Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Acta Diurna (1002) – piątek, 2 grudnia 2016

Posted by Marucha w dniu 2016-12-02 (piątek)

Najnowsze informacje i komentarze prasowe ze świata. Zapraszam.

* Armia syryjska, po opanowaniu 16 dzielnic wschodniego Aleppo z 90.000 mieszkańców, kontynuuje natarcie na pozycje niedobitków koalicji Dżaisz al-Fatah w rejonie Karam al-Dżazmati, Karam al-Tarab, Amirija, Sikarri oraz Bustan al-Qasr jeszcze na terenie południowo-wschodnich obszarów Aleppo. Z ruin, w których się jeszcze bronią, wyszło wczoraj 18.000 cywilów. Celem armii jest zabezpieczenie tyłów przed przygotowaną końcową ofensywą na Idlib, dokąd ściągają resztki nieprzejednanych dżihadystów wraz z rodzinami, prawdopodobnie w nadziei zbiorowego wytargowania porozumienia z rządem pod nadzorem międzynarodowym, które dałoby im szanse przeżycia późniejszych retorsji służb specjalnych Damaszku.

Z tych właśnie powodów pewna część terrorystów, zwłaszcza z ugrupowania az-Zinki (wsławionego publicznymi egzekucjami dzieci), wolała przedwczoraj poddać się oddziałom kurdyjskim, od których spodziewają się łagodniejszego traktowania niż od armii rządowej i syryjskiego wymiaru sprawiedliwości.

* Lotnictwo rosyjskie kontynuuje naloty na pozycje dżihadystów w prowincji Hama: Kfar Zita i Halfaja. W Kfar Zita bombami zlikwidowano jednostkę Centralnej Dywizji Wolnej Armii Syryjskiej (6 terrorystów plus dowódcę), którzy ostrzeliwali syryjską bazę lotniczą w Hama. Jednocześnie wojska syryjskie odparły ataki oddziałów Daeszu pod asz-Szair, al-Mahr i w rejonie pół naftowych Mustadira na wschodzie prowincji Homs. Terroryści wycofali się zostawiając w polu ośmiu zabitych. W tym czasie lotnictwo syryjskie bombardowało pozycje Daeszu w Suchna, Talat al-Ałłamid i al-Quriatajn

* Ankara rozpoczęła operację wojskową w Syrii, by położyć kres rządom Baszara al-Assada – oświadczył niedawno prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Te słowa były niespodzianką zarówno dla Rosji, jak i reszty świata. Wczoraj Erdogan na spotkaniu z szefami regionów wiejskich Turcji oświadczył z kolei, że „celem tureckiej operacji w Syrii jest nie jakiś człowiek czy państwo, a walka z terroryzmem”. Odbyła się również rozmowa telefoniczna Ankara-Moskwa, podczas której poruszono temat niedawno wygłoszonych przez Erdogana słów o prawdziwym celu zbrojnej obecności Turcji w Syrii.

Sputnik Türkiye poruszył ten temat w rozmowie z Mehmetem Alim Güllerem — dziennikarzem, felietonistą gazety Aydınlık. „Erdogan w Syrii ma kilka celów. Poza sformułowanymi na początku operacji „Tarcza Eufratu” zadaniami, takimi jak zapewnienie bezpieczeństwa swoich granic przed zagrożeniem Daesh i przeciwdziałanie formowaniu kurdyjskiej strefy na północy Syrii, działania Ankary na syryjskim terytorium wyjaśnia również jeszcze jeden cel, który sformułowała prorządowa gazeta Yeni Şafak — mowa o przyłączeniu Aleppo jako 82. prowincji Turcji.

