Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dlaczego relacje z Rosją były, są i będą ważne dla Zachodu?

Posted by Marucha w dniu 2016-10-26 (środa)

Rosja to ważne państwo mające węzłowe znaczenie w czasach globalizacji, która wszędzie się nie sprawdza. Rosja będąc państwem suwerennym, okazała się odporna także na zagrożenia jakie niesie ze sobą globalizacja. Przez to jest punktem odniesienia dla państw zachodnich, których kondycja słabnie już nie tylko w wymiarze państwowym, ale także funkcjonalnym, albowiem to korporacje stają się bardziej wpływowe od rządów państw teoretycznie suwerennych.

Oskarżanie Rosji o zacofanie, to błąd wynikający z niezrozumienia lokalnej specyfiki i lekceważenia rosyjskiej kultury, jak również i samych Rosjan. Odmienny model cywilizacyjny Rosji okazał się fundamentem dla budowy suwerenności przez silną, scentralizowaną władzę państwową.

Chociaż Rosja poniosła olbrzymie straty ze strony turbokapitalizmu, to jednak udało się zachować rzecz najważniejszą – spoistość państwa i społeczeństwa. Ten sukces Rosja zawdzięcza jednej osobie. Dlatego właśnie pan Władimir Putin jest szanowany i podziwiany na Zachodzie. Może być wiele prób wyjaśnień tego fenomenu, spróbujmy się nad nimi wspólnie zastanowić.:

Ludzie na Zachodzie chcą żyć w dostatku i bezpieczeństwie, bez konieczności chowania się w schronach i przymusowych wojennych ewakuacjach. Żeby zachować ten dobrostan lepiej dla nich jest jak na czele termonuklearnego supermocarstwa stoi człowiek przewidywalny, silny, mający realną władzę i zapewniający stabilność swojemu otoczeniu.

Dla kręgów sprawujących faktyczną władzę na Zachodzie, konieczna jest stabilna i przewidywalna sytuacja na świecie, dzięki której nie ma dodatkowych kosztów w wymianie handlowej. Dzisiaj wielu twierdzi, że jest chaos a sytuacja na świecie jest zdestabilizowana i niepewna, bardziej niż w czasach Zimnej Wojny.

Na Zachodzie, w odróżnieniu np. od Polski – nikt nie robi panu Putinowi zarzutu, z tego faktu, że jest rosyjskim patriotą. Z tego wynika zdolność do nawiązywania pragmatycznych relacji, które nie muszą się opierać na miłości, czy zgodzie ideologicznej. Chodzi o nieprzerwaną możliwość prowadzenia interesów w stabilnych warunkach, które właśnie zapewnia pan Władimir Putin.

Część elit Zachodu rozumie, że celem działań pana Putina jest odbudowa należnej Rosji pozycji w globalnym układzie sił. Niestety inna część elit jeszcze dalej na Zachodzie (jak mówi pan Putin za wielką kałużą), woli relację asymetryczną – stawiając na destabilizację otoczenia Rosji, a docelowo chciałaby mieć wpływ na sytuację w Rosji, jak w latach 90-tych, kiedy to niezliczone fortuny w ramach pierestrojki i głasnosti normalnie wywożono z terenów byłego ZSRR na Zachód.

Uznanie Rosji jako równorzędnego partnera jest przeciwstawiane straszeniem świata Chinami. Przy czym to Rosja dzisiaj lepiej dogaduje się z Chinami, niż Zachód – bez względu na to, na ile szczere są chińskie intencje. Te dwa kraje patrzą globalnie i na pokolenia do przodu, o ile nie wieki.

Zachód po rewolucji społeczno-kulturowej roku 1968 i jego skutków, przestał być tym, czym był wcześniej od początków ery protestantyzmu u jego dominacji w świecie zachodnim. Nie zdawał sobie sprawy, że jego przywództwo się tak szybko skończy. W ich mniemaniu upadek ZSRR pozwolił myśleć o sobie jako o zwycięzcach. Tymczasem w pustkę weszli nowi gracze i o ile za czasów smuty Gorbaczowa lub słabości Jelcyna, mogli tak uważać, to po objęciu władzy przez pana Władimira Putina sytuacja zaczęła wracać do wypracowanej po II Wojnie Światowej normy i równowagi.

Okres domniemanej przewagi Zachodu minął, mamy chaos który postępuje. Jedynie Rosja w sposób konsekwentny od lat próbuje temu przeciwdziałać, oferując współpracę na warunkach partnerstwa i symetrii. Do tej pory, nikt niczego na Kremlu – ponad to, nie oczekiwał.

Gdyby nie jakaś uparta grupa wichrzycieli i podpalaczy pokoju międzynarodowego, to moglibyśmy normalnie współpracować, dzieląc się korzyściami. Planując w sposób przewidywalny przyszłość. Tymczasem, niby są sankcje, nie da się sprzedać do Rosji polskiego sera lub jabłek, czy też wina z Francji, jednak Niemcy cały czas przyjmują olbrzymie ilości rosyjskiego gazu i nawet chcą budować kolejny gazociąg.

Stabilne powiązania biznesowo-polityczne wiążą obie strony. Na czym wszyscy zyskują, a w szczególności to odnoszenie wzajemnych korzyści wyklucza myślenie destrukcyjne, w tym na pewno i jakiejś głupiej wojnie.

Podpalacze pokoju międzynarodowego wywołali serię wojen na Bliskim Wschodzie, pod sfałszowanymi pretekstami. Teraz podpalili Ukrainę i inni muszą ten pożar gasić. Tymczasem sprawcy, nie tylko nie panują nad skutkami swojej destrukcyjnej i przestępczej działalności, ale przede wszystkim nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za zniszczenia i cierpienia do jakich się przyczynili.

