lubią brać narkotyki i lubią robić fagalo [homo] z fagalos. Eh, to robią i dlatego łatwo jest kontrolować rząd. Najtrudniejsze jest przedostanie się do kościołów, bo było w nich kilku dobrych kaznodziei, ale, z czasem, my Żydzi – jesteśmy tak sprytni, jesteśmy wybranym narodem, zawsze infiltrujemy i przejmujemy wszystko, i wszystko co obecnie istnieje, należy do nas i jest pod naszą kontrolą. (…) AF: Wiesz, my lubimy mieć dużo złota, dużo szekli, jakieś karty American Express. Lubimy wydawać pieniądze i lubimy dobrze się bawić. Chcemy żeby Goje pracowali, a my żebyśmy się bawili.
    JW: Oh, inaczej mówiąc, darmowa pomoc zagraniczna, darmowe mieszkanie, darmowa żywność, i tylko chcecie żeby inne rasy były waszymi gojowskimi niewolnikami zwierzęcymi, tak?
    AF: Jeśli oni tego chcą, niech tak będzie.
    JW: I to zostało zaplanowane i wprowadza się tutaj także, w Stanach Zjednoczonych.

    Niszczenie Stanów Zjednoczonych

    AF: Ten kraj, mamy zamiar [niezrozumiałe, jakby „zabrązowić”, „spędzić bydło”] Przez granicę przeprowadzamy wszystkich Meksykanów i wszystkich latynosów. Oni się mieszają, zwłaszcza z wieloma białymi kobietami, nazywamy je siksy, i one się z nimi mieszają. Wkrótce nie będzie białej rasy, wszyscy będą brązowi.
    JW: Mówiąc o rasie, wy jesteście rasą, rabinie Finkelstein, ale wy jesteście [niezrozumiałe] 57 mongolską [niezrozumiałe] rasą, azjatycką, tak? (…) JW: Skoro mówimy o sytuacji w tym kraju, rabinie Finkelstein, ludzie wiedzą, że ich standard życia teraz precyzyjnie niszczony. Kawałek po kawałku, przez wielkie oszustwa w tym czasie, zamykane są całe zakłady przemysłowe, fabryki samochodów, 1.500 do 3.000 pracowników w zakładzie tracą źródło utrzymania, to tylko kwestia czasu, prawda?

    My tylko chcemy żeby pogorszyło im sie życie, żeby nigdy nie pozwolili sobie na zakup własnego domu
    AF: Oczywiście, ale w ogóle wszystko co kiedykolwiek mieli, kiedy przestajesz pracować na siebie i pracujesz dla kogoś innego, jesteś niewolnikiem tego człowieka. Co faktycznie robisz – on nie płaci pieniędzy TOBIE, ale za całą pracę jaką wykonujesz – dajesz mu kawałek akcji. A kiedy dasz mu kawałek akcji, JEGO robisz bogatym człowiekiem, a nie siebie.
    A zatem wszystko co chcemy zrobić to żeby mieli zorganizowane życie. Nigdy nie mogą kupić własnego domu. My dajemy im plan spłaty. Oczywiście robimy im przysługę, i dlatego zbieramy z tego trochę odsetek, około trzech domów za każdy który im sprzedajemy.
    Ale sam musisz prowadzić biznes. Jeśli nie masz swojego biznesu to nigdy nie będziesz miał szans zrobienia żadnych pieniędzy. Będziesz harował, niewolnik, poddany. Jesteś schlepper.
    JW: Rabinie, dzisiaj jesteś bardzo otwarty, i jestem naprawdę zaskoczony twoją szczerością, odpowiadasz na moje bardzo bezpośrednie pytania. Dlaczego jest tak trudno… Dlaczego Żydzi czują, albo, czy to tylko paranoidalne, schizofreniczne poczucie, że każdy w tym kraju, patrząc na nich, chce im coś zrobić itd.?

    AF: Lepiej żeby nie przyglądali się nam zbytnio i nas oskarżali, bo to jest antysemityzm, a jeśli was złapiemy na antysemityzmie, jesteś pod naszą kontrolą. Pamiętaj, to my kontrolujemy system sądowniczy, wszystkich żydowskich sędziów, żydowskich prawników, żydowskich prokuratorów, i piszemy większość prawa. Niekoniecznie my, ale to my płacimy Gojom w Waszyngtonie, DC, demokratom i republikanom. To oni siadają, a my każemy im pisać prawa. Mówimy im co mają robić, a oni to piszą. My nie wykonujemy faktycznej roboty.

  2. „nawiązuję do staropolskiego powiedzenia: bez pracy nie ma kołaczy. Chcesz jeść, więc pracuj..”

    – Teraz obowiązuje: Chcesz jeść? Goń do roboty innych! 🙂

  3. Adam Ryglowski said

    aAd 2) Nie rabotajesz , nie kuszajesz !!
    JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY NIEWOLNICTWEM , A TERAŻNIESZOŚCIĄ ???

  4. zoo said

    Gdyby tak było kolorowo mieć spółkę to każdy by ją założył.

    Jak polski właściciel to krwiopijca nie płaci zus księgowej, prawnikowi, daje w koszty itp

    Żeby „wyjąć” pieniądze, zysk ze spółki kapitałowej to trzeba zapłacić „drugi” podatek od tych samych pieniędzy, stad pewnie wielu wlicza w koszty.

    Jak zagraniczny to ideał, kulturalny uczciwy.
    Jak jest nietykalny przez skarbówkę, nie ma zysku bo opłata za logo , podatki płaci groszowe to źle by było gdyby taki nie był.

    W nauczaniu ministerialnym jesteśmy przygotowywani do bycia posłusznymi niewolnikami na etacie a nie do inicjatywy, przedsiębiorczości, prowadzenia spółek.

  5. Marucha said

    Re 4:

    Gdyby tak było kolorowo mieć spółkę to każdy by ją założył.

    Nie każdy. Do tego trzeba mieć szczególne predyspozycje, a nie szkodzi jak i dojścia do dawnych służb.

    „Jakby gra w tenisa była taka opłacalna, to wszyscy by w niego grali”.

  6. maryjanek said

    Efekty „śmieciówek”: Stagnacja, emigracja i niższa dzietność

    Dziś realny kapitalizm dla wielu Polaków to wieczna tymczasowość, wyzysk, niskie płace. W Polsce na „śmieciówkach” pracuje już około miliona osób. Jeśli dodać do tego etaty na czas określony, odsetek osób zatrudnionych na podstawie umów terminowych jest w Polsce najwyższy w UE – wynosi aż 28,4 proc. Osoby, które pracują na umowach cywilnoprawnych, wykonują…
    http://www.nacjonalista.pl/2016/07/28/efekty-smieciowek-stagnacja-emigracja-i-nizsza-dzietnosc/

  7. Tez emigrant said

    I jak tu sie dziwic, ze tylu z nas wyemigrowalo?

  8. rafal z said

    buahahaha

    że niby polscy pracodawcy… qrwy?!? Polskie społeczeństwo… jest sqrwione niemal w całości.

    Mógłbym zasypać forum przykładami jak klient qrwa wykorzystuje sytuację ponieważ… MOŻE i to samo robią pracodawcy. Dają najniższe wynagrodzenie bo MOGĄ. Kilka milionów Ukraińców w kolejce, więc mogą…

    Przykład nr 1 – wymiana syfonu
    – zrobiłem kilka rzeczy dla klienta(pro PIS hehe) i okazało się, że żeliwny syfon(nietypowy z małą średnicą) nie przepuszcza wody. Umówiłem się z klientem(bez wyceny pracy dodatkowej) że wymienię to. Umywalka dosyć nietypowa ze stojącą „nogą”. W zasadzie zero miejsca z tyłu na cokolwiek. Okazało się, że oprócz pojechania(czas i koszt benzyny) specjalnie do sklepu budowlanego trzeba przerabiać „nogę”. Trzeba wyciąć trochę ceramiki, żeby nowy syfon w ogóle się zmieścił. Oprócz tego umywalka nie była wcześniej idealnie dopasowana na wysokość do „nogi” co było zamaskowane silikonem. Więc dochodzi oczyszczenie ceramiki ze starego silikonu i położenie nowego.

