Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Blokowanie kościelnych inwestycji

Posted by Marucha w dniu 2016-10-18 (wtorek)

Walkę z Kościołem rzymskokatolickim w Polsce prowadzi się na różnych polach i różnymi metodami. Jedną z nich jest blokowanie inwestycji planowanych przez parafie, diecezje czy archidiecezje.

Kościół, jak każda organizacja, aby prowadzić skutecznie swoją działalność (w tym przypadku misję), potrzebuje odpowiednich środków finansowych. Na realizację celów religijnych coraz mniej wystarcza ofiarność wiernych, a potrzeby i zadania rosną.

Jednym z przykładów takiego właśnie podejścia do inicjatyw ekonomicznych Kościoła jest Warszawa, gdzie Archidiecezja Warszawska zamierza postawić wieżowiec wraz partnerem biznesowym, aby uzyskać dodatkowe dochody.

Przeciwko temu pomysłowi wystąpiły organizacje lewackie, na czele ze stowarzyszeniem „Miasto jest nasze”, dowodzonym przez Jana Śpiewaka (na zdjęciu), syna działacza żydowskiego – Pawła Śpiewaka. Początek tej sprawy omówiłem w artykule „Awantura o Roma Tower” (MP nr 37-38/2016). Obecnie przyjrzyjmy się dalszemu ciągowi tego konfliktu oraz drugiej sprawie – zamiarowi wybudowania biblioteki Wyższego Metropolitarnego Seminarium Duchownego w Warszawie.

Zezwolić tak by uniemożliwić

Postawę władz wobec zamiarów Archidiecezji obrazuje korespondencja między parafią św. Barbary, gdzie ma być wzniesiony Roma Tower, a Biurem Stołecznego Konserwatora Zabytków (BSKZ) oraz Mazowieckim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków (MWKZ).

Parafia wniosła do Stołecznego Konserwatora o wyłączenie budynku plebanii przy ul. Nowogrodzkiej 51 z gminnej ewidencji zabytków (15.11.2013 r.). W odpowiedzi BSKZ w piśmie z 9.01.2013 r. przytoczył fragment opinii Narodowego Instytutu Dziedzictwa, iż budynek plebanii stanowi obiekt, „którego wartość historyczna w skali miasta jest znacznie istotniejsza od niewielkich obecnie walorów architektonicznych”.

Cytuje również konkluzję MWKZ, który stwierdza „konieczność wyłączenia z gminnej ewidencji zabytków m. st. Warszawy budynku „starego domu parafialnego” przy ul. Nowogrodzkiej 51”. W związku z tym „obiekt ten został wskazany do usunięcia z gminnej ewidencji zabytków”, co zostanie ustalone w najbliższym zarządzeniu Prezydenta Warszawy.

Na tym nie koniec. Pełnomocnik parafii poprosił (21.05.2013 r.) o wydanie zaleceń konserwatorskich odnośnie do rozbiórki budynku parafialnego. W odpowiedzi BSKZ (pismo z dn. 19.02.2014 r.) stwierdziło, że zalecenia takowe mogą dotyczyć sposobu korzystania z zabytku, jego zabezpieczenia , prac konserwatorskich i dopuszczalnych zmian. Natomiast „rozbiórka obiektu nie mieści się w zakresie ww. czynności”, toteż Stołeczny Konserwator „nie może zająć stanowiska w ww. sprawie w formie zaleceń konserwatorskich”.

Nadto organ konserwatorski zawiadomił, iż „stanowisko odnośnie do budowy nowego obiektu na ww. nieruchomości, zajmie w momencie, gdy budynek przy ul. Nowogrodzkiej 51 nie będzie figurował w gminnej ewidencji zabytków”.

Czas mijał. Konserwator Wojewódzki obudził się „już” 1.06.2016 r. (dwa lata z okładem), informując pismem z tego dnia o „wszczęciu postępowania administracyjnego z urzędu w sprawie wpisania do rejestru zabytków otoczenia kaplicy św. Barbary …”, które „stanowi działka o numerze ewidencyjnym 61/2 … tj. teren posesji parafii św. Barbary …”

Autorzy pisma przyznają, iż tego rodzaju wpis ma charakter fakultatywny i subsydiarny względem samego zabytku (kaplicy), natomiast „jego celem jest poszerzenie i zintensyfikowanie ochrony nieruchomości zabytkowej wpisanej do rejestru”.

