Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czwartek, 27 października 2016 – ACTA DIURNA (988)

Posted by Marucha w dniu 2016-10-28 (piątek)

Kontrofensywa terrorystów w Aleppo, wystąpienie Putina na Klubie Wałdajskim, coraz ostrzejsza kampania prezydencka w USA… Zapraszam na kolejny serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata.

* Oddziały okrążonych terrorystów podjęły desperacką kontrofensywę w Aleppo i kontratakują pozycję syryjskiej armii i powstańców na południowym zachodzie miasta. Ostrzeliwane są stanowiska armii syryjskiej na strategicznym wzgórzu Bazzo, na wysokości części obrony powietrznej i wieży telefonii komórkowej „Siriatel”. Masowo ostrzeliwane z moździerzy są również pozycje milicji powstańczej i wojsk rządowych w rejonie szkół i kwartału 1070.

Według syryjskiego wywiadu wojskowego terroryści, dysponujący zdumiewającym zasobami amunicji, przerzucają posiłki do południowo-zachodniej części Aleppo, do miejscowości Hantuman i kwartału Rashidin. Jednocześnie na przedmieściach na tyłach armii syryjskiej wzmogły się działania grup dywersyjnych z zewnątrz. Miasto od rana jest całkowicie odłączone od telefonii komórkowej i Internetu. Wojska rządowe w niedzielę zaczęły ofensywę w południowej części Aleppo po zakończeniu trzydniowej przerwy humanitarnej.

Terroryści ostrzeliwali dziś także dzielnice mieszkalne Aleppo. Zginęło sześcioro dzieci, w tym troje z jednej rodziny. 15 osób jest rannych. Próbowano dziś ewakuować kolejnych cywili, ale snajperzy terrorystów i ich artyleria temu przeszkodziły. ONZ informuje w neutralnym tonie, że „opozycjoniści” nie pozwalają na ewakuację mieszkańców wschodniej części Aleppo. Walki trwają, armia utrzymuje pozycje, ale lotnictwo jeszcze do akcji nie weszło.

* Moskwa wie o przypadkach przekazania bojownikom walczącym w syryjskim Aleppo przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych (ppzr) amerykańskiej produkcji, oświadczyła w czwartek na briefingu oficjalna przedstawicielka MSZ Rosji Maria Zacharowa. „Odnotowaliśmy przypadki przekazania bojownikom kompleksów przeciwczołgowych i przenośnych zenitowo-rakietowych kompleksów amerykańskiej produkcji” — powiedziała Zacharowa.

* Nieznany samolot zbombardował szkołę w Idlib. Zginąć miało 22 dzieci i 6 nauczycieli. Rosja żąda śledztwa, a sądząc po tym, co i jak mówiła Maria Zacharowa – Rosjanie są wściekli i widzą w tym kolejną cyniczną prowokację pod swoim adresem. Amerykanie, rzecz jasna oskarżają Rosjan i Assada, ale przynajmniej przyznają, że nic nie wiedzą i dowodów nie mają. Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej informuje natomiast, że w rejonie rzekomego ataku na szkołę zanotowano obecność amerykańskiego dronu bojowego, zaś opublikowane w zachodnich mediach filmy stanowią sklejankę co najmniej 10 różnych scen.

* W Soczi odbywa się 13 posiedzenie Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Wałdaj”, na którym wiodący eksperci i politycy wymieniają się poglądami na temat aktualnych politycznych i ekonomicznych problemów współczesnego świata. W tym roku temat posiedzenia klubu brzmi: Przyszłość zaczyna się dzisiaj: zarysy jutrzejszego świata. „Rosja nie dąży ani do globalnej dominacji, ani do ekspansji, opowiada się za równym i niepodzielnym bezpieczeństwem dla wszystkich. Suwerenność jest centralnym pojęciem stosunków międzynarodowych – podkreślił Putin.

– Powtarzane są jak mantra wymyślone zagrożenia, na przykład o wojennym zagrożeniu ze strony Rosji. To zyskowne zajęcie. Można poszerzać budżety, rozszerzać NATO, powiedział Putin. Rosja nie zamierza na nikogo napadać. To śmieszne, dodał. Jednocześnie zasady stosunków międzynarodowych i gospodarki cały czas się zmieniają. W ostatnich miesiącach nie widzimy zmian na lepsze. Ciężar wzajemnej nieufności przeszkadza w rozwiązywaniu globalnych problemów. Kryzys dotyka w istocie samego projektu globalizacji – powiedział Władimir Putin.

Nie udaje się uruchomić procesu politycznego w Syrii. Udało się osiągnąć porozumienia z prezydentem Stanów Zjednoczonych, ale znalazły się siły, które te porozumienia zerwały. Potrzebujemy nowego planu Marshalla dla tego znękanego wojną regionu. Na skalę globalną rezultatów walki z terroryzmem nie ma. Jednak zagrożenie wzrasta. Nie mamy takich mediów jak CNN, BBC… Chciałbym mieć taką machinę propagandową, o jakiej mówi Zachód, ale takich możliwości nie mamy.

Czy ktoś poważnie myśli, że Rosja może wpłynąć na wybór narodu amerykańskiego? Czy Ameryka jest republiką bananową? Ameryka to wielki kraj. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, – powiedział prezydent Rosji. System stosunków międzynarodowych ciągle jest narażony na wstrząsy. Putin oświadczył, że „szczęśliwie” odejdzie na emeryturę, kiedy przyjdzie na to czas, ale przypomniał, że jak na razie jest urzędującym prezydentem kraju.

„Szanowny moderator (posiedzenia) życzył mi szczęśliwego odejścia na emeryturę. Też sobie tego życzę. Kiedy przyjdzie na to czas, trzeba będzie to zrobić. Póki co nie jestem na emeryturze, lecz kieruję potężnym krajem, muszę być powściągliwy w słowach i uważać, by nie przejawiać zbytniej agresywności w swoich sformułowaniach. Nie jest to w zasadzie w moim stylu” – powiedział Putin na końcowym dorocznym posiedzeniu plenarnym Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Wałdaj”.

* Clinton nie wie co robić w sprawie Syrii, tak jak było w przypadku Libii (Hillary Clinton była sekretarzem stanu w czasie, gdy w Libii wybuchła rewolucja, która doprowadziła do obalenia Muammara Kadafiego). Sprawa Syrii nie dotyczy już tylko Syrii. Dotyczy Rosji i Iranu. Więc w Syrii nie walczymy już z Syryjczykami, walczymy z Syrią, Rosją i Iranem. Rosja to mocarstwo nuklearne – mówił Trump. Jego zdaniem USA powinny najpierw „pozbyć się Daesz, zanim zaczną myśleć o Syrii”.

Trump oskarżył też Clinton o to, że ta swoją polityką „oddała Mosul” dżihadystom. – Nie wiedziała co robi. Ta kobieta jest niekompetentna – ocenił. Kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta skrytykował też strategię działań USA w Iraku. – Dlaczego nie zaatakowaliśmy z zaskoczenia, zamiast informować trzy miesiące temu, że mamy zamiar atakować Mosul? – pytał. Mówiąc o relacjach z Rosją Trump stwierdził, że ma nadzieję na dobre stosunki z tym krajem. I mam nadzieję na dobre relacje z Putinem – dodał. Nie jestem przyjacielem, ani wrogiem Rosji. Nie mam nic do Rosji – stwierdził.

Trump zarzucił Clinton, że ta przedstawia Putina jako „złego człowieka”. – Jeśli wygra, jak będzie negocjować z kimś, kogo prezentuje jako zło? On nie będzie chciał z nią negocjować, to po pierwsze. Po drugie – nie wierzę, aby miał szacunek do Clinton – dodał. Kandydat Republikanów zaatakował też Baracka Obamę za to, że ten „skupia się na grze w golfa”, zamiast poświęcać czas na wyrabianie sobie dobrych relacji z przywództwami innych państw. Mówił to w kontekście Filipin – prezydent tego kraju Rodrigo Duterte w ostatnim czasie zaczął dystansować się od USA i szukać zbliżenia z Chinami oraz Rosją. Nie ma szacunku do Obamy – skomentował Trump.

Miliarder powtórzył też swoje oskarżenia o oszustwach związanych z wyborami prezydenckimi w USA. Jego zdaniem sondaże publikowane przez media są sfałszowane. – Są niedorzeczne – stwierdził wskazując m.in. na sondaż telewizji ABC i „Washington Post”, w którym Clinton ma nad nim 12 punktów procentowych przewagi

* W celu zapewnienia pokoju na całym świecie wystarczy, że Stany Zjednoczone po prostu nawiążą ciepłe stosunki z Rosją, i właśnie to rozumie kandydat na prezydenta z Partii Republikańskiej Donald Trump – w przeciwieństwie do jego rywalki Hillary Clinton, pisze The Independent. Autor artykułu zastanawia się, czy kandydatka na prezydenta z Partii Demokratycznej może rozpętać III wojnę światową. Według niego nie ma co do tego żadnych wątpliwości — może.

