Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Frank, frankizm i spór o paradygmat polskiej kultury

Posted by Marucha w dniu 2016-11-06 (niedziela)

Czaszka Jakuba Franka na XIX-wiecznej rycinie.

Czaszka Jakuba Franka na XIX-wiecznej rycinie.

[Artykuł zakłamany, reprezentujący profrankistowską wersję historii, negujący oczywiste fakty – admin]

Jaką rolę w niezwykłej wizji Jakuba Franka miała odegrać Polska? Co Frank robił przez 13 lat na Jasnej Górze? I co z frankizmem ma wspólnego wciąż pokutujący mit „Judeopolonii”? A co Mickiewicz?

Wyciągnięta z lamusa historii przez książkę Olgi Tokarczuk postać Jakuba Franka to jeden z najbardziej niezwykłych fenomenów polskiej historii – a raczej jej heterodoksyjnej wersji. A jednak pozornie egzotyczna postać Franka i losy idei, którą stworzył, są o wiele ściślej związane z oficjalną historią polskiej kultury – z Mickiewiczem i Krasińskim jako jej głównymi aktorami – niż mogłoby się wydawać.

Konsekwencje fermentu, który wzniecił żydowski mesjasz ponad 250 lat temu, możemy obserwować nawet dzisiaj…

Kim był Jakub Frank? Twórcą jednej z najbardziej niezwykłych herezji w dziejach świata? Mesjaszem? Wcielonym bogiem? Czy raczej – jak chce Adam Lipszyc – „wcieleniem hucpy”? Jako charyzmatyczny przywódca Frank pociągnął za sobą rzeszę Żydów, dla których był oczekiwanym mesjaszem. Doprowadził do jednej z największych fal konwersji w dziejach Polski, ale stworzył też wyłom w historii judaizmu. A może był raczej nihilistą, który dla osiągnięcia swoich celów gotów był podeptać zasady swojej religii, a nawet rzucić największe oszczerstwo przeciwko własnemu narodowi, cynicznie narażając go na prześladowania. A więc kim był Frank?

Zob. Jakub Frank – fenomen mesjasza: http://culture.pl/pl/galeria/jakub-frank-fenomen-mesjasza-galeria

Frank czyli obcy

Urodził się w 1726 r. w Korolówce na Podolu (dzis. Koroliwka na Ukrainie), miasteczku leżącym w tym czasie w granicach Rzeczpospolitej. Jednak gdy miał zaledwie rok, jego ojciec został oskarżony o herezję (sabataizm) i cała rodzina musiała opuścić Rzeczpospolitą. Przenieśli się na Wołoszczyznę i to właśnie na tym obszarze należącym w tym czasie do Imperium Osmańskiego upłynęło jego dzieciństwo i młodość. W tym okresie mieszkał na Bukowinie, Wołoszczyźnie, a przez parę lat zapewne też w Bukareszcie.

Do Polski miał wrócić dopiero w wieku 30 lat.

Choć rodzice Franka byli prawdopodobnie aszkenazyjskimi Żydami (matka pochodziła z Rzeszowa, ojciec przez jakiś czas mieszkał w Kaliszu), jego pierwszym językiem był zapewne ladino, czyli język sefardyjskich Żydów osiedlających się w basenie Morza Śródziemnego i na Bałkanach od wygnania z Hiszpanii w 1492 r. Musiał też zapewne biegle mówić po turecku – skoro to właśnie w tym języku składał zeznania podczas słynnego procesu w Warszawie – i nieco gorzej po hebrajsku.

Jak sugeruje badacz Franka Jan Doktór, języka polskiego (a prawdopodobnie także jidysz) nie znał przed przyjazdem do Rzeczpospolitej w 1755 r., ale to właśnie w nim napisze jedno z najbardziej niezwykłych dzieł w historii polskiej i światowej literatury.

Frank przybywając do Polski był w pewnym sensie obcym, mesjaszem ze Wschodu. Także nazwisko, pod którym miał stać się sławny, to określenie, jakim użytkownicy jidysz – aszkenazyjscy Żydzi z Europy Wschodniej – określali Żydów sefardyjskich.

Narodziny mesjasza?

Na niezwykłą atmosferę osmańskich Bałkanów, która ukształtowała Franka, składały się ruchy mesjańskie, jakie od XVII wieku wstrząsały ortodoksyjnym judaizmem. W wywodzącej się z Kabały mesjańskiej doktrynie miał poprzedników – najważniejszym z nich był Sabataj Cwi.

Urodzony w Smyrnie w 1626 r Cwi wsławił się konwersją na islam, która jednak nie uratowała go przed aresztowaniem i osadzeniem w więzieniu w Czarnogórze, gdzie też zmarł w 1676 r. Wcześniej jednak Sabbataj pociągnął za sobą tysiące wyznawców. Także Frank w początkach swojej działalności należy do sabataistów – czy jak też ich nazywano w Polsce „siapwscieciuchów”.

W 1750 r. zaczyna studiować u Isachara z Podhajców w Smyrnie (dzis. Izmir), tu uzyskuje wtajemniczenie w doktrynę Baruchji Russa (innego w linii żydowskich mesjaszy). W 1752 roku żeni się, a 5 listopada tego samego roku zakłada w Salonikach bet-ha-midrasz – izaczyna być tytułowany chachamem (mędrcem). Dwa tygodnie później doświadcza pierwszego zesłania Ducha Świętego, w mistycznym języku wyrazi je słowami „Mostro Signor abascharo” („Nasz Pan schodzi”). A jednak pół roku poźniej zamyka bethamidrasz i przenosi się do Smyrny.

Dlaczego Polska?

Frank przybywa (wraca!) do Polski pod koniec 1755 roku namówiony do tego przez sabbatajczyków z Podola, gdzie ruch mesjanistyczny był szczególnie silny – w swoim apogeum związanym z objawieniem się Sabataja Cwi w poł. XVII w. wielu Żydów porzucało swoje zajęcia, pisano o nich, że całymi dniami siedzieli w bożnicach śpiewając pieśni na cześć Zbawcy. Frank mógł więc tu liczyć na wielu zwolenników, a możliwe, że od początku wierzył, że odegra tu rolę mesjasza lub chociaż Pseudo-Sabbataja.

Podobno w Smyrnie kilkakrotnie słyszy głosy, wzywające go do udania się do Polski i pociągnięcia tam ludzi do wiary chrześcijańskiej [chodzi o Żydów]. Potem powie też, że do Polski wezwał go sam Jezus (zresztą po przybyciu do Polski za Jezusa Parakleta zaczął się uważać)
Z czasem Polska staje się jednym z głównych elementów jego koncepcji teologicznej i historiozoficznej. „W Polsce ukryte jest wsze dobro całego świata” – mówił prorok. O co chodzi?

Chód do Ezawa

Frank uważał, że aby mogły się spełnić losy świata, lud Izraela musi wstąpić na nową drogę, którą nazywał “chodem do Ezawa”. Biblijny Ezaw był bratem Jakuba (Gen 33:14). Jakub obiecał odwiedzić brata w Seir, ale Pismo nie wspomina nic o tym, żeby do niego dotarł. Droga była zbyt trudna. Według Franka – jak tłumaczy Gershom Scholem – teraz nadszedł czas, żeby wejść na tę drogę. Miała ona prowadzić do „prawdziwego życia”, centralnej idei, która w systemie Franka nierozerwalnie wiąże się z wolnością i wyzwoleniem z wszelkich doczesnych zasad.

Według Scholema, była to też droga do konsekwentnej religijnej anarchii. Ezaw (a także Edom – synonim Rzymu i chrześcijaństwa) – według tego badacza – to w systemie Franka nieujarzmiony strumień życia, będący wyzwoleniem spod ograniczeń wszelkiego prawa.

Jedną z głównych zasad głoszonych przez Franka było wszak zanegowanie obowiązującego prawa, z Prawem Tory na czele, a część jego działalności polegała na jawnym deptaniu tradycyjnego talmudycznego prawa (halachy). Przejaw takiego nieskrępowanego żadnym prawem życia można zobaczyć w swobodzie seksualnej, jaką wyznawali członkowie sekty Franka, a także w słynnym antynomistycznym obrzędzie w Lanckoroniu, od którego zaczyna się triumfalny pochód frankizmu przez Polskę. Podczas obrzędu wyznawcy Franka zebrani w prywatnym domu tańczyli wokół nagiej kobiety, która – według jednej z interpretacji – zastępowała Torę.

W pole Edoma, czyli do Polski…

Jeśli więc Ezaw to Polska, a Edom to chrześcijaństwo, jasne staje się takie zdanie z „Księgi Słów Pańskich”, bedącej opus magnum Franka:
„Gdy Jakób borał się z aniołem, pytał go anioł: Jakóbie dokąd idziesz? Odpowiedział mu: W pole Edoma, to jest do Polski.”

Żeby osiągnąć frankistowski ideał, trzeba więc było przyjąć zewnętrzną szatę Edomu, czyli chrześcijaństwo. W tym elemencie Frank poszedł krok dalej niż jego poprzednik Sabataj Cwi, który wiek wcześniej dokonał apostazji przechodząc na islam. We Lwowie w 1759 r. Frank (który zresztą wcześniej także przeszedł na islam) wraz z grupą kilkuset zwolenników przeszedł na chrześcijaństwo. Było to poniekąd logiczną konsekwencją koncepcji, w ramach której religie były tylko kolejnymi etapami mesjańskiej drogi (Frank wierzył, że w każdej z nich prawda ukryta była jak owoc w skorupie – trzeba go tylko wyzwolić).

Według Marii Janion frankistowski mit o „chodzie do Ezawa” i Polsce jako Ziemi Obiecanej zawierał w sobie jeszcze jeden rewolucyjny moment. Jego istotnym składnikiem było wszak odrzucenie idei powrotu do Palestyny. Świat miał być zbawiony w Polsce.

Jednocześnie Polska w koncepcji Franka to miejsce naznaczone ambiwalencją. Polska u Franka, jak zauważa Adam Lipszyc, to także „miejsce bez kształtu”, „prosty, próżny kraj bez wody, to jest bez nauk”.

W pytaniu o rolę Polski w ezoterycznej wizji Franka nie należy też odrzucać wyjaśnień bardziej przyziemnych. Frank spodziewał się, że wraz ze swoimi wyznawcami uzyska rodzaj autonomicznego terytorium na terenie Rzeczpospolitej.

Frankiści i legitymizacja legendy [legendy?! – admin] o mordzie rytualnym

Jeden z najsłynniejszych obrazów przedstawiających fantazmat mordu rytualnego pochodzi z katedry w Sandomierzu

Jeden z najsłynniejszych obrazów przedstawiających fantazmat mordu rytualnego pochodzi z katedry w Sandomierzu

Jednym z najbardziej bulwersujących – i brzemiennych w konsekwencje – momentów na drodze Jakuba Franka do Ezawa były wydarzenia do jakich doszło podczas tzw. dysputy kamienieckiejj, czyli publicznego sporu, do jakiego doszło między zwolennikami judaistycznej ortodoksji a mesjanistami z sekty Franka w 1757 r. w Kamieńcu Podolskim.

To wtedy Sabbatajczycy (przyszli frankiści, zwani też przy tej okazji kontratalmudystami) po raz pierwszy publicznie oskarżyli ortodoksów o mord rytualny. W wydanej już po dyspucie broszurce wyliczyli szczegółowo, w jakie święta rabini nakazują używać krwi chrześcijanskiej, w jakie hańbić hostię i święte obrazy. Ujawnieni Sabbatajczycy byli zdecydowani na wszystko, byle tylko rozstrzygnąć walkę na swoją korzyść – konkluduje Jan Doktór.

I byli bliscy zwycięstwa. „Decyzja sądu, by przedstawić sejmowi do rozważenia, czy należy w ogóle w Rzeczpospolitej tolerować talmudystów, których nauka obraża wiarę i władzę, brzmiała niemal jak podzwonne dla rabinicznego judaizmu w Polsce” – pisze Doktór.

Na rynku kamienieckim płonął Talmud i tylko rychła śmierć protektora Sabbatajczyków biskupa Dembowskiego zatrzymała falę prześladowań ortodoksów.

Kwestia mordu rytualnego powróciła podczas Dysputy lwowskiej w 1759 roku, w jej wyniku doszło do chrztu zwolenników Franka i protekcja Kościoła. Ceną za to zwycięstwo było cyniczne oskarżenie współbraci o mord rytualny i narażenie ich na realne prześladowania. Frankiści na zawsze opuścili łono judaizmu – powrotu nie było, wszystkie mosty za sobą spalili.

Jasna Góra czyli nowa Góra Synaj

Na podstawie oskarżeń, że Frank uważa się za Boga wcielonego, a jego konwersja nie była do końca szczera, mesjasza aresztowano i osadzono w klasztorze na Jasnej Górze. Faktycznie to właśnie tam – w stolicy polskiego katolicyzmu – powstała ostateczna wersja doktryny i nowatorska teologia Franka (on sam był z tego powodu znany był też pod pseudonimem Czenstochower), która nie uległa niemal żadnym zmianom aż do jego śmierci. Na czym polegała?

