Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

UPA wyrzynała tylko „nielojalnych” Polaków?

Posted by Marucha w dniu 2016-08-31 (środa)

„Antypolska akcja w przeważającej liczbie została przeprowadzona nieudolnie – czytamy tutaj. – Padali niepotrzebni, a aktywny anty-ukraiński element, oczywiście zorganizowany i uzbrojony, albo uciekł, albo stawił zbrojny opór, zadając nam straty” – czytamy w dokumencie UPA, który ujawnia szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz. Jego tekst na ten temat przetłumaczył Wiesław Tokarczuk.


Pisze on: „Wiatrowyczowi się wydaje, że znalazł dokument, który obala tezę o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na polskiej ludności na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Zasadniczo przyjąłem zasadę, aby nie tłumaczyć i nie popularyzować tekstów tego polityka-propagandysty, ale tu zrobiłem wyjątek – tekst jest krótki i pokazuje jak na dłoni, jak żałosne i miałkie są argumenty szefa ukraińskiego IPN, jakich nieistotnych detali się chwyta, aby tylko uzasadnić swoje a priori przyjęte tezy. Tak więc w krótkim tekście manipulacje Wiatrowycza i on sam jako człowiek – w całej brzydocie tego zjawiska.

Akurat tak się złożyło, że kilka dni temu media ukraińskie poinformowały o pogromie Romów (zniszczono im mienie w ich domach, oni sami uratowali życie ucieczką) w jednej wiosce (Łoszczyniwka) w obwodzie odeskim. Ponieważ rada wsi uchwaliła postanowienie o przymusowym wysiedleniu Romów ze wsi, padło określenie „czystka etniczna”, ponieważ usunięto ludność z danego obszaru stosując kryterium etniczne, narodowościowe.

Ma to związek z argumentacją Wiatrowycza, który twierdzi, że rzeź Polaków rozpoczęła się żywiołowo, spontanicznie, a UPA tylko się przyłączyła i ujęła w ramy organizacyjne. Wyobraźmy więc sobie że jakaś organizacja ukraińska uważająca się za kontynuatorkę tradycji OUN-UPA, na przykład Prawy Sektor, wyda teraz rozkaz przeprowadzenia czystki etnicznej Romów (lub innej grupy narodowej) na całej Ukrainie, to będzie tak samo jak w argumentacji Wiatrowycza…

Tragiczne jest to, że żaden z organów państwowych i samorządowych w obwodzie odeskim nie potępił aktu zemsty na Romach z zastosowaniem zasady odpowiedzialności zbiorowej według kryterium etnicznego. Wprost przeciwnie, usłyszeli i przeczytali słowa poparcia. Takie są fakty”.

Poniżej tekst Wiatrowycza.

Czy było ludobójstwo? Dokument z Wołynia 1943 r.

Ludobójcza koncepcja opiera się na przekonaniu, że celem było zniszczenie wszystkich Polaków, którzy przebywali w strefie zasięgu ukraińskich powstańców. O czymś zupełnie innym czytamy w raporcie z jednego rejonu Wołynia za ten sam, straszny i tragiczny lipiec 1943 r.

Dobry historyk w pracy wykorzystuje wszystkie dostępne źródła. Jednakże ich wartość nie jest taka sama. Najważniejsze są dokumenty epoki, wytworzone bezpośrednio w opisywanym czasie. Takie dokumenty — to bezpośredni głos z przeszłości. Podczas gdy wspomnienia to tylko jego przekaz.
Czasami pojedynczy niedawno znaleziony dokument jest w stanie przekreślić całą historyczną koncepcję, szczególnie jeśli została ona zbudowana prawie wyłącznie na wspomnieniach napisanych dziesiątki lat po wydarzeniach. A w przypadku opisanym poniżej, jak się wydaje, [przekreśla] nie tylko historyczną, ale i polityczną koncepcję – o „ludobójstwie Polaków na Wołyniu”.

Podstawą koncepcji jest teza o tym, że mordy na Polakach na Wołyniu w 1943 roku były zorganizowaną akcją UPA zainicjowaną przez jej dowództwo w celu eksterminacji całej ludności polskiej. W tej hipotezie prawdą jest to, że rzeczywiście były zorganizowane antypolskie akcje UPA.

Ale są dwa „ale”

Po pierwsze: zaczęły się one już po spontanicznych atakach, które miały miejsce wiosną 1943 r. Odpowiedni Відповідний rozkaz Dmytra Kliaczkiwśkiego został wydany w czerwcu tego roku. Czyli to nie UPA rozpoczęła antypolskie wystąpienia, ale tylko starała się nad nimi zapanować, wykorzystać je do realizacji własnych celów.

