Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Co się dzieje w Rosji i w USA – 24.09.2016.

Posted by Marucha w dniu 2016-09-26 (poniedziałek)

Izrael Szamir: „Coraz więcej władzy, więcej pieniędzy i więcej kontroli wędruje do coraz mniejszej grupki ludzi. Zostaliśmy pozbawieni naszych praw i wcale tego nie zauważyliśmy”.

Zachodnie media coś dziwnie nie komentują wyniku wyborów w Rosji. A zawsze miały tyle do powiedzenia – pisze pani Tiamat. – Obecne wyniki głosowania w Rosji to policzek dla całej ‚zwei Partei & zwei Kandidaten’ oligarchii w wielu krajach zachodnich (w tym w Polsce).

Rosyjska Duma jest w naszych nowoczesnych czasach najbardziej reprezentatywnym parlamentem: Zarówno liberałowie, jak i komuniści, i narodowcy, mają swoją silną reprezentację. Wszystkie trzy partie mają wspólny mianownik; jest to gospodarka kraju. Podobno stół na trzech nogach dobrze się trzyma. Podziwiać należy też odwagę, z jaką rząd zadecydował, iż znaczna część kandydatów do Dumy jest wybierana bezpośrednio przez elektoraty, a nie przez partie. Na to nie stać żadnego rządu ‚w cywilizowanym świecie’.

Na Zachodzie kandydaci są wybierani przez banki i oligarchie, nie przez naród. Naród dostaje dwóch podstawionych pajaców, na których ma prawo głosować. Ażeby zagłuszyć jakiekolwiek inne propozycje, to się urządza show – karnawał: Rio z Hollywoodem przy akompaniamencie szmelc-paki w ogromnie niewybrednym stylu.

Pisze Izrael Szamir (Israel Shamir), rosyjsko – izraelski pisarz, tłumacz i dziennikarz:

OSTATNIA SZANSA DEMOKRACJI

Rosyjskie wybory przebiegły tak gładko jak jedwabna sukienka pod naciskiem dłoni. Rządząca partia, Jedyna Rosja, otrzymała dużą większość miejsc w Dumie, podczas gdy trzy inne partie, komuniści, nacjonaliści i socjaliści podzielili się resztą. Partie prozachodnie, jak poprzednio, nie przekroczyły progu wyborczego i zostały poza parlamentem.

Frekwencja była bardzo niska. Oficjalne dane mówią o godnych szacunku 48%, ale doniesienia z dnia wyborów wskazują, że była dużo niższa. Ostatnie raporty z elekcji mówiły o 20% dla Moskwy oraz 16% dla St. Petersburga. Te wskaźniki zaczęły rosnąć po godzinie 17:00. Edward Limionow, znany pisarz i bystry obserwator sceny politycznej, jest przekonany, że dane o frekwencji zostały sztucznie poprawione.

Jedyna Rosja – Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew

Jedyna Rosja – Władimir Putin i Dmitrij Miedwiediew

Nowa ordynacja wyborcza (mieszanina systemu większościowego i proporcjonalnego) uprzywilejowuje partię rządzącą. Bardzo ciężko powiedzieć, czy rosyjskie wybory zostały sfałszowane, a jeśli tak, to w jakim stopniu.

Jeśli jakaś partia ma powody do skarg, to komuniści, a nie prozachodni nacjonaliści czy liberałowie. Wbrew temu, co mogliście usłyszeć [od zachodnich massmediów], komuniści są jedyną alternatywą dla rządów Putina; prozachodnie partyjki są małe i coraz mniej popularne. Komuniści (jak pozostałe dwie partie) są życzliwi Putinowi, wspierają jego politykę zagraniczną i są gotowi udzielać dalszego poparcia. Wspierały powrót Krymu do Rosji i opowiadają się za wojskową interwencją na Ukrainie.

Putin jest najbardziej umiarkowanym politykiem akceptowalnym dla rosyjskiej opinii publicznej. Jakakolwiek demokratyczna alternatywa Putina byłaby bardziej radykalna, komunistyczna czy nacjonalistyczna. Wszyscy rosyjscy politycy w dojrzałym wieku byli członkami partii komunistycznej, socjaliści to byli członkowie Partii Komunistycznej, którzy odeszli na skutek rozłamu, przeprowadzonego z Kremla w celu osłabienia przeciwnika.