Jak pisze Jan Doktór, w chwili uwięzienia Frank miał niewielkie pojęcie o katolicyzmie. Bliżej poznał go dopiero podczas 13 lat spędzonych w centrum kultu maryjnego na Jasnej Górze, gdzie musiał uczestniczyć we wszystkich nabożeństwach i uroczystościach kościelnych.

Na Jasnej Górze, jak pisze badacz, „prawda chrześcijaństwa utożsamiona została z kultem dziewicy, która według Franka była niczym innym jak instytucjonalną skorupą Szechiny”. [Szechina to według Kabały element żeński w Bogu]. „Walka o jej wyzwolenie z tej skorupy została przedstawiona za właściwy powód i cel pobytu w klasztorze. Uwiezienie na Jasnej Górze przemieniło się w mesjański tikkun” – tłumaczy Doktór.

Krótko mówiąc, podczas pobytu w Częstochowie jasnogórska Matka Boska – którą Frank nazywa zresztą Panną – stała się kluczowym elementem jego nowej teologii. Jest tu jednak pewien szkopuł, bo – jak zauważa Adam Lipszyc – „w jasnogórskim obrazie Matki Boskiej ‚Panna’ obecna jest jednak w postaci ukrytej i spętanej. Żywą i namacalną postać przyjmuje w pewnej konkretnej osobie – mianowicie Ewie Frank, córce przywódcy ruchu”.

Ewa Frank, 1774, wł. J. N., fot. ŻIH

Ewa Frank, 1774, wł. J. N., fot. ŻIH

Według historyka Pawła Maciejki w tym czasie Frank nie uważał się już za pomazańca, ani tym bardziej za boga wcielonego, lecz za biologicznego ojca i (metaforycznego lub może nawet rzeczywistego) partnera przebóstwionej mesjaszki, Ewy Frank.

Wyjście z Polski

Choć w popularnej (ortodoksyjnej) wersji polskiej historii powtarza się, że klasztor na Jasnej Górze nie został nigdy poddany wrogowi, to jednak został… W sierpniu 1772 oblegające klasztor wojska rosyjskie przegoniły konfederatów barskich broniących klasztoru, dzięki czemu Frank – po raz pierwszy od 13 lat – znalazł się na wolności.

21 stycznia 1773 ruszył do Warszawy, ale już w marcu opuści Polskę na zawsze… (Jan Doktór zauważył, że przez 36 lat swojej mesjańskiej działalności w Polsce na wolnej stopie przebywał jedynie 2 i pół roku!) Frank osiada w Brnie Morawskim – i to tam powstaje jedna z najniezwyklejszych książek w historii polskiej literatury.

Księga Słów Pańskich

Powstała prawdopodobnie w 1784 na dworze w Brnie „Księga Słów Pańskich” to jeden z najniezwyklejszych zabytków polskiej literatury. Według Jana Doktora ezoteryczne wykłady (sam Frank nazywał je „gadkami”) skierowane do wąskiego grona polskich stronników (tzw. „wybranych z braci”) były wygłaszane po polsku „z licznymi wtrętami i cytatami z jidysz, ladino, hebrajskiego, aramejskiego i niemieckiego, ktore w toku pózniejszej obrobki redakcyjnej zostały – dotyczy to zwlaszcza wyrazen żargonowych – spolszczone”.

Księga jest tym bardziej niezwykła, że poprzednicy Franka (jak Sabbataj Cwi czy Baruchja Ruso) zakazywali przekazywania tajemnej doktryny i utrwalania jej na piśmie. Tymczasem w przypadku „Księgi” mamy do czynienia z autentycznym zapisem ezoterycznej mesjańskiej doktryny przeznaczonej dla wąskiego grona wtajemniczonych. Nawet jeśli ta doktryna może miejscami sprawiać dość komiczne wrażenie.

Adam Lipszyc pisząc o „Księdze” widzi w niej osobliwą krzyżówkę opowieści łotrzykowskiej i mesjanistycznego traktatu: „Precyzyjniej należałoby wręcz powiedzieć, że element łotrzykowski nie tyle przeplata się tu z elementem mesjanistycznym, ile jest z nim tożsamy: W Księdze Słow Pańskich traktat mesjanistyczny przybiera postać powieści pikarejskiej.”

I rzeczywiście tekst pełen jest dziwnych, komicznych opowieści z dzieciństwa i młodości przyszłego mesjasza i relacji o tym, jak już jako duchowy przywódca łamał zasady halachy i chytrze zmuszał do tego pobożnych Żydów. Przez cały tekst przewija się też podejrzanie dużo opowiastek podkreślających seksualną atrakcyjność autora i bohatera. Jak zauważa Adam Lipszyc, Frank nader często też daje wyraz zaaferowaniu własnym przyrodzeniem.

W „Księgach” przeczytamy też, co Mesjaszowi się śniło (i jak się można spodziewać – wiele snów ma erotyczne zabarwienie). Oto jeden z nich, który przyśnił się Frankowi 22 czerwca 1784:
„Dwie panny z Polskiej, córki, wybrały się i chciały się ukłaść w łóżko. Chciałem mieć obcowanie z nimi, wtem przyszła mniszka jedna, rozebrała się i też się układa w łóżko. Ja wlazłem w łóżko. Mniszka rzecze do mnie: Panie Franck, co to robisz? wszak ja zaślubiona. Odpowiadam: Cóż stąd?” [2248]

Potem jak w każdej ezoterycznej przypowieści następuje oczywiście wykład zawartej w śnie nauki, który w tym wypadku zdaje się zaleceniem jawnego uprawiania seksualnej rozwiązłości – „a to by wam było na wieczną chwałę, także księża zostaliby waszymi sługami. Lecz wyście nie chcieli”.

„Ksiega Słów Pańskich” pozostaje niezwykłym choć wciąż słabo znanym dokumentem polskiej literatury i jedynym w swoim rodzaju świadectwem duchowości polskich Żydów pod koniec I Rzeczpospolitej, odznaczającym się przy tym – według określenia Pawła Maciejki – „pierwotną, archaiczną siłą”.

Frankiści po Franku

Frank na łożu śmierci

Frank na łożu śmierci

W 1786 r. niedługo po spisaniu „Księgi” Frank wraz ze swoim dworem przeniósł się do zamku w Offenbach nad Menem, gdzie w 1791 r. zmarł. Ale historia frankizmu – i jego znaczenia dla polskiej kultury – bynajmniej nie kończy się ze śmiercią przywódcy ruchu.

Jeszcze za życia mesjasza rodziny żydowskie, które za przykładem swojego przywódcy przyjęły chrześcijaństwo, zaczęły odgrywać ważną rolę w polskim społeczeństwie. Szczególnie widoczne było to w Warszawie, gdzie ich liczebność około 1780 r. szacowana była na ok 6 tys. osób (dziesięć lat później w całym kraju – 24 tys.).

W tym pierwszym okresie bardzo wzmocniły też swoją ekonomiczną pozycję, ich członkowie byli przedsiębiorcami, właścicielami fabryk, odegrali też dużą rolę w czasie Sejmu Czteroletniego (Szymanowscy, Orłowscy, Jasińscy). Neofici frankistowscy często należeli do postępowych [sic – admin] organizacji wolnomularskich (Szymanowscy, Krysińscy, Majewscy, Krzyżanowscy, Lewińscy, Piotrkowscy).

Według Gershoma Scholema w latach 30. XIX w. większość warszawskich prawników wywodziło się z rodzin frankistowskich, frankiści zasilali szeregi inteligencji – sukces odnosili też jako przedsiębiorcy, pisarze i muzycy. Jako polscy patrioci brali udział w kolejnych powstaniach narodowych.

Chociaż frankiści byli w awangardzie asymilujących się polskich Żydów, to początkowo – przez pierwsze trzy pokolenia od apostazji 1759/60 – dbali o to by nie mieszać się z rodzinami rdzennie polskimi i kultywować własną odrębną tradycję. Już jednak około połowy XIX to podejście ustąpiło miejsca zasadzie całkowitej integracji – frankiści zlali się [aha! – admin] z polskim społeczeństwem – śladem ich pochodzenia pozostały często nazwiska.

Mimo udanej integracji i wielkich zasług dla polskiej kultury nad frankizmem cały czas unosiło się odium podejrzenia o nieszczerość konwersji, przyjmowania pozorów chrześcijaństwa i integracji, a faktycznie kultywowania żydowskiego separatyzmu.

„Nie-boska komedia”, czyli dramat antyfrankistowski?

Jednym z wielkich wrogów frankistów i przechrztów w ogóle był Zygmunt Krasiński. „Przechrzty nasze, frankisty, to osobne plemię ludzi, najdziwniej zabobonne, ale bez żadnej w końcu końców wiary” – pisał w jednym z listów.

Wokół podobnego resentymentu a może nawet antysemickiej obsesji zbudowana jest „Nie-boska komedia”. W tym „skażonym arcydziele” – jak utwór Krasińskiego nazwała Maria Janion – połączyło się kilka fantazmatów dotyczących Żydów, wśród nich fantazmat Talmudu (jako nauki nienawiści do chrześcijan), pożądania przez Żydów chrześcijańskiej krwi, ich dążenia do panowania nad światem (teoria spisku żydowskiego), rewolucji (jako narzędzia w rękach Żydów) i właśnie idea przechrzty – fałszywego chrześcijanina, knującego podstępne spiski.

W wizji Krasińskiego – pisze Janion – największym zagrożeniem dla konserwatywnej idei narodu byli „cudzoziemcy”, wśród nich – Żydzi, a wśród Żydów – przechrzty. Frankiści mogą być więc pierwowzorem tak rozumianego przechrzty – wroga polskości.

Badacze zwracali uwagę na podobieństwa, jakie łączą „Nie-boską” i „Protokołami mędrców Syjonu” – słynnym antysemickim pamfletem z pocz. XX w. Według Janion dramat Krasińskiego wydaje się pod wieloma względami jego poprzedniczką. W „Nie-boskiej” – konkluduje Janion – Krasiński ufundował mit założycielski polskiego antysemityzmu. Jednocześnie spór, jaki wokół tego mitu Krasiński toczył z Mickiewiczem, badaczka uznała za kluczowy dla polskiego paradygmatu kulturowego nie tylko w XIX, ale i XX w. oraz dzisiaj.

Mickiewicz i matryca frankizmu

Za jedną z najwcześniejszych ofiar działania tego mitu można uznać Adama Mickiewicza. Żeniąc się w 1834 z Celiną Szymanowską (oboje rodzice Celiny pochodzili z rodzin frankistowskich – matka z Wołoskich) poeta ściągnął na siebie złośliwe plotki i komentarze opinii publicznej na emigracji. Krasiński pisał o Celinie jako o „żydowicy talmudycznej”, „diablicy, przechrzciance i wariatce”: „Jest w niej jakby coś ciemnego i złego, coś materialnego i wschodniego, co kusi wiecznie i walczy Zachodu geniusz w Mickiewiczu”.

Jednocześnie plotkowano też o żydowskim – w istocie frankistowskim – pochodzeniu samego Mickiewicza (dla Krasińskiego był Mickiewicz „doskonałym Żydem”).

A jednak dla Mickiewicza – i losów polskiej kultury – ślub z Celiną był niezwykle ważny. Mickiewicz – pisze Janion – uznawał w Celinie frankistkę, to znaczy żydowską chrześcijankę. Związek z Celiną potwierdził i rozwinął pewne intuicje poety z ideą polsko-żydowskiego mesjanizmu na czele. Ta idea obecna była też u Towiańskiego, w czym także niektórzy badacze doszukiwali się ech frankizmu.

Mickiewicz głęboko wierzył, że nie można odłączyć chrześcijaństwa od judaizmu:
„[F]igura Żyda-chrześcijanina pozwala oswoić się z wiarą w zakorzenienie absolutu właśnie w ludzie żydowskim – i wobec tego właśnie z wiarą w ‚starszeństwo Izraela’- pisze Janion i sugeruje, że figura ta u Mickiewicza była „pochodną matrycy frankizmu w jego wyobraźni”.

Maria Janion wielokrotnie podkreślała wyjątkowość projektu Mickiewicza, w którym losy Polaków i Żydów były w nierozerwalny sposób splecione. Zwracała uwagę, że “przyznając Izraelowi ‚starszeństwo’ poeta kładł podwaliny pod prawdziwy dialog polsko-żydowski”. Ta wizja Polski, sama będąca częścią szerszej Kościuszkowskiej wizji wielonarodowej i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej, głęboko różniła się od idei zamkniętego, „jednolitego” narodu lansowanej przez Krasińskiego.