    Klienci byli cały czas w domu i widzieli, że autentycznie było przy tym sporo pracy ok 3 godz gdzie normalny syfon można wymienić w 10 min bez zakupu materiałów.

    Klient po wszystkim mówi że da mi 20 zł za to !!! bo za wymianę syfonu stawki na mieście to 20 zł

    ——
    Zrobił Pan chyba błąd.
    Widząc, że z tym będzie tyle roboty, powinien Pan zażądać innej zapłaty – przed ukończeniem wymiany.
    Admin

  9. revers said

    ‚…Nie licząc upolitycznionej, kolesiowskiej znepotyzowanej monopolistycznej Enei, to właśnie niemiecki VW jest najlepszym pracodawcą w regionie. Można powiedzieć, że nikt nie da tyle Polakowi co Niemiec. Poczynając od płac, a na przestrzeganiu prawa pracy kończąc, po drodze jest pełno dodatków socjalnych. Jest to wzorcowa firma „ekonomicznego najeźdźcy”, od którego inne niestety trochę odstają z płacami, ale o łamaniu praw pracowniczych nie ma mowy. …’

    A gdzie panie Zgorzkanialy Zwiazki Zawodowe? poszly z drugim Duda sie re..bac? W Niemczech jest jeszcze ostatek zwiazkow zawodowych IG Metal i tylko IG Metal ostanio zamrozil place pracownikom niemeickiego VW, a nawet obnizyl place za zgoda pracownikow VW, inaczej wielu by bylo praconajemcow grupowo zwolnionych.

    VW rowniez podlega koniukturze ekonomicznej i niezdrowej konkurencji za oceanu, nie bylo sankcji przeciwko Rosji, sprzedawaly sie na wschodzie VW, teraz mamy gospodarke sankcji lub nagle software emisje saplin VW zawala, nie 5 litrowych hamerykanskich pick up-ow.

    A tak poza tym sie zgadza do Stonko-Biedronki jak Polska dluga szeroka trafiaja ukraincy, ukrainki – jak kierownictwo dogaduje sie z chocholami trudno zgadnac, ale robota czeka na innostrannych.

    Polacy za to u hollendrow robia za niewpolnikow i stac ich na nowa stara komorke iphona, sami nawet nie wiedza czy maja iphona 5, czy 6, 6.5 jak na wspolczesnego Maliniaka to szczyt dorobku, plus 4 kolka.

  10. Re: 8 Rafal…
    Ja przychodze do klienta (przyjezdzam) I mowie:
    Za to zaplaci pan 100 dol, za tamto 250 dol a za jeszcze cos innego 200 dol…
    Klient mowi ze to za duzo… I moze mi zaplacic 200 dol…
    No to grzecznie goscia zegnam: do widzenia…

    Nastepna sytuacja z wlascicielem servisu samochodowego:
    Dzwoni do mnie na komorke. Jestem na autostradzie w drodze do domu.
    Jego zaklad jest ok. 20km w strone mojego domu, czyli po drodze.
    Zapytal mnie o wykonanie uslugi I o cene.
    Cena byla 400 dol I powiedzialem mu ze za 10 minut moge zjechac z autostrady wprost do jego zakladu.
    Odpowiedzial, ze zadzwoni do mnie za chwile.
    No wiec jade dalej. Minalem jego zjazd I pruje do domu. Oddalilem sie od jego zakladu w strone domu ok. 6km, wtem do mnie zadzwonil I oswiadczyl ze sie zgadza.
    No to mu odpowiedzialem: „Teraz to ja musze zawrocic w panska strone I koszt uslugi (mojego servisu) wynosi juz 500 dolarow I ma pan 20 sekund na decyzje, bo jestem na austotradzie..”
    Mija 10 sekund, 15 i ochryplym glosem (wkur…wienia) oswiadcza: „No dobra, przyjezdzaj pan..”…

    Zjechalem na rampe i zawrocilem.
    Zrobilem usluge w ciagu niecalej godziny…, a on Polak, czerwony ze zlosci dwa razy przeliczal 10 – 50 dolarowek…

    Usmiechnalem sie i dodalem:
    „Pan myslal, ze nie wiem ile kosztuje cala czesc do SUV BMW 5…Na drugi raz szybciej sie pan zastanawiaj i dobrze karkuluj…”…

    Siema…

    Wniosek: Ustalac nalezy NAJPIERW CENE USLUGI, a potem brac sie do roboty, a nie odwrotnie, bo odwrotnie zawsze d…pa z tylu…

    =======================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  11. Zgorzkniały said

    „A gdzie panie Zgorzkanialy Zwiazki Zawodowe? poszly z drugim Duda sie re..bac? (…)”

    To nie jest mój tekst – ja go tylko wkleiłem do wolnych tematów.

    Co do związków to w Polsce b. ciężko założyć związek, zwłaszcza w małych firmach, duże związki są zdaje się oderwane od rzeczywistości zwykłych pracowników i działające głównie w interesie samych siebie jako organizacji, a nie w interesie pracownika. No i masa ludzi pracuje albo na czarno, albo na śmieciówkach właśnie – o ile się orientuję do niedawna na śmieciówce w ogóle nie można było założyć/należeć do związku.

  12. Maćko said

    10. Ja bym zjechal i zaczekal pare minut. Etyka zawodowa

  13. 10. o qa! 500 dolcow w niecala godzine i wolne od podatku, o qa! Propaganda zlotego zachodu ciagle zywa w nas ?

    wsadzaj se Jasiek w dupe te cieple kawalki

    ——-
    Takie bywają ceny tego typu usług. Płaci się nie za sam czas pracy, ale przede wszystkim za umiejętności i za materiał.
    Admin

  14. rafal z said

    Tak tylko że w budowlance nie wszystko jest widoczne… Czasem po rozebraniu/wyburzeniu okazuje się ile pracy w rzeczywistości jest. W tym przypadku ledwo można było rękę włożyć za „nogę” i dopiero po usunięciu silikonu i zdemontowaniu nogi okazało się,że pracy będzie jeszcze więcej.

    Dodatkowo
    – klient jest budowlańcem. Sam z żoną wybudował cały dom
    – poza tym cały czas patrzył mi na ręce i dokładnie wiedział ile pracy w to należało włożyć

    Oczywiście klient był kawałem chuja.
    Mimo to trzeba było go zawołać, pokazać ile z tym będzie pracy i zażądać dodatkowej opłaty.
    Przed ukończeniem roboty.
    Nie chce płacić? To zostawić go z rozgrzebaną robotą i pójść do domu.
    Admin

  15. Re: 12 Macko…
    Dlatego jest miedzy nami roznica.
    Ja jestem „jasiek z toronto” i szanuje swoje slowa, a Pan Mackiem…i… liczy na „skrobane”…
    Nadzieja Panie Macko, jest tylko i pozostanie tylko nadzieja, ktora w wiekszosci przypadkow nie utozsamia sie z rzeczywistoscia…
    ========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. I jeszcze jedno, chyba dla Pana najwazniejsze, a mianowicie: „Jesli sam sie Pan nie bedzie szanowal, to mysli Pan, ze ktos to zrobi za Pana???”…

  16. marcinkrys said

    cały czas tkwimy w mentalnym średniowieczu gdzie system niewolniczo pańszczyżniany jest chwaloną normą. po średniowieczu przychodzi odrodzenie.
    socjalizm sowiecki i europejski to odmiania tego samego systemu kastowo niewolniczego

  17. Boydar said

    Pomijając inne wątki, to artykuł namolnie wskazuje Polakom jakim „Polak pracodawca” jest wrednym squrwysynem. Zmuszony zatem jestem zacytować Małego Jasia – „Cy to aby na pewno nie scypawka ?”