Dziennikarz zauważa, że Trump przewyższa swoją przeciwniczkę pod względem jednego ważnego parametru: on jest świadomy faktu, że z Rosją lepiej jest się dogadać. „Jeżeli w polityce zagranicznej oprzemy się na zasadzie «wróg mojego wroga jest moim przyjacielem», to pokój, współpraca i sojusz z Rosją są możliwe, a nawet pożądane” — czytamy w materiale. Jak pisze gazeta, jeśli prezydentem USA zostanie Trump, to dogada się z prezydentem Rosji co do wspólnej walki z terroryzmem w Syrii. „Oni będą realizować wspólny cel — zniszczenie PI” — czytamy w artykule.

Co do Clinton, ona nie rozumie, że z punktu widzenia doktryny Kissingera w polityce zagranicznej na pierwszym miejscu powinny stać interesy Ameryki. Polityka Rosji w stosunku do państw bałtyckich czy Ukrainy nie dotyczy Stanów Zjednoczonych. „Najprostszym sposobem, aby zapobiec III wojnie światowej, jest pozwolić Rosjanom robić to, co chcą, tym bardziej, jeśli nas to nie dotyczy” — czytamy w materiale.

Istnieje powszechny mit, że Demokraci zawsze „mają słabość” do Rosji i że chcą międzynarodowego odprężenia i pokoju. Jednak najtwardsi zwolennicy kursu na zimną wojnę byli akurat z Partii Demokratycznej. I tak za czasów Demokraty Kennedy’ego świat stał na krawędzi zniszczenia podczas kryzysu kubańskiego w 1962 roku, czytamy w materiale. Coś podobnego może się zdarzyć także za prezydentury Clinton, ale nie za Trumpa, przekonuje autor, który wzywa, aby dać kandydatowi Republikanów szansę.

* Minister spraw zagranicznych Malty George Vella powiedział w wywiadzie dla Times of Malta, że jego państwo nie pozwoli żadnemu rosyjskiemu okrętowi na tankowanie w jej portach. Jednocześnie nie uściślił on, czy Rosja ubiegała się o zgodę na zawinięcie w celu tankowania. Wcześniej były szef sztabu generalnego Marynarki Wojennej Rosji admirał Wiktor Krawczenko poinformował RIA Novosti, że kolejne tankowanie grupy rosyjskich okrętów z lotniskowcem „Admirał Kuzniecow” na czele może odbyć się na Morzu Śródziemnym w rejonie Malty z tankowca Floty Czarnomorskiej. Jednocześnie przypomniał on, że w skład grupy wchodzi tankowiec Floty Północnej w charakterze stałej rezerwy na przypadek sytuacji nadzwyczajnej.

Ministerstwo Obrony Rosji zdementowało wczoraj spekulacje o planowanym rzekomo zawinięciu krążownika „Admirał Kuzniecow” w celu uzupełnienia paliwa do hiszpańskiego portu Ceuta. Jak poinformował rzecznik Ministerstwa Obrony generał Igor Konaszenkow, resort nie wysyłał hiszpańskim władzom żadnych wniosków o zgodę na zawinięcie „Admirała Kuzniecowa” w celu tankowania do portu Ceuta. Rosyjska okrętowa grupa lotniskowa jest całkowicie zaopatrzona w zasoby niezbędne do wykonania zadań na odległych akwenach oceanicznych i morskich w trybie autonomicznym.

* Sekretarz Stanu USA John Kerry uważa, że rzekoma ingerencja Rosji w proces demokratyczny w Stanach Zjednoczonych wzmacnia ich solidarność z UE w kwestii rozszerzenia sankcji. Tego lata poinformowano o włamaniu do systemów komputerowych amerykańskiej Partii Demokratycznej. Na stronie WikiLeaks opublikowano korespondencję aparatu partyjnego, z której wynikało, że kierownictwo w czasie prawyborów dawało pierwszeństwo Hillary Clinton ze szkodą dla jej oponenta Berniego Sandersa.

Hakerzy przeniknęli także do systemów innych organizacji Partii Demokratycznej odpowiedzialnych za wybory na różnych poziomach. Przedstawiciele Partii Demokratycznej i kandydat na prezydenta USA Hillary Clinton bezpośrednio mówili o związku Rosji z działaniami hakerów. Według nich tym samym Moskwa próbowała wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich, jednak Demokraci nie przedstawili żadnych dowodów na swoje oskarżenia.

Z kolei prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że w opublikowanych danych nie ma niczego ciekawego dla Rosji, a histeria trwa, aby odwrócić uwagę od treści dokumentów. „Byłem w Brukseli na początku tego miesiąca i zobaczyłem, że jedność podejść z naszymi partnerami za Atlantykiem jest demonstrowana każdego dnia. Europa i Stany Zjednoczone w dalszym ciągu utrzymują ostre sankcje gospodarcze wobec Rosji z powodu agresji na Ukrainie. Nasza jedność staje się silniejsza, podczas gdy rosyjski prezydent Putin próbuje ingerować w funkcjonowanie naszego systemu demokratycznego” — powiedział Kerry, występując w Chicago w Radzie Stosunków Zagranicznych.

15 września Rada UE przyjęła postanowienie o przedłużeniu antyrosyjskich sankcji wobec 146 obywateli i 37 podmiotów prawnych ze względu na sytuację na Ukrainie do marca przyszłego roku. W październiku przywódcy 28 państw członkowskich UE nie zdecydowali się wprowadzić w stosunku do Moskwy nowych ograniczeń związanych z Syrią. Przedstawiciel Białego Domu powiedział wcześniej, że Stany Zjednoczone omawiają z europejskimi partnerami kwestię konfrontacji działaniom Rosji w Syrii, w tym także za pośrednictwem nowych sankcji.

Według źródeł Waszyngton na razie nie rozważa możliwości nałożenia ograniczeń dotyczących eksportu rosyjskich surowców energetycznych, ponieważ ten krok będzie poważnym ciosem dla gospodarek krajów Europy. Stosunki Rosji i Zachodu pogorszyły się ze względu na sytuację w Donbasie. Pod koniec lipca 2014 roku Unia Europejska i Stany Zjednoczone od punktowych sankcji wobec poszczególnych osób i firm przeszły do środków przeciwko całym sektorom rosyjskiej gospodarki.

W odpowiedzi Moskwa ograniczyła import artykułów spożywczych z państw, które poparły ograniczenia. Jako warunek do zniesienia sankcji zachodnie kraje stawiają wypełnienie porozumień z Mińska w sprawie uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy. Kreml uważa za absurdalne łączenie sankcji z realizacją tych porozumień, ponieważ Moskwa nie jest stroną wewnątrzukraińskiego konfliktu i podmiotem porozumień w sprawie uregulowania. Jak zaznaczył prezydent Władimir Putin sankcje nie pomogą w rozwiązaniu konkretnych problemów, są tylko odbiciem polityki powstrzymywania Rosji i jej rozwoju.

* Parlament Europejski w środę w Strasburgu będzie głosował w sprawie zwiększenia budżetu grupy roboczej UE do konfrontacji informacyjnej z rosyjskimi mediami, składającej się z 11 pracowników, do 1 miliona euro. Nie wszyscy parlamentarzyści popierają tę ideę i wierzą w realność zagrożenia ze strony rosyjskich mediów, donosi portal EU Observer.

Operatywna grupa robocza ds. strategicznych komunikacji UE (East Stratcom) rozpoczęła działalność w kwietniu 2015 roku na polecenie szefowej dyplomacji UE Federici Mogherini. Jej deklarowanym celem jest przeciwdziałanie „dezinformacji” ze strony rosyjskich mediów. Polski minister do spraw europejskich Konrad Szymański w ubiegłym tygodniu powiedział publikacji, że kraje UE najprawdopodobniej zatwierdzą zwiększenie budżetu East Stratcom.

Za zwiększeniem budżetu grupy opowiadają się parlamentarzystka z Polski Anna Fotyga i litewski polityk Petras Austrevicius. „Powinniśmy dać grupie środki, aby ona stała się pełnoprawną jednostką z pełnym personelem i odpowiednimi środkami budżetowymi, niezależnie od dotacji ze stolic UE” — cytuje portal opinię Fotygi.

W przypadku przegłosowania zwiększenia budżetu grupie będzie można zatrudnić dodatkowy personel. Obecnie ona składa się z dziewięciu pracowników i dwóch dyplomatów ze Szwecji i Litwy. Fotyga proponuje również, aby utworzyć drugą grupę roboczą ds. walki z islamską propagandą. Jednocześnie portal wspomina, żeeuropejskie media nie mają dobrej opinii o grupie, ponieważ nazywają ją „maleńką grupką roboczą”.„Zresztą za kulisami kilka stolic UE i sama Mogherini wykazują niewielkie zainteresowanie grupą” — pisze wydanie. Zauważa również niewielki zasięg grupy — Armenia, Azerbejdżan, Białoruś, Gruzja, Mołdawia i Ukraina. W Rosji zaś grupa zajmuje się administrowaniem rosyjskojęzycznej wersji portalu Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.

