Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi? Oto wynik badania trwającego 75 lat.

Posted by Marucha w dniu 2016-11-05 (sobota)

75 lat trwały badania, prowadzone przez kolejne pokolenia naukowców z Harvarda, na temat tego, co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. Wyniki przedstawił, w wystąpieniu dla Ted, kierownik tego projektu Robert Waldinger.

Oto treść całej wypowiedzi:

Co sprawia, że czujemy się zdrowi i szczęśliwi idąc przez życie? Gdybyś miał teraz zainwestować w najlepszą wersję siebie w przyszłości, w co włożyłbyś swój czas i energię?

Niedawno przeprowadzono badanie wśród członków tak zwanego „Pokolenia Milenium”, pytając, jakie są ich najważniejsze cele życiowe, ponad 80 procent odpowiedziało, że najważniejsze są dla nich pieniądze. 50 procent z nich uznało również, że kolejnym ważnym celem jest sława.

Ciągle wmawia się nam, że musimy się skupić na pracy, dawać z siebie więcej aby więcej osiągnąć. Ulegamy wrażeniu, że to są cele, do których musimy dążyć, aby mieć dobre życie. Spojrzenie całościowe, na wszystkie podjęte decyzje i to jak wpłynęły one na nasze życie, wydaje się być niemożliwe. Większość tego, co wiemy o życiu, pochodzi z zadawania ludziom pytań o przeszłość, a jak wiadomo, umysł interpretuje ją w różny sposób. Zapominamy większość z tego, co działo się w naszym życiu, a czasami nasza pamięć puszcza wodze fantazji.

A co jeśli moglibyśmy obejrzeć, jak przez lata toczyło się czyjeś życie? Co jeśli moglibyśmy badać je od czasów młodzieńczych do starości i zobaczyć, co tak naprawdę czyni ludzi zdrowymi i szczęśliwymi?

Zrobiliśmy to. The Harvard Study of Adult Development to prawdopodobnie najdłuższe badanie życia dorosłych ludzi jakie zostało wykonane. Przez 75 lat śledziliśmy losy 724 mężczyzn, rok po roku pytając ich o pracę i rodzinę – nie wiedząc oczywiście, jak dalej potoczy się ich życie.

Badania takie jak te są niezwykle rzadkie. Niemal wszystkie podobne projekty kończyły się w ciągu pierwszych 10 lat, ponieważ zbyt wielu ludzi z nich rezygnowało, kończyło się finansowanie, badacze zaczęli zajmować się czymś innym lub umierali i nie miał ich kto zastąpić.

Jednak ten projekt przetrwał, dzięki szczęściu i uporowi kilku pokoleń badaczy. Około 60 z 724 osób biorących w nim udział wciąż żyje, większość ma ponad 90 lat. A teraz zaczynamy badać ponad 2000 dzieci tych ludzi. Ja jestem już czwartym kierownikiem tych badań.

Od 1938 roku śledziliśmy losy dwóch grup. Pierwsza składała się z mężczyzn studiujących na drugim roku na Uniwersytecie Harvarda. Wszyscy ukończyli go w trakcie II wojny światowej i większość z nich poszła służyć w wojsku. Drugą grupę stanowili chłopcy z najbiedniejszych dzielnic Bostonu, specjalnie wybrani z rodzin, którym się nie wiodło. Większość żyła w kamienicach, wielu bez dostępu do bieżącej wody.

Kiedy zaczynaliśmy ten projekt, rozmawialiśmy z każdym z tych nastolatków. Przebadaliśmy ich pod kątem zdrowotnym. Odwiedziliśmy ich domy i rozmawialiśmy z ich rodzicami. Ci chłopcy z biegiem czasu stali się z mężczyznami, których życia potoczyły się różnie. Zostali pracownikami fabryk, adwokatami, murarzami, lekarzami, jeden z nich został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Niektórzy popadli w alkoholizm. U kilku objawiła się schizofrenia. Część pięła się po drabince kariery na sam szczyt, innych czekała w przeciwnym kierunku.

Inicjatorzy tych badań w najśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczali, że 75 lat później będę stał tutaj przed wami i opowiadał, że te badania wciąż są kontynuowane. Co dwa lata nasi cierpliwi i oddani ludzie dzwonią do tych mężczyzn i pytają, czy mogą jeszcze raz wypytać ich o sprawy związane z ich życiem.

