Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Tresura przeciw chwastom

Posted by Marucha w dniu 2016-09-14 (środa)

Trojeść amerykańska

Trojeść amerykańska

Dziś poniedziałek, więc tematyki przyrodniczej darować nie mogę, bo to moje stare i ważne hobby. Poznajmy ciekawy przykład badań nad naturalnym zwalczaniem chwastów – króliki przeciw trojeści.

Gdyby ludzie mogli rozmawiać ze zwierzętami na swoim poziomie, mogliby spróbować przekonać je do czegoś lub coś im wyperswadować. Np. mogliby podjąć z nimi temat roślin inwazyjnych: „Spróbujcie tego. Jest to nowe i może trzeba będzie trochę się do smaku przyzwyczaić, ale to warto jeść bo jest dla was pożywne i wartościowe. A ponadto ten gatunek potrzebuje mieć naturalnego tępiciela w tym środowisku i to jest rola dla was”.

Taka właśnie rozmowa odbyła się – po węgiersku – z dzikimi królikami w sprawie trojeści amerykańskiej (Asclepias syriaca), toksycznego chwastu zawleczonego do Europy jako kwiat ozdobny, który obecnie dość agresywnie rozrasta się tu w stanie dzikim. Zespół węgierskich biologów – Anita Ducs, Andrea Kazi, Agnes Bilko – pod kierownictwem dra Vilmosa Altbackera z uniwersytetu Kaposvár, przekonał w inteligentny sposób grupę dzikich królików, aby zaczęły dobrowolnie żywić się także, a może nawet przede wszystkim, trojeścią.

W swojej ojczyźnie, czyli w Ameryce Północnej, trojeść odgrywa kluczową rolę jako żywiciel gąsienic danaida wędrownego (Danaus plexippus) słynnego motyla z rodziny Nymphalidae, zwanego też monarchą, legendarnego gatunku migracyjnego, który każdego roku na wiosnę wykonuje masową wędrówkę z nadmorskich zimowisk w Meksyku i Kalifornii do Quebecu i Ontario w Kanadzie, pokonując ok. 3000 km (sic!). Ten temat jest sam w sobie tak niesamowity i intrygujący, że też chciałbym obiecać, iż o nim kiedyś wiecej ciekawego napiszę.

Danaidy wędrowne

Danaidy wędrowne

Trojeść jest pełna gorzkawego mleczu (stąd angielska nazwa ‘milkweed’, węg.csorbóka), zawiera ok. 10% kauczuku, jest miododajna, ale i toksyczna, zwłaszcza dla koni i przeżuwaczy (bydła, owiec, jeleni). Nie jest jednak trująca dla królików, które jeśli chodzi o żywienie, są gatunkiem dość odpornym, mało wybrednym i bardzo elastycznym. Np. zamknięte w klatkach i pozbawione innego pożywienia, króliki będą jadły trojeść i świetnie na niej rosły, a także dobrze się rozmnażały.

Jest to nawet logiczne, no bo skoro trojeść potrafi dostarczyć gąsienicom monarchów tyle składników i kalorii, aby mogły potem w wersji imago pokonać na swoich wiotkich motylich skrzydełkach niewiarygodny dystans od Kalifornii do Labradoru, to przecież musi być bardzo pożywna.

Króliki są zresztą w podobny sposób odporne także na toksyczne działanie gorzkawych liści innej amerykańskiej rośliny, też występującej powszechnie niemal jako drzewny chwast – robinii amerykańskiej (Robinia pseudoacacia) zwanej u nas akacją (prawdziwa akacja rośnie w Afryce). W dzieciństwie jeżdżąc na wakacje na wieś karmiliśmy króliki klatkowe (przemiłe zwierzątka i wspaniałe zajęcie dla dzieci) w 90% tylko liśćmi tej naszej „akacji” i wyrastały znakomicie. Akacja też jest pożywna, bo przecież należy do rodziny roślin strączkowych (Fabaceae), ma strąki jak fasola i nawet nazywa się ją czasem grochodrzewem. Jest również wybitnie miododajna.

Liście akacji

Liście akacji

Oczywiście króliki w klatkach i króliki dzikie to zupełnie inny problem. Ale dr Altbacker podjął się zadania „przyuczenia” dzikich królików do diety z trojeści, ponieważ przedtem zauważył, że różne ich populacje w parku narodowym Kiskunság miały odmienne tradycje i preferencje żywieniowe. Np. króliki w jednej części parku lubowały się zimą w jedzeniu jałowca, a w drugiej części parku króliki unikały tej rośliny, mającej niewątpliwie bardzo silny i specyficzny smak oraz energicznie broniącej się żywicą.

