Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Gołąb ostatni do pana prezydenta

Posted by Marucha w dniu 2016-08-06 (sobota)

Franciszek książę de La Rochefoucauld zauważył, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, że przekonał się o bezskuteczności pierwszego. To święte słowa, o których prawdziwości każdy może przekonać się w naszym nieszczęśliwym kraju, w którym „obalono komunizm”, ale zaraz zaczęto go pospiesznie przywracać, bo okazało się, że komunizm jest żywotną potrzebą tak zwanych „szerokich mas”.

Oczywiście z poprawką, polegającą na tym, żeby wyeliminować PZPR, uważaną za ekspozyturę Kremla. Okazuje się, że nie miał racji Józef Stalin mówiąc, że komunizm pasuje do Polaków, jak siodło dla krowy. Może tak było kiedyś, ale z czasem komunizm tak się do Polaków dopasował, że stał się jednym z elementów tożsamości narodowej.

Na czym polega komunizm? Na likwidacji własności prywatnej, a w wersji złagodzonej, „socjaldemokratycznej” – na jej pozostawieniu, ale pozbawieniu wszelkiej treści, a przede wszystkim – władzy właściciela nad przedmiotem własności. Tę władzę przechwytują urzędnicy pod pretekstem dbałości o „dobro wspólne”. Oni właśnie, a więc ludzie, którzy posiedli umiejętność wyszukiwania sobie synekur, to znaczy – lukratywnych posad bez żadnej odpowiedzialności za cokolwiek, wmówili wszystkim pozostałym, że ponieważ posiedli tajemnicę „dobra wspólnego”, to właśnie im powinno zostać podporządkowane całe życie publiczne.

Ten sposób myślenia, z całkowitą szczerością (idioci są szczerzy) zaprezentowała pani Elżbieta Jakubiak, w swoim czasie prawa ręka prezesa Kaczyńskiego, w rozmowie z red. Mazurkiem. Powiedziała zupełnie serio, że jej praca, polegająca na wystawianiu zaświadczeń, jest nie tylko niezbędna, ale stanowi warunek sine qua non wszelkiej działalności publicznej z gospodarczą na czele.

Ten sposób myślenia podziela bardzo wielu, może nawet zdecydowana większość Polaków, a w każdym razie takie sprawia wrażenie, jakby podzielała. W rezultacie własność nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, ale w całej Unii Europejskiej, gdzie rewolucja komunistyczna jest w pełnym natarciu, została nie tyle formalnie zlikwidowana, co pozbawiona treści, zwłaszcza – władzy właściciela nad rzeczą.

W rezultacie mamy do czynienia z atrapą własności, podobną do orła wypchanego. Taki orzeł niby ma wszystko to samo, co orzeł żywy; skrzydła, dziób, szpony i tak dalej – ale nie lata. Likwidacja własności i podporządkowanie wszystkiego fantomowi „dobra wspólnego”, to jest komunizm. I u nas właśnie przeżywa on drugą młodość, zarówno pod rządami obozu zdrady i zaprzaństwa, jak i pod rządami płomiennych szermierzy patriotyzmu, którzy lansują komunizm w jego wersji pobożnej.

Tymczasem doświadczenie uczy, że rządy nie tylko nie rozwiązują żadnego problemy, tylko czynią je nierozwiązywalnymi. Znakomitym przykładem są tak zwani „uchodźcy”. Gdyby rządy nie wychodziły naprzeciw pragnieniu Izraela zlikwidowania wszystkich zagrożeń, to nie wszczynałyby operacji pokojowych, misji stabilizacyjnych, wojen o pokój i demokrację ani jaśminowych rewolucji, w następstwie których kraje uważane przez Izrael za potencjalne zagrożenie dla jego bezpieczeństwa, zostały wtrącone w stan krwawego chaosu, który stał się przyczyną, pretekstem i pozorem uzasadnienia dla kolejnej wędrówki ludów.

Wśród wędrowców przeważają młodzi mężczyźni przed trzydziestką, a więc zdolni do walki. Ogołocenie obszarów Środkowego i Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej z takich mężczyzn, dodatkowo zmniejsza zagrożenie dla Izraela, a zwiększa – dla Europy.

