Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Śmierć, wokół której panuje zmowa milczenia od 65 lat. On mógł zmienić bieg historii…

Posted by Marucha w dniu 2016-08-27 (sobota)

Biskup Stanisław Kostka-Łukomski

Nie wiem, jak potoczyłyby się losy Kościoła katolickiego w Polsce, gdyby nie zagadkowa śmierć bp. Stanisława Kostki Łukomskiego.

Nie wiem, czy jego hipotetyczne prymasostwo mogłoby ocalić Kościół w Polsce w taki sposób, w jaki on sam ocalił przed zniszczeniem zaminowaną już przez Niemców łomżyńską katedrę.

Październik to miesiąc, w którym zawsze silnie nurtują mnie pytania dotyczące zmian, jakie zaszły w łonie Kościoła katolickiego w Polsce po roku 1945. Dlaczego właśnie w październiku? Bo w karty tego miesiąca na stałe wpisała się na wskroś tajemnicza śmierć polskiego biskupa, śmierć, która do dziś waży na losach Polski i Kościoła, śmierć, o którą nikt się nie głośno upomina.

Pogrzeb Prymasa Augusta Hlonda

26 października 1948 r. ceremoniom pogrzebowym Prymasa Augusta Hlonda przewodniczył powszechnie uznawany za jego następcę biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski, sekretarz Episkopatu Polski. Nikt wówczas nie podejrzewał, że dwa dni później umrze on w tym samym szpitalnym łóżku co dotychczasowy zwierzchnik polskiego Kościoła! Zaskakujące, nieprawdaż?

Ale po kolei. Nazajutrz po pogrzebie Prymasa Hlonda z Warszawy w kierunku Łomży wyruszył samochód, którym podróżowali: bp Stanisław Kostka Łukomski, ks. kanonik Henryk Kulbat oraz Aleksander Sokołowski, kierowca biskupa.

Z nie do końca ustalonych przyczyn (nieoficjalna wersja mówi o podpiłowanej kierownicy) pojazd uderzył w drzewo rosnące tuż przy krawędzi szosy. Poszkodowanych opatrzono w szpitalu w Ostrowi Mazowieckiej.

Biskupa Łukomskiego odwieziono zaraz potem karetką do szpitala sióstr Elżbietanek w Warszawie (stukilometrowa podróż trwała aż cztery godziny!). Następnego dnia stan chorego nagle pogorszył się i biskup zmarł.

Co ciekawe, kierowca biskupiego samochodu wkrótce zatrudnił się w strukturze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmującej się inwigilacją duchowieństwa. Zastanawia też fakt, że ks. Henryk Kulbat jakby „zapomniał” o całym zdarzeniu i nigdy publicznie nie wypowiedział się na jego temat, ani nie podniósł żądania wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci biskupa! Co więcej, nie uczynił tego żaden inny oficjalny przedstawiciel Kościoła katolickiego, nawet po upadku tzw. komuny!

Kim był biskup Stanisław Kostka Łukomski i komu mogło ewentualnie zależeć na jego śmierci? Jako zwolennik Narodowej Demokracji, a także przyjaciel Romana Dmowskiego i gen. Józefa Hallera, nigdy nie uznał porządku, jaki zapanował w Polsce po zamachu majowym 1926 r., a podczas obu okupacji i po zakończeniu II wojny światowej wspierał konspiracyjne ugrupowania ruchu narodowego.

Polityczne sympatie i ortodoksyjna bezkompromisowość powodowały, że wciąż rosły szeregi jego wrogów. Było to szerokie spektrum: począwszy od przedwojennych wolnomyślicieli, socjalistów, lóż masońskich, piłsudczykowskiej sanacji, aż po utrwalaczy tzw. władzy ludowej. Ci ostatni przygotowywali biskupowi pokazowy proces sądowy, jednak jakość zebranych przeciw niemu „dowodów” była tak licha, że rozśmieszyła nawet stalinowskich prokuratorów.

Czy to wówczas w białostockim Urzędzie Bezpieczeństwa podjęto decyzję fizycznego pozbycia się ks. Łukomskiego? A może rozkaz przyszedł z Warszawy? Brak jakiegokolwiek zainteresowania sprawą ze strony Instytutu Pamięci Narodowej uniemożliwia dziś uzyskanie odpowiedzi na te pytania.

Ks. Bronisław Dąbrowski

Kłamstwem byłoby twierdzenie, że poglądy i postawa biskupa łomżyńskiego nie rodziły opozycji w samym Kościele. Wręcz przeciwnie. Posługując się modnym do niedawna dualizmem można by powiedzieć, że ks. Stanisław Łukomski reprezentował „narrację Niepokalanowa”, z którą konkurowała (dziś okazuje się, że czyniła to nadzwyczaj skutecznie) „narracja Lasek”. Tę pierwszą powszechnie określa się mianem Kościoła integrystycznego, a drugą otwartego.

Było też coś dodatkowego, coś, co dodawało pikanterii stosunkom biskupa łomżyńskiego ze środowiskami „Kościoła otwartego”: przed- i powojenne bezpodstawne zarzucanie mu antysemityzmu. Twórcy i współpracownicy ośrodka w Laskach to w dużej mierze prozelici (jak np. Zofia Landy, krewna bp. Bronisława Dembowskiego – kapelana Lasek, uczestnika spisku w Magdalence), stąd resentymenty o charakterze narodowościowym i ekumenicznym miały wymiar szczególny.

