Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kult szpetoty w rewolucyjnym świecie – Rozmowa z ks. Anthonym Brankinem

Posted by Marucha w dniu 2016-09-03 (sobota)

Izolujmy się przed otaczającym nas plugastwem, ignorujmy wszystkich, którzy żarliwie pragną nowoczesności, również duchownych, starajmy się dostrzegać szpetotę, która do tego stopnia wrosła w nasze życie, że nasze zmysły już jej nie rejestrują.

Starajmy się żyć samym pięknem, aby stopniowo wypierać brzydotę ze wszystkich sfer życia – namawia ksiądz Anthony Brankin, malarz, rzeźbiarz, znawca filozofii sztuki, w rozmowie z Paulem Roberto Camposem.

Skąd tyle szpetoty we współczesnym świecie? Dlaczego powstają szpetne budowle, utwory i style w modzie, skoro przecież pociąga nas piękno?

– Ponieważ ludzie nie dostrzegają już otaczającej ich brzydoty. Włączywszy w samochodzie radio słyszymy głównie o napadach, strzelaninach i innych formach zadawania bólu. W domu, włączywszy telewizję, dowiadujemy się o postępach procederu pobierania i sprzedaży części ciał dzieci. Przełączamy się więc na inny kanał, a tam z kolei trwa nieustanne widowisko polegające na przerzucaniu się przez aktorów i aktorki ohydnymi elukubracjami w programach stanowiących totalne bezguście. Czy można lepiej opisać przekaz telewizyjny niż jako prezentację szpetnych ludzi wyrządzających sobie nawzajem szpetne i złe rzeczy?

Kącik Holocaustu w Fatimie

Powtarzam: szpetota stała się do tego stopnia powszechna, do tego stopnia wrosła w nasze życie, że nasze umysły już jej nie zauważają.

Próbujemy szukać ucieczki od brzydoty w kościele. Ale i tam się ona rozpleniła, ponieważ nasze kościoły zostały ogołocone przez nowoczesnych katolickich barbarzyńców, którzy za grosz nie posiadają zmysłu artystycznego.

Moderniści usuwają tabernakula do szaf, a krucyfiksy do piwnic, uprzednio zniszczywszy prezbiterium i kaplice, a wierni zdążyli się już do tego przyzwyczaić, więc nie zauważają, co uczyniono z ich kościołem w imię „reformy”. W końcu jednak muszą stanąć wobec tego, co uczyniono z Mszą Świętą – coraz bardziej niepoważną, dziecinną, zmienną i męczącą. Ostatecznie więc sami już nie wiedzą, co powinno ich bardziej niepokoić: czy to, że liturgiści wciąż wymyślają coraz bardziej absurdalne nowinki, czy też to, że oni sami wciąż jeszcze przychodzą do kościoła…

Kult brzydoty jest tak wszechobecny, tak ściśle nas otacza i wypełnia wszystkie szczeliny w naszym życiu, że przestajemy go dostrzegać, a przez to zastanawiać się nad nim i go odrzucać.

Chrystus na krzyżu (Fatima)

Jak Ksiądz definiuje piękno?

– Punktem odniesienia dla artystów i społeczeństw wszystkich wysokich cywilizacji – od Egipcjan, poprzez Greków i Rzymian, po Europejczyków – zawsze była zgodność z naturą. Kolejne pokolenia artystów każdej kultury starały się usprawnić bądź co najmniej zachować techniki i odkrycia pokoleń wcześniejszych, zawsze starając się przy tym o coraz piękniejszą linię, coraz solidniejsze odwzorowanie kształtów i coraz bardziej rzeczywiste perspektywy.

Spójrzmy tylko na artystyczne próby dzieci. Dziecko zawsze stara się odtworzyć coś, co widziało w naturze: jabłko, słońce, drzewo, dom… I niezmiennie miarą sukcesu jest dlań bliskość rysunku naturze.

Aby zrozumieć dzisiejszy kult brzydoty, musimy najpierw zrozumieć piękno. Definicja piękna jest dość prosta. Według wielkiego filozofa, świętego Tomasza z Akwinu, piękno to cecha, która sprawia, że dana rzecz się podoba, że budzi zachwyt. Ni mniej ni więcej. Jeżeli coś swym kolorytem, kształtem czy kompozycją zachwyca jednocześnie żebraków i królów, należy to uznać za piękne.

Dlaczego zachwycają? Co sprawia, że zachwycamy się tym, co widzą nasze oczy?

– Święty Tomasz powiada, że jeśli jakaś rzecz daje nam przyjemność, wynika to stąd, iż w jakiś sposób istnieje w tej rzeczy dobro – a ono zawsze nas pociąga i zachwyca.

Co więcej, podobnie jak oczy ciała potrzebują światła, aby cokolwiek dostrzec, również oczy duszy potrzebują światła. Święty Tomasz określa owo światło mianem claritas – jest to światło, które odbija się w pięknie danego przedmiotu i emanuje zeń. Tą samą iskrą istnienia promieniuje również istota Boga. Piękno istoty Boga przejawia się w formie, proporcjach i harmonii przedmiotu. Dana rzecz z tego właśnie powodu, że jest odbiciem piękna Bożego, w naturalny sposób wzbudza nasze zainteresowanie, podobnie jak wzbudza je Bóg w naszym pragnieniu zjednoczenia z Nim.