Węgierski premier Orban wprost oskarża żydowskiego grandziarza Jerzego Sorosa o stworzenie finansowej inżynierii i linii kredytowych, umożliwiających transfer tak zwanych „uchodźców” do Europy. Co grandziarz z tego ma – trudno zgadnąć, ale znając żydowską mściwość „do dziesiątego pokolenia” nie można wykluczyć, że zarówno postępowaniem grandziarza, jak i żydowskiego lobby w Europie i USA, kieruje pragnienie wywarcia odwetu na europejskich narodach za zmasakrowanie europejskich Żydów w czasie II wojny światowej.

Wywołanie krwawego chaosu, inspirującego wędrówkę muzułmańskich mężczyzn do Europy, naraża stary kontynent na krwawą wojnę cywilizacyjno-religijną, której początków właśnie doświadczamy. Zgodnie bowiem z regułami każdej wojny, pierwszym celem strony wojującej jest przeniesienie wojny na terytorium wroga. Toteż mamy w Europie codziennie nowy akt terroru, którego inspiratorzy nawet nie starają się ukrywać takiej właśnie motywacji.

Tymczasem demokracja doprowadziła w Europie do głębokiego kryzysu przywództwa. Demokracja bowiem wymaga, by wszyscy współuczestniczyli w rządzeniu państwami. Wszyscy – a więc również durnie, którzy zresztą w każdym społeczeństwie stanowią większość, o czym każdy może się przekonać choćby z lektury komentarzy w internecie, ale również z publicznych wystąpień politycznych ekspozytur durniów.

Niedawno miałem okazję obejrzeć sobie w telewizji wystąpienie takiej osoby, mianowicie pani Katarzyny Lubnauer z dziwnie osobliwej trzódki panienek Ryszarda Petru. Pani Lubnauer zupełnie serio zaproponowała, by każda rzymskokatolicka parafia w Polsce przyjęła przynajmniej jednego „uchodźcę”. Pomijam już gładkie przejście pani Lubnauer nad konstytucyjną zasadą rozdziału Kościoła od państwa – bo tylko tym można wytłumaczyć, że poślica reprezentująca „państwo” snuje plany, które ma wykonać Kościół – ponieważ nie można od głupiątek wymagać ani konsekwencji, ani logicznego myślenia. Ważniejsze jest bowiem to, że demokratyczna ekspozytura durniów może doprowadzić nasz kraj i nasz naród do katastrofy.

Dlatego, chociaż nie mam przekonania, że to coś da, jeszcze raz apeluje do pana prezydenta Dudy o inicjatywę ustawodawczą w sprawie tak zwanych „uchodźców”.

Po pierwsze – by od tej sprawy został odsunięty rząd i wszelkie inne organy władzy publicznej. Po drugie – by każdy, kto pragnie przyjąć uchodźcę, musiał złożyć notarialne zobowiązanie, że będzie swego gościa kwaterował, żywił, odziewał, leczył w chorobie i świadczył mu wszelkie inne czynności opiekuńcze bez możliwości wcześniejszego, jednostronnego odwołania takiego zobowiązania – chyba, że sam zainteresowany złoży notarialną rezygnację oraz – po trzecie – by składający takie zobowiązanie złożył również wystarczające poręczenie majątkowe.

Dopiero wtedy „uchodźca” mógłby wjechać do Polski, a jedynym obowiązkiem organów władzy publicznej byłoby – po czwarte – dostarczenie go do osoby gwarantującej mu utrzymanie. W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z usiłowaniem kradzieży zuchwałej – bo zapraszanie gości, a następnie narzucanie innym, którzy wcale ich nie zapraszali, obowiązku ich utrzymywania, nosi wszelkie znamiona kradzieży zuchwałej, przed którą władze publiczne mają obowiązek obywateli bronić. Warto przy tym przypomnieć, że „prezydent”, to nic innego, jak ”obrońca” i dlatego zwracam się w tej sprawie do pana prezydenta.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Komentarzy 9 to “Gołąb ostatni do pana prezydenta”

  1. Marek said

    „dlatego zwracam się w tej sprawie do pana prezydenta”
    hahahaha!

