Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Yagiel o Wolne tematy (83 – …
    Siekiera_Motyka o No deal, Mister Trump?
    - o No deal, Mister Trump?
    Pinxit o No deal, Mister Trump?
    - o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    Marek Lipski o No deal, Mister Trump?
    NICK o Wolne tematy (83 – …
    Birton o MSZ: Polska nie poprze Węgier…
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    adsenior o No deal, Mister Trump?
    NICK o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o No deal, Mister Trump?
    Maćko o No deal, Mister Trump?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 389 obserwujących.

Transporty pruszkowskie do Auschwitz

Posted by Marucha w dniu 2016-08-12 (piątek)

Od wielu lat kolejne rocznice powstania warszawskiego sprowadzają się do gloryfikacji tego zrywu. Na piedestale stawia się przede wszystkim dowództwo AK. Jakakolwiek dyskusja nad zasadnością jego działań traktowana jest jak świętokradztwo i nawiązywanie do propagandy PRL.

Oficjalna narracja o powstaniu koncentruje się na dwóch obrazach. Pierwszy, to niejednokrotnie graniczące z heroizmem bohaterstwo powstańców.

Drugi obraz natomiast sprowadza się do eksponowania i piętnowania „zdrady Sowietów” i „polskich pachołków Kremla”, chociaż powstanie wywołano właśnie po to, żeby Armia Czerwona nie weszła do Warszawy.

Brakuje natomiast obrazu trzeciego, albo jest on spychany na drugi plan. Chodzi o cenę, jaką za powstanie zapłaciła ludność Warszawy.

Eksponowanie dwóch pierwszych obrazów kosztem trzeciego odsuwa na bok pytanie o odpowiedzialność dowództwa AK za decyzję o wybuchu powstania oraz umniejsza rozmiar zbrodni popełnionych na ludności Stolicy przez Niemców i ich kolaborantów.

Powstanie przedstawia się obecnie jako wielkie polskie zwycięstwo moralne, a dopiero gdzieś na dalszym planie jako hekatombę Warszawy i jej mieszkańców. Obiektywne, a nie propagandowe traktowanie historii wymaga jednak, by ofiarę cywilnej ludności Stolicy widzieć zawsze na pierwszym miejscu, niezależnie do wszelkich ocen historycznych i politycznych samego powstania.

Cena powstania

Najwyższą cenę za powstanie, sięgającą 180-200 tys. ofiar, zapłaciła cywilna ludność Stolicy. To nie tylko rzeź Woli, Ochoty i Starego Miasta, nie tylko piekło „ewakuacji” kanałami kanalizacyjnymi, bombardowań, głodu, braku elementarnej pomocy medycznej, a na końcu wypędzenia i poniewierki. To także deportacje do niemieckich obozów koncentracyjnych, w tym KL Auschwitz.

Obóz ten został założony na polecenie Heinricha Himmlera w maju 1940 roku jako miejsce izolacji i eksterminacji Polaków – głównie członków podziemnych organizacji konspiracyjnych, osób naruszających hitlerowskie ustawodawstwo okupacyjne oraz inteligencji (w nomenklaturze niemieckiej „elementu przywódczego”). Przez pierwsze dwa lata Polacy byli najliczniejszymi – obok jeńców radzieckich kierowanych tam głównie w 1941 roku – więźniami Auschwitz. Spośród około 130-140 tys. Polaków osadzonych w KL Auschwitz 13 tys. deportowano przed wybuchem powstania z Warszawy, z więzienia Pawiak.

Od maja 1942 roku do obozu zaczynają przybywać transporty Żydów, kierowane przeważnie na natychmiastową zagładę. Jako więźniów zarejestrowano około 200 tys. spośród 1,1 miliona deportowanych Żydów. Pozostałych zgładzono w komorach gazowych natychmiast po przybyciu do obozu. W drugiej połowie 1943 roku – po likwidacji dotychczas istniejących ośrodków zagłady bezpośredniej – KL Auschwitz stał się centralnym i w zasadzie jedynym ośrodkiem zagłady Żydów europejskich.