Poprzez zasiany chaos, zachodnie społeczeństwa a nie ich zbankrutowane elity – mogą mówić o utraconych korzyściach obecnych i przyszłych okresów. Ponieważ najpierw trzeba przezwyciężyć nienawiść, potem zbudować zaufanie, następnie stworzyć jakąś nową normalność i dopiero później oczekiwać korzyści ze współpracy. Te procesy wymagają czasu, bo on jest najważniejszym zasobem. W tym czasie który stracimy, Chińczycy dokonają skoku cywilizacyjnego, a w Europie dopiero zasypiemy okopy i odbudujemy zburzone mosty.

Bez wątpienia dzisiaj pan Władimir Putin jest najbardziej znaną rosyjską marką na całym świecie. Czego najlepszym przykładem jest to, że pośrednio bierze udział w tegorocznych amerykańskich wyborach prezydenckich. Stąd też może wynikać zwykła zazdrość, ze strony innych przywódców, a zazdrość jest podstawową motywacją przeciwko nawet największemu autorytetowi.

Takich punktów można wymienić jeszcze więcej, ale powrót Rosji w pełni jej znaczenia do światowego układu mocarstw jest już niekwestionowany. Sankcje i wojna gospodarcza, jaką wypowiedział Rosji Zachód, stały bodźcami do poważnych reform wewnętrznych, wzmacniających kluczowe rosyjskie sektory wytwórcze. Przykładowo, Rosja staje się spichlerzem świata.

Niestety Polska też wpisała się w nurt wojny gospodarczej z Rosją, niestety dla niej samej w sposób żenujący. Ponieważ polski rząd tak ochoczo pojawiający się na Ukrainie, w pełni swojej hipokryzji pozwala obywatelom na przygotowywanie posiłków na rosyjskim gazie. Czy teraz ktoś może polskim obywatelom wyjaśnić, o co chodziło i jakie były cele realizowanej wspólnie ze Szwecją polityki wschodniej Unii Europejskiej?

Krakauer
https://obserwatorpolityczny.pl

Odpowiedzi: 4 to “Dlaczego relacje z Rosją były, są i będą ważne dla Zachodu?”

  1. maasteer said

    Rosja niestety musi bawić się w NWO. Oby tylko Chiny jej nie zjadły niechcący.

  2. NICK said

    Rosja?
    Musi.
    Chiny?
    Zjedzą.
    Ad. Maasteer. (1).

    TO się dzieje.

  3. NAGA PRAWDA!! ale ….!!!glowna przyczyna nienawisci i wrogosci do Rosjan ,Syrji i Iranu i Korei polnocnej jest fakt… ze te kraje

    produkuja ..ekologicznie czyste!!!! i nie zatrute PRZEZ GMO!! A WLSCICIELE! TYCHZE GIGA KORPORACJI MAJA PLAN ….zredukowania

    o 80% ziemskiej medialnie obrzezanej🙂 populacji ” nieczystych zwierzat”:).A Rosja szczegolnie …!!juz kilka lat temu wyprzedzila

    najwiekszego producenta wszelkiej odmiany zborz .KANADE !. Obecnie wiele farmerow z calego swiata zaczyna sprowadzac te czyste

    i niezatrute zborza do swoich farm aby odbudowac zgliszcza w swoich inwentarzach jakich sami sie dopuscili omamieni propaganda

    ze GMO powiekszy ich plody:):) aby plany (redukcyjne medialnie obrzezanego🙂 poglowia ludzkiego) tychze prywatnych producentow

    zatrutej zywnosci mogly byc zrealizowane ? Rosja,Chiny,Iran,Korea i Syrja ,musza zostac „sprywatyzowane” przez te „megagiganty

    globalnej trucizny!

  4. markglogg said

    A tak przy okazji.

    Wczoraj usłyszałem w radio, że niejako ubocznym skutkiem wizyty wicepremiera Morawieckiego w Mińsku dwa dni temu, na jakimś ekonomicznym kongresie tamże, było nagłe otwarcie obłasti grodzieńskiej na BEZWIZOWY WJAZD DLA POLAKÓW. Na temat „podłości” zachowania się wicepremiera Morawieckiego, który nie raczył – zgodnie z protokołem opracowanym przez Departament Stanu – odwiedzić przy okazji „opozycji” na Białorusi, wypowiadał się w radio były europoseł Protasiewicz, który profesjonalnie od lat zajmuje się „budową demokracji prywatyzującej” nad Niemnem i Świsłoczą. Protasiewicz zauważył, że nie wypada aby polscy politycy „bratali się” z przedstawicielami dyktatorskich rządów Łukaszenki, w sytuacji gdy na Białorusi w więzieniu znajduje się choćby tylko jeden więzień polityczny.

    Wot i znajomość rzeczywistości przez działaczy politycznych w rodzaju Protasiewicza czy pani Romaszewskiej, dyrektor stacji telewizyjnej Biełsat: w Polsce – pod ścisłą kontrolą WOJSKA USA – przecież więźniów politycznych nie ma!

    (A skądinąd to doskonały pomysł Łukaszenki, by znienacka otworzyć trochę granicę dla Polaków z Polski, zwłaszcza w Grodnie gdzie wciąż około 20 proc. mieszkańców to Polacy: w ładnie zagospodarowanym obecnie tym mieście można sobie trochę odetchnąć od intelektualnego „dziadostwa” rządzącego u nas solidarnościowo-kościelno-śmieciozbierackiego „establishmentu”. A przy okazji napełnić bak tańszą prawie o połowę benzyną, i zjeść taniutkie „cziburki”, czy jak to te placki tam nazywają.)

Sorry, the comment form is closed at this time.