Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Śladami Alfreda Lampe

Posted by Marucha w dniu 2016-08-10 (środa)

Gen. Berling

W latach stalinowskich obowiązywał prosty, a zarazem prostacki i podły wykład historii: „AK zapluty karzeł reakcji”, Armia Polska pod dowództwem gen. Władysława Andersa, to agenci imperializmu amerykańskiego, którzy ponadto – podobnie jak AK-owcy – współpracowali z Niemcami.

Z niemieckim okupantem walczyła jedynie AL/GL, tolerowano jedynie I Dywizję Wojska Polskiego, ale tolerowano, bo całą zasługę przypisywano „niezwyciężonej Armii Radzieckiej”.

Ten schemat uległ korekcie na krótko przed 1956 r., a więzieni żołnierze AK i wojsk polskich na Zachodzie, których nie zdążono wymordować, zwalniano z więzień – niektórych rehabilitowano, innych tylko amnestionowano. Przyznawano, acz niechętnie, że walczyli z Niemcami, ale kolejność była następująca: GL, AL, AK. Żołnierze ze Wschodu szli do Ojczyzny „najkrótszą drogą”, a andersowcy choć na skutek intryg swojego dowódcy opuścili Kraj Rad (nieścisłe, to Churchill zadecydował) i nie dane im było wrócić „najprostszą drogą”.

Żadnej natomiast taryfy ulgowej komuniści nie zastosowali do NSZ i innych zbrojnych organizacji wywodzących się z Ruchu Narodowego: „oni walczyli z oddziałami radzieckimi i mordowali Żydów” – oskarżali komuniści. Wobec nich zapis odmawiający im zasług w walkach o niepodległość obowiązywał jeszcze długo w III RP. Dopiero od niedawna zostali pozytywnie skwitowani w oficjalnej narracji historycznej, właśnie dlatego że walczyli z oddziałami sowieckimi w myśl koncepcji dwóch wrogów.

Minęły lata, czasy się zmieniły, ale nie metody. Stalinowski schemat został odkurzony, tyle że przestawiono wektory. Dziś opluwa się I Armię Wojska Polskiego i jego pierwszego dowódcę – gen. Zygmunta Berlinga. I Armia, to komunistyczne, nie polskie wojsko, a Berling to sowiecki sługus, ba, gorzej – agent NKWD.

Ten odnowiony schemat zastosował ostatnio w odniesieniu do obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego jeden z propagandzistów „Gazety Polskiej Codziennej” w komentarzu zatytułowanym „Realizm każe czcić kult Powstania”. Pomińmy osobliwą polszczyznę tytułu i zajmijmy się treścią prop-agitki P. Harczuka. Irytują go głosy kwestionujące decyzję o wybuchu powstania. Jak poucza, takie dyskusje nie wnoszą nic pozytywnego, a „powielają za to tezy peerelowskiej propagandy…”.

Ciekawe stwierdzenie. W takim razie do propagandzistów PRL-owskich należałoby zaliczyć gen. Andersa, który decyzję tę nazwał zbrodnią, a ich autorów postawiłby przed sądem wojskowym. Tego też domagali się dowódcy terenowych oddziałów AK. Do grona tego trzeba też zaliczyć wybitnego polskiego historyka emigracyjnego – prof. Jana Ciechanowskiego (nota bene powstańca warszawskiego). W dwóch pracach – „Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego” oraz „Na tropach tragedii – Powstanie Warszawskie 1944. Wybór dokumentów” udowodnił bezsens militarny i polityczny Powstania oraz zobrazował raz jeszcze jego potworne skutki.

Widocznie i historyk młodego pokolenia Piotr Zychowicz (a nie jest to bohater mojej bajki) zaraził się propagandą komunistyczną, gdyż w książce „Obłęd ’44” nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do sensu Powstania. A historyków i polityków sprzeciwiających się obecnej polityce historycznej w kwestii Powstania znajdziemy o wiele więcej.

O tej tragedii nie tylko można, ale i trzeba dyskutować, by przyszłe pokolenia kierowały się kalkulacją polityczną, a nie romantycznymi mrzonkami. Tak więc to nie kilkadziesiąt lat propagandy komunistycznej – jak utrzymuje autor paszkwilu – ale myślenie kategoriami odpowiedzialności za Naród i Państwo stanowią podglebie tej krytyki. Nie ma ona nic wspólnego ze „szkalowaniem”.

W cytowanym komentarzu czytamy: „miasto mordowali Niemcy z rozkazu Adolfa Hitlera … rozkaz o nieudzielaniu pomocy powstańcom wydał Józef Stalin, a cichymi wspólnikami Adolfa Hitlera byli żołnierze Armii Czerwonej i LWP”.

