Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Pracodawca zalega Ci z wypłatą pensji? Co możesz z tym zrobić? 5 pomysłów na ugodowe rozwiązanie sprawy.

Posted by Marucha w dniu 2016-08-05 (piątek)

Sam nie pracuję na etacie, ale wiem, że spora część z Was tak. Etat jest fajny, bo daje poczucie bezpieczeństwa (przynajmniej teoretycznie), a jego największym atutem jest pewność, że danego dnia miesiąca na konto wpłynie pensja.

No właśnie – z tym niestety różnie bywa. Jeśli Twój pracodawca zalega Ci z wypłatą pensji, przeczytaj mój poradnik i sprawdź, jak walczyć o swoje prawa.

Szokująca skala zaległości

Jak wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy polskie firmy nagminnie wręcz spóźniają się z wypłatą wynagrodzeń, a część z premedytacją nie przelewa pensji w ogóle.

Takie zaległości rocznie sięgają kwoty 180 milionów złotych, a średnia zaległość wobec pracownika to około 12 tysięcy złotych.

Pogrubiłem ten fragment, bo naprawdę trudno mi uwierzyć, że w dobie koniunktury na rynku pracy wciąż są osoby, które zgadzają się na takie traktowanie. Nie oceniam, powody mogą być różne, ale jedno jest pewne – z nieuczciwym pracodawcą trzeba walczyć.

Co na ten temat mówią przepisy?

Zgodnie z Kodeksem Pracy pracodawca ma obowiązek wypłacić pracownikowi pensję najpóźniej do 10. dnia kolejnego miesiąca. W praktyce najczęściej reguluje to umowa, na podstawie której pracownik może ustalić z pracodawcą dowolny dzień zapłaty. Ważne, aby nie został przekroczony termin ustawowy.

Jeśli mimo to pracodawca spóźni się z wypłatą, ale miało to charakter incydentalny, nie warto od razu kruszyć kopii. Bywają różne przyczyny opóźnień (długi weekend, awaria systemu księgowego czy bankowego, przeoczenie etc.). Jeśli jednak sytuacja ta powtarza się nagminnie, trzeba reagować.

Kodeks Pracy wyraźnie informuje, że za każdy dzień opóźnienia w wypłacie pensji pracownikowi należą się karne odsetki.

Ważne: Pracodawca musi zapłacić proporcjonalną karę za spóźnienie zarówno w zakresie podstawy pensji, jak i wszelkich dodatków i składek ZUS.

Pracodawca nie może się przy tym tłumaczyć okolicznościami niezależnymi od niego. Jeśli dzień wypłaty przypadał w święto, pensja powinna zostać przelana na konto pracownika dzień wcześniej.

Jeśli pracodawca nadal nie reaguje

Bywają sytuacje, gdy pracodawca nic nie robi sobie z przepisów prawa, nadal nie wypłaca pensji w terminie lub wręcz ma kilkumiesięczne zaległości wobec pracownika. Nic tego nie usprawiedliwia, dlatego pracownik ma w takiej sytuacji prawo wypowiedzieć umowę o pracę z winy pracodawcy i to ze skutkiem natychmiastowym.

Pamiętaj: W wypowiedzeniu musi się znaleźć informacja, że powodem złożenia dokumentu było ciężkie naruszenie obowiązków pracodawcy.

Jeśli nie chcesz od razu „rzucać papieru”, to najpierw pisemnie wezwij pracodawcę do stosowania się do warunków umowy i wypłacania pensji w terminie. Jeśli zignoruje Twoje pismo, możesz złożyć wypowiedzenie i iść do sądu.

Sądowa batalia – jak ją przeprowadzić?

Oczywiście pozew sądowy to rozwiązanie wyłącznie dla tych, którzy nie mogą doprosić się wypłacenia im zaległych pensji. W przypadku opóźnień nie warto się na to decydować, bo tutaj skuteczniejsza może okazać się zwykła interwencja inspektora pracy.

Ważne: Inspektor pracy, który potwierdzi nierzetelność pracodawcy, może nałożyć na niego mandat w wysokości 2 tysięcy złotych lub złożyć sprawę do sądu grodzkiego – ten ma uprawnienia do nałożenia nawet 30 tysięcy złotych kary.

Jeśli decydujesz się iść do sądu, to najpierw ustal, jak duże zaległości ma wobec Ciebie pracodawca. Jeśli nie przekraczają one 50 tysięcy złotych, wówczas nie poniesiesz opłaty sądowej – w przeciwnym razie opłata wyniesie 5% kwoty sporu.

Do pozwu trzeba dołączyć umowę o pracę (lub inną, w której znajdują się informacje o obowiązkach pracodawcy) i wszelkie dokumenty poświadczające, że firma nie wypłaciła Ci pensji. Jeśli wygrasz, sąd nałoży na pracodawcę grzywnę i nakaże mu uregulowanie zaległości wraz z odsetkami.

Jak poradzić sobie z nierzetelnym pracodawcą bez sądu? 5 pomysłów

Mam nadzieję, że żaden z moich Czytelników nie znalazł się w sytuacji, która stanęła na ostrzu noża. Jeśli Twoim problemem są „tylko” opóźnienia w otrzymywaniu pensji i masz już tego szczerze dość, wypróbuj jeden z moich sposobów na polubowne załatwienie sprawy:

Groźba poinformowania inspekcji pracy – brutalne, ale bardzo skuteczne rozwiązanie. Pracodawca, który spóźnia się z wypłacaniem pensji, prawdopodobnie ma za uszami dużo większe grzechy i na pewno nie będzie chciał ryzykować kontroli.

Pismo od prawnika – Kowalskiego łatwo zbyć i przestraszyć np. groźbą zwolnienia. Dlatego jeśli zamierzasz złożyć oficjalny protest na działania pracodawcy, od razu skorzystaj z pomocy prawnika. Ten za około 100 złotych napisze piękne wezwanie do zaniechania nieuczciwych praktyk, które zrobi wrażenie na prawie każdym pracodawcy.

Groźba zrobienia „szumu” – firma pracuje na swoją markę latami i na pewno jej właścicielowi nie będzie zależeć na tym, aby zostało to zrujnowane. Dlatego w rozmowie z nim wspomnij, że sytuacją w firmie z pewnością chętnie zainteresują się spragnione sensacji media. Powinno podziałać.

Groźba odejścia z pracy – najlepszym momentem na jej użycie będzie ten, gdy jesteś w samym środku realizacji jakiegoś ważnego zadania. Ponieważ opóźnienia w wypłacie pensji są podstawą do wypowiedzenia umowy o pracę z winy pracodawcy, nie ryzykujesz, że firma zwolni Cię dyscyplinarnie za porzucenie projektu. Oczywiście groźba będzie tym skuteczniejsza, im bardziej specjalistyczne umiejętności posiadasz.

Szukanie alternatywy – nie oszukuj się. Pracodawca, który notorycznie spóźnia się z wypłatą pensji, raczej się już nie zmieni. To powinien być dla Ciebie bodziec, aby poszukać sobie lepszej pracy w uczciwej firmie.

Najważniejsze jest to, aby nie pozwalać nieuczciwym pracodawcom na okradanie pracowników – bo tak de facto trzeba nazwać spóźnianie się z wypłatą pensji.

Zdarzyła się Wam sytuacja, gdy pracodawca mocno spóźnił się z wypłatą pensji? Może macie z tym do czynienia na co dzień? Komentujcie!

http://zaradnyfinansowo.pl

Warto zacytować dwa komentarze do powyższego artykułu:

Marta 14 czerwca 2016 o 14:02 
Takie zachowania są niezwykle częste w Polsce, ludzie myślą, że człowiek będzie pracować za darmo. A on przecież ma rodzinę, ma rachunki ma własne zobowiązania. Śmiech na sali.

Marcin z Cardholder 23 czerwca 2016 o 18:41
Porady rzeczowe, tylko jest jeden minus – grożenie Inspekcją Pracy czy medialnym szumem raczej nie wpływa ciepło na relację pomiędzy szefem a zatrudnionym. Większość ludzi będzie niestety siedzieć cicho, żeby tylko utrzymać pracę.

Ja ze swej strony proszę o komentarze szczególnie osoby, którym pracodawca zalega z wypłatą, bądź osoby znające takie przypadki z własnych doświadczeń.
Admin

Odpowiedzi: 94 to “Pracodawca zalega Ci z wypłatą pensji? Co możesz z tym zrobić? 5 pomysłów na ugodowe rozwiązanie sprawy.”

  1. qwert said

    Postraszyć:

    Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych

    http://www.fgsp.gov.pl

  2. jazmig said

    Gdy pracodawca nie płaci, trzeba pilnie szukać innej pracy, bo praca za darmo nie ma sensu. Właściciel firmy jest oszustem i nie warto z nim współpracować. Oczywiście zaległości można dochodzić sądownie, zdaje mi się, że można również w sądzie pracy, wtedy nie ma opłat sądowych. (kiedyś takie możliwości były, nie wiem jak jest teraz)

  3. wyrachowaniec pospolity said

    Wiele lat temu jeden z aktualnych uczestników rozmów na Gajówce nauczył mnie dośc skutecznego sposobu, który w Chicago do dziś pracuje dość dobrze.