Można przypuszczać, że między USA a Turcją zostało osiągnięte swojego rodzaju porozumienie odnośnie tego, że Ameryka przeprowadzi operację wyzwolenia Rakki, a Turcja skoncentruje się na Aleppo i w ten sposób terytorium Syrii zostałoby podzielone na określone strefy wpływów. Prezydent Syrii Baszar al-Assad, biorąc pod uwagę to porozumienie, zmienił orientację syryjskich sił rządowych, które już zmierzały w kierunku Rakki, na al-Bab, ponieważ al-Bab jest kluczem do bram Aleppo. Posuwanie się tureckich wojsk w kierunku al-Bab było przyczyną taktycznych zmian ze strony syryjskiej i odwrotu syryjskich sił rządowych spod Rakki na al-Bab. Od wczoraj znacznie zbliżyły się one do tego miasta.

Tymczasem wojska tureckie zbliżyły się do miasta o kilka kilometrów, zatrzymały się po tym, jak zostały zaatakowane. Al-Bab stało się punktem, w którym możliwa jest bezpośrednia konfrontacja Turcji i Syrii. Tą sytuacją mogą być między innymi uwarunkowane ostatnie ostre wypowiedzi Erdogana pod adresem al-Assada”.

Według Güllera Erdogan wykorzystuje strategię polityki zagranicznej, w szczególności w stosunku do Syrii, jako wewnątrzpolityczne narzędzie do przejścia na prezydencką formę rządów w Turcji. „Istnieje wirtualny cel, który rządząca AKP formułuje przed swoim elektoratem. Cel ten można nazwać „82. prowincja Turcji — Aleppo, 83. — Mosul”. Tureckie władze próbują połączyć ten cel z zadaniem przejścia do prezydenckiej formy rządów, ponieważ wierzą, że osiągnięcie jedności i szerokiego społecznego konsensusu w kwestii poprawek konstytucyjnych możliwe jest tylko w oparciu o odniesione przez Turcję zwycięstwo. W związku z tym Erdogan czyni z kwestii Aleppo część swojej wewnątrzpolitycznej retoryki” — uważa dziennikarz.

W odniesieniu do kurdyjskiej części pytania, to, jak zaznacza Güller, w celu zapobiegania stworzeniu kurdyjskiego korytarza w Syrii, Turcja musi w sensie wojskowym stawić czoła Manbidżowi, a politycznie — Damaszkowi. „Jeśli cel Turcji rzeczywiście polega na tym, aby zapobiec tworzeniu się kurdyjskiego korytarza na północy Syrii, to droga do osiągnięcia tego biednie nie przez Al-Bab, a przez Manbidż, a także, w sensie politycznym, przez Damaszek. Bez naprawiania dialogu między Ankarą a Damaszkiem nie można mówić o jakimkolwiek przeciwdziałaniu kurdyjskim inicjatywom terytorialnym” — podkreślił Güller.

* W Ankarze trwają rozmowy dyplomatów rosyjskich z delegacjami syryjskich ugrupowań opozycyjnych , zorganizowane przez stronę turecką. Jest to niewątpliwie efekt długiej telefonicznej rozmowie prezydentów Erdogana i Putina, w której prezydent Turcji wyjaśniał i tłumaczył swoje słowa dotyczące celów tureckiej agresji na Syrię, publicznie skierowane przeciw Assadowi, Nie znamy szczegółów, ale podkreślić należy, że są to ci opozycjoniści, którzy byli przedtem zorganizowani i wspierani przez USA.

Erdogan oświadczył obecnie, że celem tureckiej operacji w Syrii jest tylko walka z terrorystami, przez których Turcja prawdopodobnie rozumie przede wszystkim Kurdów. Ankara zarzeka się, że nie dopuści do połączenia się enklaw kurdyjskich na północy Syrii. W tym kontekście turecki MSZ potwierdził ponownie konieczność zachowania całej, jednolitej Syrii.