Piękno Boga w tajemniczy sposób odbija się w pięknie bytu czy to w przyrodzie, czy w sztuce. Im dane dzieło bliższe jest naturze, im bardziej jest z nią zgodne, tym ściślej upodabnia się do tego co nadprzyrodzone; mówiąc precyzyjniej: stanowi tym dokładniejsze odbicie prawdy, piękna i dobroci Boga.

Obecnie jednak powszechnie słyszy się opinie zupełnie przeciwne: że piękno jest subiektywne i stanowi rzecz gustu, że zależy od spojrzenia widza czy od jego wykształcenia bądź charakteru. Jeśli coś się podoba, to jest piękne i kropka.

– Nieprawda – zgodnie z tym, co od trzydziestu tysięcy lat mówi ludzka intuicja, a od dwóch tysięcy lat tradycja chrześcijańska, mogę bez wahania stwierdzić, że piękno nie wynika z tego, jak się rzecz postrzega. Piękno tkwi w samej rzeczy – pięknej jako takiej. Albo posiada ona proporcje, integralność i claritas w samej sobie, i pochodzi od Boga, przeto jest piękna, albo tych cech nie posiada i dusza postrzega ją z odrazą, stwierdzając: jest brzydka.

Podobnie jak modernizm teologiczny zaprzecza obiektywnej prawdziwości rzeczywistości nadprzyrodzonej poprzez twierdzenie, że każdy dogmat i każde objawienie stanowi jedynie osobiste doświadczenie (stąd prawdą ma być to, co uważamy za prawdę), modernizm artystyczny chce nas przekonać, że każda rzecz, którą ktoś uzna za piękną, jest piękna.

W rezultacie nikomu dziś nie wolno mówić, że coś jest brzydkie, ponieważ nazwanie czegoś brzydkim sugerowałoby możliwość istnienia rzeczywistego układu odniesienia, zgodnie z którym pewne rzeczy mogłyby być piękne, a inne nie. To z kolei sugeruje istnienie obiektywnej prawdy, która dziś jest zakazana, ponieważ odnosi się do Boga.

Sztuka sakralna w podziemiach nowego kościoła (Fatima)

Skoro piękno nie jest pojęciem subiektywnym, to jak wyrazić sprzeciw wobec osób, które uważają za piękne coś, co my postrzegamy jako szpetne?

– Nie popadamy w żaden błąd moralny czy estetyczny, jeśli z powodu dziwacznych proporcji lub odsłoniętego betonu w kościele czujemy się w nim źle i nieswojo. Widząc Chrystusa na krzyżu w sposób odrażający zniekształconego lub Maryję przedstawioną w sposób karykaturalny, nie popełniamy żadnego grzechu, twierdząc, że to odrażające i potworne.

Trzeba odrzucić postawę biadolenia w kącie: Chyba nie znam się na sztuce. Bowiem nasza odraza wobec podobnych form to znak, że przetrwało w nas właściwe – ludzkie i katolickie – poczucie piękna pośród gargantuicznego zalewu szpetoty.

Niektórzy czytelnicy mogą w tym momencie westchnąć: Mój Boże, świat tonie w grzechach, dzieci są wysysane z łon matek, a ten ksiądz rozprawia o pięknych obrazach…

– Tu nie chodzi o piękne obrazy. Chodzi o coś głębszego niż filozofia estetyki. Chodzi o odwieczny zamach na piękno Boga, o atak na Jego istnienie oraz naturę stworzonego przezeń życia. Kult szpetoty to nic innego jak przejaw szatańskiej wściekłości na Boga. Nic innego jak ostrze cywilizacji śmierci. Co więcej, kult szpetoty jest niezmiernie skuteczny w rozsławianiu wszystkiego, co bezowocne i jałowe; wszystkiego, co prowadzi donikąd.

Dzisiejszy świat zanurzony w szpetocie, żyjący bez łaski, bez cnoty, bez wiary, a nawet bez najmniejszej świadomości Boga, zwrócił się ku pustce. Oślepłszy na Boże światło, tkwi pośród ciemności i chaosu. Takie społeczeństwo jest w stanie czynić jedynie to, co szpetne. Prawdziwa jednak tragedia polega na tym, że nasz świat już nawet nie rozpoznaje brzydoty. Przeciwnie – zachwyca się wszystkim, co upiorne, dziwaczne, koślawe i zniekształcone. Dziś urzeka szpetota i zło.

Podprogowy przekaz zawarty w każdym błędnym i zdeformowanym dziele sztuki głosi, że Bóg nie istnieje. Podprogowy przekaz obecny w każdym celowym wykoślawieniu form naturalnych głosi, że Bóg nie istnieje. Podprogowy przekaz każdej celebracji wszystkiego, co nienaturalne czy wręcz trupie, głosi, że Bóg nie istnieje. Ten podprogowy przekaz to swoista iluminowana ewangelia śmierci, w formie tak absolutnej, wszechobecnej i agresywnej, jakiej nie głosiła nigdy dotąd żadna kultura.

Skoro tak, to najpewniejszym schronieniem i obroną przeciw niej powinien być Kościół, którego pasterze powinni niestrudzenie uczyć Bożą owczarnię prawdziwego piękna.

