Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła Katolickiego

Posted by Marucha w dniu 2016-10-07 (piątek)

Poniższy tekst jest odpisem z książki, która – o ile nam wiadomo – nie istnieje na Internecie.
Admin

Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła Katolickiego
dr Jerome Daninques lekarz miejski w Nowym Jorku

Część I. Mistrzowski plan

Ktoś pozostawił wielką zapieczętowaną kopertę, „zapomnianą” w moim medycznym gabinecie. Przez 2 miesiące nikt się po nią nie zgłosił. Otworzyłem ją wreszcie, chcąc znaleźć wewnątrz, być może, adres jej właściciela. Znalazłem w środku z wielkim zdziwieniem coś, co nazwano „Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła”.

Nikt tego „dzieła” nie podpisał i nie było również żadnego adresu. Był tylko bardzo precyzyjny plan zniszczenia Kościoła Chrystusowego. Było tam powiedziane, że jest ponad 1300 masonów, którzy stali się katolickimi księżmi dla zniszczenia Kościoła Chrystusowego od środka. Nie wiem, czy jest to prawdą, ale co wiem jest prawdą, że „Mistrzowski plan” jest niesłychanie bezczelny i gdyby się powiódł, mógłby wyrwać Kościół z jego fundamentów.

Stosownie do „Mistrzowskiego planu” Kościół ma zostać „zdemolowany” w dwutysięcznym roku. Zdecydowałem się ten plan opublikować, ponieważ uważam, że to pomoże otworzyć oczy wielu księżom oraz dobrym chrześcijanom, zanim będzie za późno.

Bądźcie czujni, przyjaciele. Ktoś pracuje bardzo przeciwko Kościołowi. Otwórzcie wasze oczy! Nie śpijcie, kiedy diabeł nie śpi!

„Mistrzowski plan” wydaje się całkiem bezbłędny. Składa się on z trzech części: pierwszej zawierającej konkretny plan zniszczenia, drugiej – jak tego dokonać, krok po kroku, trzeciej – kto ma tego dokonać.

Sens „Mistrzowskiego planu” jest niesłychanie prosty. Polega on na zaszczepieniu miłości i adoracji (kultu) dla człowieka, a wyeliminowaniu miłości i kultu dla Boga. Kiedy miłość Boga przestanie istnieć, ludzie nie będą zdolni do miłości, za to będą oni nienawidzić.

Tak więc pierwsze przykazanie Boskie ma być zastąpione słowami: „Miłuj tylko bliźniego swego jak siebie samego”, odrzucając pierwszą część „Miłuj Boga ponad wszystko, całym swym sercem, całą swoją duszą oraz całym swym rozumem”.

Ten plan jest bardzo atrakcyjny, ponieważ wszystko w nim jest oparte na miłości bliźniego. I tak w imię tej miłości dobrzy katolicy, księża i biskupi będą łatwo przekonywani do zakończenia swej miłości do Boga. W imię miłości nastąpi próba zaszczepienia nienawiści do sensu tej miłości, jaką jest Bóg.

Czy jesteście świadomi teraz, drodzy przyjaciele, jak nieobliczalne skutki może przynieść ten plan? Jestem pewny, że kiedy staniecie się świadomi wszystkich szczegółów, przyznacie, że jest to „szatańsko” proste rozbicie Kościoła Chrystusowego od wewnątrz, detronizacja Chrystusa w duszach chrześcijan… i w końcu… zabicie także miłości do bliźniego, ponieważ miłość do bliźniego nie może istnieć bez miłości do Boga.

„Mistrzowski plan” przewidział to dokładnie. W opisie „Mistrzowskiego planu” możecie napotkać coś, co przypomina realizm (wiarygodność), ale to nie jest przypadek.

Część II. „Kościół Powszechny”

„Mistrzowski plan” wskazuje na początku, że ze wszystkich kościołów nazywających się chrześcijańskimi, ten jeden, który jest ostoją wszystkich, to Święty Kościół Katolicki. Plan więc nawołuje do zniszczenia fundamentów Świętego Kościoła Katolickiego i od razu do zniszczenia całego chrześcijaństwa ciężarem upadającego Kościoła. Koniecznie trzeba usunąć nazwę Święty, ponieważ to stale kieruje uwagę ku osobie Boga, jest w tym coś świętego i jest to niepotrzebne i szkodliwe. Jest to łatwe do wykonania, przez nieczynienie niczego innego, jak domaganie się zbliżenia do naszych protestanckich braci.

Dlatego mówić, że Kościół jest Święty i Jedyny obraża naszych protestanckich braci i katolicy nie powinni się tego domagać. Tak więc bardzo łatwo już około dwutysięcznego roku nikt nie będzie mówił Jedyny, Święty itp.

Innym przeszkadzającym słowem jest „katolicyzm”, ponieważ jest on blisko związany z uwielbianiem Boga i Chrystusa i jest niezbędne wyeliminowanie tego pojęcia. Jest to stosunkowo łatwe do wykonania: niezbędnie należy zastąpić słowo „katolicki” słowem „powszechny”, od tego momentu wszystko, co będzie powiedziane i czynione, będzie wyglądało lak samo jak dotychczas, ale Święte znaczenie słowa „katolicki” związane z Bogiem i Chrystusem będzie już usunięte.

W 2000 r. „Kościół Powszechny” powinien opanować świat, wszystkie kościoły będą złączone, a wśród nich byliby również żydzi, hindusi, muzułmanie. Pierwszym przykazaniem tego „Kościoła Powszechnego” i tylko jedynym powinno być „kochaj bliźniego, jak siebie samego”. Oczywiście Bóg w tym „kościele” ma dalej istnieć. Ale jest to Bóg, który jest bardzo dobry, tak dobry, że On nie karze, który nie umie karać, a więc wszyscy szybko zapomną o Nim, ponieważ ludzie zapominają o Bogu, który nie wymaga respektowania Swoich przykazań, który nie żąda niczego.

Oczywiście jest to tylko propozycja „Mistrzowskiego planu”. Ale wiele lat przed tym jest konieczne rozpoczęcie działania w mniejszym zakresie, z bardzo prostym zadaniem. Jest to plan, na który potrzeba 25 lat, potrzeba dużo cierpliwości, ostrożności i wciągnięcia do współpracy biskupów, księży i dobrych katolików. Zawsze w imieniu miłości i miłosierdzia. Chociaż słowo „miłosierdzie” jest także niewygodne, ponieważ sugeruje ono miłość do bliźniego i jest także związane z Bogiem i Chrystusem oraz z miłością do Matki Bożej i wszystkich świętych.

Także słowo „miłosierdzie” powinno być usunięte i tylko pozostać ma słowo „miłość”. Słowo „miłość” powinno zastąpić wszystkie inne określenia, być zrozumiałe dla wszystkich ludzi, połączyć ich lepiej w jedną całość. Ale mimo tego, powtarzam, że jest to tylko propozycja planu. Początek musi być bardziej prosty, pozbycie się rzeczy o „małym znaczeniu”, zasianiu fałszywej pobożności, współczucia dla niekatolików, otwarcie drzwi Kościoła Katolickiego dla niewierzących w Boga chrześcijańskiego (żydzi, hindusi).

„Mistrzowski plan” zakłada, że słowo „pobożność” jest zbyteczne; konieczne jest zastąpienie go słowem „współczucie”, które nie jest jest powiązane z Bogiem, Chrystusem i Jego Matką. Osiągnięcie tego jest proste przez utożsamianie słowa „pobożność” z dewocją, z ludźmi bez charakteru, bezkrytycznymi, jest konieczne mówienie, że „pobożność” kojarzy nam się ze starą kobietą, która nie ma co robić i z nudów spędza czas w kościele.

Część III. Bez habitów i sutann

Pierwszą rzeczą w „Mistrzowskim planie” jest odebranie z wnętrza ludzi wierzących pewnych rzeczy, bez wielkiego znaczenia.

Pierwsze lata przyniosą eliminację szkaplerzy i medalików u ludzi. Spowodowanie, że księża i zakonnicy przestaną nosić habity. Wszystkie te sprawy będą wyglądały z pozoru niewinnie, powiada „Mistrzowski plan”, ale będą one sprzyjały takiemu życiu, które stopniowo pozwoli zapomnieć o istnieniu Boga, Chrystusa i Matki Bożej.

Dwadzieścia lat temu „Mistrzowski plan” założył sobie usunięcie habitów, sutann, ponieważ ten ubiór już sam w sobie kojarzy się ze służbą Bogu. Każdy habit zakonny na ulicy był od razu symbolem życia poświęconego Bogu, byłby cichym, ale stałym znakiem tego, że Bóg i Chrystus istnieją w XX w. i że tysiące ludzi są gotowe poświęcić swe jedyne życie dla miłości do Chrystusa.

„Mistrzowski plan” założył to sobie dobrze. Plan ten rozpoczął się powiedzeniem, że habity są rzeczą przestarzałą, dodając do tego, że księża i zakonnice ubrani po świecku mogą wpływać lepiej na swoje otoczenie, niż gdyby byli oni w habitach i sutannach. Po trzecie habity mogą źle wpływać na „protestanckich braci”, których należy do siebie przyciągnąć.

Bez wątpienia „Mistrzowski plan” odniósł wielki sukces. Teraz nie widać księży ani zakonnic na ulicach i nigdzie. To jest pierwsza część planu. Jego część końcowa przewiduje w ogóle eliminację duchownych i koniec ich działalności. „Mistrzowski plan” ma nadzieję, że ludzie zapomną, jak wygląda ksiądz i zakonnica. Jeśli oni nie będą istnieć i działać, jest pewne, że młodzi ludzie będą obojętni na problem poświęcenia się Bogu i nikt nie będzie rozważał możliwości zostania księdzem lub zakonnicą.

