Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Komu potrzebna jest Polska?

Posted by Marucha w dniu 2016-10-24 (poniedziałek)

Tytuł taki nosił jeden z ostatnich felietonów Stefana Kisielewskiego opublikowany na łamach „Tygodnika Powszechnego” (z 4 marca 1990 r.). Publicysta zastanawiał się w nim nad pozycją Polski w nowym, po upadku Bloku Wschodniego, światowym ładzie geopolitycznym.

Wnioski do jakich doszedł są aktualne i dziś. Kisiel zdawał się mówić: kraj nasz nie warunkuje istnienia żadnego z wielkich mocarstw, i nie jest to bynajmniej sytuacja nowa, stan taki trwa od przeszło kilkuset lat.

Istnienie Polski nie przesądza o „być albo nie być” ani USA, ani UE, ani Niemiec, ani Rosji. Odpowiadając zaś na postawione w tytule artykułu pytanie jeden z najwybitniejszych powojennych polskich publicystów zdawał się stwierdzać, że Polska, poza jego osobą, potrzebna jest przede wszystkim samym Polakom. Potrzebna jest także i dziś. Jaki tymczasem czynimy pożytek z własnego państwa, jak rozwiązujemy ważne dla nas wszystkich sprawy i problemy?

Tak naprawdę funkcjonują przecież dwie Polski, podział ten dokonuje się od dekady dosłownie na naszych oczach. Polska, w dużym uproszczeniu, obejmująca byłe Ziemie Odzyskane – liberalna oraz ta konserwatywna, na którą składa się południowo-wschodnia i centralna (może z wyjątkiem Warszawy) część kraju.

Ta pierwsza w przeważającej mierze jest bardziej liberalna obyczajowo i światopoglądowo. Gdyby Polska na wzór Stanów Zjednoczonych A.P. czy Niemiec była państwem federalnym, z dużą swobodą kształtowania wewnętrznych regulacji prawnych, dopuszczono by w niej może znaczne złagodzenie ustawy antyaborcyjnej, może małżeństwa jednopłciowe, może zalegalizowano marihuanę. Z większą przychylnością patrzono by na uchodźców, imigrantów i innych obcych.

Z drugiej zaś „Polska liberalna” byłaby bardziej otwarta na sąsiadów, w tym tych dla nas najważniejszych – Niemcy i Rosję. Rozwijano by zapewne ożywione kontakty handlowe i gospodarcze z tymi państwami. W szkołach na lekcjach historii uczono by raczej o polskim „tyglu kulturowym”, wpływach mniejszości na rodzime dzieje, ale pewnie i o pracy organicznej, gospodarce i ekonomii. Mówiąc umownie, dominowałby raczej pozytywizm niż romantyzm.

Polska, nazwijmy ją dla braku lepszego określenia, konserwatywna na polu „polityki historycznej” kontynuowałaby mesjanistyczną wizję dziejów. Historia w takim ujęciu to nieprzerwane pasmo aktów strzelistych, powstań i niestety najczęściej… klęsk. Gloria victis! – hasło przeszłości wskazywałoby zarazem przyszłość. W dziedzinie gospodarczej funkcjonowałaby narodowa autarkia. Obowiązywałby zakaz wjazdu uchodźców i cudzoziemców. Wewnętrzne prawodawstwo kształtowałaby w dużej mierze katolicka nauka społeczna, począwszy od całkowitego zakazu aborcji, skończywszy zaś na zakazie kredytów bankowych o znamionach lichwy.

Byłaby to Polska zwrócona w przeszłość, co warunkowałoby także jej relacje z sąsiadami, historia miałaby dalekosiężny wpływ na ich kształt – Niemcy (Grunwald, II wojna światowa), Rosja (Katyń, Smoleńsk), Ukraina (UPA… ale i Petlura), Czechy (Zaolzie) itp.