 

W tych wyborach Kreml założył dwie alternatywne partie komunistyczne i wielu Rosjan głosowało na nie, błędnie myśląc, że oddają głos na Partię Komunistyczną. Jeśliby rosyjscy spin-doktorzy pracowali dla Hillary Clinton to zalaliby kraj i sondaże dziesiątkami Trumpów w nadziei, że wyborcy błędnie zagłosują na nie tego Trumpa.

Zgadzając się z polityką zagraniczną Putina, komuniści, socjaliści i znacząca mniejszość w rządzącej Jedynej Rosji kwestionuje liberalną politykę gospodarczą i finansową. Woleliby wziąć za gardła oligarchów, wprowadzić kontrolę przepływów walutowych, przeprowadzić re-nacjonalizację sprywatyzowanych gałęzi przemysłu i wzmocnić opiekę społeczną. Nie mogliby tego zrobić, nawet gdyby wygrali wybory – prezydent Putin mógłby powierzyć misję tworzenia rządu liberałowi Miedwiediewowi czy arcy-liberałowi Kudrinowi.

Problemem są ograniczone kompetencje Dumy. Konstytucja została napisana przez rosyjskich liberałów i ich amerykańskich doradców w celu uniemożliwienia Rosjanom odzyskania ich majątku ukradzionego przez żydowskich oligarchów. Konstytucja dała prezydentowi prerogatywy cara i zminimalizowała wpływy parlamentu. Została narzucona Rosji w 1993 roku, po próbie pozbawienia urzędu ówczesnego prezydenta Jelcyna, który zamiast ustąpić wysłał na parlament czołgi. Jelcyn ochronił urząd za pomocą nowej konstytucji którą odziedziczył Putin.

Nasz przyjaciel Saker pisze, że „te wybory były wielkim zwycięstwem Władimira Putina”. Czy to jednak prawda? Partia Jedyna Rosja zbiera bardzo różnych ludzi, od prozachodnich prywatyzatorów do zaprzysiężonych komunistów. Łączy ich dążenie do władzy. Tak samo mogliby wspierać Putina jak go potępić i domagać się jego ustąpienia. Są podobni do Partii Regionów prezydenta Janukowycza na Ukrainie czy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego z czasów Gorbaczowa. Jeśli nastaną kłopoty, to odsuną się od swojego prezydenta.

Putin mógłby znacznie silniej uchwycić władzę, gdyby zezwolił na więcej wolności i demokracji, i wsparł się na swoich rzeczywistych zwolennikach zamiast na karierowiczach. Woli jednak karierowiczów. Zobaczymy, czy będzie musiał tego żałować tak jak Janukowycz.

Można powiedzieć, że nie ma wiele demokracji w wepchnięciu do bezsilnego parlamentu tłumu bezbarwnych potakiwaczy. Parlament nie jest miejscem do dyskusji, jak powiedział Borys Gryzłow, lider Jedynej Rosji. „To nie jest miejsce walki politycznej czy bitw ideologicznych, to miejsce konstruktywnego tworzenia prawa” – dodał. Rosyjska, prawie nieograniczona, wolność słowa jest całkowicie bierna, bez konsekwencji w czynach i właśnie to jest frustrujące. Nawet demonstracje są ograniczone i mogą się skończyć aresztowaniem. Gryzłow mówił: „Ulice to nie miejsce na akcje polityczne czy demonstracje, ale na uroczystości”.

Jeśli taka jest funkcja parlamentu, to kogo on obchodzi? Czy można winić większość Rosjan że zamiast głosować, pozostali na wsi na daczach, ciesząc się pięknem babiego lata? – Co gorsza, jest coraz mniej powodów, aby głosować – w każdym kraju. W Europie różnice pomiędzy partiami praktycznie zanikły.

Francois Hollande i Nicolas Sarkozy

Francois Hollande i Nicolas Sarkozy

 

Weźmy Francję: jaka jest różnica pomiędzy Sarkozym na prawicy, a Hollande na lewicy? – Żadna. Pierwszy zniszczył Libię i zintegrował Francję z NATO, drugi chce zniszczyć Syrię i posłusznie wykonuje amerykańskie rozkazy.

Nie ma żadnej różnicy pomiędzy partiami w Szwecji. Wszystkie popierają przyjmowanie miliardów uchodźców, potępianie rasizmu, integrację z NATO i antyrosyjską histerię.

Jaka jest różnica pomiędzy torysem Cameronem a laburzystą Blairem? – Żadna. NATO, bomby, zwolnienia podatkowe dla bogaczy to program obydwu.