Drugie, jeszcze ważniejsze „ale” dotyczy treści rozkazu, to jest tego, jakie dokładnie były cele.
Ludobójcza koncepcja opiera się na przekonaniu, że celem było zniszczenie wszystkich Polaków, którzy przebywali w strefie zasięgu ukraińskich powstańców. O czymś zupełnie innym czytamy w raporcie z jednego rejonu (okręgu Włodzimiersko-Horochowskiego) Wołynia za ten sam, straszny i tragiczny lipiec 1943 r., który jest powszechnie postrzegany jako apogeum konfrontacji.

Dokumentów UPA z tego regionu, za ten okres, tym bardziej z informacją na temat antypolskich akcji, zachowało się bardzo niewiele. Dlatego cenność odnalezionego [dokumentu] dla rekonstrukcji zdarzeń jest niewątpliwa. Znamienna w materiale jest nie tylko ta dostępna w nim informacja, ale także ta brakująca.

Zacznę od drugiej — w raporcie z jednego z rejonów Wołynia za lipiec 1943 roku, w którym dużo uwagi poświęca się antypolskim akcjom, nie ma ani słowa o [zorganizowanej] na wielką skalę skoordynowanej akcji w nocy na 11 lipca, która miałaby objąć ponad sto miejscowości. Założenie, że ta informacja nie jest obecna ze względu na jej utajnienie, odrzucimy natychmiast.

Dokument ten był przeznaczony do użytku wewnętrznego członków podziemia, a nie dla propagandy. I zawiera informacje o wystąpieniach powstańców przeciwko Polakom, co więcej, autor stara się podsumować rezultaty za poprzedni miesiąc, dlatego podaje je jak najpełniej.

„Antypolska akcja w przeważającej liczbie została przeprowadzona nieudolnie – czytamy tutaj. – Padali niepotrzebni, a aktywny anty-ukraiński element, oczywiście zorganizowany i uzbrojony, albo uciekł, albo stawił zbrojny opór, zadając nam straty. Najlepiej przeprowadzono akcję w rejonie Poryckim, dobrze w Horochowskim, zadowalająco w Centralnym, źle w Beresteckim i Odziutyckim; wcale nie odbyła się w miastach Włodzimierzu, Horochowie oraz w rejonach Uściłuskim i Werbskim. W przeprowadzeniu akcji wzięła udział w niektórych miejscowościach ludność, a w rejonie Poryckim – melnykowcy”.

Zacytowane słowa potwierdzają tezę o zorganizowanym charakterze akcji, dlatego cały ten fragment wykorzystał w nowej publikacji polski historyk Grzegorz Motyka, aby zanegować fakt spontaniczności działań antypolskich. W ślad za Motyką ten sam fragment aktywnie rozpowszechniał inny uczestnik tegorocznych debat publicznych na ten temat, jeszcze jeden polski badacz — Łukasz Adamski.

Ale [przecież] nikt nie neguje faktu, że w lipcu 1943 roku miały miejsce (czy może już nawet dominowały) zorganizowane akcje UPA przeciwko ludności polskiej. Natomiast polscy badacze nie zwrócili uwagi na najważniejszą część tekstu, która daje odpowiedź na pytanie ― kto był przedmiotem tych działań i jaki był ich cel? Już z cytowanego powyższej fragmentu jasno wynika, że powstańcy nie starali się zabić wszystkich Polaków.

Wyrażenie „padali niepotrzebni” pokazuje, że istniał pewien podział polskiej ludności na tych atakowanych i tych, którzy byli pozostawieni w spokoju. Następnie tekst doprecyzowuje, kogo powstańcy uważali za „potrzebne” ofiary.

„Po zakończeniu akcji skierowanej przeciwko niespokojnym (buntowniczym) [pogrubienie moje – Wołodymyr Wjatrowycz] elementom w polskim społeczeństwie pogłębiła się krystalizacja poszczególnych grup, które zajmują w stosunku do Ukraińców odmienne stanowiska. Najbardziej anty-ukraińsko nastawiony odłam polskiego społeczeństwa, obawiający się sprawiedliwej zemsty za swoje zamiary i pracę, uciekł pod osłonę Niemców do miast.”

Tak więc na podstawie powyższych słów staje się zrozumiałe, że akcja była skierowana przeciwko Polakom nielojalnym wobec ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego. I właśnie to, że tacy Polacy uniknęli ataku („sprawiedliwej zemsty”, w opinii powstańców) było podstawą do oceny akcji jako nieudanej dla podziemia.