    Trzeba zadzwonić do gościa, który unika zapłaty nalezności (na przyklad za dostawę towaru, czy nawet za prace albo usługę) i odezwac sie z te słowa:

    Panie Januszu, ja nie mam czasu stać w kolejce po czek do pańskiego ofisu, bo mam produkcję i dostawy na karku. Ale w moim imieniu przyjdzie mój przedstawiciel, on jest kolektorem, na imię ma Gienadij. On czeków nie bierze, więc jemu pan wypłaci należność w gotówce i honorarium za usługę. Nie wiem, ile to wyjdzie, ale on panu powie. To do widzenia, miłego dnia.

  4. trybeus said

    nie opłaca się komentować w Gajówce, bo właściciel cenzuruje i wycina komenty…dziękuję za uwagę

    Zaraz… co Panu wyciąłem?
    Admin

  5. Nak said

    A co zrobić z pracownikiem, który przywłaszczył sobie pieniądze firmy? Pracodawca ma na to świstek papieru i mimo, że minęły 3 lata jest ona nadal ważny? Pracodawca nie powiadomił policji o tym wydarzeniu, bo chciał oszczędzić pracownika, ale pracownik się nie zmienił.

    Czy oczekuje Pan, że ktoś będzie tu bronił złodzieja tylko dlatego, że jest pracownikiem, a nie pracodawcą?
    Admin

  6. trybeus said

    re 4…dwa ostatnie komenty pod tym postem…
    https://marucha.wordpress.com/2016/08/03/czy-to-jeszcze-praca-czy-juz-niewolnictwo/

    i nie lubię jak mnie kto ładuje w bambus…żegnam

  7. gordon shumway said

    Wydaje mi się, że artykuł spóźniony o 4 lata. Teraz jeśli ktoś zalega pracownikom to albo opłaca im się pracować bo mają coś na lewo albo żal im szefa albo boją się zmienić pracodawcę. Przynajmniej w wlkp nie ma problemu ze znalezieniem pracy. A jak ktoś ch… płaci to go nie ma już.

    Polska to nie tylko poznańskie.
    Admin

  8. Boydar said

    Typowa kura; stanie, nasra na dywan, i pójdzie dalej jakby nigdy nic.

  9. SAP said

    Właśnie wielki szef okazał wielkiego focha. Co właściwie dyskwalifikuje go jako szefa.

  10. Boydar said

    Strzelił, Panie SAP, focha się strzela. Zwłaszcza, gdy udawanie szefa nie wypaliło, na parapecie.

  11. SAP said


  12. Marucha said

    Re 6:
    Raz na kilkanaście tysięcy komentarzy może zajść pomyłka. Zaraz sprawdzę.

  13. Boydar said

    No, w żadnym apelacyjnym sprawy tak szybko nie załatwi.

    A teraz nieco faktów; to ile zarabiają te robole na godzinę ? Bo jak do tej pory słyszę tylko, że mogą zarabiać ile chcą. Prawie jak „Arbeit macht frei”. Konkrety proszę !

  14. marek13 said

    Panie Gajowy. Pomyłka z wykasowaniem komentu jeden na kilka tysięcy trafiła akurat na Tryba. Kolo jest z Nowego Ekranu ( celowo obstaję przy starej nazwie ).
    Dobrze jest poczytać jego arty tam i jego komenty tu.
    A Ty Trybeus możesz też zczaić, że zaszło nieporozumienie chyba, co?

    Takie pomyłki są b. rzadkie, ale mogą trafić na każdego.
    Komentarze odnalazłem i wrzuciłem na forum.
    Cóż więcej mogę zrobić, prócz przyznania się do błędu?
    Admin

  15. Rokitnik said

    Mnie na początku zetknięcia się z tzw. kapitalistą ostrzeżono – jak nie zapłacił za JEDEN tydzień / płacą w USA zazwyczaj co tydzień – czasami dwa razy w miesiącu / BEZWZGLĘDNIE należy s.syna porzucić !
    No MERCY, co się wykłada – bez litości, albowiem wszelkie tłumaczenia szefa, są zazwyczaj kłamstwem !
    Faktem jest, że im bardziej potrzebny jesteś w Firmie, tym MNIEJ takich przypadków. Generalnie pracownik który się ”zagapił ” z przejęcia i mignęło mu koło nosa KILKA czeków, – (może) złożyć skargę do Sądu pracowniczego ( Small Court ), i nie trzeba w tym przypadku ADWOKATA…Z tegoż Sądu przyjdzie wezwanie do łobuza, z wezwaniem do zadość uczynienia. Mało który wyłamuje się przy takim nacisku.!!!
    Następny krok to oddanie sprawy do rzeczywistego Sądu / adwokat, wezwania,świadkowie,kopie /…no ale trzeba wyważyć, czy opłaca się skórka za wyprawkę.

  16. marek13 said

    Pan zrobił wszystko co w Pańskiej mocy i efekt jest doskonały. Nie można już nic zrobić. Tylko czekać. Może Tryb powruci.
    A Ty Trybeus, może przestań walić focha, co?
    (Wyczuwało się od razu, że zaszło drobne nieporozumienie).

  17. Zgorzkniały said

    (nie wiem czy pisać to tutaj czy raczej w starym już wątku, w razie czego proszę Gajowego o przeklejenie komentarza)

    Re Trybeus:

    „a jeśli już mowa o przykładach z „dupy wziętych”, to sam autor tekstu takie podaje…cytuję z komentarzy pod tekstem na neonie 24:
    //W Polsce pracownika domagającego się zapłaty, pracodawca wywiózł do lasu i skatował..//
    http://Spartakus.neon24.pl/post/132989,czy-to-jeszcze-praca-czy-juz-niewolnictwo#comment_1324101

    To nie jest przykład z dupy wzięty – to zdarzyło się naprawdę:
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/zostal-skatowany-przez-pracodawce-i-jego-kolege-przeprosil-mnie-ale-reki-mi-to-nie-zwroci,454247.html

    Tutaj inna sprawa tego typu:
    http://www.tvs.pl/informacje/brutalna-zemsta-pracodawcy-kierowca-zostal-skatowany-we-wlasnym-mieszkaniu-2013-11-06

  18. Maćko said

    Rokitniku – Ma Pan racje.
    Ale… W USA czesto maja „fizjologiczne” bezrobocie rzedu 4-5%.
    W Polsce, po jej zrujnowaniu przez Korporatokracje, bezrobocie realne jest 20% a bywalo i 40%.
    Trudno byc wtedy wymagajacym pracownikiem.
    Na dodatek pare pokolen Polaków tresowano ( Sanacja, Niemcy, Sowieci, Yeuropejsaci oraz rzesze pasozytniczych agentów ) w ulegliwosci aftorytetom i wladzom.
    Nie kazdy ma sile i determinacje do bycia „kowalem swego losu” – i to ani w Polsce ani we Francji ani w UK ani.. etc..

  19. Boydar said

    @ (14)

    🙂 🙂 🙂

  20. trybeus said

    @Boydar i SAP
    słuchajcie chłopczyki kolorowe, ja nie strzelam focha, tylko mam zasadę, że gdzie wywala się komentarze to po prostu nie komentuję, trudne do ogarnięcia?

    @Gajowy…jeśli nastąpiła pomyłka, to jest w porządku…często odwiedzam to forum już od dawna, ale po prostu wcześniej nie komentowałem…

    @ Marek13…ok:)

    do meritum,

    uważam, że sqrweseństwem jest zalegać z wypłatą pracownikowi…poza tym wystarczy kierować się Biblią, gdyż zaleganie z zapłatą jest czwartym grzechem wołającym o pomstę do Nieba…każdy katolik przedsiębiorca powinien mieć to mocno na uwadze jeśli chce być w porządku wobec Boga, samego siebie i swojego bliźniego, który jest pracownikiem…

    Inną sprawa jest też i ale to nie należy wrzucać do jednego wora, gdy przykładowo (a takie przykłady były bodajże przy słynnej budowie A1, czyli via Ryżego do „Trujmiasta”) firma nie dostała od kontrahenta zapłaty, która jest kluczowa w dalszej jej egzystencji i po prostu nie ma na wypłaty, albo się spóźnia z nimi…wtedy przedsiębiorca ma dylemat, czy ogłaszać upadłość, czy pożyczyć pieniądze i brnąć? Proszę zauważyć, że koszt to nie tylko wypłaty, ale i składki zusowskie, ekwiwalenty urlopowe, odprawy, zaległe płatności, płatności VAT, podatki do gminy, podatki od środków transportu etc etc…ze wszystkich zobowiązań trzeba się wywiązać i jak wtedy dalej ciągnąć???Ogłoszenie upadłości jest wtedy najbardziej rozsądnym rozwiązaniem, problem w tym, że w Polsce nie jest to łatwe w Anglii można bez problemu dwa razy ogłosić upadłość…więc co ma w takim wypadku robić przedsiębiorca?

    Tą zagwozdkę kieruję do panów SAPa i Boydara, którzy wszystkie rozumy pozjadali i wszystko wiedzą najlepiej:)))
    załóżcie firmę w Polsce panowie i zatrudnijcie ze 20 ludzi…zobaczycie jak wygląda świat z drugiej strony, może wtedy zaczniecie normalnie pisać bez trollingu:))pozdrawiam serdecznie

  21. Boydar said

    No paczcie Państwo; kura wróciła. Głód swoje jednak robi.