– Owszem, niestety dziś ogromna część duchowieństwa – którego misja w oczywisty sposób powinna obejmować zachętę do praktykowania kultu piękna jako elementu głoszenia Ewangelii Życia, jedynej skutecznej ochrony przed powabem szpetoty – często sama nie umie dostrzec owej szpetoty, gdyż nierzadko na różne sposoby skapitulowała przed jej kultem. Ileż to razy, wchodząc do kościoła, z miejsca zauważamy ukrzyżowanego Chrystusa ze zniekształconymi nogami czy wybałuszonymi oczyma albo figurę Matki Bożej prymitywnie wykonaną z gołego cementu. Biedny proboszcz sądził, że nabywa dla swej trzódki dzieło sztuki współczesnej – najnowszą interpretację tradycyjnych motywów religijnych. W całej swej naiwności i ignorancji nie zdawał sobie sprawy, że obiekt, na który kieruje oczy swoich wiernych, jest w istocie karykaturą, ogołoceniem i degradacją dokonaną w prostym celu – aby wyrazić nowoczesną nienawiść do Stwórcy.

Biednemu księdzu nawet przez myśl nie przeszło, że sam się do tego przyczynia. Nie sądzę, aby zadał pytanie o duchowe źródło tak dziwacznych form (czy choćby sobie wyobraził z jak straszliwych źródeł one wypływają). Zapewne nigdy nie podejrzewał istnienia kultu szpetoty. Być może wyobrażał sobie, że wszystko to stanowi jedynie kwestię gustu – i on, podobnie jak jego wierni – mają po prostu zacofany gust …

Popatrzmy na współczesne kościoły. Ogromna ich część jest po prostu przerażająca w swym zupełnym odhumanizowaniu, w całkowitym braku proporcji, w totalnej jałowości. Nie znajdziemy w nich zachwycającego kąta czy łuku dającego ukojenie, ani kawałka gzymsu, który by nas okrył swym cieniem. Ba, trudno nawet znaleźć obraz, przed którym moglibyśmy zapalić świeczkę.

Wiele obecnych kościołów – niczym rozdziawione paszcze ofiarnych pieców pogańskiego Molocha, do których wrzucano dzieci – pożera wiernych w holokauście wizualnego horroru. Ośmielam się twierdzić, że niektóre z tych „kościelnych miejsc kultu”, stworzone przez i dla nowoczesnych katolików, stanowią najbardziej przerażające dzieła architektury.

Wynika więc z tego, że współczesny człowiek może zostać porażony duchowym trądem nowoczesności w miejscu, w którym najmniej się tego spodziewa…

– Wstrząsa mną myśl o złu, jakie szpetota świątyni może wyrządzić duszom, które próbują się w niej modlić. Dzieła takie dostarczają najbardziej wyrazistego przykładu nihilizmu, nicości i pustki, stanowiących stałą treść przekazu nowoczesności, wedle którego nie istnieje ani natura, ani piękno, ani Bóg.

Katolicy – sądząc, że otwierają okna dialogu z nowoczesnością – nie zdają sobie zupełnie sprawy, że ulegają manipulacji. Ponieważ tyle jest wokół nas języka i formy nowoczesnego świata, myśleliśmy, że filozofii ateistycznego iluminizmu można nadać interpretację chrześcijańską. Sądziliśmy nawet, że gdy się tak stanie, ateiści nas pokochają i będą żyć obok nas. Tymczasem okazuje się, że od dawna przekazujemy treści, których wcale nie chcemy przekazywać. A teraz, gdy się w tym zorientowaliśmy, nawet nie wiemy, jak je odwołać.

Obnażyliśmy w ten sposób na oczach całego świata naszą świeżo nabytą niezdolność do ewangelizacji oraz dławiący nas paraliż duchowy – najpełniej widoczne w chaosie nowoczesnych świątyń, w szaleństwie eksperymentów liturgicznych i w pustce naszych katedr. Jak pociągnąć kogoś ku Bożemu pięknu, jeśli nie przez to wszystko, co jest do Boga podobne? Kiedyś zrozumiemy, że dlatego coraz bardziej oddalamy się od Boga, że Jego cudownego piękna zabrakło już nawet w naszych kościołach.

Jak się zatem wobec powyższej sytuacji zachowywać?

– Przede wszystkim pozostać wiernymi Bogu oraz prawdzie, pięknu i dobru. W ten sposób będziemy uczestniczyć – w sposób naturalny, wręcz niezauważalny – w pięknie, które wewnętrznie dostrzegamy, jednocześnie ignorując wszystkich (również duchownych), którzy żarliwie pragną nowoczesności. Musimy zająć się przepełnianiem naszych umysłów i serc, naszych rodzin i dzieci oraz całego naszego świata takim pięknem, na jakie tylko nas stać. Aby po prostu zabrakło w nas miejsca na wszystko, co nieludzkie, szpetne i przeciwne Bogu.

Ktoś powie, że brzmi to jak trąbka wzywająca do porzucenia nowoczesnej kultury i powrotu do katakumb. Nie szkodzi. Przecież nieustanna zachęta, aby współczesny Kościół akceptował świat nowoczesności i angażował się weń, jest czystą herezją. Co więcej, ostatnie dziesięciolecia dowodnie wykazują, że nie mamy w tym toksycznym spotkaniu nic do zyskania, a do stracenia – wszystko.