  18. revers said

    re11

    Ciesz sie panie Zgorzkniały że bogaccy prawodawcy nie łakna krwi jak nie pana ze względu na wiek to pana dzieci, potrzewbną do tranfuzji krwi na dlugowiecznośc.

    http://www.rawstory.com/2016/08/billionaire-peter-thiel-thinks-young-peoples-blood-can-keep-him-young-forever/

    re15
    No mentalnie to pan Krys przebywa w bardzo rozwinetym kapitalizmie korporacyjno-banksterskim, przy tym i sredniowiecze i hrabia Dracula wysiada.

    Dla miliarderów ma pan byc dawcą krwi i narzadow wewnrtrznych wide niedawno zmarly po 6 przeszczepach serca David Rockefeler. W średniowieczu nie było rozwiniętych tak nauk medycznych i ekonomiczncych opartych o banki i korporacje.

  19. AniaK said

  20. AniaK said

  21. trybeus said

    lament Poznaniaka:)) Czy takie płaczki wychowane przez „opiekuńcze państwo” z socjalizmem pisowskim mogą być przedsiębiorcami (ten spartakus pisał w komentarzu, że jest? Szczerze wątpię…

    tutaj kontr-notka na lamenty poznaniaków:))

    http://trybeus.blogspot.com/2016/07/umowy-smieciowe-o-co-cay-ten-kwik.html

  22. WI42 said

    Niestety – typowe dla Polski od wieków. Przepaść materialna pomiędzy „elitami” i pospólstwem. Nożyce płac są podobne jak w USA i chyba w czołówce Eurospółki.

  23. Zgorzkniały said

    Re 17 Boydar:

    „Pomijając inne wątki, to artykuł namolnie wskazuje Polakom jakim „Polak pracodawca” jest wrednym squrwysynem.”

    No niestety często Polak pracodawca jest wrednym squrwysynem.

  24. Boydar said

    Po czem Szanowny wnosi ? Po paszporcie ?

  25. Re: 13 Andreas Lemke…
    Po pierwsze: jest pan niegrzeczny
    Po drugie: w Kanadzie zarabia i wydaje sie dolary i nikt nie przelicza na zlotowki..Ceny sa tylko w dolarach…
    Po trzecie: zarzuca mi pan klamstwo (zapodalem tylko jeden z wielu przykladow z zycia wzietego. Mojego zycia).
    Po czwarte: NIGDY nie chwaliem „zachodu” nawet w kregach prywatnych.
    I po piate: od 28 NIE ROZLICZAM SIE WOGLE Z lichwiarskim FIKSUSEM…!!!!
    (I w tym przypadku mozna by smialo powiedziec: „o qa…czy to mozliwe???)

    DOTARLO !!!!
    ==========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Dla przypomnienia: Nie mam zadnego konta bankowego. Nie mam zadnej karty kredytowej ani debtowej. Nie rozliczam sie z lichwiarskim skur…synstwem – dlatego ze wiem jaka jest ich dzialalnosc finansowa -, ktora od 1993 przekazuje publicznie w Internecie, a ze ktos nie chce sie uczyc, nie chce czytac i oglada tylko zydowskie „szczekaczki” co mu tam nasraja do lba, to potem sie dziwi…
    Nie chcialo sie nosic teczki, to trzeba dzisiaj nosic woreczki…

    CO KOMU PO PELNYM PORTFELU JESLI LEB JEST PUSTY????…

  26. Piszę więc jestem said

    Ogólnie uznaną (w XIXw.) definicją niewolnika jest:

    Niewolnikiem jest ktoś, kto pomimo tego, że

    będzie pracował uczciwie i wytrwale po 12 godzin dziennie,

    NIGDY nie stanie się właścicielem ani ziemi ani nieruchomości!

  27. Re: 26 ….(….)
    Jestesmy (kazdy z nas) jest dzierzawca czasu (swego zycia) i miejsca w ktorym egzystuje…
    Kto nie wie o tej elementarnej prawdzie…najzwyczajniej nie wie o niczym…

    Pytanie: Czy nick pt: „Pisze wiec jestem…” jest tym samym co: „mysle wiec jestem???”…
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

  28. Premizlaus said

    Balcerowicz vel Buchholtz powinien dostać czapę za to wprowadzenie żydowskiego kapitalizmu do Polski.

  29. Zgorzkniały said

    Re 24 Boydar

    „Po czem Szanowny wnosi ? Po paszporcie ?”

    Po własnych doświadczeniach, i opowieściach innych w podobnym położeniu jak ja.

  30. RomanK said

    ad 26 ,,,to nie jest definicja niewolnika…ale pracowitego , poslusznego durnia. Wierzacego w..to sie musi skonczyc i kazdy bedzi emial po rowno:-))))

  31. matirani said

    15 Panie Jasko – etycznie ja bym tego klientowi nie zrobil. Klient tez czlowiek. Klient to mój wspólnik, gdyz sluzymy sobie nawzajem. Win-Win. On wygrywa i ja wygrywam. Ja moich klientów lubie i szanuje i dzieki temu mam wiecej pracy niz bym chcial miec. Szukam personelu, ale bystrych i etycznie nienagannych jest malo wiec jak na razie nie udaje nam sie powiekszyc ekipy. Moi pracownicy sa tez moimi wspólnikami. Jak oni sa bogaci to ja tez jestem bogaty. Proste.

    Czyli jest miedzy oboma podejsciami róznica. Jasko i Macko róznia sie podejsciem do klienta.

  32. NyndrO said

    Panie Zgorzknialy, mam wrazenie, ze nie do konca rozumie Pan intencje Pana Boydara. Z tym, ze to jest wina Pana Boydara! Jak On lubi letko zaszyfrowac..oj jak lubi.Niech Pan wybaczy Gosciowi ; raz, ze sprawia Mu ( uuuuu) to autentyczna przyjemnosc, a dwa On jest jazzmanem. Takze nie ma co traktowac Go powaznie. 😉

  33. matirani said

    23 Zgorzknialy – ciekawe. Zazwyczaj spotykam zatrudniajacych bardziej niz zatrudnianych i maja podobne zdanie ale o zatrudnianych:

    cwaniaki, zlodzieje, bumelanci… przychodzi gosciu do pracy, po paru dniach stawia sie do szefa z bumaga: szefie, tu zwolnionko na miesiac, do zobaczenia. I idzie do drugiej pracy. 😉

    Ogólnie, to ZAWSZE mamy sprzezenie zwrotne miedzy pracownikiem a pracodawca. Kazde dzialania powoduje reakcje i kazda reakcja kolejne dzialanie.
    Wynik procesu oddzialywania miedzy oboma stronami zalezy … od obu stron.
    Zalezy od pracownika.
    Zalezy od pracodawcy.
    Zalezy od ILOCZYNU ich reaktywnosci.

    Sa przyslowia ludowe prastare, które powiadaja to samo.

    Dla osób z motywacjami etycznymi i pozawczymi polecam wyklady Macieja Wegrzyna:
    https://socjocybernetyka.wordpress.com/2012/12/10/maciej-wegrzyn-pracodawca-dobroczynca-czy-wyzyskiwacz/

    lub .https://www.youtube.com/watch?v=lne9gqa3UbQ

  34. Boydar said

    @ Pan Zgorzkniały

    Ja też tak kiedyś rozumowałem. Dopóki nie pogrzebałem w papierach.

    Generalnie, wyrazy współczucia.

