Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dwie wiadomości

Posted by Marucha w dniu 2016-09-29 (czwartek)

Jak wiadomo, tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego. Najwyraźniej katastrofa po Edwardzie Gierku niczego nas nie nauczyła.

Właśnie ukazały się jednocześnie dwie informacje: pierwsza, że rząd pani premier Beaty Szydło zamierza rozszerzyć program rozdawnictwa o dopłaty do samochodów. Tęgie głowy ze sfer rządowych wykombinowały sobie, że ponieważ Polska nie ma ropy naftowej, ale za to jest samowystarczalna w dziedzinie energii elektrycznej, to będzie produkowała elektryczne samochody.

W tym celu rząd utworzy koncern z państwowymi spółkami energetycznymi jako udziałowcami. O takiej możliwości wspominał jeszcze w latach 70-tych Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”, gdzie znajduje się też najkrótsze, ale i najlepsze objaśnienie tzw. socjalizmu realnego:

„Jako tłocząco-ssącą pompę widzą ten system jego oczy, która jak gigantyczne serce pompuje z dołu, z góry tłoczy. Z dołu ssie pompa ludzką pracę bardzo zachłannie, metodycznie, by ją przerobić w swych komorach na płace oraz inwestycje. Płace spływają wąską rurką, a inwestycje – wielką rurą, co jak najściślej jest związane z systemu celem i naturą. Nie temu bowiem system służy, by prolet gnuśniał w dobrobycie, lecz aby wizje gigantyczne tytanów myśli wcielać w życie.”

Jednym w takich „tytanów myśli” był powiatowy sekretarz partii Piotr Wardęga, co to „w przedziwnej analogi z Gnomem (…) miał Żydówkę żonę” – ale nie o to przede wszystkim chodziło, tylko o to, że „Wardęga próżny był piekielnie; chciał mieć kopalnię i cegielnię, chciał także wznieść olbrzymią hutę…” – i tak dalej.

Więc teraz w ślady „tytana myśli” sekretarza Wardęgi podąża rząd pani premier Beaty Szydło, któremu już nie wystarczają podgrzewane siedzenia w zwykłych samochodach, tylko zamaniły mu się samochody elektryczne, podobnie jak w swoim czasie imperatorowej Katarzynie – zatoka Złotego Rogu. „Już jej rogi huzarskie nie wystarczają” – powiedział na tę wiadomość pruski król Fryderyk II.

Pewien szkopuł w tym, że nie wiadomo, kto będzie te elektryczne samochody kupował. Żeby obywatele je kupowali, resort energii ma zamiar dofinansować pierwsze 100 tysięcy wyprodukowanych aut elektrycznych wprowadzając system dopłat. Skąd weźmie pieniądze – tego na razie nie wiadomo, ale założę się, że z tego samego źródła, z którego pan wicepremier Morawiecki zamierza wziąć na sfinansowanie programu „repolonizacji” gospodarki, to znaczy – jej renacjonalizacji, tak jak było za sanacji.

Gdzie są pieniądze? Wiadomo – w bankach. No to na co jeszcze czekamy? Trzeba wziąć pieniądze z banków, to znaczy – pożyczyć, wybudować „kopalnie i cegielnie”, a potem się zobaczy.

Obok tych budujących i krzepiących informacji, z których przed naszym nieszczęśliwym krajem wyłania się różowy obraz świetlanej przyszłości za pożyczone pieniądze, pojawiła się druga informacja o grożącej naszemu nieszczęśliwemu finansowej katastrofie z powodu bankructwa systemu ubezpieczeń społecznych.

To bankructwo jest już faktem, ale kolejne rządy – zarówno wywodzące się z obozu zdrady i zaprzaństwa, jak i z obozu płomiennych szermierzy patriotyzmu – sztucznie rozciągają to bankructwo w czasie, żeby opinia publiczna nie skapowała, jak jest i nadal myślała, że jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej. W tym celu rząd premiera Tuska zabrał 130 czy nawet 140 miliardy złotych z OFE, no a rząd pani premier Szydło kombinuje, jakby tu zabrać resztę, ale tak, żeby nie pozostawić śladów. Prędzej czy później zabierze, bo nie ma innego wyjścia – ale co będzie, kiedy nie będzie już skąd zabrać? Wtedy nastąpi godzina prawdy w całej straszliwej postaci, oczywiście przy akompaniamencie płaczu i zgrzytania zębów.

