Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy nauczyła nas czegoś historia – 12.08.2016.

Posted by Marucha w dniu 2016-08-13 (sobota)

Wczorajszą wypowiedź o Rosji tak zakończyła pani Tiamat: „Rosjanie zareagowali wobec Erdogana tak, jak kiedyś Aleksander I wobec polskich żołnierzy, którzy po klęsce Napoleona jak niepyszni wrócili do kraju.

Szkoda, że tak mało wiemy o naszej historii. Naszych nauczycieli historii nie interesuje, co powiedział car Aleksander I Tadeuszowi Kościuszce”.

– Jak zachował się Aleksander I wobec polskich żołnierzy? Co powiedział car Tadeuszowi Kościuszce? – O tym będzie w dzisiejszej notce.

Po wojnie 1812 roku Aleksander I marzył o powstaniu Królestwa Polskiego, zjednoczonego z Rosją unią personalną, odcinał się od polityki swej babki Katarzyny II i chciał być postrzegany jako dobroczyńca, który puścił w niepamięć udział Polaków w wojnach napoleońskich.

Objęcie władzy na ziemiach polskich oznaczało, iż w roku 1815 to Rosja zwyciężyła w wielowiekowej polsko – rosyjskiej walce o dominację w Europie.

Król polski – taki tytuł przyjął Aleksander I po Kongresie Wiedeńskim; dbał o dobrobyt nowych poddanych; w okresie konstytucyjnym (1815-1830) w królestwie nastąpił wzrost gospodarczy, a wiele polskich miast – przede wszystkim Warszawa – wypiękniało. Ale car nie dotrzymał wielu złożonych obietnic, bo w ostatnich latach życia był już zgorzkniałym i zrezygnowanym człowiekiem.

Cesarz Napoleon w akcie abdykacyjnym, podpisanym w Fontainebleau w dniu 11 kwietnia 1814 roku, wyraził troskę o lojalnych mu Polaków: „Wojska polskie wszelkiej broni, pozostające na służbie Francji, będą miały wolność powrotu do domów, zachowując broń i bagaże, a to dowód ich zaszczytnej służby”.

Kilka dni po tej abdykacji polscy generałowie udali się do Aleksandra I, by poznać zamiary monarchy co do losów wojska. Cesarz Wszechrusi wyraził szacunek dla odwagi i waleczności Polaków, zapewniając swoich gości, że „pragnie zapomnieć o przeszłości, bo dwa narody sąsiedzkie, bliskie obyczajami i mową, raz złączone, powinny się pokochać na zawsze” (1).

Na pytanie pytanie, czy wojska mogą zatrzymać kokardę narodową, Aleksander odpowiedział: „Owszem, i mam nadzieje, że wkrótce będziecie ją nosić z pewnością zatrzymania jej na zawsze” (2). Zarządził defiladę polskiej armii, po której cesarzewicz Konstanty (tytuł cesarzewicza nadawano następcy tronu, którym był wówczas właśnie Konstanty, ponieważ Aleksander nie miał syna. Konstanty bardzo cenił sobie ten tytuł nadany mu przez ojca Pawła I i nosił go do końca życia) w imieniu brata przekazał Polakom, iż cesarz podziwia odwagę oraz lojalność wobec Napoleona.

We Francji, przy obiedzie u generała Krasińskiego, Aleksander pije zdrowie „dzielnego narodu polskiego” (3), na balu u księżnej Jabłonowskiej rozmawia z Kościuszką, którego bardzo sobie ceni i z którym od pewnego czasu koresponduje. Po triumfalnym wstąpieniu do Paryża cesarz otrzymał od Kościuszki list, w którym Polak pytał o los swej ojczyzny.

W odpowiedzi cesarz zadeklarował: ”Z Bożą pomocą mam nadzieje wskrzesić naród odważny, do którego Pan należy. Dałem uroczystą obietnicę, a dobro narodu polskiego bardzo leży mi na sercu. Okoliczności polityczne stanęły na przeszkodzie ku realizacji moich zamiarów. Przeszkody zostały usunięte w wyniku strasznej, ale zwycięskiej dwuletniej wojny. Wkrótce Polacy będą mieli Ojczyznę […], a ja będę rad udowodnić, że człowiek, którego oni uważali za wroga, zapomniał o przeszłości i [….] realizuje ich marzenia” (4).

Podczas pewnego balu cesarz zapytał Kościuszkę, czy nie chciałby wrócić do kraju. W odpowiedzi usłyszał, iż słynny wódz nie wróci, póki Polska nie zostanie wyzwolona. Wtedy cesarz rzekł do otaczających go oficerów: „Panowie, trzeba sprawę załatwić w ten sposób, aby ten dzielny człowiek mógł wrócić do ojczyzny” (5).