Jej apogeum przypadło na maj-czerwiec 1944 roku, kiedy w ramach tzw. akcji węgierskiej zamordowano w tym obozie około 400 tys. Żydów z Węgier. W związku z koncentracją w KL Auschwitz zagłady Żydów europejskich, postanowiono wstrzymać deportację Polaków do tego obozu od początku 1944 roku.

Na mocy zarządzenia władz SS z 24 grudnia 1943 roku KL Auschwitz i KL Lublin (Majdanek) miały zostać zamknięte dla więźniów narodowości polskiej, których odtąd miano kierować głównie do KL Gross-Rosen. Zarządzenie to jednak nie mogło być w pełni respektowane – terror niemiecki wobec narodu polskiego wcale przecież nie zmalał.

Dlatego w pierwszej połowie 1944 roku nadal przybywały do KL Auschwitz – choć w mniejszej niż dotychczas ilości – transporty polskich więźniów politycznych. W drugiej połowie 1944 roku okazało się, że zarządzenie z grudnia 1943 roku stało się fikcją – Niemcy nie przewidzieli powstania warszawskiego.

Zagłada Warszawy

Zaraz po wybuchu powstania w Warszawie Hitler wydał Himmlerowi i gen. Heinzowi Guderianowi (szefowi sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych) ustny rozkaz zrównania Warszawy z ziemią i wymordowania wszystkich jej mieszkańców. Rozkaz ten dotyczył zarówno jednostek SS i policji jak i Wehrmachtu.

Uczestnikiem narady u Hitlera był m.in. SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski (1899-1972), którego mianowano dowódcą wojsk pacyfikacyjnych. W świetle jego relacji Hitler miał się wyrazić następująco: „każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”.

Wydanie takiego rozkazu potwierdził też SS-Oberführer Oskar Dirlewanger (1895-1945), dowódca brygady SS, która wsławiła się najokrutniejszymi zbrodniami na ludności Stolicy. Tuż po wojnie zeznał on, że otrzymał od Himmlera napisany odręcznie ołówkiem rozkaz, w którym Reichsführer SS komunikował mu, że Warszawa ma zostać zrównana z ziemią, a on sam może „zabijać kogo zechce, według swego upodobania”.

Z kolei dowódca SS i policji w dystrykcie warszawskim – SS-Oberführer Otto Paul Geibel (1898-1966) – zeznał po wojnie, że wieczorem 1 sierpnia 1944 roku Himmler przekazał mu przez telefon polecenie o treści: „niech pan zniszczy dziesiątki tysięcy”.

Realizując rozkaz Hitlera niemieckie siły pacyfikacyjne od pierwszych dni powstania przeprowadzały masowe egzekucje i niejednokrotnie bestialskie mordy na mieszkańcach Warszawy.

Do najbardziej znanych i wstrząsających należały rzeź Woli (5-7 sierpnia) i Ochoty (4-25 sierpnia), które pochłonęły łącznie co najmniej 50-60 tys. ofiar. Zbrodni tych dokonały jednostki SS dowodzone przez SS-Gruppenführera Heinza Reinefartha (1903-1979) i Oskara Dirlewangera oraz formacje kolaboracyjne: złożona z Białorusinów, Rosjan i Ukraińców brygada SS-RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa) pod dowództwem SS-Brigadeführera Bronisława Kamińskiego (1899-1944), pułk Kozaków i dwa bataliony azerbejdżańskie.

Natomiast w akcji tłumienia powstania na Czerniakowie (15-23 września) uczestniczył Ukraiński Legion Samoobrony, zwany też Legionem Wołyńskim. Była to ochotnicza formacja kolaboracyjna składająca się z nacjonalistów ukraińskich. Jej dowódcą był Petro Diaczenko (1895-1965), którego w 2015 roku Rada Najwyższa Ukrainy specjalną uchwałą włączyła do panteonu bohaterów narodowych Ukrainy.

Utworzenie obozu przejściowego w Pruszkowie

Już 5 sierpnia von dem Bach-Zelewski, który w godzinach popołudniowych pojawił się na Woli, częściowo złagodził eksterminacyjny rozkaz Hitlera. Utrzymał w mocy mordowanie mężczyzn, w tym wszystkich wziętych do niewoli powstańców, zakazał natomiast mordowania kobiet i dzieci, które odtąd miały być kierowane do obozu przejściowego w Pruszkowie.

