Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Coraz głębiej…

Posted by Marucha w dniu 2016-09-17 (sobota)

dzialka-na-chmielnejPani prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz znalazła się w opałach z powodu afery związanej z tak zwaną reprywatyzacją działki pod Pałacem Kultury im, Józefa Stalina, dla niepoznaki adresowaną przy ulicy Chmielnej.

Odszkodowanie za tę działkę jej poprzedni właściciel, obywatel duński, otrzymał na podstawie tzw. umów indemnizacyjnych, jakie w latach 50-tych i 60-tych Polska zawierała z różnymi państwami. Na ich podstawie państwa te przejmowały od Polski zobowiązania odszkodowawcze za mienie ich obywateli znacjonalizowane w Polsce.

Ale sprytni adwokaci („ach, ci nasi adwokaci; to są zdrajcy, to są kaci!…”), zwłaszcza którym szczęśliwym trafem udało się wkręcić do warszawskiego magistratu własne żony, by tam zajmowały się nieruchomościami, nie takie sztuki potrafią wyczyniać, toteż i tę działkę powtórnie „zreprywatyzowali”. Doszło nawet do tego, że na mieście coraz głośniej mówi się o „mafii”, która przez całe lata uwłaszczała się na warszawskich nieruchomościach, znacjonalizowanych w swoim czasie przez Bolesława Bieruta.

W tej mafii uczestniczyli nie tylko prawnicy, nie tylko magistraccy urzędnicy, ale również bezpieczniacy z tak zwanych „służb”, bez których w Polsce żaden szwindel odbyć się nie może. Nie po to UB za czasów Bieruta łamało „burżujom” kości, żeby teraz oddawać ich potomstwu to, co z takim trudem udało się reakcyjnej hydrze wyrwać z łap razem z paznokciami.

Pani Hanna, przeżywająca rozmaite ekstazy z Duchem Świętym, znakomicie nadawała się na fasadę i – jak przypuszczam – właśnie dlatego mieszkańcy Warszawy nie mogli bez niej wytrzymać, dzięki czemu prezyduje już trzecią kadencję.

Aliści teraz na celownik wzięła ją, zasadniczo popierająca Platformę Obywatelską „Gazeta Wyborcza” i nacisnęła cyngiel. Pani Hanna początkowo zachowywała wzgardliwe milczenie, zaś jej podwładni próbowali przerzucić odpowiedzialność na Ministerstwo Finansów – że mianowicie nie informowało ich o wspomnianych umowach indemnizacyjnych.

Ta linia obrony była jednak niezbyt grzeczna, bo jakże wierzyć w opowieści, jakoby habilitowany doktor praw – a takim tytułem szczyci się pani Hanna – nic o umowach tych nie wiedział? Toteż pani Hanna w pewnym momencie zdecydowała się rozpocząć wyrzucanie z magistrackiej pirogi rozmaitych murzyńskich chłopców na pożarcie, ale ci – zanim jeszcze rzuciły się na nich krokodyle – zaczęli się pani prezydent odgrażać niezawisłym sądem. W tej sytuacji pani Hanna deklaruje intencję „całkowitego wyjaśnienia sprawy” – bo chyba nic innego nie może już zrobić.

Dlaczego jednak ktoś postanowił panią Hannę odstrzelić? Na takie pytanie mógłby odpowiedzieć tylko strażnik warszawskiego labiryntu – ale nie można wykluczyć, że nie tyle o panią Hannę tu chodzi, tylko o rozmontowanie struktur władzy w stolicy państwa w momencie, gdy upłynie termin ultimatum, jaki Komisja Europejska wyznaczyła Polsce i przede wszystkim w Warszawie trzeba będzie stwarzać fakty dokonane.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Odpowiedzi: 10 to “Coraz głębiej…”

  1. AniaK said

    Prawdziwe kłopoty pani prezydent Warszawy mogą się zacząć jak zobaczy testament i kilka dokumentów po mojej Babci 🙂

  2. Dictum said

    Panie Stanisławie, i tak się wszystko zakończy wesołym oberkiem

  3. guła said

    Znaleziono papiery z których jednoznacznie wynika; ten Duńczyk to obywatel Polski 🙂

  4. Z mocy prawa said

    Z tego co widziałem, jak swego czasu przedstawiono dokumenty świadczące o polskim obywatelstwie tego Duńczyka to był tylko jego akt urodzenia z 1891 r. (urodzony w Warszawie). Ten dokument nie świadczy o polskim obywatelstwie. Ogólnie rzec mówiąc Duńczyk w chwili wejścia w życie ustawy o obywatelstwie polskim w 1920 r. musiał na terytorium RP mieć stały „pobyt” a raczej mało jest to prawdopodobne. Poza tym mógł jeszcze je utracić z mocy prawa. Są też wyroki, które wskazują, że posiadanie obywatelstwa polskiego i wypłacenie odszkodowania jako dla obywatela innego państwa nie świadczy, że działka ta pozostała jego własnością bo był obywatelem polskim, a dostał pieniążki jako obywatel Danii. Tak więc działka ta jest własnością Skarbu Państwa, a HGW powinna wznowić postępowanie w sprawie zwrotu Chmielnej. Tyle w temacie.

  5. Bodzio said

    ten Duńczyk to obywatel Polski

    Wiemy, wiemy…

  6. Bronisław said

    Re: 3. Panie Dictum! A to ma oznaczać, że żyjemy już w „Judeopolonii”, iż czują u Nas zupełnie bezkarni?!!! Łączę pozdrowienia! Trzeba Nam będzie z pomocą Bożą odzyskać Nasze Najjaśniejsze i Wielkie Królestwo Polskie!!!

    Króluj Nam Chryste!!!

  7. NC said

    „Odszkodowanie za tę działkę jej poprzedni właściciel, obywatel duński”
    Czy ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości co do narodowości tego duńskiego obywatela?

  8. RomanK said

    Kleptokracja ma wiele macek imoznych protektorow!

    Okradziono Haiti z pomocy dla ofiar katastrofy:

    http://jimmarrs.com/news_events/news/the-trillion-dollar-conspiracy-censored/

  9. Isia said

    … Nie tylko w Warszawie …

    „Sędzia z Poznania zatwierdzała fałszywe dokumenty, dzięki czemu jej mąż „odziedziczył” kamienicę. (…)” Sprawa wyszła na jaw dzięki dociekliwości lokatorów kamienicy.

    więcej w: http://www.niewygodne.info.pl/artykul7/03284–Wzajemna-poblazliwosc-nadzwyczajnej-kasty-ludzi.htm

  10. Boydar said

    „Coraz głębiej”. Tak patrzę na ten tytuł i zastanawiam się co pod nim leży. Co dla mnie znaczy „coraz głębiej” a co dla kogoś. Po dłuższym namyśle dochodzę jednak do wniosku, że faktyczne „głębiej” będzie dopiero wtedy kiedy scena finałowa z Brutusem i Juliuszem powtórzy się na zebraniu loży Kopernik. I wqurwieni chłopcy jak jeden mąż zrobią „głębiej”. Gdyby tak jeszcze przypomnieli sobie tradycję Masady … ech … pomarzyć sobie można.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kopernik_(lo%C5%BCa_wolnomularska)

Sorry, the comment form is closed at this time.