Z następnej informacji dowiadujemy się więcej o tych Polakach, którzy nie zostali objęci działaniami akcji powstańczej: „Spokojna, nie rozpolitykowana przychylnie nastawiona do Ukraińców część Polaków albo pozostała na miejscu, albo powróciła do swych osiedli po uzyskaniu zapewnienia o ich bezpieczeństwie ze strony Ukraińców. W wielu przypadkach cywilna ludność polska, pewna swojego bezpieczeństwem między Ukraińcami, była zmuszona przez polskie organizacyjne bojówki do porzucenia swoich gospodarstw [ …] Ta część polskiej ludności, która nie została dotknięta przez akcję, pozostaje teraz w swoich koloniach przy codziennych pracach. Z ludnością ukraińską żyje zgodnie, proponuje współpracę w ukraińskiej walce wyzwoleńczej, składając wiele ustnych i pisemnych oświadczeń o solidarności. Wszyscy Polacy otrzymali ustne i w odpowiednich odezwach zapewnienia wszelkich praw na równi z ludnością ukraińską w zamian za lojalność i współpracę.”

Przedstawiony przez autora raportu obraz jest daleki od opisów, jakie spotykamy we wspomnieniach, gdzie malowane są straszne obrazy totalnej eksterminacji Polaków w lipcu 1943 roku. Oczywiście, że gwarancje bezpieczeństwa, które dawali ukraińscy powstańcy, były dalece nie takie pewne, jak oni sami starali się zademonstrować.

Następny fragment raportu zaprzecza jeszcze jednej fundamentalnej tezie ludobójczej koncepcji: anty-polska kampania była ucieleśnieniem ksenofobii nacjonalistów, ich dążenia do zbudowania państwa mono-etnicznego.

„W niektórych przypadkach polska ludność mylnie [błędnie – Wołodymyr Wjatrowycz] zrozumiała przyczynę akcji antypolskiej i wyraziła chęć przejścia na prawosławie, a czasami nawet prosi o pozwolenie „na zmianę narodowości”.

Tym wyjaśniono, że Ukraińcy mają do Polaków pretensje nie za ich przynależność do narodu polskiego czy religii katolickiej, ale za wrogi stosunek do ukraińskiej kwestii narodowej i ukraińskich zmagań wyzwoleńczych na ukraińskich terytoriach etnograficznych.”

W dopiero co otwartych archiwach ukraińskich z pewnością znajdziemy jeszcze wiele dokumentów, które rzucą światło na nieznane stronice przeszłości, czasami zmuszą do zrewidowania ustalonych poglądów. Ci, którzy naprawdę chcą zrozumieć, nie chcą powielać błędów, muszą cierpliwie je znajdować i analizować, a nie spieszyć się z wciskaniem w poręczne dla zmieniającego się dzisiejszego dnia ramki.

Zamiast oceniać historię z punktu widzenia obecnych motywów politycznych oraz wizji, należy nauczyć się słuchać głosów z przeszłości. One mają coś do powiedzenia potomnym.

P. S. Dokument jest przechowywany w Centralnym Archiwum Państwowym Wyższych Organów Władzy i Administracji, fond 3833, sprawa 118, arkusze 17-23. Pełna kopia tekstu jest dostępna do przeglądania w Електронному архіві визвольного руху.

Wołodymyr Wiatrowycz, 29.08.2016
http://www.istpravda.com.ua/articles/2016/08/29/149183/

http://mysl-polska.pl

Komentarzy 14 to “UPA wyrzynała tylko „nielojalnych” Polaków?”

  1. JerzyS said

    Bulbowcy
    Oddziały Tarasa Borowca -„Bulby” nacjonalistycznego polityka ukraińskiego, od pseudonimu którego wzięły swoją nazwę.

    Niektórzy badacze obciążają je winą za rozpoczęcie na Wołyniu mordów ludności polskiej. Sprawa jest jednak nie wyjaśniona do końca. Boroweć był postacią, która wymyka się łatwym ocenom. Jako właściciel zakładu kamieniarskiego na Wołyniu wykonał płytę nagrobną na mogiłę matki i serca marszałka Piłsudskiego na ukraińskiej Rossie. Za działalność nacjonalistyczną trafił do obozu w Berezie Kartuskiej. Po wyjściu z niej w 1939r. organizował na Polesiu antysowieckie podziemie nacjonalistyczne, związane z emigracją petlurowską. Po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej utworzył „Poliską Sicz”, która zwalczała kryjące się po lasach rozbite oddziały Armii Czerwonej. Składała się ona z 5 kureni i milicji. Razem jej oddziały liczyły 10 tys. osób. W listopadzie 1941 r. z rozkazu Ericha Kocha „Poliska Sicz” została rozwiązana. Na opanowanych przez nią terenach Niemcy utworzyli własną administrację, a w Sarnach Okręgową Komendę Policji Ukraińskiej z Tarasem Borowcem na czele. Oddziały „Bulby” zostały zdemobilizowane tylko częściowo. Większość z nich pozostała w lesie. Sam „Bulba” szybko do nich dołączył i przystąpił do tworzenia w oparciu o nie Ukraińskiej Powstańczej Armii.