Ludzie i parlamenty mają bardzo mało do powiedzenia w dzisiejszej Europie – tak mało jak w Rosji. Brytyjczycy głosowali za Brexitem. Super! Czy będzie Brexit? – Nie. Nowy, wybrany przez nikogo, rząd Teresy May zepchnął sprawę wyjścia z Unii na dalszy plan za niezbyt pilną korespondencję w rodzaju aprobaty dla nowego budżetu dla ogrodu zoologicznego. Może brytyjski rząd zdoła rozpatrzyć sprawę w ciągu roku lub dwóch – albo lud zapomni o głosowaniu.

Za kilka miesięcy Teresa May powie, jak Stefan Dedalus odpowiedział, czy odda funta, którego pożyczył: „Pięć miesięcy. Wszystkie moje komórki się zmieniły. Teraz jestem inny, nowy. Ktoś inny pożyczył funta”. Inna Brytania głosowała za Brexitem, komórki uległy zmianie. Zagłosujmy ponownie, albo lepiej, w ogóle o tym zapomnijmy.

Wiele osób, z którymi rozmawiałem, jak papuga powtarza nową mantrę: „Tylko emeryci i bezrobotni rasiści głosowali za Brexitem”. Pani Clinton dostarczyła nam nazwy tej grupy: „deplorables” (przegrani, fajtłapy). To określenie zwolenników Trumpa pasuje do głosujących za Brexitem. Te fajtłapy to ludzie nie pasujący do panującego neoliberalnego paradygmatu.

Oboje siebie warci – tak twierdzi tłumacz Metro i ja też

Oboje siebie warci – tak twierdzi tłumacz Metro i ja też

 

Clinton mówiła o fajtłapach na spotkaniu z bogatymi zbokami z Wall Street, na spotkaniu z wpisowym sto tysięcy dolarów za miejsce. Zdobycie banków czy tworzenie miejsc pracy nie pomoże, jesteście ofiarami męskiego szowinizmu.

Pewnie, ale zdobycie banków i stworzenie miejsc pracy pomoże ludziom pracy. Nie obchodzą nas łazienki „unisex” czy promocja kobiet na prezesów. Mamy inne zmartwienia: jak zdobyć stabilną pracę, dach nad głową i wychować dzieci. Dlatego jesteśmy fajtłapami dla bogatych zboczeńców.

W Europie narodziło się nowe pokolenie partii politycznych, partie ciamajd. W Szwecji do dzisiaj jedyną partią, opowiadającą się przeciw NATO i Unii Europejskiej i masowemu przyjmowaniu imigrantów są Szwedzcy Demokraci, wykluczeni z debaty publicznej. Główne partie z prawicy i lewicy zapomniały o swojej dawnej wrogości i rządzą razem trzymając SD z dala od rządu, bo są przegrani. Skutek jest paradoksalny, coraz więcej ludzi popiera partię przegranych.

Francuski Front Narodowy Marine Le Pen to inna partia przegranych. FN domaga się wystąpienia Francji z Unii Europejskiej i zamknięcia drzwi przez imigrantami. Francuska lewica i prawica prędzej podporządkuje się szejkom z Arabii Saudyjskiej niż pozwoli wygrać wybory przegranym.

Przegrany Jeremy Corbyn prawie został usunięty z funkcji przewodniczącego Partii Pracy przez laburzystowskich posłów. Posłowie woleli aby ich partia była klonem Partii Konserwatywnej, aby wyborcy zostali pozbawieni możliwości prawdziwego wyboru. Corbyn walczył skutecznie i – miejmy nadzieję – poprowadzi partię do wyborczego zwycięstwa.

Coraz więcej władzy, więcej pieniędzy i więcej kontroli wędruje do coraz mniejszej grupki ludzi. Zostaliśmy pozbawieni naszych praw i wcale tego nie zauważyliśmy. Finansiści wraz z nową szlachtą, panami dyskursu, przejęli świat tak jak arystokracja w XI wieku.

Rosja, wraz ze swoją ograniczoną demokracją, ciągle wygląda lepiej: panowie dyskursu przyciągnęli mniej niż 3% głosów w ostatnich wyborach, choć są silnie nadreprezentowani w rządzie.

Ostatnia decydująca bitwa o zachowanie demokracji ma miejsce w Stanach Zjednoczonych. Wyborczy faworyt Donald Trump jest znienawidzony przez establishment polityczny, przez kupione media, dokładnie tak jak Putin, Corbyn czy Le Pen.