Druga część zdania to nie tylko kłamstwo, ale i podłość. Żołnierze Armii Berlinga to ludzie wyciągnięci przez niego z łagrów, miejsc zesłania na „nieludzkiej ziemi” oraz Kresowianie, których nie zdołali lub nie zdążyli wyrżnąć bandyci z OUN-UPA. Po przekroczeniu Bugu wstępowali do niej inni Polacy, również część żołnierzy AK. Przypisywać im „ciche współdziałanie” z Niemcami, to potwarz i obelga dla Tych, którzy walczyli i ginęli za Polskę w bojach pod Lenino, brali udział w przełamaniu Wału Pomorskiego, zdobyciu Kołobrzegu, forsowaniu Odry i w końcu zdobyciu Berlina, gdzie zawiesili flagę polską.

Dziennikarz ów nawet nie wspomniał o desancie na Przyczółek Czerniakowski, nieudany, bo Sowieci nie udzielili Polakom należytego poparcia. Rozkaz ten wydał gen. Berling, za co zapłacił zdjęciem z dowództwa Armii Polskiej. (Do tej decyzji przyczyniła się również dramatyczna depesza, jaką Berling wysłał do Stalina, gdy przekonał się, co NKWD i UB wyprawiają na ziemiach polskich.)

Opluwanie berlingowców to pójście w ślady Alfreda Lampe, który na wieść o powołaniu I Dywizji WP powiedział: „A na ch… nam wojsko polskie, mamy przecież armię radziecką”.

Przypomnieć należy, że powstanie I Dywizji im Tadeusza Kościuszki miało zaciekłych wrogów w tzw. Związku Patriotów Polskich, z Wasilewską, Bermanem, Brystygierową, Mincem, Zawadzkim, wspomnianym już Lamppe i innymi b. działaczami Centralnego Biura Komunistów Polskich, przeważnie pochodzenia żydowskiego. Od początku do końca jego kariery zwalczali oni generała i jak mogli utrudniali jego działania.

Dziś Berlinga i żołnierzy powołanego przez niego wojska szkalują politycy i dziennikarze, podobnie jak propagandziści stalinowscy czynili to z gen. Andersem i jego żołnierzami, żołnierzami AK, NSZ, BCh i innych zbrojnych formacji w czasie okupacji.

Stalinizm odszedł na śmietnik historii, metody stalinowskiej propagandy pozostały. I trzymają się mocno, także w „prawicowych” mediach.

Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 33-34 (14-21.08.2016)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 11 to “Śladami Alfreda Lampe”

  1. karlik said

    „Dziennikarz ów nawet nie wspomniał o desancie na Przyczółek Czerniakowski, nieudany, bo Sowieci nie udzielili Polakom należytego poparcia.”

    O Powstaniu Warszawskim Kazimierz Brandys
    „Wziąwszy na swoje sumienie pożary i krew, teraz czuwały nad jednym: aby odciąć Warszawę od pomocy radzieckich wojsk ludowych, walczących o przyczółek na Wiśle. Biuletyny faszystowskiego podziemia ( AK – red. ) roiły się od oszczerstw rzucanych na Czerwoną Armię i Kościuszkowców. Alowcy bronili się samotnie w wąskich uliczkach Starego Miasta (…) Sztab frontu białoruskiego usiłował nawiązać łączność z kierownictwem powstania. Kawalerzysta ( Tadeusz Komorowski – komendant AK – red. ), mianowany wodzem przez Londyn, odpowiadał milczeniem. Mimo to, za pomocą zwiadowców i łączników przerzuconych na lewy brzeg, radzieckie dowództwo zdołało przekazać wiadomość o posiłkach, jakie zostaną pchnięte na oznaczone punkty walki w celu wsparcia powstańczej obrony. Nazajutrz wycofano z tych punktów oddziały AK i bez wystrzału oddano je Niemcom. Zdrada była jawna, ale żołnierze ginęli jak skazańcy — kłamstwem przewiązano im oczy (…) Przeciwko tym właśnie wojskom, które oparły się o Wisłę u kresu olbrzymiej letniej ofensywy, przeciwko ludowym armiom przybyłym na pomoc załodze i mieszkańcom Warszawy — dowództwo powstańcze, grupujące wokół siebie wszystkie odłamy politycznego wstecznictwa (…) pchnęło milion ludzi (…) na bezowocną śmierć. Radziecki zwiadowca, który przedarł się w końcu września przez Wisłę i dotarł do sztabu Bora, aby zadzierzgnąć łączność, nigdyjuż nie powrócił do swojego oddziału: sztabowcy londyńscy nie lubili pomocy ze wschodu”
    Człowiek nie umiera, Częstochowa 1951, s. 7
    cytat za Stanisław Murzański, Między kompromisem a zdradą, Warszawa 1993, s. 67-68

