Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prawda o Sarmacji nie taka straszna

Posted by Marucha w dniu 2016-11-08 (wtorek)

Sarmacja ma w osobie Jacka Kowalskiego bardzo wdzięcznego admiratora. Zaśpiewa, zagra, zrymuje, z humorystyczna swadą opisze. W wydawnictwie „Zona Zero” właśnie ukazała się jego książka pod wiele mówiącym tytułem „Sarmacja. Obalanie mitów. Podręcznik bojowy”.

Mereczowszczyzna, dwór Ludwika Tadeusza Kościuszki

Podstawowym założeniem autora jest analizowanie i obalanie „zabobonów” na temat sarmackiej kultury. Pojawiały się one w polemikach z okresu staropolskiego oraz negatywnych opiniach zagranicznych obserwatorów Polski sarmackiej. Od „zabobonów” tych nie jest wolny także współczesny dyskurs naukowy oraz bieżąca publicystyka prasowa.

Jacek Kowalski nie szczędzi ciosów krytykantom Sarmacji. Choć nieraz dochodzi do ciętych ripost, to nikt z „przeciwników” nie może czuć się obrażony. Poziom polemiki, oprócz wysokiej kultury, ubogacony jest dodatkowo dowcipną stylizacją wywodu na mowę staropolską.

Sam tytuł „podręcznika” sugeruje nam jednostronne podejście do tematu obrony Sarmacji przed negatywnymi zarzutami. Nic bardziej mylnego. Oprócz swady polemicznej Jacek Kowalski zachował sporą dawkę naukowej ostrożności, która hamuje jakiekolwiek zapędy gloryfikacyjne.

Nie da się ukryć, że autor jest wielkim miłośnikiem Sarmacji, ale jest też pisarzem nie idącym na intelektualną łatwiznę. Uczciwość każe mu dostrzegać negatywne posunięcia polskiej szlachty takie jak chociażby niechęć do potrzebnych reform czy złą decyzję konfederatów barskich porywających króla Stanisława.

Autor nie rozpisuje się specjalnie o rzekomej „polskiej anarchii”, która jest jedną z najczęściej pojawiających się zarzutów wobec Sarmatów. Skoro cały czas działały sejmiki, miały swoje władze i reprezentantów, to jak tu mówić o anarchii? Jacek Kowalski skupia się na mitach o sarmackiej ciemnocie, fanatyzmie, niewyrobieniu intelektualnym oraz politycznym. „Zabobonów” tych wraz z ich drobiazgowym wypunktowaniem wymienia autor aż pięćdziesiąt.

Ciekawy jest układ tematyczny pracy Kowalskiego. Rozpoczyna on według porządku od omawiania ważnych pojęć dotyczących Sarmacji oraz ich funkcjonowaniu w powszechnej świadomości.

Najciekawsze jest zdecydowanie omówienia pojęcia „sarmatyzm”, które po raz pierwszy zostało użyte u progu panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Nietrudno się domyślić, że uknuli je oświeceniowcy w celach dyskredytacji rzekomego potoku negatywnych polskich cech. Sam Kowalski opowiada się zdecydowanie za tym, by pojęcia tego po prostu nie używać. Według niego jest ono bardzo pojemnym workiem pojęciowym, do którego każdy wrzuca swoje wedle uznania.

W pewnym momencie (od „zabobonu” siódmego) przechodzi on do omawiania panowania poszczególnych władców. Zatrzymanie się przy poszczególnym królu staje się dla niego pretekstem do omawiania przynajmniej jednego mitu na temat Sarmacji.

Jednym z ciekawiej omówionych mitów jest historia związanego z czasami saskimi ojca Benedykta Chmielowskiego, autora encyklopedycznych „Nowych Aten”. Jego często cytowane często „koń jaki jest każdy widzi” miało być według Kowalskiego wyśmiewaniem się z autora encyklopedii oraz Sarmacji jako takiej. Ujawnia on jednak, że zdanie to specjalnie spreparowali Maria i Jan Józef Lipscy podczas ponownego wydawania dzieła w 1966 roku.