Gdzie są dzisiejsze katakumby? Gdzie schronienie przed okropnościami Nowego Wspaniałego Świata? W naszych domach, na naszych kursach domowych, na prywatnych akademiach. Tam właśnie nabierze kształtów prawdziwa kultura Trzeciego Tysiąclecia. Tam obojętni na blichtr, pretensjonalną wyniosłość i zmysłową powierzchowność szpetnego świata katoliccy rodzice wychowają, ukształtują i poprowadzą swoje dzieci ku wierze wolnej od zafałszowań, wpajając im w dusze prawdziwe wzory piękna.

Izolując i chroniąc swoje dzieci przed otaczającym nas plugastwem rodzice wzmacniają je przed nieuchronną konfrontacją z nim. Niech więc ściany naszych domów przyozdobi piękna sztuka, niech nasze rodziny słuchają pięknej muzyki, niech dusze naszych dzieci karmią się pięknymi opowieściami – a nie znajdzie się w nich miejsce na nic, co byle jakie, przewrotne, brzydkie i bez wiary.

A wtedy, po trochu, w miarę jak nowoczesność będzie umierała – a tak się z pewnością stanie, bo czyż nie śmierć jest jej szczególnym motywem? – w jej miejsce będzie wchodziło życie: nowa kultura życia sławiąca piękno Boga w pięknie Jego stworzenia.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.pch24.pl/

komentarze 32 to “Kult szpetoty w rewolucyjnym świecie – Rozmowa z ks. Anthonym Brankinem”

  1. Adam Ryglowski said

    pokorne cielę dwie matki ssie – (Q .WA MAĆ !!! )
    OBŁE PŁAZY , A N I E CH RZ E Ś C I A N I E !!!!!

  2. peacelover said

    Wspanialy artykol !…. ktory wyjasnia czy rzeczywiscie …
    ” o gustach nie powinno sie dyskutowac ” .

  3. malkontent said

    Nie chodzi o przekaz jakoby Najwyższy nie istniał. Demony wierza w Jego istnienie, tyle że im to nic nie pomaga, ponieważ stoją po drugiej stronie barykady. Wiara polega na czyms innym, ale to już na inny wątek.

    Uniwersalnym celem kiczu w sztuce jest pomoc w zniszczeniu kultury. Nowa kultura ma zastąpić starą, nowa, a więc taka, która jest stworzona przez kulturologów w służbie właścicieli tego swiata. Starą etykę zastąpi, a właściwie już zastąpiła nowa, zwana prawem, napisanym przez hordy ustawodawców proszę zgadnąć w czyim interesie. Kanony we wszystkich dziedzinach życia proli mają być zastąpione przez nowe definicje, a nawet prawdopodobnie powstanie nowomowa.

    Wciskana na siłę ohyda dotyczy nie tylko grafiki, rzeźby, czy innych dziedzin wizualnego przekazu, ale wszystkich rodzajów sztuki. Pamiętamy dzieło artystki rottenberg (chyba Anna jej było, która ustawiła na ulicy wykonany z papierowej masy wielką i realistyczną statuę przedstawiającą cipę. Wyobrażam sobie dylemat taty, który małą córeczkę prowadzi za rączkę na spacerek, a ta sie pyta, tato. co to jest? To jeden z przykładów na przyzwyczajanie motłochu do nowych standartów piękna czy nowych definicji. Podobnie sprawa się ma w muzyce. Nie trzeba już być muzykiem, aby robic muzykę (to jest próbka ekspresji używanych w dzisiejszych czasach – robić muzykę), a nawet nie trzeba mieć słuchu muzycznego (wiele osób nie rozróżnia półtonów). Rap czy chipap jest po to, aby nawet największy muzyczny kołek mógł sie pokazac na scenie i recytować rytmicznie przekazy do młodego pokolenia. Dla niepoznaki nawet patriotyczne teksty bywaja w ten sposób przekazywane, a i w kategorii metalu czasem można dosłuchac się chrześcijańskich tekstów, pewnie także dla niepoznaki. Równiez w literaturze prostota, granicząca z kiczem, a nawet czysty kicz wypiera tradycję. Za moich zamierzchłych czasów wiersz musiał posiadać trzy elementy: rym, rytm i sens. Dzis nawet nie używa się znaków przestankowych, a tradycyjna poezja zwana jest poezją naiwną (naprawdę!). Co reprezentuje proza, powiada w wywiadzie młodziutka prozaiczka bardzo miła pani Dorota Masłowska. Stwierdza ona, iz przecież potrafi pięknie pisać, ale jak coś napisze pięknie, to nikt nie chce czytać, a książki przecież muszą się sprzedawać. Dzięki za szczerość, pani Doroto.

    Jeszcze pozostaje sztuka kulinarna, gdzie także wciska się coraz więcej kiczu, z czego najwyrazistszym przykładem jest fast food.

    Ech, co tam, powyższe paragrafy to takie popiskiwanie starego ramola. My starzy niedługo zdechniemy, a pozostanie szajs zwany sztuką na zasadzie politycznego poprawniactwa…

    Dobranoc państwu.