Wielu z tych, którzy wychowywali się w biedzie, pyta: „Czemu ciągle chcecie mnie badać? Moje życie nie jest zbyt interesujące”. Ci po Harvardzie nigdy nie pytają.

Aby mieć jak najlepszy obraz ich życia, nie wysyłamy im ankiet. Rozmawiamy z nimi w ich domach. Od ich lekarzy dostajemy wyniki badań. Pobieramy im krew, skanujemy mózgi, rozmawiamy z ich dziećmi. Nagrywamy ich rozmowy z żonami dotyczące największych zmartwień. Kiedy jakieś 10 lat temu spytaliśmy wreszcie ich żony, czy dołączyłyby do tych badań, od wielu z nich usłyszeliśmy odpowiedź: „Najwyższy czas”.

Więc czego się dowiedzieliśmy? Jakie lekcje płyną z dziesiątek tysięcy stron z informacjami, które zebraliśmy na temat ich żyć? Cóż, lekcje te nie dotyczą bogactwa, sławy ani coraz cięższej pracy. Najprostszy przekaz, jaki wyłania się z tych 75 lat badań to:

Dobre relacje z innymi ludźmi sprawiają, że jesteśmy zdrowi i szczęśliwi. Kropka.

Nauczyliśmy się trzech bardzo ważnych rzeczy na temat relacji z innymi ludźmi.

Pierwsza mówi, że kontakt z innymi jest bardzo pożyteczny, a samotność zabija. Okazuje się, że ludzie, którzy są mocniej przywiązani do rodziny, znajomych czy wspólnot są szczęśliwsi, zdrowsi i żyją dłużej od tych, którzy nie są tak przywiązani. Samotność bywa zaś toksyczna. Ludzie odizolowani od innych bardziej niż by tego chcieli są mniej szczęśliwi, podupadają szybciej na zdrowiu, ich umysł pracuje gorzej i żyją krócej od tych, którzy nie są samotni. Smutne jest to, że obecnie ponad 1/5 Amerykanów określa się mianem samotnych.

I wiemy o tym, że samotnym można być wśród tłumu, tak samo jak samotnym można być w małżeństwie, dlatego druga ważna lekcja, jaką wyciągnęliśmy, jest taka, że nie liczy się tylko liczba twoich znajomych czy wierność w związku, ale przede wszystkim jakość bliskich relacji z innymi. Życie w cieniu jakiegoś konfliktu bardzo źle wpływa na nasze zdrowie. Na przykład małżeństwa, w których często dochodzi do kłótni, okazują się bardzo złe dla stanu zdrowia, gorsze niż rozwód. Natomiast życie w zgodzie, w przyjaznych związkach nas chroni.

Kiedy prześledziliśmy losy naszych mężczyzn do momentu, w którym mieli osiemdziesiątkę na karku, postanowiliśmy spojrzeć na nich w wieku średnim i sprawdzić, czy jesteśmy w stanie przewidzieć, kto będzie szczęśliwym, zdrowym osiemdziesięciolatkiem, a kto nie. I kiedy przeanalizowaliśmy wszystkie dane o nich zebrane do pięćdziesiątki, okazało się, że to nie poziom ich cholesterolu wpłynie na to, jak będą się starzeć. To poziom ich zadowolenia ze związków.

Ci, którzy byli z nich najbardziej zadowoleni w wieku 50 lat, byli też najzdrowsi w wieku 80. Dobre związki potrafią też uchronić przed problemami związanymi ze starzeniem się. Nasza najszczęśliwsza para po osiemdziesiątce przyznała, że kiedy odczuwała większy ból fizyczny, miała nadal pogodny nastrój. Natomiast ludzie w nieszczęśliwych związkach podczas dni wzmożonego bólu fizycznego odczuwali go jeszcze mocniej przez ból emocjonalny.