  22. trybeus said

    Zgorzkniały…
    więc niech dostaną wyroki…powinny być bardzo surowe…

  23. trybeus said

    Boydar, a dociera do ciebie, ze trollujesz pod wątkiem?

  24. Boydar said

    Aaaa … czyli nie głód, tylko instynkt dziobania. A o elektrycznym pastuchu słyszał ?

  25. Marucha said

    Re 20:
    Panie Trybeus, przypominam, że nie piszemy tu o uczciwych polskich pracodawcach, którzy z niezależnych od siebie powodów popadli w kłopoty – lecz o zwykłych oszustach. Chyba nie zaprzeczy Pan, że takowi istnieją, działają i mają się dobrze?

  26. Nemo said

    Pozwolę sobie opisać Szanownym moją skromną historię; co prawda nie dotyczy ona bezpośrednio z zaleganiem z przez pracodawcę z pensją, ale już należnych mi od niego pieniędzy jak najbardziej. A było to tak:
    Dawno, dawno temu, w drugiej połowie lat ’90 u. w. pracowałem w pewnej austriackiej firmie (mieściła się w Polsce) na stanowisku operatora drukarki typooffsetowej. Praca jak praca, nawet była ciekawa, bo wymagała myślenia 😉 Poza tym dobrze mi się współpracowało, tak z fajnymi kolegami i koleżankami jak i (do czasu) z kierownictwem. Pewnego dnia dopadł mnie jednak pech. Podczas otwierania jednego z wózków drukarskich (taką maszynę trzeba od czasu do czasu wyłączyć, by przemyć acetonem matryce) dość niefortunnie szarpnąłem jednym z nich i coś chrupnęło mi w barku. Ból był od razu bardzo silny ale na początku do zniesienia. Zawołałem jednak brygadzistę i przedstawiłem mu sytuację; ten z kolei zawołał kierownika. Powiedzieli do mnie słuchaj: to cholernie pilne zamówienie, TIR już czeka, do końca zmiany (to była druga zmiana) została ci godzina, może dasz radę dotrwać, ble, ble, ble. Cóż byłem wtedy młody i naiwny- jakoś dotrwałem.
    Na drugi dzień rano tą ręką nie mogłem już ruszyć. Po USG okazało się, że mam naderwane ścięgno mięśnia nadgrzebieniowego w lewym barku. Diagnoza- co najmniej trzy miesiące rekonwalescencji. Pierwsze zwolnienie lekarskie dostarczyłem do firmy osobiście; ostatecznie nogi miałem zdrowe. Jak napomknąłem nieśmiało kierownikowi o wypadku w pracy, to jakoś tak dziwnie zmienił się na twarzy i burknął, żebym z tym poszedł do inspektora BHP. Pan inspektor, wyjątkowo sprzedajna kanalia, na wysługach austriackiego szefostwa, stwierdził, że o żadnym wypadku w pracy nie może być mowy, bo przepracowałem do końca zmiany przecież. Jak by mnie zawieźli wtedy na pogotowie to tak, ale w zaistniałych okolicznościach to panie zapomnij.
    Prawie pół roku leczyłem to ścięgno, blokady, ultradźwięki, kontrolne USG i co tam jeszcze nie pamiętam, wszystko prywatnie oczywiście, bo bez kolejki i zależało mi na jak najszybszym powrocie do zdrowia, a siedziałem na zwykłym zwolnieniu i przysługiwało mi 80% wynagrodzenia. Trudno myślałem sobie wtedy, nie ma sprawiedliwości na tym świecie…. A jednak.
    Kiedy wreszcie mogłem do pracy wrócić, okazało się, że w mojej firmie nastała pewna zmiana, mianowicie od niedawna mieliśmy nowego inspektora BHP. Idź z nim pogadać- doradzali mi koledzy- facet jest w porządku, młody, uczciwy do bólu. Pomyślałem sobie, że nic nie mam do stracenia i, choć bez nadziei na sukces, poszedłem. Chłopaki mieli rację, to był naprawdę uczciwy człowiek. Stwierdził, że faktycznie źle się stało, iż nie kazałem się wtedy zawieźć na pogotowie, ale on dla mnie te pieniądze odzyska (za wypadek w pracy należy się 100% wynagrodzenia na zwolnieniu) i to bez żadnych sądów, potrzebna mu jest tylko kopia dokumentacji leczenia, moje pisemne zeznanie oraz takież samo jednego świadka. Odrzekłem mu że w takim razie to lipa, świadków było kilku, ale ja żadnego z kolegów o takie zeznanie nie poproszę, bo każdy chce żyć. A on mi na to i przyznam, że omal z wrażenia nie spadłem z krzesła, w ten deseń: ależ proszę pana, świadkiem nie musi być koniecznie któryś z pracowników (sic!) czy mieszka pana sam czy z kimś? Na pzrykład z rodzicami, żoną, partnerką…. Z żoną? Świetnie! To kiedy mogę do państwa wpaść, by małżonka mogła złożyć zeznania?
    Kanalie oddali wszystko, co do grosza, a wyrównanie dostałem już przy następnej wypłacie. Zwróciło się przynajmniej za lekarza i resztę. Wyszedłem na zero, to znaczy prawie, bo ścięgno doskwiera mi do dziś, a czasami nawet dość boleśnie o sobie przypomni, ale to już zupełnie inna historia.

    P.S. Nie muszę chyba dodawać, że ten uczciwy Inspektor długo w owej firmie nie popracował. Ja zresztą także, chromolony w rzyć kierowniczek po prostu nie dawał mi żyć, zachowywał się wobec mnie tak, jak by to wyrównanie musiał zapłacić z własnej kieszeni, więc i ja niebawem złożyłem wypowiedzenie.

  27. trybeus said

    re 25

    no niby tak, lecz widzisz pod tamtym wątkiem pan SAP zarzucił mi, lub spytał ironicznie sugerując, że pierwszy milion pewnie ukradłem, więc mnie zaszufladkował z automatu…więc trudno jest odróżnić pracodawcę, który jest uczciwy, a nie ma kasy na wypłaty, a zwykłym bandziorem okradającym ludzi stosując kryteria forumowe i odnosząc się do tych kryteriów…ten, kto pracował i nie dostał wynagrodzenia będzie pisał z uporem maniaka, ze każdy przedsiębiorca to oszust i wyzyskiwacz, a ja się z tym nie zgadzam…

    jakie wyjście? Ano pisałem w poprzednim wątku, żadnej dyskusji z „pracodawcą”…założyć Sąd Pracy, który nie kosztuje i sprawę zawsze wygrywa pracownik, no chyba, ze bandzior pracodawca ma Sąd Pracy „w kieszeni”, więc sytuacja się skomplikuje…

    aaa…skończże z tym „Panem”, generalnie to jest śmieszne, ze na początku „ch*j”, a potem „pan”…generalnie zwrot na „ty” jest najlepszy…pozdr

  28. Boydar said

    „ty”, aha … no wiec, czy kura odróżnia Gajówkę od kurnika australijskich hodowców drobiu ?

  29. Marucha said

    Re 27:
    Panie Trybeus, na „ty” jestem z przyjaciółmi…
    Poza tym, zarówno ze starszeństwa, jak i z urzędu, to raczej wypadałoby zaczekać, aż gospodarz zaproponuje wirtualny brudersztaft.
    A tak w ogóle to jestem przeciwny amerykanizacji obyczajów.

  30. trybeus said

    …a ja nie mam zwyczaju pisać do nicka na „pan”, bo to śmieszne jest, nieprawdaż? Co innego do kogoś, kto się podpisuje z imienia i nazwiska, wtedy należałoby jak najbardziej stosować formę „pan”…o zwrot na „ty”prosiłem w stosunku do mnie:))

    ale skoro pan sobie życzy to mogę się zwracać nawet panie hrabio, jaśnie panie, lub jaśnie wielmożny…

    co do bruderszaftów, to jednak pan działa w przestrzeni publicznej i świadomie poddaje pan pod opinię publiczną zamieszczane tutaj teksty, co innego by było, gdyby Gajówka była miejscem prywatnym, wtedy jak najbardziej należałoby uzyskać pozwolenie na wejście i oczekiwać wirtualnego bruderszafcika od gospodarza :)))

  31. Marucha said

    RE 30:
    …ale skoro pan sobie życzy to mogę się zwracać nawet panie hrabio, jaśnie panie, lub jaśnie wielmożny

    Nie wyrażałem takiego życzenia.

  32. Toidi said

    Gajówka jest miejscem prywatnym i trzeba szanować wolę gospodarza.

    Panie Trybeus, niech pan mnie nauczy jak sie to robi. Pan ciągnie biznes i przy tym znajduje czas na Gajówkowe występy, podczas gdy ja jestem na emeryturze i nie mam czasu na nic. Wyjasniam, że z mojej strony to nie ironia ani szyderstwo, a zwykła ciekawość. U mnie na zegarze pisze tempus fugit.

