Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prof. Bartyzel: O zbydlęceniu, „San Lenino” i równym w wolności bratem

Posted by Marucha w dniu 2016-10-27 (czwartek)

Nie będę linkował ani cytował treści obietnicy jaką złożyła w zamian za głosowanie na Clintonową pewna drąca się od lat wywłoka, używająca bluźnierczo pseudonimu „Madonna”, bo mnie wstyd, a wszyscy i tak chyba już to znają.

Zauważę tylko, że jest to namacalny dowód na to, że immanentną cechą demokracji – a przynajmniej jej „najwyższego” aktualnie stadium, czyli ponowoczesnej demokracji liberalnej – jest zbydlęcenie, przejawiające się właśnie jako zupełny bezwstyd. Homo democraticus w tym stadium to powrót „człowieka natury” w sensie kontraktualistów, ale lepiej byłoby przyjąć przypuszczenie de Maistre’a, że to człowiek dziki, czyli tuż po Upadku, a jeszcze nieucywilizowany przez religię i życie polityczne.

Tak charakteryzuje ten stan (za Platonem i Leo Straussem) jeden z nielicznych w Polsce uczonych uprawiających serio filozofię polityki, czyli prof. Piotr Nowak:

„[Demokracja] jest to jedyny znany system polityczny, w którym („ostatni”) ludzie bez większego zażenowania zachowują się jak zwierzęta: twarze zwracają ku ziemi, kopulują, kiedy przyjdzie im na to akurat ochota, rozpychają się wokół „koryta” – słowem, demokracja to „folwark zwierzęcy”, bliźniacza siostra tyranii, tyle że bardziej pstrokata i rozchichotana. Beneficjenci demokracji („obywatele”) nie lubią prawdy – ani o sobie, ani o „jaskini”, w której żyją, ani o tym, co znajduje się na zewnątrz niej. Są wściekli, gdy wytyka się im zezwierzęcenie, letarg, rozmemłanie. Dlatego pod „jaskinią” wykopują jeszcze jedną „jaskinię”. Chowając się w niej, nareszcie mają pewność, iż światło prawdy ich nie oślepi. „Druga jaskinia” to przestrzeń zapomnienia” to rzeczywistość pogrążona w mroku, którego nie rozjaśnia najmniejszy promień światła”.

*                   *                   *

Lewica zawsze lubiła się posługiwać metodami ukradzionymi z kościelnej propaganda fidei, bo zdaje sobie sprawę z ich skuteczności. Przypomnijmy katechizmową strukturę „Krótkiego kursu WKP(b)” czy obrazki z „San Lenino” rozdawane przez włoskich komunistów niepiśmiennym chłopom na Sycylii. Właśnie takie „święte obrazki” dawnych KOR-owców ze zdjęciem i krótkim, hagiograficznym tekstem chodzą teraz, jak widzę, po necie.

Właśnie obejrzałem taki obrazek „świętej” Barbary Toruńczyk. Oczywiście, ani słowa o tym, że to córka płk. Henryka Toruńczyka, działacza KPP, dowódcy jednej z Brygad Międzynarodowych w Hiszpanii i pierwszego dowódcy KBW, oraz Romany Sztykier (Toruńczyk), agentki Kominternu w kilku krajach.

Znana nie tylko z „poszukiwania sprzeczności”, ale też wyjątkowego tupeciarstwa. Kiedy znalazła się na Zachodzie, poszła do Giedroycia i powiedziała mu, że jest już stary i zmęczony, więc powinien przekazać Instytut razem z „Kulturą” w sprawniejsze ręce, a ona się chętnie podejmie. Książę oczywiście się wkurzył i ją wyrzucił, więc musiała założyć „Zeszyty Literackie”. Pismo, owszem, na dobrym poziomie, ale szalenie snobistyczne, „wypindrzone” oraz koteryjne – i to w szczególnym sensie, bo kluczem doboru najbardziej promowanych autorów jest bez wątpienia „nieheteronormatywna” orientacja seksualna.