A trzecią lekcją, jakiej nauczyliśmy się o związkach i naszym zdrowiu, było to, że udane związki nie chronią tylko naszych ciał, ale też umysły. Okazało się, że poczucie bezpieczeństwa w związku po osiemdziesiątce działa protekcyjnie, jeśli ludzie wiedzą, że mogą zawsze liczyć na swoją drugą połowę, ich pamięć i wspomnienia są wyraźniejsze przez dłuższy czas. Natomiast ci, którzy czują, że mogą liczyć jedynie na siebie, doświadczają szybszego zaniku pamięci. W dodatku te udane związki nie muszą być bez przerwy idealne. Niektóre z naszych par osiemdziesięciolatków mogły się między sobą sprzeczać dzień i noc, ale dopóki czuły, że w razie cięższych chwil jedno może polegać na drugim, te kłótnie nie miały wpływu na ich pamięć.

Ta wiadomość, że udane związki są dobre dla naszego zdrowia i samopoczucia, to wiedza stara jak świat. Czemu jest to tak trudne do osiągnięcia, a tak łatwe do ignorowania? Cóż, jesteśmy ludźmi. Lubimy szybkie rozwiązania, coś, co uczyni życie lepszym i takim już ono pozostanie. Związki są trudne i skomplikowane, zwrócenie się w stronę rodziny i znajomych to ciężka praca, nie tak czarująca i seksowna. W dodatku trwa całe życie. Nigdy się nie kończy.

Z badanych przez nas osób najszczęśliwsi na emeryturze byli ci, którzy potrafili znaleźć sobie nowych znajomych po utracie tych z pracy. Wielu, tak jak ci z pokolenia Milenium w niedawno przeprowadzonych badaniach, zaczynało jako młodzi ludzie, wierzący, że potrzebują bogactwa, sławy i wielkich osiągnięć, aby być w życiu szczęśliwym. Ale minęło 75 lat, podczas których nasze badania wykazały, że ci, którzy zwrócili się w stronę związków, rodziny, przyjaciół czy wspólnot zaszli najdalej.

A co z tobą? Powiedzmy, że masz 25 lat, a może 40, a może nawet 60. Jak takie zwrócenie się w kierunku relacji z innymi ma w ogóle wyglądać?

Możliwości są nieograniczone. Może to być wstanie sprzed komputera i spędzenie czasu z innymi ludźmi, albo ożywienie nieco skostniałego związku przez wspólne robienie czegoś, np. chodzenie na spacery, albo odnowienie kontaktu z tym członkiem rodziny, z którym od lat nie rozmawiałeś, bo rodzinne sprzeczki mają bardzo zły wpływ na tych, którzy długo trzymają urazę.

Chciałbym zakończyć cytatem z Marka Twaina. Ponad 100 lat temu, spoglądając na swoje życie, napisał: „Nie ma czasu – tak krótkie jest życie – na sprzeczki, przeprosiny, zawiść, wyjaśnienia. Jest tylko czas na kochanie, i to w tej chwili, że się tak wyrażę”.

Dobre życie oparte jest na dobrych związkach.

https://embed-ssl.ted.com/talks/lang/en/robert_waldinger_what_makes_a_good_life_lessons_from_the_longest_study_on_happiness.html

http://dobrewiadomosci.net.pl

Odpowiedzi: 13 to “Co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi? Oto wynik badania trwającego 75 lat.”

  1. RomanK said

    Kasa….Kasa zastapila BOga…
    Wszystkim czcicielom Kasy dedykuje:

    .

  2. Dictum said

    Panie Romanie, nie kasa, a pieniądze, money, l’argent, pecunia itd.
    „Kasa” to współczesny, obrzydliwy slang (wywodzący się z kręgów przestępczych).

  3. Yah said

    Dam jeszcze tu dla porządku

    „Dobre relacje z innymi ludźmi sprawiają, że jesteśmy zdrowi i szczęśliwi. Kropka. ”

    Genialne zdanie, genialny wynik ( pewnie znany troszkę wcześniej) bo już wykorzystywany przez psychopatów do niszczenia społeczeństw.

    Jak sprawić by ludzie byli nieszczęśliwi, chorowali i umierali ? Za wszelka cenę zniszczyć dobre relacje miedzy ludźmi, narodami społecznościami np.