    Różni ludzie różnie piszą, a prawda jest jak dupa, każdy ma własną…

  2. RomanK said

    Panie LIpinski,,jesli pan odczuwa diskomphort w zadzie….i myslac ze to ich wina- tlucze pan pchly…I za chwile to samo….i zmienia pan materac…. i nadal to samo….to moze najwyzszy czas, zeby odlepic to co sie przylepilo i zaschlo?????
    Czuja nie macie panowie??????
    No….. nazwij pan to- to,co pan opisuje po ……imieniu:-)))))__ bez posranka:-))))

  3. Tomasz said

    A czy AK nie była zaplutym karłem reakcji? Teraz robi się bohaterów z leśnych bandytów którzy mordowali chłopów tylko za przejęcie ziemi w ramach reformy rolnej. Czyli ziemia miała należeć do szlachty i Żydów?

    AK była podpięta pod judeoanglosasów. To zwierzaki. Ich zbrodnie wojenne przewyższają wielkokrotnie wszystko co zrobili Sowieci. W Jałcie judeoanglosasi wymienili z Józefem Stalinem Polskę (do sowieckiej strefy wpływów) z Grecją (do judeoanglosaskiej strefy wpływów). Naprawdę podoba się wam los Grecji po 1944 roku?

    Rozumowanie autora oparte jest na milczącym założeniu mającym w Polsce długą tradycję, na idealizowaniu judeoanglosasów. To piękne choć bardzo głupie. GŁUPIE.

  4. z prowincji said

    #3 ,Tomasz -proszę o kilka faktów na temat Grecji po 1944 -dziękuję za te informacje.

  5. Tomasz said

    @4

    Odwołuję się do wiedzy ogólnej. Proszę się chociaż szczątkowo zapoznać z historią. To greccy uchodźcy przyjechali do Polski a nie odwrotnie.

  6. RomanK said

    …pan nie zapomina panie Tomasz ze greccy uchodzcy , z malutkimi wyjatkami , wszyscy wrocili….
    W Ustrzykach Dolnych, gdzie byla duza kolonia, nie wrocil chyba tylko jeden….ale zmarl w Ustrzykach samotnie….

    A swoja droga..poczytajcie :

    http://www.nowiny24.pl/bieszczady/reportaze/art/6117653,w-ustrzykach-dolnych-odnaleziono-historyczne-dokumenty-pzpr,id,t.html

    Tam chyba jeszcze mieszka jeden, co robi sery, m.in. fetę. Gdzieś tak poniżej Ustrzyk Górnych, jeśli mnie pamięć nie myli.
    Admin

  7. Naprawdę dobry tekst p. Lipińskiego. Trudno się czegoś czepić.

    Ależ można, jak się chce…
    Admin

  8. 3221; said

    AD Admin -ten od serow to Nikos Manolopulos uczyl nas tanczyc Zorbe

  9. Punkty widzenia na daną kwestię mogą być oczywiście mocno różne – to jest najzupełniej normalne i dopuszczalne. Najważniejsze i najistotniejsze (z prawdziwie polskiego punktu widzenia), to żeby nie posuwać się do celowych przekłamań i manipulacji. Osobiście takich nie dostrzegam, żadnych. powiedzmy, talmudycznych inklinacji i usiłowań w tekście nie widzę, więc się i nie czepiam.
    Niech się czepiają egzaltowani patrioci, zawodowi „antykomuniści” itp.

  10. RomanK said

    Tak Kroscienko k,Ustrzyk…powiedziano mi- ze umarl…. osiedlono ich 3tys ludzi..duza wies…w 1951-53 roku….jak sobie przypomne ,jak sie nazywal…napisze.

  11. RomanK said

    Panie Gajowy wlasnie , powiedziano mi, ze umarl..wlasnie ten…???

    O a tu sam pan poczyta ciekawe:

    https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2015/09/01/twardy-komunista-

    ja znalem Mochiosow. za pisownie nie gwarantuje,,,,.Yorgosa -pieknei gral na gitarze,,,,jego siostre Zule,.i, zapomnialem imienia.. i wielu innych..ale oni juz w 70 latach pojechali….

Sorry, the comment form is closed at this time.