  4. Rdest said

    Fragment art z Bibuły”Absurd i destrukcja istotą nowoczesnej sztuki ”

    Sam Picasso 2 maja 1952 roku tak powiedział o sobie i swojej twórczości: „Od kiedy sztuka nie jest już pokarmem najlepszych, artysta może używać swego talentu dla realizacji własnych zachcianek i fantazji. Ludzie nie znajdują w sztuce ani zaspokojenia tęsknoty za pięknem, ani pocieszenia. Natomiast bogaci, próżni i po prostu ciekawscy szukają w niej nowości, dziwactw, oryginalności, rzeczy gorszących i przewrotnych. Od okresu kubizmu, a nawet jeszcze wcześniej, zadowalałem tych wszystkich krytyków niezliczonymi dowcipami, które mi przyszły do głowy, i które oni tym bardziej podziwiali, im mniej były zrozumiałe. W ten sposób szybko stałem się znany. A chwała dla artysty to popyt, majątek, bogactwo! Dziś jestem nie tylko sławny, jestem także bogaty. Jednak sam przed sobą nie mogę uznać się za artystę we właściwym sensie tego słowa. Wielkimi malarzami byli Giotto, Tycjan, Rembrandt i Goya. Ja jestem tylko żartownisiem, który rozumiał swoją epokę i wyciągał wszystko, co tylko mógł, z głupoty, lubieżności i próżności współczesnych ludzi!”. Wyznanie to oddaje dobrze wszechobecnego dziś ducha nihilizmu; nie ma wątpliwości, że artyści dzieł o takiej inspiracji służą w rzeczywistości szatanowi. Francuski historyk sztuki Champigneulle twierdzi: „Surrealizm ucieka od życia ziemskiego nie w życie wieczne, ale w doczesność. Odrzuca nadprzyrodzoność, nienawidzi zasadniczo wszystkiego, co ma charakter religijny, ucieka w świat pod-naturalny, perwersyjny”. „Jesteśmy niszczycielami Europy” — wołał Aragon, zaś Le Corbusier dodawał: „Centra naszych starych miast z ich katedrami i świątyniami muszą być zburzone i zastąpione drapaczami chmur”. Hilla Rebay, kierowniczka muzeum malarstwa abstrakcyjnego w Nowym Jorku, wyraża się jeszcze dobitniej: „Naprawdę szkoda, że bomby nie niszczyły skuteczniej tego, co stare”

  5. Abp Nycz-zniszczyl sztuke w Kosciele Warszawskim; Duszpasterstwo Srodowisk Tworczych-Ks.Pralata WA Nieweglowskiego-gdzie prowadzilam 5 lat Galerie Jednego Dziela/wolontariat-bez ZADNYCH-dotacji-/po podpaleniu Kosciola 23.03.2008-podczas Mszy Sw za S+PGustawa Holoubka/-SZTUKA WARTOSCI CHRZESCIJANSKICH-wystawy -co 2-tygodnie-zgodne z Kalendarzem Liturgicznym Kosciola Katolickiego-zostaly przerwane-a artysci WYRZUCENI z pracami-przez nowego tzw.rektora-dyletanta-w/ssztuki. Galeria Podziemia-wystawa u Ks.Pralata J.R MAJA-to samo X;Pralat stracil probostwo wSw Katarzynie-Sluzew-w galerii-wilgoc i grzyb….. Niech sczezna arysci-raz na zawsze!

  6. Maćko said

    Piekno, Szanowni, jest spoiwem cywilizacji.

    Wyrózniki cywiliacji to :

    DOBRO PRAWDA
    PIEKNO
    DOBROBYT ZDROWIE

    Każda cywilizacja ma inny stosunek do tych 5 kategorii bytu, ten stosunek określa jej charakter.

    Do kategorii dobra należą: etyka, prawo, idee społeczne i ideologie.
    Do kategorii prawdy: nauka, oświada, system (przekazu) informacji.
    Do kategorii piękna: estetyka, sztuka.
    Do kategorii dobrobytu: gospodarka i najogólniej kwestie materialne związane z walką o byt.
    Do kategorii zdrowia: higiena (zapobieganie chorobom), medycyna, system bezpieczeństwa
    ( http://polacy.eu.org/3737/seminarium-doc-kosseckiego-nauka-porownawcza-o-cywilizacjach-3-/ )

    PIEKNO jest kluczem – wiadomo, klucz, wlacznik, tyrystor niepozornie i dyskretnie kontroluja wielkie moce. Dlatego tak istotne dla Zydów jest niszczenie piekna w zyciu gojów.

    Wiki – Quincunx – pięciomian bytu, czynnik cywilizacjotwórczy, pojęcie z historiozofii Feliksa Konecznego.
    Łączy pięć kategorii: dobro, prawdę, zdrowie, dobrobyt, piękno.
    Feliks Koneczny w swoich badaniach poszukiwał formuły lub czynnika opisującego wszystko co ogólnoludzkie, łączącego dzieła bytu materialnego i moralnego, istniejącego w wszystkich cywilizacjach i kulturach we wszystkich epokach. Wyróżnił pięć kategorii bytu – w sferze duchowej (wewnętrznej) to dobro i prawda (przyrodzona i nadprzyrodzona), w sferze cielesnej (zewnętrznej) to zdrowie i dobrobyt. Za sferę łączącą kwestie ducha i ciała uznał piękno. Łącznie tym pięciu kategoriom bytu nadał miano quincunx.
    Kategorie quincunxa nie występują zupełnie oddzielnie, istnieją związki między nimi, wręcz się wzajemnie przenikają i jedne od drugich zależą. Normalny rozwój cywilizacji i kultury wymaga jednakowego uwzględniania dwóch dziedzin życia – duchowej i fizycznej. Między pięcioma kategoriami quincunxa winna panować współmierność i harmonia, nie może zachodzić sprzeczność. Jeśli takowa się pojawia decydującą rolę winno odgrywać dobro (hegemonia kategorii etycznej).
    Zdaniem Konecznego różne podejście do quincunxa jest źródłem różnorodności cywilizacyjnej. Znaczącą rolę odgrywa quincunx już w pierwotnych społeczeństwach o ustroju rodowym. Ród jest spajany przez przestrzeganie wspólnych norm (trójprawo familijne, majątkowe i spadkowe). Większe zrzeszenia powstają wskutek łączenia się rodów w plemiona a plemion w ludy. Jednak warunkiem niezbędnym do łączenia się w liczniejsze zrzeszenia jest identyczność quincunxa albo co najmniej daleko idące w nim analogie. W grę wchodzi tutaj prawo współmierności, co nie jest współmierne będzie zwalczane. Zgodność we współmierności stanie się metodą w ustroju życia zbiorowego. Każda z cywilizacji jest odrębną, swoistą metodą życia zbiorowego.

