Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dwa wstrząsy NATO

Posted by Marucha w dniu 2016-08-04 (czwartek)

Jeszcze nie przebrzmiały buńczuczne echa szczytu NATO w Warszawie, a już wali się południowa flanka paktu w Turcji i wszystkich poraził swą zapowiedzią Donald Trump, który prawdopodobnie wygra wybory prezydenckie w USA.

To była tylko pojedyncza i zdawkowa uwaga w wywiadzie dla New York Timesa, ale bardzo mocno wstrząsnęła najsilniejszym paktem wojskowym, jaki kiedykolwiek widział świat. W dniu 20 lipca Donald Trump ogłosił, że gdyby kraje bałtyckie zostały zaatakowane przez Rosję, kiedy on będzie prezydentem, to przyjdzie im z pomocą tylko wtedy, gdy będzie wiedział, że przedtem wypełniły one swoje „obowiązki”.

Jest to oświadczenie sprzeczne z fundamentalnym dla traktatu założycielskiego NATO słynnym Artykułem 5, który brzmi bezwarunkowo i stanowi, że atak na jednego członka jest atakiem na wszystkich. Jak widać głupi ten, kto w to wierzy.

Jak na razie, mimo rejwachu w mediach sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, zareagował bardzo ogólnie: „nie chcąc ingerować w kampanię wyborczą w USA”, powiedział tylko, że „solidarność sojuszników jest kluczową wartością dla NATO”.

Zagrożenie krajów bałtyckich przez Rosję jest raczej hipotetyczne i najbardziej zależy od tego, na ile w tych byłych republikach ZSRR panuje i nasila się przemożna chęć odegrania się na Moskwie np. poprzez prześladowanie licznej tam rosyjskiej mniejszości językowej (10-50% zależnie od kraju).

Pod panowaniem Putina Rosja szybko i sprawnie modernizuje swoje siły zbrojne, budując m.in. elastyczną logistycznie siłę uderzeniową, która może być w krótkim czasie rozmieszczona w tzw. „bliskiej zagranicy” (tereny b. ZSRR). Rosyjskie gry wojenne regularnie symulują takie kontrataki, prawie zawsze w odpowiedzi na zaczepne posunięcia ze strony NATO i prowokacje harcowników w krajach z Rosją graniczących, jak dotąd pewnych tego, że Wielki Brat je obroni, gdyby zanadto drażniony niedźwiedź jednak machnął kiedyś łapą. W czasie ćwiczeń Zapad 2009 Rosjanie przeprowadzili nawet próby użycia taktycznej broni jądrowej dla powstrzymania masowego ataku konwencjonalnego ze strony sił lądowych NATO.

Oczywiście, nigdzie nie ma mowy o tym by Rosja chciała podbić Pribałtykę, jak zbiorowo określa się w Rosji te trzy kraje. Ale Rosja może – jak twierdzą politrucy NATO – uciec się do taktyki wojny hybrydowej, o co oskarża się ją na Ukrainie, czyli np. dezinformacji, rycia politycznego, cyberataków i użycia desantu sił specjalnych jako zielonych ludzików lub po cywilnemu, już choćby tylko po to, aby osłabić morale wewnątrz paktu i wykazać, że Zachód, jak to ma przecież w zwyczaju, znów nie zechce bronić swoich sojuszników tam, gdzie nie będzie miał bezpośredniego interesu.

Jeśli, na przykład, Rosja wyśle takie siły dorosyjskojęzycznej strefy w Estonii, NATO będzie miało do czynienia z iście egzystencjalnym dylematem: podjąć walkę ryzykując konflikt nuklearny czy raczej skapitulować i zniszczyć własną wiarygodność.

Uznając to za hipotetyczne niebezpieczeństwo, NATO potroiło liczebność swoich sił szybkiego reagowania do 40000 zołnierzy, ustanowiło specjalną ich szpicę do rozmieszczenia w ciągu kilku godzin, a na szczycie w Warszawie na początku lipca, zgodziło się rozmieścić wielonarodowe bataliony w czterech „państwach frontowych”, w tym w Polsce.

