Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Szczypta legend

Posted by Marucha w dniu 2016-10-10 (poniedziałek)

Podstawowy spór pomiędzy mocarstwami morskimi i lądowymi jest, jak się wydaje, stary niczym świat, a jak wiele na to wskazuje nawet jeszcze starszy.

Przypomnijmy więc, że w czasach starożytnych, lecz już historycznych, lądowa Sparta zwyciężyła zdawałoby się omnipotentne wówczas Ateny.

Rzym pokonał Kartaginę, zaś u zarania epoki żelaza, która trwa aż do naszych dni, Helleni pokonali Troję, czym zresztą spowodowali lawinę geopolitycznych zmian w całym basenie Morza Śródziemnego, będącym ówczesnym centrum globu.

Jednak ze świata archeologii, geologii i innych pokrewnych nauk dobiegają sygnały, że ziemia zawsze w istocie była jednością i na ogół wydarzenia w jakiejś jej zdawałoby się zapadłej dziurze, wywoływały szersze implikacje, niekiedy o przełomowym znaczeniu.

Wszyscy jesteśmy dziećmi tych epokowych momentów, a wiele współczesnych podstawowych historycznych zjawisk ma swoje źródła nawet aż w zamierzchłej przeszłości. Dotyczy to również najgłębszych sprzeczności, antagonizujących potęgi lądowe z morskimi.

W czasach egipskich Ramzesów, gdzieś w XIII wieku p.n.e. na ogół dla nas anonimowa i o zagadkowym rodowodzie, szeroka koalicja tak zwanych Ludów Morza z wielkim impetem, przy użyciu potężnej floty i lądowych wojsk uderzyła w Delcie Nilu. Wydawało się, że rachityczna egipska marynarka nie jest w stanie powstrzymać tych zdeterminowanych najeźdźców, którzy – jak mniema wielu – działali z góry powziętym zamiarem pokonania, ale i podbicia tego już wówczas bardzo starego imperium. Jednak kunszt lądowych dowódców sprawił, że ta groźna i liczna koalicja Ludów Morza została nie tylko zwyciężona, lecz nawet unicestwiona.

Nie pozostało po niej ani śladu poza Filistynami. Był to ostatni wielki konflikt kończący epokę brązu. Po nim stare potęgi umierały, by na ich miejscu powstawały nowe, dynamiczniejsze, uzbrojone w lepszą broń wykonywaną z żelaza.

Co jednak z tego wszystkiego wynika dla nas, dla współczesnych nam czasów? Można przypuszczać, iż kończy się teraz epoka żelaza, trwająca około 3000 lat. Zaczynają bowiem dominować materiały, będące kosmicznymi stopami, a kolejna wielka wojna najpewniej rozegra się – przynajmniej jej pierwsze stadium – w kosmosie.

Kto bowiem zapanuje nad tym okołoziemskim obszarem, ten będzie miał duże szanse na ostateczny sukces. Jednak na koniec, by trwale zwyciężyć, przysłowiowy but żołdaka musi zdeptać ziemię wroga. A z tym u mocarstw morskich jest gorzej. Widzimy to na przykładzie wszystkich niedokończonych przezeń wojen. Współcześnie od Korei, przez Wietnam, Afganistan, Serbię, a w ostatnich dekadach także Bliski Wschód.

Dlatego właśnie wbrew narzucającym się oczywistościom obstawiam w tym konflikcie imperia lądowe. I tylko, i wyłącznie z tego powodu uważam, że Polska powinna być po ich stronie, a słowiańska ideologia ma temu sprzyjać, gdyż bez idei dzieje tracą swój heroiczny wymiar.

Antoni Koniuszewski
Myśl Polska, nr 41-42 (9-16.10.2016)
http://mysl-polska.pl

Odpowiedzi: 6 to “Szczypta legend”

  1. Maćko said

    Oby mial Autor racje.

  2. Boydar said

    „… Dlatego właśnie wbrew narzucającym się oczywistościom obstawiam w tym konflikcie imperia lądowe …”

    A mnie się zawsze wydawało, że przyzwoity człowiek powinien „obstawiać” przynajmniej nie bandytów. Jak to się można zapomnieć i pomylić …