Decyzja von dem Bacha nie była bynajmniej spowodowana względami humanitarnymi. Zorientował się on mianowicie, że masowe zbrodnie wzmacniają tylko wolę oporu Polaków, a jednostki SS uczestniczące w mordach i grabieżach nie są w stanie prowadzić skutecznych działań ofensywnych przeciw powstańcom. 12 sierpnia von dem Bach złagodził jeszcze bardziej swój poprzedni rozkaz, zabraniając mordowania mężczyzn-cywilów.

Oprócz wymienionych powyżej przesłanek, zwrócono również uwagę na czynnik ekonomiczny. Ludność Warszawy można było bowiem wykorzystać jako niewolniczą siłę roboczą, w tym m.in. w obozach koncentracyjnych. Sprawujący pieczę nad obozami koncentracyjnymi Główny Urząd Gospodarczo-Administracyjny SS (SS-WVHA) spodziewał się pozyskać z Warszawy 400-500 tys. osób zdolnych do pracy.

Rozkazy von dem Bacha – zaakceptowane przez Himmlera – nie od razu zaczęły być respektowane przez formacje pacyfikujące powstanie i nie oznaczały one całkowitej rezygnacji z bezpośrednich działań eksterminacyjnych. Rozstrzeliwano nadal wziętych do niewoli powstańców. Ponadto w ramach Grupy Bojowej „Reinefarth” działała specjalna komórka wywiadowcza – tzw. Sonderkommando „Spilker”, dowodzone przez SS-Hauptsturmführera Alfreda Spilkera (1908-?).

Zadaniem tej jednostki było przeprowadzanie selekcji wypędzanej ludności Warszawy i likwidacja wyłowionych z tłumu „elementów niepożądanych”: podejrzewanych o udział w powstaniu lub żydowskie pochodzenie, przedstawicieli inteligencji i duchownych oraz rannych, chorych i niedołężnych. Miejscem, w którym esesmani Siplkera dokonywali egzekucji wyselekcjonowanych „elementów niepożądanych” były m.in. okolice zakładów garbarskich Pfeiffera na Woli. W sierpniu i we wrześniu 1944 roku zamordowano tam co najmniej 5 tys. osób.

Transporty z obozu w Pruszkowie do Auschwitz

Tych, których nie zamordowano kierowano do obozu przejściowego w Pruszkowie, czyli Durchgangslager Nr 121, w skrócie Dulag 121. Obóz ten został utworzony już 6 sierpnia 1944 roku w dawnych Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego. Funkcjonował do połowy grudnia 1944 roku, a w formie szczątkowej do 16 stycznia 1945 roku. Komendantem obozu był pułkownik Wehrmachtu Kurt Sieber. Jednakże o losie więźniów decydowali SS-Sturmbannführer Gustaw Diehl oraz SS- Untersturmführer Wetke.

Między sierpniem a październikiem 1944 roku niemieckie formacje policyjne i wojskowe wypędziły z domów blisko 550 tys. warszawiaków i około 100 tys. mieszkańców miejscowości podwarszawskich. Od 390 do 410 tys. z nich przeszło przez obóz w Pruszkowie.

Gehenna wygnańców zaczynała się m.in. w kościele św. Wojciecha na Woli. Przez istniejący tam obóz przejściowy przeszło ok. 90 tys. osób, spośród których Sonderkommando „Spilker” zamordowało co najmniej 400 osób. Transporty do Pruszkowa kierowano podmiejską koleją elektryczną z Dworca Zachodniego, chociaż niejednokrotnie pędzono tam wysiedleńców pieszo.

Pierwszy transport do Pruszkowa przybył już 7 sierpnia i obejmował około 5 tys. Polaków ocalałych z rzezi Woli. W obozie pruszkowskim wypędzeni przebywali przeciętnie od dwóch do siedmiu dni, a czasem tylko kilka godzin. O ich losie decydowało gestapo.