W geście dobrej woli Aleksander zezwolił również na połączenie wszystkich rozproszonych legionów polskich. Formacja ta, nazwana wojskiem Księstwa Warszawskiego, miała stać się zalążkiem armii przyszłego Królestwa Polskiego. W geście przychylności do Polaków cesarz zapowiedział, że wojskiem Księstwa będzie dowodził jego brat, wielki książę Konstanty.

Wiara Polaków w Napoleona

Polacy niepokoili się, jak Aleksander potraktuje ich po tym, jak wojsko polskie walczyło u boku Napoleona. Gdy w maju 1812 roku cesarz Francuzów opuścił Paryż i pomaszerował na wschód, pod jego sztandarami zgromadziło się pół miliona osób: Sasi, Włosi, Niemcy, Holendrzy. Wśród nich było 90 tysięcy Polaków, stanowiących najsilniejszy kontyngent ze wszystkich sojuszników Francji. Wielka Armia przetoczyła się przez Niemcy i Prusy, zahaczając także o Księstwo Warszawskie.

Właśnie w Warszawie Napoleon miał powiedzieć pewnemu francuskiemu dyplomacie, iż na jednej drodze do panowania nad całym światem stoi Rosja, którą on zamierza unicestwić. 22 czerwca w Wilkowyszkach, na północny zachód od Kowna, Napoleon podpisał rozkaz dzienny, skierowany do żołnierzy, ale szeroko rozpowszechniony także wśród mieszkańców ziem koronnych i litewskich, w którym Bonaparte zadeklarował, iż rozpoczyna ‚drugą wojnę polską’, która skończy się pokonaniem Rosji i sprowadzeniem jej do roli nic nie znaczącego pionka na europejskiej szachownicy.

Czy mówiąc o ‚drugiej polskiej wojnie’, cesarz Francuzów naprawdę planował odbudowę państwa polskiego? Czy tylko zamierzał użyć polskich aspiracji do ostatecznego rozstrzygnięcia sporu z Rosją?


Oczywiście, przygotowując się do starcia z wojskiem cesarza Aleksandra, Bonaparte brał pod uwagę kwestię polska, bo Księstwo Warszawskie okazało się ‚realnym bastionem systemu napoleońskiego’. Umocnienie tego ‚państewka’ leżało w interesie Napoleona. Jedyną drogą do osiągnięcia tego celu było przyłączenie dawnych ziem Rzeczypospolitej i utworzenie silnego państwa polskiego. Polacy zaczęli marzyć o granicach co najmniej takich, jakie miała Polska w dobie Konstytucji 3-go maja. Należało więc wygrać wojnę z Imperium Rosyjskim.

Przypisy:
(1) B. Gembarzewski, Wojsko Polskie 1815-1830, Konstanty Trepte, 1903
(2) ibid, s.I
(3) H. Troyat, Aleksander I. Pogromca Napoleona, Amber, 2007, s. 203
(4) Szylder H.K, Imperator Aleksandr i jevi zhizn i carstvovanie
(5) H. Troyat, op. cit, s. 203

Autor: Violetta Wiernicka: Rosjanie w Polsce. Czas zaborów 1795-1915
(Bellona Warszawa 2015)

Opracowała: Tiamat

*                *                *

Problemem, który niewątpliwie niepokoi umysły wielu z nas, są liczne awantury wojenne, rozpętane przez USA. Jest też obawa przed wywołaniem wielkiej (atomowej) wojny, obawa, widoczna szczególnie wśród mieszkańców Rosji i Niemiec. Wyraża dobitnie tę obawę w 2012 roku dr Matthias Rath w poniższym filmie, przetłumaczonym na język polski:

Mówi dr Rath m.in.: „My, ludzie w Niemczech, mamy dziś wyjątkową szansę pokazania ludziom w Europie i na świecie, że historia czegoś nas nauczyła. (…) Z tego miejsca wzywam panią Merkel i cały jej gabinet: Minął już czas sloganów… Ta Europa ma zgniły posmak. Śmierdzi jak szuflady z czasów cesarza i nazistów. Droga modelu Europy, po której pani zmierza, pani Merkel, jest wybrukowana zwłokami prawie stu milionów ofiar dwóch wojen światowych”.

Dr Rath mówi o zagrożeniach ze strony karteli chemiczno – farmaceutycznych. Jest lekarzem, ale jest też cenzura w Niemczech, nazywana poprawnością polityczną, więc brakuje słów: ‚USA, żydzi, syjoniści’. Ale jest skromne zdanie: „W tych dniach świat z obawą spogląda także na Bliski Wschód. Wielu polityków wskazuje na program atomowy Iranu jako wyzwalacz tego kryzysu. Mało kto jednak mówi o Benjaminie Netanjahu”.