W oczekiwaniu na ten moment nie mogę powstrzymać uczucia żalu, że w 1990 roku nie udało nam się (nam, to znaczy – Unii Polityki Realnej) przekonać opinii publicznej do pomysłu utworzenia Funduszu Emerytalnego z 30 procent akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych. Wielokrotnie prezentowaliśmy ten pomysł nawet za pośrednictwem telewizji, ale zdecydowana większość opinii publicznej nie uwierzyła nam, tylko nadymanym zarozumialcom w rodzaju pana Andrzeja Celińskiego, który nawet i dzisiaj demonstruje zadowolenie ze swego rozumu,

Oni o żadnym „Funduszu Emerytalnym” nie chcieli nawet słyszeć, bo w przeciwnym razie ich protektorowie z wywiadu wojskowego nie tylko przestaliby ich nadymać, ale jeszcze przełożyli przez kolano i przypomnieli, skąd wyrastają im nogi.

Warto dodać, że i pan prezes Jarosław Kaczyński też nie chciał słyszeć o żadnym „Funduszu Emerytalnym”. W rezultacie „prywatyzowane” przedsiębiorstwa państwowe zostały z błogosławieństwem soldateski viribus unitis rozkradzione i obecnie Funduszu Emerytalnego nie ma już z czego stworzyć.

Tymczasem bankructwo systemu wisi nad nami i coś trzeba z tym zrobić. Sprawy zaszły tak daleko, że nie ma już rozwiązań dobrych; są już tylko same złe. To, które poniżej przedstawię, też jest złe. Ono ma tylko taką zaletę, że inne są od niego jeszcze gorsze.

Pomysł polega na zlikwidowaniu przymusu ubezpieczeń społecznych. One byłyby nadal możliwe, ale wyłącznie jako dobrowolne. Gdyby tak zatem od 1 stycznia 2018 roku znieść przymus ubezpieczeń społecznych, to z tą chwilą ustałby dopływ tzw. „składek” do systemu, bo przecież żaden normalny człowiek nie zrobiłby tego głupstwa.

Tymczasem państwo ma zobowiązania, które zaciągnęło wcześniej i z których musi się wywiązać. Nie ma zatem innego wyjścia, jak tego samego dnia ustanowić podatek celowy na emerytury i renty. W pierwszych latach byłby on tej samej, a w porywach nawet większej wysokości co „składka” emerytalna, ale w miarę upływu czasu ta wysokość by się zmniejszała, aż wreszcie po 40 latach można by ten zupełnie już symboliczny podatek zlikwidować.

Wadą tego rozwiązania jest to, że dwa pokolenia (pokolenie, to 25-30 lat) obywateli zostałoby obciążonych nieekwiwalentnym świadczeniem – zwłaszcza pokolenie pierwsze, bo drugie już nieznacznie. Bez żadnej swojej winy, bo grzech zaniechania popełniło pokolenie poprzednie – dzisiaj pławiące się w rozmaitych „legendach”.

Jeśli jednak tego nie zrobimy, to nie dwa – ale wszystkie następne pokolenia będą obciążone świadczeniem rosnącym – bez względu na jego formalną podstawę. Oczywiście do momentu dopóki się nie zbuntują, nie poślą tych starców-wampirów do wszystkich diabłów – wśród nich również rozwydrzone damy, które dzisiaj tak pilnują swoich „wagin” i „macic”, żeby potem wyciągać proszalną rękę do cudzych dzieci. – aż wreszcie w katolickim społeczeństwie pojawi się masowe poparcie dla legalizacji eutanazji.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Odpowiedzi: 6 to “Dwie wiadomości”

  1. Agusia said

    Madre byly pomysly, ale mleko sie rozlalo i nad rozlanym mlekiem nie trzeba plakac.
    No coz, nie jestesmy w raju, nie wszystkie decyzje rzadzacych sa i beda madre. Wiec mi wystarcza, ze ten rzad w przeciwienstwie do poprzednich STARA sie dla DOBRA POLSKI, planuje lepsza przyszlosc.
    Ze za pożyczone pieniądze – byloby lepiej za wlasne, ale ich nie ma. To co? Skreslic plany?
    A co zlego w elektrycznych samochodach? A co zlego gdy socjalistyczny rzad „daje” szeroka reka?
    Tzn. w czym to dawanie gorsze od tego typu dawania w krajach dobrobytu (welfare state)?
    Przeciez zwyklym ludziom chodzi wlasnie o normalne codzienne, ale materialnie lepsze zycie.

    ——
    Pani Agusiu, pozornie bez związku…

    „Niech sobie źródło wyschnie w górach,
    Byleby mi płynęła woda w miejskich rurach.”
    (Adam M.)