Jako zasługi grupy portal wspomina, żeoświadczenie Mogherini w sprawie Krymu w języku rosyjskim w marcu 2016 roku przeczytało w dniu publikacji 250 tysięcy osób. Przeciwko zwiększeniu budżetu opowiada się wielu parlamentarzystów. „Nie jest mi to potrzebne”, — powiedział portalowi słoweński parlamentarzysta Ivo Vajgl. Austriacki deputowany Eugen Freund powiedział, że nie jest pewny co do realności zagrożenia rosyjskiej propagandy. „Wiemy, że oglądacie (kanał) RT, ale ile jeszcze innych osób go ogląda? Co to dla nich znaczy? Ja nie mówię, że nie mają oni na nikogo wpływu, ale my po prostu nie wiemy o tym?” — powiedział polityk.

Portal twierdzi, że przez ponad rok pracy grupa rzekomo „zdemaskowała” około 2,5 tysiąca kłamliwych wiadomości, na Twitterze ma 20 tysięcy czytelników. Dane grupa otrzymuje od 450 ochotników — dziennikarzy, blogerów i dyplomatów. Główną częścią działalności grupy jest pomoc delegacjom UE w wymienionych krajach byłego Związku Radzieckiego w przedstawieniu UE w pozytywnym świetle. Komisja Spraw Zagranicznych PE 10 października zatwierdziła projekt rezolucji zatytułowany „Strategiczne komunikacje UE jako przeciwdziałanie propagandzie stron trzecich”, która w szczególności stanowi, że Rosja prowadzi wojnę informacyjną przeciwko Unii Europejskiej.

Dokument wśród zagrożeń wymienia rosyjskie media, takie jak RT i Sputnik i wzywa do włączenia komunikacji strategicznych w zakres działalności UE i stworzenia profilowego oddziału do walki z propagandą. W projekcie rezolucji jest szereg błędów rzeczowych, między innymi agencję informacyjną RIA Novosti nazwano w niej kanałem telewizyjnym. „Byłam zaskoczona tym, że RIA Novosti to stacja telewizyjna. Cała reszta w tym dokumencie pozostaje mniej więcej na takim samym poziomie rzeczowym. Autorzy rezolucji na początek powinni się trochę poduczyć”, oświadczyła w związku z tym redaktor naczelna Międzynarodowej Agencji Informacyjnej „Rossiya Segodnya” i kanału telewizyjnego RT Margarita Simonian.

W globalnej strategii UE w zakresie walki z propagandą ze strony państw trzecich rezolucja wzywa Unię Europejską do włączenia strategicznych komunikacji do programu swojej działalności i stworzenia w strukturze Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych profilowej jednostki z „odpowiednim personelem i środkami budżetowymi”. W lipcu mające siedzibę w Brukseli centrum analityczne Martens Centre, w którego radzie nadzorczej figurują przewodniczący i sekretarz generalny Europejskiej Partii Ludowej, poleciło UE stworzenie obowiązkowego rejestru organizacji lobbystycznych w celu przeciwdziałania rosnącym wpływom rosyjskich mediów w Europie.

O poczuciu realnego zagrożenia ze strony rosyjskich mediów mówiło wielu polityków na Zachodzie i w Europie Wschodniej, w tym także sekretarz stanu USA John Kerry, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i inni urzędnicy różnych szczebli, przy czym często cytowali mijające się z rzeczywistością dane dotyczące budżetów rosyjskich mediach. Zaś oskarżenia o wykorzystaniu przez Rosję cyberprzestrzeni do agresywnych działań Moskwa wielokrotnie odrzucała na najwyższym poziomie.

* Członkowie ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie planują w syryjskiej ar-Rakce przeniesienie aktywności terrorystycznej za granicę Syrii – oznajmił dowódca połączonych sił międzynarodowej koalicji Steven D. Townsend, powołując się na dane wywiadu. „Wiemy, że coś knują i będzie to atak poza granicami Syrii ” — oznajmił Townsend, którego cytuje telewizja CBS. Generał dodał, że na razie nie ma danych odnośnie miejsca i czasu ataku terrorystycznego. „Wiemy, że atak jest planowany w Ar-Rakce. Uważamy, że powinniśmy trafić do Ar-Rakki dość szybko” — powiedział wojskowy. Według niego niepewność związana z zagrożeniem zmusza do szybszego rozpoczęcia operacji wyzwolenia miasta.

Wczoraj Townsend przypomniał, że w odróżnieniu od irackiego Mosulu operację wyzwolenia ar-Rakki w Syrii przeprowadzą nie siły zbrojne kraju, lecz „miejscowe siły” w „bardzo trudnych warunkach bojowych” z uwzględnieniem obecności syryjskich sił rządowych i rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych. Jednocześnie generał nie wykluczył, że szturm Ar-Rakki potrwa dłużej niż wyzwolenie Mosulu, gdzie USA już spodziewają się „długotrwałych walk”.

* Brytyjski minister obrony Michael Fallon oświadczył we wtorek (25 października), że żołnierze podległych mu jednostek specjalnych będą znowu szkolić syryjskich „rebeliantów”. Według jego słów, dwudziestu instruktorów wojskowych będzie uczyć ich „podstawowych umiejętności żołnierza piechoty, pomocy medycznej na polu walki oraz unikania min i pułapek” (ang. booby-traps). Równocześnie zapowiedział też, że „wszyscy ochotnicy z umiarkowanej opozycji będą poddani rygorystycznym procedurom weryfikacyjnym i otrzymają również przeszkolenie z międzynarodowego prawa humanitarnego”.

Choć w oficjalnym tekście nie ma słowa o tym, gdzie miałoby odbywać się takie szkolenie, opinia publiczna jest raczej zgodna co do tego, iż będzie ono prowadzone w bazach na terenie Turcji i Jordanii. Nie jest też jasne, do jakich frakcji mają należeć szkoleni „rebelianci”. Pytany o to wielokrotnie przy różnych okazjach minister Fallon wyjaśniał ogólnikowo, że „umiarkowanym rebeliantem” jest ktoś „przygotowany do funkcjonowania w pluralistycznym środowisku politycznym , które mogło by być, i w końcu będzie, demokratyczne” (sic!).

Jednocześnie stwierdził również, że brytyjskie wojska na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza lotnictwo „jest siłą przewodnią w walce przeciwko Daesz w Syrii i Iraku. RAF już obecnie gra rolę wiodąca w bombardowaniach, zwalczając Daesz bezwzględnie w Syrii i Iraku”.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ktoś tu żyje w świecie alternatywnym. Póki jednak taka osoba będzie reprezentować jedno z ważniejszych państw w światowym systemie (nie)bezpieczeństwa, na Bliskim Wschodzie nie będzie pokoju. Przeciwnicy „umiarkowanych” islamistów (głównie cywile), będą ginąć z rąk tych samych terrorystów co wcześniej, tyle że dodatkowo przeszkolonych w zakresie „międzynarodowego prawa humanitarnego”. Natomiast w „omyłkowych” bombardowaniach RAF i Amerykanów będą ginąć kolejni żołnierze syryjscy lub iraccy, broniący swych ojczyzn. Nawet Orwell by tego lepiej nie wymyślił…

* Turecki prezydent Tayyip Erdogan oznajmił w środę, że Turcja nie zgadza się na wciągnięcie Iraku w wojnę religijną. „Nie mamy zakusów na obce ziemie. Nasza granica fizyczna to jedno, a granica duchowa to coś zupełnie innego. Mamy z Syrią i Irakiem więzi kulturalne i religijne. Nie zgodzimy się na wciągnięcie Iraku w wojnę religijną” — oznajmił Erdogan, występując przed szefami samorządów w Ankarze. Podkreślił on, że Pakt Narodowy (Misak-ı milli) z 1920 roku, zgodnie z którym w skład Turcji została włączona część irackiego terytorium, w tym Mosul, nie jest fantazją tylko „faktem historycznym”.

Według słów Erdogana Turcja nie widzi problemów z powodu sytuacji w syryjskim Aleppo. „Mamy jednak zastrzeżenia. Mówiłem szanownemu (prezydentowi Rosji Władimirowi) Putinowi o konieczności zaprowadzenia pokoju i spokoju dla ludności Aleppo. To miasto należy do jego mieszkańców. Mamy z nimi więzi krwi. Jeśli Aleppo zostanie zajęte, ci ludzie przyjdą do nas, do Turcji — do Gaziantepu i Kilisu” — powiedział Erdogan.

Syryjskie wojska rządowe przy wsparciu rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych prowadzą zakrojoną na dużą skalę ofensywę na dzielnice Aleppo zajęte przez bojowników. Państwa zachodnie oskarżają z kolei Damaszek i Moskwę o to, że te działania doprowadziły do katastrofy humanitarnej w mieście. Jak wielokrotnie podkreślało Ministerstwo Obrony Rosji, ataki są przeprowadzane tylko przeciwko terrorystom po dokładnym sprawdzeniu celów. Według słów wiceszefa MSZ Rosji Siergieja Riabkowa, wszystkie pretensje pod adresem syryjskich władz i Rosji „mają na celu podgrzanie atmosfery, stworzenie niesprzyjającej nam koniunktury politycznej”, „żadnej troski o sytuację humanitarną w Aleppo tam nie ma”.

* Członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ odmówili współdziałania w kwestii zaproponowanego przez Nową Zelandię projektu rezolucji w sprawie Syrii – poinformował stały przedstawiciel kraju przy ONZ Gerard van Bohemen. Dokument mógł stać się kompromisem po niepowodzeniu dwóch inicjatyw dotyczących sytuacji w syryjskim Aleppo. Projekt rezolucji zawierał żądania „całkowitego zaprzestania wszystkich ataków, które mogą doprowadzić do śmierci cywilów i zniszczenia infrastruktury cywilnej, w tym nalotów w Aleppo” a także apele o wprowadzenie 48-godzinnych przerw humanitarnych, ewakuację medyczną oraz powrót do procesu politycznego.

Van Bohemen powiedział, że podczas omawiania dokumentu w tym tygodniu „jedna strona powiedziała, że kluczowy akapit (zaprzestanie ataków — red.) w naszym projekcie jest niedopuszczalny, ponieważ doprowadzi do zaprzestania wszystkich nalotów na wschodnie Aleppo, drudzy natomiast powiedzieli, że jest niedopuszczalny, ponieważ do tego nie doprowadzi”. „Obaj nie mogą mieć racji, jednak obecnie nie ma żadnych perspektyw pogodzenia tych wzajemnie wykluczających stanowisk” — oznajmił nowozelandzki dyplomata na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa.

Van Bohemen skrytykował także Rosję za to, że „nie zrezygnuje z ofensywy na wschodnie Aleppo”. „Powinniśmy także wyrazić głębokie rozczarowanie tym, że inni stali członkowie Rady zrezygnowali z treściwej współpracy w kwestii kluczowych punktów naszego projektu rezolucji odnośnie tego, jak będzie wyglądać skuteczne działanie i zamiast tego próbowali przeforsować sformułowania, które już uznano za niedopuszczalne” — podkreślił stały przedstawiciel Nowej Zelandii. Według niego „trzecia nieudana rezolucja na przestrzeni kilku tygodni nie służy niczyim interesom”. Jednocześnie podkreślił on konieczność „przynajmniej spróbowania wyeliminowania obecnych różnic i braku zaufania” w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

W niedzielę syryjska armia wznowiła ofensywę na południu Aleppo po zakończeniu 3-dniowej przerwy humanitarnej, podczas której dziennikarze i cywile mogli opuścić miasto. Jednak terroryści odmówili opuszczenia Aleppo i pod groźbą śmierci zakazali tego cywilom. Rosyjski Sztab Generalny poinformował, że wznowi przerwy humanitarne w Aleppo „na pierwsze żądanie”, ale pod warunkiem posiadania wiarygodnych informacji o gotowości do ewakuacji z miasta chorych, rannych i cywilów. Przy czym grupa lotnicza Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji i syryjskich Sił Powietrznych dziewiąty dzień z rzędu przestrzegają moratorium na loty w zasięgu 10 km od Aleppo. Terroryści jednak kontynuują chaotyczne ostrzały dzielnic mieszkalnych z wyrzutni domowej roboty, uniemożliwiając wyjście cywilów przez korytarze humanitarne — poinformował rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow.

* Jednostronny przekaz medialny stacji telewizyjnych w Polsce nie pozwala na obiektywne przedstawienie sprawy Syrii. Białe Hełmy „są siłą zbrojną, która działa pod przykrywką organizacji humanitarnej na rolniczych terenach w okolicy miasta Idlib”. Są odpowiedzialni za liczne egzekucje syryjskich cywilów, którzy nie wspierają tzw. syryjskiej rewolucji, de facto fałszywej. Największe wsparcie dla ich działań pochodzi od rządu „Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii”.

W najbliższym czasie planowana jest konferencja, której celem będzie zdementowanie kłamstw, które są rozpowszechniane nagminnie wśród społeczności polskiej. Będzie to druga w ostatnim czasie odpowiedź na manifestację organizacji Human of Aleppo. Organizacji, która otwarcie oczerniała rząd Syrii.

Przypomnijmy — pierwszym akcentem protestu w odpowiedzi na kłamliwą propagandę była kontrmanifestacja, która odbyła się w Poznaniu w dniu 16.10.2016 r. o godz. 12.00 na placu Mickiewicza, gdzie ZMIANA wspólnie z organizacją Braterstwa Polsko-Rosyjskiego zaakcentowała swoją obecność, przeciwstawiając się groźbom ze strony bojówkarzy, prawdopodobnie na usługach organizatora.

Główny organizator konferencji, Klub Syryjski w Polsce, przy współpracy ze Zmianą i Braterstwem Polsko-Rosyjskim oraz środowiskami popierającymi legalny Rząd Syrii, podjął się organizacji spotkania. Będzie to śmiała i konsekwentna odpowiedź, jak podkreśla Nabil Al Malazi — szef Klubu Syryjskiego z siedzibą w Polsce, na wiec opłacony przez Amerykanów i ich sojuszników, który miał wykreować Białe Hełmy na bohaterów, którzy „ratują ludność cywilną przed atakami syryjskiego wojska i rosyjskiego lotnictwa”, a w sumie chodziło im o stawianie w złym świetle rządów Syrii i Rosji w ramach planów ustanowienia strefy kontrolowanej przez USA w Syrii, a przede wszystkim pogłębiania kryzysu w stosunkach Rosji z krajami europejskimi i pozostałymi państwami satelitarnymi.

Ostatnia Uchwała Sejmu w Polsce jest częścią tego planu dążącego do izolacji Rosji i powrotu do świata jednobiegunowego, czyli dominacji jednego mocarstwa decydującego o wszystkim i za wszystkie Narody, a przede wszystkim za Naród Syryjski… Jednostronny przekaz medialny stacji telewizyjnych w Polsce nie pozwala na obiektywne przedstawienie sprawy Syrii opinii publicznej. Naciski ze strony państw bloku zachodniego są na tyle skuteczne, że ich narzucony kierunek prowadzenia polityki antyrosyjskiej równa się niszczeniu wszystkiego, w co ten kraj się zaangażuje.

W przypadku Syrii Federacja Rosyjska poparła prawomocny rząd prezydenta Baszara al-Asada, co zasługuje na uznanie dla polityki rządu W. Putina. Jednak działania Stanów Zjednoczonych są skoordynowane tak, aby główne uderzenie propagandowe było kierowane za pośrednictwem państw poddanych, bezpośrednio godząc Rosję. W Polsce te działania są bardzo skuteczne, czemu sprzyja wszechobecna rusofobia, odpowiednio kształtowana w mentalności Polaków przez elity rządzące, podporządkowane Stanom Zjednoczonym.

Akcje informacyjne, konferencje to jedyna droga, aby przekaz prawdy docierał do społeczeństwa. Jest to swoista walka z wiatrakami, lecz każdy sposób, który dementuje zakłamane informacje o aktualnej sytuacji w Syrii, jest warty zaangażowania. Giną tam niewinni ludzie, głównie dzieci, pseudoopozycja nie liczy się z życiem ludzkim. A wszystko dla ustanowienia nad Syrią tzw. „No-Fly Zone” (strefy bezprzelotowej) to gra terrorystów. Ich działania dążą do uniemożliwienia nalotów przez lotnictwo rosyjskie i syryjskie.

Oczywiście jest to na rękę amerykańskim generałom oraz ich zachodnim sojusznikom, ponieważ w białych rękawiczkach przy pomocy bandyckich oddziałów, które dozbrajają, mogą doprowadzić do obalenia rządu Asada. Ich niedoczekanie! Apel do wszystkich ludzi myślących inaczej! Dołączcie do nas, wspólnie brońmy prawdy. Stop kłamstwom, solidaryzujmy się z ludnością Syrii.

* Władze szeregu państw, zwłaszcza Ukrainy i państw bałtyckich, wzmocniły presję na rosyjskie wspólnoty – oznajmił wiceszef MSZ Grigorij Karasin w wywiadzie dla gazety „Izwiestija”. „W ostatnim czasie coraz wyraźniejsza jest presja na naszych rodaków ze strony niektórych państw i elementów ekstremistycznych prowadząca do naruszenia ich praw. W większości państw wspólnoty rosyjskie próbują aktywnie przeciwstawiać się dyskryminacji, obelgom a czasami otwartemu oczernianiu. Niekiedy muszą bronić swoich praw w drodze sądowej zgodnie z miejscowym ustawodawstwem” — powiedział.

Karasin podkreślił, że Moskwa uważnie obserwuje przestrzeganie praw rodaków — w razie konieczności ta kwestia jest poruszana zarówno podczas dwustronnych konsultacji, jak i w cieszących się autorytetem organizacjach międzynarodowych. „Napływające z wielu państw świata sygnały pokazują, że sytuacja w tej sferze jest trudna. Oczywiście większość państw utrzymuje dobre stosunki z Rosją. Jednak zainicjowana zza oceanu rusofobijna propaganda nie może nie wpływać na nastrój i codzienne życie Rosja za granicą” — dodał dyplomata. Według niego najbardziej napięta sytuacja jest w Ukrainie i krajach bałtyckich.