    W sierpniu 1942 r. rozpoczął walkę partyzancką na Polesiu i Wołyniu. W odróżnieniu od OUN w jego programie nie było walki z miejscowymi Polakami. Stworzona przez niego UPA miała walczyć z Niemcami i partyzantką sowiecką. „Bulba” był wierny wytycznym petlurowskiego emigracyjnego rządu Ukraińskiej Republiki Ludowej.

    Walcząc z Niemcami „Bulba” starał się jednocześnie nie zrywać z nimi i prowadził z nimi rozmowy. Stałe kontakty utrzymywała z nim Abwehra. Latem 1943 r. miał pod bronią 4 tys. ludzi , a jego możliwości mobilizacyjne szacowano na 10 tys. Główną bazą „bulbowców” był Ludwipol nad Słuczą. „Bulbowcy” działali w okolicach Kowla, Łucka, Równego, aż po Korosteń i Malin. Jego „czołówki” docierały nawet w okolice Żytomierza.

    Boroweć był przeciwnikiem podporządkowania swych oddziałów OUN-Bandery i wejścia ich w skład tworzonej przez nią ogólnonarodowej UPA. By odróżnić się od niej, zmienił nazwę swojej formacji na Ukraińską Narodowo- Rewolucyjną Armię.

    Uważał, ze budowania niepodległej Ukrainy nie można zaczynać od czystek etnicznych. W liście otwartym w tej sprawie pisał, że nie może się podporządkować: „partii, która rozpoczyna budowę państwa od wyrzynania mniejszości narodowych i palenia osad.(…) Ukraina ma groźniejszych wrogów jak Polacy. Każde dziecko wie, że wyniszczenie Polaków w niektórych obszarach nie zlikwiduje niebezpieczeństwa polskiego dla Ukrainy.(…) Dziś zamiast się wzajemnie wyrzynać, musimy montować jeden rewolucyjny front zniewolonych narodów przeciw okupantom, a nie stwarzać sobie nowe fronty”. List kończył się pytaniem:

    „O co się bijecie? O Ukrainę, o OUN? O państwo ukraińskie, czy o dyktaturę w tym państwie? O naród ukraiński czy tylko o swoja partię?”

    Gdy Boroweć opublikował ten list, jego oddziały miały już na swoim koncie antypolskie akcje.
    Nie wiadomo, czy były one dokonywane za aprobatą samego „Bulby”, czy były tylko dziełem działających na własną rękę jego podkomendnych.
    Część z nich była bowiem zwolennikami integracji z banderowcami.

    W toku spotkań przedstawicieli polskiego podziemia z kierownictwem „bulbowców”, które miało miejsce 26 marca 1943 r., ci kategorycznie zaprzeczyli, że mają cokolwiek wspólnego z mordowaniem Polaków.
    Sam „Bulba” obecny na spotkaniu oświadczył, że jego podwładni mają kategoryczny zakaz napadania na Polaków.

    Nadmienił także, że za jego złamanie były już przypadki kary śmierci.

    W marcu 1943 r. przedstawiciele samoobrony w Karaczunie na Zasłuczu z inicjatywy Aleksandra Poleszczuka działacza ukraińskiego , przeprowadzili w Kazimierówce rozmowy z przedstawicielami „bulbowców”.
    Uczestniczyli w nich ze strony polskiej: Józef Wajdyk, ks. Szczęsny, Lucjan Domalewski, Feliks Burzyński i Stanisław Burzyński. Przedstawiciele „bulbowców” oświadczyli, że ich oddziały nie mają nic wspólnego z mordami Polaków. Walczą o utworzenie demokratycznego państwa ukraińskiego, w którym inne narodowości będą miały zagwarantowane prawa swobodnego rozwoju.

    Drugie spotkanie odbyło się z okazji rozmów „bulbowców” z „banderowcami”. Odbyło się ono z inicjatywy „bulbowców”, którzy chcieli, aby Polacy w obecności „banderowców” przedstawili sprawę rozszerzających się nieludzkich mordów dokonywanych na ich rodakach. „Banderowcy” odpowiadając na polskie zarzuty oświadczyli obłudnie, że mordów dokonują luźne grupy i, że kierownictwo OUN-B wpłynie na uspokojenie tych band.

