Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jak do Polski chrześcijaństwo wprowadzano

Posted by Marucha w dniu 2016-11-08 (wtorek)

Ołtarz ofiarny przedchrześcijańskiej świątyni (trebiszcze) na Górze Dobrzeszowskiej, w Górach Świętokrzyskich. Fot. autora

[Artykuł dość kontrowersyjny, choć nie zawiera jakichś specjalnych ataków na Kościół – admin]

Chrzest Polski w 966 roku, dusza Polaka to dusza katolika, twierdzą biskupi; ale kiedy tak naprawdę zwykli obywatele Polski przyjęli chrześcijaństwo?

Pierwszą styczność mieszkańców ziem dzisiejszej Polski z chrześcijaństwem można datować na rok około 880. Te kontakty opisano w Żywotach świętego Metodego, Legenda Panońska:

„Był zaś w nim [Metodym] także dar proroczy, tak że spełniało się wiele przepowiedni jego, z których jedną lub dwie opowiemy. Książę pogański, silny bardzo, siedzący w Wiślech [Wiśle ?], urągał wielce chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego [kazał mu] powiedzieć [Metody]: Dobrze będzie dla ciebie synu ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony na ziemi cudzej, i będziesz mnie [wtedy] wspominał. I tak też się stało.”

Ponieważ Legenda Panońska powstaje w czasie, gdy jeszcze żywa była pamięć wydarzeń a święty w prorokowaniu mylić się nie mógł. Te ziemie, a w zasadzie ich elity poddane zostały chrystianizacji przez uczniów Metodego. Wydarzenia te możemy kojarzyć z najazdem Świętopełka I, w czasie którego włączył on do Moraw Śląsk i część państwa Wiślan.

Narzucenie chrześcijaństwa w wersji niemieckiej, jak to można w tym czasie określić nie wyróżniony jeszcze katolicyzm, gdyż był jeszcze jeden Kościół (schizma wschodnia to rok 1054) nastąpiło wraz z najazdem Mieszka na te tereny i podporządkowaniem ich państwu Polan. Świadczy o tym umieszczony w Kronice Czechów, Kosmy z Pragi wpis:

„Albowiem polski książę Mieszko, nad którego nie było podstępniejszego człowieka, wnet zabrał podstępem miasto Kraków, zabiwszy mieczem wszystkich Czechów, których tam znalazł. ” (To samo zrobili Czesi, w roku 880, przy czym dla Kosmy nie byli podstępni).

Dla zachowania ścisłości historycznej warto powiedzieć, że po roku 885 z Nitry, gdzie Metody był biskupem, wygnano jego uczniów zakazując używania liturgii starosłowiańskiej, stąd państwo Wielkomorawskie, które później przekształciło się w Czechy przeszło pod wpływy Kościoła Niemieckiego, biskupstwa w Ratyzbonie, stąd już w tym czasie na ziemie Śląska i Małopolski mogło już dotrzeć chrześcijaństwo w wersji zachodniej.

W państwie Polan po roku 966 „oficjalnie” panowało chrześcijaństwo, lecz w zasadzie była to religia dworska obejmująca grody i wsie służebne dla grodów. Lud dawnym bogom oddawał cześć. Pierwsze próby szerszego wprowadzania chrześcijaństwa wśród ludu pojawiły się za rządów Bolesława Chrobrego, kiedy to, jak pisał Thietmar, przyłapanym na jedzeniu potraw mięsnych w dni postne wybijano zęby.

Pierwsi władcy Mieszko I i Bolesław Chrobry wykonali dwa ważne kroki dla oddzielenia Kościoła w Polsce od zwierzchnictwa biskupów Cesarstwa Niemiec. Do kroków tych można zaliczyć sporny dziś dokument Dagome iudex, w którym Mieszko oddawał siebie i swój kraj papieżowi, stając się wasalem papieża. Zapewniało to sytuację, w której cesarz Niemiec nie mógł się upominać o ziemie Polan, gdyż wtedy papież jako suweren ziemi Polan musiałby zostać wasalem Cesarza, co nie było wykonalne.

Drugim takim istotnym faktem było uzyskanie arcybiskupstwa dla Gniezna. Po chrzcie otrzymanym z rąk czeskich Polska tak jak Czechy podlegały pod Ratyzbonę. Do uzyskania arcybiskupstwa Polska politycznie stawała się niezależnym, feudalnym państwem chrześcijańskim. Lecz nadal nie miała własnych elit zarówno kościelnych jak i administracji państwowych. Wszyscy byli albo cudzoziemcami albo wykształcenie zdobyli w niemieckich klasztorach, co nie sprzyjało niezależności naszych władców. Przykład – zdrada biskupa Stanisława względem polityki Bolesława Szczodrego.

Wprowadzanie chrześcijaństwa, zbiegło się ze zmianami ustrojowymi. Z demokracji wiecowej państwo Piastów staje się państwem feudalnym, z obciążeniami nakładanymi na wolnych dotychczas kmieciów. Te obciążenia kojarzyły się zarówno z duchownymi jak i narzucanymi ludowi panami feudalnymi).

Ludność odbierała to nie jako narzucenie nowej religii, gdyż nową religię traktowano jako jeszcze jednego boga w panteonie bóstw słowiańskich, a narzucenie nowych obciążeń. Stąd pierwszy bunt pojawił się jeszcze za panowania Mieszka II, w roku 1025. Został on stłumiony. Kolejny bunt miał miejsce już po śmierci Mieszka, gdy władzę przejęła bardzo tajemnicza postać Bolesław II zapomniany, pierworodny syn Mieszka II.

Choć dziś historycy twierdzą, że został on pomylony z Bezprymem, to jednak ślady tej postaci znajdziemy w dwóch dokumentach. W powstałej w XIII w Kronice Wielkopolskiej – „Ten Mieszko (Mieszko II) zrodził z siostry cesarza Ottona dwóch synów, to jest Bolesława i Kazimierza. Gdy umarł w roku Pańskim 1033 nastąpił po nim pierworodny syn jego Bolesław. Skoro ten został ukoronowany na króla, wyrządzał swej matce wiele zniewag. Matka jego, pochodząca ze znakomitego rodu, nie mogąc znieść jego niegodziwości, zabrawszy syna swego Kazimierza (Kazimierz Odnowiciel)”,  a także w kronice Wincentego z Kielczy – „Zostało po nim [Mieszku II] dwóch synów, starszy Bolesław i małoletni Kazimierz. Po starszeństwie zasiada na tronie pierworodny Bolesław”.

Warto również zwrócić uwagę na prawidłowy, stosowany za jego życia przydomek Kazimierza „Mnich”. Do klasztorów wysyłano synów władców, którzy nie byli przeznaczeni do sprawowania rządów.

Faktem jest, że na kilka lat na ziemiach Śląska, Wielkopolski i pewne poszlaki wskazują, że również na terenie Mazowsza rządzonego przez Masława, cześnika Mieszka II [zdanie niezrozumiałe – admin].

Bo z jednej strony uciekający możnowładcy oraz kapłani mogli schronić się na ziemiach Mazowsza, to częste sprzymierzanie się z pogańskimi Prusami, Jadźwingami, Litwinami może wskazywać, że Masław również wrócił do wiary przedchrześcijańskiej. Między wiarami Bałtów i Polaków znajdujemy duże podobieństwa.

Archeologicznie w tym okresie widoczny jest rozwój świątyń przedchrześcijańskich, jak np. na Łyścu. Mimo, że oficjalnie opactwo benedyktyńskie założono tam już za czasów Chrobrego.

Jeśli chodzi o najazd Brzetysława w roku 1038 był to najazd w celach czysto rabunkowych. Chrześcijański książę głównie skupił się na niszczeniu chrześcijańskich obiektów sakralnych, bo tam było bogactwo.

Powstanie to utopione zostało w krwi mieczami rycerzy niemieckich, których Kazimierzowi Mnichowi (Odnowicielowi, tytuł nadany znacznie później) otrzymał od Cesarza Niemiec, Henryka III Salickiego, bojącego się wzrostu sił Brzetysława, a także mieczami ruskimi wojów – Jarosława Mądrego (Rurykowicza). Ci wspierali Kazimierza w konflikcie z Masławem.

Kościół w Polsce z powrotem stał się zależny od Kościoła w Niemczech, gdyż większość ważniejszych kapłanów i sprawujących wysokie urzędy była pochodzenia obcego.

Stworzenia polskiej, wykształconej w Polsce kadry administracyjnej i kościelnej podjął się dopiero Bolesław Szczodry (przydomek Śmiały zawdzięczamy Kadłubkowi, który walcząc o beatyfikację Stanisława ze Szczepanowa w swych pracach dość niekorzystną i kłamliwą opinię temu dobremu dla Polski władcy przedstawił).

Za czasów Bolesława Szczodrego powstawały klasztory będące kuźniami polskich kadr państwowych i kościelnych. Silny, niezależny władca, szczególnie, że zadarł z taką siłą, jaką było wtedy Cesarstwo Niemieckie wypowiadając posłuszeństwo. Wspólna zdrada elit i biskupa Stanisława kosztowała Stanisława postawienie przed sądem i śmierć przeznaczoną zgodnie z ówczesnym prawem dla zdrajcy, poprzez odcięcie członków.

