Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Niemcy doją Polskę i straszą ją! Badania i analizy pokazują jak bardzo Berlin eksploatuje polski naród!

Posted by Marucha w dniu 2016-10-02 (Niedziela)

Analizy zamówione przez nas wspólnie z polskimi władzami pokazują, że z 1 euro wydanego przez Niemcy w Polsce w ramach polityki strukturalnej 89 eurocentów wróci do Niemiec w postaci zamówień dla niemieckich firm mówił w 2012 r. komisarz UE ds. polityki regionalnej Johannes Hahn.

Polaków jednak wciąż straszy się, że przez eurorealistyczne rządy PiS i eurosceptyczną opozycję z Kukiz ’15 Niemcy zakręcą nam tzw. kurek ze środkami finansowymi płynącymi hojnie z Unii do Polski…

Do tego nasza wycofana postawa względem imigrantów ma zostać ukarana zmniejszeniem dotacji (podobno gigantycznych… wyliczanych na 9,4 mld euro rocznie – dane za 2015 r.). Więc jak to jest z tymi karmiącymi nas obfitą piersią Merkel Niemcami?

Inge Graessle, szefowa Komisji Kontroli Budżetowej Parlamentu Europejskiego, stwierdziła, że „krajom, które nie przestrzegają prawa unijnego, albo państwom, które niewystarczająco biorą udział w przyjmowaniu czy rejestrowaniu uchodźców, będą obcinane unijne dotacje” [Polska i Węgry – przyp. „PN”]. Takie wypowiedzi powtarzają się od roku.

Wcześniej m.in. wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel w wywiadzie dla „Bild” straszył, że kraje UE, które nie podzielają wartości wyznawanych przez Niemcy, nie mogą liczyć na niemiecką pomoc finansową. Oczywiście, niemieccy politycy utożsamiają pomoc unijną z bratnią pomocą niemiecką, bo to Niemcy najmocniej partycypują w budżecie UE. Nikt nie mówi jednak, ile na Unii czy na Polsce Niemcy zarabiają.

Zyski Niemiec są wielorakie. Po pierwsze, po wyeliminowaniu Francji z wyścigu o prymat w UE kanclerz Merkel jest politykiem numer jeden całej zjednoczonej Europy.

Po drugie, to Niemcy narzucają korzystne sobie kierunki gospodarcze Unii (przykład spolegliwej na ciche żądanie Niemiec, za rządów PO-PSL, Polski, ułatwiającej interesy niemiecko-rosyjskie jest tego najlepszym przykładem).

Po trzecie, Niemcy korzystają z rynków krajów tzw. drugiej prędkości, taniej siły roboczej, wykupują z łatwością kapitał, ziemie, nie mówiąc o hegemonii na rynku mediów (zwłaszcza drukowanych), co także ułatwiają przepisy unijne.

Po czwarte, jak stwierdził nawet austriacki polityk, Johannes Hahn, komisarz UE ds. polityki regionalnej, to Polska jest dojną krową Niemiec, a nie odwrotnie, a z każdego euro przeznaczonego do kraju nad Wisłą do kraju nad Renem wraca 89 eurocentów…

Tak znaczny powrót środków do Berlina związany jest z zamówieniami na towary, usługi, doradztwo i transfer, który zapewniają niemieckie firmy. Analiza, którą cytował unijny komisarz, pokazała jeszcze dobitniej zysk Niemiec na przykładzie zbilansowania dotacji przeznaczanych dla krajów Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry), gdzie z 1 euro do Niemiec wracać ma… 1,25 euro! Czysty zysk…

Pamiętają Państwo, kto był najgorliwszym adwokatem Polski w Unii przed naszą akcesją z 1 maja 2004 r.? Niemcy. Jak Państwo myślą, dlaczego? Bo tak kochają Polaków, tzw. wartości europejskie, i są tak bardzo solidarni? Bo nie kierują się własnym interesem narodowym, tylko z góry nasi zachodni sąsiedzi chcieli sobie od ust odjąć, żeby nam dać (na to wskazywałby ton ostatnich gróźb i szantaże ze strony niemieckich polityków)? Raczej nie…

Do tego każdy bilans naszej obecności w UE zazwyczaj podaje suchą liczbę dotacji, bez uwzględnienia miliardowej składki, która rokrocznie rosła od 2004 r., a w perspektywie najbliższych lat wzrost ten mógłby nas doprowadzić nawet do bycia płatnikiem netto. O ile nim już nie jesteśmy…

Dlaczego? Dlatego że… i to udowodnić najtrudniej, więc odwołuję się do doświadczeń Czytelników z własnego podwórka dotacyjnego: każda dotacja okupiona jest gigantycznymi kosztami obsługi administracyjnej i doradczej, a do tego środki celowo w dużej mierze trafią do wyspecjalizowanych w pobieraniu dotacji podmiotów albo krewnych i znajomych króliczka, a działania celowe, czyli dotacje dla zwykłych nieustawionych czy podkręconych pod wymogi różnych programów dotacyjnych firm i osób prywatnych, to być może góra 50 proc. z wszystkich beneficjentów.