Celowo fałszując wpis Chmielowskiego mieli przyczynić się do utrwalenia obrazu „Nowych Aten” jako świadectwa przesądów, ciemnoty oraz intelektualnego rozleniwienia szlachty. Przykład ten jest jednym z wielu omawianych w książce dowodzących, że przeciwnicy Sarmacji w swej krytyce nieraz uciekali się do nieczystych metod.

Ogromnym walorem „podręcznika” Jacka Kowalskiego jest mnogość zdjęć oraz rycin z epoki, które ilustrują poszczególne myśli autora. Książka wypełniona jest też po brzegi w doskonałe cytaty z sarmackich wspomnień oraz staropolskiej poezji. Zdecydowanie góruje tutaj Wespazjan Kochowski, mocno rozpropagowany przez Kowalskiego w jego wcześniejszej działalności.

Po przeczytaniu „Sarmacji” czytelnik nabierze większego szacunku dla dziejów ojczystych, tak często przedstawianych w krzywym zwierciadle. Przekona się także, że Sarmacja wcale nie zakończyła się wraz z kresem Pierwszej Rzeczypospolitej, tylko stale przewija się w polskich dziejach. Także tych współczesnych.

Wojciech Czeski
http://www.pch24.pl

Odpowiedzi: 11 to “Prawda o Sarmacji nie taka straszna”

  1. Joannus said

    ”Ujawnia on jednak, że zdanie to specjalnie spreparowali Maria i Jan Józef Lipscy podczas ponownego wydawania dzieła w 1966 roku.”

    Tak jak KOR

  2. Shrek said

    Pier..nie z legendy wzięte z przyczynku zygda chowanego gada miedzynarodowego i upadek, a 1-sze po Bogu, sarmacka wolność i Rzeczypospolita czego zazdrościli Panowie upadającego Swiata.

    `Po Sarmatach szlachta miała odziedziczyć umiłowanie wolności, gościnność, dobroduszność, męstwo oraz odwagę` !

  3. Shrek said

    Czeski Kowalski i jaki tam jeszcze zydlacki chce podejść na `przywracanie narodowych wielko polskich wartości` dla ewidentnie obcym celom !

    Kameleony wszystkich `naszych` krajów _zawsze_ laczcie sie !

  4. Yah said

    Przydałby się jeszcze jeden podrecznik bojowy …… a jeszcze lepiej odpowiednik celownika w myśliwcach – „swój-obcy” – żeby za bardzo nie mędrkować.

  5. panMarek said

    Przeproście Sarmatów, oświeceniowe nieuki!
    Sarmatów nie można już zbadać, bo wymarli. Ale zarówno to, gdzie żyli, jak i to jakim językiem mówili wskazuje bezsprzecznie na ich przynależność do centralnoazjatyckiej gałęzi R1A (podgrupy Z93 i M417).
    Można natomiast zbadać Polskę, póki my żyjemy. I zbadano. I co? i okazało się, że Polska jest zdecydowanym epicentrum R1A w Europie (ok, 56%, potwierdzone w różnych badaniach, główne podgrupy M458 i L260). Nawet pozostałe kraje słowiańskie notują wyniki istotnie niższe (ok.30%).
    Pochodzenie całej tej linii genealogicznej jest przedmiotem debaty (Indie lub stepy Środkowej Azji), ale samo pokrewieństwo przez nią znaczone – jest pewne. Nikt poważny go nie podważa. Tym samym jest pewne, że wg stanu wiedzy AD 2013, z obecnych ludów europejskich to właśnie Polacy najbliżsi są starożytnym Sarmatom (a także Scytom, ludom centralnej Azji oraz Ariom, których migracja na subkontynent Indyjski również została potwierdzona).

    http://rebelya.pl/post/4744/przeproscie-sarmatow-oswieceniowe-nieuki

  6. zenek said

    przebierancy i wprowadzenie stanu wojennego na terenie RP

  7. Janusz said

    Do Pana PanMarek. Też jestem dumny z wyniku badań genetycznych. Procentowo w okolicach 50% są też Białorusini i Rosjanie. Liczbowo oczywiście Rosjanie biją wszystkich. Problemem jest tylko to na jakiej grupie dokonano tych badań, 2000-2500? No i generalnie „i co z tego”, czyli jakie to ma znaczenie?