  33. trybeus said

    re Toidi

    to bardzo proste…soboty jak i niedziele nie pracujemy, pracownicy mają wolne zgodnie z kodeksem pracy i ja mam wolne… więc mogę (powystępować w Gajówce)… bo cienias jest ten, kto nie zapracuje od poniedziałku do piątku na swój byt. poza tym wspominałem może już że ja zarabiam ile chcę …nie ile muszę, tylko ile chcę, na emeryturę przejdę kiedy będę miał ochotę i żaden łachudra polityk nie będzie mi ustalał kiedy mam zakończyć swoją pracę i przejść na emeryturę…gdy sobie wybiorę termin przejścia na emeryturę, to oddam firmę dzieciom i ustalę dywidendę dla siebie, nie będę czekał, aż złodzieje zusowskie dadzą mi łaskawie jałmużnę z mojej krwawoty (niech się udławią), ale do tego trzeba mieć dzieci, trzeba przyuczać ich do pracy…to model firmy rodzinnej, który na zachodzie doskonale funkcjonuje i żaden wtedy gryzipiór urzędnik nie wlezie mi z butami i nie będzie nas skłócał, aby wyrwać coś dla siebie…oczywiście praca i modlitwa (ora et labora), a Pan Bóg zawsze pobłogosławi…

    jest też takie powiedzenie, że jak pan Bóg daje dzieci, to i na dzieci…jestem tego przykładem…możesz wierzyć lub nie, ale jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu…pozdrawiam

  34. Maćko said

    21. Boydar – „No paczcie Państwo; kura wróciła. Głód swoje jednak robi.”
    Primum non nocere.
    Segundum quid
    Tercium non datur
    😉
    Jak cie czytaja tak cie wyobrazaja. Sobie. (zakazilem sie bakteria skrótowa od Nicka? Jest lekarstwo?) 🙂

    17 Zgorzknialy – wsród pracowników i pracodawców bywaja nieuczciwi. Podobnie jak na wsi bywa ze jedna baba drugiej babie albo w miescie podobnie choc bez grabi… Ale tez i bywaja uczciwi i etycznie poprawni. Tych ostatnich jest wiecej, popierajmy ich, a paskudy krytykujmy. Niektórzy sie poprawia a inni pójda z torbami.
    Np. kiedy sie dowiedzialem, ze Zyd komunista marnie placi personelowi w centrach Kodaka przestalem u nich wywolywac filmy i przenioslem sie do malej firmy której wlasciciel ganial od lady do maszyny. Kodaka juz nie ma. A ta mala firma jest.
    Szanowanko

  35. NICK said

    Tak czy owak. Sytuację na tzw. rynku pracy w Polsce uważam, w razie najlepszym, za ‚wolną amerykankę’.

    Widzę, po prostu.

    No bo tak jest.
    Tu nie chodzi o jakieś skandaliczne, wyjątkowe przykłady. Nieuczciwi stanowią na tyle duży procent wśród pracodawców, że określenie „wolna amerykanka” dobrze oddaje aktualną rzeczywistość.
    Admin

  36. trybeus said

    re 35…

    nie zgadzam się z panami absolutnie… nie jest to „wolnoamerykanka”…jest Inspekcja Pracy, są Sądy Pracy jest wiele mechanizmów ochronnych chroniących pracownika…odsetek „pracodawców bandziorów” jest znikomy…nie wiem jaki macie cel panowie nakręcać tą spiralę nienawiści (bo to widać gołym okiem) w stosunku do polskich pracodawców nic nie wspominając o „pracodawcach korporacyjnych”, którzy zmuszają pracowników do choćby pracy w niedziele…

    @Gajowy

    //Nieuczciwi stanowią na tyle duży procent wśród pracodawców, że określenie „wolna amerykanka” dobrze oddaje aktualną rzeczywistość.
    Admin//

    a może jakieś liczby, jakieś linki, jakieś statystyki panie Gajowy…na ile jest to „duży procent wśród pracodawców”, aby czytelnik mógł rzetelnie ocenić, a nie tylko przyjąć „pogląd Gajowego”…generalnie czuję niesmak widząc wrzutki tego typu …

    uważam tak jak @Maćko…bandziorów pracodawców jest znikomy ułamek, no chyba, że Stokłosa i paru jeszcze nowobogackich służy za podniesienie statystyk bandziorów pracodawców w Polsce…

  37. Toidi said

    W sobotę i niedziele to dopiero zaczyna sie robota. Jak sie wszystko wali na łeb to nie wiadomo w co ręce najpierw wsadzić. No, może w niedzielę troche mniej z ewidentnych względów. A w poniedziałek z powrotem do pracy. I to albo praca albo robota. A Gajówka w chwilach wykradzionych.

    Druga sprawa. Nie wiem, jak sprawa sie ma cała w Starym Kraju, ale osobiście żem pomieszkiwał w okolicach Chicago i sie napatrzyłem po same skrzela. Właścicielka serwisu sprzątającego ma na czole wytatuowane „Żyję z cudzej krzywdy” (metafora autorstwa red.Lidii Matuszyńskiej) a niedopłacanie pracownikom za pracę jest zjawiskiem powszechnym i rzadko bywa inaczej. Gumowe czeki były na porządku dziennym, a nawis płacowy sięgał kilku tysięcy zielonych na osobę. Tak samo wyglądała i wciąż wygląda sytuacja między polskimi biznesami. Na należnośc za dostawę towaru czeka się ponad pół roku, w tym samym czasie żona biznesmena zmienia sobie trzecią beemwicę w ciągu roku. To jest dżungla, kto ma pieniądze na przetrwanie polonijno-biznesowego sq%$$stwa, ten żyje, komu nie starcza na zamówienie następnej partii towaru podczas oczekiwania na zapłatę za poprzednią, idzie brzuchem do góry i zatrudnia się u kontraktora, najlepiej niepolskiego.

    Ja tak mogę pieprzyc trzy dni i się nie powtórzyć, przy czym na każde słowo mam dokumentację, albo swiadków, ale po co? Czy to cokolwiek zmieni?

    No to wracam do swoich zajęć sobotnich. Pozdrawiam Gremium.

  38. Maćko said

    36. Trybeusie – Pan i ja bylismy dobrymi pracownikami ( ja bylem 9 lat pracownikiem ) a teraz jestesmy dobrymi pracodawcami.
    Czyli nasz punkt widzenia jest specyficzny. Znamy obie strony i mamy doswiadczenie z pierwszej reki.
    Ktos, kto zawsze byl szefem oraz ktos, kto nigdy nim nie byl, tylko ze spora doza wysilku intelektualnego bedzie wiedzial jak jest w tej grupie do której nie nalezal.

    Bardzo ogólnie, Szanowni, jest normalne u ludzi wyobrazanie sobie, ze innym jest latwiej, ze inni nie maja takich klopotów jak nasze. Dzieci sa dobrym przykladem. Za mlodu blache dla rodziców problemy byly dla nas ogromne a ogromne problemy rodziców byly dla nas malo istotne.

    Równiez ogólnie, rynek pracy jest spolaryzowany przeciwko pracownikom. Firmy szukaja czesciej wykorzystac pracownika maksymalnie niz dac mu szanse rozwinac sie, spelnic swoje marzenia i rozwina talenty. Dlatego do mojej firmy rzemieslniczej szukam od dawna kolejnej osoby i nie znajduje. Tak dobrych pracowników jak mam jest tak malo ze wieksozsc nie pasuje i nie daje wytarczajacej satysfakcji naszym klientom aby warto bylo ich miec na skladzie.
    pozdrawiam

  39. Marucha said

    Re 36:
    Panie Trybeus, wielu pracowników nigdy nie będzie dochodziło sprawiedliwości, mimo istnienia różnych instancji mających ich bronić.
    I nie chodzi nam wyłącznie o polskich pracodawców…

    Chce Pan liczby i statystyki odnośnie nieuczciwych pracodawców? Skąd mam je wziąć? Ktoś to gdzieś zapisuje? Sam bym chętnie się dowiedział w miarę dokładnych danych – a na razie opieram się na tym, co sam widzę i co widzą inni (np. znajomi). Na internetach pełno witryn, które radzą pracownikom, jak postępować z nieuczciwym szefem. Po co niby te witryny? Czyżby dlatego powstają, że ich autorzy nie wiedzą, co zrobić z czasem?

    Ale, ale… Gdyby Pan uważnie przeczytał artykuł, to znalazł by Pan informację, że „jak wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy polskie firmy nagminnie wręcz spóźniają się z wypłatą wynagrodzeń, a część z premedytacją nie przelewa pensji w ogóle. Takie zaległości rocznie sięgają kwoty 180 milionów złotych, a średnia zaległość wobec pracownika to około 12 tysięcy złotych

    Czuje Pan „niesmak” widząc takie wrzutki?
    A co czuje np. obecny tu w gajówce lekarz, gdy zarzucamy jego kolegom po fachu niekompetencję i korupcję?