A osobiste wspomnienie mam takie. W latach 1979-81 byłem uczestnikiem prywatnego seminarium z historii idei Marcina Króla, odbywającego się w jego mieszkaniu. Na tym seminarium była także Toruńczykówna. Pewnego razu ja miałem referat o Marianie Zdziechowskim. Po jego przedstawieniu ona natarła na mnie z impetem, że jak można było w latach 30. być antykomunistą i wrogiem ZSSR, kiedy szalał hitleryzm i mordowano Żydów, a Zdziechowski jeździł do III Rzeszy na kongresy naukowe.

Moje spokojne tłumaczenie, że Zdziechowski był na takim kongresie w 1935 roku, kiedy nawet nie było jeszcze ustaw norymberskich ani nocy kryształowej i że do wybuchu wojny cały świat utrzymywał z Niemcami kontakty naukowe, odbijały się jak groch o ścianę. Widać było, że wyniesiona z domu tradycja „antyfaszystowskiego” Frontu Ludowego przetrwała wszelkie okoliczności.

Jeszcze jeden taki „świńty obrazek” – o Wiktorze Woroszylskim. Piszą o nim, że „repatriowany” (jak to się przyjęło !) z Grodna w 1945, w tym samym roku wstąpił do PPR/PZPR. Należał do „pokolenia pryszczatych” – młodych literatów zafascynowanych socrealizmem. (…) Po pobycie w Moskwie w latach 1952-55 i konfrontacji z rzeczywistością sowiecką stracił entuzjazm do nowego ustroju”. W 1967 usunięty z PZPR i dalej już samo dobro.

A bez eufemizmów to było tak. Kiedy Woroszylski jako „repatriowany” 18-latek wysiadł z pociągu na Dworcu Fabrycznym w Łodzi, zapytał kolejarza, gdzie tu można się zapisać do partii komunistycznej, na co ten mu odpowiedział, że takiej tu nie ma, może być najwyżej robotnicza. Poszedł więc do PPR i się zapisał, ale już po paru dniach stwierdził z przerażeniem, że panuje tu jakiś rewizjonizm, nacjonalistyczne odchylenie, toleruje się chodzących do kościoła, nie studiuje się klasyków MELS-a itp. Dopiero towarzysze z Bezpieczeństwa wytłumaczyli mu, że to taki kamuflaż potrzebny na obecnym etapie zdobywania i umacniania władzy ludowej, więc niech się uspokoi.

Jak ktoś nieznający tych czasów czyta, że pryszczaci fascynowali się socrealizmem, to może pomyśleć, że chodziło o jakieś artystowsko-literackie fascynacje, jak u innych surrealizmem czy ekspresjonizmem. A to byli po prostu wściekli sankiuloci komunizmu, chodzący z pistoletami przy boku, piewcy enkawudzistów i ubeków. Woroszylski swojego syna nazwał Feliksem na cześć Dzierżyńskiego, a córce dał na imię Rewolucja (potem chyba zmienił na Nadzieja).

Już „rozczarowany” jednak czekał dziesięć lat, aż go z partii wyrzucą. Czy jednak przestał być komunistą – marksistą? Weźmy jego bodaj najsłynniejszy wiersz „Inteligenci”, traktowany jako koronny dowód opozycyjności, bo w ironiczny sposób pisze o tych „niemożliwych panach inteligentach”, którzy naprawdę byli dobroczyńcami ludzkości. Na pierwszym miejscu jest tam oto „doktor Marks”, który tym się zasłużył, że wymyślił wartość dodatkową.

Z drugiej strony, uczciwie muszę przyznać, że wtedy, kiedy go za pośrednictwem Jacka Bierezina poznałem (byłem wtedy jeszcze licealistą, a tę historię z pociągiem słyszałem z jego ust, przy stoliku w księgarni-kawiarence przy Bibliotece wtedy im. Waryńskiego, dziś Piłsudskiego), robił miłe wrażenie, jako skromny i sympatyczny człowiek, mówiący przyciszonym głosem. Zresztą wtedy z jego twórczości znałem tylko „I ty zostaniesz Indianinem”.

*                   *                    *

Prof. Marcin Kula drwi z min. Błaszczaka, że rewolucja francuska kojarzy mu się jedynie z gilotyną, a przecież jako absolwent historii winien wiedzieć, że dewiza „Wolność, równość, braterstwo” też wywodzi się z rewolucji.