Jednak silna opozycja możnowładców doprowadziła do wygnania i skrytobójstwa tego władcy. Jego następca, gnuśny Władysław Herman skrytobójczo zamordował syna Szczodrego, Mieszka wcześniej dając mu gwarancje bezpieczeństwa, o czym ubolewał Gall Anonim tak mocno, że będąc na dworze syna Hermana prawdę o tej zbrodni nam przekazał.

„Powiadają mianowicie, że jacyś wrogowie z obawy, by krzywdy ojca nie pomścił, trucizną zgładzili tak pięknie zapowiadającego się chłopca; niektórzy zaś z tych, którzy z nim pili, zaledwie uszli niebezpieczeństwu śmierci. Skoro zaś umarł młody Mieszko, cała Polska tak go opłakiwała jak matka śmierć syna-jedynaka.”

Gall Anonim będąc na dworze syna Władysława Hermana wszystkiego kawę na ławę wyłożyć nie mógł. Ale kim byli ci, co się bali pomsty za śmierć Bolesława Szczodrego? Byli to ci, co ze Stanisławem zdradzali Polskę w tym Władysław Herman.

W tym miejscu pozwolę sobie na dygresję. Zwróćmy uwagę na to, że przedchrześcijańscy bogowie określani byli diabłami, władcy walczący o niezależność Polski otrzymywali przydomki z odcieniem negatywnym, jak Bolesław Śmiały, zaś ci, co działali na korzyść Kościoła, przydomki pozytywne – Kazimierz Odnowiciel, Kazimierz Sprawiedliwy, choć jego sprawiedliwość polegała na nadaniu Kościołowi przywilejów, których na zachodzie nie miał.

Trwał drugi etap chrystianizacji, walka o posiadanie własnych wykształconych w Polsce elit, gdyż jak pokazuje powyższy przykład brak elit wychowanych w Polsce bardzo przeszkadzał w prowadzeniu przez naszych władców niezależnej polityki.

Czy chrześcijaństwo było nam religią narzuconą?

Z pewnością tak, ale było również religią, której przyjęcie warunkowało to, że jesteśmy dziś Polakam,i a nie podzieliliśmy losów Słowian Zachodnich, Prusów, Jadźwingów.

Państwa chrześcijańskie oparte były na ustanowionej przez cesarza rzymskiego Konstantyna dwuwładzy pomazańców… z woli Boga … pana i plebana (Mesjasz, Chrystus w języku polskim oznacza „pomazaniec”). Tym tytułem mianowali się zarówno książę jak i biskup… wyjaśniają to słowa Galla Anonima: „Jak król Bolesław z Polski został wyrzucony, dużo byłoby o tym opowiadać, lecz to powiedzieć wolno, że nie powinien był pomazaniec na pomazańcu jakiegokolwiek grzechu cieleśnie mścić. To bowiem wiele mu zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował, gdy za zdradę wydał biskupa na odcięcie członków”.

Z czasem społeczeństwo polskie stawało się tym, co oddaje powiedzenie „i Bogu świeczkę i diabłu ogarek”. Przed wejściem do lasu (dla wiary przedchrześcijańskiej, las nocą był miejscem spotkania światów zmarłych i żywych) żegnano się, wierzono w duchy zamieszkujące moczary.

W dość długim procesie chrześcijaństwo niszczyło dawne wierzenia, z dawnych bogów czyniąc diabły. Pojęcie piekła, jak twierdzi Aleksander Brückner, Słowianom nie było znane. W innej formie zamieniając duchy opiekuńcze na świętych opiekujących się tymi samymi sprawami. Czasami próbowało zastąpić święta, jak topienie Mareny zrzucaniem z wieży kościoła kukły Judasza. Faktem jest, że w drodze kompromisu katolicyzm zachował w czystości sacrum, zaś dawne wierzenia, z których nasi przodkowie nie chcieli zrezygnować zstąpiły do roli profanum, czyli zwyczajów ludowych.

Należy tu również zwrócić uwagę na to, że nasze ziemie stosunkowo łagodnie przeszły czas polowania na czarownice. Niewiele takich przypadków było i skończyły się wcześniej niż w Europie Zachodniej.

Z drugiej strony, jeśli potomkowie Celtów mogą przeczytać o ich wierzeniach, potomkowie ludów skandynawskich czytają sagi, my zastanawiamy się, czy Słowianie mieli pismo. Wielu tzw. wierzących nie jest w stanie uwierzyć, że przed chrztem mieszka na naszych ziemiach kwitła bogata kultura w zakresie wierzeń jak i zachowań kulturalnych.

Dlaczego brak jest materialnych świadectw dawnych wierzeń?

Bo cóż mamy, raptem jeden posąg Świętowita w muzeum archeologicznym w Krakowie, kilka figurek. W porównaniu ze spuścizną Grecji, Rzymu, Egiptu… to mizerota. Nasi przodkowie nie tworzyli takich dzieł?

Nie, są dwa powody ich dzisiejszego braku, po pierwsze stosowano mniej trwałe materiały. Ale ważniejszym jest to, że dzieła sakralne były bezwzględnie niszczone i mamy na to świadectwo. Julian Ursyn Niemcewicz wspominał, że w czasie prac konserwacyjnych przy budynku kościoła klasztornego na Łysej Górze wykopano niewielką figurkę. Młody mnich nadzorujący pracę kazał ją rozbić młotem a to co zostało wrzucić w zaprawę między kamienie fundamentów.

Inny dowód zostawił nam Maciej z Miechowa pisząc „Sam w dzieciństwie widziałem trzy z takich bałwanów, częściowo potłuczone, leżące niedaleko obejścia „dominikańskiego” kościoła świętej Trójcy w Krakowie”. To wyjaśnia tajemnicę braku zabytków dawnej wiary i również jest to dowód na to, że wśród kapłanów nowej wiary nie było ducha uszanowania naszej kultury. To co Polskie, to co słowiańskie było gorsze, to co przyszło z nową wiarą, było postępem cywilizacji.

Jak długo w Polsce wyznawano dawnych bogów?

Po XV-XVI w pojawiają się pisma nakazujące podejmowanie działań przeciwdziałających wyznawaniu dawnych bogów, jak np. „Albowiem nie zbawia się człowiek w imię Łado, Jassa, !Quila [? – admin], Nija, tylko w imię Jezusa (…) Nie Łada, nie Jassa, nie Nija, które są skądinąd imionami bożków tu w Polsce czczonych, jak zaświadczają niektóre kroniki samych Polaków…” – Postylla Łukasza z Wielkiego Koźmina, ok. 1405 – 1412.

Są również skargi klasztorów, jak np. na Łyścu (Łysej Górze, Świętym Krzyżu), „gdzie zjeżdżały się na miotłach czarownice, by orgie seksualne uprawiać”, na głośne zabawy ludowe, które odbywały się na zboczach góry w określone dni świąteczne, ok. 1 maja. Różne elementy tych wierzeń mamy po dziś dzień, jak np. zwyczaje kolędowe.

Czysta wiara w moc dawnych bogów na naszych terenach przetrwała po wiek XVI, zaś romantyzm próbował odtworzyć te dawne wierzenia próbując je wzorować na mitologii greckiej, to niestety wprowadza pewien zamęt w badaniach tych wierzeń. Jednym z najwartościowszych dzieł tego nurtu są „Dziady” Adama Mickiewicza.

Jednak należy stwierdzić, że panteon bóstwa naszych ojców wywodzi się z kultury indoeuropejskiej, z której wywodzą się również mity greckie. Biblia też z kultury Egiptu czerpie. Jednak nie można powiedzieć, że zachodzi czyste przełożenie, gromowładny Zeus = gromowładny Perkun.

Dawne wierzenia gdzieś tkwią w naszych zachowaniach. Nie podawaj ręki przez próg (w dawnych czasach pod próg sypano prochy zmarłych, więc podawanie ręki nad prochami zmarłego było czymś niesmacznym). Wracając do domu po coś, usiądź na chwilę, by złe moce nie poznały, że wróciłeś, bo może to przynieść to pecha. Takich elementów przekazywanych z rodziców na dzieci a mających korzenie w wierzeniach przedchrześcijańskich jest wiele.

Podsumowując chrystianizację Polski należy podzielić na trzy ważne etapy.

Pierwszym był chrzest elit i nawracanie na chrześcijaństwo tworzącej się szlachty.

Drugim ważnym etapem było oderwanie się polskiego kościoła od wpływów niemieckich i utworzenie myślących po Polsku kadr dla administracji państwowej, czemu służyły sprowadzane na nasze ziemie zakony.

Trzecim etapem było wprowadzenie chrześcijaństwa do ludu i chrystianizacja świąt, których nie dało się wyplenić.

A, że wyplenić się nie dało, świadczy o tym przykładowo informacja dotycząca obchodów Zielonych Świąt zawarta w dokumencie Sermones per circularum anni Cunradi z roku 1420: ”…niestety nasi starcy, starki i dziewczęta nie przykładają się do modłów, by godni byli przyjąć Ducha św., ale niestety w te trzy dni (Zielonych Świątek), co by należało spędzić na rozmyślaniu, schodzą się starki, kobiety i dziewczęta nie do kościoła, nie na modły ale na tańce, nie Boga wzywać ale diabła Ysayo, Lado, Ylely…

Prawa autorskie: Jestem autorem tekstu i zdjęcia. 
Zawisza Niebieski
http://zawisza.neon24.pl

Odpowiedzi: 39 to “Jak do Polski chrześcijaństwo wprowadzano”

  1. JerzyS said

    „Wspólna zdrada elit i biskupa Stanisława
    kosztowała Stanisława postawienie przed sądem i śmierć
    przeznaczoną zgodnie z ówczesnym prawem dla zdrajcy,
    poprzez odcięcie członków.”