  40. trybeus said

    spokojnie Gajowy…już w samym tytule jest napisane „5 pomysłów na ugodowe rozwiązanie sprawy.”..a potem okrzyki… „wolnoamerykanka!!!”, „duży procent nieuczciwych pracodawców!!!”, „taka rzeczywistośc”!!! no to jak mogę to zrozumieć …w tytule próba „ugodowego rozwiązania” a pod tekstem jazda nienawiści:))…no sorry

    i odniosę się do danych Inspekcji Pracy…znów trzeba by było sprecyzować jaki jest odsetek pracodawców polskich, a jaki jest odsetek żydowskich pracodawców korporacyjnych grasujących w Polsce i faktycznie gnębiących polskich pracowników („polskie firmy” często mają 90 lub wiecej procent kapitału zagranicznego, vide kampania piwowarska produkujące „polskie”piwo tyskie) …więc dalej jest nierzetelność i wartało by przed dyskusją zrobić takie zestawienie
    wtedy mielibyśmy rzetelny obraz… czy zgodzisz się z tą opinią ? Poza tym wartało by zrobić zestawienie z zapytaniem co powoduje ten zator płatniczy, czy może znów winni są lichwiarze grasujący w Polsce, którzy nazywani są szumnie „bankierami”, a którzy zaciągają podstępnie pracodawców w jasyr finansowy???

    tak…dalej czuję niesmak…

  41. trybeus said

    Maćko…byłem pracownikiem 15 lat…nie rozwijałem się, ta sama pensja przez kilka lat.(pracowałem u szwagra he he)…miałem żal, ale ten żal zmotywował mnie do działania…oczywiście najlepiej jest siąść i płakać na swoim losem, ale mnie akurat motywowało to do działania…nabyłem doświadczenia w pracy u szwagra i skonstruowałem dwa urządzenia, którymi mogłem robić usługi na które na rynku był popyt, wstrzeliłem się w ta niszę i postawiłem na kilka lat konkurencję w tyle…nie będę pisał o szczegółach, bo dzięki temu, ze trzymam patent mój w tajemnicy mogę zarabiać…

    …jeśli mieszkasz w Polsce, to zapraszam na rekolekcje Duszpasterstwa Talent, jestem na każdych rekolekcjach wielkopostnych w Gródku nad Dunajcem ..podzielę się doświadczeniem…zresztą przyjeżdża tam wielu przedsiębiorców, którzy poszukują Boga w swoich przedsiębiorstwach…przyjeżdża tam wielu poważnych przedsiębiorców polskich…naprawdę jest power:))pozdrawiam

  42. trybeus said

    Toidi…myślałem, że piszesz z polskiego podwórka…niestety amerykańskiego podwórka nie znam kompletnie…pozdrawiam

  43. Marucha said

    Re 40:
    Te pomysły na ugodowe rozwiązanie sprawy w rzeczywistości oznaczają natychmiastowe zaostrzenie stosunków między pracownikiem a pracodawcą. Z wyjątkiem ostatniego – poszukania nowego miejsca pracy – bo wtedy pracodawca nie musi o niczym wiedzieć.
    Sam fakt, że istnieją różne poradniki tego typu oznacza, iż problem jest powszechny – i o czym my właściwie gadamy?

    Co do żydowskości czy zagraniczności pracodawców, to można się zgodzić z tym, co Pan pisze. Ale faktem jest, że z punktu widzenia pracownika panuje w Polsce wolnoamerykanka. O czym mówią statystyki Państwowej Inspekcji Pracy.

    Powtarzam przy okazji: nie mówimy o NIEZAWINIONYCH problemach z wypłacalnością u pracodawcy, ale o przypadkach wyraźnie złej woli, niedbalstwa, lekceważenia itd.

  44. NICK said

    Jakże często. Wprost notorycznie. Spotykam się z przypadkami wypierdalania. Tak. Wypierdalania pracownika. Za byle gówno. Za chorobę, za minę, za… wszystko.
    Za chorobę, zwłaszcza.
    Strach o utrzymanie rodziny powoduje, że Polacy nie patrzą. Co będzie potem. Że za lat kilka będą faktycznymi inwalidami. A renty? Nie, nie. Nie dostaną.
    To jest już przysłowiowe: „przyjdź z głową pod pachą – dostaniesz rentę”.

    Szkoda gadać.

  45. Marucha said

    Re 44:
    A te zwolnienia za byle co – to swoją drogą…

  46. Maćko said

    Trybeus – jak przestalem sie rozwijac to poszedlem na swoje. Zreszta… firma miala nizsze wymagania jakosciowe niz moje wrodzone i wyuczone, wiec sie frustrowalem. Zabojady. Dlatego nie kupuje ich samochodów. A firma byla duza i nazwa do dzisiaj jest znana na swiecie.

    Niestety ponioslo mnie het het ale jak Pan pod cynk o spotkaniu to wysle z rekomendacja do znajomych.
    ***

    Polskie firmy – App POLA: https://www.pola-app.pl/

    O Poli

    Masz dość masówki globalnych koncernów? Szukasz lokalnych firm tworzących unikatowe produkty? Pola pomoże Ci odnaleźć polskie wyroby. Zabierając Polę na zakupy odnajdujesz produkty “z duszą” i wspierasz polską gospodarkę.

    Zeskanuj kod kreskowy z dowolnego produktu i dowiedz się więcej o firmie, która go wyprodukowała. Pola powie Ci, czy dany producent opiera się na polskim kapitale, ma u nas swoją produkcję, tworzy wykwalifikowane miejsca pracy, jest częścią zagranicznego koncernu.

    Jeśli znajdziesz firmę, której nie ma w naszej bazie, koniec znie zgłoś ją do nas. Pomożesz nam w ten sposób uzupełniać unikatową bazę polskich producentów.
    Algorytm

    Każdemu producentowi Pola przypisuje od 0 do 100 punktów. Pierwsze 35 punktów przyznaje proporcjonalnie do udziału polskiego kapitału w konkretnym przedsiębiorstwie. Dalsze 10 punktów otrzymuje ta firma, która jest zarejestrowana w Polsce, a kolejne 30, o ile produkuje w naszym kraju. Dalsze 15 punktów zależy od tego, czy zatrudnia w naszym kraju w obszarze badań i rozwoju. Wreszcie ostatnie 10 punktów otrzymują firmy, które nie są częścią zagranicznych koncernów.

    Liczba punktów zwizualizowana jest przy pomocy czerwonego paska. Dokładamy wszelkich starań aby dane w aplikacji zawsze odpowiadały rzeczywistości i były aktualizowane na bieżąco. Prosimy o zgłaszanie wszelkich uwag i niejasności.
    Filozofia działania

    Staramy się być maksymalnie przejrzyści w naszych działaniach. Całość kodu źródłowego serwisu udostępniamy na zasadach otwartego oprogramowania na koncie Klubu Jagiellońskiego w serwisie GitHub. Wktórce planujemy udostępnić w Internecie całość bazy danych producentów wraz z historią zmian i źródłami, na podstawie których podejmujemy decyzję o liczbie punktów, które im przyznajemy. Działamy zgodnie z naszą polityką prywatności.

    Pozdr.

  47. Boydar said

    I właśnie bo ponieważ (22) było – https://marucha.wordpress.com/2016/08/03/czy-to-jeszcze-praca-czy-juz-niewolnictwo/#comment-603470

  48. trybeus said

    Maćko…znam Polę…chodzę z nią na zakupy, zwłaszcza kupując piwo..

    http://trybeus.blogspot.com/2016/06/przestaem-pic-piwo-tyskiei-zywca-tez.html

    generalnie kupuję towary tylko wytworzone przez Polaków…nazizm konsumcyjny:)) bym rzekł

  49. trybeus said

    panie Nicku:)…za chorobę nie można wypierdolić, bo do 30 dni choroby pracownika płaci chorobowe pracodawca i w tym okresie nie można „wypierdolić” pracownika (ustawowo)…doucz się pan, zanim pan napiszesz koment z dupy wzięty:)))

    To się to zrobi zaraz potem.
    Admin

  50. Maćko said

    48. Trybeus – zazdroszcze 😉 u mnie nie dziala. Pozostaje robic jej reklame wsród znajomych i bawic sie setnie z nimi jak sie smieja: to trzeba bylo Macka z drugiego konca Swiata abysmy poznali aplikacje do kupowania polskiego w Polsce!!! :-)))))))
    Patriotyzm ekonomiczny jest swietna bronia.
    Bojkot powsinogów i innych kleszczy jest swietna bronia.
    Mozemy. Kazdy moze. Kazdy powinien.
    ZP

  51. Maćko said

    49. Trybeus – odwazny Pan jest! 😉

  52. NICK said

    Eee tam, odważny. Trybeus. (49).
    Niedouczony.
    Zatem, Trybeusie niedouczony. KTO pisał o dniach 30-stu?!!!?
    I, o, innych przepisach, powiązanych?
    Mógłbym się znęcać.
    Nie będę.
    Wyłuszczyć mogę.

    P.S. Nowy jakiś?

  53. trybeus said

    re Nick
    //Spotykam się z przypadkami wypierdalania. Tak. Wypierdalania pracownika. Za byle gówno. Za chorobę//

    „za chorobę”, tak napisał Nick…więc wyjaśniam niedouczonemu: w okresie chorobowym pracownika pierwsze 30 dni trwania chorobowego pracownika tzw „chorobowe” czyli zasiłek chorobowy wypłaca pracodawca, po 30 dniach choroby pracownika przejmuje ZUS i najczęściej kieruje delikwenta (pracownika) na komisję lekarską w celu sprawdzenia, czy delikwent nie symuluje i aby nie płacić więcej niż te 30 dni chorobowego, które zapłacił pracownikowi pracodawca…czyli najczęściej choroba symulacyjna pracownika kończy się na wypłaceniu przez pracodawcę „chorobowego”, oczywiście jest to odpisywane od składki zusowskiej…

    oczywiście w okresie chorowania pracownika nie można pracownika zwolnić, czyli „wypierdolić” według pojęcia pana Nicka…według ustawy…

    proszę się już nie znęcać panie Nick, bo moje przepony brzuszne nie wytrzymują na takie pańskie dictum :)))proponuję poczytać kodeks pracy zanim pan dotknie klawiatury:)))
    :

    ——
    Pan żartuje.
    Takiego pracownika można wywalić zaraz po powrocie z choroby do pracy, albo parę dni później.
    Admin

  54. Boydar said

    Nie, durny. Też na de.