Strategicznym partnerem, sojusznikiem i nowym Wielkim Bratem pozostałyby Stany Zjednoczone, których przedstawiciele mogliby nawet współtworzyć polskie władze. Przy każdej okazji, uroczystości oficjalnej i nieoficjalnej odczytywano by apel smoleński, fetowano narodowych bohaterów (Piłsudski, Kaczyński, Duda). Ustrojowo mielibyśmy do czynienia z modelem autorytarnym. Władza centralna podporządkowywałaby sobie większość organów w państwie, czyniąc je fasadowymi. Prezydent i rząd uczyniliby sobie podległe sądy, trybunały, parlament, wojsko i policję.

Powróciłaby w jakiejś formie cenzura, także ta obyczajowa. W stosunku do Polski liberalnej utrzymywano by „obojętną neutralność” – niby Polacy, ale tak naprawdę „półPolacy” – liberały, pedały, komuchy i agenci. Dla porządku dodać trzeba, że jest jeszcze trzecia, najmniej liczna grupa. Tworzą ją ci, którzy nie widzą swego miejsca w żadnej z dwóch powyższych.

Powyższy obraz jest nieco przejaskrawiony (celowo), podział zaś, jak podkreśliłem mocno umowny, należy bowiem uwzględnić w nim fakt, iż polska prowincja podobna jest w swych poglądach zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie kraju, to samo odnieść można także do dużych miast.

Czy jednak tak zarysowany stan aż tak bardzo odbiega od rzeczywistości? Ojcowie założyciele ruchu wszechpolskiego pisali kiedyś o dwóch narodach, mając na myśli chłopów i szlachtę, współcześnie dawne podziały stanowe nie odgrywają już żadnej roli. Pęknięcie widoczne jest gdzie indziej, Polacy różnią się niemal we wszystkim, mają inne poglądy na historię, politykę i sprawy obyczajowe, podziały wkraczają nawet do rodzin.

Społeczeństwo jest zatomizowane i podzielone jak rzadko kiedy w historii. Często brak jakiejkolwiek nici porozumienia, brak nawet wspólnych autorytetów. Tymczasem truizmem wydaje się stwierdzenie, że mamy wspólne sprawy i problemy i ponieważ jesteśmy na siebie skazani, musimy umieć je razem rozwiązywać, w przeciwnym razie scenariusz podjazdowej wojny północ-południe będzie jedynym widomym obrazem relacji polsko-polskich.

Maciej Motas
Myśl Polska, nr 43-44 (23-30.10.2016)
http://www.mysl-polska.pl

Odpowiedzi: 20 to “Komu potrzebna jest Polska?”

  1. Marta1973 said

    Rodzina Szapiro ubiega się o sławę!! Dalejże, czujne ogniwa Gajówki!
    Wszak to „autor felietonów” z tego , spod lady wyciąganego, Tygodnika🙂

    Wiemy, wiemy…
    Admin

  2. Marta1973 said

    Swój Charar, to dobry Charar🙂 Gorzej, kiedy o pana Pawła Kukiza albo pana Grzegorza Brauna idzie.
    Wtedy oni be…..

  3. Marta1973 said

    Chazar oczywiście

  4. Tekst zasadniczo oddaje smutny stan faktyczny, ale zupełnie nie wiem po co p. Motas nadmiernie się „mota”, tzn. przejaskrawia malowany obraz. Wszelkie sugestie, nawet luźne, że odznaczający się liberalnym światopoglądem Polacy – z prawdziwego zdarzenia, rdzenni, Polacy z krwi, chcieli sami z siebie równouprawnienia „kochających inaczej” ociera się raczej o fantasmagorię – co innego oczywiście aborcja, ogólna swoboda seksualna i moralny relatywizm – to jak najbardziej tak.
    Mnie się wszelako wydaje, że największe dziś podziały światopoglądowo-ideowo nie biegną wedle kryterium terytorialnego, ale, że tak się wyrażę, są głównie uzależnione od stopnia osobistej integracji danej jednostki z eurokołchozem. Ludzie, zwłaszcza ci młodzi, którzy siedzą w nim przez całe, lata przeważnie siłą rzeczy przesiąkają zachodnim „luzem”, a mówiąc wprost zgnilizną.
    Poza tym to wcale nie jest, że owi przedstawiciele „Polski liberalnej” wykazują się automatycznie racjonalnym widzeniem polityki, a „konserwatyści” są musowo romantykami.
    Ponadto trzeba zważyć, że te spory i antagonizmy, które dziś widzimy w polskim społeczeństwie są rzeczą bardzo niepożądaną i niebezpieczną – ale jeszcze gorzej byłoby, gdyby praktycznie cały ogół tkwił w błędzie i urojeniach.