  7. L2P said

    i dlatego P. Gajowy warto u Pana bywac i wiecej..

    `posiada ona proporcje, integralność i claritas w samej sobie, i pochodzi od Boga, przeto jest piękna, albo tych cech nie posiada i dusza postrzega ją z odrazą, stwierdzając: jest brzydka.`

    piekna.. definicja…

    zarazem swiadczaca o bytach i rzeczach pochodzacych od zlego-brzydota.

    `kultura życia sławiąca piękno Boga w pięknie Jego stworzenia`- cymes !

  8. u said

    Szok jak sie zwiedza muzea i porowna artyzm dawnych mistrzow pedzla do wspolczesnych mazidel. Ta „sztuka” wspolczesna do tego wystawiona w gablotach muzealnych, zasluguje zeby na nia tylko nas.ac. Lepiej te wystawy omijac. Moze doczekaja sie zainteresowania naszych potomnych, bo dokumentuja epoke barbarzynska, ktora doprowadzila do zniszczenia wrazliwosci na piekno i talent potencjalnych artystow. Bo po co sie wysilac jak tylko g.wno moze „artyste” wyprowadzic na wyzyny slawy i zwiazanego z tym komfortu zyciowego. Talenty w zarodku podlegaja „koszeniu trawy”.

  9. Maćko said

    U – racja. Dlatego trzeba otwartym tekstem tepic chalture, bohomazy, kakofonie czy pokraki. To nie jest sztuka, to nie jest piekne. Pan to zacznie i powoli zacznie sie rozchodzic fala oburzenia na bzdety i bojkotu brzydoty. Powodzenia.

  10. pan Tarej said

    Panie Maćko, otwartym tekstem no nadzwyczaj niebezpieczne. Dla tekściarza oczywiście.

    Niedługo nawet normalność będzie musiała zejść do katakumb.

    U to Pani, a nie Pan, czyżbym się mylił?

  11. pan Tarej said

    Ach, byłbym zapomniał. Serdeczności dla pani U.

  12. Maćko said

    10-11 Pan Tarej – nie wiem czy U jest czy nie jest kobieta. Takie ryzyko jak sie wybiera niediagnostyczne pseudonimy. Juz samo ukrywanie sie pod pseudonimami jest nieskuteczne, kto chce to znajdzie jesli chce bo moze prawie kazdy bez problemu.

    Co do odwagi cywilnej, to jak sie czleko boi wypowidac to juz jest niewolnikiem. Pod zaborem aby miec wolnosc trzeba sie wysilic troche. Nawet na liste folksdojczuf trzeba sie zapisac .. nic z nic. Jesli Pan powie, ze to brzydkie, to ktos, kto obok tez tak mysli ucieszy sie, ze nie jest sam.

    Kazdy opór, kazda walka, kazdy sukces zaczyanja sie od idei. Idei zawalczenia o zmiane stanu, jaki oceniamy jako zly, na stan jaki sobie wyobrazamy jako lepszy.

    Po prostu zacznijmy dzialac.

  13. Dictum said

  14. SAP said

    Picasso

  15. Adam Ryglowski said

    C O .T O . J E S T .? Mr Dictum ???

    Może to pulpilki dziwisza , abo gondeckiego ?????

  16. SAP said

    Albo to

    w porównaniu z tym

  17. Dictum said

    ad. 15.
    Nie wiem, wygląda mi to na masoński obrzęd podszywający się pod Kk.
    Ale pokazuje to współczesną formę kościołów – podobną do tandetnego cyrku.

  18. Marek said

    „Ten pomnik mający przedstawiać Zmartwychwstanie, powstał na zlecenie Pawła VI, który nadzorował prawie wszystkie szczegóły. Ustawiony jest w Sali Pawła VI w Watykanie. Według nas, jest on raczej wyrazem sztuki satanicznej”
    https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2013/05/9b93a-1-decor-macabre-benoit-16-vatican5b15d.jpg?w=600&h=398

  19. Marek said

    tu więcej obrazków tej ohydy:
    https://www.google.pl/search?q=sala+paw%C5%82a+w+watykanie&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwj5iob8w_bOAhXGDywKHThIDJcQsAQINw&biw=1280&bih=890#tbm=isch&q=sala+paw%C5%82a+vi+w+watykanie&imgrc=JWeEOvR1sxLnOM%3A

  20. ramol said

    Panie Maćko, ja nie na temat, ale sam Pan zaczął.

