Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Giertych i ONR

Posted by Marucha w dniu 2016-09-05 (poniedziałek)

Bolesław Piasecki i Wojciech Kwasieborski z RNR „Falanga” (1937)

W ostatnim czasie bardzo często przychodzi mi zgadzać się z opiniami wyrażanymi publicznie przez Romana Giertycha. W dużej mierze podzielam jego ogląd otaczającej nas rzeczywistości po nastaniu „dobrej zmiany”.

Były lider LPR-u słusznie moim zdaniem naczelne zagrożenie płynące z rządów PiS-u dostrzega w anarchizacji życia w Polsce wynikającej z quasi rewolucyjnej filozofii przyświecającej liderom tej partii.

Demolowanie instytucji państwa, na czele z wymiarem sprawiedliwości, już dziś skutkuje m.in. dualizmem prawnym i już choćby z tej przyczyny jest groźne. Zgadzam się również z Giertychem w całej rozciągłości, gdy podkreśla, że wszyscy staliśmy się obecnie w jakimś sensie zakładnikami jednego człowieka, który paradoksalnie nie piastuje w państwie oficjalnie żadnej funkcji, poza przewodnictwem rządzącej partii.

Pewna część jego poglądów budzi jednak mój sprzeciw. Niestety, czasami poglądy prezentowane przez byłego ministra edukacji narodowej idą na zbyt daleki kompromis z poglądami z kręgu TVN i PO, a niekiedy wręcz i „GW”. Uwidacznia się to przede wszystkim, gdy na horyzoncie pojawia się problematyka narodowa. Giertych jako ekspozytariusz endeckiej tradycji i dawny wskrzesiciel Młodzieży Wszechpolskiej zabiera głos nader często także i na ten temat. Nierzadko jego wypowiedzi ukazują w bardzo pozytywnym świetle osobę Romana Dmowskiego (swoista rehabilitacja za „Dmowskiego do Ligi bym nie przyjął”), czy też tę część wszechpolskiej spuścizny i dorobku, których ocena nie podlega większym kontrowersjom.

Problem pojawia się, gdy Giertych odnosi się do współczesnych adeptów ideologii nacjonalistycznej, szczególnie tych spod znaku ONR-u. Swoją niechęć do tej organizacji rozciąga jednak także na okres przedwojenny. W „Kropce nad i” z 30 sierpnia br. znalazł dla niej jedynie określenie mianem zdrajców obozu narodowego, współpracowników sanacyjnego reżimu.

Osobiście uważam kierunek, w jakim ewoluuje obecnie obóz „młodonarodowy” za błędny. Mierzi mnie szczególnie antykomunizm (bez komunizmu) nacjonalistycznej młodzieży i idący z tym w parze rozdęty do niebotycznych rozmiarów bezrefleksyjny kult „żołnierzy wyklętych”. Nie należę w związku z tym do admiratorów współczesnych odmian narodowego radykalizmu, w tym dzisiejszego ONR-u, który, stosując uproszczoną narrację otaczającej nas rzeczywistości, niewiele różni się od PiS-u, może jedynie poza stopniem radykalizmu głoszonych haseł.

O ile też przedwojenny ONR swoją działalność opierał na solidnych podstawach intelektualnych, o tyle jego współcześni naśladowcy (przede wszystkim w sferze zewnętrznej) ograniczają się do aktywności opartej na odruchach, czasami słusznych (sprzeciw wobec uchodźców, krytyka mniejszości seksualnych), innym razem zaś mocno wątpliwych (np. wpisywanie się w pisowską nagonkę na opozycję i TK).

Rozróżniam jednak obecny ONR od tego pierwszego, historycznego. Organizację powołaną do życia Deklaracją z 14 kwietnia 1934 r. uważam za elitarną, zrzeszającą, przynajmniej w łonie kadry przywódczej, autentyczny kwiat młodej polskiej inteligencji, która stanowiła integralną część obozu narodowego. Można to powiedzieć zarówno w odniesieniu do RNR „Falangi”, jak i ONR „ABC”.

Nazwiska z jednej strony Wojciecha Wasiutyńskiego, Mariana Reutta i Władysława Jana Grabskiego, z drugiej zaś Henryka Rossmana, Jana Mosdorfa i Wojciecha Zaleskiego mówią same za siebie. Dlatego próbę dezawuowania historycznego ONR-u przez dawnego przywódcę LPR-u uważam za nieuzasadnioną i niezrozumiałą. Być może totalną krytykę ONR-u przejął on od swego dziadka Jędrzeja, który w pracy „O wyjście z kryzysu” z 1938 r. poświęcił jej spory ustęp, znajdując jednak nawet i dla falangistów kilka cieplejszych słów.

Podobnie rzecz ma się w odniesieniu do toczącego się sporu wokół Jedwabnego, który ostatnio odżył z nową siłą. Giertych oburza się na „prymitywno-nacjonalistyczne” odruchy PiS-u, negujące polską odpowiedzialność za opisywane wydarzenia. Warto przypomnieć, że PiS przejął w tym względzie dawną argumentację środowisk narodowych (w tym „Myśli Polskiej”), które domagały się od IPN-u pod kierownictwem Leona Kieresa przeprowadzenia rzetelnego śledztwa w tej sprawie.

Giertych odrzuca jednak w tym względzie stanowisko swego dawnego środowiska na rzecz politycznej poprawności. Nie przysporzy mu to jednak z całą pewnością nowych zwolenników, a u dawnych nawet z sentymentu nie wzbudzi cienia sympatii.