    Jaki patron , taki kraj!

    ——
    Sprawa jest do dziś kontrowersyjna i niejednoznaczna.
    Admin

  2. JerzyS said

    „Sprawa jest do dziś kontrowersyjna i niejednoznaczna.
    Admin”

    To proszę poczytać:

    Tadeusz Walichnowski
    – Czyja własność?

    Dla Niemców
    – chrześcijaństwo i katolicyzm,
    to skuteczne narzędzie ekspansji!

    A czym dla dla Polaków i zukrainizowanych Rusinów ?
    (rzeź wołyńska, to wojna domowa rzymskokatolickich
    chrześcijan – rzymskokatolickich katolików właściwych
    i grekokatolików ,
    a obie sekty podlegały Rzymowi

    Po 2000 lat chrześcijaństwo powinno
    już dawno się zjednoczyć,
    a nie dzielić!

  3. Marucha said

    Re 2:
    1. Na każdą książkę potępiającą Św. Stanisława Szczepanowskiego znajdę inną, która go gloryfikuje.
    2. Katolicyzm nie jest żadnym narzędziem ekspansji – podobnie jak alfabet nie jest narzędziem propagandy,
    3. Sprowadzanie rzezi na Kresach do konfliktu religijnego jest głupotą.
    4. Chrześcijaństwo się nie dzieli. Dzielą się głupi ludzie, nie odróżniający prawdy od kłamstwa,

  4. Boydar said

    ” … Katolicyzm nie jest żadnym narzędziem ekspansji …” – Pan Gajowy

    Katolicyzm nie, to się rozumie samo przez się; ale w wydaniu brandenburczyków już tak. Wprawdzie już dwie nansekundy po tym, kiedy wzięli Go w swoje pejsate łapska, siłą rzeczy przestał być katolicyzmem, ale nazwa się przyjęła i o to głównie na dłuższą metę chodziło.

    A Pana Jerzego, z całym szacunkiem, wypierdoliłbym z Gajówki i zamurował wejście.

    ——
    Czasami miewam podobne myśli… ale jest z nami tak długo…
    Admin

  5. Tomek said

    @3

    Zarówno katolicyzm jest narzędziem ekspansji jak i alfabet jest narzędziem propagandy.

    Zacznę od alfabetu. Nieprzypadkowo Mustafa Kemal Ataturk po swojej rewolucji wywracającej do góry nogami porządek społeczny w Imperium Osmańskim (czy raczej tym, co z niego pozostawało) zmienił w Turcji alfabet z arabskiego na łaciński. Zmiana alfabetu była częścią projektu radykalnej okcydentalizacji kraju. Zmianę alfabetu przeprowadzali w swoich koloniach Brytole (np. Indie czy Malaje), Holendrzy czy inni zbóje. Wszyscy ci zbóje promowali alfabet łaciński i różne chrześcijańskie sekty (poniżej).

    Alfabet jest narzędziem propagandy. Fakt jest że subtelnym. Nie każdy to widzi. Jestem gotów się założyć że żydobanderowcy przemyśliwują zmianę alfabetu.

    Katolicyzm oczywiście jest narzędziem ekspansji. Przywołam tylko historię kastylijskich zbójów z Ameryki Środkowej i Południowej. Co robił Kolumb, Pizarro i podobni zbóje? Oprócz grabienia i mordowania Indian, niszczenia ich kultury, chrzcili tych nieszczęśników w imię Ojca, i Syna (….).

    Niszczenie kultury, w tym religii oraz narzucenie własnej kultury, w tym religii, jest konieczną fazą każdego skutecznego podboju. Zwycięzca narzuca własną kulturę, w tym alfabet i religię.

    ——
    Panu się wszystko pop…ło, jakieś chaotyczne szczątki informacji i zwykłe brednie, których nie chce mi się prostować.
    I w ogóle idź Pan sobie stąd po dobroci.
    Admin

  6. Boydar said

    A dwóch się zmieści ? Zaprawy pójdzie tyle samo.

  7. Joannus said

    ”Przywołam tylko historię kastylijskich zbójów z Ameryki Środkowej i Południowej. Co robił Kolumb, Pizarro i podobni zbóje? ”

    Czy aby w dekielek nie wali propaganda z niewiedzą.

  8. JerzyS said

    Boydar said
    2016-11-08 (wtorek) @ 20:53:05

    „A Pana Jerzego, z całym szacunkiem, wypierdoliłbym z Gajówki i zamurował wejście.”

    A ja bym Pana nigdy nie „z całym szacunkiem, wypierdoliłbym z Gajówki i zamurował wejście.”

    W pełni rozumiem,
    ten Pański chrześcijański gest!

    i nadal polecam lekturę:

    Tadeusz Walichnowski
    – Czyja własność?
    nakład chyba tylko 500 egz.
    I przez grzech zaniechania,
    NIE CZYTAJĄ GO NIE TYLKO PROBOSZCZE , ALE
    -NAWET BISKUPI

    Jeśli Pana nie stać,
    to ja Panu za sponsoruję!

    Proszę podać adres, kupię i wyślę!
    Spełnię Ten Dobry uczynek!

  9. Isreal said

    kto katolik i Polak koniecznie choć raz w życiu do Wiślicy …

  10. Yah said

    „Po 2000 lat chrześcijaństwo powinno
    już dawno się zjednoczyć,
    a nie dzielić!”

    I jednoczy ale wedle słów Pawła:

    Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie.

  11. piwowar said

    Są pisma potwierdzające istnienie rozwiniętej kultury przdchrześcijańskich Słowian. Jeszcze sto lat temu z bogatyc źródeł korzystali miłośnicy Słowiańszczyzny jak Sienkiewicz czy Kraszewski. Panteon władców Polan znany był dość szczegółowo na kilkanaście pokoleń przed Miszką Pierwszym, nazwanym błędnie Mieczysławem przez Długosza. Dziś niewiele się zachowało,ale odpisy od Tietmara nie zaginęły, gdzie między wierszami można odczytać wiele, na przykład o istnieniu słowiańskiego pisma. Słowiańskie runy były inne od niemieckich.

    Co do rozważań w temacie Bolesława Szczodrego – polecam pierwszy rozdział Wysp Bezludnych autorstwa Łysiaka oraz Boleszczyce Kraszewskiego.

    I oczywiście warto zdobyć dostępną na sieci publikację 3000 lat państwa polskiego.

    Niemiec od samego początku swego istnienia (umownie 11 września 9 roku AD) czynił wszystko na szkodę Słowian.

  12. Yah said

    „Katolicyzm oczywiście jest narzędziem ekspansji. Przywołam tylko historię kastylijskich zbójów z Ameryki Środkowej i Południowej. Co robił Kolumb, Pizarro i podobni zbóje? Oprócz grabienia i mordowania Indian, niszczenia ich kultury, chrzcili tych nieszczęśników w imię Ojca, i Syna .”

    Oj Panie Tomku…….

    Oto skutki działalności zbójów protestanckich w USA:

    Grupy rasowe: ludność biała 72,4%(w tym Latynosi, których populacja stanowi 16,3% całego społeczeństwa), ludność czarna 12,6%, Azjaci 4,8%, Indianie i rdzenni mieszkańcy Alaski (Aleuci, Inuit i Yupik) 0,9%, Hawajczycy i wyspiarze Pacyfiku 0,2%, inni 9,1% (2010).

    Indianie 0,9%

    A to skutki działalności zbójów katolickich Peru:

    Peru jest państwem wieloetnicznym. Indianie stanowią 45% mieszkańców kraju, metysi, a więc potomkowie białych i Indian 37%, natomiast biali 15%. 1,6% mieszkańców kraju stanowią Afro-Peruwiańczycy resztę natomiast Azjaci

    Indianie 45 %

    Chyba komentarz jest zbędny ?

  13. Boydar said

    Panie Jerzy, oceniam Pańską postawę i fałszywy przekaz, nie Pana. Pan w realu może być sześćdziesięcioletnią babcią która ma za dużo czasu i postanowiła sprawdzić co ludzie naprawdę myślą.

  14. Adam Ryglowski said

    Ad 12 ) Dobry wieczór P. Yah’u.
    Dopisuję tak tylko ,.. mimochodem , że Amerykę Płd. zdobywali (?) wysłannicy Królowej Hiszpanii ( podobno DEWOTKI !!! KATOLICKIEJ ), – A
    ….
    Amerykę Płn. -: Anglikanie i Luteranie . O mało co {głosowanie ichniego parlamentu} TO OBOWIĄZUJĄCYM JĘZYKIEM BYŁBY – N IE M I E CK I >[[[ ale kino – ale to bardziej podchodzący pod ydish ]]] }.
    ….
    ….
    Po „pozostałościach ” AUTOCHTONÓW widać , kto „lepszy ”

    Z PIĘCIU RAS : BIAŁEJ , ŻÓŁTEJ , CZ E R W O N E J ,
    BRĄZOWEJ , i CZARNEJ –
    – która pierwsza w kolejności DO ROZWAŁKI , zaraz po Czerwonych ???