Eksperymenty, jakie wcześniej przeprowadził z nasadzeniami jałowców różnego pochodzenia wykazały, że różnica polegała nie na diecie, tylko na stołownikach. Po prostu króliki z jednej populacji były do tego pokarmu wdrożone i nawykłe, a inne nie.

Gąsienica monarchy

Gąsienica monarchy

Praktyka nakłaniania zwierząt do zaakceptowania nowej rośliny w diecie nie jest bynajmniej nowa. Pasterze i farmerzy od wieków potrafią przestawiać całe stada przeżuwaczy na nową dietę, ponieważ np. cielęta i jagnięta z reguły uczą się na pastwisku wybierania roślin jadalnych od swoich matek.

W tym przypadku zadanie było jednak z dwóch względów trudniejsze: zespół Altbackera miał do czynienia z gatunkiem dzikim, a w dodatku młode króliki rozchodzą się po terenie natychmiast po wyjściu z nory i nie mają już odtąd kontaktu ze swoją matką, a więc nie mają możliwości, aby czegokolwiek się od niej nauczyć.

Jednakże nie tylko obserwacja zachowania matek jest sposobem na nauczenie się tego, co warto jeść, a czego unikać. Króliki mają dwa inne sposoby na zapoznanie się z dietą roślinną dorosłych swego gatunku. Pierwszym jest oczywiście smak mleka matki, w którym zachowane są składniki diety roślinnej. Wszystkie panie, które karmiły dzieci piersią wiedzą, jak ważna jest dieta matki dla podniebienia niemowlęcia: kiedy będzie się ono krzywiło, kiedy ssało chętnie, a kiedy dostanie kolki i bólu brzuszka. Żadne mleko nie jest obojętne na skład diety samicy, która to mleko wytwarza.

Każdy, kto lubił pić świeże mleko prosto od krowy (a ja uwielbiałem) ten potrafił po jego smaku rozróżniać dzień, w którym krowy poszły na wiosenną trawę. Wielu rozróżnia smak dużo głębiej. Dzieci sąsiadów wujka Stefana i cioci Heli w starej wsi nad Bzurą, gdzie spędzałem w dzieciństwie najpiękniejsze wakacje mojego życia, znane były z tego, że lubiły pić mleko tylko od jednej z ich krów (a mieli dwie, jednakowo wypasane i karmione) i nigdy nie dawały się oszukać. (Dziś sądzę, że ta druga krowa musiała być chora.)

Dziki królik

Dziki królik

Króliki mają także drugą ważną możliwość nauczenia się składu diety dorosłych swego gatunku. Królik wydala dwa rodzaje kału: ciemne, miękkie i wilgotne – pokryte śluzem – bobki nocne tzw. cekalia (cekotrofy), oraz dużo większe, jaśniejsze, twarde i suche bobki dzienne.

Każdy hodowca królików dobrze o tym wie, choć może nie każdy zastanawiał się nad tym, dlaczego tak jest i co to znaczy. Tych ciemnych, nocnych bobków znajduje się zwykle dużo mniej, ponieważ króliki dość szybko je zjadają. W zasadzie tylko te jasne i suche bobki są ich ostateczną wydaliną, dość zresztą czystą, a w przypadku dzikich królików nawet całkiem przyjemnie pachnącą, ponieważ żywią się one wonnymi ziołami leśnymi.

Miłośników przyrody namawiam do tego, aby kiedy na spacerze natkną się w lesie na suche bobki królika (a w lesie nie ma zajęcy, są tylko króliki; zając to zwierzę otwartych pól, zresztą zupełnie inne biologicznie od królika i nawet z nim nie spokrewnione. Zając nawet nie jest gryzoniem!) roztarli je w palcach i spróbowali powąchać.

Bobki gazeli, które także żywią się ziołami w pustyni, są ponoć tak przyjemnie pachnące, że dawniej Beduinki zbierały je i wrzucały sobie między piersi, aby rozgrzane i rozpuszczone ich potem wydzielały miłą ziołową woń. Znajomy Jordańczyk opowiadał mi, że robiło to spore wrażenie na ich mężach. Wierzę mu, bo na mnie też by z pewnością zrobiło.