Maciej Motas
http://mysl-polska.pl/

Pan Roman Giertych od dawna nie budzi naszej sympatii. Uważamy go za koniunkturalnego sprzedawczyka.
Admin

Odpowiedzi: 26 to “Giertych i ONR”

  1. Wątpię, by dziadek był dumny ze swojego wnuka.

    LPR był ogromną szansą, którą bezpowrotnie zmarnowano.

    Potraktowano partię jak prywatny folwark i wyrzucono z niej wielu cennych ludzi.

    Do dziś wszyscy udają, że nie wiedzą co się stało, kto był temu winny i mamy wiele popłuczyn post-LPR.

    Sam Giertych nie starał się o reaktywację, ani o choćby podobną działalność.

    Od upadku LPRu, dla polskiej myśli narodowej nie uczynił kompletnie NIC.

    Muszę się jednak zgodzić, że dziś środowisko narodowe nie jest już elitarną grupą i nie zrzesza intelektualistów, naukowców, ani artystów. Nikt nie ma tam większych aspiracji, więc kręcą się w błędnym kole ataków na Kościół Katolicki, neopoganizmu, walki z ,,komuną”, a czasem z ,,lewakami”, ,,zakazu pedałowania” i przez te wszystkie lata nie zaproponowali Polakom żadnej sensownej alternatywy, ni nawet prostego programu reform gospodarczych.

    Nie wspominając już o tym, że do odbudowy elit też się nikt nie pali.

    Więc tak się to kręci: marsz, demonstracja, marsz, demonstracja, petycja. Raz ,,na drzewach będą wisieć komuniści”, innym razem RZECZNIK (!) ONRu grozi komuś, że spotkanie z jego ,,chłopakami” skończy się dla niego bardzo źle.

    Choćby mówił słusznie, ale narodowcy sami siebie ustawiają na marginesie polityki i nie robią nic, by z tego marginesu wyjść. Potrafili jedynie wleźć na plecy obecnego w mediach Kukiza.

    ,,To, co się stało w Jedwabnem, to była wielka zbrodnia i ponieważ dokonali tej zbrodni Polacy, to wypada o tym pamiętać.”

    Za: http://wyborcza.pl/1,75478,12486827,Spowiedz_Giertycha__Zrobilem_wiele_bledow_w_polityce_.html?as=3

  2. Jako, że spędziłem w środowisku narodowym nieco czasu, może rozjaśnię niektórym jak wyglądają inne aspekty jego działalności.

    Wygląda to mniej więcej tak, że każdy lider pomniejszej partii i zrzeszenia, jest zarazem ogromnym megalomanem przekonanym o tym, że jest nowym wcieleniem Dmowskiego, a w ramach swej organizacji stosuje jednak metody typowe dla Piłsudskiego.

    Każda większa organizacja narodowa bardzo nie lubi tych mniejszych, więc wysyła tam swoich kretów, którzy podbierają ludzi i sabotują ich akcje. To im wychodzi świetnie, zatem środowiska ,,antyfaszystów” nie zinfiltrowano przez ostatnie kilkanaście lat. Widać nie starczyło już na to kretów.

    Nie ma długofalowego planu działania na polu edukacyjnym i kulturowym. Wszyscy chwytają się chwili: a to akurat zniszczono jakiś pomnik, a to ktoś będzie demonstrował i trzeba zrobić kontrdemonstrację…

    Miast brać przykład z przedwojennych narodowców, który prezentowali najwyższy poziom intelektu i kultury, retoryka współczesnych narodowców jest nie tylko radykalna, ale najczęściej też prymitywnie chamska. Okrzyki, hasła i idiotyczne wypowiedzi rzeczników pasują do słownictwa patologicznego marginesu. Żaden Polak aspirujący do bycia ELITĄ tego Narodu, nie będzie zachowywać się jak stereotypowy dres z bramy.

    Panuje kult siły i agresji, a nie walki intelektualnej.

    Nie tworzy się alternatywnych platform medialnych, bądź są one przez wszystkich ,,olewane” i nikomu nie chce się nawet podsyłać dalej linków.

    Wszelkie rozmowy kończą się zazwyczaj tak, jak opisał to w swoim liście pan Kobylański, po pamiętnym spotkaniu na Teneryfie.

    Środowisko jest zainfekowane V Kolumną i nikomu nie przeszkadzają ,,liderzy narodowców”, którzy twierdzą np. że ,,racja jest po stronie Izraela”.

    Brakuje szkół agitatorów, działalności społecznej i samorządowej, nowoczesnego programu skierowanego do różnych grup wiekowych i zawodowych, a także podstawowej logistyki.

    Pytanie więc, ile z tego jest efektem celowego działania, a ile efektem zwyczajnej głupoty i nieuctwa.

  3. Maćko said

  4. semperparatus said

    Nazwijmy rzecz po imieniu:Romuś Giertych(ksywa „Koń”)zdradził nie tylko ideały polskiego ruchu narodowego…ale i swoją tradycję rodzinną…ucieleśnioną w osobie jego wielce zasłużonego dla Polski dziadka-Jędrzeja…który zapewne w grobie się przewraca obserwując wyczyny wnusia……zaprzedanego kompradorskiemu,antypolskiemu i amtychrześcijanskiemu systemowi…Aż wierzyć się nie chce…ohyda…

  5. Napisałem swego czasu:

    Co powinna była zrobić „Zmiana”?

    1. Stworzyć silne struktury rejonowe.

    Na początku nieoficjalnie, bez podawania jakichkolwiek nazwisk i bez rejestrowania działalności politycznej.