Wiceszef resortu polityki zagranicznej oznajmił, że likwidacja napisów w języku rosyjskim i przeszkadzanie w rozprzestrzenianiu rosyjskiej prasy „stanowią poważne naruszenia międzynarodowych zobowiązań, których Ukraina podjęła się w ramach ONZ, Rady Europy i OBWE. Odpowiadając na pytanie odnośnie oskarżeń państw bałtyckich pod adresem Moskwy o wsparcie piątej kolumny Karasin zaznaczył, że „kłamstwo o piątej kolumnie” to nie najlepszy pomysł bałtyckich polityków i służb specjalnych”. „To wszystko wzbudza u nas głęboki niepokój” — dodał Karasin.

Wiceminister skomentował także nieprzyjazną retorykę Mołdawii pod adresem Rosji. „Szczere zdumienie wywołuje nagonka na rosyjskich wojskowych zakwaterowanych w Naddniestrzu. Rosyjski kontyngent wojskowy wykonuje tam podwójne zadanie — strzeże pozostałych po czasach Związku Radzieckiego magazynów amunicji w miejscowości Kolbasna i uczestniczy we wspólnych siłach pokojowych. Mandat na operację pokojową jednoznacznie wiąże długość naszego pobytu w regionie z porozumieniami politycznymi w sprawie uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego” — podkreślił Karasin.

* Prezydent Rosji Władimir Putin nazwał przestępstwem odłączenie wody i energii elektrycznej na Krymie, a tych, którzy to zrobili – „zadziwiającymi idiotami”. 26 października prezydent Rosji wystąpił na regionalnym forum ONF na Krymie, gdzie poruszył szereg kwestii ważnych dla półwyspu. Głównymi tematami były kwestie energetyczne i gazowe, rozwój przemysłu rolnego i inne perspektywiczne kierunki gospordarki.

Mówiąc o budowie Mostu Kerczeńskiego, Putin oświadczył, że liczy na przestrzeganie terminów i wysokiej jakości pracę budowniczych. Szef państwa podkreślił, że władze postarają się uczynić wszystko co możliwe, aby szybciej uruchomić czteropasmowy ruch na moście, jednak na pierwszym etapie dostępne będą tylko dwa pasy ruchu. Putin dodał, że most pozwoli na przewożenie 14 milionów turystów i 13 milionów środków transportowych rocznie. W realizacji tego i innych projektów, według słów prezydenta, „ważną rolę odegrało nastawienie samych mieszkańców Krymu i Sewastopola, ich energia, dążenie do osiągnięcia celu”.

Komentując odcięcie półwyspu od zasobów energii z Ukrainy, Putin nazwał je „przestępstwem”, a jego organizatorów – „zadziwiającymi idiotami”. „Wziąć dość duży region, gdzie żyje kilka milionów ludzi (…) i odłączyć energię elektryczną zimą… Nasze organizacje praw człowieka jakoś nabrały wody w usta i milczą. A w rzeczywistości to jest poważne przestępstwo…” – dodał prezydent.

Odnotował on męstwo mieszkańców Krymu, którzy znaleźli się w tych warunkach. „Ale dla tych, którzy to zrobili, to głupota. Na co oni liczyli? Ja po prostu nie rozumiem, że ludzie padną na kolana i będą żebrać? Zadziwiająco proste. Zadziwiający idioci” – dodał Putin. Krym był kompletnie odcięty w listopadzie 2015 roku z powodu wysadzenia opór linii napięcia elektrycznego idących z Ukrainy. Odpowiedzialność za to wzięli na siebie liderzy organizacji „Medżlis Narodu Krymskotatarskiego”, a także ekstremistyczne organizacje „Prawy Sektor” i batalion „Azow”.

Budowa mostu energetycznego Kraju Krasnodarskiego na Krym pozwoliła rozwiązać problem z energią elektryczną na półwyspie.  Putin odnotował, że w pierwszej kolejności władze powinny skupić się na „najważniejszych kwestiach z punktu widzenia obywateli – modernizacji społecznej infrastruktury, modernizacji transportu, stworzeniu miejsc pracy”. Jednocześnie, według słów szefa państwa, konieczne jest mądre gospodarowanie finansami, dążenie do tego, aby zainwestowane środki dawały maksymalny zwrot. Putin zaproponował także program rozwoju infrastruktury Krymu, poruszył kwestie turystyki, gazyfikacji półwyspu, modernizacji floty oraz zaopatrzenia w wodę pitną.

* Według słów prezydenta Rosji Petro Poroszenko jest jednym z największych zagranicznych inwestorów w Rosji. Petro Aleksiejewicz Poroszenko jest jednym z takich (zagranicznych) inwestorów. Mam na myśli to, że jest on właścicielem dość dużego przedsiębiorstwa w obwodzie lipieckim — fabryki Roshen — powiedział Putin na forum klubu Wałdaj. Fabryka funkcjonuje w normalnym rytmie, wypłaca pensje, przynosi dochody. Żadnych ograniczeń związanych z korzystaniem z tych dochodów, w tym z przelewaniem tych środków za granicę, nie ma — dodał.

* Czy istnieje niebezpieczeństwo, że Rosja z powodu akcentu na świecie wielobiegunowym może nie doceniać niebezpieczeństwa jednobiegunowości Azji? Prezydent Rosji, odpowiadając na pytanie dziennikarza z Indii na temat jednobiegunowości Azji, odparł: Konieczność rozszerzenia naszych kontaktów z Azją dyktuje życie, a nie fakt pogorszenia stosunków z Europą. Większa część Rosji leży w Azji, lekceważenie tego byłoby nierozsądne — Chiny są naszym sąsiadem. Z Indiami mamy taką historię stosunków dwustronnych, że byłoby szkoda ich nie rozwijać. Mamy wiele wzajemnych interesów. Azja nie jest jednobiegunowa. Widzimy to. Na świecie jest wiele konfliktów. Ważne jest, aby były rozwiązywane pokojowymi środkami — powiedział Putin.

* Parlament Europejski podejmuje w sprawie państw członkowskich UE o wiele więcej obowiązkowych decyzji niż podejmowała Rada Najwyższa Związku Radzieckiego w sprawie republik związkowych – oznajmił prezydent Rosji podczas posiedzenia Klubu Wałdajskiego. „Zauważę, że liczba obowiązkowych decyzji podejmowanych przez Parlament Europejski w sprawie państw członkowskich UE jest o wiele większa niż liczba obowiązkowych decyzji, które podejmowała Rada Najwyższa Związku Radzieckiego w kwestii republik związkowych w czasie istnienia ZSRR. Czy to jest dobre czy nie — nie my o tym decydujemy. Jesteśmy za tym, żeby Europa była silna i scentralizowana — jest to nasze stanowisko, w samej Europie natomiast są różne poglądy i mam nadzieję, że kiedyś ostatecznie zostanie podjęta pozytywna decyzja” — powiedział dzisiaj Putin, odpowiadając na pytania uczestników posiedzenia Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego Wałdaj w Soczi.

* Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że Kijów nie może i nie będzie dłużej żył tylko dzięki pomocy finansowej zachodnich partnerów, władza musi tworzyć sprzyjający klimat inwestycyjny. „Tak samo jak wsparcie międzynarodowe, sektor obrony i bezpieczeństwa, klimat inwestycyjny jest kwestią życia i śmierci dla Ukrainy. Ukraina nie może i nie będzie żyła tylko dzięki transzom z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), Banku Światowego czy pomocy makrofinansowej od UE” — powiedział Poroszenko na posiedzeniu Narodowej Rady ds. Reform.

„To pomoc potrzebna do stworzenia «poduszki finansowej» dla wprowadzenia reform. Kluczowa ocena skuteczności naszych reform — to liczba bezpośrednich, międzynarodowych inwestycji, kiedy inwestorzy wspierają Ukrainę dolarem, funtem, euro i hrywną, ponieważ ojczysty inwestor jest dla nas równie ważny” — zaznaczył ukraiński prezydent.

Wcześniej MFW udostępnił tekst memorandum po drugim rozpatrzeniu programu „Mechanizm rozszerzonego finansowania” (EFF). Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego w przypadku pomyślnej realizacji programu Kijów może otrzymać w 2016 roku jeszcze 1,3 mld dolarów, a w 2017 roku — około 5,4 mld dolarów. Ukraiński rząd informował, że ma zamiar przeznaczyć te środki na wzmocnienie rezerw międzynarodowych kraju. Międzynarodowy Fundusz Walutowy 16 września przekazał Ukrainie 1 mld dolarów w ramach trzeciej transzy kredytu. Ogólny rozmiar pomocy finansowej dla Kijowa z funduszu za 2016 roku może wynieść 2,3 mld dolarów. Czteroletni program pomocy finansowej MFW zakłada przekazanie Ukrainie ponad 17,5 mld dolarów.

* Zatrzymana na terytorium proklamowanej w trybie jednostronnym Donieckiej Republiki Ludowej członkini organizacji ekstremistycznej „Prawy Sektor” Lilia Koc złożyła zeznania dotyczące miejsca pobytu osób odpowiedzialnych za rozstrzelanie uczestników protestu w Kijowie w 2014 roku. Ukrywają się oni rzekomo w jednej z baz komunikacyjnych. Wideo z przesłuchania udostępniło Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego DRL. „W bazie „Prawego Sektora” opowiadano, że są ludzie, którzy ukrywają się tam, i to oni rozstrzeliwali ludzi na Majdanie” — mówi Koc.