Taki sławny profesor, a ma trudność z kojarzeniem prostych związków przyczynowo-skutkowych i nie rozumie, że to owa dewiza implikowała gilotynę. Kto ubóstwia abstrakcyjnego Człowieka przez duże C, wyposażając go w równie abstrakcyjnie rozumiane predykaty, ten w zderzeniu z niedoskonałą empirią będzie musiał dojść do wniosku, że trzeba usunąć z drogi ziszczenia ideału stojące mu w poprzez nędzne przypadki człowieczeństwa realnego. Dewizę tę – w jej pełnym, pierwotnym brzmieniu: „Wolność, Równość, Braterstwo albo Śmierć” – z języka ideologii na język znakujący rzeczywistość należy przełożyć tak: „Jeśli nie zechcesz mi być równym w wolności bratem, to cię zabiję”.

Profesor Jacek Bartyzel
http://myslkonserwatywna.pl

Odpowiedzi: 29 to “Prof. Bartyzel: O zbydlęceniu, „San Lenino” i równym w wolności bratem”

  1. RomanK said

    Pan profesor zyjac wiele lat juz powinien od dawna wiedziec na czym polega tzw „Humanizm” Elit Gobalizmu!…A polega wlasnei na zrownaniu praw Bydlat z Ludzmi…obojetnei czy przez nadanie praw ludzkich bydletom czy debranie Ludziom praw ludzkich….w obydwoch przypadkach nastepuje zrownanie Czlowieka z Bydleciem…
    Stad elity owe poznaje sie po zbydleceniu…a nie znam zadnego bydlecia- zeby nosilo majtki:-))) i nei krecilo ogonem, badz nawety podogoniem:-))))
    BOg stworzyl Czlowieka in Imago Dei….. Hollywod stara sie z tego zrobic imago Animalo….ci ktorzy sie temu processowi poddali, stali sie slawni i bogaci….]
    Kolejka do obory jest ogromna i kotluje sie od chetnych…..
    DIonizje rozkrecaja sie na dobre….

  2. Yah said

    Ad 1

    Panie Romanie to wszystko co Pan napisał to prawda ale ….. światełkiem w tunelu jest to, że czynione są próby prawidłowego zdefiniowania demokracji przez ( niektórych) naukowców i te definicje stoją w opozycji do definicji demokracji w podręcznikach historii i WOS. Albo coś komuś świta, albo ktoś już nie wytrzymuje, albo ktoś nie ma ochoty włazić do ….. obory.

  3. Boydar said

    Zauważyłem, że aby sprężyna pękła, należy ja … przekręcić. I właściwie to nie znam innego sposobu.

  4. RomanK said

    Panie Yah….Demokratos- to bardzo stare Pojecie- i calkowicie obce wspolczesnemu Czlowiekowi!
    Od tego powinien zaczac pan Profesor Bartyzel…. Historia uczy.(.nie mylic z historia- ktorej ucza) Ze wielkie politee praktykujace demokracje bylu najbardziej moralnymi Politeami , etycznymi i sprawiedliwymi. WYnika to bowiem z Prawa Boskiego Natury….
    Vox populi ..Vox Dei.
    KTO????? dzis liczy sie z glosem , wola , opinia ludu???????
    Na dzis tzw oszukanczo demokracja to liczenie sfalszowanych glosow w zrygowanych show…na zblazowanych i skorumpowanych lajdakow sprzedjacych wszystko co ludzkie!
    POkaz mi pan polityka, ktorego, nie moge powiesci za leb atychmiast z czystym sumieniem nie sprawdzajac nawet za co???

  5. Listwa said

    Prof Bartyzel jest mocny, ma miejscami trudne fragmenty , ale umysłowość nieprzeciętna.

  6. Yah said

    Ad 4

    Panie Romanie a czy ja bronie demokracji ? Nie bo ma Pan święte prawo powiesić za łeb ….. nie sprawdzając za co.

    Demokracja działa wśród …. arystokracji … tak jak Pan napisał – „wielkie politee praktykujace demokracje bylu najbardziej moralnymi Politeami , etycznymi i sprawiedliwymi. WYnika to bowiem z Prawa Boskiego Natury….”