  2. Dictum said

    Poślica z trzódki pana Petru snuje plany, które ma wykonywać Kościół w Polsce, bo chyba jest w porozumieniu z Watykanem, który takie plany chce Polsce narzucić, rozgniewany, że Polacy tacy gnuśni w spełnianiu przykazania co do miłości bliźniego.

  3. RomanK said

    Stalin wiedzial co mowi. Doskonale zdawal sobie sprawe ze Komunizm to nic innego tylko sytem Arendarski rozniacy sie tym od Czynu, ze arendarzami moga byc tylko czlonkowie kasty ethniczno religjnej..a Czynownikami czlonkowie tej samej kasty religijnej, ale niekoniecznei ethnicznej.
    Proby zastepowania a, nawet mieszania ( nomenklatura)skonczyly sie -jak sie skonczyly….jedni przywrocili Czyn, a drudzy Arende z tym =ze Arendarze na zamianch zyskali ..ale nie na dlugo..Bo jak widac reklama Czynu zrobila swoje…i Wielka Karczma chce przejsc na Czyn uciekajac od Arendy.
    Tu nalezy dokladnie obserwowac zmiany ..bo mimo, ze Arenda jest dzieciatkiem Kahalu,…to jednak Kahal uzyskal najwieksze przywileje dzieki Arendzie..w niektorych miejscach obchodzac sie zupelnie bez Pana..czyli Panstwa.
    CO poniektorzy juz dostatecznie zorientowali sie ,ze w przypadku zastapienia Pana Globalnym Kahalem..przestaje byc potrzebny caly aparat zabezpieczajacy Arende….i widzi- ze jedynym ratunkiem dla niego jest przejscie na Czny:-)))))

  4. RomanK said

    LIst do Shtura!

    Szanowny Panie. Przeczytałem wywiad z Panem w „Wirtualnej Polsce” i pozwalam sobie odnieść się do niego. Może się Panu nie spodobać że jakiś cham, brudny hipis, dawny ćpun ma taką czelność względem elit, niespecjalnie mnie to obchodzi.

    http://opinie.wp.pl/jerzy-stuhr-o-dobrej-zmianie-wedlug-pis-sledze-dzieje-glupoty-w-polsce-jest-sie-czego-bac-6022098269623425a

    Przede wszystkim chciałbym Panu zwrócić uwagę na fakt że Edek z „Tanga” należy do elity. To on sprawuje faktyczną władzę, on wyznacza standardy. On jest arogancki, ale błędnie umiejscowił go Pan w hierarchii społecznej. On jest na szczycie i on jest elitą rzeczywistą. Mrożek opisał jego ubiór i śmieszne, wręcz grubiańskie zachowania. Ale rzeczywistość zmienia się wraz z upływem czasu. Dziś ten sam Edek będzie zaakceptowany przez elitę, będzie swój i będzie miał po prostu swój styl. Dla wizerunku nauczy się nosić garnitur i to mu się spodoba.

    Pańska uwaga że elity tworzą cywilizację jest przestarzała. Prawda jest taka że elity zarządzają przepływami zasobów, cywilizację tworzą twórcy. Ci zaś są wszędzie. Pan jest sławny dzięki słowom „ciemność widzę”, Pan jest członkiem elity, Panu na stojąco klaskają ludzie w teatrze. Pół roku temu zmarł u nas pan Józef Kossecki. Wraz z Marianem Mazurem stworzyli Polską Szkołę Cybernetyki. Pan Kossecki to postać kontrowersyjna, ale według mnie to największy polski cybernetyk i przedstawiciel nauki zwanej teorią systemów. Mazur i Kossecki stworzyli wzorzec, którego wykorzystanie mogłoby uniemożliwić złodziejom okradanie Polski, jednak to narzędzie było systematycznie spychane w obszar niszowy, ignorowane przez oficjalną polską naukę. Dzieło Kosseckiego jest omówieniem za pomocą innego języka tych samych idei, które przedstawił Niklas Luhmann, największy obok Habermasa XX-wieczny socjolog. O ile jednak poziom abstrakcji wypowiedzi Luhmanna czyni jego dzieła niedostępnymi dla przeciętnego czytelnika, tezy Kosseckiego są możliwe do zrozumienia i wykorzystania w praktyce. Jedna z podstawowych tez głosi że system o powstrzymywanej rozbudowie jest bardziej efektywny energetycznie niż system o rozbudowie niepowstrzymanej. W przełożeniu na potoczny język chamów jak ja znaczy to – zanim ukradniesz pomyśl i najlepiej z tego zrezygnuj. Gdyby prominenci z PO wiedzieli o tym mogliby powstrzymywać pazerność swoich ludzi i rządzić dłużej, Pan zaś nie stałby przed egzystencjalnymi dylematami typu wystąpić czy nie wystąpić w telewizji.