Mało kto wie, że to właśnie w kościele w Laskach odbyło się pierwsze w Polsce (10 stycznia 1962 r., a więc jeszcze przed obradami Soboru Watykańskiego II) nabożeństwo ekumeniczne zorganizowane przez ks. Bronisława Dembowskiego!

Równo rok temu nad tragiczną śmiercią bp. Łukomskiego pochylili się dziennikarze tygodnika „Uważam Rze”, którzy wskazując na ubecką rękę sprawczą skwapliwie podważyli tezę o możliwości objęcia przez niego urzędu prymasowskiego. Argumenty podnieśli dwa. Po pierwsze, wytknęli mu zbyt zaawansowany wiek, choć wcale nie byłby on najstarszym dwudziestowiecznym prymasem-elektem (nota bene Jorge Mario Bergoglio objął tron papieski w 77 roku życia).

Drugi argument był innej natury, choć równie schopenhauerowski: Dziś wiemy, że przed śmiercią wskazał on (Prymas Hlond) na swojego następcę młodego biskupa Stefana Wyszyńskiego z Lublina.

A co wiemy tak naprawdę? Niewiele. Oficjalna, a zarazem nieweryfikowalna wersja mówi o tym, że tę zaskakującą wolę Kardynał August Hlond przekazał na łożu śmierci swojemu sekretarzowi, ks. Antoniemu Baraniakowi. Nie było żadnych innych świadków tego niezwykle ważnego przecież zdarzenia, choć choremu prymasowi posługiwała spora grupa księży i zakonnic. Pius XII nie podważył przedstawionej mu wersji wydarzeń i godnością arcybiskupa gnieźnieńskiego obdarzył wychowanka Lasek, ks. bp. Stefana Wyszyńskiego.

Bp. Antoni Baraniak

Ks. bp Antoni Baraniak to postać ciekawa choćby z tego względu, że jest jednym z tych hierarchów Kościoła, którzy pośmiertnie cieszą się niesłabnącą estymą środowisk lewicowych, z Gazetą Wyborczą na czele. Przez wielu nazywany był szarą eminencją Episkopatu, a przeze mnie Józefem Retingerem w sutannie, gdyż zewnętrznie i z racji charakteru swojej służby jako żywo przypominał sekretarza gen. Władysława Sikorskiego.

Karierę rozpoczął bardzo szybko, bo już w wieku 29 lat został osobistym sekretarzem prymasa Augusta Hlonda, a później w wyżej naszkicowanych okolicznościach nowego prymasa, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wielu wskazywało go też jako najbliższego przyjaciela ks. bp. Karola Wojtyły.

Za zgodą władz komunistycznych wszyscy trzej (ks. ks. Wyszyński, Wojtyła i Baraniak) czynnie uczestniczyli w sesjach Soboru Watykańskiego II, a ks. Baraniak wpisał się w soborowe annały jako promotor ONZ-owskiej koncepcji zmiany kalendarza na 13-miesięczny.

Nie wiem, jak potoczyłyby się losy Kościoła katolickiego w Polsce, gdyby nie zagadkowa śmierć bp. Stanisława Kostki Łukomskiego. Nie wiem, czy jego hipotetyczne prymasostwo mogłoby ocalić Kościół w Polsce w taki sposób, w jaki on sam ocalił przed zniszczeniem zaminowaną już przez Niemców łomżyńską katedrę. Nie wiem także, czy ewentualni kontynuatorzy jego misji wykazaliby tyle samo niezłomności i hartu ducha.

Wiem jedno: wokół tej postaci od sześćdziesięciu pięciu lat panuje dziwna zmowa milczenia, a publiczne artykułowanie narzucających się pytań dotyczących okoliczności jej śmierci nie przysporzą mi sympatii w kręgach Kościoła posoborowego.

Krzysztof Zagozda
http://niezlomni.com

Odpowiedzi: 33 to “Śmierć, wokół której panuje zmowa milczenia od 65 lat. On mógł zmienić bieg historii…”

  1. Grace said

    Czarne karty historii w Polskim KK. Wystarczyla przyjazn z Dmowskim i Gen. Hallerem. Bezkompromisowe poparcie dla Ruchu Narodowego. Dzisiaj tez mamy mlodego ksiedza Jacka Medlara o ktorego dobro bardzo sie boje. Nigdy nie zapomnialam zmasakrowanego ciala Ksiedza Popieluszki, a Ks. Medlar ma wieksza odwage. Ogolnie to nalezy zaplakac nad stanem Polskiego Kosciola, ale jak trafiaja sie tak wspaniali, inteligentni, odwazni Ksieza, co mozemy zrobic aby ich uchronic?

  2. Super tekst w bardzo ważnej sprawie. Tak przy okazji warto by było też dociec, kim naprawdę był kard. Hlond, bo jego ustępliwość względem sanacji jest co najmniej zastanawiająca.
    Ale z tym ks. Międlarem to może okazać się jeszcze różnie, więc nie ma co się tak podpalać.