Gdyby można było wyliczyć algorytm na ten przekręt, okazałoby się zapewne, że lepiej byłoby składkę do unijnego budżetu zainwestować bez konieczności odzyskiwania wpłaconych pieniędzy do Brukseli. Ale o tym straszące nas Niemcy nigdy
nie powiedzą.

Dlatego warto przypomnieć eksbrunatnym sąsiadom i piewcom otwartości dla uchodźców, którzy mówią o zakręcaniu kurka z euro dla Polski i Węgier za brak „solidaryzmu europejskiego”: Niemcy wciąż są Polsce winne 845 mld dolarów za straty spowodowane w czasie II wojny światowej!

O ile Izrael przyjął już wielomiliardowe wpłaty od Niemieckiej Republiki Federalnej (a państwo Izrael istnieje od 1949 r…), to Polska, według niemieckich polityków, m.in. Franka-Waltera Steinmeiera, szefa niemieckiego MSZ, skutecznie zrzekła się w 1953 r. prawa do reparacji wojennych i… nie ma tematu.

Dla zobrazowania więc tego, jak Niemcy traktują Polskę, a jak inne kraje: 3 października 2010 Niemcy spłaciły ostatnią ratę reparacji wojennych w wysokości 70 mln euro na rzecz Francji i Wielkiej Brytanii za zniszczenia, jakich dokonali we Francji w wyniku… I wojny światowej.

Dlatego też, jak dowiedziała się „Polska Niepodległa”, posłowie Kukiz ’15 skupieni w Stowarzyszeniu „Endecja” będą domagać się zwrotu zaległych reparacji wojennych oraz renegocjacji warunków członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa! Wspierajcie nasze wydawnictwo i kupujcie nowy numer!
Za http://polskaniepodlegla.pl

Komentarze 4 to “Niemcy doją Polskę i straszą ją! Badania i analizy pokazują jak bardzo Berlin eksploatuje polski naród!”

  1. Antares said

    „to Polska, według niemieckich polityków, m.in. Franka-Waltera Steinmeiera, szefa niemieckiego MSZ, skutecznie zrzekła się w 1953 r. prawa do reparacji wojennych i… nie ma tematu”
    Polska nie zrzekła się żadnych reparacji wojennych, zrzekła się reparacji ale względem NRD i to po „delikatnej sugestii CCCP”

  2. zolo du said

    I co ? Wszystkich zatkało?
    Żadnego komentarza, brawo.

    ——
    A co tu komentować ewidentne oczywistości…
    Admin

  3. revers said

    A cos nowego? to ze na euroreichowych datkach wiekszosc pieniedzy wraca do Reichu to zadna nowina, wystarczy zajrzec w inwestycje lokalnej infrastuktury, doladniej oczyszczalnie sciekow, wodociagi wiekszosc prac wykonywaly firmy niemieckie, o dziwo pieniadze konczyly sie w polowie inwrestycji, co odpowiada 50% dotacji unijnej, znikaly firmy niemieckie z inwetycji w PL, czesto zostawiajac niedokonczone projekty unijne i bez zadnych zobowiazan.

    A odszkodowania mozna wybic sobie z glowy, trzeba byc relanym zwyciesca w wojnach by cokolwiek otrzymac, inaczej pozostanie sprawa zalatwiona jak w Grecji. Odszkodowan nie ma za II wojne swiatowa za to najazd poborcow podatkowych z Niemiec i bankowych egzekutorow mnostwo. Drugiego Holdu Pruskiego nie bedzie, nioe te czasy i sila oreza.

  4. Adam Ryglowski said

    Ad 2 ) -Mnie zatkało 845 mld $ . !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    AŻ TYLE ??????????????????
    Proponuję , cwaniaczku – przetransferować te BITY , A NIE PARĘ /PARĘNAŚCIE ton tych banknotów (zielonych, oczywizda ) – BEZPOŚREDNIO Berlin -> Tel Aviv .
    (można to , oczywizda , zaklepać na wiejskiej , a tk stwierdzi , że nie ma sprawy – tzn. kasy)

Sorry, the comment form is closed at this time.