Obecne władze Ukrainy zrzuciły odpowiedzialność za śmierć ludzi w czasie zamieszek na Majdanie w listopadzie 2013 roku na byłego prezydenta Wiktora Janukowycza i jednostkę specjalną „Berkut”, którzy zaprzeczają, że mieli związek z zabójstwami. Minister Spraw Zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył, że Moskwa dysponuje dowodami na to, że „Prawy Sektor” mógł dowodzić ostrzałem snajperów na placu.

* Kanał werbunku do międzynarodowych organizacji terrorystycznej, który istniał w pociągach, jadących z krajów Azji Środkowej do Rosji, został przerwany przez służby specjalne tych krajów, poinformował w czwartek dyrektor Komitetu Wykonawczego Regionalnej Antyterrorystycznej Struktury (RATS) SOW Jewgienij Sysojew. W czwartek w Taszkiencie rozpoczęła się IV konferencja naukowo-praktyczna na temat współpracy i zwalczania międzynarodowego terroryzmu i ekstremizmu wśród państw członkowskich Szanghajskiej Organizacji Współpracy. „Organy ścigania Tadżykistanu, Kirgistanu i Kazachstanu w 2015 roku zatrzymały działalność rekrutacyjną emisariuszy międzynarodowych organizacji terrorystycznych w międzynarodowych pociągach podążających do Rosji ze wskazanych krajów tranzytem przez Kazachstan” — powiedział Sysojew podczas otwarcia konferencji.

Dyrektor Komitetu Wykonawczego RATS poinformował, że w 2015 roku Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji we współpracy z kolegami z krajów Azji Środkowej zatrzymała około 80 osób z tego regionu, którzy byli członkami różnych organizacji terrorystycznych. W 2015 roku w Rosji, według danych Służby Bezpieczeństwa Narodowego Uzbekistanu, zatrzymano ośmiu obywateli tej republiki, którzy zostali ekstradowani na ojczyznę i pociągnięci do odpowiedzialności. Wobec kolejnych czterech członków międzynarodowych organizacji terrorystycznych zostały wszczęte sprawy karne na podstawie artykułu o „terroryzm”. Według RATS w ubiegłym roku FSB Rosji wspólnie z organami Tadżykistanu ustaliła i aresztowała 50 członków różnych organizacji terrorystycznych, a wspólnie z kirgiskimi kolegami została przerwana działalność 20 terrorystów.

* Belgia jest gotowa do podpisania umowy handlowej CETA z Kanadą – podają media. Poinformował o tym lokalny kanał RTBF. W czwartek rano w Brukseli odbyło się spotkanie wspólnego komitetu, na którym wielu uczestników „wyraziło optymizm” w związku z podpisaniem umowy CETA, dodając, że na zebraniu może zapaść ostateczna decyzja w jej sprawie. Według ocen szefa rządu Federacji Walonia-Bruksela Rudiego Demotte’a i premiera Walonii Paula Magnette’a, „porozumienie jest już w zasięgu ręki” — podaje belgijska telewizja.

W poniedziałek, po naradzie z szefami regionalnych rządów i wspólnot Belgii premier kraju Charles Michel oświadczył, że Belgia nie jest gotowa do podpisania porozumienia. Decyzja w danej sprawie została przekazana przewodniczącemu Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi. Premier oświadczył, że federalny rząd, rząd wspólnoty niemieckojęzycznej Belgii i rząd regionu flamandzkiego poparły umowę CETA. Ale rządy regionów walońskiego i brukselskiego nie udzieliły rządowi mandatu do podpisania umowy CETA. W poniedziałek też premier Belgii Charles Michel oficjalnie powiadomił UE i Kanadę o niemożliwości podpisania umowy CETA w jej obecnym kształcie z powodu sprzeciwów władz regionalnych.

CETA jest odpowiednikiem Transatlantyckiego Porozumienia o Strefie Wolnego Handlu (TTIP), który jest przedmiotem negocjacji między UE i USA, a jednocześnie przedmiotem sporu. Przeciwko TTIP występują poszczególni przedstawiciele wspólnoty europejskiej, a także małego i średniego biznesu. Ich zdaniem, na tego rodzaju porozumieniach skorzystają tylko ponadnarodowe przedsiębiorstwa.

* Antyrosyjska histeria udziela się także spokojnym dotąd Skandynawom. Szwecja i Finlandia są coraz bardziej zaniepokojone kwestią obrony swoich bałtyckich wysp – Gotlandii i Wysp Alandzkich – przeciwko którym Rosja mogłaby prowadzić ofensywne działania w przypadku regionalnego kryzysu lub konfliktu.

W połowie września Szwecja podjęła decyzję o wcześniejszym niż planowano rozmieszczeniu na stałe kompanii zmechanizowanej szwedzkich wojsk lądowych na Gotlandii. Ponadto szwedzcy wojskowi oficjalnie sprzeciwili się wykorzystaniu gotlandzkiego portu Slite do budowy gazociągu Nord Stream 2 w związku z obawami o bezpieczeństwo wyspy.

W Finlandii z kolei rozgorzała debata na temat obrony Wysp Alandzkich, po tym jak fiński minister obrony zaproponował w połowie października dyskusję nad tym, czy wyspy mają pozostawać strefą zdemilitaryzowaną. O ile można się spodziewać dalszego wzmacniania potencjału obronnego Gotlandii przez Szwecję, o tyle w przypadku Wysp Alandzkich najbardziej prawdopodobne jest dążenie Finlandii do pogłębiania operacyjnej współpracy fińskich i szwedzkich sił zbrojnych bez formalnej zmiany statusu archipelagu, zamieszkałego przez mniejszość szwedzką.

* 19 października wotum zaufania uzyskał kolejny rząd centroprawicowej koalicji Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej (HDZ) i partii Most Niezależnych List (Most). Zakończył się tym samym trwający niemal rok okres niestabilności politycznej, który skutkował przyspieszonymi wyborami we wrześniu br. Zdominowany przez HDZ gabinet Andreja Plenkovicia zapowiedział reformy gospodarcze i zreformowanie zbiurokratyzowanej administracji. Głównym partnerem w UE pozostaną Niemcy, zarazem nowe władze zapowiedziały zacieśnienie współpracy z państwami Europy Środkowej.

Chorwacja nadal będzie zabiegać o integrację państw Bałkanów Zachodnich z UE i NATO. Należy się spodziewać kontynuacji aktywnej polityki na obszarze byłej Jugosławii, przede wszystkim nakierowanej na wspieranie chorwackiej mniejszości narodowej w Bośni i Hercegowinie. W przeciwieństwie do poprzedniego gabinetu rząd Plenkovicia zapewne odstąpi jednak od akcentowania polityki historycznej, czego efektem była polaryzacja społeczeństwa i napięcia w stosunkach z Serbią.

* W przededniu wyborów prezydenckich w USA, Fox News poinformował „o niedawnym znalezieniu” wywiadu Hillary Clinton z Władimirem Poznerem z 2010 roku, w którym zajmująca wówczas urząd sekretarza stanu USA Clinton poinformowała, że USA chcą dopomóc Rosji w umocnieniu swojej pozycji. Jak zauważa Fox News, Clinton dopięła swego. Mowa o wywiadzie z rosyjskim dziennikarzem Władimirem Poznerem dla Kanału 1 z marca 2010 roku. „Jedną z obaw, które słyszę od Rosjan jest to, że USA chcą w jakiś sposób osłabić Rosję. To dalekie od prawdy. Naszym celem jest umocnienie Rosji. Widzimy Rosję jako kraj z silną kulturą, z przeogromną elitą intelektualną. I czasem czujemy, że wierzymy w waszą przyszłość bardziej niż sami Rosjanie” — powiedziała Clinton w wywiadzie.

W swoim artykule dziennikarz Fox News Richard Grenell zauważył, że w czasie obecnej kampanii prezydenckiej Clinton krytykowała swojego oponenta Donalda Trumpa za zdanie, że prezydent Władimir Putin jest silnym liderem. Grennell przypomniał, że w czasie sprawowania urzędu sekretarza stanu Clinton była znana z polityki „resetu” w relacjach z Moskwą. Potem rosyjskie władze „ograły Clinton, w szczególności w Syrii, Iranie i w bliskowschodniej dyplomacji, podczas gdy Stany Zjednoczone bezczynnie stały z boku”. Na stanowisku sekretarza stanu USA Clinton „rzeczywiście osiągnęła postawione przed sobą zadanie — umocnienia Rosji” — zauważył dziennikarz. Zdaniem Grennella, zdanie Clinton, że władze wierzą w przyszłość Rosji bardziej niż sami Rosjanie jest „oszałamiającym wyznaniem”.

* Unia Europejska udzieli Gruzji grantu w wysokości 30 mln euro na reformy rządów demokratycznych – oświadczył premier Gruzji Giorgi Kwirikaszwili. Szczegóły umowy zostały opublikowane w piątek na wspólnej konferencji prasowej z udziałem gruzińskiego premiera i ambasadora Unii Europejskiej w Gruzji Janosa Hermana „To pokazuje, jak bardzo zależy Gruzji na istnieniu instytucji z europejską formą rządów. Musimy dołożyć wszelkich starań, żeby zrealizować wszystkie zobowiązania wynikające z umowy o stowarzyszeniu z UE i żeby ustanowić w Gruzji taką formę rządów, którą przewiduje europejskie ustawodawstwo” — oświadczył premier Gruzji Gieorgij Kwirikaszwil na czwartkowym posiedzeniu rządowym.