  15. Yah said

    Ad 14

    Dobry wieczór Panie Adamie

    Rasa ? Raczej nosiciele jakiego genu ? Ja stawiam na R1a1:

    Polacy, Rusini, Rosjanie, Serbowie albo gdzie indziej Persowie, Pasztuni – oni komuś najbardziej przeszkadzają. Wojna iracko-irańska, interwencje w Iraku i Afganistanie, wyniszczenie Polski, wojna w Jugosławii, Donbas, nagonka na Rosjan to przypadek ?

    Popatrzmy na mapy ……. eee ……

    .https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/75/Distribution_Haplogroup_R1a_Y-DNA.svg/800px-Distribution_Haplogroup_R1a_Y-DNA.svg.png

    .https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c4/R1a_origins_%28Underhill_2010%29_and_R1a1a_oldest_expansion_and_highest_frequency_%282014%29.jpg/1024px-R1a_origins_%28Underhill_2010%29_and_R1a1a_oldest_expansion_and_highest_frequency_%282014%29.jpg

    …… chyba nie przypadek.

    Indianie mówili, że biali ( Amerykanie) maja dwa języki. Słuchając Psaki et consortes ….. czy cokolwiek się zmieniło ? Chcesz zginąć wierz Amerykanom. Zginiesz tak jak zginęli Indianie.

  16. Peryskop said

    Walą w JerzegoS, jakby był Jaćwingiem !

    A tymczasem o ile mnie pamięć nie zawodzi, to Gospodarz tu wspomniał, że gdzieś z tych okolic jego korzenie. Skoro tak, to survivor🙂

    Bo losy tych ludów tragiczne były na styku 3 potężniejszych żywiołów etnicznych, w dodatku na obszarach penetracji co najmniej 5 religii.

    Jan Długosz opisując w swych „Rocznikach” wyprawę Bolesława Wstydliwego na Jaćwingów w 1264 r. taką zawarł ich charakterystykę:

    „Mieszka zaś naród Jaćwingów w północnej stronie, graniczy z Mazowszem, Rusią i Litwą i ma język w dużej mierze podobny do języka Prusów i Litwinów i zrozumiały dla nich, a ludy dzikie, wojownicze i tak bardzo żądne sławy i pamięci, że dziesięciu spośród nich walczyło ze stu wrogami, zachęconych tą jedyną nadzieją i świadomością, że po śmierci i zagładzie ziomkowie będą ich sławić pieśniami o dzielnych czynach. To usposobienie przyprawiło ich o zgubę, ponieważ mała garstka łatwo ulegała liczebnej przewadze tak, że powoli niemal cały ich naród wyginął, ponieważ nikt z nich nie cofał się przed nierówną walką, ani nie starał się uciec po wdaniu się w walkę.”

    https://marucha.wordpress.com/2016/11/07/wolne-tematy-97-2016/#comment-627528

    A ogólnie, to podtrzymuję wcześniejsze :

    https://marucha.wordpress.com/2016/11/07/wolne-tematy-97-2016/#comment-627528

    Przeprostowana Rura tamże w #77 mnie nie zwiedzie rzekomym zwodzeniem Niebieskiego.

    Branderburgi to jedynie ramię, Blut und Eisen, ale Mózg (kiepełe) ultramontes był. I boday wciąż jest.

    Ale do poruszania się wśród układów mamy przecież zasady – oprócz mianownika i użytego już celownika, zostaje jeszcze biernik, dopełniacz, narzędnik i wołacz !

  17. MOŻNA NAŃ LICZYĆ JAK NA ZAWISZĘ, ŻE ARCYDZIEŁA NIE NAPISZE.
    Ponieważ dla historyków skandynawskich Chrzest Polski w Roku 966 jest Anachronizmem to Zawisza Niebieski podaje im wersję STRAWNĄ – od Legendy Panońskiej, która jest metryką dynastyczna Piastów. Datuje jednak tą Legendę na rok 880, co jest też anachronizmem, bo ULTIMATUM Metodego zostało wygłoszone na uczcie Postrzyżynowej w Płocku w r. 876, w którym cesarz Karol III Gruby uderzył ma SŁAWĘ-Głogów i zdobył ją a Popiiel II nie zdołał jej odbić, co umożliwiło Niemcom wyprawę na Warszawę i Płock w roku 882.
    Miałem list Międzynarodowego Instytutu Cywilizacji Słowian, który ukradła mi policja polityczna, z informacją, że Popielidów OTRUŁ burgrabia Wiednia, syn Karola Wlk Henryk V Pobożny. Jeśli taki to byłoby to PO Wojnie Czeskiej w 872 r. W wyniku tej trucicielskiej Uczty burgrabią Wiednia został zasłużony w Wojnie Czeskiej Świętopełek Wielkomorawski, który zaraz przeszedł na stronę cesarza Karola III zagarniając po klęsce Popiela II pod Sławą-Głogowem Wrocław i Kraków – czyli że Rzeź Polaków w Krakowie byłaby nie w roku 880, jak pisze ZN, lecz w r. 877 lub 78?
    Książęta zebrali się na Radzie Familijnej w Wiedniu, aby radzić nad Awansem Wojewody Kija z Regenta na Witezia, a ponieważ takiej zgody nie dali to zostali OTRUCI przez ojca Ryksy Henryka V. Dostałem kilka listów od stowarzyszenia Przeciwników LADY MAKBET, jak nazywają w Anglii Unię Europejską, które widocznie chce nawiązać współpracę ze stowarzyszeniem Przeciwników Królowej Ryksy.
    Księciem Goplanii z GNIEZNEM w Szczecinie był starszy brat Mieszka Świętosław, który zginął podczas uderzenia wracających z Bornholmu flot słowiańskich na Szczecin w r. 963. Wichman, który dowodził wyprawą na Bornholm, założył w Szczecinie Marchię BILUNGA a księciem Goplanii został Ścibor. W r. 966 dowodzący wracającą z wojny o Zjednoczenie Chin konnicą Mieczysław, zwany od junackiego imienia MIESZKIEM, który ZADECYDOWAŁ w bitwie pod Biała Wieża (Wołgogradem) i pod Konstantynopolem, ożenił się w KONSTATYNOPOLU z córką Bolesława Srogiego i powrócił do Goplanii, gdzie w 967 r. pod Lipianami rozgromił Wichmana i odzyskał Szczecin, koronując się na Chrześcijańskiego Króla Wandalów. Dowodem tego jest złotnicza statuetka Mieszka I jako Fidelisa Akwitańskiego.
    W Odsieczy zamku na Cytadeli poznańskiej przez Kazimierza Mniucha z berlińskiej Kolonii mogło być KILKU spolszczonych Niemców. Było tam stu Węgrów i 400 poznańskich drużynników Rychezy, którzy eskortowali flotyllę ze skarbem Piastów z Poznania do Lubuszy-Berlina.

  18. Shrek said

    Diabeł przymusowo łączy, Pan Bóg daje możliwość wyboru, myślenia, szukania, słowem bogactwa wolnej woli w tym szeroko rozumianego Chrześcijaństwa, co widzimy na przestrzeni wieków.

    Niepotrzebna swary, ja wiem lepiej, niemniej taka natura co p/w !

    Stworzyciel wie lepiej i więcej zawczasu, OGARNIA, m.in. kto wpływa zasadniczo na bieg losów ludzkości !

  19. Kapitan Bąba said

    Wg prof. Parczewskiego pierwsi chrześcijanie pojawili się na ziemiach polskich 400-500 lat przed Chrztem Polski. Wg. niego byli to jeńcy.

    We wtorek 5 kwietnia 2016) w Pałacu Biskupim (ul. Piłsudskiego) o godz. 17.00 odbędzie się „Spotkanie Muzealne” z prof. dr. hab. Michałem Parczewskim. Okazją jest 1050-lecia Chrztu Polski pt. „Pierwsi chrześcijanie na północ od Karpat i Sudetów”.

    Pierwsi chrześcijanie na nasze ziemie przybyli w czasach Chrztu Polski, czy 100 lat wcześniej, gdy w Państwie Wielkomorawskim akcję misyjną prowadzili Cyryl i Metody? A może śladów najstarszych wyznawców Chrystusa na terenach Polski trzeba poszukać zdecydowanie wcześniej?
    Intrygującą hipotezę na ten temat przedstawi prof. dr hab. Michał Parczewski, wybitny archeolog, zwiażany z Uniwersytetem Jagiellońskim i Uniwersytetem Rzeszowskim.
    Wstęp wolny.
    Więcej o: historia, wykład, archeologia, Krosno

  20. Peryskop said

    Re 15

    Czy tą 2. mapką nie obnażył się pan Yah(we) ?

  21. Sowa said

    Wobec wciąż obchodzonej w Polsce 1050 rocznicy wydarzenia określanego mianem „chrztu Mieszka I”, warto przeczytać, co pisze na ten temat Frank Kmietowicz w IX rozdziale swojej słynnej pracy „Kiedy Kraków był Trzecim Rzymem”.
    „Oficjalnie podaje się, że w roku 966 Mieszko I przyjął chrzest w obrządku łacińskim i równocześnie z tym Polska stała się państwem chrześcijańskim. Przypuszczalnie proces chrystianizacji nie był automatyczny, lecz postępował w ciągu dziesiątków lat, lecz z braku dokumentów przyjmuje się datę chrztu Mieszka I również za datę wprowadzenia chrześcijaństwa w Polsce.