Następnym zadaniem „Mistrzowskiego planu” jest doprowadzenie do zniesienia celibatu. Jeśli księża zaczną się żenić, to tak jakby już nie byli księżmi – ludźmi, którzy przeznaczyli swe całe życie tylko dla Chrystusa. Każdy mógłby być księdzem, jeżeli każdy być nim może, jest to tak samo, jakby nikt nim nie mógł zostać.

Pod tym względem „Mistrzowski plan” nie odniósł jeszcze sukcesu, ale ma on nadzieję osiągnąć to przed 2000 rokiem. W tym planie będziemy użyci my: ty i ja, drogi czytelniku, wszyscy dobrzy katolicy, księża, zakonnice, biskupi do zniszczenia stanu kapłańskiego.

Plan zakłada również opuszczenie klasztorów przez zakony. Idea jest tutaj podobna. Insynuacja, że „bracia” na ulicach potrzebują ich, że Karmelia mogą czynić wiele dobrego lecząc chorych, zakładając szkoły itp. Jak widać, plan wydaje się niewinny, ale jest on bardzo sprytny. Kto nie pójdzie kierując się miłością bliźniego do tego, który płacze, który cierpi, który potrzebuje, jeśli jest to Chrystus w postaci bliźniego płaczący – cierpiący?

„Mistrzowski plan” odniósł wielki sukces w tej dziedzinie. Wiele klasztorów nie jest już klasztorami. Pomniki miłości do Boga przestały istnieć. „Mistrzowski plan” chce je zniszczyć kompletnie, ponieważ on wie bardzo dobrze, że płoną w nich ogniska miłości do Boga i Chrystusa. Wychodząc na ulice, zakonnicy nie są już twierdzami wiary, ubrani jak ludzie świeccy, szybko dochodzą do wniosku, że mogą asystować swoim świeckim „braciom”, nie będąc już duchownymi, a w końcu przyjdzie też wniosek najważniejszy, że oni mogą kochać swoich „braci” lepiej niż będąc duchownymi.

Plan pracuje dobrze. Celem jest postawienie na piedestale człowieka zamiast Boga. Człowiek jest Bogiem. Bóg nie istnieje. Nie jest koniecznością adorować Go, nie jest koniecznością poświęcać życie dla Niego, ale należy to zrobić dla człowieka, który jest prawdziwym bogiem.

Drodzy księża i zakonnicy, błagam, dla miłości Boga, załóżcie z powrotem sutanny i habity! Każde działanie, które podejmiecie w imię miłości do Boga i waszego bliźniego, będzie tysiąc razy lepsze niż tysiąc dyskusji lub tysiąc „prac” związanych z miłosierdziem, to będzie świadectwem miłości do Chrystusa. Chrystusa prawdziwie uczestniczącego w twoim życiu. Bądźcie dumni z tego, kim jesteście i pokażcie światu, że czujecie się właśnie dumni z tego!

Zabrałem mojego 6-letniego syna do katolickiej szkoły prowadzonej przez zakonnice, ale ubrane po świecku. Przedstawiłem syna przełożonej szkoły, a syn zapytał ją: Dlaczego nie ubierasz się jak zakonnica? Czy dlatego, że wstydzisz się przed ludźmi tego, że jesteś zakonnicą, Przełożona zrobiła się czerwona jak pomidor i nie odpowiedziała… i mój syn… po dwóch latach zapomniał, że zakonnice istnieją. Dla niego są one tylko nauczycielkami. Jest to tak, jakby Bóg zniknął na razie szkołach.

Część IV. Mało ważne rzeczy

Jak to przedstawiliśmy w poprzedniej części, pierwsza część „Mistrzowskiego planu” zakłada zabranie ludziom pewnych „wewnętrznych rzeczy”, o których powiada się, że są mało ważne, a które urażają naszych niekatolickich „braci”. Obserwowaliśmy atak „Mistrzowskiego planu” przeciw habitom. Zakłada się też „usunięcie” ludzi noszących medaliki, szkaplerze, różańce itp. „Mistrzowski plan” rozważa to „bardzo poważnie”, ponieważ te rzeczy wyglądające, „mało ważnie” są największymi symbolami Chrystusa, Matki Boskiej i Boga… jest konieczne usunięcie ich z otoczenia, gdyż tworzą one pewną atmosferę religijności.

„Mistrzowski plan” znów podkreśla tutaj, że usunięcie tych rzeczy bardziej przyciągnie „protestanckich braci” do Kościoła Katolickiego, nie będą oni tak bardzo urażeni widokiem katolickich symboli. I ten plan już działa. Matka Boża przyniosła szkaplerz w 1261 r., kiedy Ona przybyła do St. Simon Stock w Londynie, obiecując mu najwięcej, co Ona mogła obiecać. Matka Boska obiecała, że ktokolwiek będzie umierał mając przy sobie szkaplerz, to nie pójdzie do piekła, a tym samym trafi do Nieba. Matka Boska nie postawiła tu żadnych dodatkowych warunków. Tylko noszenie szkaplerza.

Jestem lekarzem i ze śmiercią miałem dużo do czynienia. Wiem, że sam muszę umrzeć i wszyscy musimy umrzeć. Wiem, drogi czytelniku, że twoje ręce, twoje oczy, twoje serce muszą pewnego dnia przestać funkcjonować. Ja to wiem i ty to wiesz, że one będą się rozkładać, będą gnić po tym, jak twoi bliscy cię pochowają, twoje własne dzieci lub twoi rodzice będą musieli zrobić coś z twoim ciałem, które zniknie z powierzchni ziemi.

Jeżeli po śmierci trafisz do Nieba, oznacza to, że wykorzystałeś swoją szansę w ziemskim życiu. Jeśli trafisz do piekła, znaczy, że głupio przegapiłeś tę szansę (w ziemskim życiu). Jeżeli Kennedy lub Krzysztof Kolumb są w Niebie, oznacza to, że w swym ziemskim życiu postępowali właściwie, jeżeli są oni w piekle – byli głupcami w życiu doczesnym, chociaż oni posiadali szacunek, poważanie, dobre zdrowie i wielką władzę.

Trafić do Nieba jest celem każdego po życiu doczesnym. Ten, kto kończy życie, jest pewny, że zasłużył na Niebo, jest bezpieczny, a ten niewierzący nie wie absolutnie nic.

Ponad 30 papieży popularyzowało szkaplerz, oni nosili go, określali lego znaczenie najpiękniejszymi słowami, jakie znal świat. Tysiące księży i biskupów propagowało go przez 7 wieków i miliony katolików nosiły szkaplerz. I nagle, jak magiczną mocą, zaprzestano teraz o nim mówić. jeśli ktoś chciałby otrzymać szkaplerz w kościele, to okazuje się, że tam go nie ma. Nawet karmelici nie mają szkaplerzy, ani nie są często proszeni, aby je wykonywać. Nie ma szkaplerzy. Niektórzy mówią, że są rzeczą niepotrzebną dla ogółu ludzi.

A jednak szkaplerz jest w dalszym ciągu prostą, skuteczną bronią naszej Matki, wielką laską od Niej dla Jej dzieci. Drogi katolicki przyjacielu, czy chcesz iść do Nieba? Jest to łatwe, jeśli umrzesz ze szkaplerzem. Noś szkaplerz. Twoja Matka, Matka Boża zaleca ci to, ponad 30 papieży, obecny papież zaleca ci to. Nie daj się złowić w sieć „Mistrzowskiego planu”. Wygrasz Niebo.

Część V. Msza jest ucztą (bankietem).

Msza św. jest także obiektem ataku „Mistrzowskiego planu”. Nie próbuje się usunąć jej od razu, ponieważ byłoby to niemożliwe. Atak ten będzie innego rodzaju. Plan zakłada usunięcie sensu Mszy, świętości przemiany chleba i wina, powrotu ofiary Krzyża… Ma to być zredukowane do „bankietu” – braterstwa ludzi.

„Mistrzowski plan” powiada – chrześcijanie mówią, że Msza jest ucztą, popierajmy to, mówmy, że jest to uczta dla braci. Niech ksiądz będzie odwrócony twarzą do ludzi. To musi być zaakceptowane. Ksiądz nie może być odwrócony do parafian plecami. To jakby ich obraża.

Ta prosta rzecz spowoduje, że Bóg już nie będzie czymś najważniejszym we Mszy, ale człowiek. Nie pozwólmy, żeby ksiądz wyglądał jak Bóg, ale jak człowiek. Poza tym, taki ksiądz może np. akurat kichać i to zainteresuje bardziej jego parafian – powiada ironicznie „Mistrzowski plan”.

Ja przypuszczam, że chrześcijanie dadzą się złapać na tę przynętę bardzo łatwo. Ksiądz powinien patrzeć na ołtarz, na Boga. Ktoś, kto siedzi w drugiej ławce, nie obraca się, aby popatrzeć na tego, który siedzi w trzeciej ławce, on patrzy raczej na ołtarz, na Boga.

Na ołtarzach znajdowały się kiedyś święte relikwie. Teraz nie jest to już konieczne. Prosty drewniany stół lub cokolwiek innego – oto ołtarz. Ponieważ to tylko uczta, bankiet. Należy jeszcze usunąć z Mszy wszystko, co można nazwać „świętym”.

Proponujemy naturalność – powiada „Mistrzowski plan”. Niech każdy ksiądz używa słów wypływających z niego lepiej i gestów, które zadowolą go bardziej, z wyjątkiem przyklęknięcia podczas konsekracji, wszystko inne jest zbędne. Mówić, dużo mówić w czasie Mszy. Kazania, czytania, więcej niż u protestantów. Dużo śpiewania, pozdrawiania wszystkich „braci”, przepraszania ich… czyli to wszystko co pozwala zapomnieć o Bogu, o uwielbieniu dla Niego, a rozwija uwielbienie dla ludzi.

A więc diabelski „Mistrzowski plan” przewraca fundamenty Mszy św., a w końcu obali on także braterstwo ludzi, które tak zaleca.