  3. Grace said

    Co sie ma okazac? Ten Ksiadz ma odwage jakiej dzisiaj brakuje Polskim facetom. ( wiekszosci, nie obrazam tu nikogo) Ogladalam jego wystapienia, homilie, kazania i naprawde jest sie czym „podpalac” ! Co Pan uwaza ze okaze sie agentem Putina? Napewno!

  4. Boydar said

    Wprawdzie nie zauważyłem tego artykułu wstawiając swój komentarz w Wolnych Tematach, ale to nie zmienia faktu – nie ma róży bez ognia. Najlepsi „przyjaciele” ks. Popiełuszki żyją i mają się całkiem nie najgorzej.

  5. Arcybiskup Stanislaw WIELGUS-INGRES-ktorego nie bylo/-Katedra Sw Jana/you-tube/ i- beneficjenci

  6. Janusz said

    ad. Grace, raczej i prawdopodobnie- gudlajskim kretem… podburza na wschod a kaze modlic sie za zydow…

  7. Kasztelan said

    Bp Baraniak wyglada na karierowicza w stylu ks. Montiniego. Również wyrósł spod ziemi na sekretarza Piusa XII.

    Legendowanie torturowania Baraniaka? Zadziwająco dobrze zniósł tortury w przeciwieństwie do bp Kaczmarka.

    Był m.in. 145 razy przesłuchiwany, niekiedy po kilkanaście godzin, zrywano mu paznokcie, przetrzymywano przez wiele dni bez ubrania w lodowatej, pełnej fekaliów celi[2]. Mimo okrutnych tortur nie dał się złamać i nie obciążył prymasa, na czym zależało komunistycznym służbom
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Baraniak

    ???
    Ani prymas Stefan Wyszyński, ani inni biskupi uczestniczący wówczas w konferencji w Częstochowie nie wzięli udziału w pogrzebie Czesława Kaczmarka. Obecny był natomiast biskup Karol Wojtyła[7].
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Czes%C5%82aw_Kaczmarek

    antoninuspius pisze:
    2013/10/29 o 07:54

    I stali się dużo łatwiejsi do kontroli. Odcięto dwie twarde głowy niemal za jednym zamachem i robota poszła dużo do przodu. Wyszyński który objął władzę po Hlondzie był dużo młodszy, dużo naiwniejszy, wreszcie oddał Kościół w ręce komunistów sam chyba nie zdając sobie z tego sprawy. Mówiono mi wielokrotnie że swoją postawą chciał oszczędzić jak najwięcej krwi lecz droga do piekła jest wybrukowana niemal zawsze dobrymi intencjami. Wyszyński sprzedał Kościół , sprzedał kapłaństwo i Ofiarę , to on jak nikt inny oddał Polaków pod wojtylianistyczny drenaż mózgu. Śmierć wielu kapłanów w czasie wojny i terror powojenny były kamieniem milowym dla zniszczenia Kościoła w Polsce. Utraciliśmy najlepszych z najlepszych , pozostała miernota która żałośnie skapitulowała. Niech Bóg ma nad nimi miłosierdzie! Nad nimi a jeszcze bardziej nad nami!
    https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/10/28/rozwazania-wokol-rocznicy-smierci-bp-lukomskiego/
    … „ 27październik … Znów jak grom z jasnego nieba obiegła Łomżę wieść o tragicznym wypadku jakiemu uległ nasz ukochany Ordynariusz, Ks. Biskup Stanisław Łukomski. Ksiądz Biskup wracał z pogrzebu Kardynała zupełnie zdrów, w pełni sił i zamiarów pracy dla Chwały Bożej. Za Ostrowią Mazowiecką samochód, którym jechał Ks. Biskup nagle popsuł się i wpadł na drzewo. Na­turalnie, że rozbił się doszczętnie, a pasażerowie tj. Ks. Biskup, nasz Kapelan, Ks. Kanonik H. Kulbat i szofer zostali okropnie poranieni i pobici. W najgorszym stanie znaleziono Ks. Biskupa: ręce i nogi połamane, stawy powyrywane, twarz okropnie zmasakrowana. Szofer również ciężko ranny. Najmniej poszkodowany Ks. Kanonik Kulbat, bo tylko prawa ręka złamana, niewielka rana w gło­wie i ogólne potłuczenie. Księdza Biskupa i szofera odwiozło po­otowie do szpitala do Warszawy, a Księdza Kulbata do szpitala w Łomży.
    http://www.gazetawarszawska.com/index.php/zamach/lista-naglych-zgonow/356-19481028-biskup-stanislaw-lukomski
    . Nagle w samochodzie zacięła się kierownica, a kierowca nie zdołał utrzymać kierunku jazdy wozu, który gwałtownie zarzucił, uderzył w ostatnią z trzech wierzb, rosnących na prawej skarpie szosy, odbił się i potoczył się do rowu…Szkło z pobitych szyb obsypało biskupowi twarz, a uderzenie samochodu wyrzuciło go na zewnątrz. Świadkowie wypadku, miesz­kańcy Podborza zaalarmowali pogotowie, które przewiozło poszko­dowanych do szpitala w Ostrowi Mazowieckiej

    http://historialomzy.pl/okolicznosci-smierci-biskupa-stanislawa-kostki-lukomskiego/

    Po śmierci Bp Łukomskiego na Prymasa RP został namaszczony
    Abp Gawlina!
    K.Wyszyński wiedział o tym, więc jako Polak powinien wobec powagi sytuacji, przyjąć warunkowo p.o.Prymasa RP oddając pełnie władzy Prymasowi na wygnaniu, ale nie !