    Czy Mieszko I został ochrzczony w 966 roku?
    Roczniki biskupów krakowskich pod powyższą data podają: „Mesco dux Poloniae baptizatur” (Ochrzczony został Mieszko, książę Polski).
    Już pierwszy kronikarz rzuca cień wątpliwości na to wydarzenie. Gall bowiem pisze, że Mieszko I urodził się jako dziecko niewidome, ale gdy miał siedem lat urządzono mu postrzyżyny i wtedy w cudowny sposób uzyskał wzrok. Był to chrzest w obrządku wschodnim, co zostało już wyjaśnione w poprzednich rozdziałach”.

    Kmietowicz we wcześniejszych fragmentach swojej pracy, powołując się na Galla Anonima, pisze o przekazach, w których zarówno u Siemowita, jak i u Mieszka dokonywano „postrzyżyn”, które kończyły się cudownym „przejrzeniem” obydwu tych książąt. Dla każdego, kto zna choć trochę obrzędowość Cerkwi Wschodniej kojarzy się to oczywiście z chrztem, zwanym po grecku „fotismos” (przejrzenie), w trakcie którego chrzczonemu strzyże się również włosy na głowie… Stąd Kmietowicz widzi w tych przekazach ukrytą informację o chrzcie w rycie greckim (cyrylo-metodiańskim) pierwszych władców Polski.

    https://pl-pl.facebook.com/Cyrylometodiańskie-chrześcijaństwo-słowiańskie-w-Polsce-401553860030492/

  22. JerzyS said

    polecam
    „MAZOWIECKA SZLACHTA W PODDAŃSTWIE PROBOSZCZÓW PŁOCKICH”

    http://rcin.org.pl/dlibra/doccontent?id=6066

    POKAZUJE TEORIĘ I PRAKTYKĘ

  23. banaco said

    Jeśli ktoś uważa, że należy być przede wszystkim katolikiem, a dopiero później (ewentualnie) Słowianinem i Polakiem – to jego sprawa. Tym, którzy uważają inaczej, proponuję przejrzeć bogaty zbiór artykułów na witrynie „Słowianie – wiara przyrodzona…” (np.https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2015/08/11/jak-doszlo-do-chrystianizacji-polski/#more-4633), lub innych, być może lepszych…
    Nie po raz pierwszy zdrajców i zaprzańców wynosi się na ołtarze i ogłasza świętymi…
    ——
    Byś się Pan zdziwił, ile wśród tych rodzimowierców żydowskiej agentury i prowokatorów.
    Admi
    n

  24. JerzyS said

    Ostro (Panschwitz-Kuckau)
    Ostro
    Wotrow
    — dzielnica gminy —
    Ilustracja
    Państwo Niemcy
    Kraj związkowy Saksonia
    Powiat Budziszyn
    Gmina Panschwitz-Kuckau

    Ostro (górnołuż. Wotrow) – dzielnica gminy Panschwitz-Kuckau w Niemczech, we wschodniej Saksonii, w okręgu administracyjnym Drezno,
    w powiecie Budziszyn. Należy do Górnych Łużyc i znajduje się w ich centrum.
    Dzielnicę zamieszkuje 287 mieszkańców[1]. Ostro jest jedną z najstarszych miejscowości na Górnych Łużycach

    . Większość mieszkańców porozumiewa się językiem górnołużyckim-ok. 90%[2].

    Miejscowość po raz pierwszy wzmiankowana w 1066 r. jako Ostrusna, następnie w 1319 jako Oztrow, Ostrowe[3].
    Król Niemiec Henryk II, korzystając z chwilowego przywrócenia swej władzy w Milsku, w skutek traktatu zawartego z Bolesławem Chrobrym w 1005 pod Poznaniem,
    pospieszył z nadaniem kościołowi miśnieńskiemu w roku 1007 trzech grodów: Ostrownej, Drewnicy i Godowa, położonych na samej prawie granicy Milska z marchią miśnieńską.[3].
    Pozostałości po grodzie, w formie dobrze zachowanych wałów ziemnych znane są jako „Ostroer Schanze”.[4][5]

    W miejscowości znajduje się grób Jakuba Barta-Ćišinskiego.

    W sierpniu 2010 r.
    decyzją biskupa Reinelta
    został przeniesiony do parafii w Reichenbach im Vogtland w Niemczech
    ks. Tomasz Dawidowski,
    który pomagał miejscowej ludności serbołużyckiej
    w zachowaniu jej tożsamości narodowej i języka[6].

    Decyzja ta wywołała protesty Serbołyżyczan, a parafianie zebrali ok. 700 podpisów za pozostaniem księdza w ich wsi[7].

    Działania mieszkańców nie odniosły jednak skutku, co spowodowało,
    że narodził się pomysł przejścia łużyckich parafii do polskiej diecezji legnickiej.

    Dzięki temu Serbowie Łużyccy mieliby wsparcie Polaków, którzy są im bliżsi kulturowo i językowo niż Niemcy[8].
    Przypisy

    dane z 2009 r. ze strony internetowej: am-klosterwasser.de.
    http://www.palade.pl, CIOS W SERCE ŁUŻYC
    W. Bogusławski, Dzieje Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej do połowy XIII w.,tom 2, Poznań, 1889, s. 342.
    http://www.bernievancastle.de/index.php?option=com_content&view=article&id=292
    https://maps.google.com/maps?q=Ostro&hl=pl&ll=51.215285,14.19763&spn=0.003656,0.009871&sll=51.215574,14.196031&sspn=0.003656,0.009871&t=h&radius=0.26&hq=Ostro&z=17, Widok mapy google
    Gość Niedzielny, Gość Legnicki z 22 sierpnia 2010 nr 33/255 s. VII, A może ty jesteś winien?
    http://www.prolusatia.pl, Wotrowska młodzież dziękuje
    http://www.prolusatia.pl, Serbołużyckie parafie do polskiej diecezji! / Serbske wosady k pólskej diecezy!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ostro_(Panschwitz-Kuckau)

  25. JerzyS said

    Ostro (Panschwitz-Kuckau)
    Ostro
    Wotrow
    — dzielnica gminy —
    Ilustracja
    Państwo Niemcy
    Kraj związkowy Saksonia
    Powiat Budziszyn
    Gmina Panschwitz-Kuckau
    Populacja (31 grudnia 2009)
    • liczba ludności
    287
    Nr kierunkowy 035796
    Kod pocztowy 01920
    Tablice rejestracyjne BZ
    Położenie na mapie Saksonii
    (Przełącz na mapę Niemiec)
    Mapa lokalizacyjna Saksonii
    \

    Ostro (górnołuż. Wotrow) – dzielnica gminy Panschwitz-Kuckau w Niemczech, we wschodniej Saksonii, w okręgu administracyjnym Drezno, w powiecie Budziszyn. Należy do Górnych Łużyc i znajduje się w ich centrum. Dzielnicę zamieszkuje 287 mieszkańców[1]. Ostro jest jedną z najstarszych miejscowości na Górnych Łużycach. Większość mieszkańców porozumiewa się językiem górnołużyckim-ok. 90%[2].

    Miejscowość po raz pierwszy wzmiankowana w 1066 r. jako Ostrusna, następnie w 1319 jako Oztrow, Ostrowe[3]. Król Niemiec Henryk II, korzystając z chwilowego przywrócenia swej władzy w Milsku, w skutek traktatu zawartego z Bolesławem Chrobrym w 1005 pod Poznaniem, pospieszył z nadaniem kościołowi miśnieńskiemu w roku 1007 trzech grodów: Ostrownej, Drewnicy i Godowa, położonych na samej prawie granicy Milska z marchią miśnieńską.[3]. Pozostałości po grodzie, w formie dobrze zachowanych wałów ziemnych znane są jako „Ostroer Schanze”.[4][5]

    W miejscowości znajduje się grób Jakuba Barta-Ćišinskiego.

    W sierpniu 2010 r. decyzją biskupa Reinelta został przeniesiony do parafii w Reichenbach im Vogtland w Niemczech
    ks. Tomasz Dawidowski, który pomagał miejscowej ludności serbołużyckiej w zachowaniu jej tożsamości narodowej i języka[6].

    Decyzja ta wywołała protesty Serbołyżyczan, a parafianie zebrali ok. 700 podpisów za pozostaniem księdza w ich wsi[7].