  55. trybeus said

    re 51 Maćko..to nie jest żadna odwaga, tylko wqrwia mnie ktoś kto nie ma zielonego pojęcia w tematyce, ale zajmuje głos…tutaj panów SAP, Nick i Boydara muszę szczególnie wyróżnić w tej materii:))

  56. NICK said

    Nowy. Zatem.
    Trybeus.
    Nie mam pretensji.
    Pozdrawiam Pana nowego.

    Nawiasem też przepraszam. Nowego i pozostałych.

    Zaś na zgodę:
    http://cameralmusic.pl/vid/wolfgang-amadeusz-mozart-koncert-na-klarnet-cz-1-139.html

  57. NICK said

    Szczerze pisząc to robiłem sobie jaja, na które Pan, niejako, zasłużył, Trybeusie.
    Jeszcze raz przepraszam.

  58. SAP said

    Kiedyś wyj3ba1i mnie z właśnie rozpoczętej roboty w tri miga po tym jak padłem na glebę i zacząłem sie wić z bólu. Dostałem ataku kolki nerkowej. Szef bufon stworzył sobie taki mały Auschwitz, w którym pracownicy wzajemnie sie podgryzali. Stress wywołał blokadę wydalania moczu, a w konsekwencji piasek w moczowodach. Teraz myślę, ze wtedy spotkałem prawdziwego potwora lub małą ludzką wesz.

  59. trybeus said

    re 53 ale nie w czasie trwania choroby jak to zasugerował Nick…bądźmy jednak precyzyjni…wydaje mi się, że szukasz panie Gajowy „dziury w całym”,

  60. NICK said

    Panie SAP. Nie jest Pan wyjątkiem.

  61. trybeus said

    re58 no właśnie SAP…powinieneś jednak hipochondryku udać się na leczenie…stress nie jest powodem piasku w moczowodach…normalnie chłopaki dajecie czadu:))gorzej niż baby:))

  62. NICK said

    Toż ja nic złego nie zrobiłem, Gospodarzu.
    Zaprawdę nie wiem czemu Trybeus.
    Nie jest merytoryczny.
    A i jeszcze atakuje. Pana SAP’a, np. 🙂 .
    Jak mi przykro… .

  63. trybeus said

    re 57…no ale jakżem to zaslużył panie Nicku, czem żem ci zawinił:)))panie Nicku, bo nie wiem, ale za co mnie przepraszasz jeśliś nie zawinił?..gubię się już w tych niuansach:)))

  64. Boydar said

    Wasze pisanie, kura, zaczyna mi niektóre ewenementy gajówkowe przypominać. Nawet zwroty jakby z tego samego zestawu. Zastanawiam się jakie okoliczności przyrody skłoniły do użycia oryginalnego nicka. To nic nie da; tu nawet Bobola ma prze …. bane. I każdy jeden, który nałga.

  65. SAP said

    Trybeus
    Wszystko wskazuje, że pański biznes to wożenie szamba. A pański wynalazek to wożenie szamba do rzeki.

  66. NICK said

    Mogę podsumować, Gospodarzu.
    Nielot, wypierdalaj!

    (kiwi jakieś czy co)

  67. trybeus said

    @SAP…ostatni raz powtarzam…nie jestem anonimowy, jeśli chcesz kolego poznać mnie i moje działania w firmie to zapraszam do Gródka nad Dunajcem na rekolekcje wielkopostne…jestem tam zawsze, zapytasz o trybeusa, a wskażą ci osobnika:))

    podaję namiary:

    http://www.duszpasterstwotalent.pl/

    i stronka do rekolekcji wielkopostnych

    http://www.duszpasterstwotalent.pl/rekolekcje-wielkopostne-2015/

    jeśli będziesz śledził tą stronkę na wiosnę to będziesz wiedział, kiedy odbywają się rekolekcje…ja tam będę…więc nie wymiękaj za maską tylko przybywaj, a zobaczysz, żem nie jest anonimowy, tylko realny człowiek prowadzący przedsiębiorstwo…możesz już nie bluzgać kolego, jeśli masz odrobinę dobrej woli to przyjedź, albo zamilknij…pozdrawiam

  68. Boydar said

    Balcerowicz z Kwachem i Bolkiem też tak całkiem anonimowi nie byli 🙂

  69. Marucha said

    Re 55:
    Panie Trybeus, Pan tu chce nam odmalować obraz praworządności, niemal idylli, na styku pracodawca-pracownik.
    Czy Pan na serio przypuszcza, że ktokolwiek Panu uwierzy na słowo, widząc wokół siebie przypadki przeczące temu obrazowi?

    Re 59:
    Oczywiście, że nie w czasie trwania choroby, ale parę dni później. Czyli „bez związku” z chorobą i w pełni legalnie… Podobnie, jak z kobietami powracającymi do pracy po urodzeniu dziecka.
    Czy Pan coś niedobrego zjadł albo wypił?

  70. SAP said

    Rozumiem że prowadzenie niektórych biznesów wymaga bycia gorliwym kościółkowcem, wszak ciche wsparcie proboszcza w magistracie jest bezcenne.

    A tu kawałek zaczerpnięty z podanej strony:

    „Kiedy powstał NSZZ „Solidarność”, naród pokazał, że się prostuje, powstaje z kolan, dojrzewa do wolności i działa w oparciu o związek ludzkich serc. Dało się słyszeć wołanie o poszanowanie ludzkiej godności i praw ludzi wierzących. Impuls dla takiej postawy dał Jan Paweł II, który podczas pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 roku otworzył nas na działanie Ducha Świętego, który jest sprawcą jedności i odnowy, a także źródłem pamięci. W imię tej pamięci trzeba zachować wdzięczność wobec dzieła i nauczania Papieża z Polski oraz tych, którzy oddali życie za ojczyznę. W kazaniu bp Janiak przypomniał ponadto, że pamięć domaga się nie tylko wdzięczności, ale również prawdy. Dlatego trzeba wiedzieć, że nie wszyscy zostali wierni ideałom „Solidarności”, która zrodziła się z niezgody na kłamstwo i manipulację oraz niegodziwość systemu. Przed nami stoi trudne zadanie podtrzymania ideałów oraz budowania porozumienia na fundamencie przebaczenia.”

    http://www.duszpasterstwotalent.pl/przedsiebiorcy-docenieni-w-kaliszu/

  71. Marucha said

    Poczekajcie, jeszcze tak nie skreślajcie Trybeusa.
    Bardzo możliwe, że prowadzi swój biznes po ludzku, przestrzega prawa i etyki. I takich tez ma kolegów-przedsiębiorców.
    Choć jego upodobanie do „Kościoła Toruńskiego” i papieża Franciszka jest mi z gruntu obce.

  72. trybeus said

    panie Gajowy Marucha…jesliś pan wierzący (a takiego się przedstawiasz) to proszę o uwagę

    ja nie chcę niczego odmalowywać, nie przekonuję do wierzenia w idyllę…podałem linki do Duszpasterstwa, to wystarczy, jeśli ktoś chce skorzystać, to skorzysta…wola Boga…

    ale…jak już wspominałem, jak się panie Gajowy nie boisz, to przyjedź do Gródka nad Dunajcem na rekolekcje wielkopostne(podałem linki wyżej)…zapytaj o trybeusa…zobaczysz kuźwa jak to wygląda a nie bądź niewierzącym, bo cię kiedyś Chrystus kopnie w zadek za te twoje niedowierzanie…nawet nie będziesz wiedział kiedy…zobaczysz, ze istnieje normalny świat pracowników i pracodawców, którzy żyją w zgodzie…to naprawdę istnieje, a ja jestem autentyczny

    będziesz pan w Gródku? bardzo byłoby to budujące dla mnie…

  73. Boydar said

    Ok; nie do rzeki, do jeziora. A wynalazek jest bolszewików, nie kury.

  74. NICK said

    Trybeus, szacunek ale co ma Wiara do powyższej zdań wymiany?

  75. trybeus said

    re 71…”nie skreślajcie trybeusa”? To znaczy, że pan Gajowy powstrzymał psy gończe???Chwała Gajowemu:))
    nie jestem entuzjastą papieża Franciszka, a i ojciec Rydzyk jako „kościół toruński” jest mi już obojętny…mniemam , ze zostałem poprawnie zweryfikowany:)))

    niemniej pan SAP wypowiada się z pogardą o „kościółkowcach”, a pan Gajowy niewzruszony…

    …wiem, rozgryzacie mnie panowie…zupełnie nie trzeba…moje poglądy są w sieci, wystarczy wygooglować „trybeus”…do dzieła panowie, jeszcze wszystkiego o mnie nie wiecie…

  76. trybeus said

    właśnie dotarło do mnie, że chyba…sypię perły przed wieprze…dobrej nocy panowie…właśnie jadę na zasłużony urlop…

  77. Marucha said

    Re 73:
    Sam się Pan przedstawia następującymi słowy:
    … katol i moher z kościoła toruńskiego, parafia podhalańska… łowca jehowitów, czynny agent watykański w służbie papieża Franciszka …

    Poza tym nie mam tu żadnych psów gończych. Każdy pisze na własne konto, a nieraz i mnie złapie za łydkę.