Jednocześnie daleko wykraczała poza horyzonty współczesnych Polaków (patrz np. kontrowersje, jakie na emigracji budził „Skład zasad” postulujący m.in. równouprawnienie Żydów i kobiet w odrodzonej Polsce) ale też poza stosunek do Żydów i „obcych” w ogóle w innych krajach Europy. Dla Janion Mickiewiczowska wizja wspolnoty losów i polsko-żydowskiego braterstwa posostaje niezwykłym i nie znajdującym paraleli momentem w historii polskiej kultury – a także jej wielką niezrealizowaną możliwością.

Mit [mit… – admin] Judeopolonii, czyli frankizm aktualizowany

Paradoksalnie sukces integracji frankistów w polskim społeczeństwie przyczynił się do stworzenia i spopularyzowania mitu Judeopolonii. Głosi on – w skrócie – że Polską rządzą zakamuflowani Żydzi. Przykładem takiego wciąż popularnego i w gruncie rzeczy paranoicznego myślenia mogą być krążace po internecie listy zakamuflowanych Żydów pełniących ważne funkcje w państwie. Przy czym granice tej paranoi mogą ocierać się o komizm, jak gdy np. Lech Wałęsa demaskowany jest jako Lejba Kohne.

Niemniej jedno ze źródeł mitu o Judeopolonii można dostrzec właśnie w masowych konwersjach frankistowskich z poł. XVIII w. Przekonanie części polskiego społeczeństwa o nieszczerości tej konwersji i udawanej asymilacji rodzin frankistowskich łączyło się tu z relatywnym sukcesem ekonomicznym i społecznym wielu z nich – i układało się w wielki „logiczny” łańcuch żydowskiego spisku i pragnienia panowania nad światem.

Autor: Mikołaj Gliński, 4.11.2014

O Jakubie Franku pisali:

  • Aleksander Kraushar, „Frank i frankiści polscy 1726 – 1816. Monografia historyczna”, Kraków, Gebethner i spółka, 1895.
  • Jan Doktór, „Jakub Frank i jego nauka na tle kryzysu religijnej tradycji osiemnastowiecznego żydostwa polskiego”, Warszawa: 1991.
  • Jan Doktór „Śladami mesjasza – apostaty. Żydowskie ruchy mesjańskie w XVII i XVIII wieku a problem konwersji”, Wrocław: 1998.
  • Paweł Maciejko „The Mixed Multitude: Jacob Frank and the Frankist Movement 1755-1816”, Filadelfia: 2011.
  • Adam Lipszyc “Wyznanie chmary” w: „Literatura na świecie” [494-495] 9-10/2010
  • Maria Janion w: artykule „Trzy wariacje na temat żydowski u Mickiewicza” (rozdział „Matryca frankizmu”)

http://culture.pl

Odpowiedzi: 71 to “Frank, frankizm i spór o paradygmat polskiej kultury”

  1. Joannus said

    Na zdjęciu czaszka wcielonego diabła.

  2. markglogg said

    Nie widzę w referencjach doskonałego opracowania na ten temat:

    KAROL, ADAM, JAKUB —
    KS. FRANCESCO RICOSSA

    http://www.ultramontes.pl/ricossa_karol_adam_jakub.htm

    Sodalitium, nr 48

    Cytuję sam wstęp:

    Ze względu na ograniczoność czasu i miejsca, niniejszy numer Sodalitium nie zawiera stałej rubryki z serii „L’Osservatore Romano”, w której analizowane są niektóre oficjalne dokumenty Jana Pawła II bądź jego kongregacji. W zamian za to prezentujemy naszym czytelnikom analizę, która być może właśnie rzuci nieco światła na myśl Jana Pawła II, a w szczególności na zainteresowania i sympatie okazywane społeczności żydowskiej, które to przywiodły go do owego historycznego spotkania dnia 13 kwietnia 1986 roku z wielkim rabinem Toaffem w rzymskiej synagodze. W tym celu proponujemy czytelnikowi, aby prześledził wraz z nami myśli przewodnie łączące Karola Wojtyłę z Adamem Mickiewiczem, a tego ostatniego z Jakubem Frankiem, przyjmując za punkt wyjścia naszych badań opinie dwóch osób, będących poza wszelkimi podejrzeniami o stronniczość wobec Jana Pawła II: ojca de Lubaca – teologa, mianowanego na „kardynała” przez samego Jana Pawła II oraz Rocco Buttiglione – filozofa i polityka chrześcijańskiej demokracji. (Red. Sodalitium).

    16 października 1978…

    „Wieczorem w dniu swego wyboru, 16 października 1978, z balkonu Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie, kardynał Karol Wojtyła, wówczas już jako Jan Paweł II, pozdrowił Mickiewicza, świadka katolickiej wiary i wolności. Tymczasem w dalekim Krakowie, którego poeta przebywający na zesłaniu nigdy nie mógł oglądać, tej samej nocy, odbywały się «pochody świętujące papieską elekcję podczas których oddawano cześć bohaterom polskiej historii, uświadamiając nam, że od Adama Mickiewicza po Karola Wojtyłę ciągnęła się ta sama nadzieja, która w końcu, jak się wydaje, doczekała się uśmiechu historii» (La Croix, 27/10/1978)” (1) – oto co pisze ojciec Lubac przypominając o podobieństwie pomiędzy dwoma polskimi poetami, Karolem Wojtyłą i Adamem Mickiewiczem. Buttiglione zauważa ze swej strony: „Interesującym może być spostrzeżenie, iż niezwłocznie po wyborze na papieża, pierwszym miejscem do którego udał się z pielgrzymką Jan Paweł II było sanktuarium w Mentorelli, nieopodal Rzymu, zajmowane przez Ojców Zmartwychwstańców” (2). Otóż, „legenda głosi, że po upadku powstania [Polaków przeciwko caratowi] w 1831, kilku jego przywódców znalazło się w Paryżu na wygnaniu. Podczas spotkania w 1836 roku, w dzień Zesłania Ducha Świętego, zbadawszy po raz kolejny sytuację polityczną i uznawszy ją za beznadziejną Mickiewicz oświadczył, iż dla ocalenia ducha narodu należy założyć zgromadzenie zakonne. «Potrzebujemy nowego zakonu, nie ma innego ratunku. Lecz któż go może założyć? Jam zbyt wyniosły». Wówczas to wielki poeta wyznaczył Bogdana Jańskiego, który rzeczywiście wkrótce potem wraz z Piotrem Semenenką i Hieronimem Kajsiewiczem założył zakon Zmartwychwstańców” (3). Adam Mickiewicz miał zatem wpływ na młodego Wojtyłę, jak utrzymuje sam Buttiglione (s. 36), co Jan Paweł II uroczyście potwierdził dwoma pierwszymi znaczącymi krokami dokonanymi tuż po swoim wyborze (4). Kimże jednak był Mickiewicz?

    MG – i tak dalej

  3. TG said

    Zgadzam się z opinią adm. dot. charakteru artykułu. Myślę ,ze powinien być inspiracją do poznania naszej historii i ich wpływu na wydarzenia po dzień dzisiejszy.Idea frankistów widoczna jest w nowym tworze religijnym judeochrzescijaństwie. W zapomnienie poszedł C.K.Norwid , którego Prymas Tysiąclecia nazwał” Mocarzem Ducha”.Norwid umarł osamotniony w przytułku Domu św. Kazimierza ,którym opiekowały się siostry zakonne.Dziwne,bo z tego okresu nie zachowały się zadne jego utwory. Spuścizna , którą jedyny raz widziałam to 10 grubych tomów!. Norwid wierzył,że dotrze do Polaków w pokoleniu wnuków. Niestety nie stało się …Mickiewicz zajął serca i umysły Polaków.

    Cytat z zamieszczonego linku.
    „W liście do Delfiny Potockiej z 20 marca 1848 roku Zygmunt Krasiński opowiada o spotkaniu politycznym, które odbyło się w jego mieszkaniu. Obecni byli na nim Adam Mickiewicz, Eliza Krasińska, Norwid i przyjaciel Krasińskiego Stanisław Małachowski. W liście tym opisuje Krasiński co powiedział owego wieczoru Mickiewicz:

    „Polski nie będzie już. Połączą się Czechy, Moskale i Polacy… Narodowości zaginą, stopią się. Zachodnia łacińska ogłada…przeklętą…rzymski język, rzymska literatura…i kościół odrzuconym jest. Szlachta Polska to najemcy!…Dziś ono plemię obce, ona szlachta musi się rozsypać, zaginąć, zniknąć….Wszelka przeszłość herezją, wszelka tradycja, jeśli nie jest pogańska, grzechem jest. Imię Polska nawet skazane jest na śmierć i zgubę…. Może to gorzkie prawdy, ale taka wola jest Boża, takie objawienie jej. Gorzkie przecież ojczyźnie żydowskiej było chrześcijaństwo….Szlachta….musi wykorzenioną być! Wszystko cokolwiek było, musi przestać być….o to przyszłość świata, oto zbawienie, oto życie!”

    Norwid w liście do gen Skrzyneckiego tak osądził TEN występ Mickiewicza:

    „ znalazłem go jako najpotężniejszym oszukańcem, jakiego przykładu dotąd nie ma.. Ten człowiek straszny jest dla Polski..”

    http://thot.neon24.pl/post/67307,adam-mickiewicz-czego-polakom-nie-wolno-wiedziec

  4. TG said

    Mój ulubiony wiersz:
    Człowiek
    Norwid Cyprian Kamil

    I

    Oto zrodzonyś, maleńka dziecino,

    I w dni niewiele taki jesteś luby,

    Skoro cię z długich osłonięć wywiną,

    Do wanny niosą, lub na dywan gruby –

    Niby małego nad Nilem Mojżesza!

    Tylko, co ówdzie bolało, pociesza.

    – Rodziców miłość, jak trzecia istota,

    Z dwóch serc ku niebu powstająca kwiatem,

    Coś niby gwiazda, niby lilia złota,

    Niby światłością, niby aromatem,

    Powietrza próżnię napełnia dokoła

    W kolebkę roniąc Sakrament Kościoła.

    – Matki-Dziewicy obraz patrzy na cię,

    Ze swoją ręką na niebieskiej szacie –

    Ten i ów dziadek z ram starych wyziera,

    Jak z okien domu, kędy gość się zbliża – –

    Mamka za ciebie bierze znamię krzyża:

    Snowa się pasmo, które nie umiera.

    – O, Mamko Polko, tyś istota święta,

    Którą bym równał córce Faraona,

    Przyciskającej sierotkę do łona –

    Tyle nie o swym dziecięciu pamięta

    Matczyność twoja, bynajmniej wrodzona!

    – Ty nieraz, gdy już roków wiele minie,

    A dziecię ssące mężem lub kobiétą:

    Zapamiętana w oddalonym gminie,

    Kłonisz się głową fartuchem okrytą

    Do nóg, co stopki będąc maleńkiemi

    Pytały ciebie, jak dotykać ziemi?

    – Ty, skoro syn twój (nie twój), twoja córa

    (Nie twoja) – blade z łoża niosą skronie

    Ku krewnym swoim, patrzysz w twarz doktora

    I w malowaną twarz w cierniów koronie –

    Współcierpiąc, krzepisz jak siła cudowna,

    A współbolejąc, nic nie bierzesz sobie,

    Jako cherubin bezinteresowna,

    Pastuszkom bliska przy Chrystusa żłobie.

    Więc oto Człowiek, takie jeszcze ziarno,

    Spotkał już miłość czystą i ofiarną,

    Która mu stopki dziecięce obmywa,

    Z weselem służy, i o Bogu śpiewa.

    Znać, że Pan z panów – służbą uprzedzony,

    Skinieniem rządzi, świeci bez korony.

    Znać, że i Kapłan, bo ileż to razy

    Domowe swary godzi bez obrazy! –

    Znać, że i Władca, bo zwierz mu domowy

    Pod ciosy piąstki nachyla rad głowy;

    Pies, straszny innym, kły podawa białe

    Jako zabawkę paluszkom różowym,

    Ruszenia kłamie senne i niedbałe,

    W powinnym hołdzie prawom nad-zmysłowym.

    A dziecię-człowiek najmniej się nie dziwi,

    Jakby do domu Pan wrócił z podróży;

    Uśmiechem samym darzy i szczęśliwi,

    Samym rumieńca pobladnięciem trwoży.

    – I jeśli nawet obejściem takowem

    Zaciąga długi, to jako wielmożny,

    W potrzebach swoich słusznie nieostrożny,

    Ufny, że jednym nagrodzi je słowem – –

    I jakże? – taką widząc cię istotą,

    Będęż się ciebie zapytywał, dziecię:

    Czy idziesz posiąść na tym starym świecie

    Boleść i nędzę? – czy bisior i złoto?

    Czy idziesz wrzucić na ramiona młode

    Sokole skrzydła poezji wiosennej

    I hardo począć wielką życia Odę,

    Przy grzmocie letnim, przy lirze promiennej? –

    – Czy gdzie zniekrewnych najbliższe ci łono

    Jaśminne pąki otrząśnie na ciebie,

    I będzie tobie współniedoścignioną

    Bliźnięcą gwiazdą na pogodnym niebie?