* Kilka dni temu Rodrigo Duterte, prezydent Filipin, złożył oficjalną wizytę w Chinach. Stała się ona okazją do potwierdzenia zamiarów dokonania zwrotu w polityce zagranicznej Filipin, zapowiadanego przez prezydenta od pewnego czasu. W tej sali ogłaszam moją separację od Stanów Zjednoczonych. (…). Militarnie, choć może nie w sferze społecznej, jednak także w dziedzinie gospodarki Ameryka straciła. Stanów Zjednoczonych nie można już uważać za największą potęgę świata (…), ponieważ winne są Chinom wiele pieniędzy. (…). I może teraz udam się do Rosji, aby porozmawiać z Putinem i powiedzieć mu, że teraz jest nas trzech przeciw światu: Chiny, Filipiny i Rosja. To jedyna droga. – mówił Duterte 20 października podczas uroczystego spotkania z Xi Jinpingiem w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie.

Wraz z nim w spotkaniu, które prowadził chiński wicepremier Zhang Gaoli, uczestniczyło dwustu filipińskich biznesmenów. Tego samego dnia przywódcy obu krajów podpisali trzynaście porozumień dotyczących m.in. współpracy w dziedzinie inwestycji, finansów, energetyki, rolnictwa, mediów, turystyki, walki z handlem narkotykami i bezpieczeństwa na morzach. Ich łączna wartość szacowana jest na 13,5 miliarda dolarów. Jeszcze w 2014 r. ówczesne władze Filipin podpisały z USA porozumienie o pogłębionej współpracy gospodarczej. Obecnie amerykańscy komentatorzy wyrażają obawy, że wcielenie przez Dutertego w życie nowej koncepcji polityki zagranicznej spowoduje klęskę amerykańskiej strategii „zwrotu ku Pacyfikowi” ogłoszonej w 2011 r.

*Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane dotyczące stopy bezrobocia rejestrowanego we wrześniu 2016 r. Wynika z nich, że pod koniec września stopa bezrobocia wyniosła 8,3% i w porównaniu do września 2015 r. spadła o 1,4 pkt. proc., a w porównaniu do sierpnia 2016 r. o 0,1 pkt proc. W urzędach pracy na koniec września zarejestrowanych było 1324 tys. bezrobotnych, czyli o 215 tys. mniej niż rok wcześniej i o 23 tys. mniej osób niż miesiąc wcześniej. Z ogólnej liczby bezrobotnych 86,7% stanowiły osoby bez prawa do zasiłku.

Główny Urząd Statystyczny przedstawił też dane dotyczące liczby bezrobotnych oraz stopy bezrobocia według województw, podregionów i powiatów. Najwyższą stopę bezrobocia odnotowano w województwach: warmińsko-mazurskim – 13,7%, kujawsko-pomorskim – 11,7%, podkarpackim – 11,4% oraz zachodniopomorskim – 10,6%. Najniższą stopą bezrobocia charakteryzowały się województwa: wielkopolskie – 5,1%, śląskie i małopolskie – po 6,7% i dolnośląskie – 7,3%. GUS podał też dane dotyczące stopy bezrobocia w poszczególnych podregionach i powiatach. Wynika z nich, że najwyższe bezrobocie jest w powiecie szydłowieckim (woj. mazowieckie) – 27,5%, braniewskim (woj. warmińsko-mazurskie) – 24,3%, kętrzyńskim – 23,3% (woj. warmińsko-mazurskie) i bartoszyckim (woj. warmińsko-mazurskie) – 22,5%, a najniższe w Poznaniu (woj. wielkopolskie) – 2,0%, w powiecie kępińskim (woj. wielkopolskie) – 2,3%, w powiecie poznańskim (woj. wielkopolskie) – 2,4% oraz w Sopocie (woj. pomorskie) i Katowicach (woj. śląskie) – po 3,0%.

* Pilot niemieckiego kontyngentu NATO w Estonii Sven Jacob poskarżył się gazecie Bild, że rosyjskie samoloty zaczęły latać przy granicach UE „nieco inaczej i w trochę innym czasie”. Komentarz Jacoba związany jest z regularnymi oskarżeniami padającymi pod adresem Rosji ze strony państw sąsiadujących: na początku października przedstawiciele Ministerstwa Obrony Finlandii twierdzili, że rosyjskie samoloty rzekomo dwukrotnie naruszyły przestrzeń powietrzną kraju. Niemal równocześnie z Finlandią podobne oskarżenie wysunęła Estonia.

Jacob w wywiadzie dla Bilda podkreślił, że żaden rosyjski samolot nie przeleciał ani nad kontynentalną częścią, ani nad wyspami Finlandii czy Estonii. Jednak jego zdaniem nad neutralnymi wodami Bałtyku rosyjskie samoloty rzekomo zaczęły latać częściej niż zwykle. To z kolei doprowadziło do częstszych wylotów samolotów NATO. „W ubiegłym roku również odbywały się rosyjskie manewry, ale wtedy tylko raz byliśmy świadkami jednocześnie tak dużej liczby samolotów w przestrzeni powietrznej i byliśmy zmuszeni podnieść alarm” — mówi Jacob.

Pilot powiedział, że nie wie, dlaczego rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne zaczęły częściej latać, ale zasugerował, że jest to „swojego rodzaju sprawdzenie” reakcji NATO. „Muszę jednak podkreślić, że do tej pory ze strony rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych nie było wrogich manewrów” — dodał.

Z kolei Ministerstwo Obrony Rosji wielokrotnie podkreślało, że samoloty Sił Powietrzno-Kosmicznych latają nad wodami neutralnymi zgodnie z międzynarodowymi przepisami. Kraje bałtyckie nie dysponują samolotami, które nadawałyby się do powietrznego patrolowania, dlatego od kwietnia 2004 roku (po ich wejściu do NATO) ochroną przestrzeni powietrznej na zasadzie rotacyjnej zajmują się samoloty krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego, które mają swoją bazę na Litwie. W najbliższym tygodniu w ramach misji ochrony przestrzeni powietrznej nad państwami bałtyckimi przestrzeń powietrzną nad Estonią będą patrolować niemieckie myśliwce Eurofighter Typhoon.

* Brytyjskie i amerykańskie tabloidy biją na alarm z powodu nowej rosyjskiej rakiety RS-28 „Sarmat”, która na Zachodzie jest nazywana „Szatan-2”. Jednocześnie kilka dużych mediów, w szczególności gazeta „The Sun”, przestrzegło swoich czytelników przed „jądrowym piekłem”. „Eksperci ostrzegają: putinowski «Szatan» zmiecie z powierzchni ziemi wschodnie wybrzeże Ameryki w ciągu kilku minut, jeśli wybuchnie III wojna światowa” — czytamy w artykule. Gazeta cytuje komentarz amerykańskiego autora Paula Craiga Robertsa, który wcześniej napisał, że jeden taki pocisk może zniszczyć prawie cały Nowy Jork, a pięć lub sześć — całe wschodnie wybrzeże.

Z kolei brytyjski „Daily Mail” nazywa rakiety „najbardziej poważnym ostrzeżeniem dla Zachodu”. Według tej gazety „Sarmat” zmiecie z powierzchni ziemi już nie tylko wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, a Anglię i Walię. Daily Mail wykonał nawet ilustrację przedstawiającą graficznie „strefę zniszczenia” w przypadku uderzenia rosyjskiego pocisku w Wielką Brytanię. Amerykańska gazeta „The New York Post” pisze, że „mrożące krew w żyłach pociski jądrowe «Szatan» są w stanie stworzyć piekło na ziemi”. „Rosyjska broń jądrowa to «zamaskowany diabeł»” — czytamy w artykule.

W ten sposób zachodnie tabloidy zareagowały na pojawienie się na stronie internetowej Państwowego Centrum Rakietowego im. Makiejewa wizualizacji prac doświadczalno-konstrukcyjnych nad „Sarmatem”. Przewiduje się, że RS-28 „Sarmat” zastąpią rakiety R-36m „Wojewoda”. Oczekuje się, że zostaną one wprowadzone do użytku od 2018 roku.

Niedawno zachodnie tabloidy wpadły w histerię z powodu innej rosyjskiej broni — grupy lotniskowej marynarki wojennej z krążownikiem „Admirałem Kuzniecowem” na czele. Kilka dni temu kierujące się w stronę brzegów Syrii okręty wpłynęły do kanału La Manche. „Nadciągają Rosjanie” — pisała w związku z tym „The Sun”, wyjaśniając, że „atomowe okręty wojenne Władimira Putina” nadciągają do kanału La Manche, a Marynarka Wojenna Wielkiej Brytanii rzekomo przygotowuje się do podniesienia gotowości swojej floty.

Tabloidy stworzyły nawet własne „plany przechwytywania” rosyjskich okrętów. Według ostatnich danych 25 października rosyjska grupa lotniskowa do godziny 21:00 czasu moskiewskiego planowała przepłynąć przez wody Portugalii.