    K.Wyszyński przyjął, i nawet podczas SW II nigdy nie podał ręki abp Gawlinie – oto rozmiar hańby wasala tajnych władz.

    katolikintegralny.wordpress.com/2015/04/28/2359/

    http://www.gazetawarszawska.com/zamach/lista-naglych-zgonow/3703-bp-kazimierz-kluz

  8. Kronikarz said

    , – )

  9. AlexSailor said

    Tak sobie myślę.
    Czego bali się najbardziej, na prawdę najbardziej, a nawet panicznie, „utrwalacze władzy ludowej” w Polsce.
    Ano chyba tego, żeby narodowcy i katolicy nie dogadali się ze Stalinem.
    Wówczas ich wpływy zostałyby wyraźnie zredukowane.

    Czy było możliwe dogadanie się ze Stalinem???

    Ano Finlandia się dogadała.
    Cerkiew – kościół prawosławny – na dziwnych może warunkach, ale się dogadał i przetrwał.

    Żeby się jednak dogadać, to trzeba mieć kogoś, kto może rozmawiać, nawet pośrednio, z hegemonem i przyjąć lub odrzucić jego warunki, zaproponować swoje rozwiązania szukając kompromisu.

    Czytając Suworowa dowiadujemy się, że Stalin nie był głupi.

    Skąd innąd wiadomo również, że koszt zużytych zasobów na utrzymanie Polski przez ZSRR był tak duży, że w 1956r. inicjatywę przejęły zachodnie SS reprezentowane przez SS RFN.
    ZSRR prowadziło w zasadzie już tylko żałosną i nieskuteczną obronę stanu posiadania skazaną na klęskę.

  10. WI42 said

    #9 AS
    „Czego bali się najbardziej, na prawdę najbardziej, a nawet panicznie, „utrwalacze władzy ludowej” w Polsce.
    Ano chyba tego, żeby narodowcy i katolicy nie dogadali się ze Stalinem.”
    Bardzo wiarygodna hipoteza – tego samego bali się Ci co zgładzili gen. Sikorskiego i co wysłałi armię Anders z Rosji.
    „Czytając Suworowa dowiadujemy się, że Stalin nie był głupi.”
    Nie trzeba czytać Rezuna – lepiej znać i ROZUMIEć fakty historyczne.

  11. P. Kasztelan, serdeczne dzięki za szereg cennych uzupełniających informacji do tematu (szeroko pojętego). Zwłaszcza o abp. Baraniaku, ale także o Prymasie Tysiąclecia, którym, moim zdaniem, co najmniej przedwcześnie ogłoszono kard. Wyszyńskiego – a przecież byli już wcześnie wielcy Prymasi, tak na niwie czysto kościelnej, jak i politycznej, choćby Jakub Świnka w XIII w., czy Andrzej Olszowski w w. XVII.
    Ja bym, co prawda, nie odważył się aż na tak ostre sformułowania, aż tak druzgocące podsumowanie rezultatów Prymasostwa Wyszyńskiego w rodzaju „sprzedał kapłaństwo, sprzedał kościół i Ofiarę (Mszy św., jak rozumiem), czy oddał „kościół w ręce komunistów”, niemniej jest postać wysoce wieloznaczna i trzeba by żmudnych badań historycznych (do czego nie ma dziś najmniejszych warunków), by dojść kim naprawdę był i jakie motywy i uwarunkowania legły u podstaw takiej anie innej jego polityki i postawy.
    Jego osobiste np. stosunki i relacje z Wojtyłą nie były aż tak serdeczne, jak to lansuje oficjalna propaganda, niemniej pozwalał mu zaskakująco swobodnie hulać w archidiecezji krakowskiej, która stała się głównym rozsadnikiem modernizmu w całym polskim kościele (patrz np. Blachnicki i jego „oazy”). A przecież miał po 1956 r. tak wielki kościelny i społeczny autorytet, że mógł się pokusić o ich ukrócenie.
    Co gorsza, pozwolił młodemu jeszcze i nieopierzonemu biskupowi z Krakowa hulać swobodnie na SWII w roli modernistycznego eksperta (przecież to Wojtyła np. osobiście wymyślił i przeforsował koncepcję „godności osoby ludzkiej” w oderwaniu od jakichkolwiek kryteriów moralnych; stoi oczywiście w szeregu za Rahnerem, Kungem, Murraym Ratzingerem itd., ale do drugiej dziesiątki soborowych „peritusów” łapie się swobodnie). Po drugiej stronie, tj. zachowawczo-tradycjonalistycznej, próżno doszukiwać się jakichkolwiek otwartych, jednoznacznych głosów w obronie tradycyjnej doktryny, ze strony polskich biskupów dopuszczonych do obrad soborowych, włącznie z samym Prymasem Wyszyńskim. Niby sympatyzował po cichu z Ottawianim i zachowawczą, tj. prawowierną frakcją Kurii Rzymskiej, ale nie stanął ani razu na mównicy wyraźnie po ich stronie. Często tłumaczy się, że stało się tak, że został z wyprzedzeniem niejako zablokowany i zneutralizowany metodą paszkwilu spłodzonego przez „polskich” katolików otwartych. Ale co tam jakiś paszkwil, gdy staje kwestia obrony integralności dogmatów i doktryny KK.
    Najgorsze, najbardziej niszczycielskie w skutkach jest jednak to, że tak gładko przeszła u nas tzw. reforma liturgiczna. Sam słyszałem od osób naprawdę dobrze poinformowanych i zorientowanych w temacie, że kard. Wyszyński osobiście pacyfikował mnichów z Tyńca i innych kapłanów, którzy nie chcieli porzucić Mszy tzw. Trydenckiej. Spróbujmy wyobrazić sobie zaś np.sytuację, że „Prymas Tysiąclecia” oznajmia i Watykanowi, i polskiemu klerowi (kanałami dyplomatycznymi), że nie może jej przyjąć i zaakceptować (przynajmniej „na razie”), a wiernym w specjalnym liście pasterskim tłumaczy potrzebę jej zachowania ze względu na np. specjalne uwarunkowania miejscowe.
    I co by się stało, przecież Watykan nie zdjął by go ani z arcybiskupstwa, ani z Prymasostwa przed osiągnięciem odpowiedniego wieku kanonicznego (bo niby jakim to sposobem), a ten wypadał za całe 10 lat, w polskim zaś Kościele był jakby pół-papieżem, bo szczęśliwie żadnego nuncjusza wtedy nie było i nie mógł mu taki bruździć. Do tego miał potencjalnych partnerów do zawsze możliwego dialogu i pertraktacji w postaci polskiej frakcji w Biurze Politycznym i np. w samej bezpiece, stosunkowo silnej za późnego Gomułki i za Gierka.
    Ale nie, poszedł potulnie śladem Wojtyły i innych nowinkarzy, jak można się domyśleć, dla zachowania „jedności kościelnej” – w najlepszym razie.