    Admin

  2. Znakomity fragment o następnych pokoleniach (podkreślenie moje – R.):
    Oczywiście do momentu dopóki się nie zbuntują, nie poślą tych starców-wampirów do wszystkich diabłów – wśród nich również rozwydrzone damy, które dzisiaj tak pilnują swoich „wagin” i „macic”, żeby potem wyciągać proszalną rękę do cudzych dzieci – aż wreszcie w katolickim społeczeństwie pojawi się masowe poparcie dla legalizacji eutanazji.

    Patrzę, również tutaj we Francji, na pomarszczone mordy wielu starych choler, sierot po Cohn-Bendicie, popierających przez całe życie aborcję i socjalizm, a dzisiaj – z brak dzieci i tradycyjnych rodzin – wiszące psychologicznie na różnych stowarzyszeniach, zapewniających trochę ciepła i obecności.

    Jedna z nich, z zawodu nauczycielka, a z wyboru aktywistka związkowa, zapomniała nawet ochrzcić dzieci, a teraz, dawno porzucona przez męża, infantylnie wymiaukuje zachwyty nad wnukami i z afektacją i zapałem korzysta ze wszystkiego, co państwo (czytaj: podatnik) ma jej do zaoferowania (uczy się na przykład wszystkiego i już wie jak zastrugać kijek oraz dlaczego w nocy jest ciemno).
    Drugi babsztyl (niegdyś mężatka, na starość lesba) przesiedział życie na zbędnym stanowisku w niepotrzebnym ministerstwie, a teraz wydaje swoją względnie wysoką emeryturę na gonitwę za wszelkimi wydarzeniami artystycznymi i na podróże, bynajmniej nie na miotle.
    Zachłystywały się panienki wolnością brzucha i podbrzusza, a socjalistyczne państwo tak silnie podgrzało w nich samozachwyt, że żyją w nim do dzisiaj i zarzucają młodym pokoleniom nieumiejętność „korzystania z życia”.

    Niech się któregoś dnia nie zdziwią, jeśli młodzi, pozbawieni pracy i marzeń, dobrze natomiast „zaopatrzeni” w pozostawione przez staruchów państwowe długi, któregoś dnia się wściekną i walną po przywilejach. Jak jednak przy tym odróżnią ziarno od plew – nie wiadomo i powinno to martwić emerytów roztropnych, zdolnych jeszcze do krzyku i działania.

  3. NICK said

    Co do długów, P. Prezesie.
    Oficjalnie, Polacy, indywidualnie, są zadłużeni na 50 mld złotych.
    Oficjalnie.

    Każdy szczebel administracji. Państwowej, samorządowej i innej. Obarcza Nas kwotą, zależnie od źródła. Od 3 do 5 bilionów złotych. Premier, wojewoda, starosta, wójt, spółdzielnia. (…)

    Za Naszą wiedzą i zgodą. Zapożyczyli.
    To jest Nasz dług.

    O długu „dotacyjnym, unijnym” nie wspomnę.

    O czym My tu w ogóle rozmawiamy.
    Prawda, Panie Maćko?

  4. RomanK said

    Kazdy …ale to kazdy fundusz socjalny zasadza sie na demografii… Tak bylo od poczatku swiata… rodzice karmili dzieci dopuki nei urosly im zeby..i dzieci karmily rodzicow jak tym wypadly ich….Socjalisci wpadli na pomysl zalapania sie na miche u cudzych dzieci podlaczajac sie do michy ich rodzicow….
    Ale zbliza sie ,ze nei bedzi ekomu tej michy napelnic…..niepotrzeb ni zjadacze chleba dostana zastrzyk….

  5. Marek said

    Pan Stanisław, tutaj kapitalista libertysta pełną gębą…

    „Jeśli jednak tego nie zrobimy, to nie dwa – ale wszystkie następne pokolenia będą obciążone świadczeniem rosnącym – bez względu na jego formalną podstawę.”

    Nieprawda. Po prostu świadczenie emerytalne będzie zmniejszone, a nie podatki zwiększone.

  6. Zerohero said

    Polski przemysł nie potrafi obecnie zbudować samochodu bez importowania istotnych komponentów. Na razie ten przemysł w ogóle nie potrafi uruchomić masowej produkcji samochodu.
    Polska nie dysponuje również technologiami budowy istotnych komponentów do samochodów elektrycznych. No chyba, że to ma być wózek golfowy typu Melex.

    …więc dopłaty będą do importu.

Sorry, the comment form is closed at this time.