    – Czy gdzie gościńce zawezwą cię mleczne

    Na bohaterów stepy historyczne,

    A Sława, w zbrojnych zawierusze prawic,

    Poda ci szpadę z laurem, wśród błyskawic?!

    – Czy będziesz, jako mędrzec, wódz, generał,

    Bogacz, lub szczęsny patrycjusz, umierał?

    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

    0 nie! – nie o te spytam cię litery

    Słów – ciebie, ziarno Chrześcijańskiej Ery!

    Ani zapomnę, z dziewiętnastym wiekiem,

    Że jesteś w większym postawiony prawie,

    Że cię egipskie przyniosły żurawie* –

    Że Boga jesteś sąsiadem – człowiekiem.

    II

    Więc bądź ty sobie dla tej wielkiej sprawy,

    W zastępy której wszedłeś na planetę,

    Choć po lewicy, a wszelako prawy –

    I szczęścia inne miej, chociażby nie te,

    Co tyle dają radości i sławy.

    I pogardź więcej niż swym powodzeniem,

    Bo pogardź miłych ci o szczęściu marą,

    Przyjaciół twoich o celu marzeniem

    I oficjalną twej epoki wiarą.*

    – Wyżej, bo niżej, stanąwszy tej rzeszy,

    „Wśród nieprzyjaciół swych panuj wielmożnie.”*

    Acz będzie chwila, że cię nie pocieszy

    Nikt, i nikt z tobą nie pocznie ostrożnie –

    I stu przyjaciół stanie przeciw tobie,

    Zmiennikiem zowiąc, iż są nieruchomi!

    Poczujesz swary pod nogami – w grobie –

    Usłyszysz, jak cię szarpią niewidomi –

    Śmiać się nauczysz, płakać będziesz lepiej,

    Ziemia-ć przemieni się, Niebo przesklepi.

    III

    Świat, radujący się różą miesięczną,

    Lub zamykanym co wieczór powojem,

    Dolę ci twoją obwoła niewdzięczną –

    Jałowym trudy twe obwoła znojem.

    Dziewice piękne i bardzo rzewliwe,

    Z których nie była żadna na Golgocie,

    Wymówki będą ci posyłać tkliwe,

    Kabałistyczne rzucać w twarz stokrocie.

    Nogi ci włosem obetrze – kto? – strumień!

    Kto ci obetrze pot z bladego czoła?

    Jeśli nie Prawda, Weronika sumień,

    Stojąca z chustą swą w progach kościoła?! –

    Sakrament, poznasz, że jest jeden stały –

    I samą wzgardą pogardzisz na świecie,

    Piękny jak świeżo narodzone dziecię,

    Ten sam, co dawniej, niby Mojżesz mały,

    Nilowej lilii trzymający kwiecie.

    IV

    I to ja Ciebie, zroszonego k`temu,

    Mamże zawodną łudzić pomyślnością?

    Byś nieświadomość swą zwał cudzą złością,

    Targał się ówdzie, gdzie klaskać masz w. dłonie,

    A gdzie masz piorun cisnąć, skłaniał skronie? –

    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

    Nie! – ty bądź raczej nie bardzo szczęśliwy –

    Pierwszym nie będziesz, ni ostatnim, przeto

    Bądź niezwodzonym! – umarły czy żywy? –

    Cykutą karmion czy miodem i mlekiem? –

    Bądź: niemowlęciem, mężczyzną, kobietą –

    Ale przed wszystkim bądź: Bożym Człowiekiem.

  5. Yah said

    „[Artykuł zakłamany, reprezentujący profrankistowską wersję historii, negujący oczywiste fakty – admin]”

    Co nie przeszkadza krytycznemu czytelnikowi zorientowanemu w temacie wyciągnąć wnioski na temat ich wpływu na upadek Polski i kościoła w Polsce. Ten kabalistyczny epizod na Jasnej Górze – miejsc pielgrzymek milionów Polaków – to miało jakiś diaboliczny cel.

    „Już jednak około połowy XIX to podejście ustąpiło miejsca zasadzie całkowitej integracji – frankiści zlali się [aha! – admin] z polskim społeczeństwem – śladem ich pochodzenia pozostały często nazwiska.”

    Zlali się, ale pływają na wierzchu jak śmietanka a zarazem jak glony odcinające dopływ tlenu Polakom …… na dnie.

  6. NICK said

    Źle. Panowie. Źle.
    Zastanówcie się dlaczego oddajecie Górę Jasną nie dając NIC w zamian.
    Źle.
    Po trzykroć.

  7. Boydar said

    Jasne, że zakłamany, ale wprowadza nowym pojęcia do miózgów. Na początek i tak niewiele pojmą, ale nie przesądzajmy co im zostanie.

    Tak czy siak, o tym że ponad dwadzieścia tysięcy jewrei praktycznie z dnia na dzień stało się „polską szlachtą” mówi wyraźnie. Niektórym tylko to jest potrzebne aby zrozumieć skąd się bierze „polactfo”. I jakim cudem z Polski zrobiło się Polin. Z reszta zagadnień, jak Bóg pozwoli, to już sobie poradzą.

  8. Yah said

    Ad 6 i 7

    Kombinowanie po ludzku na nic się nie zda. Jakiś cel jest, ale jaki ? Jest źle, może ma być źle w jakimś celu , za coś, by odkupić coś. Nie wiem ….

  9. Yah said

    Ad 8

    Tylko żeby komuś nie wpadło do głowy że ja o „Polska Mesjaszem narodów”. Ja nie o odkupieniu narodów tylko naszych win np. „Zastanówcie się dlaczego oddajecie Górę Jasną(…)”

  10. TG said

    Fragment z tego co już było w Gajówce. Uświadamiać , pobudzać do myślenia, pokazywać potrzebną na dany czas prawdę, fałsz. Przecież zapowiadane czasy nadeszły.Wszystko co było knute w ukrycie będzie na dachach głoszone.

    „Mamy 4 miejsca na ziemi, które kościół Katolicki swoim autorytetem określił specjalnym dekretem jako zdarzenia nadprzyrodzone. W Kolejności:
    Gwadelupe; Lourd; Gietrzwałd i Fatima!!! – reszta miejsc określana jest tylko jako: w niczym nie sprzeciwiające się Dogmatom Wiary Katolickiej. Dzięki takim pseudo autorytetom jak Wincenty Łaszewski wmówiono ludziom, że takich miejsc jest już kilkanaście, co jest ewidentnym kłamstwem i manipulacją, ale gdzie znajdziemy kogoś, kto nam pomoże?! – ależ nie ma, nawet na świętym miejscu w Gietrzwałdzie zakonnicy tam posługujący (oni mówią o pracy, co ich degraduje do roli najemników. Jakimi niestety się w pełni stali, kto nie wierzy niech tam popyta) nie odróżniają w ogóle rangi Gietrzwałdu od np. Świętej Lipki, czy Częstochowy, dla nich Matka Boża jest jedna i tyle. Przecież Kościół w ten sposób rujnuje swój własny Autorytet?!
    Tak więc ci sami Ludzie Polacy jeżdżą do Medjugorie, choć Kościół Katolicki zakazał pielgrzymek, ale nie, oni wiedzą lepiej, pod hasłem czcimy MARYJĘ bez problemu kalecząc jej Imię, jadą tam gdzie nie wolno, aby lekceważyć zupełnie postanowienia Woli Bożej, według której Tron z Nieba stanął w Gietrzwałdzie a nie w Częstochowie, nie w Górce Klasztornej, tylko w Gietrzwałdzie, w normalnym rzeczy stanie, władze kościelne uznając Wolę Bożą przenieśli by cały kult tam, gdzie Pan Bóg postanowił aby tak było, ale nie u nas, u nas rządzą Rabini, bo przecież to ich musi słuchać Stwórca, korząc się przed ich mądrością.”

  11. wanderer said

    Bez kropki ku przestrodze

  12. RomanK said

    W reklamowym esseju ani raz nie pada slowo …anynomizm….. Pada natomiast raz po raz falszywe…dziedzictwo literatury polskiej…mysli polskiej…etc…
    Co KTMac Glinski…jest tam polskiego????? kiedy kiedykolwiek bylo????
    Od poczatki do konca esoteryka i herezja zydowska, judajska..tylko i wylacznei dla Zydow i grupujaca tylko i wylacznie Zydow…. ze odstapiono od zasady zenia sie tylko wsrod zydow…to tylko dlatego ze zaczeto sie zenic tylko wsrod Frankistow….zamykano sie w swojej wlasnej kascie z odrzuceniem i chrzescijan i zydow ortodoxyjnych….praktykuja to do dzis!!!!!
    http://www.donmeh-west.com/
    Ani slowa prawdy o Dysputach Frankistow z Ortodoxyjnymi Rabinami w Katedrze Lwowskiej w obecnosci Bp.Dabrowskiego i protokolowane przez kannika ks. Gaudentego Pikulskiego…zapisane wiernie w ksiedz przez ks Pikulskiego wydanej w 1758 roku pod tytulem…. Zlosc Zydowska…a jakiej nawet neirozciete egzemplarze (PIEC KOPII) znajduja sie w Czytelni Rekopisow i Starodrukow BIblioteki KUL-u w Lublinie -jakie udalo mi sie zlokalizowac i po 12 latach poszukiwan odnalezc i przy pomocy Ojca Krapca….i pana H.Pajaka je skopiowc , byli oni pierwszymi Polakami, ktory je zobaczyl w oryginale!
    Nie powoluje sie na to dzielo pan Glinski mimo, ze powoluje sie wielokrotnie znany zydowski kabalista Sholem Geshom….i wielu innych rabinow…
    Oskarzenie o mordy rytualne padlo ze strony Frankistow….i jak sie okazuje….to rabini ortodoxyjni mowili prawde i ostrzegali slusznie Chrzescijan i Zydow -przed tak straszliwa herezja..ktora doprowadzila do ,.,.,.,.Komunizmu….ze wszystkimi tego konsekwencjami!..Komunizmu, ktory ewoluowal w Neokonizm Globalistyczny. Process doskonale opisany przez rabina Antelmana w ksiazce, jaka ukazala sie we niskim nakladzie w Israelu pod tytulem „Zniszczyc Poboznych”..w jezyku hebrajskim,.w latach 80tych,..
    Panie Glinski….to zadne mity!!!!! I pan o tym doskonale wie.

  13. ruler said

    Dodałbym tylko, iż we Lwowie nie było dysputy, lecz proces przed sądem biskupim i zakończył się wyrokami śmierci dla rabinów talmudycznych, zaś prowokacja w Wojsławicach miała frankistom posłużyć do pogrążenia przeciwników. Sami frankiści mieli przed sądem swego pełnomocnika, Polaka, bo nie znali języka polskiego. Być może dlatego do dzisiaj obciąża się chrześcijan o antysemickie legendy o zabijaniu dzieci dla żydowskich obrzędów.

    ——
    To nie żadne legendy.
    https://marucha.wordpress.com/2009/04/14/mamy-wierzyc-ze-to-tylko-spisek/
    https://marucha.wordpress.com/2009/04/18/mamy-wierzyc-ze-to-tylko-spisek-cz-2/
    https://marucha.wordpress.com/2010/01/13/co-sie-stalo-w-damaszku-1840/
    Admin

    https://marucha.wordpress.com/2010/01/13/co-sie-stalo-w-damaszku-1840/

  14. RomanK said

    Panie Ruler..dowod prosze????i zrodlo???
    Dlaczego pan wprowadza falszywe informacje????

  15. ruler said

    Źródło jest podane na pierwszym miejscu bibliografii, to Aleksander Kraushar dwutomowe dzieło po 400 stron, do przeczytania na http://www.polona.pl Pan wybaczy, ale trochę jest do wertowania, a pora późna, gdyby Pan zechciał … książka pasjonująca

  16. Zdziwiony said

    STOSUNEK ADAMA MICKIEWICZA DO X. X. ZMARTWYCHWSTAŃCÓW

    Mickiewicza wszyscy Towiańszczycy odstąpili. Zarzucali mu, że on „chciał naukę mistrza ubrać w języku poetyckim, stąd na rachunek Towiańskiego prawił brednie”. Wypierali się go teraz. „Adam – pisali – od lat kilku chodzi samowolnie bez żadnej spółki braterskiej z Towiańskim i z innymi braćmi”. Taka niewdzięczność musiała boleśnie dotknąć Mickiewicza. Gdyby nie Mickiewicz, nikt by za Towiańskim nie był poszedł. Dla Towiańszczyzny Mickiewicz odepchnął od siebie najlepszych swoich przyjaciół i na każdym kroku się kompromitował. To też zrażony tą niewdzięcznością, zaczął chłodnąć dla Towiańszczyzny. Ale już ani swojej twórczości, ani dawnego stanowiska wśród katolików nie odzyskał, choć r. 1853 mógł X. Terlecki zapewnić Piusa IX, że „Mickiewicz jest teraz oddanym i posłusznym Synem Waszej Świątobliwości”.