    – rozbijać małżeństwa przez popularyzacje zdrady;
    – wzbudzać zazdrość poprzez kreowanie potrzeb i zróżnicowanie dochodów;
    – wzbudzać niepewność jutra czyli baumanowskie płynne czasy albo jak kto woli bekckowskie społeczeństwo ryzyka;
    – oskarżać społeczeństwa, że ich tradycyjne życie jest niezgodne z demokracją i prawami człowieka.

    Jak widać ( nie tylko tu ale w wielu innych przypadkach) wyniki badan naukowych sa wykorzystywane …… w złym celu. Dlaczego? Tego nie podejmuję się, przynajmniej dziś, interpretować..

  4. Joannus said

    Ad 3
    Świetny komentarz.

  5. Dictum said

    ad. 3 ” Dlaczego? Tego nie podejmuję się, przynajmniej dziś, interpretować…”

    A ja spróbuję. Maksyma starożytna, ale stosowanie zawsze aktualne, szczególnie dla ideologów NWO – Divide et impera.
    .

  6. Boydar said

    „oddaję Ci Boże co Twoje, a syćko jest Twoje …”

    Trudno człowiekowi to zrozumieć, a co dopiero übermensch’owi …

  7. Yah said

    Ad 5

    „Divide et impera.” tak tylko takie postępowanie w skali masowej to jest całego świata doprowadzi do tego, że nie będzie kim rządzić.

    Zresztą, żeby poznać przyszłość, warto przeczytać wszystkie książki science fiction XX wieku. Coraz częściej zauważam, że opisane przez autorów tych książek pomysły są wprowadzane w życie.

    Nie będzie kim rządzić ? Nie ma problemu „elita” przegra swoje mózgi na dyski komputerów podłączy do nich receptory zmysłów rozmieszczonych we wszystkich miejscach Ziemi i będzie trwać przez 4 miliardy lat, póki Słońce nie stanie się olbrzymem. To nie mój pomysł tylko z jakiejś książki. Chore? Chore – ale z punktu widzenia człowieka to prawie nieśmiertelność. Wszystko zmierza ku temu.

    A najtańszym sposobem poradzenia sobie z masami ludzkimi opisuje Zajdel w opowiadaniu Iluzyt. Chyba jednak zamiast chemii lepiej tu uzyć jakis oddziaływan elektromagnetycznych.

  8. Dictum said

    Divide et impera dzisiaj zostało poszerzone o takie pojęcia, jak siej chaos, wykoślawiaj wszystko, co zgodne z naturą i rozumem itd., itd. A wszystko sprowadza się do jednego – jawnej walki z Bogiem i Jego porządkiem.
    To poniżej już tu było, ale może ktoś nie zna, a warto sobie uświadomić, jak prane są nasze mózgi – niby grubymi nićmi, ale jakże skutecznie!

    SŁOWNICZEK OKRESLEŃ CODZIENNYCH
    W NOWOCZESNYM, OTWARTYM SPOŁECZEŃSTWIE
    wychowywanie —> przemoc
    deprawacja —> wychowanie
    ogłupianie —> edukacja
    kształcenie się —> snobizm
    rozpusta —> miłość
    przyjemność —> szczęście
    samowola —> wolność
    niszczenie —> postępowość
    obrażanie innych —> wyrażanie swych uczuć
    nazywanie rzeczy po imieniu —> obrażanie
    akceptowanie zła —> otwartość
    propagowanie zła —> tolerancja
    nieakceptowanie zła —> ksenofobia
    nietolerowanie zła —> dyskryminacja
    zwalczanie zła —> faszyzm
    zwalczanie dobra —> troska o równouprawnienie
    manipulowanie —> kreowanie
    zniesienie praw rodziców, nauczycieli i wychowawców —> prawa dziecka
    zabójstwo człowieka nienarodzonego —> skorzystanie z prawa do decydowania o sobie
    zabójstwo człowieka chorego lub starego —> zastosowanie prawa do godnej śmierci
    pobożność —> bigoteria
    chrześcijanin —> wróg
    sakramentalny związek małżeński —> para
    jakikolwiek związek niesakramentalny —> małżeństwo
    rodzina —> siedlisko przemocy
    współmałżonek —> partner
    zniesienie zasad moralnych —> prawa człowieka
    bezpodstawne zwolnienie pracownika —> reorganizacja
    likwidacja —> restrukturyzacja
    grabież —> prywatyzacja
    grabież na szeroką skalę —> kryzys gospodarczy
    zakaz działań na rzecz poprawy życia ludności —> ekologia
    odebranie dzieci przykładnym rodzicom —> działanie profilaktyczne
    aresztowanie przykładnych obywateli —> działanie profilaktyczne
    nieingerowanie w środowiska przestępcze —> dawanie szansy osobom zagubionym
    szukanie pretekstu do wypowiedzenia wojny —> działania na rzecz pokoju
    obrona własna —> agresja
    patriota —> nazista
    donosiciel —> świadek
    świadek —> podejrzany
    przestępca —> obywatel poszkodowany przez społeczeństwo
    dziecko —> młody obywatel
    matka —> pojęcie nieznane
    ojciec —> pojęcie nieznane
    rodzice —> pojęcie nieznane
    babcia —> pojęcie nieznane
    dziadek —> pojęcie nieznane
    kobieta —> pojęcie nieznane
    mężczyzna —> pojęcie nieznane
    dziewczyna —> pojęcie nieznane
    chłopak —> pojęcie nieznane