    Od lata 1943 r. Służba Bezpieczeństwa OUN zaczęła rozbrajać i likwidować inne formacje.
    Część „bulbowców” porzuciło swego wodza i poszło pod komendę „banderowców”. Uczynił to m.in. szef sztabu płk Leonid Stupnicki i szef wydziału operacyjnego płk M. Omelusiak. Opór samego „Bulby” złamali Niemcy. Abwehra zaprosiła go na rozmowy do Warszawy, gdzie został aresztowany i przekazany SD. Mimo protestów Abwehry osadzono go w Sachsenhausen.

    Jego oddziały zostały wcielone do UPA.
    Kilku jego oficerów i żonę Annę schwytanych w sztabie poddano torturom, a następnie zamordowano.

  2. Gościo said

    Wołodymyr Wiatrowycz, Szuja i manipulator

  3. RomanK said

    Szuje i zdrajcy sa ci, ktorzy z takimi Wiatrowiczami i ich mocodawciamy……wdaja sie w rozhowory o wspolracy!
    Hanba zdrajcom~!
    Kto wdaje sie z kontakty z banderowcami….nobilituje ich w oczach innych Rusinow-porzadnych ludzi, ktorzy ich za swoich nie uwazaja.
    Kontakty z „Lachamy” uwiarygodniaja jedynie bandytow i ich pogrobowcow w oczach Rusinow, ktorzy poza Kresami uwazali ich za podlych rzezimieszkow!
    Lata temu , kiedys podszedl do mnie na poligonie mily chlopak z Zaleszczyk..powiedzial mi -ze jest Polakiem i pieknie mowil po polsku….Po paru dniach zwrocili mi uwage Doncy,,,po jaka cholere rozmawiam z tymi zapadnymi banderowcami ssynami bandytami…..

  4. JerzyS said

    Przebieg eksterminacji ludności polskiej kresów wschodnich
    w latach 40. XX w.
    str.56 do 86
    http://www.glaukopis.pl/images/cale-numery/GLAUKOPIS_nr_19.pdf

  5. JerzyS said

    oSTFORSCHUNG I
    http://www.glaukopis.pl/images/cale-numery/GLAUKOPIS_nr_19.pdf
    str 56 do 86

    „W ich skład wchodził ukraiński legion „Nachtigall” imienia Bandery, dowodzony przez Theodora Oberländera
    , z ukraińskim zastępcą dowódcy Romanem Szuchewyczem.
    Pod jego ochroną, do Lwowa dotarli przywódcy
    Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (frakcji Bandery): Jarosław Stećko, Lew Rebet, Jarosław
    Staruch, Iwan Rawłyk, Stepan Łenkawski, Dmytro Jaciw i Jewhen Wreciona. Stanowili oni cywilną część grupy Oberländera.

    Z pomocą metropolity Andrija Szeptyckiego i z jego błogosławieństwem, przygotowywali się do ogłoszenia niepodległości „Ukrajinśkoj Samostijnoj Derżawy

    W rozplakatowanych na mieście odezwach, zamiar ten był zaakcentowany złowróżbnym dla nie-
    ukraińskich mieszkańców miasta apelem: „Lachów, Żydów i komunistów niszcz bez litości, nie
    miej zmiłowania dla wrogów Ukraińskiej Rewolucji Narodowej”. W instrukcjach wydawanych
    przez OUN frakcji Bandery nakazywano, by wszędzie, gdzie wkraczają Niemcy, miasta i wioski
    były udekorowane niemieckimi flagami i napisami pochwalnymi na cześć Hitlera, armii niemiec-
    kiej, OUN i Bandery. W chwili wkraczania Niemców organizowano święta – podziękowania Hit-
    lerowi i niemieckiemu narodowi za wyzwolenie.
    2
    2
    Święta te „uświetniano” często pogromami
    Polaków i Żydów. W świetle uchwały Wielkiego Zboru OUN z kwietnia 1941 r., ich los na Kresach
    był przesądzony: „Ukraina tylko dla Ukraińców”, „Kto nie jest Ukraińcem, nie ma prawa egzys-
    tencji w tym państwie”. Dyrektywa OUN pod nazwą „Walka i działalność OUN w okresie wojny”,
    zwracała szczególną uwagę na potrzebę eliminowania przeciwników nacjonalizmu ukraińskiego:
    „urzędników oddawać w niewolę Niemcom, politruków i komunistów likwidować, […] działaczy
    kultury i sztuki nieukraińskiej narodowości także przeznacza się do wyniszczenia. Żydów należy
    izolować, pousuwać z administracji i gospodarki, a jeśli zachodzi potrzeba wykorzystania Żyda,
    to należy postawić mu nad głową policjanta i likwidować za najmniejszą winę. Asymilacja Żydów
    z ukraińską ludnością wykluczona”.