  12. Longinus said

    Najwiekszym wrogiem moim zdaniem Polski:jest nasza bezgraniczna milosc do zydow .
    kundlizm .ktory oni nam zaszczepili tzn.(dwulicowosc=podwujna moralnosc).Duchowe zniewolenie (mentalne zachipnotyzowanie).Oni z ochdzaja nam milosc do POLSKI Robia znas winowajcow okradaja nie tyle z majatku co z czci.Karza tylko milowac I czekac na cud z nieba.Badz wierny ALE BIERNY.Ot podprogowe socjotechniczne ..
    programowanie (istoty ludzkiej).Ktora ma byc posluszna potulna bezgranicznie ufna ?Ale w co?
    Prosze panstwa PAN BOG istnieje.Ale to co nam mowia o PANU BOGU.Ma na celu przestanie wierzyc w niego.Wszystko jest wywrucone do gury nogami.
    Prosze uwaznie sluchac ;politykow chierarchow kosciola naszego.Tylko uwaznie sluchac I wyciagac wnioski…………Masoneria to wlasnie ….oni

  13. RomanK said

    Panei Longminus ” kundlizm” to swiadoma maniulacja genetyczna…tego sie nie da zaszczepic.
    Owszem zdarzaja sie i to bardzo czesto kundle ,ktore udaja dobermanow, i opowiadja, ze sa potomkami lwa….ale tylko opowiadaja:-))))
    P za tym…kto czyta powinien wiedziec,ze:
    . ..oddajcie co Boskiego BOGU..a co cysorzowe cysorzowi!
    Panei Krzysztofie…niech pan zaproponuje ks,. Miedlarowi zamiane..on wejdzie w pana buty a on w panskie…. i id razu zrobi sie normalnie . Pan zrobi porzadek w Kosciele, a on w Polsce.Bo, tak- jak to sie mowi manipulujac „przez rece”-…bajzel coraz wiekszy i tu i tu.

  14. błysk said

    Cenny artykuł i jeszcze chyba cenniejsze głosy dyskutantów szczególnie Pana Krytycznego Komentatora. Wiem ,ze prymas Wyszyński niechętnie przyjmował KiKO-wców ,kazał im czekać po kilka godzin kiedy już byli w budynku na Miodowej ,ale z drugiej strony był niekonsekwentny i mało bojowy w zwalczaniu destrukcji kościelnej. Nie zlikwidował oaz Blachnickiego ,który na dodatek pod koniec życia prymasa napisał obelżywy list,ze prymas współpracuje z komunistami /jego fragmenty czytałem /,miał także co najmniej naiwny stosunek do przerywania ciąży sądząc ,że w Polsce ustawa nie wyrządzi wielkich szkód i apelował o życie cnotliwe ; a mol zażądać likwidacji ustawy w rozmowie z Bieńkowskim ,wysłannikiem Gomułki w Komańczy ; tolerował także tchórzliwy Episkopat ,który go sprzedał po internowaniu .Oczywista racja co do zachowania się Wyszyńskiego na Soborze i po soborze w Polsce.

  15. Joannus said

    Śp. Biskup Łukomski jako jeden z bardzo nielicznych, wspierał księcia Kardynała Sapiehę w czasie zmasowanej nagonki za wyrzucenie przez niego truchła Piłsuda z miejsca poświęconego, krypty na Wawelu.