Czy aby o to chodzi? Wszystko wskazuje na to, że gdzie indziej leży przyczyna, nie w „poszerzeniu i zintensyfikowaniu” ochrony zabytku. Decyzja ta wpisuje się doskonale w żądania lewactwa z „Miasto jest nasze” Śpiewaka na czele zapobieżenia budowy Roma Tower. Wpisanie otoczenia Parafii św. Barbary do rejestru zabytków po prostu uniemożliwi budowę wieżowca, planowanego przez Archidiecezję. W taki sposób rzekomo apolityczne urzędy uczestniczą w politycznej awanturze.

Rada Jezierskiej

W maju 2016 r. Mazowiecki Konserwator Zabytków – Barbara Jezierska powołała Wojewódzką Radę Ochrony Zabytków. (Nota bene, ileż to w Polsce mamy rad takich i owakich, a mówią, że system radziecki upadł; ależ przeciwnie – rozkwita!).

Rada owa, mająca charakter opiniodawczy, ma na celu: ocenę stanu i potrzeb ochrony zabytków na terenie województwa mazowieckiego, opiniowanie projektów inwestycji oraz opracowań planistycznych w zakresie ochrony zabytków, opiniowanie metod i technologii konserwatorskich, opiniowanie zagospodarowania terenów objętych ochroną konserwatorską, opiniowanie projektów architektoniczno- budowlanych w zakresie ochrony zabytków. Jej członkowie są powoływani na okres 4 lat. Posiedzenia rady zwołuje MWKZ w zależności od potrzeb. Członkowie rady wykonują swoje funkcję społecznie.

W jej skład weszli: prof. Jakub Lewicki (przewodniczący) – historyk i konserwator architektury i urbanistyki, profesor nadzwyczajny UKSW; prof. Marek Budzyński – architekt i urbanista, pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, twórca m.in. warszawskiego osiedla Ursynów Północny, kościoła Wniebowstąpienia Pańskiego na Ursynowie; prof. Juliusz Chrościcki – przewodniczący Komitetu Nauk o Sztuce PAN, długoletni członek rad muzealnych Zamku w Wersalu, Zamku Królewskiego w Warszawie, Pałacu w Wilanowie; Paweł Jaskanis – historyk sztuki i archeolog, specjalista zarządzania ochroną zabytków, dyrektor Muzeum w Wilanowie, członek Rady ds. Muzeów przy Ministrze Kultury; prof. Jeremi Królikowski – architekt, malarz, krytyk architektury i sztuki, profesor w Katedrze Sztuki Krajobrazu SGGW, redaktor naczelny czasopisma „Arche”; mec. Krzysztof Wąsowski, adwokat, pracownik naukowy Wydziału Prawa i Administracji UW. Jest specjalistą z zakresu postępowania administracyjnego. Ekspert Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”. Rzecznik Dyscyplinarny Warszawskiej Izby Adwokackiej.

Wśród członków Rady znalazły się także osoby budzące spore kontrowersje. Należy do nich Monika Krawczyk – dyrektor generalny Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, powołanej w celu ochrony materialnych reliktów kulturowego dziedzictwa Żydów w Polsce.

Jest tam Janusz Sujecki – założyciel i działacz organizacji „Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy” (ZOK) oraz „Obrońcy Zabytków Warszawy” (OZW). Jego żona, Anna Wysocka-Sujecka, Żydówka, była dziennikarką „Rzeczpospolitej”, teraz pracuje dla wojewódzkiej konserwator. Sujecki mocno bronił Jezierskiej, kiedy PO ją usuwało ze stanowiska. Obecnie angażuje się w ochronę judaików. Nie protestował przy żadnej niepolskiej inwestycji. Kieruje również stowarzyszeniem „Kolekcjonerzy czasu”. Prowadzi działalność społeczną na rzecz środowisk żydowskich.