Tabernakulum jest następnym problemem. Ksiądz patrzy na wiernych, jest odwrócony plecami do Tabernakulum. Dlatego lepsze będzie umieszczenie Świętego Sakramentu na boku, po którejś ze stron kościoła, tak że ksiądz nie będzie miał Go za plecami podczas Mszy św. Tabernakulum nie będzie już punktem centralnym kościoła. To będzie już wielki sukces, krok po kroku Msza stanie się bankietem. Postawi się stoły, aby chrześcijanie zasiedli do nich razem do jedzenia, tak jak Chrystus z Apostołami.

To będzie już finał wszystkiego – powiada „Mistrzowski plan”. Chrystusa już tutaj nie będzie, tylko „bracia” połączeni „braterstwem”. Ksiądz także zasiądzie razem z nimi jak zwykły brat. Używany będzie zwykły chleb – chleb wspólnoty. Odpadki tego chleba będą wyrzucone do śmietnika lub dawane psom – stwierdza ironicznie „Mistrzowski plan”. Domagajcie się miłości do protestanckich braci – powiada „Mistrzowski plan”. Uczyńcie Mszę podobną do obrzędów protestanckich, aby łatwiej trafili do was protestanccy „bracia”.

Część VI. Zmiana znaczenia Eucharystii

Kolejną propozycją „Mistrzowskiego planu” jest zabranie ludziom miłości do Boga, ponieważ jest pewne, że jeżeli nikt nie kocha Boga to i nikt nie zamierza kochać bliźniego. Miłość do bliźniego nie może istnieć bez przyczyny. Miłość do bliźniego jest niemożliwa bez miłości do Boga.

Eucharystia jest jądrem katolicyzmu – powiada „Mistrzowski plan”, ponieważ nie jest Ona czymś mniejszym niż Chrystus, Bóg – chleb sporządzony, aby czynił miłość. Usunięcie jej natychmiastowe jest na razie niemożliwe, gdyż zaprotestowaliby wierni.

Ale diabelski „Mistrzowski plan” zakłada usunięcie na początku tylko pewnych „świętych” cech Eucharystii. Niech ludzie nie klęczą otrzymując Komunię, ponieważ jest to tylko rodzaj posiłku nie wymagający jakiegoś specjalnego zachowania. Wzięcie Komunii do ręki także pomoże odrzucić ten mistyczny sens, święty sens Eucharystii. Może tylko dzieci niech biorą Komunię św. do ust. A jeśli będzie to używany chleb wspólnoty, chleb jedzony, krojony… niech to będzie robione tak, jak podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystusa.

Pierwsza część jest tak przygotowana, że przekona każdego. Pozostając przy tym jak Chrystus to robił, róbcie to naturalnie… to przekona najlepiej… ale celem jest próba usunięcia świętości, mistycznego sensu, pomniejszenia ważności Eucharystii.

Najbardziej ważną częścią „Mistrzowskiego planu” jest drugi jego punkt, jest utwierdzenie w przekonaniu, że Chrystus Bóg nie jest jądrem Eucharystii, ale przekonywanie, że Eucharystia jest ucztą braterstwa, jest bankietem wraz z innymi chrześcijanami, gdy gromadzą się oni, aby kochać jeden drugiego. Niech bracia się gromadzą, niech mówią „Amen”, niech spierają się na temat Chrystusa po „bratersku”… Najświętszy Sakrament i Jego wystawienie będzie usunięte, bo monstrancja nie ma nic wspólnego z „ucztą” dla „braci”.

Z czasem Msza św. i Komunia św. będą kontynuowane tylko w prywatnych domach, ponieważ „święty” ceremoniał będzie usunięty z kościoła. Komunia rozdawana w czasie Mszy św. również zniknie, ponieważ nie będzie przecież wtedy „uczty dla braci”. Oczywiście wszystko to będzie dokonane kolejnymi mniejszymi krokami. Np.: patena nie będzie używana w czasie podawania Komunii św., ponieważ jak to wyjaśnia „Mistrzowski plan”. Bóg jest we wszystkich cząstkach Hostii (mogą one upaść na ziemię i nie ma to żadnego znaczenia).

Sugeruje się możliwość zabierania do domu Hostii. Trzymania jej np. na obrazach  lub podawania jej np. przez ojca całej rodzinie podczas posiłków. Jak widzimy, ten plan jest iście diabelski. Przedstawia on rzeczy, które wydają się w miarę przekonujące, ale naprawdę są jednym wielkim kłamstwem ukrytym pod skórą prawdy. Próbuje on wlać w umysły ludzi przekonanie, że najważniejszą rzeczą jest miłość bliźniego, a nie życie w lasce uświęcającej i przyjmowanie Komunii św. Popierane jest to teorią, iż wielu ludzi przyjmuje Komunię św., ale nie miłują oni bliźnich. Bądźcie czujni, przyjaciele… dzieci diabla pracują ciężko i dokładnie. Jeszcze raz, bądźcie czujni!!!

Cześć VII. Eliminacja uwielbienia dla Matki Boskiej i świętych

To był pierwszy krok „Mistrzowskiego planu” – przekonywanie, że tylko Bóg musi być uwielbiony, lecz ani Matka Boska, ani święci. „Mistrzowski plan” jest bardzo wyrafinowany jeśli chodzi o to. Twierdzi on, że rozsądni katolicy wiedzą bardzo dobrze, że Kościół Katolicki uznaje tylko Boga i mimo iż przyznaje pewien szacunek świętym, to jednak nie czci ich bardzo. I to będzie łatwo dać prostym ludziom taką ideę, że Kościół Katolicki uwielbia świętych odkąd ma ich na ołtarzach. I to jest bardzo złe, ponieważ tylko Bóg zasługuje na uwielbienie.

Jeżeli chodzi o świętych „Mistrzowski plan” osiągnął sukces w wielu miejscach. W kraju, który posiada ogromną liczbę kościołów – w Hiszpanii – nie ma obecnie świętych na ołtarzach. W różnych miejscach podawano zawsze inną argumentację, ale jest faktem, że święci zniknęli z wielu kościołów.

Jeśli chodzi o Matkę Bożą, było tysiąc argumentów do zdetronizowania Jej na Soborze Ekumenicznym, ale się nie udało. Chciano przyciągnąć do siebie protestanckich „braci” umniejszając Majestat Matki Bożej, twierdząc że nie jest Ona Matką Boga, należy wielbić tylko Chrystusa.

Z początku na Soborze sprawy przebiegały dobrze dla „Mistrzowskiego planu”. Wyglądało na to, że pierwszy raz w historii Kościoła Matka Boża zostanie zdetronizowana z Jej uprzywilejowanego miejsca w liturgii i w chrześcijaństwie. Ale papież Paweł VI przybył osobiście i nazwał Ją Matką Kościoła i cały Sobór zaczął Ją wielbić znowu jako Matkę Boga i tytułować Ją wielkimi imionami Matki Królowej i dodając jeszcze „Nasza Orędowniczka” . „Nasza Pomoc” i kończąc poleceniem nas Maryi, aby nas chroniła Swoją Matczyną protekcją, łączyła nas z Jezusem i przypominała nam, że Matka Boża dostała się do Nieba i przez Jej wielokrotne wstawiennictwo Ona przygotuje dla nas zbawienie i będzie to robić do końca świata.

Tak więc kiedy Sobór okazał się niepomyślny dla „Mistrzowskiego planu”, prowadzi on dalej swoją robotę, ale teraz próbuje on zmienić znaczenie głównych rozdziałów Biblii. Próbuje on wydawać Nowy Testament z przerobioną pierwszą częścią (Ewangelia wg św. Łukasza).

Nie śmiejcie się, drodzy czytelnicy. Katolicka Biblia była publikowana z usuniętym zdaniem dotyczącym Maryi jako „łaski pełnej”, i ta Biblia jest zatwierdzona i polecana przez kardynała Patricka O’Bayleia, arcybiskupa Waszyngtonu w 1970 r.

„Mistrzowski plan” wie, że Ewangelia wg św. Łukasza zawiera wiele pięknych zdań na temat Matki Bożej. Są to podstawowe cztery rzeczy, które muszą zostać usunięte: „Matka Boga”, „Łaski pełna”, „Błogosławiona między niewiastami” i „Wszystkie pokolenia będą nazywać Ją błogosławioną”.

Należy usunąć również to, co głosi św. Mateusz w swojej Ewangelii o świętości Maryi, która została Matką Boga, jak to przepowiedział prorok Izajasz kilka wieków przed tym faktem. Teraz istnieją Biblie, w których brak zdań dotyczących Matki Bożej,

Bądźcie czujni, przyjaciele!!! „Mistrzowski plan” powiada, że najważniejszą sprawą jest detronizacja Matki Bożej i dalej dzięki temu zniszczenie Kościoła. Matka Boża będzie tytułowana tylko „kobietą”, matką Chrystusa i Jego braci zrodzonych z Józefa i Maryi. Kobieta Maryja nie może być tytułowana Matką Bożą.

Z początku ta sprawa ma być rozpowszechniana wśród ludzi prostych, niewykształconych. Oczywiście różańce nie będą omawiane, gdyż to separuje od nas naszych „protestanckich braci”. Nowenny nie będą odmawiane do Matki Bożej, ponieważ jest to tylko dla „pobożnisiów”.

Ale Matka Boża była „twardym orzechem” do zgryzienia dla twórców „Mistrzowskiego planu”. W sercach katolików jest Ona dalej „łaski pełna”, „błogosławiona między niewiastami”, „Matka Boga i nasza Matka”.

Część VIII. Wykonawcy „Mistrzowskiego planu”

„Mistrzowski plan” jest diabelski. On zakłada, że ponad 1300 katolickich księży nie jest w rzeczywistości katolikami, ale masonami podszywającymi się pod księży. Ale oni nie są prawdziwymi wykonawcami tego planu.