  5. Yah said

    Niestety Pan Motas źle odczytuje przyczyny podziałów LUDNOŚCI POLSKI. Zła interpretacja , błędne wnioski i zaskoczenie, że wydarzenia przebiegają zupełnie inaczej niż powinny itd.

  6. Yah said

    Przyjmując założenia Pana Motasa, że Polskę zamieszkują li tylko Polacy kryterium światopoglądu liberalnego i konserwatywnego jest ……. co jestes gotowy zrobić dla zdobycia pieniędzy.

    Liberał zrobi wszystko – cytując Pana Motasa – „byłaby bardziej otwarta na sąsiadów, w tym tych dla nas najważniejszych – Niemcy i Rosję. Rozwijano by zapewne ożywione kontakty handlowe i gospodarcze z tymi państwami. W szkołach na lekcjach historii uczono by raczej o polskim „tyglu kulturowym”, wpływach mniejszości na rodzime dzieje, ale pewnie i o pracy organicznej, gospodarce i ekonomii.”

    Po co? Dla pieniedzy – bo tak się zachowując w obecnym świecie łatwiej je zarobić. Natomiast sformułowanie „Mówiąc umownie, dominowałby raczej pozytywizm niż romantyzm.” mogłoby by użyć dziecko w gimnazjum a nie dorosły publicysta. Dlaczego? Bo to nic nie znaczacy współcześnie stereotyp sprzed 100 i więcej lat nijak nie przystający do rzeczywistości.

    Jeśli w ten sposób zdefiniujemy liberała, czy w takim razie w centrum i na wschodzie kraju żyje jego przeciwieństwo – konserwatysta ?

    Nie żyje taki sam liberał jak na zachodzie kraju tylko czasami stroi się w nic nie znaczące piórka konserwatyzmu. Bo to co Pan Motas opisał to tylko piórka, przebranie, na pokaz, dla uspokojenia sumienia i nie wiem jeszcze czego.

    Całe to sformułowanie które zacytuje to cytaty znajdującego się w obcych rekach mainstreamu, ktorego celem jest wyśmianie Polski, Polaków i resztek, powtarzam resztek , tradycji

    „Polska, nazwijmy ją dla braku lepszego określenia, konserwatywna na polu „polityki historycznej” kontynuowałaby mesjanistyczną wizję dziejów. Historia w takim ujęciu to nieprzerwane pasmo aktów strzelistych, powstań i niestety najczęściej… klęsk. Gloria victis! – hasło przeszłości wskazywałoby zarazem przyszłość.”

    Kto przedstawia tak historie Polski? Polacy? Narodowcy? Konserwatyści? Czy może obce siły, które chcą popchnąć Polskę do samozagłady ?

    W dziedzinie gospodarczej funkcjonowałaby narodowa autarkia.

    W rozumieniu autora autarkia jest niezrozumiałą potrzeba posiadania własnej gospodarki zapewniającej bezpieczeństwo biologicznej egzystencji narodu ?

    „Obowiązywałby zakaz wjazdu uchodźców i cudzoziemców.”

    To niech Pan Motas zostawia klucze do swojego mieszkania pod wycieraczką. Granice wymyślono w tym samym celu co drzwi do domu …

    „Wewnętrzne prawodawstwo kształtowałaby w dużej mierze katolicka nauka społeczna, począwszy od całkowitego zakazu aborcji, skończywszy zaś na zakazie kredytów bankowych o znamionach lichwy.”