    Pan Kossecki nagrał wiele swoich wykładów, które są dostępne tu: https://www.youtube.com/user/harforpl

    I teraz dochodzimy do kwestii fundamentalnej. On nie należy do polskiej elity. Pan, Pani Holland, Pan Jacyków, Pan Żakowski należycie.

    Powiedział Pan o sobie i pewnym zbiorze twórców filmowych, że tworzycie kino moralnego niepokoju. Ale pokazujecie swój niepokój, elitarny, nasze chamskie niepokoje Was nie wzruszają.

    Kino moralnego niepokoju dotyczy spraw moralności, to trochę inny obszar rzeczywistości społecznej niż prawo. Często i powszechnie jest mylony. W trakcie transformacji nie widziałem filmów pokazujących wrogie przejęcia przedsiębiorstw, nie słyszałem egzystencjalnych pytań o zaginione pieniądze. Moralność dotyczyła zawsze sumienia katolików, a katolicy to ciemny motłoch, stare kobiety całujące dłonie księdza i obmawiające tych co chcą lepszego życia w lepszym świecie, którzy chcą nosić markowy garnitur i czuć się markowo.

    Kino moralnego niepokoju w wydaniu ostatniego ćwierćwiecza to przekonywanie że polski motłoch to nic nie warta masa degeneratów. Producenci nie mieli jednak ochoty zauważyć skali okradania tego motłochu przez elity właśnie. Pan tak samo jak wymieniona Pani Janda czy Pani Holland braliście udział w tym wielkim oszustwie. To zresztą dotyczy Pana Wałęsy. Dyskurs publiczny jest skoncentrowany na donosach, prawdziwy problem to ten, że Pan Wałęsa tak jak i Pan Balcerowicz to sztandarowe postaci długotrwałego okradania państwa. Wałęsa przechytrzył komunistów jak Pan to zauważył, ale potem przechytrzył naród. Niektórzy jednak przechytrzyli Wałęsę, nie jest więc wymieniany na liście najbogatszych Polaków.

    Pisze Pan o społeczeństwie obywatelskim, jakiego przejawem jest według Pana KOD, inni z kolei wskazują rodzinę „Radia Maryja”. Jednak w jednym kraju nie może być dwóch społeczeństw obywatelskich, bo to tworzy podział. Podział zaś to najłatwiejsza droga do zniewolenia kogoś i przekazywania fałszywych informacji.

    Prowadzi Pan obserwację dziejów głupoty w Polsce. Ja też. Dla mnie szczególną kwestią jest pytanie, w jaki sposób kilkudziesięciomilionowy naród dał się okraść z własności przez garstkę cwaniaków. Może Pan kwestionować moje wypowiedzi i nazwać mnie nawiedzonym oszołomem, jednak badania brytyjskiej organizacji OXFAM pokazują że kilkadziesiąt osób posiada taki sam majątek, jaki posiada biedniejsza połowa ludzkości. Fakty mimo nieustannego ignorowania i tak w końcu staną się widzialne.

    Pan w wywiadzie przyznaje że coś tam może ukradli, ale nie miało to specjalnego znaczenia i motłoch oczywiście wyolbrzymia. Szanowny panie, istnieje prawdopodobieństwo że gdyby prywatyzacja była nieco mniej złodziejska a urzędnicy nieco mniej pazerni, zarabialibyśmy przeciętnie o połowę wyższe pensje. A prywatyzacja to tylko jeden z przykładów złodziejstwa jakie toczy nasz kraj. Budowa autostrad czy stadionów to już inna dziedzina. Albo fundusze unijne, aktualnie trwające przedsięwzięcie.