Wykonawcami jego powinni być prawdziwi katolicy, którzy zostaną oszukani. Dobrzy biskupi i dobrzy księża oraz zakonnicy, którzy zostaną oszukani przez ów legant „miłuj bliźniego”. Ja i ty, drogi katolicki przyjacielu, jesteśmy tymi, których „Mistrzowski plan” chce użyć do swoich celów. Chce się oszukać ciebie i mnie przez półprawdy, które są najgorszym rodzajem kłamstwa, obliczonym na to, że rozprzestrzenimy w świecie miłość do bliźniego bez miłości do Boga. Chce się nas użyć do zastąpienia Boga człowiekiem.

Człowiek ma być czczony, a Bóg zapomniany. Kobieta ma być kochana, a Matka Boża zapomniana. Wszystko to jest robione z nadzieją, że kiedy już nie będzie miłości do Boga, miłość do bliźniego też zostanie zniszczona i Kościół Chrystusa upadnie. Oni powiedzą tobie, że jest możliwe być masonem i katolikiem jednocześnie. To jest kłamstwo! Nie daj się na to nabrać.

Powiedzą tobie, że jest możliwe być katolikiem i spirytystą jednocześnie. To kłamstwo! Oszukują cię. Znam wielu ludzi, którzy dali się na to nabrać. Powiedzą tobie, że Chrystus jest dobry, ale księża nie. Jest to półprawda, najgorszy rodzaj kłamstwa.

Chrystus ostrzegł nas, że dzieci ciemności są zuchwalsze niż dzieci światła. Z tej przyczyny wiele dzieci światła zostaje oszukanych przez dzieci ciemności.
Bądźcie czujni, przyjaciele! (…)

Dobrze się rozejrzyjcie dookoła i sami oceńcie: Na ile plan powyższy jest już Zrealizowany AD 2010?!

Króluj nam Chryste

Nadesłał(a) „Piszę więc jestem”

 

Komentarzy 76 to “Mistrzowski plan zniszczenia Kościoła Katolickiego”

  1. Maćko said

    Listwo!

    Do broni!
    Jaki plan obrony?
    Co robimy?
    Kontratak?

    Czekam na instruckcje.

  2. jamek said

  3. Dziadzius said

    krotkie kazanie od abpa Fulton Sheen na ten temat
    .https://www.youtube.com/watch?v=qHaizmIj3ck

  4. Listwa said

    @ 1 Maćko

    Jak pan będzie gotów podjąć temat poważnie i z uwagą to owszem. Teraz to pan możesz kopa w dupę dostać.

  5. JO said

    https://polakortodoks.wordpress.com/2016/10/03/dobre-owoce-1pielgrzymki-po-polsce-biskupa-ryszarda-williamasona-konsolidacja-kosciola-walczacego-w-polsce/comment-page-1/#comment-153

  6. JO said

    ad.1. Prosze zorganizowac Wspolne Dzialanie w USA – na pierwszy plan zbiorke pieniedzy dla Pani Malgorzaty. Uzbierane pieniadze przelac na Pey Pal Dziennik Gajowego Maruchy ( ufam, ze sie zgodzi..).

    Co miesiac prosze o raport w sprawie w Gajowce.

    To jest pierwsze Pana zadanie.

    JA

    Oczywiście, zgadzam się. Przy wpłatach należy zaznaczyć, że chodzi o p. Małgorzatę.
    Rozliczenia dokonam tu, w gajówce.
    Admin

  7. JO said

    A tak w ogole , Panie Gajowy, to prosze odpowiedziec na list Listwy do Pana , ktory wyslal na Pana skrzynke w sprawie M.- w lewo albo w prawo…. i bez ale w przyszlosci 🙂
    Pozdrawiam,
    J.

    Przepraszam, zapomniałem…
    Admin

  8. NICK said

    Oooo.
    Do tego doszło?
    JO. (7).

    Takie dictum?
    Nie poznaję Pana.
    Na „piersi” Gajowego wychowany?
    Dopuszczany

    A jeszcze we kontekście ‚dyskusji’ z Maćkiem? Niedawnej?

  9. Boydar said

  10. NICK said

    Admin!!!

  11. JO said

    ad.8. Wie Pan, tu Pan trafil. Jestem wychowankiem Pana Gajowego. I choc nie raz w Jego kierunku sie napuszam jak „kotek”, to zaprzec sie tego faktu nie moge – jestem wychowankiem Pana Gajowego.

  12. NICK said

    Adekwatne.

  13. Marucha said

    Re 10:
    Słucham?

  14. Maćko said

    6. JO – w USA wirtualnie a sam osobiscie od razu to zrobie, bardzo to bedzie proste przez pajpala gajówkowego.
    Jak Pan moze, to prosze powtórzyc glówny link do tej prosby o pomoc, aby zmotywowac obecnych i przyszlych odwiedzajacych. Ja to rzuce na pejsbuki patriotyczne i na listy dyskusyjne. Uszanowania

  15. Boydar said

    🙂 !!!

  16. NICK said

    (8). Re P. Marucha.
    W nawiązaniu do (7).
    (Znam Pana odpowiedź)

  17. JO said

    ad.14. Panie Macko, bardzo Panu dziekuje za takie podejcie. Prosze mi dac kilka dni, ja przygotuje raz jeszcze prosbe ze strony Gajowki/ Ruchu Polak-Ortodoks. Z poprzedniej na szybkiego przygotowanej nie jestem zadowolony.

    Potrzebuje kilka dni. Do Wtorku przyszlego tygodnie sie wyrobie. W niedziele wracam z Broadstairs, wiec ufam, ze dam rade do wtorku przygotowac nowy tekst.

    Wierze, ze jak bedziemy w stanie pomagac Pani Malgorzacie.., to Pan Bog da nam wiele Lask, by byc w stanie zmienic sytuacje w calej Polsce.

    Pozdrawiam serdecznie.

    JA

  18. Boydar said

    No. I właśnie w ten sposób (17) upadła Rzeczpospolita. Historia uwielbia się powtarzać.

  19. NICK said

    Moje datki. Pisałem.
    Zawsze w niwecz.

    Dobrze.

    A może Gazeta Warszawska, poprzez, wytrzyma?

    Nie sądzę.

    Jak namaszczam datkami? Wszystko idzie weg.

  20. Agusia said

    Prosze nie marszczyc czola, ze tworca nie byl swietym, ani nawet porzadnym katolikiem, ale po prostu poswiecic te 2 godziny. Po owocach poznacie ich.
    > http://www.cda.pl/video/515747ac

  21. Listwa said

    „Włoskie media szeroko opisują sprawę byłego opata klasztoru na Monte Cassino, Pietro Vittorellego. Vittorelli został oskarżony o bardzo poważne oszustwa finansowe. Miał przywłaszczyć sobie pół miliona euro z kasy klasztoru
    Vitorelli wydawał je na pełne przepychu życie: wille, luksusowe hotele, narkotyki, rozpustę. Opat miał nabyć między innymi cztery domy w okolicach Rzymu. Podróżował po całym świecie, szastając pieniędzmi. W ciągu jednego miesiąca potrafił wydać ponad 30 tysięcy euro.

    Opat odwiedzał europejskie kluby gejowskie, w których uprawiał seks nawet z przypadkowo spotkanymi mężczyznami. Miał też płacić duże pieniądze za „usługi” młodych arabskich mężczyzn. W jednej z podrzymskich willi przyjmował kochanków.

    Część odważnych i uczciwych benedyktynów nie zgadzała się na to. Od 2010 roku były przez nich pisane stanowcze protesty do Watykanu. Ostatecznie bp Pietro Vittorelli został zmuszony do złożenia rezygnacji w 2013 roku. Papież Franciszek polecił mu tzw. życie ukryte w innym klasztorze benedyktyńskim na terenie Włoch. Następnie Stolica Apostolska narzuciła własnego administratora apostolskiego, który rządził opactwem przez 16 miesięcy.

    Kiedy rozpoczął swoje urzędowanie obecny opat?

    – Jesienią 2014 roku został mianowany nowy opat bezpośrednio przez papieża Franciszka. Zerwano w ten sposób z wielowiekową tradycją wyboru opata Monte Cassino przez samych benedyktynów. Co więcej, nowy opat nie pochodzi ze wspólnoty na Monte Cassino, ale z klasztoru z okolic Bari na południu Włoch. Na dodatek odebrano benedyktynom kilkadziesiąt parafii, które przez stulecia należały do opactwa na Monte Cassino. Stolica Apostolska dołączyła je do innej diecezji.

    Przez 2000 lat nie było w Kościele katolickim formalnego zakazu kapłaństwa mężczyzn homoseksualnych. Przewrót kopernikański nastąpił dopiero w 2005 roku. Rewolucyjny charakter tego dokumentu polega na tym, że za przeszkodę uznano nie tylko czyny homoseksualne, ale także samą skłonność czy tendencję homoseksualną oraz związek kandydatów do kapłaństwa z tzw. kulturą gejowską. Przez wiele środowisk katolickich ten dokument został całkowicie zbojkotowany i odrzucony.

    http://www.fronda.pl/a/ks-kobylinski-monte-cassino-pohanbione,61257.html

  22. Dziadzius said

    .https://www.youtube.com/watch?v=WWo-7uVR8yI
    jak ktos ma czas to niech popatrzy na burdel nowej mszy

  23. Listwa said

  24. Maćko said

    https://www.amazon.com/Laffaire-Williamson-Catholic-Church-Holocaust-ebook/dp/B006UJFW3U/ref=sr_1_8?s=digital-text&ie=UTF8&qid=1475901311&sr=1-8&keywords=e.+michael+jones

    L’affaire Williamson: The Catholic Church and Holocaust Denial Kindle Edition
    In L’affaire Williamson: The Catholic Church and Holocaust Denial, E. Michael Jones, editor of Culture Wars magazine, describes and defies the artificial rules that control discourse, exposing fissions within society and the Church.