  9. RomanK said

    CIeplo ..cieplo panie Dictum…tylko dla pana-
    Pieniadze to medium wymiany- pojecie trudne i przez niewielu rozumiane…Pieniadz mozna rozumiec badz nie,,,w pieniadze sie nei wierzy..ma sie je albo nie , umie bez nich obejsc badz nei umie.
    Pieniadz jest medium wymiany ale nie kontroli….ale….
    dopiero pieniadz o parytecie dlugu staje sie narzedziem kontroli…DLUG jest doskonalym narzedziem kontroli…
    Pojecie Pieniadz..odnosi sie do rzczywistosc…natomiast widzi pan
    KASA to sbstytut, na jaki zamieniono Religie….kase sie ma badz nie,ale wierzy sie, ze Kasa daje status…Kasa jest zbawieniem surogatem- zastepczym…..wybawieniem od rzczywistosci….
    Pieniadze – zloto to pieniadze krolow- monarchii
    – Srebro to pieniadze hgentlemen- republiki
    – Dlug..to pieniadze Majdanu Niewolniczego
    Religia to sytem oparty o theogonie…. tu i teraz ta zamieniono na Kasogonie:_))) „gonie za kasom:-))))

    CO to znaczy?? Pamieta pan takie wyrazenie polskiego pisarza:
    ” kraj przemienionych kolodzieji”????
    Dzis to uleglo transformacji na kraj spedalonych fornali…. walonych w zad przez kilka pokolen do momentu ze z mozgu zrobila sie gowniana masa….ktora wyksztacila pojecie …… Kasa.i pochodne , jak:
    Klasa z kasa….i jak pan podal wyzej…semantyka..zmienic semantyke zmienie pan rzeczywistosc. Soc cybernetyka….Manipulacja..,.,.na masowa skale.

  10. Dictum said

    Panie Romanie, właśnie tak – „zmienić semantykę zmienia pan rzeczywistość” – ale my nie możemy się temu poddawać i dołączać do tych „walonych w zad przez kilka pokoleń do momentu, że z mózgu zrobiła się gówniana masa” i mamy obowiązek nazywać rzeczy i pojęcia tak, jak należy. Pieniądz to pieniądz, a kasa to kasa.
    Z gwary więziennej przeniknęły bezboleśnie do potocznego języka i inne wstrętne słowa np. małolaty czy kibel. I ludzie niewrażliwi na język używają ich, nie zdając sobie sprawy, jakich mają „nauczycieli” odnośnie takiego słownictwa.

    „kraj przemienionych kołodziei” – nie znam ani tego zwrotu, ani autora, jeśli Pan tak uprzejmy, to kto i na jaką okoliczność tak powiedział?

  11. Wełna said

    Panie, toż to – NORWID!

  12. Dictum said

    ad. 11.

    Bóg zapłać.

  13. Yah said

    Ad 8

    Dobre, choć straszne.

    Ad 9

    „kraj spedalonych fornali…. walonych w zad przez kilka pokolen do momentu ze z mozgu zrobila sie gowniana masa….ktora wyksztacila pojecie …… Kasa”

    Też dobre choć smutne

Sorry, the comment form is closed at this time.