Osoby uznane za niezdolne do pracy (m.in. kobiety z dziećmi, osoby starsze, kalekie i chore) wysyłano do różnych miejscowości Generalnego Gubernatorstwa i pozostawiano je tam bez środków do życia. Co najmniej 90 tys. osób uznanych za zdolne do pracy wywieziono na roboty przymusowe do Rzeszy.

Do obozów koncentracyjnych deportowano około 55 tys. warszawiaków, w tym 17 822 kobiet i dzieci. Szczegółowe ustalenia poczyniono dotąd w wypadku KL Auschwitz (12 863 osoby), KL Mauthausen (4689 mężczyzn i nieznana liczba kobiet) oraz KL Stutthof (4432 osoby). Liczne transporty z Pruszkowa trafiły ponadto do KL Ravensbrück (około 12 tys. osób), KL Buchenwald (około 4560 osób), KL Dachau (około 3040 osób), KL Gross-Rosen (około 3 tys. osób), KL Sachsenhausen (około 3 tys. osób) i KL Flossenbürg (około 2,5 tys. osób). Bliżej nieznana liczba warszawiaków dostała się też do KL Bergen-Belsen, KL Mittelbau-Dora, KL Natzweiler i KL Neuengamme – bezpośrednio oraz w wyniku późniejszych przeniesień z innych obozów koncentracyjnych.

Do KL Auschwitz deportowano z obozu przejściowego w Pruszkowie najwięcej, bo 12 863 Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci, czyli prawie tyle, co w okresie lat 1940-1943 z Pawiaka. Pierwszy transport ludności cywilnej wysłano z Dulagu 121 do KL Auschwitz trzema pociągami 11 i 12 sierpnia 1944 roku. W Auschwitz zarejestrowano go 12 i 13 sierpnia. Obejmował on 1984 mężczyzn i chłopców (numery 190912 – 192895) oraz 3839 kobiet i dziewczynek (numery 83085 – 86923). Były to głównie osoby, które przeżyły zagładę Woli. Ogółem liczba dzieci i młodocianych w tym transporcie przekraczała tysiąc.

Kolejny transport z Dulagu 121 zarejestrowano w Auschwitz 4 września 1944 roku. Przywieziono nim 1955 mężczyzn i chłopców (numery 193334 – 195288 i 2988) oraz ponad 1131 kobiet i dziewczynek (numery 87261 – 88391 i 75618). W transporcie tym znajdowały się przeważnie osoby, które przeżyły zagładę Starego Miasta. Do obozu w Pruszkowie kierowano ich od 31 sierpnia, gdzie byli przetrzymywani dwie-trzy doby w olbrzymiej hali nr 5 bez jedzenia i w potwornych warunkach sanitarnych.

13 września 1944 roku przybył do Auschwitz z Pruszkowa transport męski liczący 932 osoby, w tym 39 chłopców poniżej 18 lat (numery 195496 – 196424 oraz 1778, 4246 i 5484). Znajdowali się w nim warszawiacy ze Śródmieścia, którzy w większości dobrowolnie przeszli poza barykady powstańcze, wierząc w gwarancje Niemieckiego Naczelnego Dowództwa zawarte w zrzucanych 6 września ulotkach. Wzywano w nich ludność cywilną do opuszczenia Warszawy, gwarantując jej bezpieczeństwo oraz „chleb i pracę”.

Ostatni transport pruszkowski zarejestrowano w Auschwitz 17 września 1944 roku. Przywieziono w nim mieszkańców Czerniakowa, Powiśla, Nowego Światu i podwarszawskich miejscowości – łącznie 3023 mężczyzn i chłopców (numery 196448 – 199468, 5483 i 9611) oraz co najmniej 3 kobiety (numery 88687 – 88689).

Wśród deportowanych z Pruszkowa do Auschwitz znajdowało się wiele osób starszych oraz kobiet z dziećmi. Byli to ludzie, którzy przeżyli straszliwą traumę, kiedy na ich oczach w bestialski sposób mordowano ich najbliższych, wyrzuceni brutalnie ze swoich mieszkań, ograbieni ze wszystkiego co posiadali i rozdzieleni z najbliższą rodziną, niejednokrotnie ranni i poparzeni. Do obozu koncentracyjnego przybywali w stanie skrajnego wyczerpania psychicznego i fizycznego. Transport odbywał się w straszliwych warunkach, gdzie po kilkadziesiąt osób stłoczono w bydlęcych wagonach, bez jedzenia, wody i możliwości załatwienia potrzeb fizjologicznych.