Administracja Obamy zwiększyła czterokrotnie wydatki na obecność wojskową USA w Europie Wschodniej w przyszłym roku. Ale wartość całego tego odstraszania – o ile rzeczywiście jest to tylko odstraszanie, a nie świadome prowokowanie wojny – zależy od tego czy świat uwierzy, że Ameryka troszczy się o Europę, oraz że NATO może szybko podejmować odpowiednie decyzje. No i tę właśnie wiarę skutecznie teraz podważył Trump swoją wypowiedzią.

Pod względem spełniania warunków członkostwa w pakcie trzem krajom bałtyckim niewiele można zarzucić. Litwa i Łotwa są na dobrej drodze, aby osiągnąć wymóg Sojuszu wydatkowania minimum 2% swoich PKB na obronę. Estonia spełniała ten wymóg zawsze. Mimo to Newt Gingrich, typowany na sekretarza stanu w ewentualnej administracji Trumpa, odrzuca ją i lekceważy, nazywając „przedmieściem Petersburga”.

Rozgoryczony tym Toomas Hendrik Ilves, prezydent Estonii, zwrócił uwagę, że jak dotąd żaden Amerykanin nie zginął jeszcze w historii za Estonię, ale Estończyków już wielu zginęło dla Ameryki: estońscy żołnierze walczyli z entuzjazmem w Afganistanie i Iraku, gdzie ponieśli dotąd największe straty, licząc na głowę, spośród wszystkich członków NATO. Argument jakiego użył pan Ilves świadczy, że głupota nie oszczędza nawet prezydentów, a Estonia ma jeszcze wiele do nadrobienia w zakresie doświadczeń historycznych, tym razem w relacjach z Zachodem.

Sugestia Trumpa zadaje jednak poważny cios dla morale członków, a zwłaszcza lokajów i ratlerków NATO. Sensem każdego odstraszania jest bowiem to, że jeśli jest wiarygodne, to nie trzeba go używać. Jeśli Trump wygra, na co się poważnie zanosi, naiwni sojusznicy Ameryki, dostaną najpewniej tylko taką ochronę, na jaką zasługują.

Bo jak mówi stare powiedzenie: Umiesz liczyć? Licz na siebie. I prowadź taką politykę, aby mieć przyjaciół blisko, a wrogów daleko – a nigdy odwrotnie.

Bogusław Jeznach
http://jeznach.neon24.pl

Odpowiedzi: 8 to “Dwa wstrząsy NATO”

  1. TG said

  2. Premizlaus said

    Przecież Pakt Północnoatlantycki powstał jako przeciwwaga dla Układu Warszawskiego. Skoro tak, to PP powinno być zlikwidowane wtedy, kiedy zlikwidowano UW.

  3. peacelover said

    add2

    Niech pan to zakomunikuje panom z USraela.!!

  4. Peryskop said

    Re 2

    Pakt Północnoatlantycki powstał jako przeciwwaga dla Układu Warszawskiego.

    A z tego – oraz z kontekstu wydarzeń – wynika, że NATO to jest Pakt-Układ Anty-Warszawski.

  5. Bodzio said

    Pakt Północnoatlantycki powstał jako przeciwwaga dla Układu Warszawskiego.
    Taaa… w dodatku prawie 6 lat przed nim. Jasnowidze jacyś, czy co?

  6. Piskorz said

    re 2. NAJPIERW powstaje NATO /1948, chyba maj, w Brukseli/.!! UW powstaje w 1955..PODOBNO po przyjęciu RFN do NATO!! Taka jest kolej rzeczy..PS W oficjalnej moskiewskiej gadce /przyjęcie RFN…spowodowało powstanie UW./!

  7. NICK said

    Paaanie Premizlaus. (2).
    Plamka.
    Raczej odwrotnie.

  8. Akej said

    Nie wiem dlaczego dajecie Trumpowi szanse na wygranie wyborow. Juz w tej chwili trabia codziennie, ze Hitlerzyca prowadzi w sondazach – a to na jakeskim rynku nalezy uwazac za bardzo zly znak. Chociaz odstrasza mnie jego prozydowskosc chcialbym aby on wygral z Hitlerzyca Clinton. Przeciez usraelskie media robia ciagle wariata z niego. Z tego wnioskuje, ze on nie ma szans. Sfalszuja wybory (co juz nieraz robili w przeszlosci) – i tyle.

Sorry, the comment form is closed at this time.