  35. Boydar said

    @ Pan Nyndr0

    Tak, wina jest moja. Nauczyłem się brać cudze na klatę. Nieopisane uczucie.

  36. NyndrO said

    Ad 35.* Nie wiem,czy Pan poważnie,czy Pan szydzi,ale jest właśnie tak,jak Pan napisał.Czasem też mi to wychodzi i istotnie jest to nieopisane wyzwolenie z łańcuchów Ego. Dawno temu w Gajówie ktoś napisał,że mędrcy zawsze cierpią. Wtedy się z tym nie zgadzałem i teraz też bym się z tym nie zgodził. Prawdziwi mędrcy ( a znam przynajmniej jednego) są bardzo szczęśliwi,chociaż pozornie dostają po d*pie. 🙂

  37. Zgorzkniały said

    Re NyndrO i Boydar:

    No to o co chodzi w końcu? P. Boydar sugeruje („grzebanie w papierach”) że wyzyskiwacze to nie-Polacy? (w domyśle – une ?)

    Re 33 Matirani:

    Oczywiście że jest także całe mnóstwo „złych pracowników” – bumelantów, cwaniaków, pijaczków, drobnych złodziejaszków wynoszących materiały z pracy. Nie bronię ich, koncentruję się jednak na pracodawcach gorszego sortu, gdyż najczęściej to oni mają przewagę w relacjach pracownik-pracodawca, i możliwość zmiany obecnych stosunków.

  38. Boydar said

    Tak, dokładnie o to chodzi. Jestem w tym względzie bardziej zgorzkniały niż Pan. Wyłażą w nas geny, po pradziadkach, prababkach, a może i telegonia, nie wiem. Nie chcę wiedzieć. Pan Jezus jest jeden dla wszystkich.

    @ Pan Nyndr0

    To za ważna sprawa aby żartować. Poza tym, z reguły potrafię lepiej zarządzać kryzysem niż aktualnie rozjechany; ba, czasem nawet można odnieść niemałą korzyść 🙂

    moralną naturalnie

  39. Maćko said

    37. Zgorzknialy – zgoda oczywiscie, ze sa zli pracodawcy i zli pracownicy. Prawdopodobnie procentowo jest wiecej zlych ludzi wsród pracodawców, albowiem komin wladzy ciagnie do góry psychopatów i socjopatów a pozostawia jako popiól normalnych, porzadnych ludzi.
    Niestety tak jest na kazdym kroku w naszym zyciu. Nawet elitarna Gajówka sie nie uchroni przed wizytami ludzi bez empatii.

    Do robic? Cóz – dzialac w dobrej wierze, tolerancyjnie ale w pryncypiach stanowczo.
    Dobrego pracownika musi sie szanowac, podobnie jak i dobrego szefa.
    Na zlych musi byc bat.

    Prosic, protestowac, rozglaszac, zmieniac, bojkotowac, tlumaczyc i pomagac.
    pozdrówka

  40. Rockrider said

    Witam,

    Również opowiem o pracy i z czym miałem do czynienia, Więc pierwsza praca dupy nie urywała, bo płacili 2,5zł/h. Za 4 godziny pracy można było kupić paczkę fajek + 4 piwa, albo koszulkę. Płace z czasem rosły, ale inflacja nie była aż tak duża więc się w miarę kalkulowało. Jeszcze w szkole średniej pracowałem w pierwszym banku gdzie miesięczna pensja z umowy – zlecenia była 1200 – 1600 zł co starczało na całkiem wystawne życie młodego człowieka. Oczywiście uzależnione wszystko od ilości spędzonych godzin oraz premii, która wyrobiliśmy (doliczana do stawki godzinowej). Pracowałem 3-4 dni w tygodniu. Jednak my młodzi sobie pomagaliśmy i przez to osiągaliśmy najwyższe cele. wychodziło 14 zł na rękę. W pracy oglądałem Kubicę ścigającego się na torach i mecze. Jednak zamknęli punkt, a do kolejnego dojazd zabierał za dużo czasu. Potem był jakiś skok na płace i strasznie wszystko spadało. Ludzie szli do biedronki za 5 zł na godzinę. Czasem słyszałem o paniach z warzywniaka pracujących za 3,70. Zmieniłem pracę na korpo ze sprzętem sportowym gdzie za pół etatu dostałem 1250 zł. Jeszcze się uczyłem. Jak mój rozkład zajęć nie dawał mi szans wyrobić godzin, a ludzie z czasem zaczęli odchodzić szukając czegoś nowego. Nowych przyjmowano za 1800 zł na pełny etat. Cele firmy wzrosły. W nie całe 2 lata po skończeniu mojej pracy ludzie robili 2x tyle za 3/4 co było płacone wcześniej. Ja odnalazłem się jako masaż (taki od mięska) tam nie płacili za dobrze, więc kariery nie zrobiłem. 1750 netto, za zapierdziel jak talala. Trafiła się okazja to skoczyłem do banku i jakie moje było zdziwienie, gdy w roku wielkich kryzysów w Polsce podpisywaliśmy na wstępie „cyrograf” : „Nie chcę premii, nie chce socjala – pracy dajcie” Miało to trwać 3 miesiące trwało ponad rok. Odszedłem za 1400zł się nie dało. Byłem już świeżo po szkole. Więc załapałem się na budowę, gdzie chciałem dorobić do studiów. Również się rozczarowałem. Obiecywali 12 zł na godzinę, zapłacili 8 – tydzień okresu próbnego po jedyne 12 h. Kumpel zjechał z zagranicy i zaciągnął mnie na Kraków, tam w 3 tygodnie zarobiłem 4 500 zł. Za lżejszą pracę, również na budowie. Plan był na miesiąc, skończyliśmy wcześniej więc premia wpadła. Również na budowie. Kładłem kanały klimatyzacyjne, więc kułem powieszałem, składałem, elementy i je zabezpieczałem. Studia okazały się dość drogie, więc szukałem zatrudnienia, w tamtych latach tj. 2010 -2011 studentowi już płacili po 5-8 zł praktycznie wszędzie. Znalazłem pracę na produkcji, więc pomyślałem, nauczę się czegoś nowego i coś dorobię. Dziś ludzie tam zarabiają po 13 zł na godzinę, czyli prawie tyle ile ja na początku mojej kariery. Obecnie pracuję sam na siebie, inwestycja zwróciła się w 3 miesiące i cały czas się uczę (choć przyznam szczerze, że nie tak dawno chciałem wyjeżdżać). Tak właśnie wygląda rynek ostatnich lat. Ludzie godzą się pracować za coraz mniej, uznają wyrównanie inflacyjne za podwyżkę. Jak zapłacą gdzieś „gruszkę” i „premię świąteczną” to już jest przezzajekurwabiście. Swoją drogą ludzie dziś nie są tymi ch*ujami jak się ich nazywa, po prostu próbują przetrwać. Robiąc co tylko się da, aby się utrzymać na powierzchni. Kolejną kwestią jest życie ponad stan oraz marzycielstwo – kiedyś będzie lepiej. Za PRL-u może można było się ustawić, ale ludzi lepiej szkolono, dziś po studiach młody praktycznie nic nie wie, Sami ludzie też niczego nie próbują , przyklejeni do pracy jak pies do budy. Nie można mówić tu o rozwoju w jakimkolwiek stopniu. Sami nie chcą i nic się nie zmienia. Jedyne co mi się na podsumowanie ciśnie to wytłumaczenie dla nich wszystkich: „Jestem biedny, bo jestem głupi. Jestem głupi, bo jestem biedny”. Także jeśli macie dzieci to pamiętajcie ile w nie zainwestujecie taki będą miały start w życie.

  41. AniaK said

    Re23:
    „No niestety często Polak pracodawca jest wrednym squrwysynem.”