The Huffington Post opublikował list od wydawcy o następującej treści: „Donald Trump regularnie podburza do przemocy politycznej i jest seryjnym kłamcą, szalonym ksenofobem, mizoginem, rasistą, który zadeklarował że zakaże wszystkim muzułmanom, ponad 1,6 miliardowi ludzi, wjazdu do Stanów Zjednoczonych”.Człowiek tak znienawidzony przez wrogów demokracji zasługuje na nasze poparcie. Kiedy nadejdzie rewolucja, każdy kto nazwie swojego brata „ksenofobem, rasistą, mizoginem”, będzie ustawiony pod ścianą i rozstrzelany. Nie będzie to raczej rewolucja Sandersa.

Martwi mnie, że wrogowie Trumpa nie pozwolą na jego inaugurację, powiedzą pewnie, że Putin zawirusował maszyny wyborcze i wyślą sprawę do rozpatrzenia Sądowi Najwyższemu, a może spróbują go zabić? Najpierw pozwólmy mu wygrać. Trudno przewidzieć konsekwencje jego zwycięstwa. Newsweek, rozważając amerykańską pomoc dla Izraela, pisze: „Zwycięstwo Trumpa wprowadzi nową niepewność na świat, czego obawia się Izrael. Nikt nie ma pojęcia, co Trump może zrobić jako prezydent w dziedzinie stosunków międzynarodowych”.

To brzmi dostatecznie ekscytująco. Izrael obawia się demokracji, obawia się pokoju na Bliskim Wschodzie, obawia się nieposłuszeństwa Stanów Zjednoczonych, obawia się, że Żydzi utracą swoje uprzywilejowane miejsca w pierwszej klasie na górnym pokładzie, w biurze wydawcy czy dyrektora banku. Niech się boją. Konsekwencje zwycięstwa Trumpa mogą być dalekosiężne. On może przywrócić naszą wiarę w demokrację. Budżet NATO się skurczy, pieniądze zostaną skierowane na naprawę amerykańskiej infrastruktury zamiast na bombardowanie Syrii i Libii. Świat znowu pokocha Amerykanów [świat ma jednak swoją pamięć – przypis ZB].

Konsekwencje zwycięstwa Hillary Clinton będą tak krótkotrwałe jak nasze życie. Clinton przyniesie nam piekło wojny nuklearnej, wiecznej dyktatury Żelaznego Obcasa. Te wybory to czerwona i niebieska pigułka wyboru. „Bierzesz niebieską pigułkę, historia się kończy. Budzisz się w łóżku i wierzysz w to, co chcesz. Bierzesz czerwoną pigułkę, pozostajesz w Krainie Snów i pokażę ci jak daleko dojdziesz”. Na szczęście wiemy, jaki kolor ma Trump, a jaki Clinton.

http://www.unz.com/ishamir/democracys-last-chance/
Przetłumaczył: Metro

http://zygumntbalas.neon24.pl

Odpowiedzi: 5 to “Co się dzieje w Rosji i w USA – 24.09.2016.”

  1. peacelover said

    …niesamowity, wspolczesny , nowoczesny swiat !!
    psychopatow nie brak !!!
    (artykol dla ludzkiej inspiracji…!)

  2. Jurek said

    Czy napewno tylko współczesny?

    Wystarczy obejrzeć filmik od 2 do 6 minuty, by zauważyć, kto układa stosunki dużo wcześniej.

    .https://www.youtube.com/watch?v=QGBxHvbowf0

  3. Hasso C. said

    Szamir swietnie pisze, jak zawsze. I, niestety, ma racje, ze w Rosji maja ogromny wplyw takei gnidy jak Kudrin, Dworkowicz, Miedwiediew. Nie wiadomo, co by zrobil z Centralnym Bankiem i ekonomia w ogole, gdyby mial swobode ruchu. Wcale nie jest powiedziane, ze zaraz by wprowadzil socjalizm.

  4. Kronikarz said

    , – )

  5. Joe said

    Izrael napisal sporo prawdy….O Hilarii sama prawde…Natomiast Trumpa stawia pod sciana znakow zapytania.Panie Izrael…za Trumpem stoi cale gremium republikanskie.To gremium to nie sa „chlopcy z placu broni”.To POtezna sila na scenie swiata,z ktora nie tylko Pan Izrael musi sie liczyc…ale i panstewko Izrael.

Sorry, the comment form is closed at this time.