* Eurostat przedstawił raport poświęcony wydatkom w krajach rozwiniętych na badania naukowe i rozwój (Research and Development – R&D). Zgodnie z nim wydatki na te cele w Unii Europejskiej w 2014 r. wynosiły 2,03% PKB, czyli tyle samo co rok wcześniej i o 0,27 pkt proc. więcej niż w 2004 r. Zgodnie z raportem najwięcej na badania naukowe wydają kraje skandynawskie. W 2014 r. w Finlandii wydatki na R&D stanowiły 3,17% PKB, w Szwecji 3,16%, a w Danii 3,05%. Na kolejnych miejscach znalazły się: Austria – 2,99%, Niemcy – 2,87%, Belgia – 2,46% i Słowenia – 2,39% Najmniej na R&D wydają w UE: Rumunia – 0,38%, Cypr – 0,48%, Łotwa – 0,69%, Chorwacja – 0,79% i Bułgaria – 0,80%. W dolnej części stawki znajduje się też Polska – 0,94%.

Z krajów europejskich poza UE wysokie wydatki na badania i rozwój ma też Szwajcaria – 2,97% (w 2012 r.). Nieco niższe Islandia – 1,88% i Norwegia – 1,71%. Eurostat przedstawił też wskaźniki dla niektórych krajów pozaeuropejskich. Według ostatnich danych z 2012 r. Stany Zjednoczone przeznaczały na badania i rozwój 2,81% PKB, Japonia (w 2013 r.) – 3,47%, a Korea Południowa (w 2013 r.) – aż 4,13% PKB. Słabsze wyniki miały Chiny – 2,08% (w 2013 r.).

* Aktywność sejsmiczna w środkowych Włoszech nie ustawała przez całą noc – podaje w swoim Twitterze włoski Instytut Narodowy Geofizyki i Wulkanologii – zarejestrowano ponad 70 wstrząsów podziemnych. Do trzęsienia ziemi o sile 5,4 stopnia doszło w środkowych Włoszech wczoraj, ognisko znajdowało się na głębokości 9 km w prowincji Macerata (region Marche). Wstrząsy odnotowano w czterech włoskich regionach jednocześnie — Umbrii, Lazio, Marche i Abruzja, były one odczuwalne w szeregu dużych miast, w tym w Rzymie, Florencji, L’Aquila, Perugii. O 21:18 w tym samym miejscu zarejestrowano drugi silny wstrząs podziemny o sile 5,9 stopnia. Odczuli go mieszkańcy większej części kraju. Kolejne dość silne trzęsienie ziemi o sile 4,6 nawiedziło kraj około północy. Wstrząsy wtórne, których siła wynosiła około 2,5-3,5 stopnia, trwały przez całą noc, a po 5 nad ranem zostały zarejestrowane jeszcze dwa silne wstrząsy podziemne o sile 4,1 o 05:19 i 4,4 o 05:50.

Wskutek klęski żywiołowej poważne naruszenia odnotowano w miejscowościach Visso, Ussita, Castelsantangelo sul Nera, Camerino, Acquasanta Terme i Fabriano. Setki ludzi musiały spędzić noc w samochodach. W sierpniu tego roku niedaleko miasta Accumoli we włoskiej prowincji Rieti (region administracyjny Lacjum) doszło do trzęsienia ziemi o sile 6,0 stopni.

* Radni miasta Nowa Sarzyna na Podkarpaciu zdecydowali się zerwać współpracę z miastem partnerskim Dolina na Ukrainie po tym, jak Ukraińcy nadali Stepanowi Banderze tytuł honorowego obywatela. Polska naprawdę „wstaje z kolan”. To odważny gest, zważywszy na ogólną w ostatnim czasie tendencję, aby łagodzić spory o Wołyń i za wszelką cenę przekonywać Ukrainę o tym, że Polska jest jej najlepszym przyjacielem. Radni wydali specjalne oświadczenie, w którym napisali: „Nadanie honorowego obywatelstwa Miasta Doliny Stepanowi Banderze, przywódcy jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialnej za ludobójstwo na ludności polskiej, uznajemy za sprzeczne z duchem umowy o współpracy partnerskiej. (…) W sytuacji, gdy władze partnerskiego miasta wynoszą na piedestały człowieka odpowiedzialnego za śmierć wielu tysięcy naszych rodaków, to nie możemy tego przemilczeć”.

Oświadczenie w takim kształcie radni przyjęli jednogłośnie, zwracając przy okazji uwagę, że ich gest nie jest bynajmniej wymierzony w mieszkańców miasta, ale w jego władze, które swoją prowokacją naruszyły umowę, w której ważny punkt stanowi zapis o równości i wzajemnym szacunku. Wezwali władze Doliny do odebrania Banderze tytułu honorowego obywatela. Póki co współpraca jest tylko zawieszona, ale w razie, gdyby Ukraińcy odmówili — Nowa Sarzyna jest w stanie umowę zerwać.

Z pewnością radnych ośmielił fakt, że polski parlament niedawno oficjalnie uznał rzeź wołyńską za akt ludobójstwa. Do kin wszedł tez film Wojtka Smarzowskiego, opowiadający o masakrze. Oświadczenie radnych Nowej Sarzyny nie dziwi, zwłaszcza, że to miasto położone w Małopolsce — komentuje sprawę Maciej Wiśniowski, redaktor naczelny portalu strajk.eu, autor szeregu publikacji o ukraińskim nacjonalizmie. Trudno oczekiwać, że władze miasta będą spokojnie przyglądać się, jak Ukraińcy czynią Banderę honorowym obywatelem i czczą go jak herosa.

Oczywiście nic nam do tego, jaki panteon bohaterów zbudują sobie Ukraińcy. Można jednak oczekiwać, że w sytuacji, gdy obowiązuje ich umowa o partnerstwie, wykażą nieco więcej taktu i delikatności. Wiedzą, że rzeź wołyńska wciąż jest w Polsce tematem palącym. To nie miejsce ani czas na demonstrowanie swojego przywiązania do oprawców.

http://jeznach.neon24.pl

Odpowiedzi: 5 to “Czwartek, 27 października 2016 – ACTA DIURNA (988)”

  1. Listwa said

    Generałowe rosyjscy wzywają do ostatecznego podsumowującego uderzenia lotniczego, Putin jak na razie odrzucił żądanie cały czas utrzymując korytarz humanitarny. Ale uderzenie jest już gotowe.

  2. Listwa said

    A siły US koalicji zaczęły walczyć ze sobą komplikując uderzenie na Isis

  3. Listwa said

    „500-lecia reformacji nie można świętować. Tu chodzi raczej o pokutę i ubolewanie – powiedział kard. Kurt Koch, wyjaśniając w wywiadzie dla agencji I.Media sens papieskiego udziału w uroczystościach upamiętnienia początku reformacji. Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan przypomniał o tragicznych konsekwencjach tego wydarzenia, które sprawiło, że Europa zalana została morzem krwi.

    Zarazem jednak relacje ekumeniczne z protestantami poważnie się skomplikowały. „Jeszcze w latach 80. mówiło się, że wiara nas dzieli, a działanie łączy. Dziś jest niemal odwrotnie” – podkreśla szef watykańskiej dykasterii, przypominając, że katolicy i protestanci różnią się podejściem do całkiem podstawowych spraw w życiu człowieka, takich jak aborcja, eutanazja, małżeństwo, rodzina, płciowość czy ideologia gender. Tymczasem, jak podkreśla kard. Koch, również w tych kwestiach chrześcijanie powinni przemawiać jednym głosem.”

    Trochę trzeźwiejsze , ale nie do końca:

    „Szwajcarski purpurat wspomniał też o znaczeniu watykańskiej deklaracji „Dominus Iesus” z 2000 r. Zauważył, że wywołała ona wiele nieporozumień. Stwierdza bowiem, że wspólnoty protestanckie nie są Kościołami w takim sensie, jak to rozumieją katolicy. Nie oznacza to jednak, że nie są one wspólnotami kościelnymi – podkreślił kard. Koch. Jego zdaniem dokument ten jest zachętą do podjęcia dialogu o samym pojęciu Kościoła, które nadal stanowi poważną przeszkodę na drodze do jedności.”

    Jego zdaniem coraz większe są różnice, więc dokument „Dominus Iesus” jest zachętą do podjęcia dialogu o samym pojęciu Kościoła, które nadal stanowi poważną przeszkodę na drodze do jedności.”

    Nobel dla kard. Koch za poziom absurdu.

  4. Listwa said

    cd 3

    http://pl.radiovaticana.va/news/2016/10/28/kard_koch_nie_%C5%9Bwi%C4%99towa%C4%87,_lecz_pokutnie_upami%C4%99tni%C4%87_reformac/1268483

  5. revers said

    Akta Syjonu i Great Istaela.

    http://tapnewswire.com/2016/10/the-war-in-syria-is-for-the-creation-of-greater-israel-its-not-a-civil-war-and-never-has-been-all-wars-are-for-israel/

    Czyli jak goim wplatac w kolejna wojne.

Sorry, the comment form is closed at this time.