Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kozły ofiarne zamiast dymisji

Posted by Marucha w dniu 2016-10-05 (środa)

Afera reprywatyzacyjna w Warszawie pod długotrwałymi rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz rozwija się w najlepsze. Dochodzenia prokuratorskie, coraz to nowi funkcjonariusze publiczni i prawnicy zamieszani w tę czy inną aferę, wrzawa medialna, śledztwo CBA w warszawskim ratuszu, zmiany personalne w Urzędzie Stołecznym … i co? I nic. [Czyli regulaminowo – admin]

HGW w nadal urzęduje w pełnej gali. W normalnym kraju po takim skandalu włodarz stolicy (i każdego innego miasta) złożyłby dymisję bez względu na to, czy brał udział w jakimkolwiek przekręcie, czy nie. Ale nie jesteśmy jeszcze normalnym państwem.

Co charakterystyczne, nie tylko organizacje społeczne, ale wszystkie opozycyjne partie polityczne, parlamentarne i pozaparlamentarne – bez względu na to, jak intensywnie plują na PiS – domagają się ustąpienia HGW. Broni jej tylko PO, a i to bardziej z solidarności partyjnej (jak najgorzej pojętej, bo przy wszystkich kłopotach Grzegorza Schetyny i jego trzódki, dochodzi nowy i to nie lata jaki), niż z przekonania. Szeregowi posłowie i działacze PO dystansują się od niej, a po cichu mówią mediom, to co wszyscy inni.

Kozły ofiarne HGW

Jak już pisałem w poprzednim odcinku, Gronkiewicz nie poczuwa się do żadnej winy. Postanowiła jednak znaleźć kozły ofiarne wśród swoich urzędników. Na pierwszy ogień poszli dyrektorzy. Poleciał ze stanowiska dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami – Marcin Bajko. Jak oświadczyła prezydent: „On rzeczywiście nie wydawał decyzji, natomiast nadzorował całe biuro i dlatego został zwolniony dyscyplinarnie, bo to go nie zwalnia od nadzoru, bo był pełnym dyrektorem”.

Taki sam los spotkał jego zastępcę – Jerzego Mrygonia. W jego przypadku Waltz uzasadniała: „Mrygoń został zwolniony, ponieważ w notatce, którą podpisał nie było pełnych danych oraz był radcą prawnym opiniującym tę decyzję”. Chodzi tu o słynną już działkę przy ul Chmielnej. Tymczasem Bajko zapowiedział pozwanie Gronkiewicz-Waltz. Uważa zarzuty za pomówienie.

Jak twierdzi, w jego biurze nie było bałaganu ani utajniania dokumentów, a cała procedura odbyła się zgodnie z obowiązującymi przepisami. Będzie domagał się odszkodowania i sprostowania nieprawdziwych informacji.

Sprawa jego zwolnienia okazuje się dość niejasna, bo – podobno – nie otrzymał wymówienia, gdyż „dyscyplinarka” wymaga konsultacji ze związkami zawodowymi. Natomiast sam miał złożyć wymówienie, co potwierdził rzecznik ratusza, dodając jednak, iż procedura dyscyplinarnego zwolnienia trwa. Jak wszystko u HGW zagmatwane i dwuznaczne.

Był to zaledwie początek operacji. Kilka dni potem odwołała ona wiceprezydenta Warszawy – Jarosława Jóźwiaka, który wcześniej oddał się do jej dyspozycji. Zarzuciła mu brak nadzoru nad BGN. Jego miejsce zajął Witold Pahl, zaufany Schetyny.

Sam Jóźwiak uważa się za za „zakładnika walki politycznej wymierzonej przeciw prezydent stolicy Hannie Gronkiewicz-Waltz”. Przypomniał w tym samym wpisie na Twitterze swoje „wiekopomne” zasługi, szczególnie w sprawie tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej: „Miałem okazję pracować nad nią na każdym etapie – od projektu, poprzez obronę jej na posiedzeniu plenarnym Senatu, komisjach sejmowych a na koniec występując w imieniu tysięcy warszawiaków zagrożonych zwrotami, w imieniu interesu publicznego, przed Trybunałem Konstytucyjnym”.

Zdymisjonowała również wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza, zarzucając mu niski wskaźnik inwestycji w mieście. Na jego miejsce przyszedł Michał Olszewski. Wojciechowicz jednak ujawnił pewne szczegóły rzeczywistych przyczyn jego odsunięcia: „W Warszawie za dwa lata mają się odbyć wybory na prezydenta miasta. Postanowiono mnie nie tylko odwołać i pozbawić możliwości politycznego działania, ale jeszcze przyczepić do mnie aferę reprywatyzacyjną, żeby na wszelki wypadek nie przyszło mi do głowy kandydowanie na prezydenta”.