    „Katolicka nauka społeczna” nie ma czegoś takiego w Polsce bo komunikaty episkopatu są sprzeczne nie tylko z wyimaginowaną katolicką nauką społeczną ale i z jakimikolwiek naukami Kościoła Przedsoborowego. Zostawiając temat aborcji mamy się godzić na okradanie ludzi w świetle prawa wykorzystując to, że gospodarka liberalna jest tak jak socjalistyczna gospodarka niedoborów ( ta pierwsza towarów, ta druga pieniądza) ?

    „Byłaby to Polska zwrócona w przeszłość, co warunkowałoby także jej relacje z sąsiadami, historia miałaby dalekosiężny wpływ na ich kształt – Niemcy (Grunwald, II wojna światowa), Rosja (Katyń, Smoleńsk), Ukraina (UPA… ale i Petlura), Czechy (Zaolzie) itp.”

    Nie w przeszłość, tylko w określone punkty przeszłości traktowane jako drogowskazy prowadzące naród w przepaść. Co ciekawe na tych rozstajach oznakowane są tylko drogi prowadzące w jednym kierunku ….

    „Strategicznym partnerem, sojusznikiem i nowym Wielkim Bratem pozostałyby Stany Zjednoczone, których przedstawiciele mogliby nawet współtworzyć polskie władze. Przy każdej okazji, uroczystości oficjalnej i nieoficjalnej odczytywano by apel smoleński, fetowano narodowych bohaterów (Piłsudski, Kaczyński, Duda). Ustrojowo mielibyśmy do czynienia z modelem autorytarnym. Władza centralna podporządkowywałaby sobie większość organów w państwie, czyniąc je fasadowymi. Prezydent i rząd uczyniliby sobie podległe sądy, trybunały, parlament, wojsko i policję.”

    Panie Motas, a która władza na liberalnym Zachodzie nie „podporządkowywałaby sobie większość organów w państwie, czyniąc je fasadowymi.”

    Powróciłaby w jakiejś formie cenzura, także ta obyczajowa. W stosunku do Polski liberalnej utrzymywano by „obojętną neutralność” – niby Polacy, ale tak naprawdę „półPolacy” – liberały, pedały, komuchy i agenci. Dla porządku dodać trzeba, że jest jeszcze trzecia, najmniej liczna grupa. Tworzą ją ci, którzy nie widzą swego miejsca w żadnej z dwóch powyższych.

    No i to ostatnie zdanie jest prawdziwe. Nie są prześladowani „Polacy”, ani „półPolacy” tylko ta najmniej liczna grupa – „którzy nie widzą swego miejsca w żadnej z dwóch powyższych”
    I tu przypadkowo zostało napisane jaka jest rzeczywista sytuacja narodu polskiego w państwie pod nazwa Polska. Może ciekawiej byłoby napisać dlaczego nie widza tam miejsca i co „Polacy” i „półPolacy” maja ze sobą wspólnego ?

  7. Dziad Wernyhora said

    Motas nie rozumie że liberalizm w sferze ideologicznej (tzw. obyczajowej) i w sferze ekonomicznej to dwie różne rzeczy.
    Że jak ktoś akceptuje pedalstwo i aborcję to także wolny rynek i pragmatyczne relacje z sąsiadami.
    Akurat lewactwo charakteryzuje się właśnie umiłowaniem genderyzmu, feminizmu i multi-kulti przy jednoczesnej chęci zapodatkowania na śmierć każdego kto zarabia.
    No a jak ktoś nie jest liberałem to zaraz musi chcieć stawiać pomniki Piłsudskiemu, Kaczyńskiemu i Dudzie natomiast gospodarki nie jest w stanie utrzymać na nogach.

    Artykuł szkodliwy z powodu fałszywych przesłanek do „logicznych” wniosków. A ja myślałem, że będzie więcej elaboracji na temat tego co myślał o tym Kisielewski.

  8. Dictum said

  9. Dictum said

    ad. 8
    Jakoś się nie zemściło, są cały czas górą i mają więcej wszystkiego niż kiedykolwiek – pieniądze, a więc absolutną władzę.