Z pomocą pospieszyli im osadzeni w Auschwitz więźniowie-Polacy. Więzień Gracjan Fijałkowski (nr 137632) wspominał po wojnie: „Nie było chyba w całym obozie Birkenau ani jednego więźnia Polaka, który – do głębi wstrząśnięty losem tych ludzi – nie starałby się im pomóc. Każdy wyciągał z domowych paczek to, co miał najlepszego i usiłował w jakikolwiek sposób przemycić na kwarantannę. Nasi współtowarzysze z komanda Rollwagen dokonywali prawdziwych cudów pomysłowości. Oczywiście – przemycana żywność była przysłowiową kroplą w morzu potrzeb, ale to wszystko, co można było dla nich zrobić.”

Wkrótce po przywiezieniu do Auschwitz nastąpił dramat oddzielenia dzieci poniżej czternastego roku życia od ich rodzin. W okresie kwarantanny wstępnej przywiezionych z Pruszkowa więźniów dręczono wielogodzinnymi apelami i karnymi ćwiczeniami (tzw. „sportem”).

Część z nich przeniesiono wkrótce do innych obozów koncentracyjnych. 21 sierpnia 1000 mężczyzn z pierwszego transportu pruszkowskiego – uznanych za zdolnych do pracy – wysłano do KL Natzweiler. Wielu z nich zmarło tam lub zginęło już w październiku i listopadzie 1944 roku. 22 października 1944 roku skierowano do KL Flossebürg 983 warszawiaków z transportu pruszkowskiego przywiezionego do Auschwitz 17 września. Natomiast 28 października 106 warszawiaków z tego transportu przeniesiono do podobozu KL Flossenbürg w Leitmeritz (Litomierzyce).

Innych przenoszono do KL Buchenwald czy KL Mauthausen, a kobiety do KL Ravensbrück. Jeszcze w styczniu 1945 roku wywieziono do obozów w Rzeszy co najmniej 602 kobiety z dziećmi (w tym dzieci urodzone w obozie). Wielu z tych, którzy pozostali w Auschwitz i dożyli ewakuacji obozu w styczniu 1945 roku zginęło podczas marszu ewakuacyjnego. Spośród pierwszego transportu pruszkowskiego wyzwolenia w Auschwitz 27 stycznia 1945 roku doczekało 35 mężczyzn i 41 chłopców oraz 74 kobiety i 59 dziewczynek. Ogółem z wszystkich transportów pruszkowskich wyzwolenia w Auschwitz doczekało 298 warszawiaków.

Liczba warszawiaków, wywiezionych z obozu przejściowego w Pruszkowie na roboty przymusowe i do obozów koncentracyjnych, którzy nie przeżyli wojny jest trudna do oszacowania, ale wynosi ona najprawdopodobniej kilkadziesiąt tysięcy ofiar.

To nie była harcerska przygoda

Podczas przemówienia do dowódców okręgów wojskowych w Jägerhöhe 21 września 1944 roku Himmler wspomniał, że na wieść o wybuchu powstania w Warszawie udał się do Hitlera, któremu oświadczył: „Mój Wodzu, pora jest dla nas niezbyt pomyślna. Z punktu widzenia historycznego jest [jednak] błogosławieństwem, że Polacy to robią. Po pięciu, sześciu tygodniach wybrniemy z tego. A po tym Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego byłego 16-17-milionowego narodu Polaków będzie zniszczona, tego narodu, który od 700 lat blokuje nam Wschód i od czasu pierwszej bitwy pod Tannenbergiem leży nam w drodze. A wówczas historycznie polski problem nie będzie już wielkim problemem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, ba, nawet już dla nas.”

Te słowa Himmlera pozwalają zrozumieć, jaki był cel zbrodni popełnionych podczas powstania przez Niemców i ich kolaborantów na ludności Warszawy, w tym także jej deportacji do obozów koncentracyjnych. Był to zamierzony akt ludobójstwa.