    Należy zgromadzić grupy ludzi z miast i wsi, którzy wspólnie uczęszczaliby na wykłady liderów przyszłej partii. Działaczom lokalnym często brakuje merytorycznego przygotowania. Na pamięć wkuwają formułki, a poza tym plotą bzdury, powtarzają idiotyczne slogany i byle przechodzeń na ulicy w pięciominutowej rozmowie może ich pogrążyć. Muszą zatem wspólnie omówić wszystkie istotne kwestie i uzgodnić rodzaj argumentacji, by była ona jak najmniej kontrowersyjna, a jak najbardziej skuteczna i zdolna do pozyskania większej ilości ludzi.

    Działacze lokalni muszą być także przeszkoleni z zakresu organizowania demonstracji i pochodów, by nie stanowili bezmyślnego tłumu, który łatwo sprowokować i zdziesiątkować. Nieuchronne są także spotkania z policją i kontrwywiadem, muszą zatem znać podstawy prawne i żadne pytanie, ani prowokacja nie mogą być dla nich zaskoczeniem.

    Wtedy działacze Ci zakładają lokalne biura. Każde z nich posiada rzecznika prasowego. Otrzymują z centrali tylko strategiczny plan działania i zachowują autonomię do takiego stopnia, by z jednej strony nie byli zdolni do działań niezgodnych z linią partii, a z drugiej by byli przygotowani na zniszczenie centrali i żeby zdołali bez niej przez jakiś czas działać, aż do czasu budowy nowej.

    Każde biuro posiada swój dział prasowy, lecz także biały wywiad.

    Kontrwywiad organizuje centrala i przynajmniej jeden kontrwywiadowca musi działać w każdym oddziale regionalnym, by weryfikować nowych członków.

    Biały wywiad umożliwia gromadzenie materiałów, które później wykorzystuje centrala. Idealne byłoby wydanie książki, która podaje dziesiątki przykładów na skuteczne działania w innych krajach i argumentuje ich potrzebę wprowadzenia także w Polsce. Można w ten sposób udowodnić skuteczność części programu np. obniżki podatków i ich wpływu na finanse publiczne.

    Każdą demonstrację i pochód ochrania specjalna straż i dba ona także o bezpieczeństwo liderów. Wyłapuje prowokatorów i publikuje internetowe czarne listy.

    Działacze lokalni powinni współpracować z każdym, kto chociaż częściowo zgadza się z ich postulatami. Warto budować poparcie np. ochraniając eksmitowanych lokatorów, walcząc z degradacją środowiska (śmiecenie lasów, zatruwanie rzek…) i proponując rozsądne rozwiązania infrastrukturalne.

    2. Stworzyć własne media.

    Zaczyna się od internetowych gazet, blogów, telewizji i radia internetowego. Jeśli znajdą się na to środki, z czasem można gazety wydawać w wersji papierowej. Należy skupić się na portalach jak Twitter. Są one z natury głupie, lecz zmienia się forma informacji w cyfrowym świecie. Ludzie nie czytają długich artykułów i gazet, a oczekują krótkich i celnych komentarzy. Wszystko inne przewijają.

    Dzięki mediom można powoli odkłamywać rzeczywistość i wprowadzać większą część ludzi. To jak Gajówka przyjmowana malutkimi dawkami przez tygodnie, miesiące, lata. Większość wychodzi dzięki temu na ludzi.

    3. Napisać w końcu porządny program.

    Bez pobożnych życzeń i kwestii, które sprawią, że 95% ludzi skwituje to prychnięciem i wróci do głosowania na PiS. Jak do czegoś nie da się ludzi obecnie przekonać, to się o tym nie pisze i nie mówi. Jak do czegoś można ich przekonać posługując się innym językiem, to tenże język dostosowujemy. Ważne jest, by ludzi sprowadzać na właściwą ścieżkę, a informacje przekazywać im powoli. Zaczyna się powoli, rozsądnie, bez radykalnych postulatów i z logiczną argumentacją. Przydaje się tutaj edukacja klasyczna liderów i podstawy retoryki.

    Program musi być oparty na realnych wyliczeniach. Jeśli proponuje się zmniejszyć wydatki, to bierze się budżet i liczy wszystko co do grosza. Ja w ten sposób wyliczyłem, że bez zwalniania choćby jednego biurokraty, bez podbierania pieniędzy na szkoły, szpitale itp. a tylko dzięki zmniejszeniu skali MARNOTRAWSTWA (wyjazdy, auta służbowe, promowanie gender, finansowanie GW…) można oszczędzić około 40-50 miliardów… czyli tyle, ile wynosi luka w budżecie. Bez reformy ZUS, KRUS czy NFZ można doprowadzić do nadwyżki budżetowej. Wystarczy znajomość matematyki na poziomie gimnazjalnym.

    4. Szkolić ludzi, którzy będą latami zakładać firmy, starać się wejść do administracji, wymiaru sprawiedliwości, policji i wojska.

    5. Odbudować elity.

    Zaczyna się od edukowania i wychowywania młodzieży. Własna szkoła, zajęcia domowe, wspólne kursy dla dzieci ludzi z partii… Wystarczy edukacja klasyczna. Wpajanie zdrowych wartości. Nauka języków i przygotowywanie ich do objęcia władzy w tym państwie. Potrzeba elit intelektualnych, jak i klasy średniej. Samodzielnych, świadomych i krytycznych obywateli. Zaczyna się zatem od naszych dzieci.