  10. W sumie to jestem rad (choć w zasadzie nie ma się z czego cieszyć, że tak poważne i szanujące się czasopismo jak „MP” wypuszcza takie ciasne, skrajnie doktrynerskie gnioty), że Panowie powyżej już ostro i konkretnie przejechali się po p. Motasie i jego „odkrywczych” wynurzeniach – ze wszech miar należało mu się.

  11. Isia said

    … zgadzam się z moimi przedmówcami …

    … Pan Motas, nomen omen, mota i miesza, pisząc, w wielkim uproszczeniu i ogólnikowo, o podziale … na tzw. Polskę liberalną (Ziemie Odzyskane) i tzw. Polskę konserwatywną (Polska południowo-wschodnia i centralna) i … przyszłych konsekwencjach przyjęcia jednej z dwóch, wyżej wymienionych, wizji Polski … pomijając całkowicie, w tym kontekście, ważną (jeśli nie najważniejszą), moim zdaniem, sprawę dot. składu (podziału) narodowościowego społeczeństwa, żyjącego w Polsce (celowo nie piszę społeczeństwa polskiego – w moim rozumieniu, pojęcie to … zawłaszczone przez rządzących żydów, podszywających się pod Polaków … odnosi się do etnicznych Polaków) …

    … mówiąc w wielkim skrócie, w mojej opinii … podziały w tym społeczeństwie (i wynikające z nich konsekwencje) związane są, przede wszystkim, z pochodzeniem narodowościowym i poziomem, (nie)zmanipulowanej przez żydowską propagandę, świadomości wśród etnicznych Polaków … jako przykład mogę podać siebie … mieszkam na Ziemiach Odzyskanych, urodzona tutaj z rodziców rodowitych Polaków, katolików, i absolutnie nie podzielam poglądów liberalnych … natomiast, z tego, co wiem … ok. 40 tysięcy żydów, zaraz po wojnie, zamieszkało na Dolnym Śląsku … są tu wielkie skupiska ludności ukraińskiej (Wrocław, Legnica etc.), a także przedstawiciele innych nacji, choćby Niemców … a więc mamy do czynienia, głównie, z ludnością napływową, wymieszaną narodowościowo … a interesy mniejszości narodowych (żydowskich, ukraińskich) nie tylko nie są tożsame z polskimi interesami narodowymi, ale wręcz im śmiertelnie wrogie … to tak pokrótce …

    … rzeczywiście, więcej o żydzie Kisielewskim, o jego rodzinnych powiązaniach mi.in. z Hanką Sawicką (prawdziwe nazwisko tej żydówki Szapiro), jego synu, znanym z duetu fortepianowego Kisielewski i Tomaszewski … autor nie pisał, ale warto przypomnieć …

  12. jamek said

  13. VA said

    re: 11
    Zgadzam sie ze podziały w polskojezycznym społeczeństwie związane są, przede wszystkim, z pochodzeniem narodowościowym i praniem mozgow Polakow przez żydowską propagandę. Urodzilem sie we Wroclawiu z rodzicow Polakow.
    Z mojego doswiadczenia wynika ze Zydzi i Ukraincy zawsze dzialali razem przeciw Polakom. Po wojnie to banderowcy pomagali Zydom wprowadzac komunizm na Dolnym Slasku. Byli w milicji, UB, wiezienictwie, administracji panstwowej, prasie itd. Jesli Polak rozpoznal banderowca, ktory wymordowal jego bliskich na Kresach i z ta informacja poszedl na milicje to zwykle ginal w dziwnych okolicznosciach np. sie powiesil. Zydzi i Ukraincy patrza przez pryzmat kto jest ich a kto Polakiem, natomiast Polacy tak nie patrza (teraz to sie zmienia) dlatego nas to gubi. Zawsze nalezy pytac; czy masz zydowska lub ukrainska krew. Niektorzy chazarzy nie uwazaja sie za Zydow, ale tez nie uwazaja sie za Polakow, choc sie za takich podaja.
    Po wojnie miasta ktore nie byly zniszczone byly obsadzane przez Zydow np. Dzierzoniow, Bielawa, Swidnica. Ukraincy opanowali Lubin i kopalnie miedzi, zajmowali tam kierownicze stanowiska.
    Z Niemcami nie mialem wiele do czynienia, a z tym ktorych spotkalem to uwazam ze nie byli tak niebezpieczni dla Polakow jak Zydzi i Ukraincy.