  25. Rafał said

    W roku 2020 szatan zostanie wyrżniety do czwartego pokolenia ! ! ! Polacy ocaleją !

    Bardzo nas Pan tym uspokoił.
    Admin

  26. Boydar said

    z tekstu zaprezentowanego przez Pana Listwę (21)

    „… Zerwano w ten sposób z wielowiekową tradycją wyboru opata Monte Cassino przez samych benedyktynów …”

    Fałszywe zdanie. Dowodów nie mam, ale wali siarą. To co realizowano na Monte Casino, na Jasnej Górze, w Tyńcu, musiało odbywać się pod nadzorem specjalistów z zewnątrz. Zawsze.

  27. Dictum said

    Jak rozpoznać antychrysta?

    Antychryst nie będzie nazywany antychrystem, gdyż nie miałby wówczas żadnych zwolenników. Nie będzie nosić czerwonych rajtuz, nie będzie zionąć siarką, nie będzie też dzierżyć wideł ani wymachiwać zakończonym strzałką ogonem niczym Mefistofeles w „Fauście”.
    Ta maskarada pomogła szatanowi przekonać ludzi o swoim nieistnieniu. Gdy nikt go nie uznaje, tym większą ma on moc. Bóg określił samego siebie mianem „Ja, który jestem”; szatan definiuje siebie jako „ja, którego nie ma”.
    Nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdziemy potwierdzenia dla powszechnego mitu o szatanie jako błaźnie przebranym za pierwszego „czerwonego”. Zamiast tego opisywany jest on jako upadły anioł z nieba, jako „książę tego świata”, którego celem jest wmawianie ludziom, że inny świat nie istnieje.
    Jego logika jest prosta: jeśli nie ma nieba to nie ma też piekła; jeśli nie ma piekła to nie ma też grzechu; jeśli grzech nie istnieje, to nie ma też sędziego, a jeśli sąd nie istnieje, to zło jest dobre, a dobro – złe. Lecz przede wszystkim, ponad tymi wszystkimi opisami, nasz Zbawiciel mówi nam, iż szatan będzie tak bardzo podobny do Niego, że oszuka nawet wybrańców – i na pewno żaden szatan kiedykolwiek widziany w książkach obrazkowych nie mógłby oszukać wybrańców.
    W jaki sposób zdobędzie on zwolenników dla swojej religii w dzisiejszych czasach? W czasach poprzedzających komunizm wierzono w Rosji, że pojawi się on w przebraniu Wielkiego Humanisty, że będzie mówił o pokoju, dobrobycie oraz obfitości nie jako środkach prowadzących nas do Boga, lecz rozumianych jako cel sam w sobie.
    Będzie pisał książki o nowej idei Boga, aby mówić ludziom to, co – w obliczu ich własnego stylu życia – chcieliby usłyszeć; wprowadzi wiarę w astrologię, aby obciążyć winą za grzechy nie ludzką wolę, a gwiazdy; będzie wynajdywał dowody psychologiczne na to, że nie istnieje wina, tylko wyparta seksualność; każe on ludziom umierać ze wstydu, gdy inni zarzucą im nietolerancję i brak liberalizmu; on sam będzie tak liberalny, że tolerancję zrówna z obojętnością wobec prawa i niesprawiedliwości, wobec błędu i prawdy.
    Rozpowszechni on kłamstwo, jakoby ludzie tylko wtedy mogliby stać się lepszymi, jeśli najpierw naprawią oni społeczeństwo – i w ten sposób staną się takimi egoistami, że nigdy nie zabraknie środka zapalnego do następnej wojny.
    Będzie wspierać naukę z tym jedynym sukcesem, że przemysł zbrojny zniszczy jeden cud nauki za pomocą innego; będzie wspierał rozwody pod pretekstem tego, że nowy partner jest „niezbędny do życia”; będzie pomnażał miłość do miłości, pomniejszając jednocześnie miłość do osoby; będzie powoływać się na religię, aby unicestwić religię; będzie nawet mówić o Chrystusie i nazywać Go największym spośród ludzi; będzie głosić, iż jego misja polega na tym, aby wyzwolić ludzi z kajdan zabobonu i faszyzmu – nie definiując nigdy tych pojęć.
    Będzie wymyślał zabawy dla dzieci i będzie decydował, kto może, a kto nie może pobierać się i rozwodzić, kto może urodzić dziecko, a kto nie. Uprzejmymi gestami będzie wyciągać ze swych kieszeni tabliczki czekolady dla dzieciątek i butelki z mlekiem dla Hotentotów.
    Będzie kusił chrześcijan tymi samymi trzema pokusami, którymi wystawiał na próbę Chrystusa. Kuszenie do tego, aby – jako ziemski Mesjasz – zamienił On kamienie w chleb, stanie się kuszeniem do tego, aby przefrymarczyć wolność za bezpieczeństwo, przy czym chleb stanie się polityczną bronią, gdyż tylko ci będą mogli go jeść, którzy będą myśleć tak jak on. Kuszenie Chrystusa do tego, aby zdziałał cud i aby – pokładając ufność w obietnicę [daną w Piśmie Świętym] rzucił się ze szczytu świątyni, stanie się wezwaniem do tego, aby z czystych wyżyn Prawdy, na których panuje wiara i rozsądek, rzucić się w otchłanie wypełnione masą pustych haseł i propagandy.
    Nie potrzebuje on głoszenia niezmiennych zasad na dziedzińcach świątyń, lecz propagandy, aby organizować tłumy, gdyż w taki właśnie sposób zwykły człowiek steruje reakcjami zwykłych ludzi. Opinie, a nie prawdy, objaśniacze, a nie nauczyciele; badania Gallupa, a nie zasady; natura, a nie łaska – za tymi złotymi cielcami zaczną podążać ludzie, odchodząc od swego Zbawiciela.
    Trzecie kuszenie, w którym szatan próbował skłonić Chrystusa, by oddał mu cześć w zamian za wszystkie królestwa świata, stanie się kuszeniem do tego, aby mieć nową religię bez Krzyża, liturgię bez przyszłego świata, religię, która niszczy religię lub politykę, która jest religią – taką która oddaje Cezarowi nawet to, co jest Boskie.
    Wśród całej tej jego pozornej miłości do ludzkości i jego gładkiej mowy o wolności i równości ukrywać się będzie jego wielki sekret, którego nikomu on nie zdradzi: nie będzie on wierzył w Boga. Ponieważ jego religią będzie braterstwo bez ojcostwa Boga, oszuka nawet wybrańców. Ustanowi on antykościół, który będzie małpować Kościół, gdyż on, szatan, jest małpą Boga. [Ów antykościół] będzie posiadał wszystkie cechy Kościoła, ale w wypaczonej postaci, będzie też wyzuty ze swej Boskiej treści. Będzie on mistycznym ciałem antychrysta, które z wyglądu będzie bardzo przypominać mistyczne Ciało Chrystusa. . .
    Arcybiskup Fulton J. Sheen

    Źródło: Communism and the Conscience of the West,1948r., str. 24-25.
    http://abp-fulton-j-sheen.blogspot.se

  28. Boydar said

    Po pobieżnej nawet analizie tego (27) tekstu, Panie Dictum, widać że musiał napisać go żyd w sobie tylko wiadomym celu; goj nie wykazałby aż takiej indolencji o bezczelności wobec czytelnika – „… nie będzie on wierzył w Boga /…/ gdyż on, szatan, jest małpą Boga …”.

    Ja rozumiem błędy tłumaczenia, jednak kto jak kto, ale akurat Szatan dobrze wie kto go wyp … lił eksmitował z Niebiesiech i żadna wiara w tej kwestii na pewno potrzebna mu nie jest.

    Obywatel autor niech się idzie bujać na drzewo, do swoich, a Pan niech głupot bezmyślnie nie powtarza.

  29. Yah said

    ad 28

    [Wielu] odpadnie od wierności Bogu. A jak do tego dojdzie? Po pierwsze przez strach, częściowo przez oszustwo, częściowo przez tchórzostwo, częściowo dlatego, że nie mogą stanąć za niepopularną prawdą w obliczu popularnego fałszu, częściowo z powodu unieważnienia pogardliwej opinii publicznej, jak w takim kraju jak ten, i we Francji, tak przytłumia i przeraża katolików, że nie odważą się wyznawać swoich zasad, i, wreszcie, nie odważą się ich trzymać…

    Słowo Boże mówi, że pod koniec czasu władza tego świata stanie się tak nieodparta i tak triumfalna, że Kościół Boży zatonie pod jej ręką, że Kościół Boży nie otrzyma więcej pomocy od cesarzy, królów czy książąt, ustawodawców, krajów czy narodów, żeby sprzeciwić się władzy i potędze antagonisty. Będzie pozbawiony ochrony. Będzie osłabiony, zaskoczony i wyniszczony, będzie krwawił leżąc u stóp władz tego świata. To wydaje się niewiarygodne? Co zatem widzimy w tej chwili? Spójrz na Rzymski Kościół Katolicki na świecie. Kiedy było to bardziej jak kiedy jego Boska Głowa w czasie gdy miał związane ręce i nogi przez tych, którzy Go zdradzili? Spójrz na Kościół Katolicki, jeszcze niezależny, wierny swej Boskiej misji, a jeszcze odrzucony przez narody świata, na Ojca Świętego, Wikariusza naszego Boskiego Pana, w tej chwili wyśmiewanego, lekceważonego, pogardzanego, zdradzonego, opuszczonego, okradzionego ze swoich, a nawet tych, którzy broniliby go zamordowanego. Kiedy, pytam, w ogóle Kościół Boży był w słabszej sytuacji, bardziej wyniszczony w oczach ludzi, i w tym naturalnym porządku, niż jest teraz? I skąd, pytam, przyjdzie ratunek? Czy jest na ziemi jakaś siła by zaingerować? Czy jest jakiś król, książę czy potentat, który ma siłę albo narzucenia swojej woli, albo użyc8ia miecza w obronie Kościoła? Nikogo, i przepowiedziane jest, ze tak będzie. Ani nie musimy tego pragnąć, bo wola Boża wydaje się być inna.