    6. Przygotować się na wieloletnie i żmudne działania.

    Bo tu chodzi o cierpliwość. Nie wychowamy naszych dzieci w miesiąc. Nie stworzymy mediów w tydzień. Nie wprowadzimy ludzi do samorządów przy najbliższych wyborach, bo rok temu zarejestrowaliśmy partię i ktoś tam nas kojarzy. Tutaj potrzeba długoletniej strategii i kopania dołów pod systemem.

    Tymczasem „Zmiana” wyskoczyła jak królik z kapelusza. Bez oddziałów rejonowych, bez mediów, bez działalności edukacyjnej, wychowawczej i kulturalnej. Wyskoczyli i krzyknęli: wyjdziemy z Unii, wyjdziemy z NATO, zawiążemy sojusz z Rosją, a wy pożałujecie.

    No i co? No i jajco.

    Jest może 200 aktywnych członków, zero ludzi w samorządach i zero planów dla rozwoju poszczególnych miast, zero mediów, zero działalności na rzecz odbudowy elit, a za to miliony ludzi, którym „Zmiana” kojarzy się z „Putlerem” i „zielonymi ludzikami”.

    Bardzo szczerze i prawdomównie. Gajówkowicze mogą poprzeć i parę osób przyklaśnie. Efekt zerowy. Bo na dzień dobry mamy nawet nie strzał w stopę, co strzał w łeb.

    Tu nie chodzi o to, by o wszystkim informować Naród pierwszego dnia i skazać się tym samym na ekskomunikę. Liczy się skuteczność.

    I mój drugi komentarz:

    Czego potrzeba do ewentualnego zwycięstwa?

    1. Pieniędzy.

    One wszystko ułatwiają, lecz nie są warunkiem koniecznym do skutecznego działania.

    By rozwijać organizację/partie/stowarzyszenie wystarczy szerokie grono sympatyków opłacające małe składki członkowskie. Inicjatywa Pana JO jest idealnym przykładem na to, że nawet portal internetowy może być miejscem, gdzie znajdziemy ludzi chętnych do opłacenia wspólnego działania. Ile zrobił Pan JO i sponsorzy działania, a ile może organizacja posiadająca kilkuset członków?

    Poza tym jest wiele możliwości zarobku np. sprzedaż gazet czy prowadzenie wspólnych kawiarni. Jest to właściwie rozwiązanie idealne, gdyż mamy wtedy miejsca na spotkania, piątkowe wykłady, sobotnie panele dyskusyjne, przypadkowi goście zostawiają u nas pieniądze, a na stołach znajdują nasze ulotki.

    2. Miejsc spotkań.

    Na początku wystarczają domy i mieszkania, a z czasem musi to być gęsta sieć lokali.

    Chodzi o to, by mieszkańcy Wrocławia, Krakowa czy Lublina mogli spotkać się w jednym miejscu i posłuchać wykładów gości, a przy okazji by mieli miejsce na punkty informacyjne, magazyny sprzętu i na noclegi dla działaczy z centrali.

    Sam z doświadczenia wiem, że to nie jest niemożliwe. Znajdywałem wiele osób chętnych do udostępniania mi niewykorzystywanych przez nich lokali i to nieodpłatnie, w imię wspólnego działania.

    Kawiarnie i restauracje naszych działaczy po raz kolejny mogą nam udostępniać przestrzeń.

    Wiąże się z tym coś ważnego, mianowicie odrodzenie idei spółdzielni i tworzenie miejsc dla spotkań przyszłej klasy średniej i elit. Przed wojną naukowcy czy artyści mieli swoje lokale, gdzie mogli prowadzić wspólne dysputy. Znany był chociażby pewien lokal we Lwowie, gdzie uczeni rozmawiali wieczorami po łacinie – plus dla kogoś, kto odgadnie co to za miejsce.

    3. Zaplecza technicznego.

    Potrzeba nam własnych serwerów i stron internetowych, co jest tak naprawdę najmniejszym problemem. Mamy w Polsce wspaniałych informatyków, a środowiska kojarzone jako „prawicowe” są wręcz przystanią dla umysłów ścisłych.

    Potrzeba także możliwości druku własnych ulotek, plakatów i należałoby stawiać billboardy w ogrodach działaczy.

    4. Wyszkolonych kadr.

    Podstawą każdej organizacji jest stosowna ilość szeregowców i oficerów. Zacznijmy od tych pierwszych:

    Działacze lokalni są zazwyczaj niewyszkoleni i niedouczeni. Potrzeba nam zatem szkoły agitatorów – sieci prowadzonych przez organizację kursów realnych i internetowych, na których uczono by działaczy w jaki sposób należy rozmawiać z ludźmi, jak odpowiadać na najczęstsze zarzuty i pytania itp. Potrzeba tu też jasnego stanowiska organizacji, czyli zwyczajnej instrukcji, z której każdy działacz dowie się jakie jest stanowisko centrali i jak najskuteczniej można za daną rzeczą argumentować. Dalsza nauka retoryki trwałaby samoistnie dzięki panelom dyskusyjnym.

    Ważne jest też, by Ci działacze lokalni prowadzili biały wywiad i żeby wyciągali ciekawe dane statystyczne, a także personalne.

    Potrzeba nam zarówno danych, które można wykorzystywać na niekorzyść przeciwników, jak i informacji o każdej osobie, która sprzeciwia się sprawie. Potrzeba zatem szczegółowych list i opisu członków każdej antypolskiej organizacji.