    Kilka dni temu usłyszałem o wmurowaniu i poświęceniu tablicy ku czci Piłsuda, gdzie ….. w Bazylice Jasnogórskiej. Prezentowanego zebranym jako niby cziciela NMP, faktycznie protestanta po wyrzeczeniu się wiary Kościoła i doń przynależności.

  16. P. Błysk: Wystąpił Pan z jedną sugestią czy hipotezą ogromnego znaczenia, o której nikt inny (także i ja sam) chyba wcześniej nie pomyślał, a przynajmniej jej nie wyraził.
    Gdyby faktycznie Wyszyński w trakcie rozmowy z Bieńkowskim (i Kliszką) w Komańczy zażądał kategorycznie anulowania ustawy aborcyjnej, w formie przynajmniej zobowiązania Gomułki na piśmie, jako ceny swojego powrotu do W-wy i uspokojenia tym samym wzburzonych nastrojów, to nie jest wykluczone, że by taki postulat przeforsował. Władze miały bowiem w tym momencie bardzo ograniczone pole manewru. Potem, co prawda, gdy nowa ekipa umocniła już swoją pozycję, bronił świętości życia w licznych kazaniach, ale w wymiarze politycznym było już zwyczajnie „po „ptokach” i ustawa była już nie do ruszenia.
    W ogóle wydaje się, że zgodził się na wyjazd z Komańczy zbyt pośpiesznie, gdyż celowym zwlekaniem mógł wytargować znacznie więcej, niż wytargował. Chyba nadmiernie bał się polskiego Budapesztu, choć bardzo możliwe, że nie miał również pełnego rozeznania w sytuacji politycznej kraju, otoczony częściowo przez agenturę w duchownych sukienkach i nie informowany należycie przez tchórzliwy episkopat.
    Co do oaz i Blachnickiego, to miały one bardzo silnego protektora w Wojtyle, zasadniczo większość innych ordynariuszy, w tym sam Wyszyński, nie dopuszczała ich do swoich diecezji. Nie znaczy to jednak, że nie było w ogóle możliwości ich zlikwidowania, tylko trzeba było postawić sprawę twardo, tak na ostrzu noża: rodzaj nieformalnego ultimatum do metropolity krakowskiego: albo zakończysz tę hecę, albo postawię na Konferencji Episkopatu wniosek o formalne ich potępienie i zakazanie listem pasterskim.
    Zresztą nasuwa się tu jeszcze jedno proste, a wielce kłopotliwe i przykre pytanie: Kto umożliwił tak znakomity start do wielkiej kariery duchownej Glempowi?

  17. Premizlaus said

    Co do x. kard. ks. Sapiehy, to zastanawia mnie jakim cudem wyświęcił Lolka Wojtyłę na kapłana. Czy nie wykrył, że Wojtyła był skierowany przez żydomasonerię do seminarium?

  18. Boydar said

    A na jakiej podstawie mógł odmówić wyświęcenia ? Miał za dowód wyciągnąć na stół pięć tysięcy lat historii ?

  19. błysk said

    Znałem trochę prymasa Wyszyńskiego .Miał brata narodowca z NSZ-tu,ale najbardziej chyba cenił ludowców. W roku 1974 byłem na zamkniętym spotkaniu ze studentami w lokalu św. Anny w Warszawie. Padły wtedy pytania ,kilkanaście na temat stosunku Prymasa do narodowców ,zniesienia łaciny w Kościele i masonerii. Prymas odpowiedział,że narodowcy odrodzą się za około 20 lat i że mają zasługi ogromne, co do zniesienia w praktyce łaciny iż są zasługi w duszpasterstwie ,ale straty w nauce, co do masonerii ,że byli u niego masoni bodajże w 1961 roku ,ale on do masonerii nie należy i nie zna przejawów działalności masonerii w Kościele polskim .To ostatnie stwierdzenie było trochę dziwne , bo duszpasterstwo akademickie było nasycone zwolennikami „odnowy soborowej ” ,którzy zresztą kontaktowali się z michnikowcami ,a szefem duszpasterstwa był biskup /nazwisko wyleciało mi z pamięci /którego znawca śp. Walenty Majdański określił jako masona.
    Prymas otaczał się ósemkami ,z których szefowa – Maria Okońska miała przepowiadać proroctwa ,/a zakonnice w tym czasie klęczały /. Stan duchowieństwa był nie najlepszy min. tylko w dwóch kuriach były komórki zajmujące się przerywaniem ciąży. Glemp czy Glemb miał być żydem ,podsuniętym prymasowi jako „kapciowy” i który został prymasem z woli Watykanu.Ogólnie prymas był oceniany przez zorientowanych jako nie zorientowany w rozmiarach penetracji żydo-masońskiej. Pamiętam także manifestację z roku 1966 kiedy to kilka tysięcy ludzi przeszło Miodową ,Krakowskim Przedmieściem ,śWIETOKRZYSKĄ ,wznosząc okrzyki ” My ,chcemy Boga” i „Ojczyznę wolna racz nam wrócić Panie”.Pochód został rozbity przez milicję na rogu Brackiej i Jasnej.

  20. Bronisław said

    Re: 16 & 19. Szanowny Panie Błysk!