Przypomnę tu notkę sprzed ponad roku, zatytułowaną „Generałowie armii byłej NRD ostrzegają przed wojną”:

09.05.2015. – Zastanawia mnie i niepokoi fakt, że w mojej Ojczyźnie tak niewiele osób publicznych występuje przeciw nierozsądnym działaniom naszych polityków i dziennikarzy na rzecz wojny.

Przecież są pewne fakty oczywiste: agresywna polityka USA w Europie Środkowo – Wschodniej, skierowana przeciw Rosji, może spowodować wybuch wojny. Nie piszą Polacy o tym często (a rozmawiają – owszem), więc przedstawiam tłumaczenie fragmentu listu otwartego najwyższych władz armii byłej NRD:

Żołnierze za pokojem!

Kierownictwo sił zbrojnych byłej NRD ostrzega przed wojną i żąda współpracy z Rosją, a nie konfrontacji

Jako wojskowi, pełniący w NRD odpowiedzialne funkcje, zwracamy się z wielką troską do niemieckiej opinii publicznej o zachowanie pokoju i utrzymanie trwałości cywilizacji w Europie.

W latach zimnej wojny, kiedy przeżyliśmy długi okres zbrojeń i konfrontacji, grożących otwartym konfliktem, dzieliliśmy się wiedzą i naszymi wojskowymi umiejętnościami dla zachowania pokoju i ochrony naszego socjalistycznego państwa.

Narodowa armia nie uczestniczyła w wojennych akcjach i w decydującym stopniu zatroszczyła się podczas wydarzeń 1989 /90 o to, by nie użyto śmiercionośnej broni.

Pokój był zawsze najważniejszą maksymą naszego działania. Dlatego też jesteśmy zdecydowanie przeciwni temu, iż czynnik militarny staje się ponownie rozstrzygającym instrumentem politycznym. Jest oczywiste, że nabrzmiałych problemów naszego czasu nie da się rozwiązać militarnymi środkami.

Trzeba tu przypomnieć, że armia radziecka poniosła w II wojnie światowej główny ciężar w rozgromieniu faszyzmu. 27 milionów obywateli ZSRR oddało swe życie za to historyczne zwycięstwo. Należy im się, tak jak i armiom sprzymierzonym, nasze podziękowanie w 70 rocznicę wyzwolenia.

Konstatujemy teraz, że wojna znowu towarzyszy ludzkości. Wprowadzanie nowego porządku świata przez USA i ich sojuszników doprowadziło do wojen w Jugosławii i Afganistanie, w Iraku, Jemenie i Sudanie, w Libii i Somalii. Prawie dwa miliony ludzi zginęło w tych wojnach; miliony uciekły ze swych krajów.

Teraz wydarzenia wojenne ogarnęły znowu Europę. Strategia USA zmierza w sposób jawny do wyłączenia Rosji jako konkurenta i osłabienia Unii Europejskiej.

W ostatnich latach NATO zbliżało się coraz bardziej do granic Rosji. Próba przyjęcia Ukrainy do UE i NATO ma stworzyć kordon, ciągnący się od państw nadbałtyckich do Morza Czarnego, by izolować Rosję od reszty Europy. Według amerykańskich kalkulacji byłyby też niemiecko – rosyjskie relacje utrudnione lub załamane.

By wpłynąć na opinię publiczną, odbywa się bezprzykładna kampania medialna, w której niepoprawni politycy i skorumpowani dziennikarze biją w bęben wojenny. W tej dusznej atmosferze powinien rząd niemiecki wspierać pokojowe rozwiązania.

Tego wymagają zarówno geopolityczne położenie Niemiec, jak i historyczne doświadczenia oraz interesy ludzi. Przeciwne temu są żądania prezydenta militarnej odpowiedzialności i wzniecanie w mediach histerii wojennej i rusofobii.

Forsowana militaryzacja Europy Wschodniej nie jest zabawą z ogniem, lecz grą wojenną. Wiedząc o niszczącej sile współczesnych wojen i w poczuciu odpowiedzialności mówimy wyraźnie: tu zaczyna się już zbrodnia przeciwko ludzkości. (…)

Podpisali:

Heinz Keßler – były generał armii NRD,
Theodor Hoffmann – były admirał i minister obrony NRD
oraz kilkudziesięciu oficerów, służących w armii NRD.

Przetłumaczył: Zygmunt Białas
Link do niemieckiej wersji: http://www.jungewelt.de/2015/05-06/023.php

http://zygumntbalas.neon24.pl

Komentarzy 7 to “Czy nauczyła nas czegoś historia – 12.08.2016.”