    Ważne jest stworzenie „Bazy Danych Statystycznych”. Konkretnie: w tym kraju, danego roku, ten rząd podjął decyzję o wprowadzeniu takiego systemu emerytalnego, efekty są takie. Potem kolejny kraj i kolejny przykład. Dokładna i szczegółowa analiza, a na koniec wnioski. Co się sprawdza, co wszędzie działa dobrze, jakie postulaty są szkodliwe. Bez bicia piany, czyste liczby i fakty.

    5. Mediów.

    Zasada jest prosta: skoro nie ma przychylnych nam mediów, to tworzymy nasze własne.

    Niewielkie wydatki poniesiemy tworząc telewizję czy radio internetowe na wzór TV Republiki, bądź Kontestacji. Nic nie kosztuje także wydawanie internetowych periodyków, które z czasem mogą się także ukazywać w formach papierowych.

    Potrzeba także nowoczesnej walki o wyborców, więc nie obejdzie się bez aktywności na portalach społecznościowych.

    Poza tym trzeba skończyć z narzekaniem i pesymizmem. Mamy wiele gazet i periodyków, które pękają w szwach od komentarzy politycznych, a brakuje w nich konkretnych rad: jak założyć firmę, jak sobie radzić z barierami prawnymi, jak walczyć z urzędnikami, wywiadów z ludźmi, którzy dali sobie radę z systemem… Koniec z mediami negatywnymi, pełnymi jojczenia i marudzenia.

    6. Dobrze zorganizowanych i zabezpieczanych akcji.

    Podstawowa sprawa to ludzie, którzy przyjdą parę godzin wcześniej, zajmą planowane stanowiska, rozstawią sprzęt i zabezpieczą teren. Lokalne oddziały muszą wydzielać ekipy zabezpieczenia technicznego imprez np. do nagłośnienia, innych od transportu, a także grup inicjatywnych.

    Nie może być tak, że wystawia się garstkę osób (w tym ludzi starszych, kobiety i dzieci) na demonstrację, której w każdej chwili może zagrozić policja, bądź jakaś bojówka. Dlatego też tak niewiele kobiet chodzi na demonstracje i marsze, szczególnie z dziećmi.

    Jeśli ktoś pamięta starcia w 2010 przed Pałacem Prezydenckim to musiał dojść do wniosku, że w kulminacyjnym momencie zabrakło 30-50 młodzików w glanach, którzy nie pozwoliliby hołocie na obrzucanie farbą schorowanych emerytek.

    Potrzebna jest zawsze mała obstawa, która filmuje prowokatorów dobrymi kamerami i sztab lokalny do ich identyfikacji. Im trzeba składać także wizyty i to nie w celu siania agresji, wręcz przeciwnie. Powinniśmy dawać im do zrozumienia, że wiemy kim są, jak się nazywają, gdzie mieszkają i gdzie pracują.

    Odnośnie działań policji czy straży miejskiej – to samo. Filmować wszystko i wszystkich. Na większych demonstracjach iść na czele z osobami, które mają immunitety np. dyplomaci. Po czym najważniejsze: zaatakowanie ich mateczników. Odwiedziny u rodziców i dziadków. Wręczenie sąsiadom ulotek, by wiedzieli, że sąsiad zza ściany pałuje młodych patriotów. Chodzi o napiętnowanie każdego w jego własnym środowisku, tam gdzie czuje się najbezpieczniej.

    Chodzi też o grupę chłopców, którzy stanowiliby obstawę każdego wiecu i nie pozwalali do jego rozbicia przez nikogo. Nikt by nie zagłuszał lidera, gdyż wtedy chłopcy zabieraliby mu gwizdek, łamali paluszki i wytaczali z tłumu. Jeśli ktoś próbowałby polemiki, to chłopcy zaczynaliby gwizdać, hałasować, bądź podchodziliby do delikwenta, co powinno wystarczać (w zależności od szerokości ich barów).

    Na Marszu Niepodległości cały czas popełniamy te same błędy:

    a) Dajemy się kierować na most i przechodzimy w miejscach, gdzie jest wiele bocznych uliczek i alejek.
    b) Nie ma zorganizowanego sztabu prasowego, który kręciłby i puszczał na żywo relacje z imprezy, wywiady z uczestnikami i który zdołałby szybko zmontować parę krótszych i dłuższych filmików z demonstracji.
    c) Co się wiąże z powyższym; brak ludzi, którzy staliby z kamerami na balkonach i w oknach klatek schodowych.
    d) Brak tajniaków w tłumie, którzy filmowaliby zajścia ukrytymi kamerami.
    e) Brak kontroli nad tłumem.

    7. Dobrego poinstruowania oddziałów lokalnych.

    Nie może być tak, że zniszczenie centrali kończy się zniszczeniem całej organizacji, jak obserwowaliśmy to nie raz.

    Lokalni działacze mają posiadać strategie i taktyki działania z centrali, lecz w razie problemów muszą realizować je samodzielnie. Muszą mieć zdolność do błyskawicznej koncentracji, a także do działań w pełni autonomicznych, niczym dobrze zorganizowane komórki wywiadowcze i terrorystyczne.

    Oddziały lokalne muszą ochraniać ludzi eksmitowanych z ich mieszkań, nagłaśniać afery korupcyjne, chronić miejscową przyrodę np. walcząc z zaśmiecaniem lasów i rzek, a także muszą proponować konkretne rozwiązania infrastrukturalne i rozwojowe dla wszystkich regionów.