    Ale jest Jedna Siła która zniszczy wszystkich przeciwników, jest Jedna Osoba która złamie i zamieni jak proch letniego młócenia wszystkich wrogów Kościoła, gdyż to On zniszczy swoich wrogów “Duchem ust swoich” i zniszczy ich “jasnością swojego przyjścia”. Wydaje się jakby Syn Boży był zazdrosny, żeby nikt nie bronił Jego autorytetu. On przyjął walkę na samego siebie, On podniósł rzuconą Mu rękawicę, i proroctwo jest jasne i wyraźne, że ostateczne obalenie zła będzie Jego, że tego nie dokona żaden człowiek, a Syn Boży, żeby wszystkie narody świata mogły się dowiedzieć, że On, i tylko On jest Królem, i że On i tylko On jest Bogiem…

    „Papież i antychryst” kardynał Henry Edward Manning chyba 1863 rok

    Nie mniej chyba ten tekst, który pan skrytykował do tekst Fultona-Sheena z 1948 roku.

    „Wśród całej tej jego pozornej miłości do ludzkości i jego gładkiej mowy o wolności i równości ukrywać się będzie jego wielki sekret, którego nikomu on nie zdradzi: nie będzie on wierzył w Boga.”

    To informacja o tym, że ludzie BĘDĄ MYŚLEĆ, że w Boga on wierzy, bo jego czyny będą pozornie dobre co zwiedzie „nawet wybranych”. Arcybiskup nie pisze o wierze szatana tylko o naiwności i łatwowierności ludzi dających się zwieść na manowce piekieł.

  30. Yah said

    Panie Boydar te prorocze ( bo jakże inaczej można je nazwać) teksty napisane 150 i 70 lat temu właśnie wypełniają się na naszych oczach i co ważne …. to tylko wskazanie prawidłowego odczytania Ewangelii.

    Manning przedstawił co się będzie działo w ogólnych zarysach, Fulton-Sheen opisał zaś dokładnie to co teraz widzimy. Trudno mi, akurat te dwie osoby kardynała Manniga i arcybiskupa Fultona-Sheena posądzać o hipokryzje i zła wolę.

  31. revers said

    jak wg. rys.
    .https://uploads.disquscdn.com/images/27d5676053c81a4d896d8a337733fb8b84cedbaee10bd5992204740d2249f366.jpg?w=800&h=473

  32. Boydar said

    Nie wiem czyj, jest mi to obojętne. Taki tekst przeczyta ktoś prostszy w rozumowaniu i jeśli będzie się trzymał logiki, dojdzie do tych samych wniosków. Nie kwestionuję idei; można było przetłumaczyć – „odrzuca Boga”. Zresztą tak jest w istocie. Moja krytyka odnosi się do wymowy tekstu pisanego w języku polskim, tylko i wyłącznie. Być może zawinił tłumacz. Można sobie tylko jeszcze zadać pytanie, co takiego odkrywczego mówią na świecie, czego nasi rodzimi święci nie powiedzieli wcześniej. I czy w ogóle do Ewangelii potrzebne są nowoczesne egzegezy.

    Tak, jestem zaściankowym chachłackim prostakiem i zupełnie nie wyznaję się na bułkach i bibułkach. A jak usłyszę hasło „Fulton Sheen” to normalnie z wrażenia aż flaszki nie mogę odkręcić.

  33. Boydar said

    @ Pan Yah (30)

    Gów.no a nie się wypełniają. Sanherdryn ma trzy tysiące lat i dla niego sto czy sto pięćdziesiąt okazji do Kol Nidre to mały pikuś. Jak im Putin przypier doli z grubszej rury to będą musieli sobie na nowo wszystko wyprorokować.

  34. Yah said

    „I czy w ogóle do Ewangelii potrzebne są nowoczesne egzegezy.”

    Nie są potrzebne, a ilu czyta Ewangelie. A ilu po przeczytaniu dochodzi do wniosku – „przecież nas to nie dotyczy to będzie kiedyś a nie teraz. A przecież:

    „A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego.

    A takie teksty maja właśnie tym „prostszym” zwrócić uwagę co się dzieje. Nie ważne czy to rodzimy święty , czy to syn wieśniaka spod El Paso ważna jest każda ludzka dusza Panie Boydar.

  35. Yah said

    Ad 33
    Panie Boydar a co mnie Sahedryn obchodzi – oni już maja zapewnione miejsce. Czy Putin przy…oli czy nie , ja z tego nic nie będę miał, przynajmniej tu na tym świecie. Jak ktoś ma pieniądze to znaczy , że się sprzedał, jak Pan to ujął Sahedrynowi, albo jest dla niego w jakiś sposób użyteczny. NIE MA INNEJ OPCJI. Pan Bóg zapewnia CHLEB POWSZEDNI czyli związanie końca z końcem. Analiza działań Sahedrynu to jak pasjonowanie się kiepskim serialem o gangsterach w kinie. I właśnie o to chodzi, żebyśmy siedzieli w zatęchłym kinie i nie chceli wyjść na zewnątrz – tam gdzie jest prawdziwe życie

  36. Yah said

    Dobra koniec dyskusji, pora do wyra, zmęczonym po wykopkach warzywnych.

    Pozdrawiam Pana Panie Boydar

  37. Boydar said

    Ja też. Dobrej nocy.

  38. Dictum said

    ad. 28 „Obywatel autor niech się idzie bujać na drzewo, do swoich, a Pan niech głupot bezmyślnie nie powtarza”.

    Pięć razy się Pan zastanów, zanim coś takiego napiszesz, bo to nie świadczy o Pana przenikliwości w tropieniu żydów, tylko o trudnościach w pojmowaniu, kto i co chce nam, ludziom, przekazać – dla naszego dobra w drodze do osiągnięcia zbawienia. Tu akurat Arcybiskup F.J. Sheen

  39. Dictum said

    Panie Boydar, pod tym linkiem jest okazja zapoznać się z osobą, której Pan proponuje bujać się na drzewie.
    Może wtedy opuści Pana ignorancja i chęć mędrkowania o sprawach, o których niewiele wie.

    http://abp-fulton-j-sheen.blogspot.com/

  40. Boydar said

    Czyli broni Pan Dictum tezy, że Szatan nie wierzy w Boga; przecież to jest czysty idiotyzm, bez względu na to kto go sformułował.

    Panie Dictum, skoncentruj się Pan na czymś innym; nie wiem, może na ‚wierzyć w Boga a wierzyć Bogu to w języku angielskim zwroty identyczne’, ‚tłumacz nie był filozofem’, ‚to jest przenośnia’, etc.

    Ja nic do Arcybiskupa nie mam ! Głownie dlatego, że ani go nie znam ani mnie on specjalnie nie interesuje. Ja twierdzę jedynie, że przedstawiony tekst w języku polskim to żydowski bełkot ! Wiodący krótką drogą do logicznej poniekąd konkluzji – skoro najlepiej zorientowani świadkowie „nie wierzą”, to z jakiej przyczyny wierzyć mamy my.

  41. Dictum said

    ad. 40.
    Jeśli Pan sam doszedł do trafnego spostrzeżenia, że diabeł tkwi w szczególe tłumaczenia, to mógł Pan się ograniczyć do wyartykułowania uwagi tylko o takiej wątpliwości. Sens przekazu Arcybiskupa poza tym jest bardzo klarowny i nie ma co czepiać się jednego zwrotu. Pan natomiast w obraźliwy sposób wyraził się o świątobliwym człowieku, a mnie zarzuca przekazywanie głupot.
    Szatan małpując Boga wierzy, że przejmie władzę nad duszami i tym samym Boga Prawdziwego odsunie w niebyt w relacjach Boga z człowiekiem.
    Dobrze Pan to wie, nie tylko od rzeczonego Arcybiskupa, więc jakiekolwiek wyśmiewanie nie najlepiej świadczy o zrozumieniu przez Pana, co pasterz mówi do swoich owiec.

  42. Boydar said

    Umówmy się, że zaprotokołowałem Pańskie dementi :-).

  43. Dictum said

    Umowa przyjęta.

  44. Piszę więc jestem said

    Szatan nie wierzy w Boga jest faktem absolutnie pewnym,

    gdyby wierzył nigdy by się nie zbuntował!

    Najistotniejszym przymiotem Boga Stwórcy jest Jego Wszechmoc

    i włąśnie brak wiary we Wszechmoc Stwórcy zgubił tego, który

    stał sie ojcem kłamstwa, a kłamstwo rodzi już tylko śmierć.

    Ciekawe co bardziej obraża Pana Boga:

    błąd małej wagi wielkiego Obrońcy Wiary,

    czy wulgarny język kogoś, kto ma się za Katolika a do tego

    krzyczy na swoich Bliźnich RAKA (głupcze)?!

    oto taki mały dylemacik.

  45. Zdziwiony said

    ANTROPOCENTRYCZNA FILOZOFIA JANA PAWŁA II

    JP II kwestionował metafizyczne stanowisko Kościoła, wyrażane w encyklikach Piusa IX, Piusa X, Piusa XI i Piusa XII.

    Pius XI wykluczał możliwość jedności religijnej ze względu na odmienne rozumienie znaczenia instytucji Kościoła i jej hierarchii, Najświętszego Sakramentu i Eucharystii, kultu świętych i Matki Boskiej, które dzielą nie tylko religie monoteistyczne, ale nawet wyznania chrześcijańskie. Papież ten przyznawał jednakową wagę i obowiązek akceptowania wszystkich treści religijnym ogłoszonych jako objawione przez Kościół. W konsekwencji, każda różnica dogmatyczna wyklucza nie tylko jedność, ale nawet religijne pokrewieństwo. Dlatego zakwestionowanie prawdziwości idei Boga w trzech osobach przez judaizm i islam stanowi o odmiennym rozumieniu Boga w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Mimo odrzucenia dogmatu o Trójcy Świętej przez pozostałe religie monoteistyczne, Wojtyła głosił tezę o podzielaniu wiary w tego samego Boga nie tylko przez wyznawców trzech religii monoteistycznych, ale przez wszystkich praktykujących różne formy religijności.

