Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Smoleńscy prorocy, smoleńscy agnostycy

Posted by Marucha w dniu 2016-09-27 (wtorek)

Polskojęzyczna gazeta dla tubylców podniosła ostatnio wielkie aj-waj. Poszło o to, że jedna z pisowskich radnych była uprzejma stwierdzić, iż tylko tchórze nie pójdą do kin na najnowszą polską superprodukcję – „Smoleńsk”.

Nie podzielam zaskoczenia wypowiedzią radnej. Przeciwnie, uważam, że jest to konstatacja spójna i logiczna. I to w dwójnasób.

Po pierwsze film Antoniego Krauzego jest dyskusyjnej urody. Na popularnym portalu filmweb został oceniony na 2,8 z 10 możliwych punktów. Dla niedoinformowanych służę wyjaśnieniem, że przyzwoite filmy dostają tutaj oceny powyżej 6,5 punktu. Poniżej 5 punktów otrzymują produkcje zdecydowanie słabe a poniżej trójki totalne gnioty.

Wybranie się na taki film do kina może skutkować traumatycznymi przeżyciami artystycznymi, jest więc samo w sobie pewnym aktem heroizmu. Osobom bojaźliwym zdecydowanie odradzam takie niebezpieczne eksperymenty.

Wariant drugi: może jednak rzeczona radna pisząc „tchórz” miała na myśli niewielkiego, drapieżnego ssaka z rodziny łasicowatych. Wtedy inkryminowana teza jawi się jako oczywista – małe drapieżne ssaki nie chodzą do kina. Inna sprawa, że skoro radna ograniczyła się w swych przemyśleniach jedynie do przedstawiciela łasicowatych nasuwa się pytanie o inne gatunki ssaków. Np. osły – pójdą na „Smoleńsk” czy nie? Bo lemingi pewnie nie.

Zresztą cała pisowska działalność wokół „Smoleńska” czy też Smoleńska jest dla mnie źródłem nieustającej inspiracji. Dajmy na to takie „apele smoleńskie” doklejane ni z gruszki ni z pietruszki do rożnych okoliczności.

Znacznie jednak zabawniejsze od samej działalności okołosmoleńskiej są reakcję aparatu partyjnego na najlżejsze słowa krytyki. Lekko podpuszczeni działacze natychmiast niebywale się nadymają i niczym zasłuchane we własne głosy głuszce wykrzykują pełne słusznego gniewu tyrady. Każda negacja jedynie słusznej narracji traktowana jest jako obraza uczuć religijnych i w pewnym stopniu nią jest.

W tym samym czasie w anty-pise działalność kabaretowa rozwija się w równie zawrotnym tempie. Przykład pierwszy z brzegu: kreowany na lidera społecznego sprzeciwu alimenciarz wybrał się na pogrzeb „Inki”. Mamy w Polsce taki dobry obyczaj, że nie spieramy się nad grobową deską. Dlatego też na otwarte uroczystości pogrzebowe może przyjść kto chce, choćby alfons czy szuler, jedynie pod warunkiem że zachowa się przyzwoicie.

Najwyraźniej nie wiedzieli o tym aktywiści KOD, którzy postanowili urządzić sobie happening a przy okazji zdobyć palmę męczeństwa. Niestety, mimo heroicznych prób nie byli w stanie sprowokować członków MW i ONR-u. Ostatecznie KOD-omici musieli pobić się sami. Fantastyczną pointą całej sytuacji jest wywiad, który kilka dni później udzielił rzeczony alimenciarz. Wyszło wtedy, że nie za bardzo wie w czyim pogrzebie uczestniczył – twierdził, że jakiejś Stańczykowskiej.

W formacjach parlamentarnych antypisu jest równie dobrze. Za każdym razem gdy wydaje się, że poznaliśmy już gdzie jest szczyt samouwielbienia i ignorancji, Rysiu wspina się na jeszcze bardziej niedościgłe wyżyny obu dziedzin.

Ostatnio tuzy z nowoczesnej kropki zaproponowały powołanie Parlamentarnego Zespołu ds. Reprywatyzacji. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że taki zespół działa w Sejmie od grudnia zeszłego roku. Żeby było zabawniej w jego skład wchodzą także posłowie z partii Rysia. Tymczasem platforma zalega konsekwentnie na katafalku i oczekuje aż ktoś miłosiernie odprawi jakieś egzekwie lub chociaż odmówi cichy kadisz. Boki zrywać.

Wszystko to jest niepomiernie zabawne do momentu, kiedy nie spojrzymy z szerszej perspektywy. Wtedy bowiem zauważymy, że dwie główne siły polityczne w Polsce przestały robić z nas idiotów. Najwyraźniej uznały, że odniosły sukces i wystarczy ciemny lud w owym zidioceniu podtrzymywać.

Dlatego nie ma już u nas śladów merytorycznej debaty, są tylko proste emocje. Dodajmy emocje coraz niższe i prymitywniejsze. Nie ma argumentów – są epitety. Złośliwe oscylujące na granicy chamstwa a czasem ją przekraczające. Nie ma dyskursu – jest wrzask i wzajemne tłuczenie się po głowach, póki co symboliczne. Przynajmniej w większości przypadków.

Taki rodzaj „debaty” proponują nam elity III i IV RP. Sami sobie odpowiedzmy czy to nam odpowiada.

Przemysław Piasta
http://mysl-polska.pl

komentarzy 8 to “Smoleńscy prorocy, smoleńscy agnostycy”

  1. Ale na filmwebie na razie jest mnóstwo hejtu. Ocena tego filmu stopniowo idzie w góre. Za jakiś czas mysle, że może dojść nawet do 4 – 4,5.

  2. wanderer said

    Dudy smalone.

  3. NICK said

    I duby też.

  4. Joe said

    Zbydlecenie z UPAINY juz jest od dawna nad Wisla…tylko ze chwilowo cwiczone na cmentarzach…POwolutku zaczna sie okladac piasteczkami w „parlamencie”..
    Z bydlaka zawsze wychodzi Bydlak.

  5. wanderer said

    Duby tez..
    Ale przede wzystkim prezydenckie w sosie apelowym.

  6. NICK said

    Autor.
    „Wszystko to jest niepomiernie zabawne do momentu, kiedy nie spojrzymy z szerszej perspektywy. Wtedy bowiem zauważymy, że dwie główne siły polityczne w Polsce przestały robić z nas idiotów. ”
    Ho, ho, Autorze.
    Jeżeli Pan nie zauważa, że Pana coraz lepiej „idiocą”. To, niedobrze.

    Chyba, że pan chce idiocić mnie. To próbuj pan dalej.
    Inne fragmenty pominę.

  7. ojojoj said

    A czy w tym filmie jest pokazane jak Antos Wybuchy Dwa po uslyszeniu, ze jego szef lezy w kawalkach w blocie, popedzil pociagiem do warszawy az mu wiatr malo nie powyrywal jego bujnych loczkow? I o jakim tchorzostwie ta radna trabi?

  8. Damastes said

    Bardzo dobra i trafna recenzja filmu Smoleńsk:
    .https://www.youtube.com/watch?v=cuHTBAgEPOw

Sorry, the comment form is closed at this time.