    8. Młodzieżówki i think tanków.

    Pierwszych do „czarnej roboty” jak roznoszenie ulotek, a drugich do wsparcia naukowego – analiz, przykładów, statystyk…

    9. Prawdziwych liderów.

    Ludzi z nieskalaną przeszłością i z odpowiednimi charakterami. W retoryce i prezencji każdego można podszkolić.

    10. Długofalowej strategii.

    Jak wielokrotnie pisałem, Polacy żądają rewolucji oraz cudu tu i teraz. Nie nastawiają się na długoletnią pracę u podstaw i to jest efekt wszystkich naszych przegranych powstań, zrywów, a także organizacji, które od ponad dwudziestu lat tkwią na swoich kanapach i podgryzają się wzajemnie.

    Musimy być jednak przygotowani na to, co należy robić w perspektywie roku, dwóch lat, pięciu, dziesięciu i dwudziestu.

    Potrzeba nam własnych szkół, choćby i prowizorycznych. Zaczyna się od nauki domowej i spotkań rodzin z dziećmi danej organizacji. By nasze dzieci wychowywały się z rówieśnikami W NASZYM środowisku! Wrogowie mają swoje szkoły i uniwersytety, a nas spycha się na bok i nasze dzieci muszą wychowywać się wespół z patologią. To błąd. Należy umożliwić im normalny rozwój, konserwatywne wychowanie i edukację klasyczną. Muszą być przygotowywane na objęcie władzy w tym kraju. Muszą być przygotowane na działanie w KONSPIRACJI. Na zajmowanie stanowisk w radach miejskich, w związkach zawodowych, w zakładach pracy, w szkołach, w szpitalach i w wojsku. Muszą zacieśniać kontakty z rówieśnikami w tymże środowisku, a nie poza nim. Potrzeba nam wspólnych miejsc i rodzinnych imprez. Potrzeba nam przyszłej elity intelektualnej, starannie wychowanej i wyszkolonej przez nas, a nie przez profesorów-koczowników.

    Brak działań edukacyjnych i wychowawczych dla naszej młodzieży, a także brak zaangażowania w działania kulturalne to podstawowe błędy.

    Podobnie zresztą jak rozpamiętywanie historii, gdyż nic bardziej nie przeszkadza w naszym rozwoju i postrzeganiu rzeczywistości, jak niekończące się spory o Żołnierzy Wyklętych, Powstanie Warszawskie, rozbiory czy „rozliczanie komuny”.

    11. Konkretnego programu.

    Czyli faceta, który weźmie budżet Polski, policzy co do grosza ile mamy niepotrzebnych wydatków, marnotrawstwa i ile można oszczędzić na każdej reformie. Tak, by posiadać konkretne wyliczenia dla dziennikarskiej hieny, która powie, że program to populizm i że proponuje się jedynie zwiększanie wydatków. Potrafiłby to zrobić gimnazjalista, więc pora na dorosłych i doświadczonych.

    Musimy napisać wprost:

    Warszawa wydaje xxx na promocję lobby LGBT i gender.
    Kraków wydaje xxx na premie dla urzędników.
    ZUS wydaje xxx na flotę aut służbowych i szkolenia w Miami.
    NFZ wydaje xxx na ciasteczka i catering.
    Ministerstwo Kultury wydaje xxx na gazetki ukraińskie i teatrzyki żydowskie.
    Ministerstwo Sportu wydaje xxx na plakaty i logo, którego przez lukę prawną nie wykorzysta.

    Oszczędności: yyy. Według moich szacunków, bez zwalniania choćby jednego biurokraty i bez jakiejkolwiek reformy NFZ czy ZUS, a tylko przez ukrócenie zwykłego marnotrawstwa można oszczędzić dość, by załatać lukę w budżecie, czyli jakieś 40-50 miliardów.

    ===

    Wszystko co napisałem to OCZYWISTOŚCI. Coś, do czego dojść mógł 16-latek, bo wtedy miałem tyle lat, gdy pisałem to po raz pierwszy. Dziś jestem 5 lat starszy i wszystko widzę tak samo jak wtedy.

  6. Załóżmy, że tacy ludzie dojdą nagle w Polsce do władzy 🙂

    Co nam to da, skoro nie mają nawet kadr przygotowanych do zrobienia porządku w samorządach? Co nam po ludziach, którzy nie weszli nawet do rad miejskich, a wystawiają swojego kandydata na prezydenta?

    Jeśli działa się ponad dwadzieścia lat i nie potrafi się zdobyć chociaż dwóch małych miejscowości powiatowych, to na pewno nie można powierzyć takim osobom władzy w państwie.

  7. mistrzYoda said

    Ad 5
    Tylko pytanie, czy jest w tym kraju chęć do takiej akcji? Nasz marsz rezydentów w Warszawie udało się zorganizować również dzięki temu, że przyszli na niego stażyści i studenci. Bo sporej części społeczeństwa, nawet gdy walczy się o oczywiste dla niej sprawy, po prostu się nie chce.

  8. NICK said

    NIC nowego. Pod słońcem.
    Państwo. Moiściewy.
    To wszystko już było we Gajówce!
    Piszcie nowe. Recepty.

  9. RomanK said

    Demolowanie instytucji państwa, na czele z wymiarem sprawiedliwości, już dziś skutkuje m.in. dualizmem prawnym i już choćby z tej przyczyny jest groźne. Zgadzam się również z Giertychem w całej rozciągłości, gdy podkreśla, że wszyscy staliśmy się obecnie w jakimś sensie zakładnikami jednego człowieka, który paradoksalnie nie piastuje w państwie oficjalnie żadnej funkcji, poza przewodnictwem rządzącej partii.