    – Tyle dobrego, co był zdziałał dawniej, a mianowicie: przyłożenie się do odrodzenia religijnego wśród Polaków i do powstania nowego Zakonu (tj. Zmartwychwstańców), zapewne przez P. Boga policzonem mu zostało i przeważyło to, co czynił raczej w pewnem zapomnieniu się, niż w złej woli.
    Ze Zmartwychwstańcami Mickiewicz nigdy nie zerwał. Wiedział on, że go kochali, rozumiał, że jeźli występowali przeciwko niemu, robili, by ratować wiarę, Polskę i jegoż samego.

    http://www.google.pl/url?url=http://www.biz.xcr.pl/files/Smolikowski-Stosunek-Mickiewicza-doCR.pdf&rct=j&frm=1&q=&esrc=s&sa=U&ved=0ahUKEwju146_iJXQAhWJiywKHUXgCTkQFggmMAM&usg=AFQjCNHLz3cUSFzHjiZGck6x7pTn1FF21Q

  17. TG said

    Pozdrowienie Radia Maryja jest takie jak było Zmartwychwstańców. ….i Maryja zawsze Dziewica.
    Ważna postać Zmartychwstanców
    http://historia_kobiet.w.interiowo.pl/teksty/makryna.htm

  18. ruler said

    ad 13 ; przepraszam za nieprecyzyjne zdanie o legendach. Miałem na myśli używanie tego argumentu przez żydowskie media przeciwko chrześcijanom, gdzie podaje się rzekomą absurdalność tego zarzutu i ciemnotę tych, którzy go używają.

  19. VA said

    W „Nie – Boskiej komedii” przechrztami nazywani są Żydzi, którzy pozornie przyjęli wiarę chrześcijańską.
    Celem przechrztów jest wytępienie religii chrześcijańskiej i narzucenie własnej – judaizmu:
    „Cieszmy się, bracia moi. – Krzyż, wróg nasz, podcięty, zbutwiały, stoi dziś nad kałużą krwi, a jak raz się powali, nie powstanie więcej. – Dotąd pany go bronią. (…)
    Na wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela – tylko tych panów kilku – tych kilku zepchnąć jeszcze w dół – trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża.”

  20. „Badacze zwracali uwagę na podobieństwa, jakie łączą „Nie-boską” i „Protokołami mędrców Syjonu” – słynnym antysemickim pamfletem z pocz. XX w. Według Janion dramat Krasińskiego [Nieboska Komedia] wydaje się pod wieloma względami jego poprzedniczką. – konkluduje Janion – Krasiński ufundował mit założycielski polskiego antysemityzmu. Jednocześnie spór, jaki wokół tego mitu Krasiński toczył z Mickiewiczem, badaczka uznała za kluczowy dla polskiego paradygmatu kulturowego nie tylko w XIX, ale i XX w. oraz dzisiaj.” kwalifikuje podstawowy Podręcznik Polityczny Młodzieży Żydowskiej, czym są Protokoły Mędrców Syjonu, jako Antysemicki Falsyfikat, co jest WYBRYKIEM. Aktem Założycielskim polskiego antysemityzmu jest nie Nieboska Komedia lecz Przestrogi dla Polski Staszica.
    W r. 1875 napisałem artykuł ZŁOTO SYBERII – Jakub Józef Frank. Frankizm był KONIECZNOŚCIĄ wobec UJAWNIENIA przez Lubomirskich Talmudu, zdobytego podczas rewolucji antyjezuickiej w r. 1666. Lubomirscy dostarczyli odpisy Talmudu z tłumaczeniem polskim królowi Augustowi II Mocnemu i carowi Piotrowi Wielkiemu, który to egzemplarz został wydany po rosyjsku jako JEDYNA PEŁNA EDYCJA TALMUDU. Egzemplarz Augusta Mocnego został zaś przetłumaczony przez hrabinę Cosel na niemiecki, z której to wersji korzystał Goethe. PROTOKOŁY MĘDRCÓW SYJONU są Polityczną Wykładnią Talmudu.
    Żydzi askenazyjscy czyli „asyryjscy” nazywali Żydów sefardyjskich FRANKAMI, od osadzonych w Paryżu przez Prawdzików w 896 r. Kapetyngów. Nazwa KAPA pochodziła od Ornatu jaki nosili ci dziedziczni opaci podparyskiego klasztoru. Była więc w rodzaju KARLA czyli Chłopca, jak nazywali Strażników Kaftana Bezpieczeństwa Merowingów Lechidzi.
    Żeby było ciekawiej to nazwa Franków-Francji pochodzi od Foroneusza z Wrocławia, wnuka Posejdona z Poznania, który budował Wspaniałą Kolonię dla swej żony Prahirii czyli ZACHWYCAJĄCEJ, bo sam był podobny do hipopotama. Wezwani przez Tartess-Tanger na pomoc przeciw PRADZE nad Renem ze Skandynawii Hellenowie-Grecy zabili Hipopotama w Koblencji więc Prahiria powróciła do Krokowa, który zaczęto zwać od Zachwycającej PRAGĄ. Hellenowie przywrócili Cudowi nad Renem starą nazwę KOLONIA od Deukaliona.
    Rosjanie uwolnili Franka z Twierdzy Częstochowskiej, gdzie mieszkał w zamku OLSZTYN kierując dystrybucją złota rosyjskiego, od czego nosił nazwisko Częstochower. Dostał Najlepsze rekomendacje ambasad państw zaborczych – jako Męczennik – co ułatwiło mu załatwienie tajnych kont szwajcarskich dla Katarzyny Wlk, która wykupiła przez nie władzę w Paryżu. Wiadomo Było, że burżuazja francuska uderzy na Ren, co zaszachuje Prusków, którzy będą musieli wycofać się z Gwarancji dla Kijowa.
    Frank podjął starania w Berlinie i Wiedniu o założenie państwa żydowskiego między Wisłą a Dnieprem, i to z pewnym skutkiem. Na skutek skandalu dyplomatycznego w Wiedniu musiał opuścić Brno i przenieść się nad Ren, gdzie był potrzebny w związku z DYNAMITEM Długu Ludwika XIV. Król Słońce pogrzebu nie miał, bo gdy lekarze orzekli, że stan jego jest Beznadziejny to poszła wieść, iż dług wewnętrzny Francji wynosi 2,5 miliarda luidorów – gdy był znacznie wyższy – więc kwiat arystokracji francuskiej pognał do swych obligacji i skryptów dłużnych.

  21. proto said

    Bardzo dziękuję adminowi za ten artykuł, co prawda trochę tendencyjny, ale ważne że w ogóle jest, bo powinien być początkiem głębokich studiów nad związkiem pomiędzy dziełem Jakuba Franka a upadkiem Polski. Zrozumienie tych związków jest kluczowe dla odzyskania niezależności i niepodległości.

  22. Peryskop said

    Przeraża łatwość, z jaką demagog Jakob Lieb vel Frank aka Dobrucki alias Czenstochower zmajstrował kult swej curcze Ewy, że ponoć aż car Aleksander I po bitwie pod Lipskiem w listopadzie 1813 nadłożył drogi z Frankenfortu (obecnie Frankfurt/M) do Offenbach, aby złożyć wizytę „naszej” Shekinah Jasnogórskiej.

    Re 20
    Słuszna uwaga.

    Ale czy pogłębionych studiów nad przyczynami upadku Polski nie należałoby zacząć od skoligaceniu Jagiellonów z Habsburgami, co miało umocnić naszą pozycję w Europie, a wyszło jak wyszło ?

    Jaki jest bilans naszych zysków i strat z sukcesywnego wystawiania nas przez zachodnich „aliantów” na odstrzał ?

    Oraz 2 kwestie techniczne :

    Znamienne, że pod oryginalnym artem przez dwa lata utrzymuje się jeden komentarz z 3 lajkami :


    Józef Kuleszyński • Uniwersytet Jagielloński
    Bardzo mi się podobają zarzuty autora , że Polacy nie wierzą w szczerość postępowania Żydów i ich szlachetnych intencji wobec polskich Goi !!! Podczas gdy gołym okiem widać szczerość , bezinteresowność i wstręt do dominacji nad Polakami szlachetnych , skromnych i altruistycznych Żydów.- Jeśli szyderstwo i pogarda jest objawem braterstwa i miłości to na pewno czuję oplatającą mnie waszą miłość,
    Lubię to! • Odpowiedz • ▲3 • 5 listopad 2014 23:55

    ===

    Re 1

    Skąd użytkownik Joannus powziął wiedzę, że to czaszka „diabła wcielonego” choć nie posiada wyrostków kostnych dla posadowienia poroża ?

    Prezentowaną fotkę autor Mikołaj Gliński przezornie obciął od góry, więc załączam całość :

  23. NC said

    „Artykuł zakłamany, reprezentujący profrankistowską wersję historii, negujący oczywiste fakty – admin”

    Dodam, że pełen blędów gramatycznych, składniowych i stylistycznych.
    Nie wiem, czy autor, p. Mikołaj Gliński, słabo zna polski, czy był zbyt leniwy, by zrobić korekte.

    Niemniej, dobrze, że p. Gajowy zamieścił ten tekst. Daje inspiracje do samodzielnego badania, jaka rolę odegrali w Polsce frankiści, i czy odgrywaja ja nadal.

  24. Yah said

    „Z czasem Polska staje się jednym z głównych elementów jego koncepcji teologicznej i historiozoficznej. „W Polsce ukryte jest wsze dobro całego świata” – mówił prorok. O co chodzi?”

    Chodzi o to, że wraz z Niemcami „patriotyczni” frankiści doprowadzając do rozbiorów Polski chcieli tu stworzyć nowa ziemie obiecaną. Proszę popatrzeć na granice zaborów. Ewidentnie ziemie rdzennie polskie były w rekach niemiecki – Austrii i Prus. Dlaczego frankiści tak nienawidzą Rosji? Bo poprzez Królestwo Polskie uniemożliwiała im realizację planów. Proszę zwrócić uwagę na:

    – ewidentną rusofobię Mickiewicza ( Mickiewicz lubił ale zapadników)
    – ciepłe powitanie „powstańców listopadowych” na ziemiach niemieckich
    – rolę Bismarcka w inspiracji powstania styczniowego
    – rolę niemieckiego agenta Piłsudskiego i Wielkopolskę jako miejsce tworzenia II RP ( stąd i z Pomorza pochodziło wiele rodzin frankistowskich).

    Na realizację planów trzeba było czekać do 1989 roku. Stąd wszędzie te aleje 25 lat wolności. Ciekawe czyjej ?

    .https://pl.wikipedia.org/wiki/III_rozbi%C3%B3r_Polski#/media/File:Partitions_of_Poland.png

    „Jasna Góra czyli nowa Góra Synaj

    Na podstawie oskarżeń, że Frank uważa się za Boga wcielonego, a jego konwersja nie była do końca szczera, mesjasza aresztowano i osadzono w klasztorze na Jasnej Górze. Faktycznie to właśnie tam – w stolicy polskiego katolicyzmu – powstała ostateczna wersja doktryny i nowatorska teologia Franka (on sam był z tego powodu znany był też pod pseudonimem Czenstochower), która nie uległa niemal żadnym zmianom aż do jego śmierci. Na czym polegała?

    Jak pisze Jan Doktór, w chwili uwięzienia Frank miał niewielkie pojęcie o katolicyzmie. Bliżej poznał go dopiero podczas 13 lat spędzonych w centrum kultu maryjnego na Jasnej Górze, gdzie musiał uczestniczyć we wszystkich nabożeństwach i uroczystościach kościelnych.”

    Teraz staje się jasne ( nawet w kontekście tych marzeń erotycznych Franka) skąd te masowe pielgrzymki do Częstochowy podczas których poczynały się „pielgrzymkowe” dzieci. Sam znam co najmniej kilka przypadków.
    Stąd te spędy maturzystów na Jasna Górę, którzy w kaplicy są już pijani i ledwo trzymają się na nogach. W tym kontekście trzeba spojrzeć na wszystko inaczej. Czy jest to jeszcze miejsce święte, czy nie trzeba to miejsce poddać egzorcyzmom, czy nie jest to celowa profanacja ikony Matki Boskiej.

    „I rzeczywiście tekst pełen jest dziwnych, komicznych opowieści z dzieciństwa i młodości przyszłego mesjasza i relacji o tym, jak już jako duchowy przywódca łamał zasady halachy i chytrze zmuszał do tego pobożnych Żydów.”

    Holocaust jawi się jako eliminacja ortodoksyjnych Żydów przez frankistów wspólnie z Niemcami. W takim razie frankiści mogli donosić na Żydów, a kto by sobie zawracał głowę pochodzeniem tego „polaka”.