    Tylko, ze do tej pory elity intelektualne twierdziły że ta skarlała intelektualnie i moralnie karykatura demokracji to jakiś ideał a ludzie ( a właściwie ich większa część) traktują ja jako bożka idola, który w Polsce źle działa bo ….. jest młoda. Jak słyszę młoda polska demokracja, dojrzałe demokracje Zachodu to mi sie zbiera na wymioty.

  7. RomanK said

    Panie Yah…czy my sie rozumiemy??? Gdzie ja pisalem ze demokracja dziala wsrod arystokracji????
    Pojawienie sie arystokracji to koniec demokracji! W tym i w Kosciele Powszechnym….tak dzieje sie, jesli pierwsi wsrod rownych zaczynaja sie uwazac za wiekszych niz rowni.
    Arystokracji demokracja nei jest potrzebna do niczego….arystokracja lud uwaza zqa bydlo i zawsze tak bylo za robocze bydlo…a bydlo jak pan wie oprocz zarcia i obory- nie jest placone za swoja prace:-))))
    Pan zauwazy ze bezdomnosc jest rsnacycm problemem obecnego wieku:-))))

  8. RomanK said

    A czy pan jest politykiem???? Jesli tak -to moge pana powiesic z czystym sumieniem.
    Oge panie YAH co nie znaczy…. ze mam prawo…jak pan widzi arystokracja nie proznuje:-))))

  9. Boydar said

    „… Pojawienie się arystokracji to koniec demokracji! …” – Pan Roman (7)

    No, i gdzie jest haczyk, kto zgadnie ?

    Sprytny Pan jest, ale wśród równych sobie. Arystokracja bowiem wcale się nie „pojawiła”. A to co się „pojawiło”, to nie była arystokracja. Moja babka chachłacka wielokrotnie za życia powtarzała – „nic gorszego jak z chama pan”. Wiedziała co mówi. W swoim życiu widziała i Panów i „panów”. Pan widział tylko tych drugich. Gdyby było inaczej, nie napisałby Pan tego co napisał; to samosprawdzające się twierdzenie.

  10. revers said

    Bombardowanie szkol w Syrii pod patronatem UNESCO i falszywek idzie dalej

    https://southfront.org/air-attack-on-school-in-idlib-raises-new-wave-of-competing-accusations/

  11. Yah said

    ad 7

    No nie rozumiemy się Panie Romanie. Odmiennie definiujemy i rozumiemy arystokrację choć zgodzę się z Panem, że to „pierwsi wśród równych” ale …… co zrobić by „nie uważali się za większych wśród równych” ? Jak uchronić od zbydlęcenia bo jak Pan pisze „arystokracja lud uwaza zqa bydlo i zawsze tak bylo za robocze bydło”. Ale w takim razie kto jest tym bydłem ten który innych traktuje jak bydło czy traktowany jak bydło. Czy ktoś kto traktuje lud jak było to arystokracja czy uzurpator arystokracji. Dla mnie arystokracja to grupa osób o najwyższych walorach moralnych i intelektualnych w 100% altruistycznie działająca na rzecz społeczności nic w zamian nie oczekując. Nierealne? Może i tak dlatego bedzie tak nie tu tylko na tamtym świecie ……

  12. Yah said

    ad 7
    Aha nie jestem politykiem tylko takim prowincjonalnym frajerem, który ostrzega ludzi przed psychopatami nie chcąc nic w zamian. A wieszaj Pan, pewnie niektórzy się ucieszą ;-))))

  13. Yah said

    ad. 9

    Haczyk tkwi w tym, że Polska od 1000 lat jest poligonem jak z prawdziwej demokracji ( wiece słowiańskie) zrobić karykaturę demokracji ( schyłek I Rzeczypospolitej) i na tej kanwie, wykorzystując tzw, klasyczne wykształcenie ( Grecja, Rzym) wprowadzić ta karykaturę demokracji na całym świecie. Ale …… kto to wszystko obczaja ? Nikt Ludzie dalej sadzą, że GŁUPI TŁUM wybierając cwaniaków rozwiąże wszystkie problemy.