    Co do SAPa i „kościółkowców” – to wyjaśnię, że chodziło mu o ludzi wykorzystujących Kościół do swoich celów, niekoniecznie głębokiej wiary, a czasami bez wiary. Np. Kaczyński.

  78. Marucha said

    Re 76:
    No cóż, zaczynam trochę żałować swego komentarza #71…

  79. Boydar said

    W języku dyplomacji nagłe odwołanie ambasadora nie nazywa się „zasłużony urlop” tylko „rutynowa rotacja wykwalifikowanej kadry”. Czyżby dzisiaj był w menu rosół ? W sumie niedziela, najlepszy pretekst na świecie.

  80. trybeus said

    re77

    „czynny agent watykański w służbie papieża Franciszka …” to epitet, który dokleili mi neonowi antyklerykałowie i taki wpisałem na jaja w swoją etykietę
    ci co mnie znają z neonu wiedzą, że to było „fake”

    nie dbam o poklask..piszę co uważam za słuszne, za etyczne i zgodne z wolą Boga…jeszcze raz powtarzam nie jestem anonimowy, kto chce, może się ze mną spotkać a ja mu pokaże,ze nie jestem wirtualnym medium jak niejaki SAP, Boydar, czy Nick

    Ok, przyjmujemy tłumaczenie… z ociąganiem.
    Admin

  81. trybeus said

    okej, a ilu Was jest, że odpowiadacie w liczbie mnogiej?

    ..naprawdę, chyba za dużo już tu poświęciłem energii…chyba widzę już podwójnie skoro Gajowy pisze „My”…ostancie z Bogiem dobre ludzie:))

  82. Boydar said

    Lady Carmen też była średnio wirtualna, już po żałobie ? Spoko majonez, zaraz się trafi następna. Chyba będziecie musieli styropian podłożyć.

  83. SAP said

    Jeszcze taki kwiatek z reklamowanego portalu spośród kadzących komentarzy:

    Violetta Jackowska (19 września 2012):

    „Mój mąż prowadził firmę-już nie prowadzi… Zbankrutował. Mamy piecioro dzieci i masę długów. Staraliśmy się być chrześcijanami w pełnym wymiarze, ale coś nie wyszło. Po bankructwie trafilismy na konferncję Biblia o finansach, następnie mąż uczestniczył w szkoleniu dla liderów, czytaliśmy literaturę promowaną na tych szkoleniach. Trochę nam się oczy otworzyły, trochę zobaczyliśmy, jakie błędy popełniliśmy. Modliliśmy się o pracę dla męża. Dostał ją. U chrześcijanina-pracodawcy, który przy przyjęciu do pracy pyta przede wszytskim czy uczęszcza się do Kościoła, czy się modli..,. o godz. piętnastej zwołuje pracowników na modlitwę Koronką, zamawia Msze św. w intencji pracodawców i pracowników firmy, o której mailowo informuje, że obecność jest obowiązkowa… A pensję wypłaca na konto najniższą krajową, a do ręki „drugą” część, której wysokość zmienia (czyt. zmniejsza) wedle tylko sobie zrozumiałych zasad. Czuję się fatalnie (mówiąc delikatnie), że tkwimy w tym „układzie”. Nie chcę w żaden sposób twierdzić, że biznes chrześcijański jest niemożliwy, ale moje doświadczenie pokazuje jak bardzo trudno jest się wyrwać z tej szopki, w której tkwimy. Film pokazuje przedsiębiorców, którym biznes „wyszedł”, nie siedzą po uszy w długach. Co dla mniej twórczych i przedsiębiorczych chrześcijan? Każdy ma talent. Gdzie ten nasz się „schował”? W każdym razie pozdrawiam serdecznie :)”
    http://www.duszpasterstwotalent.pl/dla-tworczych-i-przedsiebiorczych-chrzescijan-wideo/

  84. Zgorzkniały said

    W temacie pracy w Polsce:
    http://www.polskatimes.pl/strefa-biznesu/pieniadze/a/coraz-czesciej-brakuje-ludzi-do-pracy-nie-chcemy-juz-pracowac-za-1300-zl,10485646/

    WOJCIECH TATARA
    Nasz artykuł „Nie chcemy pracować za 1300 zł na rękę” wywołał odzew wśród Czytelników. Dzwonili do Nowin przedsiębiorcy i pracownicy.
    W czwartkowych Nowinach pisaliśmy o braku pracowników w sektorze budowlanym. Pracodawcy, których dotyka ten problem sugerowali, że taki stan rzeczy może efektem programu “Rodzina 500+”

    – Już od kilku dni nie mogę znaleźć pracownika mimo, że dałem ogłoszenie. Dwa lata temu po takim ogłoszeniu telefony się urywały od osób, które chciały podjąć zatrudnienie – mówi Bogdan Bardzik, właściciel firmy budowlanej w Rzeszowie.

    Nie jest on jedynym przedsiębiorcą, który zmaga się z brakiem kandydatów do pracy.

    – Te zasiłki psują rynek. Od jakiegoś czasu poszukuję operatora koparko-ładowarki. Zgłosiło się kilku kandydatów, ale nie jestem w stanie sprostać ich oczekiwaniom finansowym. Po opłaceniu ZUS-u i urzędu skarbowego poszedłbym zwyczajnie z torbami. Teraz ludzie wolą siedzieć w domu i brać od państwa pieniądze niż pracować – twierdzi anonimowo przedsiębiorca spod Łańcuta.

    Ten problem dotyka w naszym regionie branże budowlaną oraz inne nisko płatne zawody. Niemal w każdym sklepie szerokopowierzchniowym możemy znaleźć oferty: zatrudnię sprzedawcę.

    – Pracowałam w rzeszowskiej galerii, bo nie miałam wyjścia. Mamy dwójkę dzieci, mąż jest na rencie. Na stoisku, gdzie pracowałam, miałam zakaz siedzenia. Musiałam być na nogach przez 12 godzin. Pensja – niecałe 1300 zł na rękę. Teraz nie muszę wykonywać niewolniczej pracy, bo dzięki państwu mamy za co żyć – mówi pani Renata z Rzeszowa.

    Według danych GUS stopa bezrobocia na koniec czerwca wyniosła 8,8 proc., czyli bez pracy było 1,39 mln osób. W Rzeszowie – stopa bezrobocia wynosi obecnie 6,7 proc.

    – To niezwykle optymistyczne dane. Takiej wartości nie było w Polsce już od ośmiu lat – przypomina Marek Jurkiewicz, dyrektor InfoPraca.pl. – Do niedawna mieliśmy silny podział na tzw. Polskę A i B. Jeśli na rynku pracy była poprawa, widoczna była głównie w dużych aglomeracjach. Teraz także w mniejszych miastach sytuacja na rynku pracy wygląda optymistycznie. Wiem od przedsiębiorców, że mają coraz większy kłopot ze znalezieniem fachowców. Podkupowanie ich za lepsze wynagrodzenie i bonusy powoli staje się standardem – mówi Jurkiewicz. – Tam, gdzie dotąd było wysokie bezrobocie, dziś sprowadza się pracowników z innych krajów.

    Jego słowa mogą potwierdzać fakty z regionu. Plantator borówki amerykańskiej z okolic Sędziszowa Młp. zmuszony był zatrudnić pracowników z Ukrainy, ponieważ brakowało chętnych do pracy. W jednym z rzeszowskich zakładów gdzie w poprzednich latach nie było problemu z naborem do pracy sezonowej, w tym roku brakowało chętnych.

    – Czasami ludzie przychodzili na godzinę lub dwie i rezygnowali, bo stwierdzili, że za najniższą krajową nie będą tak ciężko harować – mówi pracownica jednej z rzeszowskich fabryk.

    Ofert przybywa w urzędach pracy.

    – Pojawił się problem z chęcią podjęcia zatrudnienia przez bezrobotnych. Pracodawcy mają o to do nas pretensję. Nawet z jednym miałem ostatnio rozmowę w tej sprawie i mu poradziłem, żeby płacił pensję 2,5 tys zł na rękę, to chętni się znajdą. Niestety, większość ofert dotyczy staży, umów śmieciowych i pracy za najniższą średnią krajową. Trudno się dziwić, że takie propozycje cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem. Inna sprawa, że w moim urzędzie około 30 procent spośród zarejestrowanych bezrobotnych przychodzi po ubezpieczenia, a żadną pracą nie są zainteresowani – mówi Adam Panek, dyrektor PUP w Rzeszowie.

