Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Nieubłaganym palcem

Posted by Marucha w dniu 2016-10-03 (poniedziałek)

W ramach „nowych frontów”, których otwarcie zapowiadał jeszcze pod koniec maja były prezydent Bronisław Komorowski, otwarty został jeszcze jeden. Ponieważ nadęta purchawa, do jakiej coraz bardziej upodabnia się pan prezes Trybunału Konstytucyjnego, już się opatrzyła nawet płomiennym szermierzom praworządności, pierwszorzędni fachowcy z bezpieczeństwa otworzyli nowy front, który poza tym wychodzi naprzeciw rewolucyjnemu zapotrzebowaniu na proletariat zastępczy.

Rzecz w tym, że w ostatnich dziesięcioleciach tradycyjny proletariat całkiem zniechęcił się do rewolucji. Dzisiaj rewolucję ciągną zupełnie inne środowiska, raczej dobrze sytuowane materialnie, ale znudzone swoimi społecznymi rolami i do nich zniechęcone.

Znakomitą ilustracją tego procesu jest Jego Świątobliwość papież Franciszek, który ostatnio zauważył, że nie można zrozumieć chrześcijaństwa bez jego żydowskich korzeni. Tak przynajmniej relacjonuje to przemówienie judeochrześcijański portal „Fronda”, więc oczywiście nie musi to być prawda.

Gdyby jednak była, to warto postawić pytanie, czy w takim razie prawdziwe są twierdzenia, jakoby Pełnia Objawienia Bożego nastąpiła w chrześcijaństwie, czy też żadnej „pełni” nie ma, skoro nawet samego chrześcijaństwa niepodobna zrozumieć, bez podpierania się judaistycznymi protezami.

Jeśli chrześcijaństwa bez judaizmu nie da się zrozumieć, to dajmy sobie z nim spokój i od razu przejdźmy na judaizm, a wtedy zrozumiemy wszystko w mgnieniu oka – o ile oczywiście wcześniej muzułmańskie gołoworiezy, których Jego Świątobliwość też Europie stręczy, nie pourzynają nam głów – no ale wtedy skończą się nasze rozterki ze zrozumieniem czegokolwiek, w tym również chrześcijaństwa, bo albo wszystko będziemy wiedzieli, albo w ogóle nas nie będzie, a wtedy i te rozterki przestaną mieć znaczenie.

Słowem – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a skoro tak, to wróćmy do proletariatu zastępczego. Tradycyjny proletariusz, czyli pracownik najemny, zniechęcił się do rewolucji, a zresztą nawet gdy jeszcze nie był do niej zniechęcony, to był sojusznikiem nielojalnym.

O czym bowiem marzył proletariusz? Ano o tym, by jak najszybciej przestać być proletariuszem, wzbogacić się, a to znaczyło, że według marksistowskiej politgramoty marzył o tym, by zostać drobnomieszczaninem. Drobnomieszczanin zaś był przez rewolucjonistów jeszcze bardziej znienawidzony, niż kapitalistyczni krwiopijcy.

Rewolucjoniści bowiem musieli szóstym zmysłem wyczuwać, że drobnomieszczanin, czyli wzbogacony proletariusz, staje się z dnia na dzień nieprzejednanym wrogiem rewolucjonistów, nie bez powodu podejrzewając, że chcą mu odebrać to, czego z takim trudem się dochrapał.

Pięknie ujął to Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”: „Kiedy zwycięskie toczą boje ze straszną reakcyjną hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą. Fanatyzm lśniący w wodza oku straszliwy wzbudza w nich niepokój, asceza zaś napawa trwogą, że im zdobycze zabrać mogą!”

Toteż rewolucjoniści zaczęli rozgladać się za proletariatem zastępczym i ich argusowe oko padło na kobiety. Kobieta bowiem, wszystko jedno; ładna, czy brzydka, młoda, czy stara, mądra, czy głupia, biedna, czy bogata, kobietą być nie przestanie, a skoro tak, to trzeba tylko je oduraczyć, wmawiając im, że są nieszczęśliwe z powodu oprymowania przez męskie, szowinistyczne świnie, od których mogą wyzwolić je właśnie rewolucjoniści.

Dlatego właśnie przed nimi trzeba rozłożyć nogi, dając przystęp do sanktuarium swego ciała – ale żeby potem nie odciągać ich od walki o świetlaną przyszłość, jakimiś burżuazyjnymi przeżytkami w rodzaju dzieci, czy rodziny, kobiety powinny uzyskać prawo mordowania własnych dzieci. W rezultacie rewolucjoniści będą mogli pławić się w pierwotnej niewinności, bo jużci – całe odium spadnie na wyzwolone panie, które w zamian dostaną makagigi w postaci „swobody wyboru”.

Część kobiet, zwłaszcza snobujących się na „postępowość”, temu duraczeniu chętnie się poddaje, dzięki czemu może być dodatkowo wykorzystana w charakterze mięsa armatniego.