    Panie Zgorzkniały, squrwysynów broniła absolutnie nie będę, ale proszę nie używać sformułowania „Polak pracodawca”, tylko ewentualnie polski pracodawca, który oczywiście niekoniecznie musi być Polakiem nawet jeżeli posługuje się bardzo polskim nazwiskiem.

    W ubiegłym roku miałam w zieleniaku bardzo ciekawe zdarzenie. Bardzo elegancki Pan cały obładowany zakupami (ciasta ciastka i ciasteczka….) kupował różnego rodzaju owoce – jak się później okazało, wszystko było przeznaczone dla jego pracowników, bo miał taki zwyczaj, że w każdy piątek do kawy kupował trochę słodkości i owoców – i jeden squrwysyn pracownik telefonem tak go wyprowadził z równowagi, że po zakończeniu rozmowy odwrócił się, i szukał wśród klientów zieleniaka jakiejś empatycznej osoby. Jego wzrok padł na mnie. Jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę. Patrzy na mnie tymi smutnym oczami i opowiada jak to ostatnio zatrudnił trzech nowych pracowników którzy trochę popracowali i już czwarty miesiąc są na zwolnieniu lekarskim, i teraz jeden z nich mu dzwoni, i informuje go, że jest godzina jedenasta, a on na koncie jeszcze nie ma pieniędzy a w niedzielę przypada dziesiątego. Przyznam się, że nie bardzo mu pomogłam bo nie wiedziałam jak zareagować ale nosa człowiek miał. Wiedział do kogo mówi, bo ja ostatnio na zwolnieniu lekarskim byłam ponad dwadzieścia lat temu. Po przyjściu do domu żałowałam że się nie dopytałam co to za firma. Może ja bym się tam przydała? Niestety nigdy już tego miłego Pana nie spotkałam.

    A tak w ogóle często bywa że pracodawcy squrwysyni mają wielkie szczęście do fajnych pracowników, a fajni pracodawcy do pracowników squrwysynów.

  42. trybeus said

    Zgorzkniały vel wk..ny z neonu 24…weź ty nie mazgaj się tylko otwórz własne przedsiębiorstwo i zatrudnij ludzi…potem pogadamy

    Mówiła mi znajoma z Poznania, że w ich firmie zauważyła zjawisko tzw „roszczeniowców”, którzy faktycznie nie chcą pracować, tylko mają postawę taką dokładnie jak za komuny „czy się stoi, czy się leży stówka się należy”, taki pracownik, to mordęga, nie pracuje i ciężko się go pozbyć, kto takich miał, to wie o czym piszę…więc i komuna wiecznie żywa, tylko w innym kolorze…a ja uznaję, „że jak kto nie pracuje, ten też i niech nie je”

    Zbrodnią jest, gdy osoby trzecie wpieprzają się w umowy międzyludzkie…czy to w umowy pomiędzy kontrahentami (czego sobie nie wyobrażam), czy pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą, a tak robią tak zwane instytucje chroniące niby pracowników. Bo szanowni Państwo, kto decyduje o tym kiedy zatrudnienie jest legalne, a kiedy nie? Grupa wykształconych gryzipiórów o tym decyduje, a która tak de facto jest po to, aby podtrzymywać antagonizmy pomiędzy pracownikami, a pracodawcami…ten spór musi być podtrzymywany, aby coraz większa armia urzędników miała pobory na poziomie europejskim…

    antagonizmy pomiędzy pracodawcą a pracownikiem są na rękę biurwom, którzy z was kochani żyją …im więcej skłócą towarzystwa, tym więcej dostanie im do podziału…nie dajcie się skłócać…

  43. Dwie osoby są mi winne pieniądze za pracę. Jedna – 1600zł, druga – 900zł. To kwoty bez procentów (5 lat).

  44. Zgorzkniały said

    Re 38 Boydar, re 41 AniaK:

    No, teraz rozumiem – niech Pan wali prosto z mostu.

    Naturalnie że „nie-Polacy” też prowadzą biznesy. Spodziewam się że w ich firmach goje są traktowani… jak goje.

    Ale czy nagle wszyscy „byznesmeni” to element obcy? P. Boydar zapewne wspomni naszą dyskusję o pańszczyźnie, ale moim zdaniem nie można tłumaczyć wszystkiego pojęciem „to przez nie-Polaków”. Choćby dlatego że „nie-Polaków” jest zwyczajnie za mało żeby obsadzili wszystko swoimi.

    Czy ten skorumpowany urzędnik jest automatycznie nie-Polakiem? Niezatrzymujący się na pasach kierowca to un? Opryskliwy właściciel sklepu w którym kupujemy materiały budowlane jest członkiem światowego spisku, a dowodem na jego un-ość jest bycie kawałem wuja w stosunku do nas (wszak w naszym mniemaniu dla niego „jesteśmy tylko bydłem”) ?

    Nie sądzę. Unych aż tylu nie ma. Złe wzorce społeczne, wychowanie, a nawet zwykła niezmienna od zarania dziejów ludzka chciwość, głupota i krótkowzroczność wystarczy żeby uprzykrzyć innym. Tym bardziej że, jak uczy ponerologia, jednostki idące po trupach to te które często są w jakiejś pozycji władzy – jako polityk, przedsiębiorca, urzędnik.

    Jeszcze konkretnie do P. AniK, co do rozróżnienia pojęciowego i tego zdarzenia w warzywniaku:
    równie dobrze można by imputować że ci pracownicy to nie „Polacy pracownicy” tylko „polscy pracownicy”. Którzy niekoniecznie muszą być Polakami.

    Widzicie Państwo gdzie nas prowadzi tok myślenia że co złe to une, a my Polacy jesteśmy tacy bez skazy?

    Re 42 Trybeus:

    To NIE jest mój tekst.

    Od tysiącleci przedsiębiorczy ludzie zakładali fabryki, gildie, stowarzyszenia kupieckie i cechowe, zatrudniając innych żeby na nich zarabiać. Zgoda, z tym nie ma problemu.

    Ale jeżeli mamy sytuację gdy przedsiębiorca, jak to się mówi, „wozi się” – kupuje drogie zabawki typu motor, auto za kilkaset tysięcy, buduje dom, a w tym samym czasie ludziom płaci głodowe stawki, no to „coś” w tej sytuacji jest, mówiąc delikatnie, źle.

    Co do zwrotu ” jak źle to sam załóż firmę”, nie jest to pierwszy raz gdy go słyszę. Odpowiem na to tak: jak kapitalisty nie stać na płacenie ludziom to niech zamyka firmę i idzie na etat. Tak działa mityczny „wolny rynek” 🙂

  45. Zgorzkniały said

    Re 44: Miało być „żeby uprzykrzyć innym życie”. Chochlik zjadł podczas edycji.

  46. trybeus said

    pieprzysz Zgorzkniały…goowno cię powinno obchodzić czym szef jeździ i czym „się wozi”, jeśli jest źle to u takiego po prostu nie pracujesz…proste…z natury wiem,że pracownicy doskonale wiedzą jak płaci każdy pracodawca w okolicy, więc nie idą w ciemno, tylko świadomie…no a potem płacz i „zgorzknienie” i zgrzytanie zębów…

    ale to jest zawsze tak, ze jak pracownik dosyć długo popracuje i potem poprzelicza ile szef wydaje na „wożenie się”, to potem pracownik „zgorzknieje” i pierdoli w sieci farmazony…jesteś zwykłym nieudacznikiem, bo prawdziwy chłop strzepuje u takiego proch ze swoich sandałów i szuka lepszej oferty…akurat w Poznaniu nie ma problemu z pracą…

  47. Marucha said

    Re 46:
    Rzeczywiście, jakoś o tym nie pomyśleliśmy…
    Gdy pracodawca źle płaci albo źle traktuje pracowników – to rzucamy pracę u niego i wybieramy sobie jakiegoś innego pracodawcę, których w okolicy jest zawsze pełno.
    Proste.
    Czemu te głupie ludzie na to nie wpadną…

  48. trybeus said

    re: 46 ciąg dalszy…dodam jeszcze, że jeśli nie był to twój tekst, to się nie powinieneś pod niego podszywać i komentować jakbyś sam go napisał..ten tekst napisał bloger wk..wiony z neonu24 i ja go zripostowałem…tylko problem z neonem jest taki, że tam wybrańcom podbijają licznik odsłon, więc i tutaj on pewnie dlatego robi furrorę…

  49. Boydar said

    @ Pan Zgorzkniały

    Nie lubię Pana, zmusza mnie Pan do myślenia na obżydliwe tematy.