    – Jest właścicielem małego sklepu pod Rzeszowem. Chętnie podniosę pensję na 2 tysiące, jak chce rząd. A po dwóch miesiącach zamknę sklep – bo nie wytrzymam finansowo. Może w stolicy te 200 zł podwyżki nie jest problem, ale na Podkarpaciu przy tak małych przychodach z handlu i konkurencji ze strony różnych „Biedronek” nie mamy szans przetrwać. Zróżnicujcie ZUS i podatki, niech bogate regiony płacą wyższe, a biedniejsze jak Podkarpackie – niższe – komentuje czytelnik.

    Czekamy na kolejne opinie w tej sprawie.

  85. Maćko said

    55. Trybeus – juz Pan wie, dlaczego napisalem zartobliwie o odwadze?

    Ma Pan szczescie, ze nie ma tu Listwy!

    Trojka LBN jak znajdzie kogos, kto wie i ma swoje zdanie i czelnosc je na gajówce wypowiadac, to bardzo agresywnie i namolnie taka osobe atakuje, meczy, dreczy i przesladuje.
    Jak mi przyszlo kiedys do glowy aby wrócic na Gajówke i cos ciekawego podac, budzacego do myslenia, to postrzepili mi z piec par spodni i tylez par trzewików. Nawet mialem lekka depresje z ich powodu. Na szczescie, Ludzi Dobrej Woli jest wiecej, i jakos z niej wyszedlem.
    😉
    Musze przyznac, ze gryza mniej i rzadziej ostatnio, Boydar od dawna nie wstawil zadnego antypolskiego czy antykoscielnego „dowcipu, pozal sie Panie Boze” smiesznego 😦 … Pan Nick nawet bywa ze sie ze mna zgodzi, ale nowi … nowi sa na odstrzale.
    Wie Pan, to jak zwiazki zawodowe albo stado orangutanów. Stare malpy nie dopuszczaja mlodych malp do wladzy. Starzy dzialacze, z biurkami i posadkami, nie dopuszczaja nowej krwi, tepia mlode talenty. Zamiast sie uczyc – hamuja postep.
    Czyli, sojocybernetycznie, reprezentuja sily stagnacji a nawet regresji. Polecam na wakacje Metacybernetyke Józefa Kosseckiego, albo Nacjokratyzm.

    Miedzy nami, ( tu jest szeptem, wiec LBN nie uslysza ani slowa ) nie wiem jeszcze, czy sa zli z natury, czy sa zle wychowani, czy sa po prostu chamy i gbury, ale brak im kultury ponad wszelka watpliwosc. A szkoda. Po co czynic innym gorzej jesli mozna innym czyni lepiej.

    BIEDNA PANI ISIA! Tyle prymitywnych i wulgarnych slów powyzej uzyto. Wstyd mi za was, ze bedzie, byc moze, musiala, ta zacna i madra dama, takie paskudstwa czytac….
    ****
    Kiedyz na Pejszbuku napisalem, ze ludzie pracuja za duzo, ze pracujemy aby zyc a nie na odwrót, ze powinno byc wiecej wkacji dla pracowników i wieksza elastycznosc godzin pracy. Ale na mnie naskoczono!! Do takiego stopnia, ze jeden mi obiecal, ze jak znajdzie czas to mnie zrujnuje dla czystej przyjemnosci zaszkodzenia mi. Jak sie dobrze i uczciwie pracuej to czlek nie zdaje sobie sprawy ilu psychopatów jest dookola.

    Pozdrówka

  86. Maćko said

  87. Doiti said

    Jest całkiem możliwe prowadzenie biznesu zgodnie z zasadami etyki. Choc w dzisiejszych czasach jest to szczególnie trudne, a w polskich warunkach na granicy legalności jeśli wręcz nielegalne. Kilka lat temu chciałem postawić mikrobrowar, jedna z rozważanych loakizacji był Nadarzyn. Po przeprowadzeniu gruntownego rozpoznania i dokonaniu cash flow plan (takim zwykłym biznes planem to sie banki podcierają), komputer mi zwątpił.

    Lekka zmiana tematu. W roku 1990 gościu uruchomił browar. Gdzieś w Olsztyńskim. Podatki wyniosły mu w sumie 50% ceny na etykietce. (co urzędy obchodzi, jaka jest cena? ich może obchodzić dochód brutto). Nagle urząd lokalny (nie pamiętam, czy powiatowy, czy gminny) zażyczył sobie też 50 procent nalepki. To w sumie podatek wyniósłby 100 procent ceny piwa. Facio bardzo szybko rozkręcił sprzęt i opchnął, a sam nie wiem, czy wyjechał, czy się zatrudnił u hajnekena na warzelnianego. I to było lat temu 26, gdy było zielone swiiatło dla małego biznesu. Nawet nie chce mysleć, jakie warunki sawanny musza panowac teraz.

    W US jest niewiele lepiej. Wprawdzie jest bardzo łatwo i tanio otworzyć biznes, ale wejść na rynek bez pokazania korzonków albo bez wspólnika z korzonkami graniczy z niemożnością.

    Dobra, to żem sobie pogadał, a teraz nazad do roboty, póki jeszcze widno.

  88. zolo du said

    No piękna dyskusja.
    A co powiecie o fakcie takim: rzecz dzieje się w Szczecinku, przyjeżdża właściciel Kronospanu – Austriak – na comiesięczną inspekcję.
    Chodzą z kierownikami dookoła, pada malutki deszczyk.
    Napotykają kupę płyt wiórowych na tym deszczyku. Właściciel mówi do odpowiedzialnego (który tłumaczy, że te płyty są uszkodzone, mają złamane rogi itp), że można przecież złamane rogi poobcinać i sprzedać – taniej, ale jednak. Tak jest szefie, mówi kierownik odpowiedzialny.
    W tym deszczyku chodzą jeszcze dwie godziny.
    I znów wchodzą na ww kupę płyt. A ta leży.
    Panie kierowniku – przecież powiedział pan, że zrobi z tymi płytami porządek?
    Na drugi dzień, kierownik dostaje awans i podwyżkę oraz zmianę obowiązków.
    Od dzisiaj ma siedzieć na krześle za (za!!!) bramą zakładu.
    I nic więcej.
    Po trzech dniach kierownik sam się zwalnia.
    Dobre?

  89. trybeus said

    Maćko:))..ja wiem, każde forum ma swoich pupili trolli, które są wypuszczane aby obwąchać, obszczekać i oszczać nogawkę, tak jest na niepoprawnych.pl, tak jest na neonie24…nic nowego, ale mnie to nie rusza, wystarczy nie odpisywać na zaczepki…troll niekarmiony zdycha śmiercią naturalną:)))pozdrawiam, miłej niedzieli

    Panie Trybeus,
    Po raz kolejny tłumaczę Panu grzecznie, że nie ma tu żadnych pupilów, trollów ani psów gończych.
    Każdy tu pisze na własny rachunek i nikt na nikogo nie wpływa.
    Ja nie mam do dyspozycji zespołu redakcyjnego, żeby się takimi rzeczami zajmować.

    Jest takie stare powiedzenie „Każdy sądzi według siebie”. Widocznie Panu się nie mieści w mózgownicy, że ktoś może postępować według innych wzorców, niż „niepoprawni” albo „neon24”.
    Admin

  90. NICK said

    Panowie Maćko i Trybeus – bez komentarza.
    Nawiązując do Admina – ja, osobiście, NIC o Nim nie wiem. Poza poglądami Jego. Tyle. Zwykle się z poglądami zgadzam. Ba, prawie zawsze. Czy to spełnia definicję „pupili trolli, które są wypuszczane aby obwąchać, obszczekać i oszczać nogawkę,”
    [Ech, mądrości Wy moje]

  91. Maćko said

    Adminie i Nicku – Pan Trybeus jest tu nowy. Za jakis czas sie zorientuje lepiej w lokalnych idiosynkrazjach.

    Szkoda ze jest tyle agresywnosci i pogardy do innych w komentarzach.

    Poglady sa rózne i rónie sa przedstawiane. Bywa, ze to my nie rozumiemy co autor chcial przekazac i bywa ze zle sie wyrazil. Tak wiec tolerancja, dobre wychowanie i argumentacja rzeczowa pozwalaja dojsc do porozumienia miedzy normalnymi i dobrymi ludzmi.

    Przypomne slowa Mazura: jak nie dochodzi sie do zgody w dyskusji to albo kazda ze stron ma cos innego na mysli albo jedna ze stron, z jakichs powodów, nie chce dojsc do porozumienia.

    Pozdrówka dla wszystkich

  92. Marucha said

    Re 91:
    Jak jest nowy, to powinien bodaj trochę poobserwować gajówkę, zanim zacznie – arogancko i niegrzecznie – walić swoje komentarze.
    Nie, Panie Maćku. Trybeus taki jest, jak się nam zaprezentował. I na nic innego nie liczmy,

  93. Maćko said

    Tyz prowda! Uklony

  94. eremita Maksymilian said

    „Groźba poinformowania inspekcji pracy” – dowcip. Ta instytucja od lat pobiera tzw. Podatek kopertowy od pracodawców, aby pozostawali bezkarni. Takie zachowanie jest tolerowane, o ile nie jest nakazane „z góry”. Rzadko kiedy interweniują. I jeszcze rzadziej coś załatwiają pozytywnie dla pracownika. I dzieje się to niezależnie od tego, która partia rządzi.

Sorry, the comment form is closed at this time.