No i właśnie RAZWIEDUPR, który pracowicie wykonuje zadanie zlecone przez centralę BND, by dostarczyć Naszej Złotej Pani jak najwięcej argumentów uzasadniających zastosowanie wobec Polski przewidzianej w traktacie lizbońskim „klauzuli solidarności”, do spółki z żydowską gazetą dla Polaków, zmobilizował damską agenturę do proklamowania 3 października ogólnopolskiego „czarnego protestu” w obronie „wagin” i „macic” przed złowrogą penetracją ze strony nieubłaganego palca reżymu.

Pani Krystyna Janda, która – jak się okazało – ma za sobą aborcyjne epizody, wyraża nadzieję, że „czarny protest” doprowadzi do sparaliżowania całego kraju, aż się reżym „zadziwi i zlęknie” i porzuci swoje zbrodnicze knowania. Dzięki temu kobiety będą mogły mordować nie tylko dzieci jeszcze nie narodzone, ale i wszystkie inne – bo dlaczegóż właściwie mielibyśmy sobie żałować? Im dziecko starsze, tym więcej miejsca zajmuje w naturalnym środowisku i w ogóle – sprawia więcej kłopotów, więc logika nakazywałaby nie zatrzymywać się w pół drogi, tylko za jednym zamachem pójść na całość.

Jak słusznie zauważył wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler, wyrywanie zęba po kawałku jest bez sensu; trzeba go wyharatać za jednym zamachem, a wtedy ból szybko mija i jest gites tenteges. On co prawda wspominał o tym przy okazji ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, ale to bez znaczenia, bo ważniejsze, że myśl raz rzucona w przestrzeń, prędzej czy później znajdzie swego amatora.

Nie jednego, tylko wielu – o czym świadczy teledysk wyprodukowany przez panią Iwonę Kapuśniak. Wśród protestujących kobiet są również takie z brodami – ale nie to stanowi największą atrakcję teledysku, tylko informacja, że pani Barbara Nowacka „zjednoczyła” pana Petru z panem Zandbergiem.

Najwyraźniej obydwaj politycy musieli pozazdrościć sukcesów panu Robertowi Biedroniowi, który podobno kilkakrotnie obleciał kulę ziemską – czyżby w poszukiwaniu najlepszego sposobu, jak zajść ją od tyłu? To nie jest wykluczone, bo zaraz po wiadomości o „zjednoczeniu” panów Petru i Zandberga, wyzwolone panie pokazują reżymowi swój nieubłagany środkowy palec.

Nieomylna to aluzja, że to właśnie on zamknie reżymowi drogę do wspomnianych damskich sanktuariów. Ano – skoro pan Petru przy pomocy pani Nowackiej „zjednoczył się” z panem Zandbergiem, to nic innego, jak środkowy palec, już im nie pozostało.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

komentarze 4 to “Nieubłaganym palcem”

  1. revers said

    Czarno to widze …

    http://prawy.pl/38199-czarno-to-widze/

  2. Plausi said

    Pod wezwaniem „waginy” i „macicy”

    Czytając jedynie nagłówek tekstu, od razu pomyśleliśmy, ktoś robi się na Michalkiewicza, a to on sam.

    „nie można zrozumieć chrześcijaństwa bez jego żydowskich korzeni ” holokaustu też nie można, jak widać mamy braki w rozumieniu „na tym etapie”.

    „chrześcijaństwa bez judaizmu nie da się zrozumieć, ”, w tym to może być nawet trochę racji, jedną z metod wyjaśniania pojęcia, jest określenie jego przeciwieństwa, z judaizmem może też się to udać.

    Ale przejdźmy do proletariatu, jeśli pani Janda, ta „wagina wiodąca” czarnego ruchu protestu, ma za sobą liczne skrobanki, to przecie nie jest w stanie zapewnić mniej uposażonym kobietom, że ich „macice” zostaną wyskrobane przez równie wykwalifikowanych fachowców, niektóre będą nadal z narażeniem zdrowia a nawet życia korzystać z usług jakich mniej zręcznych babek od spędzania ciąży.

    Naturalnie problemy z personelem w UE spowodowane pigułką (specyfikacja dla krajów zachodnich) i skrobankami (specyfikacja dla Wschodu) zostaną przez siły wiodące w UE sprawnie uregulowane, właśnie w ub. roku na wezwanie doświadczonego pana Sorosa, pseudonim „Grandziarz”, rozpoczęto akcję wymiany personelu w UE. Pan Soros wyznaczył dla UE wymianę 1 miliona europejskiego personelu rocznie, głównie na osobników z krajów islamskich Afryki i Azji. W ten sposób będzie można pod wezwaniem i przy współpracy „waginy” i „macicy” zręcznie wymienić personel w krajach UE.

    W tym miejscu trafiamy na Boga, bowiem: „Gdy Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera”.

  3. RomanK said

    Wsystkim uczesniczkom Procesji Rosh Hashanah zyczymy wszystkiego najlepszego w Nowym Roku….Przyszlym w Jerozolimie!!!

  4. Plausi said

    Dziś „waginy i macice”

    Ad RomanK,3

    mogą też święcić Jom Kipur, a gdy im nie dość tego, to mogą w Boże Narodzenie się cieszyć z holokaustu na Gojach.

Sorry, the comment form is closed at this time.