    Nie będę pisał o wszystkich funduszach unijnych, jednak kiedy do ministerstwa trafiła z Unii transza pomocowa na tworzenie spółdzielni socjalnych, czyli jedynego realnego rozwiązania problemu nadmiernego rozwarstwienia społecznego, ministerstwo utworzyło elitarny think tank i ta grupa ekspertów bez wahania przeznaczyła połowę tych pieniędzy dla firm szkoleniowych. Jestem prawdopodobnie jedynym autorem, który w publikacjach naukowych nazywa ten typ postępowania złodziejstwem.

    Zajmuję się złodziejstwem naukowo, ponieważ obserwowałem i rejestrowałem sposób defraudacji pieniędzy w projekcie unijnym. Teraz zaś obserwuję i rejestruję w jaki sposób system prawny usiłuje zignorować to wydarzenie. Między innymi wysiłki aktorskie Pana i podobnych artystów sprawiają że społeczeństwo uwierzyło w standardy, według których defraudacja sumy prawie półmilionowej (380 000) stanowi fakt o niskiej szkodliwości społecznej.

    Stworzyłem model komunikacji według teorii Luhmanna, zastosowałem go do problemu okradania funduszy publicznych i mam dla Pana dobrą wiadomość. Nie warto boczyć się na PiS. Proszę zdusić personalne animozje. PiS będzie długo rządził, co za tym idzie za jakiś czas znowu wrócą dotacje, granty, kolacje i oklaski na stojąco. Trzeba tylko lekko zmienić image. Proszę mi wierzyć, to co Was dzieli nie jest bardziej istotne niż kolor krawata. Łączy Was jedno, jesteście na szczycie i macie zasoby.

    My tu na dole sobie poradzimy, Teoria systemów daje podobną wiedzę jak ewangelia. Pan może nawet ją kiedyś pozna, ale nie wiem czy zrozumie. Proszę cieszyć się pozycją, nie przejmować drobiazgami.

    Z poważaniem.

    Leszek Smyrski.

  5. Ad 2 (Dictum)

    Watykan i dama Lubnauer są na dwóch biegunach zagiętego pręta. W kwestii imigracji islamskiej (i imigracji kolorowej ogólnie) mają tego samego fioła, ale nikt nie powie, że w Watykanie siedzą wyłącznie głupcy, tak jak nikt nie powie, że Nowoczesna jest zbiorem inteligentnych patriotów.
    Na zachowanie Watykanu wpływ raczej mamy umiarkowany i pośredni, podczas gdy na lokalną chlewnię polityczną mamy silne wyborcze argumenty. Ilekroć polityczny babiniec PO i Nowoczesnej otworzy jamy chłonąco-trawiące, tyle razy ma się ochotę zwątpić w przyszłość kraju – ktoś w końcu na toto głosuje, ktoś skacze z Giertychem, ktoś podtrzymuje przy życiu Michnika i ktoś nie rzyga na widok Rzeplińskiego.
    Stąd Michalkiewicz nie daje wskazówek, jak wydzierać się na Placu Św. Piotra, tylko praktycznie ostrzega przed demokratyczną ekspozyturą durniów [która] może doprowadzić nasz kraj i nasz naród do katastrofy.

    Skądinąd zachowanie naszych specjalistów od Dnia Judaizmu i usłużne dopytywanie się biskupa skarżypyty, jaki papież Franciszek widzi sposób na polskich katolików, opornych wobec imigracji – wywołuje mdłości i wątpliwości.

    * * *

    Ad 1 (Marek)

    Panie Marku, a do kogo ma się „w tej sprawie” Michalkiewicz zwrócić? Przecież w ten sposób stawia on „pana prezydenta” pod ścianą. Niechże w końcu popisze się pan prezydent inicjatywą ustawodawczą w sprawi hihi-uchodźców i niech przypomni unijnym, przez nikogo nie wybranym śmierdzielom, gdzie kończy się ich władza.

  6. Dictum said

    ad. 5.
    Ze wszystkim – racja.