Oba rodzaje kału królika: wilgotne cekalia i ostateczne bobki suche

Oba rodzaje kału królika: wilgotne cekalia i ostateczne bobki suche

Skąd jednak bierze się taka cekotrofia (dwuetapowe zjadanie pokarmu) znana z biologii niektórych gatunków? Królik nie potrafi przeżuwać pokarmu tak jak krowa, i ma za krótkie jelita, aby w pełni wykorzystać pobierany pokarm, często przecież o małej wartości odżywczej. Dlatego musi przepuścić go przez przewód pokarmowy dwukrotnie.

Cekotrof (pierwszy kał) formowany jest w jelicie ślepym; zawiera większe ilości wody, białka oraz bakterii (u królika cekotrof zawiera 140×1010 komórek/g suchej masy, a ostateczny suchy kał tylko 30×1010 komórek/g suchej masy).

Króliki z jednej rodziny często znajdują i zjadają w nocy cekalia innych osobników, mają więc możliwość poznania smaku i składu ich diety. W ten sposób dr Altbacker, zadbawszy o to, aby zarówno mleko matek, jak i cekalia, z jakimi stykała się królicza dziatwa i młodzież zawierały smak trojeści, nauczył je zamiłowania do zjadania tego ziela. Jako dorosłe wolały je nawet od standardowego pokarmu laboratoryjnego.

Istnieje jednak inny problem. Większość dzikich królików rodzi się zimą i wczesną wiosną, a trojeść pojawia się dopiero w maju. Teoretycznie młode nie mają więc szans, aby zetknąć się z cząsteczkami z trojeści w mleku matki ani w kale krewniaków w tej samej norze. Zespół Altbackera stwierdził jednak, że molekuły zjedzonych wcześniej ziół pozostają dość długo w organizmie samicy – najprawdopodobniej głównie w jej tłuszczu zapasowym i są stamtąd powoli uwalniane, zwłaszcza do mleka, w późniejszym czasie, co najmniej jeszcze przez trzy miesiące. Zespół przekonał się, że także te króliki nie gardziły trojeścią, aczkolwiek nie zjadały jej już tak chętnie jak króliki z grupy celowo karmionej poprzez organizm matki świeżą trojeścią i w mleku i w cekotrofach.

Kiskunsági Nemzeti Park

Kiskunsági Nemzeti Park

Następnym etapem będzie więc wprowadzenie do parku Kiskunság królików z grupy trojeściolubnej i przekonanie się, co będzie dalej, a zwłaszcza jaki efekt będzie to miało dla dalszej ekspansji trojeści w środowisku.

Niestety, władze parku nie zgadzają się na dodatkową populację królików w Kiskunság. Argumentują, że przecież „Vad nyulak is az invazív fajok, mert hozták Spanyolország a rómaiak” (dzikie króliki są już i tak gatunkiem inwazyjnym, jako że zostały sprowadzone na Węgry z Hiszpanii jeszcze przez Rzymian). Prawdopodobnie część obecnej populacji królików trzeba więc będzie odłowić, aby w ich miejsce wprowadzić nową grupę – tę „zadaniową”. Byłoby bowiem dziwne, gdyby tak obiecujący eksperyment Altbackera miał utkwić na tak błahej ostatniej przeszkodzie… (BJ)

dr Vilmos Altbacker

W otwartym cyklu PRZYRODA I ŚRODOWISKO na moim blogu ukazały się dotychczas:
01.Poranek w raju/film/
02.Miłość w przyrodzie (21.05.2015)
03.Biebrzański Park Narodowy (25.05.2015)
04.W krainie Czarnej Hańczy/film/
05.Z kamerą nad Bugiem (24.08.2015)
06.Głębokość połowów (14.09.2015)
07.Dziobem i pazurem (28.09.2015)
08.Powrót bobra (19.10.2015)
09.Przyroda Kaukazu (16.11.2015)
10.Dzika przyroda Tatr (28.12.2015)
11.Rafy koralowe (4.01.2016)
12.Z korporacyjnej łączki (18.04.2016)
13.Wielkie migracje (8.08.2016)
14.Wyplute pestki daktyli (15.08.2016)
15.Tresura przeciw chwastom (12.09.2016)

http://jeznach.neon24.pl

Komentarzy 10 to “Tresura przeciw chwastom”

  1. Maćko said

    A tymczasem IG Farben ( Zwane popularnie Bayer ) kupilo sobie innego truciciela – Monsanto.