  14. Piszę więc jestem said

    Bartyzel jest platonikiem – nie katolikiem!

    Proszę to chociaż wziąć pod rozwagę, wiem i ja coś o TEM.

  15. Yah said

    ad 14

    O TEM nie wiedziałem🙂 ale układa się to w logiczna całość jako że Platon był jednym z wrogów społeczeństwa otwartego opisanym przez Poppera. A że jesteśmy ofiarami tegoż społeczeństwa otwartego to już inna bajka. Inna sprawa to większe związki katolicyzmu z ideami Arystotelesa , a prawosławia z ideami Platona, ale to też inna i bardzo długa „bajka”.

  16. RomanK said

    Panie Yah …skoro pan nie jest politykiem to w zyciu bym nie smial pana dotknac w tym slowem! Po prostu nie moge…sumienie nei pozwala:-)))
    Wsrod Slowian demokracja padla dawno…i spowodfowala taki zjazd po rowni ze zaczeli sprzedawac swoje wlasne dzieci w niewole….
    To samo dno..prawie jak dzis…jak pan uczciwie porowna.
    Czy obecnie i kto uwaza sie za arystokracje????….owszem stale ci sami…slyszal pan, ze nazywaja sie Olimpians??? Olimpijczycy????
    Czy spotkal sie pan z czym stalim co nazywane jest Symbolizmem??? Ezytoryczny????

  17. RomanK said

    https://jozefbizon.wordpress.com/2016/10/27/hipokryzja-pis-u-siega-zenitu/
    Tak sie siega bruku..w nimbie uczciwosci i sprawiedliwosci i patriotyzmu….wlasnie poprzez roznice w rozumieniu co- co oznacza:-))) a co jest czym:-)))

  18. #15 p. Yah, dzieki za objasnienie…gdyz po dictum #14 zarylem kopytami jak osiol ktoremu jakis zlosliwiec podstawil pod nos soczysta marchewke.:-))))

  19. Piszę więc jestem said

    Bo za często czytając Bartyzela, przyjdzie nam usłyszeć poniższe;

    „kiedy intelektualny smród popperyzmu odnawia niby to
    „po katolicku”, straszący po różnych niszowych mediach prawicowych

    szalony półgłówek Krajski, prezentujący Platona jako

    masona-spiskowca, totalitarystę i w ogóle nie-filozofa.” – oto źródło!

    Źródło agencji w pełnej krasie – Bartyzel jest

    w pełni – PÓŁGŁÓWKIEM!

    I tak sobie piłeczkę podbijajmy, kto umie, bo kto ignorant,

    P R Z E G R A !

  20. Yah said

    ad 19

    Panie PWJ jest późno jestem zmęczony. Żeby być pewnym musiałbym poświęcić na przeczytanie kilkunastu co najmniej artykułów obydwu panów.

    Stwierdzenie „prezentujący Platona jako masona-spiskowca, totalitarystę i w ogóle nie-filozofa” , jeśli rzeczywiście takiego sformułowania użył Krajski to rzeczywiście popperyzm bo tak traktował Platona Popper. Ale skoro Krajski jest związany, a jest związany z katolicyzmem, a filozofia katolicka wywodzi się z tomizmu a tenże ma ścisłe związki z Arystotelesem to ….. naturalnym jest, że będzie krytykował Platona, co narazi go na ataki platonika Bartyzela. Dziwi mnie jedno z jednej strony Krajski prawidłowo opisuje przyczyny problemów kościoła posoborowego, infiltracje masońską a z drugiej strony ….. no właśnie zamach masonów w Smoleńsku jest ważniejszy od zamachu masonów na Kościół. I znów pojawia sie to o czym pisałem gdzie indziej – prawda zmieszana z fałszem, trochę prawdy i niedopowiedzenie.

    Bartyzel z tego co wiem jest związany z Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X, które przecież kwestionuje SW II doktrynalnie, ale ogólnie wiadomo, że w zmianach maczali palce masoni w obrębie hierarchii KK.

    Jak pogodzić antymasonskość Krajskiego z uczestnictwem i popieranie kościoła posoborowego ?