Niestety o tym akcie niemieckiego ludobójstwa niewiele dowiemy się z ekspozycji w Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie zbrodnie niemieckie na ludności cywilnej zostały potraktowane marginalnie, a o jej deportacjach do KL Auschwitz i innych obozów koncentracyjnych nie ma słowa.

Z przekazu, który otrzymuje zwiedzający Muzeum Powstania Warszawskiego wynika, że powstanie było fajną harcerską przygodą. Obraz taki tworzą przede wszystkim ogromne ilości eksponowanej broni i mundurów oraz egzaltowane wspomnienia o tym jak wspaniałym przeżyciem był udział w powstaniu dla jego młodych uczestników. Jest nawet mowa o powstańczej poczcie i radiostacji oraz powstańczym teatrzyku, tylko nie ma mowy o transportach pruszkowskich do Auschwitz.

Bohdan Piętka

Bibliografia:

Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zespół Wspomnienia, t. 24, k. 102-104, wspomnienia byłego więźnia Gracjana Fijałkowskiego.
Szymon Datner, Kazimierz Leszczyński (red.), „Zbrodnie okupanta w czasie powstania warszawskiego w 1944 roku (w dokumentach)”, Warszawa 1962.
Krzysztof Dunin-Wąsowicz, „Warszawa w latach 1939-1945”, Warszawa 1984.
Marek Getter, „Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim”, „Biuletyn IPN” nr 8-9 (43-44), Warszawa 2004, s. 62-74.
Helena Kubica, „Głosy Pamięci 10. Z powstańczej Warszawy do KL Auschwitz”, Oświęcim 2014.
Franciszek Piper, Irena Strzelecka (red.), „Księga Pamięci. Transporty Polaków z Warszawy do KL Auschwitz 1940-1944”, t. I-III, Warszawa-Oświęcim 2000.
Tadeusz Sawicki, „Rozkaz zdławić powstanie. Niemcy i ich sojusznicy w walce z powstaniem warszawskim”, Warszawa 2010.
Edward Serwański, „Dulag 121 – Pruszków. Sierpień – październik 1944 roku”, Poznań 1946.

Myśl Polska, nr 33-34 (14-21.08.2016)
http://mysl-polska.pl

Komentarzy 13 to “Transporty pruszkowskie do Auschwitz”

  1. Lily said

    Ludzie na tym zdieciu poruszaja sie bardzo swobodnie,nie widac zadnych tzw”oprawcow”.

  2. AlexSailor said

    Refleksje.

    1. Prawdziwa wielość strat polskich w Powstaniu nie jest znana, gdyż wszystkim zależy na jej zaniżeniu.
    Zarówno komunistom w PRLu, „towarzyszom radzieckim” ze Stalinem na czele, Rządowi Londyńskiemu, dowództwu AK i Powstania oraz Churchillowi zależało na maksymalnym pomniejszeniu strat.
    Poza tym, czy ofiary, to tylko zamordowani w Warszawie, czy też zmarli i zakatowani później.
    Gdyby dobrze policzyć, może się okazać, że te 200 tys. należy pomnożyć ze dwa razy.

    2. Zaprzestanie mordowania przez Bacha-Zalewskiego było spowodowane prawdopodobnie jednak i jego półpolskim pochodzeniem, a w lwiej części obawą przed odwetem, gdyż pod koniec lipca 1944r. Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, we Włoszech rozpoczęły wraz z machiną wojenną Anglików i Amerykanów przełamywanie linii Gotów znajdującej się 200 km od granic Austrii, która został przełamana 1 września.

    Natomiast 7 września do walk we Francji weszła polska dywizja pancerna, która 8 sierpnia 1944 roku przełamała niemiecką obronę pod Caen, co oznaczało w zasadzie utratę Francji.
    Wobec czego
    „Już 5 sierpnia von dem Bach-Zelewski, który w godzinach popołudniowych pojawił się na Woli, częściowo złagodził eksterminacyjny rozkaz Hitlera.”,
    z obawy o działania odwetowe – bo, że wojna jest przegrana Niemcy doskonale wiedzieli.