Jednocześnie ex-wiceprezydent przyznał, że w zamian za złożenie dymisji oferowano mu objęcie szefostwa ważnej miejskiej spółki. Nie wyraził na to zgody, gdyż, jak powiedział w wywiadzie „ W polityce trzeba jednak mieć pewne zasady. Nie mogę narażać na szwank swojej uczciwości za cenę przyjęcia jakiejś posady”.

Pisząc o zwolnionych, jako o „kozłach ofiarnych”, nie zamierzam ich w najmniejszym stopniu bronić czy usprawiedliwiać. Rzecz w tym, że sama prezydent stolicy ponosi największą odpowiedzialność, której unika. [I co jej zrobicie? – admin]

„Jedna pięść Schetyny”

„Dzisiaj jesteśmy – jak to mówiliśmy w Platformie – razem jako jedna pięść” – mówił z właściwą sobie finezją intelektualną i językową Schetyna, ogłaszając poparcie dla wiceprzewodniczącej kierowanej przez niego partii.

Poparcie, poparciem, ale szef PO ugrał przy tym niemało dla siebie i swojej frakcji. HGW została nieźle obstawiona, należy ona bowiem do frakcji Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Nowy wiceprezydent – Pahl jest jego człowiekiem, musiała też odstąpić szefostwo warszawskiego oddziału partii innemu zaufanemu Schetyny – Andrzejowi Halickiemu.

Ponadto kierownictwo PO zmusiło ją do przeprowadzenia audytu oraz rozliczenia się z przejęcia przez rodzinę Waltzów kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 (za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego). Prawdopodobnie Schetyna skłonił ją również do powołania specjalnej komisji przez Radę Warszawy, która miałaby zająć się tzw. reprywatyzacją. To się jednak nie udało na nadzwyczajnej sesji Rady, mimo że HGW proponowała, by PO miała tam mniejszość, a PiS wyznaczyłoby przewodniczącego. W czasie burzliwego posiedzenia radni większością głosów sprzeciwili się tej koncepcji.

Jacek Gądek, pisze w portalu wp.pl: „Rozwiązania ws. reprywatyzacji – w dużej mierze wymuszone przez szefa PO – zaproponowane przez panią prezydent uderzą w jakiejś mierze w nią samą. Już wcześniej jednak w rozmowie z WP jeden z polityków Platformy nieoficjalnie oceniał, że Schetyna „tylko czeka na pretekst, żeby pozbyć się Gronkiewicz-Waltz, bo odbiera ją, podobnie jak Ewę Kopacz, jako polityczne zaplecze Tuska”.

Teraz inny polityk mówi WP, że odpowiedzialność pani prezydent za reprywatyzację jest oczywista, choć ona sama powiedziała, że „nie czuje większej odpowiedzialności”, bo nadzór nad reprywatyzacją należy do dyrektorów. Prezydent w mieście jest odpowiedzialny za wszystko: od zakupu ołówków, po reprywatyzację. Dzisiaj Gronkiewicz-Waltz tę polityczną odpowiedzialność niesie na sobie – nie ucieknie od niej. Dziś obraz jej sytuacji wygląda bardzo niedobrze – słyszymy w Platformie”.

Atoli oficjalnie jedność, braterstwo i solidarność z będącą przedmiotem ohydnej nagonki pisowskiej biedną Hanią: „Będziemy absolutnie – i to mówię z pełną odpowiedzialnością – bronić i wspierać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Nie tylko dlatego, że jest wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej i dobrym prezydentem Warszawy, ale też jest absolutnie obiektem takiego zmasowanego ataku politycznego, partyjnego i medialnego” – deklarował szef PO w radiu TOK FM.

Wyraził on również nadzieję na uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej. I dodał, że nie ma przyczyn, by w Warszawie wprowadzać zarząd komisaryczny: „Nie ma ani powodu, ani żadnego formalnego czy nieformalnego pretekstu do takich decyzji. Wybory za dwa lata. Warszawa jest bardzo ważna. Warta jest i zaangażowania, i skutecznej walki, tak jak robi to od wielu lat Hanna Gronkiewicz-Waltz”.

Wstyd ten dywan podnieść

„Z doniesień medialnych wynika, że najbardziej złodziejska reprywatyzacja miała miejsce za prezydentury w stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Prezydent Warszawy winna się z tego wytłumaczyć. (…) Hanna Gronkiewicz-Waltz teraz próbuje obarczać winą również inne osoby, aczkolwiek myślę, że nie powinna umywać rąk, bo to taka tradycyjna strategia PO, i tylko powinna skupić się na tym, żeby wytłumaczyć się z tego, dlaczego właśnie za czasów jej rządów dochodziło do tego typu działań w naszej stolicy” – powiedział Rafał Bochenek, rzecznik rządu.