  1. Przecław said


    może by tak za przykładem Erdogana wywalić na złamany ryj parę setek /na początek/ bandytów w togach sędziowskich, zaczynając od gnidy Rzeplińskiego…

  2. Zerohero said

    @1

    Akurat bydlaki z PiS i gazety „polskiej” wsadzające Piskorskiego za poglądy nienajlepiej nadają się do reformowania systemu sądowniczego.

  3. Valdi said

    Mało….tego:, siedzę i oglądam kątem oka na tvp info. tragizm pogania tragizm – zaproszeni prelegenci-pajace, prześcigają się, który lepiej dołoży Rosji. Wdowa Gosiewska…., gdzieś to czytałem? – to już odlot w kosmos: rusofobia i upainofilia dogłębna.

  4. Zdziwiony said

    Józef Czapski (1896 – 1993), jeniec sowieckiego obozu, w jednym ze swoich szkiców pisał: „[…] znam ludzi męczonych, nawet torturowanych, którzy do Rosjan urazu nie zachowali, więcej, którzy opuszczając Rosję żegnali ją ze łzami, bo od Rosjan równocześnie doznawali tyle braterstwa, tyle współczucia, bo poznali takich, którzy to samo co oni cierpieli i tak samo jak oni z gwałtem próbowali walczyć”.

    „Rosja jest kobieca, ale nigdy nie miała męża. Gwałcili tylko ją Tatarzy, carowie, bolszewicy. Jedynym mężem dla Rosji mogłaby być Polska. Ale Polska była za słaba” .

    Mierieżkowski opowiadał Piłsudskiemu „o zgrozie bolszewickiej”, przestrzegał przed dnem, ku któremu ciągnie Rosja, kierując rozmowę „na tory restauracyjnych planów Kołczaka, Judenicza, Denikina”. I zanotował reakcję Marszałka:

    -Z restauracją Rosji nie może Polska mieć żadnej łączności. Raczej wszystko niż to. Raczej bolszewizm! – wykrzyknął z groźnym gniewem, i oczy jego się zaiskrzyły. […] Cóż mamy począć my Polacy i w ogóle Europejczycy? […] Niepodobna żądać od ludzi genialności; większość – to ludzie średniej miary, zdrowego rozsądku; na nich opiera się wszelka polityka. Ci wierzą w to, co widzą, widzą zaś dwie tylko Rosje – starą, czarną, i nową, bolszewicką. Trzeba było dokonać wyboru między tymi dwiema Rosjami, ponieważ trzeciej nie ma…
    -Jest.
    -Gdzież jest, gdzie? Wszak my jej pragniemy i szukamy. Wskaż pan, gdzie ona istnieje? […]
    -Trzecia Rosja nie jest tutaj, ale tam, w Rosji.
    -Pan wie o tym? Pan wierzy?
    -Wierzę.

    Wstrzymanie ofensywy przez wojska polskie po zwycięskich bitwach warszawskiej i niemeńskiej spowodowało, jak wspomina Czapski, głębokie rozczarowanie Mierieżkowskiego, który widział już „w imaginacji”, że Polska „zajmie c a ł ą Rosję” i „zatknie krzyż na murach moskiewskiego Kremla”. Konsekwencją owego rozczarowania stał się wyjazd w październiku 1920 roku
    małżeństwa pisarzy do Paryża. Czary goryczy dopełniło podpisanie traktatu pokojowego w Rydze, po którym Mierieżkowski stwierdził w jednym z listów: „Żeby nawet od tego miała zależeć nasza i wasza wolność, ja tego pająka (pokoju ryskiego) połknąć nie mogę” . I konsekwentnie trwał na antysowieckim stanowisku, popierając oficjalnie najazd hitlerowski na ZSRR, co „stało się […] przyczyną bojkotu Mierieżkowskich przez emigrację”.

    Norwid, pisał: „Polacy […] nigdy się o to nie pokusili – sensu politycznego nie mieli, żeby stworzyć swoją partię z Rosją […] Albowiem Polacy rachują raczej na […] poświęcenie krwi co lat piętnaście, na periodyczną rzeź niewiniątek, aż Bóg z obłoków wyjrzy…” (Z listu Norwida do Karola Ruprechta z 11 września 1863).

  5. Rob said

    To Polska potrzebuje Rosji a nie odwrotnie.
    Rosja bez Polski da sobie radę, Polska bez Rosji, raczej nie.
    To jest jedyna opcja, innej nie ma. Żeby Polacy to rozumieli.

  6. huhulaj said

    Dla wszystkich przebierańców, zdrajców i tłumoków:

  7. guła said

    Znam takiego które w ramach potrzeb syna chrzcił, Panie Boydar, u św. Brygidy. Ale też nie podpisałby.

Sorry, the comment form is closed at this time.