  25. JO said

    Polecam do przeczytanie Ksiazke:

    The Jew in the Christian World by Hans Kosmala, Robert Smith

    Opublikowanej w 1942 roku Ksiazce, autorzy przedstwaiaja wizje majacej nastapic relacji Chrzescijanstwa i Judaizmu ( podstawy Nowego Porzadku Swiata..) , dochodzac do konkluzji, ze obie religie musza sie zliberalizowac i polaczyc pod egida mesjanskiego dzialania Zydow Kaplanow wszystkich ludzi.

    Ksiazka jest polityczno- teologicznym manifestem, ktory zostal zrealizowany przez Ojcow Soborowych progresistow i wdrozony na wielka skale przez Jana Pawla II, ktory w swym dlugim pontyfikacie, jak sie okazuje, mozna powiedziec z cala pewnoscia, ze CYTOWAL Slowa Kosmali i Smitha w swej Kaplanskiej – Biskupiej – Papieskiej „posludze”.

    Kto przeczyta te ksiazke, zostana mu „otworzone oczy” na to,… jak sie okazuje… – przeprowadzona i wciaz przeprowadzana wielka propagande synergizujaca Judaizm z Chrzescijanstwem jako juz liberalny Katolicyzm i liberalny Judaizm = Globalny Judaizm, ktorego punktem kulminacyjnym jest OSWIECIM i religia Holokaustu.

    W swietle tresci tej Ksiazki zaczynamy rozumiec o co chodzi tworcom wielkich „dziel” filowych II polowy XX wieku jak Beh Hor, czy Filmy o Mojrzeszu etc, etc

    https://polakortodoks.wordpress.com/2016/11/04/apostolska-pielgrzymka-cz-10-chrystus-jest-krolem-polski-biskupa-r-williamsona-do-polski-roku-panskiego-2016-przeslania-informacje/

  26. Boydar said

    Dzień dobry wreszcie, Panie JO.

    Ja rozumiem, że skoro nawet Pan Jezus wskazywał na profetyczne odniesienia w Piśmie, to i czasem wypada również nam zajrzeć tu czy tam. Czy jednak studiowanie listy „pobożnych” żydowskich życzeń to nie jest strata czasu ? Do czego to nam potrzebne ? To już lepiej Zajdla, Strugackich czy nawet Lema poczytać. Nie twierdzę przy tym, że wzmiankowany p. Robert Smith jest rzecznikiem Sanhedrynu; napisał co napisał, a właściwie to opisał.

    Jeśli człowiek zachowuje się w życiu przyzwoicie i konsekwentnie, to żadne cwane myki nie radzą.

  27. JO said

    Ja nie z soli i nie z roli , jeno z tego co mnie boli…

    Tak, troche „przysiadlem”, ale juz jestem🙂

    Dzien Dobry, Panie Boydar…

    I ja mialem zdanie, ze nie warto czytac „poboznych zydkow zyczen”, ale zdanie zmienilem po przeczytaniu tej ksiazki.
    Ten manifest polityczno/teologiczny w postaci ksiazkowej ukazal sie w 1942 roku, a wiec sama idea musiala byc daleko starsza , a przeciez nawiazuje do idei Franksistow.

    Ksiazka ta, z perspektywy czasu.., jest namacalnym dowodem na przygotowywana w tamtym czasie rewolucje w Kosciele Katolickiem. Jej rok wydania , w trakcie II wojny Swiatowej, obrazuje „podloze polityczno-teologiczne” Karola Wojtyly, ktory , zakladajac – w swietle dowodow…, – ze byl ZYDEM, musial studiowac i zachlysnac sie ta idea, ktora tak „wylal” na caly swiat chrzescian i zyow podczas swojej kaplanskiej poslugi.

    Poznajac po Owocach czlowieka, ksiazka Kosmali jest posrednim dowodem na zbrodniczosc Wojtyly i reszty liberalnych judaistow, do ktorych zalicza sie Syjonizm.

    Obnaza ta ksiazka nie tylko liberalny katolicyzm w wydaniu zydo-masonerii, ktora przejela Watykan, ale i kazde zydowskie srodowisko, ktore udaje chrzescian, lub dziala jako… – artysci…, biznesmeni, politycy, zurnalisci – „jaks mimochodem ” ( ha, ha)promujacy judeo-chrzesciajnstwo.

    W Rozancu Swietym modlimy sie o Poznanie Grzechu. Niezbicie, takie pozycje ukazuja geneze grzechu modernizmu i nie tylko tego grzechu… w KK.

    Pozdrawiam,
    J.

  28. Boydar said

    Panie JO, to wszystko prawda. tylko co dałyby unym te wszystkie spiski, gdybyśmy nie wspierali na siłę „swojego” proboszcza, który tyle tylko że w synagodze nie śpiewa. Albo nie szli głosować na jakichś kolejnych Bolków. Jest jeszcze parę objawów ale to szkoda nafty.

    Jest walka rzeczywista i jest wirtualna. Do konstatacji, że „ałtorytet” wali siarą nie są potrzebne żadne studia. Potrzebne jest proste żołnierskie wy-pier-dalać !

    Trzymaj się Pan.

  29. Dictum said

    Panie Gajowy, dobrze by było dać to na widoku, by część osób, które nie mogły pojąć sensu intronizacji Chrystusa na Króla, pojęły, dlaczego jest to ważne. Pamiętam, że chyba – wśród paru innych – P. Miet upierał się, że Chrystus i tak jest Królem, więc niepotrzebne wszystkie te zachody. A jednak bardzo potrzebne.

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2392

  30. WPK said

    Artykuł „mistrzowsko” ślizga się po temacie, Mnie od długiego czasu frapują pewne paralele losów Franka i niejakiego Gelfanda vel Parvusta. Poszukuję też informacji o „transferze” dóbr ziemskich z rąk polskich we frankistowskie np. po Powstaniu Styczniowym.

  31. Marek Fl said

    [Artykuł zakłamany, reprezentujący profrankistowską wersję historii, negujący oczywiste fakty – admin]
    A ja myslalem ze Marucha to porzadny gosc i nie pozwala zasmiecac Gajowki takimi smieciami

    ——
    A ja nie myślałem, że będę musiał po raz siedemset czterdziesty szósty wyjaśniać, po co zamieszczam takie artykuły.
    Admin

  32. TG said

    Ad 31. Korektorką prawdy jest historia, więc dla pożytku pan może zamieścić swój punkt widzenia a nie oceniać poziomu portalu. Tak postępują ci co maja odruchy Pawłowa.

  33. Joannus said

    Ad 22
    Ponieważ uzasadniają to skutki i samo w sobie diaboliczne ”dzieło” onegoż osobnika.

  34. Nikt tu nie wspomniał książki Mateusza Miesesa „Polacy- chrześcijanie pochodzenia żydowskiego”, szkoda. Kto jeszcze nie czytał- polecam.

  35. markglogg said

    No to jeszcze dorzucę, przy okazji tych „frankistów”, co o problemie „Zżydzenia się” Polaków pisał ze dwadzieścia lat przed Ignacym Krasińskim, Jan Ursyn Niemcewicz. Cytuję z mej pracy doktorskiej na UŚ w Katowicach pt. „‚Antyzoologiczna’ filozofia społeczno-polityczna Noama Chomsky’ego” (Editions de Lamarck, Kraków 2002)

    Addendum 2 do rozdziału VI

    Karol Marks i (byli) marksiści wobec istoty judeochrześcijaństwa

    (…) Według Marksa, w sytuacji gdy wszystkie wyznania w USA stały się równouprawnione, w sposób naturalny religią dominującą stał się judaizm, ze wszystkimi tej kultury negatywami, a w szczególności z ponoć żydowską wiarą w “dominującą rolę pieniądza”. W szczególności Karol Marks pisał w omawianym już z okazji marksistowskiej krytyki Praw Człowieka eseju “Zur Judefrage” [29] z roku 1844: Jaki jest świecki kult Żyda? Handel. Jaki jest jego świecki bóg? Pieniądz. Otóż właśnie, emancypacja od handlu i pieniądza, a zatem od praktycznego, rzeczywistego żydostwa, byłaby auto-emancypacją naszych czasów.
    To marzenie Marksa (i marksistów) o praktycznej, polegającej na likwidacji finansowo-ekonomicznego terroru, “dejudaizacji świata”, zostały w znacznym stopniu zrealizowane w okresie trwania Związku Radzieckiego. Każdy, komu udało się w tym okresie przebywać na terenach Kraju Rad, z łatwością mógł sprawdzić, jak niewiele tam było sklepów, banków, oraz innych, na pozór użytecznych instytucji, które się kojarzą, by użyć słów Chomsky’ego, “z cywilizacją właściwie rozumianą”. (Natomiast w Polsce, okresie trzech ostatnich dekad wieku XX, zarówno znaczenie handlu jak i pieniądza uległo tak gigantycznej hipertrofii, że z punktu widzenia marksizmu winniśmy mówić wręcz o “zjudaizowaniu się” – lub “zżydowieniu”, była kiedyś taka sekta w Rosji – szerokich mas Polaków, już od czasów Gierka przyuczanych do zasad komercji. To obecnie dominujące zjawisko społeczne jest jak gdyby realizacją proroczej satyry Rok 3333 Ursyna Niemcewicza, który przewidywał, że z czasem Polacy po prostu zamienią się w Żydów*.)

    * Dane z artykułu Silke Lent „Obcy, ale swoi” przedrukowanego przez Forum nr 15/2001. Autorka pisze Niemcewicza prześladował pewien koszmar. W swej satyrze „Rok 3333” – którą później polscy antysemici mieli powielać jako czarną wizję Judeopolonii – naszkicował on kraj, w którym to nie Żydzi przeistoczyli się w Polaków, tylko Polacy stali się Żydami. Możemy w tym dostrzec (…) rozkład polskiej kultury i tożsamości w wyniku jej stopienia się z kulturą i tożsamością żydowskich sąsiadów. Warto tu dodać, że dokładnie tak widzi dzisiaj polską rzeczywistość daleki krewny autora tej pracy. Spotkany raz na Bachledzkim Wierchu koło Zakopanego, gdy wypasał resztki swych owiec, pożalił się autorowi: „co się dzisiaj porobiło. Dawniej handlowali żydzi a górale zajmowali się gospodarką, dzisiaj handlują górale, a ich pola leżą odłogiem”. Ta celna uwaga oczywiście nie ma prawa przebić się w „polskojęzycznej” wielkonakładowej prasie.

  36. Życia prawdziwie duchowego w nas nie ma. Dlatego nie widzimy tego, co widzieć powinniśmy. Nie potrafimy dostrzec obłudy, kłamstwa, oszustwa… Żeby to dostrzec potrzebne nam są wyroki sądów…

    Duchowość, to nie paciorki klepane bez końca… to nie wiara, że intronizacja załatwi nam cokolwiek… To trwanie przy prawdzie w każdej sekundzie życia… Duchowość narodu, to średnia arytmetyczna nas wszystkich – nie Gajowych! nie Krąpców! nie Dmowskich! – nas wszystkich…

    Gdyby jakiś przyzwoity Polak sprzed stuleci wstał dziś z grobu, spojrzał na nas… splunąłby i wrócił do grobu…

  37. Shrek said

    „Żeby osiągnąć frankistowski ideał, trzeba więc było przyjąć zewnętrzną szatę Edomu, czyli chrześcijaństwo„- w mordę z kopa za to zasyczenie.

    „W pole Edoma, czyli do Polski…„- polin gnoje robią se wyraj..

    „ Ezaw (a także Edom – synonim Rzymu i chrześcijaństwa) – według tego badacza – to w systemie Franka nieujarzmiony strumień życia, będący wyzwoleniem spod ograniczeń wszelkiego prawa.„ – Ezaw z Edomu `synonim` zydowiny nie Rzymu.

    To zaledwie parę z ciętego kutasa idiotyzmów.

    Bzykliwy artykuł jak i koncepcja stająca się faktem o zydo polonii żydów chrześcijaństwie i wspólnym Bogu.

  38. Peryskop said

    Panie Maćko, proszę nie zwalać na „wszystkich”, i nie straszyć opluwającym halloweenem.

    Pan JOrtodox polecił w #25 książkę „The Jew in the Christian World” z 1942 roku – źródło programowe wielkiej wagi, bo na naszych oczach konsekwentnie realizowane.

    Z udziałem „przewielebnych” kolaborantów – a jakże !

    Re 33
    Że skutki frankizmu są diaboliczne – to fakt.

    Markglogg #2 zasadnie wytknął brak w referencjach cennej analizy z roku 2010 : „KAROL, ADAM, JAKUB”. Bowiem ks. Francesco Ricossa ukazał nieco więcej satanistycznych elementów frankizmu.

    Ale mamy oto kolejny dowód na to, że diabły nie miewają rogów.

    Per analogiam – nie każdy przepięknie zwiastujący jest aniołem.