    W lipcu 1941 r. żołnierze z batalionu „Nachtigall” maszerując śpiewali: „Śmierć, śmierć, La-
    chom śmierć, śmierć moskiewsko-żydowskiej komunie”.

    W tym chórze nie zabrakło też głosu
    kleru greckokatolickiego.

    Skutki były natychmiastowe. Zaraz po zajęciu miasta zaczęły się
    masowe pogromy Żydów i Polaków. Uczestniczyły w nich bezpośrednio: policja ukraińska, „Nachtigall”, Feldgestapo i Einsatzkommando. Aresztowanych zwożono do więzienia na Zamarstynowie i na dziedziniec więzienia przy ul. Łąckiego.

    Miejscami mordów były pomieszczenia
    wymienionych więzień oraz Winniki, Wzgórza Kortumówki, żydowski cmentarz przy ul. Janowej
    i Wzgórza Wuleckie. W pierwszych sześciu dniach okupacji, Ukraińcy – przy biernej postawie
    wojsk niemieckich
    – prowadzili masowe aresztowania i rozstrzeliwania, gwałcili, rabowali… Relacje świadków wydarzeń mówią o kilku tysiącach zamordowanych.

    Jednak nawet na tym tle, aresztowanie i wymordowanie uczonych lwowskich było działa-
    niem wyjątkowym. Jego okoliczności okryte są jeszcze wieloma tajemnicami, które nie tylko
    nie zostały wyjaśnione, ale wręcz zaciemnione przez prowadzone w tej sprawie na Zachodzie
    procesy. Dość powiedzieć, że jak zwykle w procesach toczonych w NRF, winnych nie było; kolejni zeznający zrzucali winę na innych i innych.
    Jako pierwszego, w dniu 2 lipca 1941 r. aresztowano trzykrotnego premiera, prof. Kazimierza
    Bartla. Następne zatrzymania miały miejsce wieczorem 3 lipca ok. godz. 22.00. Wtedy to grupy
    złożone z gestapowców, żołnierzy „Nachtigallu” i żandarmerii polowej wyruszyły na ulice
    Lwowa z listami proskrypcyjnymi, by aresztować kolejnych polskich uczonych. Wywiad Armii
    Krajowej nie miał wątpliwości, kto sporządził owe listy – stali za nimi ukraińscy nacjonaliści ze
    ścisłego otoczenia Stepana Bandery z Szuchewyczem na czele. Lista z nazwiskami uczonych
    powstała poza Lwowem, najprawdopodobniej w Krakowie jeszcze w roku 1939
    , a inspiracją..”

    „….Do dziś nie dokonano systematycznych kwerend ocalałych dokumentów okupacyjnych
    władz niemieckich (wojska, żandarmerii, policji), odpowiadających za bezpieczeństwo na terenie Wołynia i Dystryktu Galicja.
    Trudno się dziwić.
    W wielu antypolskich działaniach OUN i UPA ściśle współdziałały z władzami niemieckimi,
    lub ukraińskimi formacjami pomocniczymi, jak w wypadku SS Galizien.

    Dostęp do tych materiałów może okazać się utrudniony.

    Szczególnie pieczołowicie ukrywany jest wątek szkolenia przez Niemców specjalnych oddziałów „Służby Bezpeki”, które przygotowywano do mordów.

    Część dokumentów do dziś znajduje się w rosyjskich archiwach specjalnych, ale wciąż czekają na odkrycie i opracowanie.

    Zawodnym źródłem są też materiały wytworzone przez samych sprawców – dowódców
    i członków OUN i UPA, lub ich apologetów. Opracowania i zbiory tych dokumentów, a szczególnie„Litopysy UPA”
    – z racji jednoznacznie kryminalnego charakteru przestępstw
    – były pisane na podstawie wyselekcjonowanych danych i raczej nie udzielą odpowiedzi na podstawowe
    pytanie: kto wydał rozkazy dokonania ludobójstwa i kto jest bezpośrednio odpowiedzialny za
    ich realizację.

    Zresztą, wiele decyzji, zgodnie z zasadami panującymi w OUN, zapadało w pełnej
    konspiracji i bez świadectw pisanych.