  3. Maćko said

    http://www.maszkiewicz.eu/blog/?p=1043
    …Wzmocnienie osi Berlin-Moskwa wymaga, według Dugina, dokładnego oczyszczenia kulturowo-historycznej perspektywy relacji wzajemnych od ciemnych stron przeszłej historii wojen rosyjsko-germańskich, które były efektem skutecznych intryg lobby atlantyckiego w Niemczech i Rosji, nie wyrażały zaś politycznej woli naszych kontynentalnych narodów. W tej perspektywie za celowy należy uważać zwrot Niemcom Obwodu Kaliningradzkiego (Prusy Wschodnie), tak aby odżegnać się od ostatniego terytorialnego symbolu straszliwej wojny bratobójczej. Ale, żeby to nie zostało przyjęte przez Rosjan jako kolejny krok w stronę geopolitycznej kapitulacji, Europa powinna zaproponować Rosji inne terytorialne aneksje lub jakieś formy poszerzenia strefy wpływów strategicznych, wykorzystując do tego kraje, które uparcie dążą do połączenia się w „czarnomorsko-bałtycką federację”. Problem restytucji Prus Wschodnich powinien być nieodłącznie związany ze strategicznym i terytorialnym poszerzeniem Rosji i Niemcy powinny, mimo zachowania w obwodzie kaliningradzkim rosyjskich baz wojskowych, wspierać ze wszystkich sił dyplomatycznie i politycznie wzmocnienie strategicznej pozycji Rosji na Północnym-Zachodzie i Zachodzie. Kraje nadbałtyckie, Polska, Mołdawia i Ukraina – jako potencjalny „kordon sanitarny” – powinny podlegać geopolitycznej transformacji nie po restytucji Prus a jednocześnie z nią jak elementy tego samego procesu zatwierdzania granic między zaprzyjaźnioną Europą Środkową a Rosją. …
    ***
    https://fundacjawip.wordpress.com/2015/03/02/dwie-ksiazki-dwa-imperia/
    Nie lubię imperiów. Nie znoszę Rosji, a Stany Zjednoczone budzą we mnie obrzydzenie. Jedno atomowe mocarstwo onanizuje się cały czas swoją „duchowością” i usiłuje podporządkować sobie sąsiadów. Drugie cynicznie pieprzy o demokracji i prawach człowieka, dojąc cały świat i prowadząc nieustanne kolonialne wojny. Oba mają swoich geopolitycznych strategów. Rosja zwariowanego filozofa, Aleksandra Dugina, a Stany Zjednoczone wykształconego na najlepszych światowych uczelniach, kulturalnego starszego pana, Zbigniewa Brzezińskiego. Ten pierwszy to ideolog. Ten drugi pragmatyk. Obaj są siebie warci. Ich myśli owocują śmiercią i cierpieniem tysięcy ludzi. Ostatnio na Ukrainie. Niedługo, być może, w Polsce…..
    ****
    Ludzie Ziemi, Ludzie Morza.Tellurokracja, Talassokracja, Rosja, USA.

  4. Maćko said

    Tu lepiej:
    http://nowyprometeusz.pl/koncepcja-neo-eurazjatyzmu-aleksandra-dugina/

    Genezę wszystkich rozważań geopolitycznych XX i XXI wieku stanowi fundamentalne dzieło Halforda Mackindera1 Geograficzna oś historii. Jest ono zbiorem rozmyślań na temat związków między geografią, historią i polityką, gdzie środowisko naturalne ma kontrolować człowiek, choć ostatecznie ta zależność okazuje się obustronna. Kontynenty stanowią małe wysepki na wszechświatowym oceanie, zaś panowanie na lądzie zapewnia kontrolę nad morzem. Kluczem do polityki globalnej z europejskiej perspektywy, jest obszar eurazjatyckiego Wielkiego Stepu, który autor nazywa Heartlandem2. Jest to pas lasów i stepów, ciągnący się od Polski i Węgier aż do Mongolii. Według Mackindera kontrola nad Wyspą Świata (Europa-Azja-Afryka Płn.) daje szansę panowania nad całą planetą…..

  5. Boydar said

    Jak to się różne stare żydoskopskie qurwy próbują na siłę do nowej rzeczywistości podłączyć … „… nie wyrażały zaś politycznej woli naszych kontynentalnych narodów …”. Jeżeli przyjąć że 27 milionów Rosjan oddało życie, tylko po to aby 100 pozostałych przeżyło, to faktycznie warto się zastanowić czy zademonstrowali tym swoją wolę czy nie. Wola narodu niemieckiego natomiast, dość dobrze pokazana jest poniżej

    .https://www.youtube.com/watch?v=slOTKPvQCls

  6. toidi said

    Panie Boydar, za zanucenie w Warszawie refrenu tej niewinnej a w zamierzeniu smiesznej piosenki dostawało się z miejsca w dziub, bez pytania która godzina.

    Ale prosze poczytać komentarze pod filmem.

    Nas już od dawna nie ma. (Orwell – jestesmy martwi).

Sorry, the comment form is closed at this time.