    ” Jak to jest wymiar sprawiedliwosci?…to pan- panie Motas- wymien sie na lby z…kunie!..jak sie kun zgodzi!

    I prosze nikogo z tych -ktrorych pan wymienia nie porownywac z „..ujem”…
    Jesli juz to raczej porownan szukajta na zdjeciu z wesela u wlasnej ciotki.

    Demolowanie instytucji państwa, na czele z wymiarem sprawiedliwości, już dziś skutkuje m.in. dualizmem prawnym i już choćby z tej przyczyny jest groźne. Zgadzam się również z Giertychem w całej rozciągłości, gdy podkreśla, że wszyscy staliśmy się obecnie w jakimś sensie zakładnikami jednego człowieka, który paradoksalnie nie piastuje w państwie oficjalnie żadnej funkcji, poza przewodnictwem rządzącej partii.

  10. NC said

    Maciej Motas naprawdę mota:

    „Demolowanie instytucji państwa, na czele z wymiarem sprawiedliwości, już dziś skutkuje m.in. dualizmem prawnym”

    Wymiar sprawiedliwości został zdemolowany w 1945, i wbrew nadziejom naiwnej ludności, ta demoralizacja i dualizm prawny zostały systemowo zabetonowane pod tzw. okrągłym stołem, i tak to trwa do dzisiaj.

    Giertych poszedł na służbę do żydokomunistów, którzy chetnie go przyjęli, bo mieli dużą satysfakcję z wciągnięcia osoby z tym nazwiskiem w działalność zmierzającą do demontażu państwa narodowych.

  11. Greg said

    Koalicja PIS-LPR-Samoobrona mogła zrobić dużo dla Polski.
    Zagrywka Kaczyńskich była ,,doskonała”
    Od tej pory Roman (się zmienił)
    Uznał PIS za wroga nr.1

  12. Hmm… I ani jednego cytatu z wypowiedzi Giertycha… wraz z kontekstem oczywiście…

  13. SAP said

    Liga Polskich Rodzin. Nazwa zakłada, że jest jakaś liczba, mnogość polskich rodzin, a nie jedna polska rodzina. Jeśli jest mnogość to należałoby te rodziny w tej mnogości jakoś uporządkować od rodzin podstawowych do rodzin wiodących, będących wzorem polskiej rodziny, godnej szacunku i naśladowania a nawet pretendujących do roli przewodnictwa innym rodzinom. Pan Romek nie zadał sobie trudu by taką rodzinę, czy rodziny wskazać i wspierać. A jeśli wspiera to te niepolskie.

  14. Ad. 13

    LPR nie różnicował rodzin polskich. Jak pan.

  15. SAP said

    Myli się pan. Do swojej partyjki brał – powiedzmy – jednostki z rodzin średnich i w dodatku samych patałachów, głupszych od niego, by błyszczeć na ich tle.

  16. RomanK said

    ad 11….Panie Greg…mogla..LPR mogla i chciala….
    Te mozliwosci przekreslili Giertychowie!..przy pomocy Kuchcinskiego.
    Pierwsza niedopuszczalnym bledem i samowola Giertychow bylo pchanie sie do wborow prezydenckich bez zadnej najmniejszej szansy!
    Bez zgody wiekszej ilosci liderow partii i ich ostrzezen …zamarnowali ogromna ilosc partyjnych pieniedzy… materialow i ludzkiego czasu…
    Zamiast wyciagnac wnioski obrazili sie i zaczeli spiskowac probujac putchu.
    Dokonali tego lamiac statut Partii i usuwajac pana Wrzodaka i innych…
    To spowodowalo rozlam Partii.
    Szukajac ratownikow wlasnych pozycji…Giertychy przylepili sie do Kaczynskich…liczac na wieksze benefity….i tu sie zawiedli:-))))
    Stad niechec ich do ….Kaczynskiego…., ktory sie nimi poprostu- jako deklarujacymi poglady narodowe – dmowszczyzne- szczerze i autentycznie bzydzi. Kiedy sie spostrzegl w czas Kuchcinski tez dostal obzydzenia, i jak pan widzi urzad marszalkowski:-)))) Dlatego- ze sie i szczerze i w czas nawrocil i sluzy wiernie, a ze czasem pierdnie..to sie uchyli okna zrobi przeciag…z ktorym wyleci paru goji..co pan wlasnie obserwuje po odrzuceniu wniosku o jego odwolanie:-)))).
    Swoje uslugi oferowali przesiadujac w Ambasadzie…co skonczylo sie tym, ze zamiast zostac unicestwionymi – Amerykanie nakazali karmic ich na wypadek przypadkowego wypadku, kiedy moga sie przydac do nastepnego rozbicia prawdziwego ruchu narodowego- jesli taki by sie odrodzil..co jest bardzo prawdopodobne,i non stop pozostaje najwieksza zmora neoconow i ich parchatej klienteli w Polsce.
    Stad Biuro Adwokackie ,z ktorego przymusowo korzystaja lokaje Amerykanskich Interesow, karmiac bufonow, ktorzy musza co raz pytac -jak wysoko moga skakac , kiedy slysza beben:-)))) tzn utrzymywac sie musza z pracy, a nie z wlasnosci:-))))
    Takich wzgledow nie mogl oczekiwac swp Lepper….ani jego partia.
    Socjalizm tak….ale bez parc how…za hoo hooo…. bo taki socjalizm gojow to jest poprostu nic innego tylko zwykly faszyzm:-))))
    Tak ze gdyby przyszlo to wszystko zawrzec symbolicznie w alegorii pomnika…to propunuje pomnik – Judasza w rozpaczy walacego konia:-))))

  17. La Reine Toronto said

    Przyznam ze wierzylam w LPR i Romana G. i jego ojca tez; wielu Polakow w Toronto pokladalo nadzieje w Giertychach i angazowalismy sie tu zeby dostali wiele glosow; potem nie moglismy zrozumiec jak doszlo do upadku LPR i dlaczego tylu ludzi o troszke rozbieznych pogladach bylo oczernianych i zmuszonych do opuszczenia LPR.