    Jan Paweł II zasłynął między innymi jako rzecznik ekumenizmu i jedności religijnej. Przyczynił się do rozwoju tych idei nie tylko w teorii, ale również w praktyce swojej papieskiej działalności. Słynne spotkanie przedstawicieli różnych religii z Janem Pawłem II w Asyżu w 1986 roku, uznane przez papieża za wyraz wspólnej „wędrówki do transcendentnego celu”, jest ideową konsekwencją zniesienia metafizyki tomistycznej. Uzasadnieniem ekumenizmu było dla Jana Pawła II odwołanie misyjności Kościoła interpretowanej w świetle soborowej idei ekumenizmu. Uznanie przez papieża prawdziwości religii metafizycznie obcych chrześcijaństwu, jak hinduizm i buddyzm, ilustruje zniesienie ontologicznej koncepcji prawdy, na gruncie której tylko katolicyzm odpowiada rzeczywistości i odzwierciedla realny porządek stworzony przez Boga.

    Inspiracje dla uzasadniania przez Jana Pawła II prawa do wolności religijnej dostrzec można w Osobie i czynie Wojtyły, szczególnie w uznaniu osoby za ostateczną instancję podejmującą decyzje i biorącą za nie odpowiedzialność.

    Zmiany zainicjowane przez Sobór Watykański II, inspirowane sekularyzacją idei, kultury i społeczeństwa, wyznaczyły kierunki papieskiego nauczania. Istotną rolę odegrały również filozoficzne zainteresowania Jana Pawła II, który w równej mierze odwoływał się tak do tomizmu, jak i kantyzmu czy fenomenologii. Wybrane aspekty papieskiej nauki, szczególnie idee jedności religijnej, ekumenizmu czy wolności religijnej, ale także antropocentryczne nastawienie, świadczą o konsekwentnym wypełnianiu soborowej nauki, ale jednocześnie o zerwaniu z przedsoborowym rozumieniem roli Kościoła. Uważamy, że czynnikiem dominującym stał się kontekst społeczny i polityczny, dotyczący wartości powszechnie podzielanych przez ludzkość bez odniesienia do kontekstu religijnego, jak pokój, wolność czy wartość życia. Papież zaakceptował taką rolę Kościoła, który nie miał promować ekskluzywistycznej wizji świata, ale, wykorzystując swój autorytet i siłę oddziaływania, promować, często za pomocą świeckiej, „humanistycznej” argumentacji, te „ogólnoludzkie”, a nie ściśle religijne, wartości. W tym świetle bliższy papieżowi okazał się paradygmat Kartezjańsko – Kantowski, sprzyjający subiektywizacji, eksponujący prymat jednostkowości i indywidualności, ale jednocześnie uzasadniający pluralizm myślenia i zniechęcający do metafizycznego dogmatyzmu.

    https://repozytorium.amu.edu.pl/handle/10593/12745

  46. Dictum said

    Duchowy terroryzm spotkań w Asyżu

    https://www.gloria.tv/article/i2irk37BFvHs6Sr9yZp8ugHhC

  47. Maćko said

    45. Zdziwiony – a jaka jest interpretacja tego?

  48. Yah said

    Ad 44
    Szanowny Panie PWJ, każdy pisze tyle prawdy na ile Duch Święty go oświeci. Czyż nie tak jest ? W moich wpisach Pan Boydar czepiał się szczegółów i …. miał rację. Ale …. ja to ja, a arcybiskup to arcybiskup.

    Pozdrawiam Pana

  49. Yah said

    Ad 45

    Przecież to było przygotowywane od dawna. Moi rodzice , w latach 50-tych studenci, na rekolekcja dla studentów byli indoktrynowani modernizmem. Przygotowywano ich do SW II, który miał stworzyć NOWOCZESNY Kościół. Robiono to co teraz 1/3 prawdy a 2/3 kłamstw. To nie moje przemyślenia tylko mojej ponad 80-letniej matki. Dotarło w końcu do niej co się dzieje w Kościele i jak ich pokolenie zostało wykorzystane….

  50. Boydar said

    @ PWJ (44)

    Czyli krok po kroku zbliżamy się do odkrycia kart. Miedzy „wierzyć w Boga” – uznawać Jego istnienie a „wierzyć Bogu” – ufać w Jego wszystkie Boskie Przymioty, różnica jest. Nie wierzyć w to pierwsze, to moim zdaniem tylko głupota, ułomność ograniczonego umysłu. Jednak nie wierzyć w to drugie, to zbrodnia. Popełniana świadomie.

    Tą różnicę żydzi sukcesywnie zacierają w naszej świadomości od początku a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Z tej różnicy wynika inne traktowanie przez chrześcijaństwo poganina (bo nie wie) a inne heretyka (wie, ale świadomie neguje).

  51. NICK said

    PWJ dobrze sobie sprawę zdaje.
    To czuć.

  52. Yah said

    ad 50

    Trafne Panie Boydar. Pod pytaniem „Czy jesteś wierzący ?” większość rozumie ” wiarę w Boga” a raczej w jego istnienie. „Wierzyć Bogu” – tego prawie nikt nie potrafi . lekarzowi, prawnikowi, politykowi, specjaliście uwierzą tylko nie Bogu. A konsekwencje ….chyba widać aż nadto. Pan Bóg mówi, jak mam wam pomóc skoro mi nie wierzycie tylko ludziom …..

  53. Agusia said

    Ad p. Yah
    Jak ktoś ma pieniądze to znaczy , że się sprzedał, jak Pan to ujął Sahedrynowi, albo jest dla niego w jakiś sposób użyteczny. NIE MA INNEJ OPCJI. Pan Bóg zapewnia CHLEB POWSZEDNI czyli …
    – „związanie końca z końcem” – jesli chodzi Panu o to, ze zadne ziemskie dokonania do ktorych potrzebne sa pieniadze maja sie nie udac, a tylko przezycie, juz jest Panska propozycja, a nie Chrystusa.

    Arcybiskup nie pisze o wierze szatana tylko o naiwności i łatwowierności ludzi dających się zwieść na manowce piekieł.
    Przeczytalam angielski oryginal: chodzi wlasnie o wiare szatana. Czyli w/g tego arcybiskupa szatan nie ma wiary. Choc na pewno zgodzilby sie z p. Boydarem, ze WIE kto go stracil.
    Pytanie wiec: Co to jest WIARA?

  54. Boydar said

    Samo „wierzę w Boga” jest de facto pustym jak policyjny gwizdek sloganem. Nie bez przyczyny Credo zawiera pełne zdanie z przecinkami.

    Bo co to komu szkodzi wierzyć w ‚coś gdzieś’. Istotna i jedyna ważna jest tej wiary konsekwencja. A tą żydzi w całości odrzucają.

  55. Agusia said

    Zgoda, CREDO jest wyrazeniem wiary. Wracajac do tego arcybiskupa, znaczy ze napisal, ze szatan nie jest w stanie bez klamania, bez przekretow, a tak po prostu z serca wyrecytowac Credo.

  56. Agusia said

    Jeszcze objasnienie, piszac WIARA mam na mysli PRAWDZIWA WIARE.
    Ta jest tylko jedna. CREDO, czyli fakty wyrazone slowami, na pewno pomaga nawracac ponownie i ponownie do tej jedynej PRAWDZIWEJ WIARY.
    Zydzi odrzucili nie tylko CREDO i konsekwencje odrzucenia Chrystusa. Robiac to odrzucili Boga. Juz Pawel napisal co ich za to czeka. Judaizm jest prosta kontynuacja faryzeimu z czasow Jezusa.

  57. Maria said

    „Poniższy tekst jest odpisem z książki, która – o ile nam wiadomo – nie istnieje na Internecie.
    Admin”
    Istnieje od dawna tu: http://www.gazetawarszawska.eu
    http://www.gazetawarszawska.com/kosciol-swiety/4642-mistrzowski-plan-zniszczenia-kosciola-katolickiego
    http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/4646-jacek-miedlar-przywrocmy-kosciol-w-rece-chrzescijan

    ——
    Dziękuję za poprawkę.
    Admin

  58. Yah said

    ad 53

    Pani Agusiu pisze Pani:

    „jesli chodzi Panu o to, ze zadne ziemskie dokonania do ktorych potrzebne sa pieniadze maja sie nie udac, a tylko przezycie, juz jest Panska propozycja, a nie Chrystusa.”

    Wie Pani, w niewielkiej części moja wynikająca z obserwacji rzeczywistości. Naprawdę niewiele bogactw tego świata powstała z czystej intencji nie krzywdząc innych. Powiem więcej, cześć krzywdzi innych nie zdając sobie z tego sprawy. Oczywiście taka teza budzi od razu ogromny opór ze strony ludzi – tak jak u Pani. Ale tak jak napisałem to tylko po części moja propozycja bowiem:

    „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się, i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.”

    „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. ”

    I dalej Chrystus mówi, że niektórzy zasługują na bogactwo , ale nie jako wynik protestanckiej zapobiegliwości tylko jako NAGRODĘ za wypełnianie woli Boga:

    „Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

    W końcu:

    „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”. Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego . Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”. A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: „Któż więc może się zbawić?” Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe”

    Czyli Jezus nie mówi nie dla zbawieniu bogatych ,ale tylko Bóg jest w stanie ocenić jak te bogactwa zostały zdobyte.