    Wszyscy jesteśmy niewolnikami. Nie ma odwrotu, nie ma lekarstwa, chyba że ktoś jest zatwardziałym eskapistą, ale to wymaga wielkiego samozaparcia i odporności na naciski społeczne.

    Ma Pan telewizor, wizerunek bestii? Ma Pan telefon komórkowy, zwłaszcza taki dłubany zwany nie wiadomo czemu mądrym telefonem? Ma Pan kartę kredytową, albo chociaż debitową? Ma Pan numer obozu koncentracyjnego zwany W Polin peeselem, czy jakoś tam, a Słowacji rodne czislo, a w innych blokach tego obozu w każdym inaczej? To jest Pan zaetykietkowanym, zaszufladkowanym przedmiotem prawnie pozbawionym osobowości, a szczególnie przywileju myślenia na własną rękę. Ja zresztą też jestem w tej samej sytuacji i my wszyscy. Wierzgnie któryś z nas przeciw ościeniowi, wysunie głowę, to ja zaraz straci. Możemy się najwyżej ukryc pod warstwą trupów i czekać na rozwój wydarzeń. „ONI” tylko czekają, az ktoś się wychyli. Jak ogrodnik co przycina zbyt szybko rosnące chwasty żeby trawnik na cmentarzu był równy i ładny.

    Wie Pan, dlaczego zauważamy, że cos jest ohydne? Bo jeszcze nam wolno. Wkrótce polityczne poprawniactwo zabroni nazywać białe białym (juz poniekąd zabrania jakby sie przyjrzeć pewnym aspektom), czarne czarnym, brzydkie brzydkim, dobre dobrym.

    Kiedyś firma w której robiłem za inżyniera stawiała system produkcji amerykańskich wypełniaczy do amerykanskich ciast. Owa masa składała się z uwodornionego oleju, cukru pudru, emulgatorów, wody i azotu jako spulchniacza. Łomatko, jakie to było przerażająco słodkolepkomdłe i ohydne w smaku! Moi współpracownicy brali z taśmy pojemnik, wsadzali paluch, oblizywali i przewracali oczkami Ach, jakie to delicious.

    Za trzy lata będziemy z zaciekawieniem oglądali te same rzeźby i obrazy, nad którymi dziś załamujemy ręce i świadomie i dobrowolnie, nie z żadnego snobizmu, powiadali – interesująca koncepcja artystyczna, nie pozbawiona wyrafinowanego piękna. Zobaczy Pan. Jak dożyję, to Panu przypomnę.

  21. u said

    Strzał w dziesiątkȩ p.Tareju. Pozdrowienia dla Panow.

    Ula

  22. Maćko said

    Ramolu, walcz na codzien z bestia i zachecaj innych do walki. Tyle mozesz, nieprawdaz?

    Bystrefony, bystretivi czy putery sa narzedziami w rekach ludzi.

    Mozna nimi oglupiac ale mozna ten nimi umądrzac.

    My, tutaj, musimy umądrzac Rodaków, dodawac im odwagi, wiedzy, checi do samoobrony.

    Co bedzie to bedzie i zalezy duzo od nas. Przyklad prosty: przestajemy wszyscy pic cocacole… jak pan mysli? Co sie stanie z firma?
    uklony

  23. Maćko said

    Szanowni, zacznijmy od tego co mamy:
    https://anieess.wordpress.com/2012/02/06/mbc-czyli-malarstwo-bialego-czlowieka/

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/spisek-przeciwko-sztuce-2016-03
    Rozpocznę od przyznania się do czegoś: jestem niedoszłym artystą. Odkąd pamiętam, chciałam malować. Jedyną rzeczą, która powstrzymała mnie, był brak talentu. Kiedy pierwszy raz zrobiłam autoportret, sprawdzając z lustrem w swoim pokoju, by zobaczyć jak mi idzie, mama położyła kres moim ambicjom artystycznym wołając: “Jaki uroczy mały szympans!”

    Było to gwałtowne przebudzenie, jak na 9-letniego artystę.

    Około 10 lat później, zaczęłam się zastanawiać o co chodzi w sztuce. Pewnego dnia w biografii Burne-Jonesa znalazłam następujące zdanie, które zapisałam w swoim dzienniczku i myślałam o nim przez dzień lub dwa: “Dla mnie obraz to piękne romantyczne marzenie o czymś, czego nigdy nie było, nigdy nie będzie, w lepszym świetle niż światło, które nigdy nie świeciło, w miejscu którego nie można określić ani pamiętać, tylko pragnienie, z form bosko pięknych”….
    …Od czasów Darwina i Freuda, nastąpiła kompletna “rewaluacja wszystkich wartości”. Wszystko zostało wywrócone do góry nogami. Ten opłakany stan rzeczy można w większości przypisać machinacjom zorganizowanego żydostwa, w szczególności grupie rewolucyjnych myślicieli znanej jako Szkoła Frankfurcka. (Aby uzyskać szczegółowe wprowadzenie do idei tych neo-marksistów Freuda, z których większość stanowili żydowscy uchodźcy do Ameryki z hitlerowskich Niemiec, patrz rozdział 5 Kevina MacDonalda “The Culture of Critique” [Kultura krytyki]).