  7. PiS,
    czyli
    POBOŻNOŚĆ I SOCJALIZM.

    Dziś mija pierwsza rocznica prezydentury Jego Ekscelencji Andrzeja Dudy.
    Został wybrany w powszechnym głosowaniu na ten najwyższy urząd w państwie głosami członków PiS, którzy per saldo dali mu 17% (w ekstrapolacji na ogół wyborców) poparcia, oraz licznego frontu pozaparlamentarnej prawicy i lewicy, zjednoczonych wolą definitywnego odsunięcia od władzy – „obozu zdrady i zaprzaństwa”.

    Już wtedy, przed rokiem przestrzegałem i apelowałem, by wobec znikomego poparcia własnego zaplecza, jak ognia wystrzegać się triumfalizmu, zwłaszcza, jeśli się nie ma wizji i programu innego, niż przekupstwo najniższych warstw sponiewieranego elektoratu.
    Do czego doktor Duda się przyznał na spotkaniu wyborczym w Białymstoku, deklarując powołanie eksperckiej Narodowej Rady Rozwoju, która ową wizję i programy pochodne „wypracuje”.
    Lecz jedyne czego mogliśmy być pewni, to przekonanie, że przechodzimy w strefę wpływów „płomiennych szermierzy zmonopolizowanego patriotyzmu”, zorganizowanych na wzór instytucjonalnego zakonu, gdzie profanacja terminów religijnych siegnęła absurdu, a przynależność stała się wyznaniem ( choćby w zawołaniu „Jarosław Polskę zbaw”).

    Kto z obrzydzeniem, chciałby w tym miejscu odrzucić moje bezsporne konstatacje, powiadam :

    Gruntowne przeobrażenia, jakich oczekuje Polska po ćwierćwieczu kompradorstwa, zakłamania i zdrady, wymagają zdyscyplinowanego, posłusznego zaplecza, w pewnych aspektach posuwajacego się nawet do dyktatury i clausevitz’owskiej taktyki operacyjnej.
    Przodujące dziś gospodarczo w świecie ekonomiki Niemcy, Japonia, Korea, Tajwan, Singapur, czy najbardziej spektakularne Chiny, zbudowano w warunkach okupacji, rzadów junt wojskowych lub dyktatur cywilnych. Droga wybrana przez gorbaczowsko-jelcynowska Rosję prowadzi w prostej linii do degrengolady, czego sami byliśmy świadkami.

    Myli się także ten kto chciałby twierdzić, że kpię sobie z pobożności.
    Przysłowie powiada : Si Deus nobiscum, quis contra nos ? (jeśli Bóg z nami, którz przeciwko nam ?). Jeśli coś na prawdę trwałego wyniosłem z faktu, że Ojciec mój Stanisław, był klasowym i maturalnym, serdecznym przyjacielem Świętego Jana Pawła II, to własnie to niewzruszone przekonanie.

    Cóż zatem sprawia, że w tytule komentarza, akronim PiS, rozszyfrowuję z pozoru ironicznie, jako Pobożność i Socjalizm, nie zaś Prawo i Sprawiedliwość ?

    To moje autorskie rozwinięcie, nie jest w najmniejszym stopniu błędem.
    To diagnoza postmagdalenkowego status quo, którego PiS – jak PZPR epoki MF Rakowskiego – jest ostatnim etapem, schyłkową fazą i formacją post PRL-owskiego procesu rozpadu komunizmu.

    W przekonaniu tym mnie utwierdza doniesienie portalu money.pl, w którym o tzw „planie Morawieckiego” czytamy : „Według posłanki Izabeli Leszczyny autorem strategii jest amerykańska firma konsultingowa, a nie, jak podano, 12 zespołów międzyresortowych. Jak dodaje, „to jest wielkie nic, albo nawet wielkie oszustwo”.

    Przekonuje mnie także poniższy wywód, niezrównanego Stanisława Michalkiewicza.