Zapytany o możliwość wprowadzenia zarządu komisarycznego w stolicy odparł, że w razie zalezienia podstaw ku temu, trzeba tę kwestię rozważyć, ale obecnie rząd nie dyskutuje nad tym.

„Błędy przy reprywatyzacji nie byłyby możliwe, gdyby nie bierność Hanny Gronkiewicz-Waltz. Oczekujemy od Grzegorza Schetyny by zareagował na zarzuty pod adresem prezydent Warszawy. Ponosi ona odpowiedzialność za patologię związaną za reprywatyzację w latach 2007-2016. (…) Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna przynajmniej rozważyć dymisję, ona częściej komentuje sprawy ogólnopolskie niż warszawskie” – ocenił Jarosław Krajewski, poseł PiS.

Senator PiS Jan Maria Jackowski traktuje wyjaśnienia prezydent Warszawy jako „nieudolną próbę ratowania swojej pozycji”. Jak twierdzi, HGW w sposób niewłaściwy i nieudolny nadzorowała podległe sobie służby miejskie. Według senatora Gronkiewicz-Waltz ponosi odpowiedzialność merytoryczną i polityczną za to, co działo się z reprywatyzacją w Warszawie. Zauważył też, że będąc wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej nie potrafiła przekonać kolegów do regulacji ustawowych.

Bardzo ostro wypowiadał się o aferach warszawskich Ryszard Petru: „Jeżeli się jeden brud zamiata pod dywan, drugi, trzeci, to potem pod tym dywanem jest tak brudno, że aż wstyd ten dywan podnieść. Obawiam się, że taka sytuacja jest teraz właśnie w Warszawie. Bo przecież nie jest tak, że dyrektorzy byli źli, a reszta była dobra. Prawdopodobnie niestety jest tak, że mamy większą odpowiedzialność polityczną i chciałbym wiedzieć oczywiście o tym, kto w Platformie, czy również PiS, o tej aferze wiedział. Dlaczego nie było wcześniej żadnego rodzaju działań”.

Szef Nowoczesnej domagał się audytu zewnętrznego i komisji. „Niezbędne prawdopodobnie będą wnioski prokuratorskie” – spuentował.

W sposób wyjątkowo pokrętny wypowiadał się na ten temat lider PSL – Władysław Kosiniak-Kamysz: „PSL nie będzie wydawał wyroków w tej sprawie. Będzie się domagał jasnych i klarownych odpowiedzi. Sprawę trzeba wyjaśnić; domaga się tego opinia publiczna, domagają się wszystkie środowiska polityczne”.

Jak utrzymuje, kwestia reprywatyzacji w stolicy to polityczna batalia o Warszawę. W sposób pośredni bronił PO przed odpowiedzialnością, mówiąc: „To warszawiacy wybrali prezydenta, a nie Platforma. W każdym miejscu tak jest i tego trzeba bronić dzisiaj, że właśnie nie partia polityczna wybiera naczelnika gminy, jak było kiedyś, tylko mieszkańcy małych ojczyzn, gmin, miasteczek, miast i wsi wybierają swoich reprezentantów i swoich burmistrzów i wójtów”.

Każdy maczał palce

Z kolei Kukiz ’15 przygotował projekt uchwały Sejmu o powołaniu komisji śledczej, która by zbadała przebieg reprywatyzacji w latach 1989 – 2016 w Polsce.

„Klub Kukiz’15 wychodzi z założenia, że od 1989 roku nieprawidłowości przy reprywatyzacji były charakterystyczne dla wszystkich opcji politycznych. Uważamy, że w trybie takim normalnym, czyli postępowanie poprzez prokuraturę i sądy, nie daje nam gwarancji dotarcia do istoty całego procederu przeróżnych przekrętów przy reprywatyzacji – powiedział Paweł Kukiz.

Według niego każda opcja polityczna „maczała palce” przy reprywatyzacji, a obecnie trudno jest polegać na sądach, które „wyrzucały na bruk tysiące ludzi przy okazji tych procesów reprywatyzacyjnych”. Kukiz może liczyć na 36 popisów swojego klubu, ale by uchwała trafiła pod obrady, potrzeba ich 46. Szef Klubu zapowiedział: „Będziemy rozmawiać z każdą opcją polityczną. (…) Będzie to również swego rodzaju test na dobrą wolę posłów wszystkich opcji politycznych zasiadających w parlamencie. Test, że tak powiem, czystych rąk”.

Pozaparlamentarna lewacka partia Razem żąda dymisji obecnej prezydent. W ogłoszonym w PAP stanowisku czytamy m.in.: „Wszystkie decyzje, które ogłosiła dzisiaj Hanna Gronkiewicz-Waltz przychodzą lata za późno: za późno dla lokatorów, których wyrzucono z ich mieszkań, za późno dla ofiar czyścicieli kamienic, za późno dla Jolanty Brzeskiej”. Razem zwraca uwagę, że nowe stanowisko ratusza pokazuje, że „wystarczyło pół dnia kwerendy i znalazły się podstawy do dymisji urzędników odpowiedzialnych za reprywatyzacyjne skandale”.