    Ale przecież artykuł był nie o sporze platonika z przeciwnikiem Platona tylko o krytyce demokracji jako takiej. Przecież Platon krytykował demokrację miedzy innymi dlatego, że „demokratyczny” sąd ludowy skazał na śmierć jego nauczyciela Sokratesa. Dlaczego ? By swymi metodami filozoficznym wykazywał głupotę wszechwiedzących mądrali, których tak jak dziś tak i wtedy nie brakowało. Czyż teraz ludzie , w demokratycznym referendum nie skazaliby na śmierć tych, którzy mówią gorzką prawdę i wykazują niewiedzę i tępotę demokratycznych mas ?

    Dążenie do ideału prawdy platoników kontra demokratycznie wybierana „prawda” jego przeciwników. Ten spór trwa do dziś. Czy prawda jest tylko jedna ? Czy prawdę można demokratycznie wybrać ? Jeśli można wybrać to oznacza relatywizm – brak prawdy absolutnej pochodzącej tylko od Boga. Dla osoby wierzącej Bogu jest to więc nie do przyjęcia.

    Niestety kościół po SW II ewoluuje w kierunku relatywizmu prawdy oddalając się od czystej idei jedynej Prawdy zawartej w Magisterium Kościoła.

    Tzw. demokracja ( liberalna) , krytykowana przez Bartyzela i Nowaka to tylko skutek odejścia ludzi od Prawdy – prawdy pochodzącej od Boga. Lecz , kto uzna te moje wypociny za prawidłową interpretacje procesów dziejowych ? Nikt Przecież to nie Średniowiecze ( usłyszymy slogan, bo do starożytności nie sięgną, za głęboko), mamy postęp, demokrację. Następnym razem wybierzemy lepiej i nasi przedstawiciele zamkną usta tym wichrzycielom psującym młodzież i nam dobry nastrój tak jak zamknęli usta Sokratesowi.

  21. Listwa said

    @20 Yah

    +

  22. Yah said

    ad 16

    Wszystko na ziemskim padole co wspina się na szczyt w końcu zjeżdża po równi pochyłej na dno. Wyjścia są dwa:

    1. Albo cały czas być na dnie i może być tam całkiem dobrze, w końcu cały czas jest dopływ czegoś z góry dopóty, dopóki Ktoś tego szamba nie opróżni;

    2. Wspinać się do góry ale po ….. drabinie Jakubowej choć nie jest lekko bo biesy ciągną za nogawki w dól do szamba. Czy na drabinie potrzebna demokracja czy arystokracja ? Ani jedno, ani drugie . Na drabinie do nieba liczy się tylko moja dusza i możliwość pomocy innym duszą by dostały się do nieba. I tu pojawia się dylemat bo jedni nauczają, że do zbawienia innych powinienem poświecić wszystko, nawet swoje życie, ale nie mogę poświęcić swojej duszy swojego zbawienia. Drudzy uważali, że wolą sami spaść z drabiny byle inni do nieba się dostali i to chyba jest szczyt miłości do bliźniego – narazić siebie na wieczne męki piekielne byleby inni doznali wiecznego szczęścia obcując z Bogiem.

    No i gdzie tutaj miejsce na demokrację i arystokrację. Czy demokratycznie możemy zadecydować – skaczemy do szamba albo – idziemy do nieba ? Czy altruistyczna i mądra arystokracja może ludowi ułatwić wejście do nieba ? Może – dając wzór postępowania. Ale czy dając wzór można kogoś do czegoś zmusić lub zachęcić, jeśli sam nie podejmie decyzji ……

    Czyli wracamy do punku wyjścia – mamy dwie opcje:

    – wiara w Prawdę, że Bóg nam wszystko zapewni jeśli Mu zaufamy;
    – wiara w szatańskie -” Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” bo na tym opiera się ludzka demokracja, na pysze, że demokratycznie jesteśmy w stanie zagłosować i wybrać pomiędzy dobrem i złem.

    Niestety bez Boga wybieramy zło. Bez Boga zarówno arystokracja jak i demokracja stacza się do piekielnego szamba. Odpadniecie od Boga , niezależnie od ustroju, kończy się zawsze tym samym ….. dla zbiorowości, bo indywidualne losy duszy ludzkiej to zupełnie inna historia.