    Lecz proszę zwrócić uwagę jakie „świente anioły” wspierały „diabła wcielonego”.

    Katolicki biskup diecezji kamieniecko-podolskiej 1742-1757 hr. Mikołaj Dembowski (ur. ok. 1680, zm. 17 listopada 1757), zaufał zdrajcom swej religii i otoczył opieką heretyków – kupca Jakuba Franka i jego zwolenników – żydów anty-talmudystów, gdyż wciąż wyznawaną przez nich świętą księgę Kabały, Zohar, uznał za niesprzeczną z chrześcijańską doktryną o Trójcy.

    Trudno nie zauważyć naiwności biskupa MD – syna sędziego Ziemi Płockiej, brata biskupa włocławskiego oraz drugiego brata – biskupa pomocniczego kujawsko-pomorskiego, sekretarza królewskiego i pisarza wielkiego koronnego, posiadacza licznych beneficjów kościelnych, m.in. kanonikatów warszawskiego, płockiego i krakowskiego oraz probostwa w Sochaczewie i Bielsku, odznaczonego w 1753 Orderem Orła Białego. Biskup MD postępował tak, jakby nie znał opinii ewangelicznych Chrystusa o wiarołomstwie żydów, jakby nie słyszał o faktycznych przyczynach wypędzenia żydów z Hiszpanii w 1492 roku, oraz jakby nie znał historii marranów i donmeh.

    Bp Dembowski w roku 1757 zorganizował religijną dysputę z udziałem rabinów tradycjonalistów oraz Franka i jego zwolenników, która zapoczątkowała ostry spór. Biskup ponoć nakazał spalenie wszystkich ksiąg Talmudu w Polsce i podobno zniszczono 10k egzemplarzy. Ale bp Dembowski zmarł w tym samym roku, jego parasol znikł, więc anty-talmudyści z Frankiem na czele w obawie przed odwetem zbiegli na Wołoszczyznę, gdzie przeszli na islam.

    Po tym kolejnym wiarołomstwie Franka i jego sekty, uzyskali oni jednak edykt króla Augusta III gwarantujący im bezpieczeństwo. W 1759 roku w wielu miejscach Polski poczynając od katedry lwowskiej przyjęło chrzest podobno 20k frankistów, dostępując tym samym szlacheckiej godności, natomiast w duchu pozostając w większości żydami.

    Muzułmanin Frank ochrzcił się (powtórnie ?) w 18.11.1759 w warszawskiej archikatedrze św. Jana, przyjmując imię Józef i przy okazji nazwisko Dobrucki, a jego ojcem chrzestnym – za pośrednictwem starosty Bratkowskiego – był król we własnej osobie August III Fryderyk z dynastii Wettinów, elektor saski, król Polski 1733-1763.

    Zastanawia zbieżność czasowa działalności Franka z I rozbiorem Polski – a może jest w tym i jakiś związek przyczynowo-skutkowy ?

    Bo jest faktem, że po 13-letniej aktywności w warunkach uwięzienia (początkowo w zakonie kamedułów na warszawskich Bielanach, potem w częstochowskim zakonie paulinów) został odbity przez rosyjskiego generała Aleksandra Ilicza Bibikowa po zdobyciu Jasnejgóry z rąk konfederatów barskich w sierpniu 1772. Frank na Morawach pojawił się dopiero w 1773, więc ciekawe co porabiał przez kilka miesięcy ?

    Podobno w pertraktacjach z Rosjanami jeszcze z Jasnejgóry za uwolnienie oferował im nawrócenie 200k Żydów na prawosławie. Czy dotrzymał ?

    W 1773 Bibikov został wysłany przez carycę Katarzynę II do zdławienia chłopskiego powstania pod wodzą Kozaka Jemieliana Pugaczowa, ale zmarł na cholerę w Bugulma w Tatarstanie wiosną 1774, zanim 4 miesiące później zdradzony Pugaczow dostał się w ręce marszałka Aleksandra Suworowa.

    A Jakub Frank osiadł w Offenbach k/Frankfurtu i w 1788 i 1789 przeżył dwa ataki apopleksji, po których udało mu się powrócić do zdrowia. Jednak trzeci udar okazał się śmiertelny i Frank zmarł 10.12.1791 w wieku 65 lat.

    Na podstawie GNM/GH dr Hamera można by te udary interpretować jako skutek konfliktu psycho-biologicznego : „utrata twarzy” i/lub „być zrobionym na wariata”.

    Tego typu konfuzja jest tu zasadna, bo Frank uznając się za mesjasza głosił swą nieśmiertelność. Ponadto bezskutecznie próbował wśród wyznawców znaleźć swego następcę i chciał przekazać sukcesję swym dzieciom : Józefowi, Rochowi i Ewie. Lecz żaden z kandydatów nie posiadał jednak odpowiedniej charyzmy, a może raczej tupetu, ażeby podtrzymać funkcjonowanie sekty.

    Czyli rzeczywiście stracił twarz i zrobił z siebie wariata.

    Ale co namieszał, to namieszał.

  39. Yah said

    Ad 38

    Karol Wojtyła kontynuator tradycji Mikołaja Dembowskiego czyli jak to sami zainteresowani mówili „Nasz papież”

  40. Adam Mickiewicz był prawdopodobnie wolnomularzem. Jego „Dziady” są bluźniercze.

  41. NICK said

    A skąd, rurka pokręcona wielekroć, wedle swego ogona, WIE, że jego lucyfer winien posiadać wyrostki kostne? Na czaszy?

    Przestań memłać. Kto wie ten zna.
    Znasz pan anatomię lucyfera?

    Bo fizjologię to owszem. Żeby szczać to trza wyciągnąć ‚wyrostek’.

  42. jjj said

    24 „ewidentną rusofobię Mickiewicza ( Mickiewicz lubił ale zapadników)”. Czy to – propagowana przez Żydów – sugestia o żydowskim pochodzeniu Mickiewicza?
    Historycy rozprawili się z sugestiami, że jego matka Majewska, była z rodziny neofickiej – byli Majewscy neofici i Majewscy polska szlachta. Nawet zdaje się, jak ktoś lubi „wostoczników”:), też to zbadał jakiś historyk białoruski

  43. Yah said

    Ad 42

    Nie, to tylko sugestia jaki nurt popierał Mickiewicz. A przeciwnikami zapadników byli słowianofile. Jasne ?

    Nie ważne czy matka z tych czy z tamtych Majewskich ważne do czego utwory Mickiewicza popychały, jaki nastrój w narodzie wywoływały i jakie tego były skutki. Niestety skutki pisania Mickiewicza są odczuwane do dziś. Zapadnicy kontra słowianofile – interesy Zachodu kontra interesy Polski i Polaków – wysługiwanie się obcym mocarstwom kontra polska racja stanu.

    To są skutki czytania i zachwytów nad Mickiewiczem. To taki XIX Wajda mieszający polakom w głowach.

  44. NICK said

    Tak. Yah. (43).

  45. Boydar said

    Posrało Was. Kto w życiu przyj.ebie sąsiadowi bo dręczy kota, tylko dlatego że się naczytał „O Kocie w butach” czy „O Kocie który jeździł koleją”. Nie wierzę w cuda. Czytać sobie można; a jak Ci Ojciec albo Matka sznurem od żelazka nie wytłumaczy, to i tak nie zrozumiesz.

    Skąd czerpiemy przekonanie, że literatura Mickiewicza miała aż tak przemożny wpływ na postawy. Dla mnie to jeszcze jedna haggada. Z ta lieraturą i jej rolą, to jak z partiami politycznymi czy pionkami na szachownicy; nie ma, to nie ma czym grać. A une bez tej gry gów.no mogą.

  46. jjj said

    43 Może nie był „zapadnikiem” (skąd takie rosyjskie określenie w użyciu?) tylko nie chciał/ciężko było być „słowianofilem” w tamtych czasach (nawet jeśli do wywołania powstania listopadowego, przyczynili się frankiści, podobnie jak wiele osób/środowisk było przeciwnych powstaniu warszawskiemu, ale to nie znaczy, że byli zakochani w Niemcach, bądź uważali by się jakoś na nich opierać, szczególnie AD 1944). Nie za bardzo mógł Mickiewicz przewidzieć,, że cara zabije za 100 lat żydobolszewia, więc trzeba wesprzeć carską słowiańską Rosję, szczególnie, że raczej nie wymyślił sobie kibitek. Nie można, moim skromnym zdaniem, wyabstrahować Mickiewicza z jego czasów.
    I nie zmienia tego poglądu, mój inny pogląd, że warto było przeciągnąć statut Królestwa Polskiego z lat 1815-1830, nieco dłużej, pewnie by się udało. Od tego są politycy, a nie dwudziestokilkuletni, trzydziestoletni poeta (nie chce mi się sprawdzać, ale chyba był 1798 rocznik). Nie wiem zresztą czy oddziaływał – nawiązując do wpisu 45 – pod koniec lat dwudziestych, ale z pewnością nie oddziaływał, na początku lat 20-ch, gdy już sie kształtowały różne „konspiracje”…
    No, ale to tylko taka dygresja, czyli nie było sugestii, że AM był „frankistą”….

  47. Yah said

    ad 6

    Bo takiego w stosunku do Rosjan o takich poglądach się używało. Może Pan sobie przetłumaczyć na okcydentalistów – jak Panu pasuje.

    „Nie można, moim skromnym zdaniem, wyabstrahować Mickiewicza z jego czasów.”

    No i na tym polega problem Mickiewicza, ze nie potrafił się „wyabstrahować” ze swoich czasów i swoje fobie, urazy przekazał kolejnym pokoleniom, które to z kolei nie wywołały niczego dobrego.

    „Nie za bardzo mógł Mickiewicz przewidzieć,, że cara zabije za 100 lat żydobolszewia, więc trzeba wesprzeć carską słowiańską Rosję, szczególnie, że raczej nie wymyślił sobie kibitek.”

    No właśnie drogi Panie nie będę robił Panu wykładu z filozofii rosyjskiej – nie mam sil i czasu. Niestety to działania inteligencji rosyjskiej ( której poglądy były bardzo często zbieżne z poglądami Mickiewicza) doprowadziły do zabójstwa cara i …. Rosjanie zdają sobie z tego sprawę – napisano o tym wiele książek. Polacy niestety nie zdają sobie sprawy z . wpływu literatury romantycznej na doprowadzenie Polski do skraju zagłady. Prawie NIKT tego nie analizuje, a to jest podstawowa analiza, która pozwala odpowiedzieć na pytanie dlaczego Polska jest w takim stanie w jakim jest ? Dlaczego nikt nie szanuje Życia Polaków. ? No i dochodzimy z powrotem do związków „przywódców polskich” z bohaterami artykułu. Bez tego nigdy nie odpowiemy na ostatnie z pytań.

    Wie Pan kibitki i Syberia to dobra rzecz. Współcześnie też wartałoby tego lub owego wsadzić i wywieźć żeby …. chronić Polskę przed szkodnikami. Niestety w Polsce nie ma ani kibitek ani Syberii

  48. Yah said

    Miało być ad 46

  49. jjj said

    47 Wiesz, co drogi Interlokutorze – może Ci jeszcze odpowiem, ale teraz krótko. Nie możesz, nie potrafisz odpowiedzieć normalnie, wyrazić opinię po prostu, tylko próbować pouczać, próbować stosować ton protekcjonistyczny, bo przeczytałeś coś tam o rosyjskiej filozofii i stosujesz jakieś zwroty dotyczące rosyjskiej filozofii/historii? Jakoś wolę o poczytać o „naszych przyjaciołach na ż:) i ich wpływie na historię Rosji, Polski czy Europy. I – dodam – przez stosowanie takiego tonu, nie możemy – Polacy – się dogadać między sobą. Ku zastanowieniu, pozdrawiam

  50. jjj said

    47 Chyba jednak trudno stosować wobec Mickiewicza terminy dotyczące rosyjskich ruchów/prądów – a pisałeś, że był „zapadnikiem” – bo jakby nie był Rosjaninem….

  51. jjj said

    47 Sadzę też – może się mylę – że Twoja wiedza pochodzi z ksiązek Ludwika Bazylowa lub podobnych, względnie Tatiany Graczowej:), ale nie wertowania petersburskich archiwów, więc….:))

  52. watazka said

    Hej, witch is dead!!!!

    the witch is dead Oz remix – YouTube

  53. Yah said

    Ad 49, 51, 52

    Chłopcze, po pierwsze nie jestesmy na ty.

    Po drugie, żeby móc dyskutować musimy reprezentować podobny poziom, a Pan nie dość, że nie rozumie znaczenia polskich słów ( „stosować ton protekcjonistyczny” .http://sjp.pl/protekcjonizm) to jeszcze nie uważnie czyta to co napisałem (a pisałeś, że był „zapadnikiem”) – napisałem – „ewidentną rusofobię Mickiewicza ( Mickiewicz lubił ale zapadników)”. Ty Pan napisał „Może nie był „zapadnikiem” (skąd takie rosyjskie określenie w użyciu?)”