    Działania mieszkańców nie odniosły jednak skutku, co spowodowało, że narodził się pomysł przejścia łużyckich parafii do polskiej diecezji legnickiej.
    Dzięki temu Serbowie Łużyccy mieliby wsparcie Polaków, którzy są im bliżsi kulturowo i językowo niż Niemcy[8].
    Przypisy

    dane z 2009 r. ze strony internetowej: am-klosterwasser.de.
    http://www.palade.pl, CIOS W SERCE ŁUŻYC
    W. Bogusławski, Dzieje Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej do połowy XIII w.,tom 2, Poznań, 1889, s. 342.
    http://www.bernievancastle.de/index.php?option=com_content&view=article&id=292
    https://maps.google.com/maps?q=Ostro&hl=pl&ll=51.215285,14.19763&spn=0.003656,0.009871&sll=51.215574,14.196031&sspn=0.003656,0.009871&t=h&radius=0.26&hq=Ostro&z=17, Widok mapy google
    Gość Niedzielny, Gość Legnicki z 22 sierpnia 2010 nr 33/255 s. VII, A może ty jesteś winien?
    http://www.prolusatia.pl, Wotrowska młodzież dziękuje
    http://www.prolusatia.pl, Serbołużyckie parafie do polskiej diecezji! / Serbske wosady k pólskej diecezy!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ostro_(Panschwitz-Kuckau)

  26. JerzyS said

    Janusz Bieszk

    Chrześcijańscy Królowie LECHII

    Odmienna pozycja geopolityczna Lechii w Europie w X wieku i nowe wyzwania

    2. Odmienna pozycja geopolityczna Lechii w Europie w X wieku i nowe wyzwania
    Skomplikowaną sytuację geopolityczną po słynnej bitwie na Pomorzu w 897 roku oraz intencje stron doskonale oddaje i ob¬naża poniższy cytat z kroniki Prokosza: „A co zaś Prokosz o po¬siłkach od Xiążąt Niemieckich Pomorzanom danych, iak wyżey wzmianka powieda, to trzeba rozumieć że te posiłki od Sasów były, którzy przez zręczność bliskiego sąsiedztwa fomentując* przeciwko Polakom, swoim protektorom tych nędznych Panów, tym samym dobrze iuż o ich myśleli skorze, ażeby poróżniwszy wprzód z Polakami, łatwiey potym w swoie zagarnęli ich iarzmo. Ponieważ oni tak zawsze z narody naszemi od wieków prawie pierwszych czynić zwykli i przez to Słowiańskiemi naywięcey kraiami chyrchelami** ich nachwytawszy, i zmyśloną przyjaźnią (iako im to przyzwoita iest rzecz) rozprzestrzenili Państwo swoie, które z pierwszych początków szczupłe bardzo było i nikczemne’:
    * Fomentując – wspierając.
    ** Chyrchelami – podstępem, podstępnie.
    str 39
    Niestety, reaktywowanego przez króla Lecha X Dzielnego Imperium Lechitów po jego śmierci w 921 roku syn Ziemomysł nie zdołał utrzymać.
    Dzielnice pomorskie, kaszubskie, serbołużyckie zaczęły odstępować od imperium i przestawały płacić podatki królowi, uwalniając się spod zwierzchności i obowiązków lennych.
    Podobnie zhołdowane kraje, takie jak Ruś Nowogrodzka, Ruś Kijowska czy Czechy, zaczęły tworzyć odrębne państwowości.
    Następował w tym okresie podział na Słowian Zachodnich i Wschodnich.

    Jednocześnie, w 919 roku, powstało pierwsze państwo niemieckie (chrześcijańskie), którego królem został Henryk I Ptasznik, książę z saskiego rodu Ludolfingów. W jego skład weszły księstwa: Saksonia (Wschodnia i Zachodnia), Turyngia, a także Szwabia, Bawaria i Lotaryngia. Granica wschodnia państwa opierała się o rzeki Łabę i Soławę.
    Do początku X wieku zostały zatem zrealizowane trzy etapy na drodze do opanowania wolnej, niezależnej Słowiańszczyzny Lechitów:
    l. Rozsadzenie od środka Imperium Lechitów przez likwidację fizyczną jego władz, co pociągnęło za sobą skłócenie i osłabienie poszczególnych jego dzielnic i plemion słowiańskich, które zaniechały współpracy i współdziałania militarne¬go, i to w najbardziej niebezpiecznym dla siebie okresie.

    2. Powstanie agresywnego, w miarę skonsolidowanego chrześcijańskiego królestwa niemieckiego,
    a w rezultacie po-łączenia potencjałów gospodarczych i militarnych kilku wyżej wymienionych księstw.

    3. Ścisła współpraca papieża, Kościoła rzymskiego,
    króla niemieckiego, a także feudałów duchownych (biskupi, opaci)
    i świeckich w celu realizacji strategicznego planu podboju

    str 40
    terytorialnego, umożliwiającego osiąganie nowych dochodów z wyzysku feudalnego podbitych Ariów-Słowian, jak również ich przymusowej (mieczem i karami) chrystianizacji i późniejszego zniemczenia.
    Potem Niemcom pozostał jedynie do wykonania jeszcze czwarty – techniczny i operacyjny – etap planu.
    Podjęto go w latach dwudziestych X wieku, przystępując do budowy na granicy nowych oraz rozbudowy starych grodów wypadowo¬obronnych (linia Łaby i Soławy).
    Miały one pełnić funkcję baz dla wojsk podbijających ziemie słowiańskie, a także miejsc schronienia dla nich i okolicznej ludności w razie zbrojnego odwetu Ariów-Słowian.

    Nawałnica chrześcijańskich rycerzy niemieckich króla Henryka I Ptasznika ruszyła w 928 roku.
    Zaatakowane zostały słowiańskie ziemie Serbii.
    Walki były zacięte, krwawe i okrutne.

    Chrześcijańscy rycerze wycinali w pień także bezbronne kobiety i dzieci, prawdopodobnie w celu zastraszenia sąsiednich plemion Ariów-Słowian.
    W kolejnych latach podbijane były słowiańskie ziemie pomorskie: wizymirska, lunieńska, myszyńska, międzybórzska.

    Po 936 roku Niemcy kontynuowali podbój ziem Ariów-Słowian: król Otton I najeżdżał ziemię pomorską Wieletów, a później Redarów, a jego margrabia Geron ziemie na południu – zgorzelecką i lubuską. Nie chcę się powtarzać, ponieważ „ekspansję na wschód i Słowian” (Drang nach Osten und Slawen) za panowania króla Ziemomysła opisałem szczegółowo w Słowiańskich królach Lechii … (str. 207-212).
    Ta pierwsza fala ekspansji niemieckiej dotarła do Odry w 963 roku, w początkach panowania w Lechii króla Mieczysława II, ale nie była trwała.
    Walki o przetrwanie i zachowanie tożsamości Ariów¬-Słowian Zachodnich na ich ziemiach przeciągnęły się na następne stulecia średniowiecza. Zapewne wynikało to również
    str 41
    z tego, że plemiona te nie zdążyły wytworzyć zjednoczonej i zorganizowanej państwowości, która byłaby w stanie odeprzeć i pokonać niemieckie wojska inwazyjne, walka bowiem poszczególnych plemion słowiańskich z najeźdźcą w pojedynkę, bez wsparcia pobratymców, przy zdarzających się zdradach, była z góry skazana na niepowodzenie.
    Król Lechii Mieszko/Mieczysław II przyjął inną strategię, o czym piszę w Rozdziale III.
    ==============================
    me / Książki / Literatura popularnonaukowa / Janusz Bieszk / Chrześcijańscy królowie Lechii. Polska średniowieczna

    0
    Okładka książki Chrześcijańscy królowie Lechii. Polska średniowieczna
    Powiększ
    Chrześcijańscy królowie Lechii. Polska średniowieczna
    Janusz Bieszk
    Wydawnictwo: Bellona
    2 (3 ocen i 0 opinii) Zobacz oceny
    Gdzie kupić
    Edytuj książkę
    szczegółowe informacje

    Niniejsza publikacja to druga część książki „Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna” i wraz z nią stanowi całość.
    Autor opisuje panowanie w Lechii inaczej Polanii 28 władców chrześcijańskich w ramach wielkiej dynastii Lechitów, w okresie średniowiecza – od X do XIV wieku,
    opierając się na polańskich i zagranicznych kronikach oraz rocznikach.
    Autor prezentuje w niej odmienne i według niego bardziej realne spojrzenie na średniowiecze, a także inną interpretację działań niektórych władców lechickich oraz wydarzeń z nimi związanych. Według autora w tym bardzo trudnym okresie w Lechii: – wprowadzano okrutny system feudalno-religijny pod groźbą miecza i kar, co wywoływało bunty ludu Ariów – Słowian, – Cesarstwo Polanii przetrwało tylko 38 lat (w kronikach: principum Polonorum, principum Poloniae, Polonorum imperium, totius superioritas imperii), – ogółem panowało 28 władców, w tym trzech cesarzy (król królów, princeps, primus), oraz 8 królów i 17 książąt, – wymuszono dwa rozbiory kraju (mały i duży aż na 182 lata), – dokonano sześciu zbrodniczych, zbrojnych krucjat na naród Lechitów, inaczej Polan,
    – obłożono szesnastu władców lechickich i naród słowiański dwudziestoma destrukcyjnymi klątwami i interdyktami kościelnymi, – zamordowano dziewięciu władców lechickich
    – książę Konrad I Mazowiecki nie sprowadził Krzyżaków, – na 300 lat na terenie Lechii i w Prusach osadzono papieskie krzyżackie wojska okupacyjne.

    Autor podkreśla, że pomimo tylu negatywnych wrogich działań i zdarzeń, władcy lechiccy potrafili się skutecznie bronić i przywrócić do życia w XIV wieku Królestwo Lechii inaczej Polanii.

    źródło opisu: Wydawnictwo Bellona, 2016

    źródło okładki: http://ksiegarnia.bellona.