    „12 sierpnia von dem Bach złagodził jeszcze bardziej swój poprzedni rozkaz, zabraniając mordowania mężczyzn-cywilów.”
    Bo załamała się całkowicie obrona niemiecka we Francji, a wojska zachodnie, w tym polskie zaczęły dochodzić do krajów Beneluxu.

  3. Wimar said

    Von dem Bach-Zelewski ur. w katolickiej rodzinie w Lęborku, Znał język polski i znal osobiście T.Bora- Komorowskiego, z którym był spokrewniony. Kiedy widział z jakim sadyzmem Ukraińcy i Rosjanie mordowali i rabowali Warszawiaków na Woli i Ochocie postanowił to powstrzymać wydając rozkaz rozstrzelania dowódcy wojsk rosyjsko-ukrańskich RONA (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armija) gen. SS Mieczysława Kamieńskiego. Wieczorem 5 sierpnia von dem Bach-Zelewski doprowadził do złagodzenia eksterminacyjnego rozkazu Hitlera, zakazując mordowania kobiet i dzieci, które miały być odtąd kierowane do obozu przejściowego w podwarszawskim Pruszkowie. 12 sierpnia jeszcze bardziej złagodził rozkaz Hitlera poprzez wydanie zakazu mordowania polskich mężczyzn – cywilów.
    Mimo ze przypisywano mu zbrodnie wojenne na terenie Łotwy, Białorusi i Polski (ok. 230 tys.) Po wojnie żył spokojnie w Monachium. Zmarł w roku 1972

  4. Lara said

    Tekst rzetelny. Jednak ostatni akapit nieuprawniony zupełnie. Wizyta w muzeum raczej przygnębia. A czepianie się wątku powstańczej poczty jest zupełnie nie na miejscu. Każdy przekaz tego rodzaju jest wielowątkowy. Na ekspozycję dot. poczty składają się kartki, jakie sobie przesyłali warszawiacy, oddzieleni od siebie, zatrwożeni o los najbliższych. Zawartość tej korespondencji jest przejmująca. W ogóle poczta powstańcza, jej cisi bohaterowie – harcerze, to był pewien fenomen. Brak tego wątku byłby dla wystawy ujmą ogromną.

  5. Wimar said

    Bilans Powstania Warszawskiego, oprócz ruin i zgliszczy i setek tysięcy ofiar to przede wszystkim zmarnowanie dorobku kilkunastu pokoleń budujących stolicę na przestrzeni setek lat. Wraz z budynkami spłonęły meble, dzieła sztuki, ważne dokumenty państwowe, akty notarialne, dokumenty bankowe. Spłonęły biblioteki stanowiące skarbnicę wiedzy i myśli . Przy okazji zatarto ślady zbrodni jakie popełniano w obozie koncentracyjnym LK Warschau o czym mówi się mało lub wcale, podobnie jak o losach ludności cywilnej wysiedlonej do Pruszkowa.

    Ale to przecież był sukces…
    Admin

  6. Lara said

    Wątek wywózek, wypędzenia jest, ale ujęty skromnie. Fakt.

  7. Piskorz said

    re 5…” Przy okazji zatarto ślady zbrodni jakie popełniano w obozie koncentracyjnym LK Warschau o czym mówi się mało lub wcale, NO WŁAŚNIE, B, DOBRA UWAGA..!! CZY TO „PRZYPADKIEM” W KL WARSCHAU NIE ZGINĘŁĄ WIĘKSZOŚĆ WARSZAWIAKÓW /TZN ZAMORDOWANA/?!!! A NIE W CZASIE POWSTANIA..?!! PANI TRZCIŃSKA COŚ PISAŁA NA TEN TEMAT..!! PS PRZY OKAZJI WARTO WSPOMNIEĆ O PLUTONIE Z POWSTANIA…PLUTONIE GŁUCHONIEMYCH, KTÓRY NIE MIAŁ ŻADNYCH STRAT /SIC!!/ , BYŁ BARDZO- WALECZNY..NIE SŁYSZELI TEJ HEKATOMBY…ŻYLI W INNYM ŚWIECIE..MOŻE TO IM POMOGŁO..!! CHWAŁA IM..!! PODOBNO ŻYJE JESZCZE 2 UCZESTNIKÓW POWSTANIA, Z TEGO PLUTONU!!