  14. VA said

    Czy Stefan Kisielewski byl masonem?
    Mial parasol ochronny w PRLu, czy wynikal on z jego chazarskiego pochodzenia, czy z czegos jeszcze?

  15. Ość said

    Tam wygląda krótki biogramik deseru po obiedzie. Za Polonica.net

    Stefan Kisielewski – lewak, libertyn, …”konserwatysta” wśród żydokomuny, publicysta, był jednym z założycieli – (m.in. Janusz
    Korwin-Mikke, Robert Maciej Smoktunowicz) – Ruchu Polityki Realnej w 1987 r. oraz Unii Polityki Realnej w 1989 r.; Syn Zygmunta i
    Salomei z domu Szapiro, ciotki komunistki Hanki Sawickiej, bratanek Jana Augusta Kisielewskiego, satyryka i współzałożyciela kabaretu
    Zielony Balonik; Od 1945 r. związany ze środowiskiem żydo-katolewackiego „Tygodnika Powszechnego”, do którego aż do 1989 roku
    pisywał felietony; latach 1957-1965 był posłem na Sejm PRL, razem z m.in. Tadeuszem Mazowieckim, w ramach żydo-katolewackiej
    grupy Znak. W 1964 r. był jednym z sygnatariuszy Listu 34. Systematyczną współpracę rozpoczął z żydolewacką paryską „Kulturą” w
    1975 roku. W Instytucie Literackim wydawał swoje książki jako… Tomasz Staliński. Reprezentował poglądy konserwatywno-liberalne;
    publikował felietony w żydokomunistycznym tygodniku „Wprost”; ulubieniec liberałów, tolerastów i michnikowców

  16. Isia said

    … (14) Pan VA … wygląda na to, że Stefan Kisielewski był masonem …

    … cytuję fragment z publikacji zatytułowanej „O masonerii i jej mackach w Polsce” …

    … Tomasz Wołek tak określił Stefana Kisielewskiego w pośmiertnym wspomnieniu:
    „obdarzał miłością wszelkie nurty i obediencje.” Tomasz Wołek w ten sposób „wskazał subtelnie „braciom” z niższych stopni wysoką pozycję, jaką Kisielewski zajmował w Zakonie.”

    więcej w: http://www.monitor-polski.pl/masoneria-i-jej-macki-w-polsce/

  17. Polak said

    Po co POLSZA naKICHAL tzw. KISIEL pseudoPOLAK z e stepow Turkmenistanu STEPOWIEC PRZEBIERANIEC ANTYPOLAK po co HISTORIA wystarczy tyko nauka o 2 wojnie VIVAT MIEDZYMORZE VIVAT dUPAina a na POLIN NAPLUC NABEJDAC NAKLAMAC NA..ac polska cebula, knoblauchem i kartoflem.

    Ple ple ple? Pleple!
    Admin

  18. NICK said

    Dobrze ale spokojniej. Polaku.

  19. NyndrO said

    Czytałem „Dzienniki”.Warto. Kawał historii napisanej w sposób wyjątkowy,Czytelnik jest blisko wydarzeń bardzo ciekawych. Czy był masonem, nie wiem. Na pewno nie był po prostu inteligentnym „Kowalskim”. Z pewnością z jakichś względów „latał ponad chodnikami”. No i momentami straszny żydofil. Nie zacytuję, szukać mi się nie chce,ale pamiętam wiele fragmentów,za które wyśmiałbym go w twarz.Np. coś w deseń,że gdyby wszyscy żydzi wyjechali,to kto miałby w tej Polsce pisać (a i chyba rządzić,ale nie pamiętam dokładnie). W każdym razie jest tam wiele kawałków obrzydliwie śmierdzących,mimo to – polecam.Dużo się tam dzieje,choć powoli.

  20. er said

    Strasznie mota ten motas.

Sorry, the comment form is closed at this time.