  27. banaco said

    Odp.Adminowi na uwagę do mojego komentarza (#23):
    Zapewne, ale zasada ograniczonego zaufania winna obowiązywać zawsze i wszędzie – podałem przykładowy adres zestawu informacji, które przecież można (i należy) zweryfikować. Jednak uleganie podręcznikowej i dogmatycznej wiedzy historycznej jest tym, do czego zawsze dążono i w wysiłkach nie ustawano…
    Aktualny przykład:https://pl.sputniknews.com/polska/201611094211276-IPN-historia-nauczyciele/
    Ostatnia uwaga: jeśli się chce rozważać rolę i walory Kościoła Katolickiego, bezwzględnie należy zacząc od jego genezy, tzn.okoliczności i cele utworzenia przez Konstantyna tzw.”religii uniwersalnej”.
    To tyle z mojej strony w tej kwestii.

  28. Marucha said

    Re 27:
    Chrześcijaństwa nie stworzył cesarz Konstantyn, ale Jezus Chrystus. To raz.

    A dwa – dziwnie się składa, że zarówno tzw. rodzimowiercy, jak i żydostwo, tak pięknie współpracują w atakach na chrześcijaństwo i na Kościół. Przypadek?

    Ja sam jestem zainteresowany propagowaniem wiedzy o naszych przodkach, ich wierzeniach, obyczajach, panteonie bóstw. Co nie znaczy, że chciałbym wskrzeszenia dawnej wiary. To absurd.

  29. duszyczka said

    Przypuszczam, że chrześcijaństwo na ziemie polskie mogło dotrzeć znacznie wcześniej niż jest to powszechnie podawane.
    Nawet znacznie wcześniej niż działalność św. Cyryla i Metodego na terenach słowiańskich.
    Całkiem blisko naszych granic na Morawach, na górze Radhost, gdzie wcześniej istniał kult pogański, jest kaplica apostołów Słowian, którzy postawili tam krzyż.
    Pierwsze zetknięcie z chrześcijaństwem mogło się stać za sprawą Rzymian, którzy docierali tu jedwabnym szlakiem „Via Ambra” kilka wieków wcześniej.
    Polecam przy okazji film w trzech odcinkach o św. Cyrylu i Metodym:
    .https://www.youtube.com/watch?v=aRqQse5IM5c

  30. Boydar said

    „… Pierwsze zetknięcie z chrześcijaństwem mogło się stać …” w dwanaście a potem trzydzieści lat po narodzeniu Chrystusa.

  31. Listwa said

    @ 29 duszyczka

    Oczywiście. Rzymianie nie zdobyli i nie podbili polskich ziem, ale na 100% do nas docierali.

    @ 23 banaco

    „Jeśli ktoś uważa, że należy być przede wszystkim katolikiem, a dopiero później (ewentualnie) Słowianinem i Polakiem – to jego sprawa”

    – mieszanie. Należy być katolikiem, Polakiem i słowianinem, a nie wyrzucać katoliczm w imię polskości i słowiańskości.

    @ 26 JerzyS

    „2. Powstanie agresywnego, w miarę skonsolidowanego chrześcijańskiego królestwa niemieckiego,
    a w rezultacie po-łączenia potencjałów gospodarczych i militarnych kilku wyżej wymienionych księstw.

    3. Ścisła współpraca papieża, Kościoła rzymskiego,
    króla niemieckiego, a także feudałów duchownych (biskupi, opaci)
    i świeckich w celu realizacji strategicznego planu podboju”

    – gdybyscie mieli rację i niemcy za pomocą Kościoła i chrześcijaństwa podbili nas w 1054 r, to nie musieliby napadać na nas przez kolejne 1000 lat.

  32. Boydar said

    Musieliby, i właśnie napadali. A że przez 1000 lat i dalej gów,no z tego, to świadczy o kamiennym fundamencie chrześcijaństwa, którego „bramy piekielne nie przemogą”.

  33. Racjonalista said

    Żydzi po to stworzyli rodzimowierstwo wraz z całą otoczką wierutnych bzdur na temat katolicyzmu, by oderwać Polaków od wiary. Gdy to im się uda, nawet ślad po nas nie pozostanie.

    Pamiętajmy jedno – już Cyryl i Metody stwierdzili, że religia słowiańska etycznie jest identyczna z Chrześcijaństwem i nawet podejrzewali, że wcześniej musiał na te ziemie przybyć Święty Piotr i nauczać Słowian. Myślę jednak, że Słowianie dzięki Duchowi Świętemu już wcześniej odkryli i przyjęli wartości, które znane są chrześcijanom. I tak jak żydzi odrzucili Jezusa Chrystusa, gdy ten był wśród nich, tak Słowianie przyjęli naukę Jezusa Chrystusa zanim jeszcze dotarli na Słowiańszczyznę ludzie głoszący Ewangelię. Niemcy natomiast z pomocą okrutnych mordów i rzezi starali się wmówić Słowianom, że chrześcijaństwo to religia demoniczna, na czele której stoi krwawe bóstwo lubujące się w zwyrodniałych okrucieństwach. Wyłazili ze skóry by sprawić, aby Słowianie chrześcijaństwa dobrowolnie nigdy nie przyjęli. Z Połabiem sztuka się udało, dzięki czemu Połabian wytępili. Polacy jednak wiarę w Jezusa Chrystusa przyjęli i do dziś są dla Niemców problemem. Teraz Niemcy i żydzi liczą na to, że dzięki promowaniu wszelkich dewiacji oraz dzięki ruchom rodzimowierczym Chrystusa z polskich serc wyżeną, a wtedy problem polski szybko rozwiążą.

    Odwoływanie się do dawnych słowiańskich wierzeń, cała ta nostalgia za dawną słowiańszczyzną na tle promowanego jednocześnie ponurego, czarnego obrazu wiary chrystusowej to szczyt diabelskiej perfidii. Jakież to żydowskie i niemieckie zarazem.

    ——
    Świetny wpis!
    Admin

  34. Boydar said

    O to to to ! (33)

  35. głos z nikąd said

    Panie Racjonalisto, legenda ( nadzwyczaj prawdopodobna) o zamierzonej podróży misyjnej Szymona Piotra do Słowian dała tytuł powieści noblisty „Quo Vadis.” Kontakty Rzymu z Prasłowianami były ożywione poprzez szlak sledziowy, czasem postrzegany jako bursztynowy. Autor „Opowieści Starodawnych” nawiązuje do tego epizodu w epilogu ksiązki. Prasłowianie od początku byli gotowi na chrystianizm, a Kraszewski w co najmniej dwóch miejscach podkreśla, że „nasi praojcowie mieli jednego Boga, a tych bałwanów później przyniósł zabobon”.

    Pozwolę sobie przytoczyć fragment rozdziału o Piotrze pod Rzymem:

    …Z drzemki obudził ich odgłos kroków. Z góry schodził nieśpiesznie samotny wędrowiec. Szedł pieszo, choć z postaci i lica biło niezwykłe dostojeństwo, zdradzające osobę dobrze postawioną. Nieznajomy ubrany był w luźną szatę i sandały, a giezło miał tak białe, że spoglądając koniecznym było osłaniać oczy przed porażeniem. Wszechobecna w powietrzu sadza jakoś nie trzymała się jego przyodziewku.
    – Pokój, z tobą, Szymonie! – rzekł mężczyzna zatrzymując się u studni.
    Stary żyd zerwał się na równe nogi i spojrzawszy na przybysza, zaniemówił. Zaraz padł na twarz u nóg jego, a Słowianie, rozumiejąc, że jest to ktoś niezwykły i wielki, skłonili się głęboko, a następnie oddali mu cześć wyciągniętą przed siebię ręką, gestem należnym jeno słońcu i bogom. Ten skinąwszy im głową, skierował wzrok w dół, na swego ucznia, przyjaciela i wyznawcę.
    Szymon podniósł głowę.
    – QUO VADIS, DOMINE? – zapytał drżącym głosem, zapominając z
    wrażenia odpowiedzieć na pozdrowienie.
    – Idę tam, skąd ty ubieżasz. Powstań i rzeknij mi raczej, dokąd ty się udać zamierzasz.
    – Panie – zawołał Szymon – uciekam z tego siedliska zła, z tego ośrodka rozpusty, wszeteczności i zbrodni! Tam już nic nie można zdziałać. Idę tam, gdzie lud prosty i szczery, gdzie posłuch znajdę dla głoszenia dobra i prawości, gdzie rzesze przeliczne sławić będą Ojca Twego, Najwyższego Adonai i Ciebie, któryś Mu współistotny.
    – Dobrze – rzekł Nazaretańczyk – Zasiądźmy, coby odpocząć nieco. Ty pójdziesz swoją drogą, a ja swoją. Będę kończyć dzieło, któreś rozpoczął.
    Piotr przeraził się nie na żarty.
    – Nauczycielu – krzyknął wniebogłosy – tam siedlisko zepsucia, tam nie ma ludzi, jeno potwory! Człowiek o wiele gorszy jest od zwierzęcia, gdy jest zwierzęciem! Oni ci przyszykują taki los, przy którym Golgota dziecięcą igraszką!
    Spojrzał Juszua poważnie na Apostoła.
    – Jest robota do zrobienia i ktoś musi się tym zająć. Tego nie da się uniknąć. Ja pójdę siać ziarno Prawdy u Rzymian, a ty sobie idź łatwą drogą, nawracać zacnych, leśnych ludzi. Twoja wola.
    – Ja Cię nie puszczę! – ryknął Szymon i chwycił połę Chrystusowego płaszcza. Ten spojrzał mu w oczy i uśmiechnął sie smutno. Stary oprzytomniał.
    – Wybacz, Panie. Wracam, skądem przyszedł. Nie pomnij mi tej chwili słabości.
    – Idź na północ. Sam ukończę twe dzieło.
    – Pójdę, Panie, do Rzymu…
    – Upartyś. Ale takich Mi trzeba. Czyń przeto, co do ciebie należy.
    – Panie – odezwał się nieśmiało starszy Luig – pójdź z nami do Krainy. Będziem doma w dwa miesiące. U nas zasobnie. Ludzie zacni, gościnni. Chram wybudujem, służyć Ci będziem i uwielbiać. Miód nosić, jadło najlepsze. Włodyczyć będziesz mnogim i silnym narodem, a pod Twoim przywództwem cały świat dla Ciebie zdobędziem…
    Pan uśmiechnął się promiennie.
    – Wam tego wiedzieć niepodobna, co napisane jest w Księgach. “Nie będziesz wystawiać na próbę pana Boga swego”. Pamiętasz, Piotrze, komu to i kiedy rzekłem?
    – Szatanowi na pustyni. Czterdzieści lat wstecz…
    – Zaiste. A przedtem uczyłem was: Zdrowym lekarza nie trza. Ci dobrzy ludzie pozostaną zdrowymi tak długo, jak żyją w zgodzie z Prawem Dziewiczym. Zawitam u was. Ale nie teraz i nie tak, jak myślicie – Pan przeszedł na słowiańską mowę – Odnajdziecie Mnie w drugim człowieku.
    Słowianie pojęli te słowa bez dodatkowych wyjaśnień. Skłonili się ponownie i obydwaj równocześnie rzekli:
    – Będziecie nam Panie, zawżdy gościem najmilszym.
    – Wiem – odparł krótko Pan – a teraz usiądźmy i dajcie mi coś do jedzenia, cobyście znali, że z żywą Istotą do czynienia macie – po czym zasiadł u ogniska. Nikt nie śmiał usiąść wraz z Nim, jeno Misza przyczłapał i podstawił łeb do pogłaskania, instynktownie wyczuwając Dobro.
    Szymon ze zdumieniem wielkim i niedowierzaniem patrzył, jak Galilejczyk raczy się ze smakiem krajską kiełbasą jałowcową, sporządzoną z nieczystego wszak mięsa. Przepiwszy gorącym naparem z poziomkowego suszu, przyjął stakanek najprzewyborniejszego półtoraka, jaki zachował się w zalanym woskiem dzbanuszku na dnie torby podróżnej, po czym powstał, skinął wszystkim głową i znikł, żegnany pokłonem głębokim i prastarym gestem Boskiej czci. W sadzy pokrywającej plac pozostały jeno ślady sandałów i kołek od kiełbasy z kawałkiem sznurka.
    Piotr skinął na sługę i podjąwszy, co do niego należało, pożegnał Słowian, pewnym krokiem kierując się nazad ku Wiecznemu Miastu, które łuną rozświetlało wieczorny mrok. Języki ognia poświatą pisały w nisko zawieszonych chmurach dymu historię świata i ludzkości.
    Luigowie zarzucili na grzbiet toboły swoje i gwizdnąwszy na niedźwiedzia, który podreptał przodem, ruszyli przed siebie ku północnej Krainie. Oni takoż dadzą świadectwo, choć niepisane.

  36. TG said

    https://gloria.tv/album/ueWgfUjwTRCz1PfTX6BSTie8B
    Fragment :
    „Oto owoc moich zamgań w temacie: refleksje na tematy telefoniczne. Trwało to trochę, ale to temat rzeka, która przechodzi w wodospad, wielu już nie umknie, wielu można jeszcze uratować, więc spełniając prośbę, oto co z tego wyszło.
    Taką osnową i motywacją do tych dociekań niech mi będzie Ks. Malachi Martin, zwłaszcza jego książka pt. „Klucze Królestwa”.
    Jest rzeczą dość osobliwą, że ten Irlandczyk, jeden z głównych „mózgów” przygotowujących II Sobór Watykański.
    Człowiek o wielkiej erudycji i znajomości języków, ciężko pracował, motywowany przez swoich pryncypałów Kardynałów, nad wypracowaniem uzasadnień i udowodnieniem konieczności zwołania tego nadzwyczjnego Gremium.
    Aby nagle, ujrzawszy rozmiary oszustw jakich się dopuszczono, wystąpił z Tow. Jezusowego i żyjąc w USA, swoje kapłaństwo realizował demaskując kulisy największego przekrętu wszechczasów, będę go nazywał skrótem: „SWII”.
    Jak wielka musiała być motywacja tego Irlandczyka, aby napisać książkę o Roli Narodu Polskiego w dziejach Świata i Kościoła Katolickiego, prawie 1000 stron o historii powstania i roli jaką powierzyła nam Opatrzność Boża do spełnienia jako Królestwo Matki Bożej – już tu na Ziemi! Takich rzeczy nie robi się bez odpowiedniego natchnienia, lub jak kto woli, odczuwania konieczności z uwagi na ciężar spraw tam się ukrywających, a ogólnie nie znanych ogółowi, ku obopólnej stracie!
    Więc twierdzę, że taka wielka praca musi być przez samych zainteresowanych, nas Polaków, wzięta dokładnie pod lupę, o co tu chodzi, w imię czego, ku czemu – jak to każdy Katolik pyta: Dia Ti.
    Zacznę od początku, czyli jak powstało Katolickie Królestwo – Polska.
    Wiem z innych żródeł, że ewangelizacja naszych przodków jest dziełem Benedyktynów Irlandzkich, o czym jeszcze do niedawna było wiadome w źródłowych dokumentach, i jeszcze w latach 50-60-ych głoszona w Seminariach polskich, ale na dzisiaj nikt nie umie ich odnaleźć i skatalogować.
    Przecież istnieje w archiwach wiele mniej ważnych a starszych dokumentów, ale niestety, nawet Benedyktyni nie znają swojej historii!? Podam tutaj opinię prof.Konecznego, który stawia jednoznaczną tezę, że Król Polski dał się ochrzcić w sytuacji, gdy większość jego poddanych była już Katolikami – ciekawostka nieprawdaż?!”

  37. SHREK said

    @33
    Może i świetny wywodzik ale zbyt poprawny i niezgodny z rzeczywistością. Obszar `niemieckopolskoruski` ciągnący się z południowego wschodu i potem dalej na zachód zawsze był zażydzony !O `Polin`wiadomo ?

    Niemcy przynajmniej próbowali z tym zrobić porządek, Polacy ostatnio w XV w, natomiast Rosja Carska targała się z tym barachłem, najzażarciej i najświadomiej, stad jej katusze, jak tez Polski I Niemiec.

    Dodam jako ciekawostkę, ze w wielkich cywilizacjach Białego człowieka, zawsze była wiara w jednego Boga [ dziś to jest przez diabla zakryte ] jak i teoria dla zidiociałych o ewolucji zakrywa prawdę o Kreacji.

    Bez Boga błogosławieństwa nie byłoby wielkich cywilizacji ! czy tak prosty fakt może uciekać rozgorączkowanym umysłom.

  38. Peryskop said

    Re #28

    Admin : Re 27: Chrześcijaństwa nie stworzył cesarz Konstantyn, ale Jezus Chrystus. To raz…

    Bonaco przecież nie stwierdził, jakoby to cesarz Konstantyn stworzył chrześcijaństwo, lecz nawiązał do formalnego ustanowienia instytucji znanej jako Kościół Rzymsko-Katolicki.

    Ale wszyscy jesteśmy omylni jak cholera.
    Na każdym kroku, zwłaszcza w rozkroku.

    Marucha said 2016-11-12 (sobota) @ 22:34:16
    „… Znowu się Panu wszystko pomyliło …”

    https://marucha.wordpress.com/2016/11/12/watykan-dzisiaj-2/#comment-6288585

    Tamże #32
    …Odpowiem w duchu Biblii: niech ten, co jest w tej materii bez grzechu, rzuci we mnie czym tam ma pod ręką🙂

    Że czepiam się słówek ?
    A czego mam się czepiać ?

    pozdrowienia !

  39. Listwa said

    @ 38 Peryskop

    „Bonaco przecież nie stwierdził, jakoby to cesarz Konstantyn stworzył chrześcijaństwo,lecz nawiązał do formalnego ustanowienia instytucji znanej jako Kościół Rzymsko-Katolicki.”

    – kolejny interesujący tekst. Cesarz Konstantyn formalnie utworzył Kościół katolicki.
    Trzeba zanurzać się a antykatolickim szambie, żeby takie niedorzeczności pisać.

    Dokładnie. Z Peryskopa co jakiś czas takie coś wyjdzie.
    Edyktem mediolańskim z 313 cesarz Konstantyn I Wielki po prostu podarował chrześcijanom swobodę wyznawania ich religii. Nic nie tworzył, nic nie ustanawiał.
    Admin

Sorry, the comment form is closed at this time.