    Bardzo podobnie odbieram ten artykuł, a zwłaszcza komentarze, tym więcej, że w latach 60. i 70-tych nadgorliwie uczestniczyłem w życiu głównych duszpasterstw akademickich Krakowa i dość dobrze poznałem ich specyfikę!!!
    W kościele Świętej Anny, czyli w centralnym akademickim duszpasterstwie, księdzem go prowadzącym był wtedy Marianin O. Adam Boniecki. Mieszkał On u Jerzego Turowicza „naczelnego nadzorcy” ks. kard. Karola Wojtyły!!!
    Zwykle co niedzielę spotykaliśmy się po obiedzie, a przed wieczorną Mszą Świętą, u księdza Adama w mieszkaniu Turowiczów omawiając sprawy „naszego” duszpasterstwa. Z początku nie mogłem zrozumieć, wyraźnie niechętny stosunek do niektórych z Nas, a znakomicie znających się tam bywalców?!!! Okazało się wkrótce, iż ta niechętna Nam „ferajna” to „semici”, którzy ostentacyjnie niechętnie tolerowali Naszą obecność w „swoim towarzystwie”!!! Najbardziej aktywnymi pomocnikami znanego obecnie powszechnie ks. Adama Bonieckiego byli wtedy księża: J. Tischner i M. Maliński, więc pożądana indoktrynacja młodej „polskiej inteligencji” była w pełni zapewniona!!! Piszę o tym Panie Błysk, gdyż sytuacja w Warszawie, jak się okazuje była niemal identyczna do tej Naszej w Krakowie!!!
    Najbardziej zaniepokoiły mnie komentarze Krytycznego Komentatora, bowiem dotąd zupełnie inaczej myślałem o Księdzu kard. Stefanie Wyszyńskimi należy to wszystko na nowo sobie poukładać!!! Łączę gorące pozdrowienia!

    Króluj Nam Chryste!!!

  21. NICK said

    Ten artykuł jest WAŻNY!
    Dlatego wolę czytać, linkować, analizować.
    Bez wypowiadania.
    Się.

  22. błysk said

    Dziękuję za głos z Krakowa. Dodam,że prymas Wyszyński śnił mi się kilkanaście razy .Raz miałem z nim spotkanie w cztery oczy. Był na pewno patriotą/ ” Polskę umiłowałem bardziej niż własne serce”/,ale to za mała na tak odpowiedzialną funkcję jaką sprawował i na czasy , w których działał.

  23. NICK said

    Trzeba dojrzeć.
    By Wyszyńskiego oceniać. Ho, ho.
    Nie lubię Hlonda.

  24. […]  źródło: https://marucha.wordpress.com/2016/08/27/smierc-wokol-ktorej-panuje-zmowa-milczenia-od-65-lat-on-mog… […]

  25. […]  źródło: https://marucha.wordpress.com/2016/08/27/smierc-wokol-ktorej-panuje-zmowa-milczenia-od-65-lat-on-mog… […]

  26. Boydar said

    A ja nie lubię pierogów z płuckami i móżdżku. Nie żeby mi nie smakowały (nigdy nie jadłem), ale nie lubię i już.

  27. Piszę więc jestem said

    Wciąż ten sam oklepany numer,

    ktoś ważny pojechał do Watykanu i „przysięgał” jak to kard Hlond wskazał na
    Wyszynskiego – i tak się stało.

    Znowu ktoś ważny pojechał do Watykanu i „przysiągł”, że Kard Wyszyński wskazał na
    „Glembpa” jako nastepcę – i tak się stało.

    Każdy mason wie, że jest bogiem, więc Boga naśladuje gdzie może, ale wychodzi zawsze

    poruta i pośmiewisko, a nam naiwnym, płacz i . . .

    Ważny to ten bez nazwiska, ale z zapleczem, które to ozłaca nazwiska,

    choćby jak golem z gliny ulepione.

    Przykłady zna każdy, a kto nie zna musi poczekać aż zaboli . . .

  28. Panie Bronisławie (re: 20): Nie było i nie jest moją intencją wydawać ostatecznych, miarodajnych ocen o Prymasie Wyszyńskim, na to trzeba by było ze 20 lat żmudnych badań archiwów kościelnych (polskich i watykańskich), i zarazem archiwów PZPR i bezpieki. Ale po pierwsze, żadnej „postronnej” osoby tam nie dopuszczą, po drugie najistotniejsze dokumenty i źródła pisane mogły zostać już zniszczone, a najważniejsi świadkowie już nie żyją.
    Dlatego też poruszam się w sferze pewnych hipotez i domniemań (jak nie widać tego dostatecznie jasno w treści uprzednich komentarzy, deklaruję to teraz), a nie jednoznacznych ocen. Ale pewne fakty, są faktami”
    1) W czasie wojny ks. Wyszyński był, zdaje się, pewien czas kapelanem w laskach;
    2) Objął Prymasostwo w mocno kontrowersyjnych okolicznościach;
    3) Nie popisał się, gdyby użyć tego wyrażenia, na Soborze: Wojtyła robił sobie tam co tylko chciał, wygłaszał z trybuny tezy oczywiście nieprawowierne. Nie ma żadnych śladów czy dowodów na to, żeby Prymas chciał ukrócić te modernistyczne popisy;
    4) Uległ łatwo presji (głównie Wojtyły i Kominka) i zaakceptował nieszczęsny list do Niemców („Przebaczamy…itd.) – ewidentny błąd nawet w kategoriach czysto politycznych. Władza tzw. komunistyczna mogła łatwo go wykorzystać i hierarchia miała to szczęście, że w tamtych czasach nie było jeszcze powszechnej telewizji: gdyby cała ludność mogła np. zobaczyć wspaniałą doprawdy tzw. Paradę Tysiąclecia (wojskową) na partyjno-rządowych uroczystościach rocznicowych z 1966 r., pokazującą na żywo siłę polskiej armii z okresu PRL, niejedna duszyczka nabrała by do tej władzy dużo przychylniejszego stosunku (bo Polacy tradycyjnie lubią i cenią wojsko). Ale i tak straty i zamęt w szeregach wiernych były bardzo duże:
    5) Bez większych oporów zaakceptował, a nawet wręcz narzucił Kościołowi w Polsce reformę liturgiczną – skutki rujnujące.
    6) Tolerował i pchał do góry nie tylko ks. Glempa, ale m.in. wspomnianą dość nawiedzoną Okońską – też chyba „kościół otwarty”.