  8. W czerwonym polu złota łódź
    przestworze morza może pruć.
    Żagiel na maszt
    masz na kształt baszt
    na maszcie straż.

  9. Zdziwiony said

    Dziś w polskim „dworze” jest przestronny pokój kąpielowy, a kiedyś
    ważna była biblioteka, a i ma w swoim centralnym pomieszczeniu
    pokój telewizyjny, kiedyś była to bawialnia, salon z fortepianem. Kiedyś w sypialni stał modlitewnik i mały ołtarz dziś stoi tu drugi telewizor.

  10. Izaurus said

    Polecam lektury na ten temat. Są do ściągnięcia w internecie i z Chomików.
    Antoni Chołoniecki – Duch dziejów Polski
    Dziesięciolecie Polskiej Siły Zbrojnej (inny tytuł „Historia Oręża Polskiego”)

  11. Uważam, że STRASZNA, bo Sarmatyzm to BABSKI MONOPOL ZŁOTA czyli Antyteza skąpców francuskich. Gdy w bitwie pod Karrhae Krassus zgłosił się z Kapitulacją do Leszka Chytrego jako świekra wspólnika Krassusa Juliusza Cezara to Leszek popatrzył na niego i odesłał go Sarmatkom. Te zapytały Krassusa, CZYJE JEST ZŁOTO, KTÓRE MA NA SOBIE? więc ten odpowiedział, że JEGO, na co te UDŁAWIŁY SIĘ i kazały zedrzeć złoto z rynsztunku Krassusa, stopić je i WLAĆ MU DO GARDŁA. Taka bowiem była KARA dla naruszających Babski Monopol Złota. Gdyby powiedział, że Jego Żony to potraktowałyby go łagodniej.
    Ja znalazłem dla tej sprawy Nową i współczesną finansowo kategorię. Wielki Kryzys był STRUKTURALNY, gdyż Nadprodukcja powodowała Ucieczkę pieniądza i kapitału od papierów wartościowych do Złota, bo renta deflacyjna złota jest zawsze wyższa od Kapitałowej. Po co harować w biznesie, gdy można kupić złoto, złożyć w sejfie lub banku, i Zysk ma się WIĘKSZY.
    Z tej racji Wielki Kryzys był Drogą do przejęcia całych USA przez Żydów, ale Keynes i Paderewski wymyślili na to Lekarstwo w postaci Państwowego Monopolu Złota – zwanego Nacjonalizacją – co ZAPOBIEGŁO Wykupieniu USA przez złoto produkowane przez niewolników Stalina.
    Próbą Obejścia państwowego monopolu złota USA było imigracja do USA Holokaustów, którzy jakoby Ocalili swe zasoby złota, które nie mogły być ze względów Moralnych znacjonalizowane. Jednak marszałek mego ojca Góra-Dolina aresztował w Kijowie Generalissimusa, który wiózł do Pragi złoto na wykupienie przez Holokaustów USA. Złoto to mój ojciec wysłał do Szwajcarii. Można się DOMYŚLAĆ, że w Czechach stalinowskie złoto miało być przerobione na biżuterię dla HOLOKAUSTEK jako Sarmatek.
    Ten BEZPIECZNIK Antykryzysowy Keynesa-Paderewskiego działał do usunięcia go przez Ronalda Reagana, i odtąd USA zaczęły się pogrążać w kryzysie finansowym. Ja znalazłem na to lekarstwa w postaci Sarmatyzmu, którego pierwszym krokiem miałby być podział kapitału na Złoto dla KOBIET i Papiery Wartościowe dla MĘŻCZYZN. – Jeśli znajdzie się u Skąpca Francuskiego niebabskie złoto to nie trzeba wlewać mu je do Gardła, bo wystarczy wlać mu je Od Tyłu. Kilka razy zdobywaliśmy Paryż więc można, dla Ocalenia USA, raz jeszcze.

Sorry, the comment form is closed at this time.