    Czyzby w zamiarze zmniejszenia ilosci szkodników na Ziemi, zwanych Homo Sapiens Untermenschen?

    (zródlo po polsku moze nie najlepsze ale przynajmniej nie GWniane )

    http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1668168,Oferta-koncernu-Bayer-ws-przejecia-Monsanto-zostala-przyjeta

  2. revers said

    Eh, kroliki ostatnio bylem na dzialce z ogrodniczej, przeksztalcona w dzialke reakracyjna, a nowa pani wlascicielka dzialki chociaz sama leczy sie na nowotwor, sama nie oszczedzala sie, ani gosci, ani mleczy spryskiwala krotko sciety trawnik zabojczym srodkiem biologicznym, cos z repertur chemicznych IG farben-Bayer herbicydami o ostrym naftalenowym zapachu.

    Dopiero na interwencje meza, na jeden raz dla spokoj chemitrailsom ogrodowym i jak tu z niedzielnymi gosposiami rozmawiac, jak instykt samozachowawczy zawodzi coraz liczniejsza rzesze lemingow, ktorzy tylko biegaja po hipermarketach i wykupuja to co sie da na chwasty, szkodniki i na siebie.

  3. Siekiera_Motyka said

    ” jak instykt samozachowawczy zawodzi coraz liczniejsza rzesze lemingow, ktorzy tylko biegaja po hipermarketach i wykupuja to co sie da na chwasty, szkodniki i na siebie.”

    Rolnik nie jest lepszy pod tym względem.

  4. NICK said

    Wypraszamy sobie. (3).
    Znaczy: przytul się do normalnego rolnika, P. S_M.

    Tyyyle razy pisałem… .
    Jako dowód zapodam tulenie się Gospodarza. Do Polskich Bieszczad i normalnych ludzi.

    Normalnych polskich rozmów.
    Normalnych ocen.

    Paaanie. Rolnik?
    Ci, cisi, co ziemi dotykają codziennie… .

    Oczywiście. Są zwolennicy pomidora bez smaku… .

  5. Isreal said

    ad4 tych cichych już niema…
    niemal…

    jest ich tylu, że zupełnie są bez znaczenia społecznie…
    niemal….

    i wypraszanie sobie nic nie zmieni…
    niemal…

  6. Bodzio said

    (…) zając to zwierzę (…) zupełnie inne biologicznie od królika i nawet z nim nie spokrewnione
    Pewnie, wspólna rodzina zającowate – co to za pokrewieństwo?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zającowate

    Zając nawet nie jest gryzoniem!
    Słuszne spostrzeżenie 😉 zajęczaki w ogóle nie są gryzoniami.

  7. Maćko said

    6. Bodzio – dzieki za sprostowanie! Szanowanko.

  8. Boydar said

    Pewnie że nie są; ale już jak Wam tak dobrze idzie, to wytłumaczcie to moim drzewkom.

  9. revers said

    „Rolnik nie jest lepszy pod tym względem.”

    umowmy sie są rolnicy pochodzący z soli i roli ziemii naszej, i są rolowcy, rolują miejskich na wszystkim, często dzierzawcy.

    Dzis mówiło sie w mediach o legalnej marichuanie, która mają hodować pod ścisłym nadzorem: MON, Ośrodki Akademickie i wybrańcy, no to jesteśmy w europie i na nie byle jakim haju.

  10. Regina said

    Ad.Revers. Ten specyfik, który stosowała na działce,pana znajoma,to z pewnością „Roundup”. Wprowadzony na polski rynek przez firmę z Warszawy. Podmiot nazywa się Monsanto(!)Polska Sp.zoo. Specyfik sprowadzili z Belgii,z firmy: Monsanto Europa. Jak widać,Monsanto zadomowiło się na dobre w Europie.Srodek ten jest bardzo niebezpieczny. Degraduje się dopiero po 15-tu latach, przedostaje się do owoców i jarzyn. Niestety,na chwasty dobra jest kopaczka i dwie ręce.Ja od wiosny do jesieni,mam problem z chwastem-podagrycznikiem,istna zaraza.Ogród ma 24 ary,jest więc co robić.

Sorry, the comment form is closed at this time.