    Te listę można by jeszcze znacznie poszerzyć.

    Z drugiej strony jest wiele, ale to wiele plusów, i to wielkich plusów.

    Tak więc – postać bardzo niejednoznaczna.

  29. Boydar said

    @ Pan Krytyczny Komentator oraz inni mąciciele ustalonego porządku; ze mną na czele

    D O W C I P

    Komisja w Poroninie pyta górala, czy znal Lenina.
    – Powiedzcie gazdo czy znaliście wodza rewolucji?
    – Ni, ale uratowolek mu życie.
    – !???!! Jak to uratowaliście mu życie?
    – Ano idę jo rano, na grań, a tu jakisik panocek siedzi na pieńku nad przepascia i cosik pisze. Wracom pode wieczór i ten som panocek siedzi i cosik rysuje.
    – No to w jaki sposób uratowaliście życie Leninowi.
    – Ano przeca, moglek go zepchnonc w ta przepaść, ale nie zepchnąłem … no i tak uratowolek mu życie.

  30. Bronisław said

    Re: 28. Szanowny Panie Krytyczny Komentatorze!

    Bardzo jestem wdzięczny Panu za krótkie i w miarę wystarczające dookreślenie podstawowych, a jakże ważnych informacji dotyczących Sługi Bożego Stefana Wyszyńskiego.
    W Roku Jubileuszowym, akurat służyłem w jednostce lotniczej, która brała udział w pokazach (Jubileuszowych) w Warszawie (imponujące relacje z tych uroczystości można oglądać w internecie). Chcę przy tym z mocą podkreślić, że powszechny patriotyzm, jaki promieniował wtedy zarówno od kadry oficerskiej, jak i niższych rangą żołnierzy, to obecnie może być „chyba” jedynie marzeniem?!!! Miłość do Ojczyzny, jaką się wtedy powszechnie odczuwało, była tak jednoznaczna, że jestem przekonany, iż Koledzy moi zrobiliby wszystko, aby Ją ratować, a nie z Niej emigrować!!!
    Nigdy nie zapomnę, ile zamieszania i rozgoryczenia, u moich prostych przecież kolegów-żołnierzy, wywołał ten tak „nieszczęsny biskupi list’ do Niemców, w którym objawiło się, tak zwane, bezwarunkowe „Miłosierdzie”!!!
    Z bezwzględną i „namiętną” walką z Tradycją oraz wieloma „nowinkami” posoborowymi nie mogę się absolutnie pogodzić, zwłaszcza tęsknię za Mszą Świętą w rycie trydenckim, a nie może mi przejść przez gardło fraza: „Nowa Ewangelizacja”, a już dostaję drgawek, kiedy widzę wiele „nowych ruchów katolickich”, w tym szczególnie tak popierany przez Jana Pawła II „Neokatechumenat”!!! Można by jeszcze wiele naopowiadać, ale niech to na razie wystarczy!!!
    Dostrzegam u Pana wyjątkowo wnikliwy i trafny dar oceny wydarzeń tak religijnych, jak i politycznych, dlatego życzę Panu dalszej owocnej pracy zarówno dla dobra Kościoła, jak i Naszej Ojczyzny!!! Łączę serdeczne pozdrowienia!

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE!!!

  31. VA said

    re:20
    Koscioł sw. Anny w Warszawie był miejscem gdzie sie spotykała masoneria w czasach PRL-u.

  32. Panie Bronisławie: Myślę, że przecenia jednak Pan moje talenty i rolę, ja po prostu tylko staram się robić, co jest w mojej mocy, tzn. przede wszystkim krytycznie myśleć i analizować fakty, a gajówka jest najlepszym do tego miejscem i nieocenionym zasobem wiedzy, nie mniej pozwolę sobie w taki razie zaprosić Pana (i nie tylko) takze na portal PIASTPOLSKI.PL i na łamy Nowego Przeglądu Wszechpolskiego (NPWMAG.PL). Pozdrawiam!
    Czołem Wielkiej Polsce!

  33. Boydar said

    Tyniec, Laski, kościół pw. św. Anny … jeśli to już wiadomo, to czego jeszcze nie wiadomo ?

Sorry, the comment form is closed at this time.