    Myślę więc, że problem ma znacznie prostsze rozwiązanie. Wystarczy zajrzeć tu – https://pl.wikipedia.org/wiki/Janczarzy

    I zacząć trzeba od głowy, nie od ogona. Człowiek miętki jest, nawet gdy Słowianin i Polak. Plus domieszki i mamy co mamy. Mało kto nazywa się Bobola.

    Nie zmienia to mojej pierwotnej tezy – przerażająca większość pracodawców to w najlepszym przypadku sprzedajne słupy. Bez zgody dina nikt nie ma prawa zarabiać na gojach.

  50. trybeus said

    Gajowy…załóż firmę w Polsce, potem zatrudnij pracowników…nie trudno wyczuć, że w Polsce jesteś tylko „w gości”…
    dziś zobaczyłem zmęczonego bardzo kasjera w Auschołom, francuskiej sieci grasującej w Polsce…kierowniczka zjebała go, ze policzył klientowi słonecznik łuskany za niełuskany…kasjer się zdenerwował, ale nic z siebie nie wydusił…jak obóz pracy to obóz pracy…morda w kubeł i ruki pa szwam, bo za bramą następni delikwenty do pracy się lęgną…taka jest prawda jeśli chodzi o pracę w korporacjach…pozdr
    .

    ——
    Szanowny Pan nie jest wyjątkiem i na ironii zna się, jak przysłowiowa nierogacizna na pieprzu.
    Poza tym sam Pan daje przykład, jak to jest z „zamianą miejsca pracy na lepsze”, kiedy szef marnie płaci albo jest wredny.
    Admin

  51. SAP said

    @Trybeus
    Pochwal się jak zarobiłeś 1 milion. Ile miałeś kasy jak zaczynałeś biznes?

  52. Boydar said

    Ty głupi chooju. „… jeśli jest źle to u takiego po prostu nie pracujesz …”. Takim jak ty, tacy jak ty, wyjaśnili naprędce, że kiedy wpędzą sąsiada na lorę, to będą mieli zasługę u Hitlera. Tak im to trafiło do przekonania, że dorzucili jeszcze własną matkę i siostrę. A teraz to sobie przekonwertuj na dobranoc.

  53. trybeus said

    znam się doskonale na ironii…dlatego właśnie odpowiedziałem na koment nr 47…jeślibym się nie znał, to skończyłbym komentowanie pod tym wątkiem:))proste? proste…:))

    btw…u mnie pracownicy zarabiają ile chcą, nie ile im dam, tylko ile chcą wypracować akordu w ramach ośmiu godzin…proste? proste..dlatego pilnują pracy i nie szukają „lepszych, zachodnich pracodawców”:))pozdrawiam

  54. trybeus said

    re: SAP…
    nic nikomu nie ukradłem ..zaczynałem od zera…miałem pomysł i wypalił…wystarczy ci??? czy mam się z tobą umówić na skejpie na spowiedź życia:))

  55. Marucha said

    Jest oczywiste dla każdego, z wyjątkiem nieuleczalnych idiotów, iż z powodu trudności ze zdobyciem pracy zasługującej na tę nazwę, pracodawcy mają już na starcie olbrzymią przewagę nad pracownikami.
    I jest równie oczywiste, iż duża część pracodawców tę przewagę wykorzystuje w bezwzględny sposób.

    I co może pracownik zrobić?
    Pójść do innej pracy, gdy nie ma w okolicy żadnych ofert?
    Ilu pracownikom zalegają ich pracodawcy z wypłatą, wiedząc, że człowieka nie stać na ganianie się po sądach o „głupie” 2000 czy 5000 złotych?
    Ilu wykorzystują do bezpłatnej roboty w ramach „przyuczenia”?

    Proszę mi tu nie pieprzyć o leniwych i nieuczciwych pracownikach, których biedny szef nie może się nijak pozbyć. Bo może.

  56. trybeus said

    re : Boydar..nie pluj się pianą, bo widzę, że nic nie rozumiesz z tego wątku..każdy ma wolność wyboru swojego pracodawcy, nikt nie jest niewolnikiem obozu pracy, każdy ma wolną wolę…wyzuj się z mentalności niewolnika państwowego…im szybciej, tym lepiej…

  57. Marucha said

    Re 53:
    Pan się gówno znasz na ironii. Gdybyś się Pan znał, to odpowiedziałbyś Pan w inny sposób.

    „Pracownicy zarabiają, ile chcą”… mało nie spadłem z krzesła

    A w ogóle piszesz Pan obok tematu.

  58. SAP said

    @Trybeus
    Nie rozczarowałeś mnie. Tacy jak ty zwykle nie chwalą się swoim biznesowym startem. Zaczynałem od zera…kupa śmiechu.

  59. Marucha said

    Re 56:
    Panie Trybeus, Pana pierdoł o „wolności wyboru” i „mentalności niewolnika” nie chcę już czytać w gajówce.
    Trzeba być chujem, żeby mówić o „wolności wyboru”, gdy nie ma innej pracy.

  60. trybeus said

    Gajowy…ja cię bardzo proszę załóż firmę w Polsce, zatrudnij jednego tylko pracownika…zrób to tylko dla idei, aby opisać od podszewki polskiego przedsiębiorcę wampira i opisz spostrzeżenia w swojej Gajówce:)))
    generalnie wypisujesz slogany typu „zalegają z wypłatą”, „stać na ganianie po sądach” i wykorzystują w ramach „przyuczenia” wypadałoby wkleić linki do tych zarzutów…ale załóż firmę w Polsce, potem zacznij wdrażać pouczenia ze swoich komentów…potem się spotkamy, aby wymienić doświadczenia…umowa stoi?

    Panie Trybeus, chętnie założę firmę, ale już chyba na tamtym świecie.
    Inaczej mówiąc – 40-latkiem to ja byłem dość dawno. Teraz zamiast zakładać firmy, mogę obserwować z bliska (bliżej, niż Pan myśli) ich działalność.
    Admin

  61. trybeus said

    re 59 czemu Gajowy od razu z chujami wyjeżdża kiedy interlokutor grzecznie dyskutuje?
    a skąd Gajowy wysnuwa wnioski, ze w Polsce „nie ma innej pracy”? Akurat w Poznaniu pracownicy w szukaniu pracy grzebią jak przysłowiowy „dziad w kijach”…pozdrawiam serdecznie

  62. Zgorzkniały said

    Re 48 Trybeus:

    „re: 46 ciąg dalszy…dodam jeszcze, że jeśli nie był to twój tekst, to się nie powinieneś pod niego podszywać i komentować jakbyś sam go napisał..ten tekst napisał bloger wk..wiony z neonu24 i ja go zripostowałem…tylko problem z neonem jest taki, że tam wybrańcom podbijają licznik odsłon, więc i tutaj on pewnie dlatego robi furrorę…”

    Nigdzie się pod tekstem nie podszywam. Wkleiłem go do wolnych tematów, następnie Gajowy wkleił jako artykuł. Komentować chyba (jeszcze) wolno.