Pod przykrywką różnych organizacji załatwia im różne sprawy, atakuje konkurencję, pisze felietony itp. Dzięki żonie ma dobre dojścia w mediach. Rzecz jasna znalazł się tam Jan Śpiewak. Jego szerszą charakterystykę zamieściłem w artykule „Awantura o Roma Tower”. Tu przypomnę tylko, że jest szefem stowarzyszenia „Miasto Jest Nasze” (MJN), członkiem inicjatywy „Otwarty Jazdów”, radnym (niezrzeszony) dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy.

Wist kardynała Nycza

Tymczasem Wyższe Metropolitarne Seminarium Duchowne zwróciło się do Biura Architektury i Planowania Przestrzennego o wydanie decyzji o warunkach zabudowy na wzniesienie budynku biblioteki w ogrodzie oo. Karmelitów przy Krakowskim Przedmieściu. Gmach ten były wysoki na 32 m i liczyłby 70 – 80 m długości. Zresztą w takim właśnie kształcie otrzymał akceptację ówczesnego stołecznego konserwatora zabytków – Piotra Brabandera.

Jak należało się spodziewać, środowiska lewackie natychmiast wszczęły larum, a Towarzystwo Opieki nad Zabytkami pokazało na Facebooku, jakie to straszne szkody wyrządzi budowla Skarpie Warszawskiej i zakłóci widok na ten element krajobrazu stolicy.

W sytuacji rozpoczynającej się nagonki metropolita warszawski ks. kardynał Kazimierz Nycz zawiesił dalsze rozmowy na temat inwestycji. Ale nie zrezygnował. Zwołał konferencję w formie warsztatów, zapraszając ponad 40 specjalistów – architektów, urbanistów, varsavianistów i konserwatorów. Temat: czy i jak budować.

„Kościół chciałby w sposób harmonijny, roztropny, mądry uczestniczyć w kształtowaniu tego diamentu, jakim jest Skarpa Warszawska. Nie w opozycji do kogokolwiek, nie w sporze, ale w trosce o tę przestrzeń, a równocześnie nie będąc zamkniętym na nowe wyzwania stojące przed seminarium. (…) mówimy o kompleksie, który byłby wpisany w skarpę, w ogród seminaryjny w taki sposób, by nie wejść w opozycję z nikim chcemy to robić w sposób transparentny. Dlatego przygotowania do tych warsztatów trwały długo” – mówił hierarcha. Był to świetny wist kardynała, znamionujący wytrawnego gracza.

Prezentacje przygotowali naukowcy z Instytutu Architektury i Planowania Przestrzennego Zachodniopomorskiego Uniwersytetu w Szczecinie, poznańskiego oddziału PAN oraz Instytutu Techniki budowlanej w Warszawie. Prof. Waldemar Marzęcki ze Szczecina zaproponował tarasowe ukształtowanie budynku. Prof. Robert Berełkowski wyznaczył warunki brzegowe inwestycji. Natomiast pracownia JEMS Architekci zasugerowała m.in. zintegrowanie biblioteki ze skarpą poprzez zagłębienie w ziemi brył tarasowo schodzących w kierunku Wisły i urządzenie na nich ogrodów. Ten właśnie pomysł znalazł najwięcej zwolenników wśród uczestników. Jednocześnie badania skarpy udowodniły, że nie istnieje groźba osunięcia się skarpy,

Co ważne i wyjątkowe, obrady przebiegały w rzeczowej, merytorycznej atmosferze, nie miały miejsca przepychanki czy awantury. Tego robra zdecydowanie wygrał kardynał.

Ochrona zabytków czy geszefty

Opisane tu wydarzenie – ciągle jeszcze w toku – pozwalają zadać pytanie postawione w śródtytule. Można je sformułować jeszcze inaczej: kto zdobędzie Warszawę? Już sama nazwa stowarzyszenia – „Miasto Jest Nasze” – sugeruje niedwuznacznie, że pewne środowiska dążą do przejęcia Warszawy. Bój przeciw inwestycjom kościelnym, toczony pod przykrywką ochrony zabytków czy walorów krajobrazowych stolicy, stanowi tylko fragment tej walki. Drugim jest walka o tzw. reprywatyzację, czyli zawłaszczanie gruntów i budynków warszawskich. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na awantury, jakie urządza Śpiewak w nowo powstałej Radzie.