  23. RomanK said

    Jest pan wyznawca grawitacji…..panier Yah.
    Dekalog i Kazanie na Gorze….panie Yah- to doskonaly autopilot…ktory pozwala na trzymanie obranego kursu i stalej wysokosci na wlasciwym poziomie.
    Tylko manipulacja przy tym autopilocie daje przewage …grawitacji.

  24. Yah said

    ad 23

    Oj nie Panie Romanie. Można używać wspomnianego przez pana autopilota ale jeszcze lepiej jak za sterami siedzi Pilot ( z dużej litery, wie Pan dlaczego…..), natomiast uwzględniam grawitację ostrzegając o jej działaniu pasażerów. Dlaczego ? Bo ufając, że mając tak dobrego Pilota mogliby zacząć wyłazić z Samolotu uwierzywszy, że grawitacji nie ma. Oczywiście wiemy kto to Pilot, czym jest Samolot i grawitacja😉

    Widzi Pan analogie do tego co się dzieje ?

  25. Piszę więc jestem said

    Drogi Panie Yah, konflikt Platona z Prawdą nie jest dla mnie w tym momencie wogóle istotny, zamiarem moim jest pokazanie poziomu
    kultury profesora wobec swego kolegi po fachu, historyka filozofii!

    Ten chamski wystrzał, powinien niejednemu dać po prostu do myślenia.

    Dodam, że Pan Krajski również demaskuje SWII może na swój sposób, ale to właśnie jego pozbawiono pracy wykładowcy i tytułów naukowych, natomiast Pan Bartyzel cieszy się wielkimi względami u tajnej władzy, co w rozumowaniu gajówkowym daje tyż do myślenia.

    Chamstwo jest zawsze jednoznacznym dowodem przynależności . . .

  26. Listwa said

    @ 25 Piszę więc jestem

    Sądzę jednak, że stosunek do prawdy jest zawsze istotny, tyczy się to Platona i kolegów po fachu.
    A kto powiedział, ze to jego kolega? Zajmowanie się tym samym tematem historii filozofii , zaraz kolegami nie czyni.
    Może ma jakieś powody, gdy pisze.

    Można z prof Bartyzelem się nie zgadzać, ale odmówić poziomu mu nie można.
    Podobnie jak prof. Marii Szyszkowskiej.

    W Polsce panuje zbyt powszechna nieumiejętność pisania tekstów o podwyższonym poziomie intelektualnym, zatem raczej warto czytac z tego co jest dostępne i tak nie wybrzydzać.

    Nigdy panie Piszę więc jestem, wylewanie dziecka z kąpielą nie czyni kąpieli sensowną.

  27. Yah said

    Ad 25 Skoro kolega po fachu – filozof profesor to najwidoczniej znał lepiej od nas powody takiego stwierdzenia w stosunku do doktora historii filozofii tak jak majster może w stosunku do czeladnika. A że czasami nerwy puszczają to co zrobić …

  28. Yah said

    A zbydlęcenie wyborców sięga dna. Dziś usłyszałem, ze nie można politykować bo to jest źle odbierane przez ….. władze. Przy czym politykowanie to ….. mówienie prawdy o rzeczywistych celach pełniących władzę. I ma ktoś jeszcze, że to pachołki diabła a wyborcy to czyścibuty tych pachołków. Niedobrze się robi, jak tu żyć w takim szambie ? Jedni nie czują smrodu ( większość) a reszta (mniejszość) ledwo wytrzymuje. Jak tu w ogóle myśleć o jakimś działaniu pro publico bono? Dla kogo? Po co?

  29. NICK said

    P. YAH.
    Ja tylko technicznie i wizerunkowo.
    I z poradą. Niepotrzebną. Bo Pan wie.
    Radzę pisać 5x mniej. Krócej. Głupoty pomijać.

    Innymi słowy. Nie tracić czasu na pierdoły. Nie rozdrabniać się. Bo zjedzą Pana, jak dobry chleb. Wiem, że wściekłość ogarnia jak się czyta. Niektórych.

    Dziękuję za obecność.
    Dopomóż Bóg.

Sorry, the comment form is closed at this time.