    Re 49 Boydar:

    „Nie lubię Pana, zmusza mnie Pan do myślenia na obżydliwe tematy.”

    Trudno, co robić…

    Czy są wśród nich słupy? Na pewno. Cechą krajów kolonialnych jest kolaboracja miejscowej elity w ujarzmianiu ogólu swoich ziomków w zamiant za udział w profitach. Skądś się ci wszyscy wyborcy Nowoczesnej biorą.

    Re 56 Trybeus:

    „re : Boydar..nie pluj się pianą, bo widzę, że nic nie rozumiesz z tego wątku..każdy ma wolność wyboru swojego pracodawcy, nikt nie jest niewolnikiem obozu pracy, każdy ma wolną wolę…wyzuj się z mentalności niewolnika państwowego…im szybciej, tym lepiej…”

    Jakbym jakiegoś członka korwinjugend słyszał…

  63. trybeus said

    taaaa…jak mowa o wolności wyboru, to od razu „korwinjugend”:))) gratuluję

  64. trybeus said

    czy to już cenzura, kiedy kasowane są komentarze?
    uważałem, ze gajówka jest jakąś ostoją wolności wypowiedzi, tymczasem jednak znikają komentarze…ja wiem, ze gospodarz rządzi i może usuwać wszystko…niemniej uważam, że szlachetnie jest komentującym gościom nie sugerować, że są chujami i komentarze w dyskusji pozostawiać bez korekty…pozdrawiam serdecznie

  65. Boydar said

    Przepis na karpia po żydowsku:

    – kupić karpia

    – sprzedać drożej.

  66. trybeus said

    re 60…dziękuję za spokojne podejście do tematu…jeśli chodzi o działalność w Polsce, to jednak nie kodeks pracy ma decydujące znaczenie tylko serce, jakie wkłada się w firmę…jest dużo patologii, ale jest też dużo dobrych firm, które dbają o relacje pracownik – pracodawca

    ja należę do Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent” …http://www.duszpasterstwotalent.pl/

    i uważam, ze kieruję się etyką w biznesie, takich przedsiębiorców jest wielu, którzy szukają najlepszych rozwiązań w swojej firmie bez uszczerbku na swoim bliźnim-pracowniku, …nikt nie jest bez wad, ale nie można przekreślać pracodawców jako wyzyskiwaczy, wampirów etc…pozdrawiam

    ——
    Nikt ich nie przekreśla en masse. Mówimy tylko, że jest wśród nich wielu nieuczciwych.
    Admin

  67. trybeus said

    jeszcze jedno…
    gdyby Gajowy chciał podejść spokojnie do tematu relacji pracownik-pracodawca, to proponuję:
    wkleić stronkę „Talentu” i napisać, ze są i dobrzy pracownicy i dobrzy pracodawcy…to dzieło pod kierownictwem śp kardynała Nagy’ego kwitnie i się rozprzestrzenia…kończę temat pod wątkiem…chwała Panu i …pozdrawiam

    ——
    Tak oczywiście jest.
    Pan natomiast raz pisze, że można sobie (w domyśle – łatwo) zmienić pracę, gdy szef jest zły.
    A zaraz potem daje przykład kasjera, który pokornie przyjmuje wybuch wściekłości szefowej, bo wie, że innej pracy nie znajdzie.
    Admin

  68. Maćko said

    Trybeus, podobnie zarabiaja ludzie w mojej firmie. Zarabiaja duzo, pracuja dobrze, sa zamozni. Mozna. Tez zaczynalem zycie zawodowe bez grosza, studia wieczorowe- noce i soboty na wykladach.

    Ogólnie, Szanowni, bedzie nam milej i pozyteczniej wymieniac fakty i opinie bez uragania sobie nawzajem.

    Co Wy na to?

    Na pewno jest dobrze szukac innej pracy jesli w danej zle sie traktuje personel.
    Na pewno jest to trudne, ale warto próbowac.
    Sam fakt, ze pare osób szuka innej pracy dziala moderujaco.
    Praca to nie tylko szefowie, mury, wyposazenie, marketing i klientela. Kazda firma to przede wszystki pracownicy. Bez nich nie ma firmy.

  69. toidi said

    Czy powinienem napisać jak pracują polskie firmy w USA na przykładzie Chicago? O typowych niestety relacjach pracowników z pracodawcami i stosunkach między polskimi biznesami?

    Może nie powinienem.

    Dobranoc Państwu.

  70. trybeus said

    re 67
    przykład kasjera podałem, gdyż autor tekstu zasugerował jakoby w zachodnich korporacjach grasujących w Polsce pracowało się lepiej, to błąd w myśleniu, ten kasjer był przemęczony…tylko problem z tym kasjerem jest taki, ze w takim Auszołomie się nie odezwie i zaciśnie zęby, ale gdyby pracował u Polaka to pewnie sprawa skończyła by się w sądzie pracy z oskarżenia o mobbing

    kasjer wie, ze znajdzie inną robotę bo akurat w Krakowie nie ma problemu z pracą…tylko postawa niewolnika wypracowana przez System w jego psychice blokuje go do działania w kierunku poprawy jego bytu…

    przykład firmy Romana Kluski, firma zbudowana na etyce, pełna symbioza między pracodawcą i pracownikami…i co? Ano wlazł System i rozpierdzielił firmę w drobny mak…to tak naprawdę System jest wrogiem umów miedzyludzkich, to System pod pozorem „opieki” skłóca pracowników i pracodawców jakby co najmniej byli w stanie odkopania toporu wojennego…ja próbuję wdrożyć przykłady Romana Kluski u siebie, to działa, szacunek obopólny…natomiast jeśli widzę, ze pracownik kombinuje, próbuje mieć postwę roszczeniowca to bezwględnie leci za bramę (nie ma znaczenia, czy to jest rodzina, a moze zwłaszcza z rodziną nie mozna dojść do ładu)..to tyle celem wyjaśnienia odnośnie „przykładu kasjera”…pozdr

  71. trybeus said

    zgadza się Maćko…
    ..pełna zgoda…co do dyskusji i twojego przykładu..system akordowy powoduje, ze pracownik albo chce zarobić i zarobi dobrze, albo chowa się po kątach aby „zleciała dniówka”…wszędzie są kanalie i wśród pracowników i pracodawców, ale my tutaj dyskutujemy aby porawić relacje miedzyludzkie…rusznie tematu tylko z jednej strony i wpisywanie przykładów z dupy wziętych i udawadnianie że są autentycznymi bez podabnia konkretnych przykładów jak to zrobił autor tekstu mija się z celem a w zasadzie nakręca spiralę nienawiści …choćby zrzykład Gospodarza, który broni nie swojego tekstu ładując z „chujami” do dyskutantów :)))…mozna spokojnie? można…

    przykłąd Romana Kluski…byłem na tej prelekcji w Łagiewnikach…bardzo pouczająca prelekcja, która buduje, polecam ten filmik..pozdrawiam

    .https://www.youtube.com/watch?v=DVVCKkOYPqQ

  72. Boydar said

    Jak tak dalej pójdzie, to Panu Gajowemu te skromne rubelki na pampersy nie wystarczą. Przecież czytając takie różne „zabiegi” i wiedząc co wie, można się się poszczać ze śmiechu permanentnie. Tak po ludzku – zróbcie zrzutkę i wesprzyjcie swoją ofiarę.

  73. Marucha said

    Re 70:
    Wie Pan, dlaczego nazwałem Pana słowem, które powszechnie uchodzi za obraźliwe?
    M.in. dlatego, że przykłady podane przez inne osoby uważa Pan za „z dupy wzięte”, a jedynie swoje własne uważa za słuszne i prawdziwe.
    A poza tym z powodu niemal nieukrywanej pogardy dla „niewolników”.