Przytoczmy zapis z jego FB: “Bardzo dziwnie zachowuje się nowa konserwator wojewódzka Barbara Jezierska. Wygląda na to, że zamiast reformy urzędu jest kontynuacja starych patologii. Nasz wniosek o wpis do rejestru leży nierozpatrzony od 4 miesięcy. Konserwator Jezierska również nie wpisała Syreniego do wojewódzkiej ewidencji zabytków. Nie wiemy czy to efekt lobbingu deweloperów czy koszmarnego bałaganu, ale efekt może być ten sam: w miejsce perły modernizmu powojennego – nowobogackie apartamenty od „Versace”. Dlatego ślijmy mejle do Jezierskiej!”.

Tak właśnie wpadają w pułapki naiwni goje. Jezierska, chcąc się wzmocnić, zaprosiła do Rady także przedstawicieli środowisk żydowskich i i filosemickich. Rezultaty tego zabiegu nie dały na siebie czekać. „Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”.

Zdaje się, że PiS dopiero teraz spostrzegło się z kim weszło w alians [ha ha! – admin]. Czy jednak do końca, ośmielam się wątpić, gdyż Śpiewak nadal jest pieszczochem mediów pisowskich i propisowskich. Skoro tak, ugrupowanie Kaczyńskiego wyjdzie na tym sojuszu, jak Jezierska. Obym był złym prorokiem.

Zbigniew Lipiński
Myśl Polska, nr 41-42 (9-16.10.2016)
http://www.mysl-polska.pl

Odpowiedzi: 5 to “Blokowanie kościelnych inwestycji”

  1. […] z: https://marucha.wordpress.com/2016/10/18/blokowanie-koscielnych-inwestycji/ […]

  2. Piszę więc jestem said

    A quo primum – Benedykt XIV 0 14 Czerwca AD 1751 ! !! !!!

    Każde słowo tej Encykliki powinno brzmieć w uszach . . .

    każdego Katolika, do tego Polaka, do tego członka

    Królestwa Matki Bożej tu, na tej ziemi!

    „(…) Którzy z Miłosierdzia do konwersacji z nami przypuszczeni,

    żeby takiego odwdzięcznienia nie czynili, jak

    pospolite niesie przysłowie:

    mysz w kieszeni,

    wąż na ręku,

    ogień na łonie,

    swoim zwykli wyświdczać gościom.” – ten cytacik

    niech starczy po wieczność!

  3. Aguirre said

    Sytuacja jest tutaj przedstawiona bardzo jednostronnie. Oczywiście, że pod płaszczykiem ochrony zabytków środowiska lewackie mogą chcieć zablokować inwestycję KK ale jest także druga strona medalu. Jeżeli zabytkowa plebania widniała w ewidencji zabytków i nie utraciła swoich walorów zabytkowych powinna zostać zachowana. Podstawą do wykreślenia jest własnie utrata walorów zabytkowych a nie chęć nowej inwestycji w miejscu zabytkowego budynku. Gdyby tak było to wiele cennych zabytków zniknęłoby z krajobrazu a w ich miejscu pojawiłyby by się nowoczesne straszydła (wiem i tak są ale byłoby ich jeszcze więcej). Jest niestety wiele bardzo złych przykładów zaniedbania przez KK zabytkowych nieruchomości. Często obok starego drewnianego kościółka buduje się nowy, większy w gównianej formie namiotu czy hali z podgrzewanymi siedzenia itd. Wierni już przestają chodzić do starego a zabytek marnieje a proboszcz ma to gdzieś. Tak wygląda podejście do Tradycji co poniektórych posoborowych księży.

  4. NICK said

    „Walkę z Kościołem rzymskokatolickim w Polsce… „.
    KTO walczy?
    Z JAKIM kościołem? [Hierarchicznie.]

    Hucpa z hucpą walczą o majątki.

    Wierni sponsorowali i guwno im do tego; wara.
    Ale siara.

  5. Obcy Astronom said

    Męczennicy za mamonę, ech.

Sorry, the comment form is closed at this time.