Jedynym uczciwym rozwiązaniem” zaistniałej sytuacji, dającym szanse na „uzdrowienie sytuacji w mieście” jest – według ugrupowania – dymisja prezydent Warszawy i rozpisanie przyspieszonych wyborów. „Czas rozliczyć się z zaniechań i skandali” – przekonują. „Hanna Gronkiewicz-Waltz usiłuje dziś tanio wykpić się od politycznej odpowiedzialności za brak kontroli nad działaniami urzędników Ratusza. Ale odpowiedzialność spada właśnie na nią i na jej zastępców” – kwituje sprawę Razem.

„Prezydent świadomie kryła układ reprywatyzacyjny, który działał i nadal działa w Warszawie. Dziś próbuje nam wmówić, że nie miała świadomości, co się dzieje w stolicy. To skandaliczne. To się musi skończyć. Trzeba rozliczyć winnych” – mówił szef stowarzyszenia Miasto Jest Nasze (MJN) Jan Śpiewak. Podkreślił, że MJN alarmowało o sytuacji od ponad dwóch lat. „Pytanie, dlaczego kroki pani prezydent podejmuje dopiero po 10 latach swoich rządów i dopiero, gdy reprywatyzacja stała się tak medialna?” – pytał Śpiewak.

Przypomniał tłumaczenie dzikiej reprywatyzacji przez Waltz brakiem „dużej” ustawy reprywatyzacyjnej i wytknął jej: „Przypomnijmy więc, że pani prezydent jest wiceprzewodniczącą partii, która miała pełnię władzy w Polsce przez osiem lat. Dlaczego przez tak długi okres nie wniosła do Sejmu nawet projektu takiej ustawy? Dlaczego nie przekonała partyjnych kolegów do pochylenia się nad problemem? Deklaracje pracy nad taką ustawą w momencie, kiedy Platforma Obywatelska znajduje się w opozycji, są zdecydowanie spóźnione”.

Stowarzyszenie „Oburzeni” już na początku września złożyło wniosek o przeprowadzenie referendum nt. odwołania HGW. Pod koniec ubiegłego miesiąca skierowało do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezydent stolicy, tzn. naruszeniu art. 231 par. 1 i art. 296 par. 1 Kodeksu karnego i wnioskowało też o jej tymczasowe aresztowanie, gdyż ma ona możliwość utrudniania ewentualnego śledztwa.

Jak dotychczas, wszyscy oskarżający mówili o odpowiedzialności politycznej Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tylko to jedyne, nie najważniejsze przecież ugrupowanie, postawiło sprawę najodważniej: nie tylko odpowiedzialność polityczna, ale również karna prezydent Warszawy. Słusznie!

Zbigniew Lipiński
1 października 2016 r.
Myśl Polska, nr 41-42 (9-16.10.2016)
http://mysl-polska.pl

Wydaje nam się, iż złodziej nie dlatego kradnie, że stara się być uczciwy w sposób „nieudolny”.
Admin

Komentarzy 8 to “Kozły ofiarne zamiast dymisji”

  1. Maciuś said

    Nic jej nie zrobią. A wszystko zostanie wyciszone, konopie jej męża też. To jedna bandycka mafia liberalna -PiełO + PSL+PISda +SLD,a nawet Qkiz 15 + ta qooorwa .Nowoczesna – w której aż roi się od lewactwa i zydo komuny.

  2. Kronikarz said

    Nadludzie w Polsce – kropka

  3. guła said

    To za bufetem, „chrzcząc” wodą wódę, też załatwiała bez mydła? Jakiś początek być musiał. Jak sądzę.

  4. anonim said

    Ja nie wiem czemu tutaj się dziwić….wyjaśniła bruklińska rada rzytuf Maliniakowi żeby tej „rephyhatysacji” nie przeszkadzać? No ba że tak i jeszcze mu na pogrzebie szymona perskiego poprawili.

  5. Boydar said

    🙂

  6. piwowar said

    Wydaje nam się, iż złodziej nie dlatego kradnie, że stara się być uczciwy w sposób „nieudolny”.
    Admin

    „Dałem dziś anons w prasie.
    Duży, by uwagę skupiał.
    Chcę zostać uczciwym człowiekiem.
    Potrzebuję wspólnika.
    (sam się nie będę wygłupiał)”

    Załucki.

  7. Szogun said

    W polskiej demokracji ordynarne okradanie społeczeństwa elegancko nazywa się reprywatyzacją!!!!!

  8. wiesiek40 said

    „nasze kamienice,wasze ulice”Aktualnie i ulice też nasze.

Sorry, the comment form is closed at this time.