    Niech Pan nie pieprzy o łatwości znalezienia w Polsce pracy, z której można jakoś wyżyć. Bo zajęcie polegające na nurkowaniu w szambie za 2 zł/godzinę to jakoś się znajdzie.

    I niech Pan nie buja, że skrzywdzony pracownik od razu leci do sądu. Na ogół nie leci, bo nie ma pieniędzy na ciąganie się po sądach.

    Co do pracy na akord: można ten system stosować tylko tam, gdzie rezultaty pracy są wymierne, np. liczbą wykonanych sztuk albo tonami przewalonego koksu. Niestety, w większości zawodów nie da się go oczywiście zastosować.

    (Nb. poglądy autora tekstu, iż zagraniczni pracodawcy są lepsi od polskich, niekoniecznie muszą się zgadzać z moimi i proszę MNIE ich nie przypisywać)

  74. mironik said

    https://web.facebook.com/adam.szejnfeld.7/posts/1344781238884649?_rdr
    Pracownik odszedl nam z pracy – powiedzial do mnie wlasciciel sklepu odpowiadajac na pytanie, dlaczego sami z zona sprzedaja towary. Z jakiego powodu? – zapytalem. Powiedzial, ze ma czworke dzieci i od teraz „pieprzy” juz robote. Efekt 500+ – dodal sprzedawca.
    koment.
    Od nowego roku wchodzi płaca minimalna 2000 zł brutto. Żeby ukryć skalę grabieży obciążenia podzielono na część pracodawcy i pracownika. I tak o dnowego roku pracodawca zatrudniający pracownika za minimalną zapłaci 2412 złotych, z których pracownik dostanie tylko 1460zł. 40% mniej. A jeszcze doliczmy podatki takie jak VAT, akcyza i inne. Wyjdzie jakieś 60 %. Dosyć sporo jak za ”darmowe” usługi państwowe. Może ludzie by się obudzili, gdyby pracodawca przelewał im całą kwotę tj. 2412 zł i od tego sami musieliby na początku zapłacić prawie 1000 zł, Gdyby ten pracujący w sklepie nie dostawał na rękę 1400 , tylko 2400, to może by się zastanowił przed porzuceniem pracy.

    ——
    To musiała być dość kiepska praca, skoro porzucono ją dla 500+.
    Admin

  75. Piszę więc jestem said

    Tak ogólnie w tej drażliwej kwestii powiem prosto i w oczy

    wszystkim tu się „mądrzącym” o CUDZEJ pracy lub lenistwie.

    Nie czyń komuś co tobie niemiłe . . .

    Siedziałeś jeden z drugim na kasie? – to nie pouczaj.

    Odpowiedz sobie na pytanie:

    Co jest lenistwem a co pozbawianiem godności?!

    Godność trzeba jednak mieć, aby ją rozumieć i szanować ją w drugim.

    Słowa na wiatr nie wrócą echem, lecz kamieniem.

  76. trybeus said

    re 73

    ciekawe…Gajowy mieszka poza Polską, ale bardziej się orientuje niż Polak, który mieszka w Polsce:))
    cytat
    //I niech Pan nie buja, że skrzywdzony pracownik od razu leci do sądu. Na ogół nie leci, bo nie ma pieniędzy na ciąganie się po sądach.//

    po pierwsze sprawa w Sądzie Pracy idzie z urzędu, nie trzeba mieć pieniędzy, aby taka sprawę założyć…z reguły wygrywa zawsze pracownik i to też jest faktem…

    po drugie masz pan w pogardzie Polaków sugerując, ze ktoś pracuje przy szambie za 2 złote..to absurd właśnie „z dupy wzięty”

    poza tym szanowny Gajowy nazwał mnie „chujem” zanim stwierdziłem o przykładach „z dupy wziętych”…

    a jeśli już mowa o przykładach z „dupy wziętych”, to sam autor tekstu takie podaje…cytuję z komentarzy pod tekstem na neonie 24:

    //W Polsce pracownika domagającego się zapłaty, pracodawca wywiózł do lasu i skatował..//

    http://Spartakus.neon24.pl/post/132989,czy-to-jeszcze-praca-czy-juz-niewolnictwo#comment_1324101

    bronisz absurdów Gajowy…nie masz pojęcia o rynku pracy w Polsce, to tyle…

  77. trybeus said

    re 72

    Boydar ćwicz mięsień Kegla, a nie chwal się na forum nietrzymaniem moczu:)))

  78. Boydar said

    Dobrze, będę ćwiczył. systematyczne ćwiczenia wzmacniają charakter, choćby i przez samą tylko systematyczność.

    A Wy Trybeus zdradźcie tymczasem tajemnicę; czy do Gajówki rzucono Was jako wsparcie dla tych nieudaczników czy z jakąś osobną misją specjalną ?

  79. Boydar said

    No czemu mi Pan Gajowy to robi; przecież przeprosiłem. Nad kim mam się poznęcać, nad Panem JO ? On nie winawat.

  80. […] Za; https://marucha.wordpress.com/2016/08/03/czy-to-jeszcze-praca-czy-juz-niewolnictwo/ […]

  81. Ad. 68

    „Co Wy na to?”

    – Może to, że my mówimy o dominancie. A pan mówi o sobie. Potrafi pan wyciągnąć z tego wniosek i skorygować swój wpis nr 68?

  82. Ad. 73

    „I niech Pan nie buja, że skrzywdzony pracownik od razu leci do sądu.”

    – W PIP-e urzędniczka na schodach cicho mi powiedziała, że „z tą firmą jeszcze nikt nie wygrał, a próbowało wielu”… To ta od 1600zł. A ta od 900, to inna bajka, bo prawdopodobnie gościu gra na giełdzie, czyli robi za słupa… Więc jest absolutnie nie do ruszenia..

    Ale do sądu można iść! Jak najbardziej można! … kawy się napić…

  83. Łagiewnik said

    @7 kosmopolitom każda strona jest domem.

  84. Łagiewnik said

    @ 8. rafal z said…MOŻE i to samo robią pracodawcy. Dają najniższe wynagrodzenie bo MOGĄ. Kilka milionów Ukraińców w kolejce, więc mogą…

    Podobnie rozumują w Anglii i EU, bo kilka milionów polskich kosmopolitów w kolejce …

    po-zdrówko

  85. Marucha said

    Re 76:
    Tak jest, Panie Trybeus…
    O Polsce tyle wiem, co się dowiem od podróżników, jacy co parę lat zawitają w me strony.

  86. Łagiewnik said

    @ 51, 52 SAP said Pochwal się jak zarobiłeś 1 milion. …

    Nie udało mu się ukraść jak zalecał bolek, więc sprzedał swoją nerkę.

    @ 40. Rockrider said …

    W pierwszej pracy zarabiałem razem z premią prawie 1500 zł, kilogram razowego chleba kosztował 1,5 zł., bilet tramwajowy 20 gr., mieszkanie 40 zł , teraz mam prawie 2200 + 6 zł miesięczne wyrównanie inflacyjne. Przelicz czym jest 4 RP!

  87. Łagiewnik said

    @ 78. Boydar said … A Wy Trybeus zdradźcie tymczasem tajemnicę; czy do Gajówki rzucono Was jako wsparcie dla tych nieudaczników czy z jakąś osobną misją specjalną ?

    To wsparcie Splita/Snaga w misji specjalnej ogłupiania! W USA istnieje ponad 200 milionów przedsiębiorstw. Z tego wynika, że przedsiębiorcze oseski handlują wyssanym mlekiem!

  88. Boydar said

    To taka dość sympatyczna egzegeza 🙂

    A Pan Snag, jak udało mi się zauważyć, żadnego wsparcia nie potrzebuje.

Sorry, the comment form is closed at this time.