    Tak jak jeden z tych Frankfurterowców, Theodor Adorno, postanowił zniszczyć zachodnią muzykę, zapewniając świat, że muzyka atonalna jest rzeczą dobrą, ponieważ była fałszywa i brzydka, inni w grupie postanowili zniszczyć sztukę i wepchnąć ją do reductio ad absurdum: światła włączają się i wyłączają w pustym pokoju, rozbabrane łóżk z porozrzucanymi prezerwatywami i zakrwawionymi majtkami, i zamknięte puszki z własnymi ekskrementami artysty….

    POLECAM CALY WPIS!!!!!!

  24. Boydar said

    Ostatni akapit, Panie Maćko, to esencja kultury i sztuki plemion zagubionych; niestety nie do końca.

  25. Maćko said

    24 Boydar – klarownie prosze:
    1. numer wpsiu
    2. cytat akapitu

  26. Boydar said

    Widzę, że i Pan się zagubił „wespół w zespół” … 🙂

  27. Isia said

    Re: 23 Panie Maćku … dziękuję za link …

    … pozwolę sobie przedstawić jeszcze kilka fragmentów z tej, ciekawej i wartej przeczytania, publikacji …

    … autorka dr Lasha Darkmoon … artykuł pt. „Spisek przeciwko sztuce” ( tłumaczenie Ola Gordon ) …

    …” (…) żydzi dominują w świecie sztuki. (…) W 1973 r. oszacowano, że 80% głównego „personelu rynku sztuki” – handlarze, kuratorzy, właściciele galerii, kolekcjonerzy, krytycy, konsultanci i mecenasi sztuki – było Żydami. (…) W 1982 roku Gerald Krefetz (Żyd) ujawnił (…) „w niektórych kręgach, o takich ludziach mówi się jako o żydowskiej mafii.”

    (…) jeśli chcesz odnieść sukces jako artysta, musisz schlebiać żydowskim patronom (…) oraz pokazywać pogardę dla chrześcijaństwa.”

  28. Maćko said

    27. Pani Isiu, ciesze sie ze sie przydalem.

    Niestety, nie znalazlem jeszcze tego najwazniejszego linku który zgubilem, w którym jest zamieszczona analiza rozwoju sztuki zrobiona przez pewna profesorke historii sztuki z Irlandii.
    Szukalem tego linku juz od dawna i jakos mi nie udaje sie szybko na niego wpasc.

    Otóz ta pani udowadniala, ze Zydzi nigdy nie rozwineli sztuk innych niz uzytkowe, w przeciwienstwie do cywilizacj lacinskiej, w której tworzono najpiekniejsze dziela dla Boga i dla przyjemnosci, nie patrzac na zysk.
    Rozwija równiez ona teze, o braku wyksztalcenia zawodowego u chalturników, w przeciwienstwie do czasów przedzydowskich, kiedy kandydat na malarza musial swoje u Mistrza przepracoiwac zanim mógl uwazac sie sam za godnego malowania samodzielnego.
    Dlatego powstaly akademie Sztuk Pieknych. Wymagajace na wstepie i na dyplomie.

    Nikt nie uwaza sie za muzyka, zanim nie zblizy sie do perfekcji w wykonawstwie, natomiast byle chmyz pozwala sobie na plamienie plótna czy sklejanie form bez posiadania wymaganego kunsztu technicznego ani konieczego wyksztalcenia ogólnego.
    Warchol przykladem bardzo dobrym jest.
    Uklony

  29. JerzyS said

    Maćko dlatego w Chinach każdy kanton miał,swoją muzykę , a jak muzykanci
    zaczynali dokazywać, to najpierw upomnienie ,
    a potem ekspedycja karna skracała muzyków o 20cm i wszystko wracało do normy!

  30. Maćko said

    JerzyS – tak powiadal J. Kossecki.
    Chiny dzisiaj nieco inne, ale w ich cywilizacji jest bardzo mocny szacunek do przeszlosci i utrzymywanie starych form az same nie wyjda z uzytku i juz nie beda nikomu przydatne…

  31. JerzyS said

    Także w sztuce jest coś takiego jak :

    ZŁOTY PODZIAŁ i PROMIENIOWANIE KSZTAŁTU,

    – ale dziś na akademiach sztuk pięknych,
    nikt o tym nie słyszał!


    W tym odcinku doc. Kossecki omawia piękno i zdrowie – kolejne dwie kategorie quincunxa, czyli pięciomiaru bytu wg Feliksa Konecznego.

  32. ramol said

    Waldemar Łysiak Konkwista (dziekuje za podesłanie)

    „Lorning (postać fikcyjna – przyp. mój) deptał poezję, pisząc traktat. Prozie gotów był przyznać pewną użyteczność, lecz na poezji nie zostawił suchych nitek. „Jest to bardzo wątpliwy gatunek literacki, Eden miernot i hochsztaplerów w tym samym stopniu, co malarstwo nowoczesne – pisał. – Zawsze znajdą w nim azyl ci, którzy nie mają niczego do powiedzenia, lecz chcą koniecznie, aby ich słuchano, ci, którzy pragną śpiewać, bo nie potrafią myśleć, którzy muszą blagować, ponieważ pisanie nastręcza im trudność, którzy w wierszowanej formie chcą sprzedać to, czego nie można wmówić za pomocą prozy. Biało lub tęczowo rymowany bełkot służy jako maska intelektualnemu ubóstwu, a im bardziej wzniosłe lub zagmatwane są pienia, tym mniej należy się bać pytań o sens i znaczenie słów…”.

Sorry, the comment form is closed at this time.