    Zachowały się za to bardzo cenne zbiory materiałów Rady Głównej Opiekuńczej, dokumenty
    polskiego Kościoła katolickiego, a także polskich organizacji podziemnych cywilnych i wojskowych
    (korespondencja, meldunki, sprawozdania i komunikaty, a nawet całe opracowania).
    Jednak najliczniejszą grupę źródeł stanowią relacje i wspomnienia zachowane w różnych instytucjaci państwowych,
    organizacjach społecznych i zbiorach prywatnych. Traktowane są one
    przez historyków jako źródła pośledniej wartości ze względu na ich osobisty i często emocjonalny charakter.
    W tym jednak wypadku muszą być one traktowane z należną uwagą. Decyduje
    o tym ich wyjątkowo duża ilość. Kiedy liczba przekazów liczy wiele tysięcy, a dodatkowo można
    j weryfikować innymi, „twardymi” źródłami, istnieje duża szansa na ustalenie prawdy obiektywnej.
    Niestety, dokonanie takiej rekonstrukcji okazało się w praktyce trudne i pracochłonne. Było
    to jednym z powodów, dla których większość polskich naukowców zamiast ustalać konkretne
    fakty, zliczać straty ludzkie i materialne, przez lata skupiała się na interpretowaniu i tłumaczeniu
    przyczyn ludobójstwa, a nawet próbach jego usprawiedliwienia Poza oczywistymi względami politycznymi
    , właśnie brak chęci i determinacji do wykonania tej pracy przez instytucjonalnych, w tym naukowych, mecenasów spowodował, że zagadnienia
    do dziś nie opracowano i nie wyjaśniono do końca. Tylko osoby prawdziwie zdeterminowane
    i niepogodzone z próbami ukrywania albo tuszowania prawdy o straszliwych zbrodniach, po roku
    1990 rozpoczęły swą pracę nie oglądając się na honory, tytuły – ani niezbędną do prowadzeni …..”

  6. piwowar said

    Ukraina (dwukulturowa) dekadę temu:

    .https://www.youtube.com/watch?v=ZuiaMQ3pwrI

    Ukraina zachodnia dziś:

    .http://isakowicz.pl/mlodzi-banderowcy-w-ukrainskiej-szkole/

    Podobno Święty Paweł modlił sie za zboczeńca Agryppę. Czy i ja powinienem sie modlić za neobanderowców?
    Czy także się muszę zmusić do modlitwy do beatyfikowanego banderowca?

    .https://www.youtube.com/watch?v=QkSTboSHYys&feature=youtu.be

    Pozdrawianm Gremium.

  7. Adam Ryglowski said

    jak to dobrze, że Sz. P . Jerzy S – zapodał „takie dziwy(dziwności ) „.

    próbowałem , ale rozgryzienie tej nacji nijak mi nie wychodziło

    Rusini – TAK (Białoruś )
    Łotysze – TAK
    Estończycy – TAK

    A RESZTA /??? – co to jest ???

  8. piwowar said

    Panie Adamie, Pan poczeka chwilę, nech tylko cybercenzor puści lapidarne rozważania w sprawie bandernacji. Bo na razie to oczekuje w poczekalni. Może jakoś sie toto rozgryzie (na miazgę).

    pozdr.

  9. L2P said

    z takim czyms sie nie dyskutuje…wiadomo..

    `parchow i ich pomocnikow, gdziekolwiek i jakichkolwiek` powinno sie spalic a truchlo rozniesc z wiatrem,.

    [ za Wielkiej Polski byli cieci palowani i paleni niestety za malo i zbyt trudno `diablu dogodzic`..]

  10. JerzyS said

    Ukrainiec, to taki człowiek,
    co jak sie cywilizuje i mądrzeje,

    to zostaje, albo Rosjaninem
    ,
    ‚albo Polakiem!