    Temat jest naprawdę bardzo ciężki, nikogo nie chce osądzać, ale większość rzeczy tego świata dokonała się czyimś kosztem – kosztem dzieci, kosztem rodziny, kosztem pracownika, kosztem nieopłaconego kontrahenta itd. ja to widzę i dlatego piszę – nie żeby mieć racje tylko ku przestrodze

  59. Yah said

    I dalej ad 53

    Co do arcybiskupa Sheena – CZYTAMY CAŁY TEKST, a nie wyrwane z kontekstu zdanie. A cały tekst zarówno angielski jak i polski jest zupełnie klarowny.

    The Antichrist will not be so called; otherwise he would have no followers. He will not wear red tights, nor vomit sulphur, nor carry a trident nor wave an arrowed tail as Mephistopheles in Faust. This masquerade has helped the Devil convince men that he does not exist. When no man recognizes, the more power he exercises. God has defined Himself as “I am Who am,” and the Devil as “I am who am not.”

    i gdzieś dalej:

    In the midst of all his seeming love for humanity and his glib talk of freedom and equality, he will have one great secret which he will tell to no one: he will not believe in God.

    Przecież widać wyraźnie o czym jest tekst. O Antychryście, który jest DIABŁEM w przebraniu człowieka. Bo Antychryst będzie człowiekiem który , „Wśród całej tej jego pozornej miłości do ludzkości i jego gładkiej mowy o wolności i równości” ( którą ludzie będą brali za miłość do bliźniego i Boga) „ukrywać się będzie jego wielki sekret, którego nikomu on nie zdradzi: nie będzie on wierzył w Boga.” ( a ludzie tego nie zauważą i pójdą właśnie za nim, a nie za głoszącymi nie pasująca do dzisiejszego świata Prawdę Chrystusa. Przecież doskonale rozumiemy o co chodzi – he will not believe in God. oznacza, że będzie udawał wierzącego czyli w potocznym języku ufnemu Bogu.

    Przecież to czepianie się klarownych słów w przekazie arcybiskupa, to jak czepianie się słów Chrystusa przez faryzeuszy

    Pani Agusiu trzeba jeszcze jaśniej? Jaśniej się nie da. Na tym polega „ohyda spustoszenia” łatwo wierzyć w kłamstwa, a domagać się dowodów prawdy….

    Nie dyskutuję więcej na ten temat – każdy odpowie za swoje nawet najmniejsze czyny przed …. Bogiem

  60. Yah said

    Ad 55

    „Zgoda, CREDO jest wyrazeniem wiary. Wracajac do tego arcybiskupa, znaczy ze napisal, ze szatan nie jest w stanie bez klamania, bez przekretow, a tak po prostu z serca wyrecytowac Credo.”

    Bardzo trafne Pani Agusiu w kontekście tego co się dzieje z Mszą. Proszę zwrócić uwagę, ze Credo znika z Mszy w dni powszednie. Dlaczego ? Sama Pani celnie odpowiedziała.

    Jak sama Pani widzi diabeł nikomu nie popuści, żeby osiągnąć swój cel. Przy czym kuszenie dostosowuje do osoby. No bo przecież głęboko wierzącego, praktykującego katolika nie skusi do łajdaczenia się. Jego skusi POBŁAŻANIEM dla nieodmawiania Credo na Mszy, do Komuni Św. na rękę. Wniosek – trzeba być bardzo ostrożnym zresztą :

    „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. 9 Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!”

    Pozdrawiam Panią

  61. Zdziwiony said

    Jezus, który byłby
    w zgodzie ze wszystkimi,
    Jezus bez świętego gmiewu,
    bez twardości prawdy,
    nie jest prawdziwym Jezusem,
    lecz jego żałosną karykaturą.

    Benegdyt XVI

  62. Agusia said

    Ad p. Yah
    Nie dyskutuję więcej na ten temat – każdy odpowie za swoje nawet najmniejsze czyny przed …. Bogiem

    Zgoda. Ale moglby Pan z pozytkiem dla siebie poluznic bardzo rygorystyczne, jakby sadowe podejscie do wiary, poczynajac od ziemskich dokonan do ktorych potrzebne sa pieniadze.
    Bo to odpowiadanie przed Bogiem dla wielu juz sie dokonalo. Chrystus ich,nas UWOLNIL od sadu. Wzial na siebie co bylo zle, a my ktorzysmy mu uwierzyli przeszlismy do krolestwa (znaczy o ile naprawde wiemy ze jestesmy zbawieni). Chrystus ZWYCIEZYL nad oskarzycielem. Nie ma mocy w stos. do zbawionych. Kto bedzie wiec nas oskarzal? – pyta Pawel.
    Moze potrzeba inaczej widziec Spoleczenstwo Wywolanych (Kosciol Chrystusowy) niz podgrupe, tradycje w kosciele katolickim.

  63. Yah said

    Droga Pani Agusiu

    „Ale moglby Pan z pozytkiem dla siebie poluznic bardzo rygorystyczne, jakby sadowe podejscie do wiary, poczynajac od ziemskich dokonan do ktorych potrzebne sa pieniadze.”

    To nie tyle podejście ile opis obserwowanej rzeczywistości.

    „Bo to odpowiadanie przed Bogiem dla wielu juz sie dokonalo. Chrystus ich,nas UWOLNIL od sadu. Wzial na siebie co bylo zle, a my ktorzysmy mu uwierzyli przeszlismy do krolestwa (znaczy o ile naprawde wiemy ze jestesmy zbawieni). Chrystus ZWYCIEZYL nad oskarzycielem. Nie ma mocy w stos. do zbawionych. Kto bedzie wiec nas oskarzal? – pyta Pawel.
    Moze potrzeba inaczej widziec Spoleczenstwo Wywolanych (Kosciol Chrystusowy) niz podgrupe, tradycje w kosciele katolickim.”

    A tego to zupełnie nie rozumiem. Który to list Św. Pawła ?

  64. Agusia said

    Rzym 8,31-39

    Jest dla zbawionych LEPIEJ niz Pan pisze, mimo strasznych obserwacji. ( A juz tu na forum to wlosy mi sie jeza na glowie: NIKT z rzadzacych nie chca dobra dla Polakow. Albo Polske rozwala glowice jadrowe, albo Zydzi zrobia z Polakow niewolnikow…)
    Czyli sa straszni ludzie ze strasznymi czynami, ale ja jakos zostawiam to Bogu.
    I rada Jezusa: Podlych tez nie potrzeba nam osadzac. Nie wiemy jak Bog sie z nimi rozliczy, choc oczywiscie modlimy sie aby ich zgubil, tak jak psalmista sie modli. I wiemy, ze Bog jest sprawiedliwy, czyli rozliczy sie sprawiedliwie.

  65. Agusia said

    Mala korekta: nad oskarzycielem, ktory nie ma mocy w stos. do zbawionych

    Nie wiem, czy odpowiedzialam na pytanie, bo nie wiem, czy tylko o list Pawla Panu chodzilo.
    Jesli tez o to „inne widzenie Kosciola Chrystusowego” to zdradze, ze jestem nie tylko katoliczka. Ale znowu jak Pawel: i katoliczka i protestantka i zielonoswiatkowa i Armia Zbawienia i jakakolwiek wersja chrzescijanstwa (1.Kor 9,20-21)

    ——
    Czy Pani zdaje sobie sprawę, co napisała???
    Admin

  66. NICK said

    Hybryda?
    „to zdradze, ze jestem nie tylko katoliczka. Ale znowu jak Pawel: i katoliczka i protestantka i zielonoswiatkowa i Armia Zbawienia i jakakolwiek wersja chrzescijanstwa (1.Kor 9,20-21)”

  67. Agusia said

    A co to jest Hybryda?
    Ja WIEM jak wierze i WIEM kto mnie zbawil i ROZUMIEM Pismo. Nikt mi go nie musi tlumaczyc. Duch Sw. mi wszystko wyjasnia. A Panu nie?

  68. Agusia said

    Pawel tez byl Hybryda?

  69. Serbion said

    @ 62 64 65 Agusia

    Jakąś sektą jedzie.

  70. NICK said

    Bastardyzacja hybrydoindywidualizowana. Agusiu.
    Pasi?

    Aaa. Pasi? Proszę:
    http://sjp.pl/pasi

  71. Boydar said

    _loony_ # 2006-12-09
    a pasi konik???????

  72. NICK said

    Szpak ma ciągle żółty „pysk”.

  73. NICK said

    Aaa.
    Dlaczego nie stawia Pan „.” (kropki) przed swym nick’iem?
    Wstyd na Gajówce, Lubelaku. 🙂 .

    Idę spać. Tylko powtórzę z rozrywki:

  74. Agusia said

    Pan umie pisac, a wiec pewnie i myslec SAM.
    Czy tez moze zawsze musi Pan z kims ustalic co Pan ma myslec?
    W ktorym momencie myslenie samemu staje sie „bastardyzacja” ?
    Rozumiem, ze hydr.. basta… jest paskudna. OK.

    Jesli nie dostane od Pana wyraznego „Przepraszam, za te brzydkie slowa” i to od razu, to dziekuje za te kilka dni na forum.

  75. Boydar said

    Zawsze zapominam, Panie NICK’u … skrezola … buuuuuuuuuuu …

  76. Yah said

    ad 65

    „Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów. Dla tych, co są pod Prawem, byłem jak ten, który jest pod Prawem – choć w rzeczywistości nie byłem pod Prawem – by pozyskać tych, co pozostawali pod Prawem. Dla nie podlegających Prawu byłem jak nie podlegający Prawu – nie będąc zresztą wolnym od prawa Bożego, lecz podlegając prawu Chrystusowemu – by pozyskać tych, którzy nie są pod Prawem.”

    Moim zdaniem, żeby działać wg tych słów trzeba dorosnąć do poziomu Św. Pawła poza tym pisze on co on robił, a nie zachęca innych do takich działań. to OGROMNA RÓŻNICA.

Sorry, the comment form is closed at this time.