    Po trzecie skąd Pan wie co czytałem. Nie trzeba wertować archiwów petersburskich można przeczytać Hercena, Bakunina czy Chomiakowa lub nawet opracowania Łossskiego.

    Po czwarte ” Sadzę też – może się mylę – że Twoja wiedza pochodzi z ksiązek Ludwika Bazylowa lub podobnych, względnie Tatiany Graczowej:)”, a Pan umie czytać w myślach ?

    Po piąte , jak piszesz „poczytać o „naszych przyjaciołach na ż:) i ich wpływie na historię Rosji,” możesz czytając „200 lat razem” Sołżenicyna jak Pan przeczyta to ….. spokornieje.

    Po szóste – „nie możemy – Polacy – się dogadać między sobą” . My Polacy dogadujemy się. Dogadywanie nie polega na tym, że przyznajemy racje tym , którzy racji nie mają, ba nie maja nawet argumentów.

    A ton , którego używam to nazwałbym mentorskim.

    Pozdrawiam, bez odbioru …. i na drugi raz proszę się nie fraternizować ze mną.

  54. Yah said

    Ad 51

    Jeśli mogę coś polecić na początek to właśnie wspomnianego Sołżenicyna, wszystko Bierdiajewa ( bo przeanalizował dokładnie wpływ filozofii rosyjskiej na powstanie jak Pan to ujął „żydokomuny” a już zupełna podstawa jest „Historia filozofii rosyjskiej” Łosskiego. Ta lektura pozwala mniej więcej zorientować sie w niuansach filozofii rosyjskiej i jej wpływie na historię Rosji i Polski.

  55. Yah said

    Ad 45

    Panie Boydar bo MIAŁA. Weź Pan przeczytaj Dziady jak bym słuchał …..Macierewicza.

  56. Yah said

    Ad 46 jeszcze

    „mój inny pogląd, że warto było przeciągnąć statut Królestwa Polskiego z lat 1815-1830, nieco dłużej, pewnie by się udało. Od tego są politycy, a nie dwudziestokilkuletni, trzydziestoletni poeta”

    Ale to właśnie dudziesto- trzydziestolatkowie wywolali powstanie listopadowe ZABIJAJĄC polityków ( generałowie – Stanisław Trębicki, Maurycy Hauke, Stanisław Potocki, Ignacy Blumer, Tomasz Siemiątkowski ), którzy nie chcieli się do nich przyłączyć.
    Chciani jak Pan to ujął „przeciągnąć statut Królestwa Polskiego z lat 1815-1830, nieco dłużej” ale rówieśnicy Mickiewicza nie pozwolili.

  57. Yah said

    Początek XIX wieku. Idea starego Staszica i idea Mickiewicza- Wysockiego. Wygrała ta druga ….. z jakimi konsekwencjami. Pewnie Mikołaj I miał co innego na myśli ale niestety jego słowa okazały się dla POLAKÓW prorocze:

    „Nie wiem, czy będzie jeszcze kiedy jaka Polska, ale tego jestem pewien, że nie będzie już Polaków’

    A wystarczyło zaufać panu Bogu że nie da zrobić nam krzywdy a nie , jak czasami pisze Pan Boydar, kombinować.

  58. Yah said

    Jak kiedyś napisał Pan Boydar słowa potrafią zabijać. Powinien się nad tym zastanowić nawet taki Mickiewicz. Niestety Pan Boydar urodził sie za późno bo by Adama naprowadził na właściwe ścieżki. Dla mnie ewidentny jest związek Konrada Wallenroda z wybuchem powstania listopadowego, a jak już udało się zniszczyć to co udało się, dla zachowania substancji biologicznej narodu, stworzyć podczas Kongresu Wiedeńskiego to olaboga – Litwo ojczyzno moja ( sic! Litwo nie Polsko )

    I jeszcze jeden ciekawy fakt. Aleksander chciał stworzyć Królestwo Polskie wraz z Wielkopolską i objąć nim większość ziem zamieszkanych przez Polaków. Sprzeciwiły się a jakże – Austria i Wielka Brytania. I teraz po wybuchu powstania( za Wikipedią):

    „Według ustaleń Banku Polskiego Prusy wraz z Cesarstwem Austriackim i innymi państwami niemieckimi zatrzymały bądź skonfiskowały 50 tysięcy karabinów, 3 tysiące par pistoletów, 4 tysiące szabel, 40 tysięcy luf karabinowych, 22 tysiące zamków, 51 tysięcy funtów prochu, 355 tysięcy funtów saletry zakupione we Francji i Wielkiej Brytanii na potrzeby powstania.”

    Zakupione we Francji i Wielkiej Brytanii – po co, za czyje pieniądze, w jakim celu ? Przecież logicznie myśląc i znając politykę Mikołaja I możny byłoby pewnym, że zwycięstwo powstania jest NIEMOŻLIWE i że jego wybuch tylko POGORSZY sytuacje Polaków.

    To po co to finansowanie przez Francję i Wielka Brytanię ? Tylko po to by jak największą ilość naiwnych Polaków wykończyć. I tak wkólko to samo od 200 lat ….

  59. Boydar said

    Czytałem, Panie Yah; jak woda po kaczce. Ja mam inne ramki, na mnie to nie działa.

    I o to chodzi z tymi ramkami. Jeśli twoim Przyjacielem jest Jezus, to żadnego lepszego parasola nie nada.

  60. Yah said

    ad 60

    Panie Boydar ale ….. na innych działa, szczególnie tych bez parasola lub z dziurawym parasolem WIARY. Tylko pytanie jak działa ? Żle działa, bo niszczy rozum odbiera i doprowadza do samozagłady NARODU. Przecież o to w tym chodzi – wmówić, że piękne, że kazdy madry kulturalny Polak powinien …… i sączyć do mózgów jad samozagłady.

    Ja to tak odbieram, może się mylę ale skutki tego „czytania” są ogólnie znane i aż nadto widoczne.

    Ale z ramkami, parasolem i Przyjacielem to ma Pan jak zwykle rację

  61. Yah said

    Ad 59 miało być. Wychodzi, że gadam do siebie😉

  62. Boydar said

    Pod wszystkich rąk nie podstawi, Pani Yah, z jakiej zresztą racji. Podstawmy ręce pod nasze Dzieci, pod siebie. A reszta ma WIEDZIEĆ, że jest opcja. Wybór należy do nich.

    Wie Pan, ile miliardów już poszło od początki stworzenia do piachu ? Ja nie wiem, ale wygląda, że dużo. Czym się różnią od tych, które dopiero pójdą ? Umiera nam ukochana osoba, łzy, smutek, żal. Ale tylko Chrystus daje gwarancje, że łzy obeschną. Nic więcej nie chcę, to mi wystarcza. Jedynym warunkiem jest zaufanie i dyscyplina. Jak w rozdzielni wysokiego napięcia.

  63. Yah said

    Ad 62

    ja zawsze Pani Boydar myślę, że wszyscy ludzie są tacy jak ja. Może i mam tendencję do mentorskiego tony ale jak niejaki Boydar mnie op…ył to zastanowiłem die – dlaczego i czy aby on nie ma racji. Nie upieram się przy swoim gdy nie mam racji. A ludzi ….. ludzie są inni – gotowi pójść do piekła byle udowodnić ( komu?) , że ich było na wierzchu. Ja nie jestem w stanie tego zrozumieć.

    „Jedynym warunkiem jest zaufanie i dyscyplina. Jak w rozdzielni wysokiego napięcia.” Wiem coś o tym ojciec elektryk stawiał rozdzielnie w latach 50-tych.

  64. Boydar said

    Dzisiaj jeden z moich nielicznych Kolegów, stwierdził co następuje – masz rację, przyznanie się przed samym sobą, że się było w danej sprawie idiotą, rozwiązuje całą masę problemów, łącznie ze spokojem wewnętrznym. Na to ja Mu na to – a czym jest spowiedź ? Kapłana twoje grzechy g. obchodzą. Kolega mię na to – o k. , o tym nigdy nie pomyślałem.

    Rozmowa była jaka była, gdyż Kolega jest „średnio” wierzący; ale pracuję nad nim 🙂

  65. Yah said

    Ad 64

    Ale jak ludzie mogą to pojąc skoro słyszą o wybaczaniu i miłosierdziu a nikt nawet się nie zająknie, że warunkiem niezbędnym od którego się zaczynać powinna jakakolwiek rozmowa jest przyznanie się – tak zrobiłem ( – am) źle.
    To jest iście diabelskie – mam być miłosierny , mam wybaczać i to zwalnia mnie od pokajania się. Ja tak odbieram postępowanie współczesnych ludzi.

  66. Boydar said

    Ludzie żeby zacząć myśleć, muszą dostać w p…zdę. Tak żeby aż trzeszczało. Wtedy, jeśli są ludźmi, przychodzą i do rozumu i do wiary. Kiedy już przyjdą, rozglądają się w szczegółach. Szczegółów jest sporo, żeby się nie pogubić, potrzebny jest drogowskaz, nauczyciel, autorytet. wybito praktycznie wszystko. Ale przyroda swoje zrobi🙂

  67. Zdziwiony said

    Anegdota o dyskusji między emigrantami w Paryżu, kiedy Mickiewicz zarzucił wojskowym, że nie broniono do końca Warszawy „choćby miały z niej pozostać tylko gruzy i zgliszcza”. Odpowiedziano mu: „Po to byś Pan, Panie Mickiewicz, mógł siąść na zgliszczach i opiewać ruiny”.

    Politykierzy żywią się cudzym nieszczęściem. karmią się opiewaniem klęsk, ich rozpamiętywaniem żyją. Mamy tego najjaskrawszy przykład w postaci „zbrodni smoleńskiej”. Ich „program” to połączenie negacji z kultem katastrof narodowych. Brak programu pozytywnego, brak myśli o wychowaniu narodu w „kulcie” politycznego racjonalizmu i realizmu.

    Święty kucharz od Hipciego
    Wszyscy święci, hej, do stołu!
    W niebie uczta: polskie flaczki
    wprost z rynsztoków
    Kilińskiego!
    Salcesonów misa pełna,
    Świeże, chrupkie
    Pachną trupkiem:
    To z Przedmurza!
    Do godów, święci, do godów,
    Przegryźcie Chrystusem
    Narodów!
    (Tadeusz Gajcy; wiersz znaleziony przy poecie po śmierci 16.VIII.44)

  68. Yah said

    ad 67

    „Anegdota o dyskusji między emigrantami w Paryżu, kiedy Mickiewicz zarzucił wojskowym, że nie broniono do końca Warszawy „choćby miały z niej pozostać tylko gruzy i zgliszcza”. Odpowiedziano mu: „Po to byś Pan, Panie Mickiewicz, mógł siąść na zgliszczach i opiewać ruiny”.”

    Piękna pointa , jeśli chodzi o Mickiewicza.

    Dziękuje Pan, Panie Zdziwiony. Pozdrawiam

  69. Zdziwiony said

    Dziękuję Panie Yah za uznanie.

  70. Yah said

    Ad 69

    🙂

  71. Yah said

    Ad 66

    „Ludzie żeby zacząć myśleć, muszą dostać w p…zdę. Tak żeby aż trzeszczało. Wtedy, jeśli są ludźmi, przychodzą i do rozumu i do wiary.”

    Panie Boydar genialne. Proszę zwrócić uwagę na ostatnie 25 lat „wolności” robią wszystko by było źle, ale nie aż tak źle jak Pan napisał. Jak tragiczne bezrobocie to …. możliwość emigracji. Jak zapaść demograficzna to …. 500+ ale dla wybrańców. Jak demoralizacja to przymykanie na to oko przez kościół – gasną latarnie przy tym co ludzie dawniej zwykli byli traktować jako drogowskazy. Czyli to wszystko po to by, jak Pan napisał, ludzie nie przyszli do „rozumu i do wiary.”

    A jak nie przychodzą do rozumu i wiary to pogrążają się w tym bagnie coraz głębiej. Zaraz nie będzie czasu na rozglądanie, trzeba będzie chwytać którejś gałęzi, która pozwoli na wydobycie się z bagna. Tylko której ? Bergolio mówi, że wszystkie są żywe i nadają się do wydostania z bagna , ale my wiemy, że jest tylko jedna. A przecież dla większości „chodzących” do kościoła papież to prawie święty i nie podlegający żadnej krytyce, który zawsze mówi prawdę.

    Szkoda ludzi ( a właściwie ich dusz) i szkoda Bergolia – cały czas zastanawiam się co on tak naprawdę sobie myśli. Nie zdaje sobie sprawy, nie czuje żadnej odpowiedzialności za owczarnię ? Jak tak sobie pomyślę o tym wszystkim to czuję …. przerażenie.

Sorry, the comment form is closed at this time.