  11. CasualNR said

    Ks.Konstanty Michalski – Między heroizmem a bestialstwem – pozwolę sobie zacytować fragment jego książki który idealnie można przypisać grupie etnicznej tzw.ukrainców.
    ”Zanim przejdziemy do heroizmu w poszczególnych jego objawach, postaramy się wniknąć w najgłębszą istotę jego siły antagonistycznej, którą od czasów Stagiryty nazywa się bestialstwem. Punktem wyjścia będzie dla nas ekstaza w dół, powstała za podmuchem tej miłości , która się rodzi w zmysłach i w ich wegetatywnym podłożu, w wyrażnym buncie przeciwko górnej sferze życia duchowego. Ekstaza w dół może objąć zarówno dziedzinę poznania zmysłowego, jak i dziedzinę zmysłowych uczuć i pożądań ; zwykle obejmuje jedną i drugą dziedzinę równocześnie. Co się w życiu ze sobą łączy, to może nasza myśl osobno badać i ujmować. Ujmijmy więc osobno ekstazę w dół w obrębie pożądań i uczuć i nazwijmy ją szałem; ujmijmy osobno ekstazę w dół w obrębie poznania zmysłowego i nazwijmy ją anarchią wyobrażeń.
    Jak jednak nazwać ekstazę w dół, która jednocześnie obejmuje dziedzinę poznania i uczuć? Należy ją niewątpliwie nazwać bestialstwem.
    Jeżeli się obierze stanowisko chrześcijańskie i teologiczne, można sięgnąć po inną jeszcze nazwę. Wiadomo że w Sumie Teologicznej odróżnia się dwa motory ludzkiego działania, z których jednym jest rozum, a drugim Bóg przez swoje impulsy i natchnienia. Ale nie wolno i o tym zapominać , że istnieje jeszcze trzeci motor w postaci zmysłowych popędów, starających się wyzwolić przez rebelię spod kierownictwa rozumu. Jeżeli z najwyższym motorem łączą się dary Ducha Św, to w nizinach zmysłowych popędów mogą się pojawić impulsy i tchnienia demona, wtedy będziemy mogli antagonistyczną siłę heroizmu nazwać nie tylko bestialstwem, lecz i demonizmem. Bestialstwo czy demonizm można badać albo ogólnie albo też szczegółowo, śledząc jakimi drogami się posuwa, na to, by zniszczyć heroizm w tej lub innej jego postaci.
    Czy ujmiemy bestialstwo w pierwszej jego formie, czy też w formie specjalnej, zawsze trzeba będzie zajrzeć do najgłębszych jego żródeł, by poznać jego istotę. Już dawno , już od czasów Arystotelesa i św.Tomasza, podawano , mówiac o żródłach bestialstwa, tak trafne wytyczne myśli, że jeszcze dzisiaj można z nimi wiązać oparte na doswiadczeniu teorie, bez względu na to czy się odwołują do czynników wrodzonych czy nabytych. Nawiązując do uwag Arystotelesa, dowodził św.Tomasz ,że bestialstwo rodzi się albo a chorób, albo z nieszczęśliwej kompleksji, albo też z powtarzania zbrodniczych aktów. … Każda czynność przynosi ze sobą wewnętrzne zadowolenie, a więc też i czynność wytworzonego w zepsutej naturze ludzkiej bestialstwa wywołuje w psychice stany przyjemności, a nawet uniesienia, napełniając jednak wstrętem każdą normalną świadomość. Obok tych żródeł należałoby także wymienić specjalną ideologię która ogarnia umysły zarażając je bestialstwem. Jeżeli rozum idzie na bezdroża, trudno już o nawrót do heroizmu. ”

  12. Boydar said

    Chyba tylko w Katowicach o Nim ktoś pamięta

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_Konstantego_Michalskiego

    Zastanawiam się ciągle nad Hlondem. Z jednej strony, jeśli chcieć ugotować żabę, to trzeba powoli; gdy duża to nawet bardzo powoli. Z drugiej jednak mógł być po prostu mało inteligentny; i to wykorzystano. Solidaryzując się jednak z odczuciami Pana NICK’a, stawiam jednak na wersję nr 1.

  13. NICK said

    Wiadomość z Bieszczad.
    Miesiąc temu byli tam moi znajomi. Ojciec i syn 18-letni.
    Jeden wieczór spędzili na rozmowie, pogawędce, z tamtejszym „ukraińcem”. A, nie, Łemkiem, jakby co.

    Tenże nawijał o zbrodniach Polaków w czasie i miejscu II W.Św..

    Ojciec, Polak, prawie, że przepraszał.
    Synuś, karnie dość wychowany, się nie wtrącał.
    Na dzień drugi wyszukał Ojcu 300 metod oraz liczbę ofiar Rzezi Wołyńskiej.
    Ociec rozdziawił starą żuchwę. Znaczy żuchwa mu opadła.

    Dobrze synusia wychowałem?
    Ojciec dalej to rozpowszechnia.

    Za najważniejsze w mym przekazie uważam to, że działać należy oddolnie oraz, że „ukraińcy” w Polsce mają przyzwolenie na szerzenie bezkarne wieści o ludobójstwie Polaków na ‚nich’.
    Opinia jest generalna. Nie przypindalać się proszę do szczegółów.
    Np. AK mordowało… .

  14. NICK said

    Aaa. Lubelaku. (12).
    Nie. Nie odczucia. Co najwyżej rodzaj syntezy.
    Czytam różne źródła. Także te skrajnie ‚lewicowe’.
    Urbanoid daaawno pisał o JPII.

    Co? Pisał?
    Ano to, co my dzisiaj piszemy.

    Pozwolę sobie, Admin, uwaga, może być tak, że mnie Pan unicztorzy.
    Zaznaczam. Nie mam danych wiarygodnych, że tak było.

Sorry, the comment form is closed at this time.