    Nie moge Giertychom tego wybaczyc a juz jego podskoki na wiecu KOD”u dopelnily mej nawet ‚nienawisci’ bo tu chodzilo o odrodzenie ruchu narodowego a Giertychowie szli na prywate i tyle.

    Panie Romanie popieram Pana ocene i do dzis nie moge tym panom wybaczyc!

    Do lamusa z nimi i nie dawac im kolejnej szansy!

    Koniec! basta!

  18. Maćko said

    PAnie Romanie, a co jest z tym zaangazowaniem Giertycha w dzialania roszczeniowe zydowskie w stosunku do Polski. Wzmianki o tym byly na ciemnogrodzie ale powteiordzenia w sieci nie znalazlem. Pozdr.

  19. L2P said

    samosijna krytryka

    Polacy wciaz nie rozumieja na czyjej sa tacy, a przeciez nawet juz ja sami obsluguja..`uklad samoczynny`
    ciezki musi byc jakis przypadek – `intel zwapnial`..obcogenne jakies sie zrobilo ?

  20. Boydar said

    Jeżeli ostatnie zdanie z (16) dotyczy nawet pośrednio TW Kunia, to w świetle weryfikowalnych faktów jest ono bezzasadne – jeśli delikwent nie ma jaj albo ma zbuki, to o żadnym onanizowaniu się mowy być nie może. Jaki jest w rzeczywistości TW Kuń, każdy widzi. I nie jest tak, że kiedyś był inny; teraz tylko wylazło. Rozpirzenie tamtej „inicjatywy” było ze wszech miar słuszne, bez względu na to czy dokonało się przypadkiem czy celowo. Przy czym cel dewastatorów nie musiał być tym, o którym ja teraz piszę. Jeśli miliony ludzi poszłyby za LPR (co wielce prawdopodobne) ich zawód i frustracja byłaby taka sama a może i większa niż pod koniec drugiej eS.

  21. Greg said

    Zgadzam się z Panem R.K
    Dodam jeszcze tylko tyle.
    W znaczący sposób do upadku LPR przyczynił się ,,ojciec dyrektor” i R.M.
    Cała masa ludzi, przecierała oczy ze zdumienia na propagandę z anteny R.M, plującą na LPR!(za pośrednictwem ludzi PIS)
    Wielu prawych i poczciwych ludzi przestało wtedy ,,dawać na tacę R.M.”
    Taka polityka R.M. trwa do dzisiaj.
    Za tym stała oczywiście jeszcze jakaś loża Bi-czy coś tam.

  22. Maćko said

    21 Greg – ciekawe… zastanawialem sie nad rola RM jako uziemienia zbyt aktywnych pradow spolecznych. Uspokojenia mas. Podobnie mozna popatrzec na Gajówke. Piorunochron i amortyzator. Nieliczne apele do dzialania pozostaly ABSOLUTNIE bez odzewu.
    Wpadly jak mucha w melase.

    19. L2P – co pan rozumie pod okresleniem „uklad samoczynny” ? Samosterowny?

  23. Greg said

    #Maćko.
    Szambo i jeszcze raz szambo!
    Nie ma już komu zaufać!
    R.M. czym się różni od Rmf-fm? (różańcem na antenie) i tylko tym!!!

  24. Maćko said

    23 Greg. Nie jestem tego taki pewien. Równie mozliwe jest, ze w RM scieraja sie rózne prady, manipulacyjne zewnetrzne z patriotyczno-katolickimi naturalnie w RM istniejacymi.
    Jesli ocenimy caloksztalt dzialalnosci RM to jest na pewno dla Polski, KK i normalnych ludzi bardzo pozytywny.

    Juz sam fakt, ze wielu Polaków NIE slucha innych stacji, które sa zdecydowanie antypolskie, to jest punkt pozytywny.

    Czytam w bystrymfonie Nasz Dziennik – duzo w nim dobrego.

    A bledy i wypaczenia wszyscy popelniamy. Jeszcze niedawno, na przyklad, mialem dobre zdanie o Pilsudskim… w co az mi sie nie chce teraz wierzyc. 😉

    Na zakonczenie – oskarzanie JPII i Rydzyka o zydowskosc jest szkodzeniem Polsce wymyslonym przez agenture wplywu i powielanym przez uzytecznych ignorantów.

  25. NICK said

    Nnno, no… .

  26. L2P said

    ci sami, wciaz ci sami, wdeptuja nachama i jewlokwentnie Polske w bloto z ochto, oby sie nie podniosla bo strzezonego i diabol strzeze…
    i ani mru mru na temat…zawsze od tematu..

    a samoczynnosc wystepuje wtedy kiedy wbrew obiegowej opini,..Polak sam sie zroluje i na tacy poda i jeszcze zapyta czy jest strawny…

Sorry, the comment form is closed at this time.