  8. 7.62-51; said

    ad 3; Von dem Bach-Zelewski ur. w katolickiej rodzinie w Lęborku, Znał język polski i znal osobiście T.Bora- Komorowskiego, z którym był spokrewniony. Kiedy widział z jakim sadyzmem Ukraińcy i Rosjanie mordowali i rabowali Warszawiaków na Woli i Ochocie –
    to sie (rozplakal )i zabronil ,panie zmien pan prochy ,wytrzezwiej i przestan pier…. bandzior z ss taki delikatny – kaminskiego zlikwidowano bo sie niechcial dzielic zagrabionymi kosztownosciami ,jego soldatom powiedziano ze to polscy partyzanci go zlikwidowali aby byli bardziej skorzy do mordow.
    Mackiewicz mial powiedziec „niemcy robia z nas bohaterow ,a Rosjanie gowno” co jak co inteligencji patryjotycznej brak- dzieki niemcom i koszernym z nkwd ,dzis kibole (chlopaki w porzadku )ale brak glowy ktora by to zorganizowala ,;brak slow,,,

  9. pan said

    ach te uproszczenie… czy tytuł nie powinien brzmieć jakoś inaczej?

  10. „Od maja 1942 roku do obozu zaczynają przybywać transporty Żydów, kierowane przeważnie na natychmiastową zagładę. Jako więźniów zarejestrowano około 200 tys. spośród 1,1 miliona deportowanych Żydów. Pozostałych zgładzono w komorach gazowych natychmiast po przybyciu do obozu. W drugiej połowie 1943 roku – po likwidacji dotychczas istniejących ośrodków zagłady bezpośredniej – KL Auschwitz stał się centralnym i w zasadzie jedynym ośrodkiem zagłady Żydów europejskich.”

    Pekam ze smiechu, czztajac to zdanie.

    Niemcy, narod znany z dokladnosci „zapomnial” zarejestrowac przybylych do Oswiecimia zydow, lub jak sugeruje autor, nie zrobil tego, bo od razu wsadzono zydow do gazu I ich zagazowano.

    Oczywiscie zapomniano, lub celowo tego nie zrobiono dla pozostalych 5 000 000 zydow
    ——

    Klamstwo za klamstwem. Nie ma ewidencji, sa swiadkowie I dokumenty, ze zydzi byli nie w tej czesci , gdzie teraz zrobione jest museum, a daleko dalej o d tego miejsca, gdzie zydzi mieli doskonale jedzenie, kluby, muzyke…

    ——

    Pamietam jak w latach 70/80 ubieglego wieku , to bylo chyba po juz Gierku…zaklady pracy organizwaly przymusowe wycieczki do Oswiecimia a w szkolach na lekcjach plastyki rysowalismy oboz z zydami. W liceum, zydowskie nauczycielki z jezyka polskiego wciskaby Borowskiego I Naukowska – opowiadania zmyslone o gehennie zekomej zydow w Oswiecimiu. Naukowska po latach dostala za to NOBLA :))))

    Zydzi sa wszedzie w Polsce; na uczelniach, instytutach panstwowych, urzedach miejskich, placowkach osrodkow zdrowia dla ludzi, weterynaryjnych, bankach, …sa wlascicielami przedsiebiorstw w Polsce. Sa ich MILIONY.

    Pytam sie, jakim sposobem ich jest tak wiele, po tym niby w Polsce holokauscie, wyrzucaniu z PRL…?

  11. Ad. 10

    „Pytam sie, jakim sposobem ich jest tak wiele, po tym niby w Polsce holokauscie, wyrzucaniu z PRL…?”

    – I dlatego, jeśli w IPN „wybuchnie pożar”, to w pierwszym rzędzie spłoną dokumenty akcji „Zmiana Nazwisk”. 🙂

  12. karlik said

    Ad.”Naukowska po latach dostala za to NOBLA :))))”

    Zofia Nałkowska nie dostała Nobla…

  13. stach said

    No tak bo tylko Powstanie w Getcie Warszawskim było uwieńczone sukcesem i nikt nie zginął aj waj

Sorry, the comment form is closed at this time.