    Zaledwie wczoraj, w tekście : ” Mądrego klęska uczy, głupiego sukces rozzuchwala „, pisałem :

    ” U zarania Republiki Federalnej Niemiec, w zlepku stref okupacyjnych zwanych Tryzonią, na wyjątkowo „czerwonym” podówczas gruncie i w kraju do cna zrujnowanym wskutek przegranej wojny, pewien samotny wizjoner nazwiskiem Ludwig Erhard, potrafił Niemcom i ich związkom zawodowym narzucić dyscyplinę, która w pięć lat sprawiła, że pokonane Niemcy podwoiły produkt narodowy brutto zwycięskiej Brytanii.

    Po żenująco katastrofalnej kadencji swego poprzednika (Jimmi Cartera), w roku 1980, do władzy na okres kolejnych dwóch kadencji dochodzi w Stanach Zjednoczonych Ronald Reagan, by na bazie zmodyfikowanej, konserwatywno-liberalnej doktryny gospodarczej nazwanej już przez współczesnych reaganomiką, nadać Stanom imponujące przyśpieszenie i rozwalić w pył konkurencyjny Związek Sowiecki.

    W analogicznym czasie, do władzy w Brytanii dochodzi Margaret Thatcher, córka sklepikarza, lecz kobieta o wyjątkowo przenikliwym umyśle, wizji i żelaznej woli, która gospodarce brytyjskiej nadaje impet, przed nią i po niej nieznany.

    Cóż z tego, że te trzy wymienione, wiodące w świecie narody, wyłoniły z siebie samorodne diamenty, mężów oraz żony stanu, którzy przywiedli je do błyskotliwego i szybkiego sukcesu.

    Przeciwności, na których wyrósł ich geniusz, choć dalecy byli od eksperckich kwalifikacji – nauczyły ich i podległe im narody – rozsądku. Tym zaś, którzy przyszli po nich na gotowe, wszelkiej maści socjalistom – zastany dobrobyt rozum odebrał.

    Dlatego Niemcom, Brytom, Francuzom i Amerykanom potrzebna jest klęska, by się otrząsnęli z narastajacego w nich amoku, będącego następstwem wyuzdanego konsumpcjonizmu i bezmyślności sterowanej przez niejawnych kierowników tego świata.

    Tyle, że świat w miejscu nie stoi. Na gruzach europejskiej, świetlanej przeszłości wyrosną nowe potęgi, a centrum globu, zgodnie z dialektyką rozwoju, przeniesie się do krajów, do tej pory żyjących w „hańbie i poniżeniu”.

    Ale nie będzie to Polska, wciąż żyjąca pod dyktatem ekip wyrosłych w Magdalence i wokół okrągłego stołu i niezdolna do przyspieszonej budowy swej dumnej i chwalebnej przyszłości.

    Nie będą to Polacy zastygli w apatii i maraźmie, lub wyrugowani na obczyznę, wskutek zapatrzenia w „spiżowe” złudzenia w kwestiach UE i NATO, pochodzące z naiwności przełomu lat 80/90 minionego już bezpowrotnie wieku.

    Szkoda !

    Bo przecież mogło by tak dobrze być….

    https://marucha.wordpress.com/2016/08/06/golab-ostatni-do-pana-prezydenta/

  8. Boydar said

    „… ze w przypadku zastąpienia Pana Globalnym Kahałem … przestaje być potrzebny cały aparat zabezpieczający Arendę …” – Pan Roman (3)

    I to właściwie wystarcza za wszystkie inne, mętne zresztą, wywody „znakomitych publicystów” dotyczące retorycznego wszak pytania „co jest grane”. Uważam, że nie jest to cała prawda, tzn. grane są również inne przedstawienia; ale z rzeczy które można dotknąć, ta akurat jest dość bardzo główna.

    „Dość bardzo główna” to mój autorski słowotwór, nie głupszy niż szlachetne z urodzenia „empstrmbzdrem” 🙂

  9. guła said

    Istnieje zobowiązanie PO do przyjęcia 150 000 migrantów od którego to zobowiązania, dokładnie tak jak od spłacenia długów PO i innych nie sposób uciec. Istnieje też projekt ustawy, a być może już ustawa czekająca na dogodny czas obwieszczenia która powołuje do życia MBP. Tego skrótu wyjaśniać nie trzeba. Czy należy?

Sorry, the comment form is closed at this time.