* Druga i ostatnia grupa terrorystów opuściła dzisiaj razem z rodzinami miejscowość Chan-esz-Szejh w ramach porozumienia z władzami w sprawie lokalnego rozejmu – poinformowało agencję RIA Novosti źródło wojskowe. „Resztki uzbrojonych formacji, które zajmowały wcześniej Chan-esz-Szejh, dzisiaj opuściły ten rejon. Zgodnie z oczekiwaniami większość z nich nie skorzystała z amnestii i wyruszyła autobusami do prowincji Idlib” — poinformowało źródło zaznajomione ze szczegółami operacji. Wcześniej to samo źródło poinformowało, że w poniedziałek syryjska armia rozpoczęła ewakuację z rejonu ponad 2,5 tys. osób, w tym członków uzbrojonych formacji. Ta operacja stała się możliwa po tym, jak 21 listopada terroryści oblężeni przez wojska rządowe w jednym z głównych punktów oporu w południowo-zachodnich okolicach Damaszku — Chan-esz-Szejhu — przyjęli warunki władz co do kapitulacji.

Zgodnie z osiągniętym porozumieniem zobowiązali się do opuszczenia wszystkich zajmowanych pozycji w rejonie Chan-esz-Szejh a także przekazania siłom zbrojnym całej posiadanej przez nich broni ciężkiej. Po złożeniu broni terrorystom zaproponowano skorzystanie z amnestii lub wyjazd do prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii znajdującej się pod kontrolą ugrupowania Dżabhat Fatah asz-Szam (d. Dżabhat an-Nusra). Oblężenie Chan-esz-Szejh przez wojska rządowe trwało ponad 50 dni. Arabscy eksperci wielokrotnie podkreślali, że w przypadku całkowitego wycofania terrorystów z tego punktu armia przejmie kontrolę nad prawie wszystkimi rejonami na południowym zachodzie od Damaszku.

* Uniwersalny okręt desantowy typu Wasp i okręt desantowy typu Whidbey Island amerykańskiej marynarki wojennej z 4 tys. żołnierzy na pokładzie przepłynęły Kanał Sueski i wpłynęły na Morze Śródziemne – poinformowała United States Navy. Jednostki będą „wspomagać misję bezpieczeństwa morskiego na Morzu Śródziemnym”, powiedział kapitan II rangi Byron Ogden, dowódca Wasp. Nie wyjawił jednak więcej szczegółów dotyczących celów i zadań misji. USS Wasp (LHD-1) jest główną jednostką tego typu, pełniącą służbę od 1987 roku w amerykańskim Korpusie Piechoty Morskiej. Okręt ma długość 257 metrów, zabiera na pokład śmigłowce transportowe i uderzeniowe, zmiennopłaty Osprey, bombowce pionowego startu Hurrier oraz pojazdy desantowe. Okręty będą przebywać w tej części świata przez około trzy miesiące.

* W trakcie spotkania ze swoimi wyborcami w Ohio prezydent elekt USA Donald Trump potwierdził wybór byłego dowódcy Korpusu Piechoty Morskiej gen. Jamesa Mattisa na szefa Pentagonu. Na razie nieoficjalnie, ale w poniedziałek mianuję generała Mattiesa na szefa Pentagonu. Jest wielki – powiedział Trump. Wcześniej gazeta „The Washington Post” poinformowała, że Trump oficjalnie wybierze 66-letniego emerytowanego generała na to stanowisko na początku przyszłego tygodnia. Ostatnim miejscem służby Mattiesa w latach 2010-2013 było Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej (CENTCOM). Do Korpusu Piechoty Morskiej trafił w 1969 roku. Generał zyskał sobie przydomek „Wściekły Pies”. Ta nominacja – jedna z kluczowych – jest niezwykle znamienna a zarazem niepokojąca. James Mattis wielokrotnie krytycznie wypowiadał się pod adresem Rosji. Uważa on, że Moskwa chce „podzielić NATO na części”. Ponadto twierdzi on, że to Iran jest głównym zagrożeniem na Bliskim Wschodzie, a nie al-Qaida albo Państwo Islamskie.

* Według danych sondażu Sputnik.Opinie w państwach europejskich znaczny odsetek mieszkańców opowiada się za przeprowadzeniem referendum w sprawie wystąpienia ich kraju z UE. Ponad połowa mieszkańców Włoch (53%) opowiada się za przeprowadzeniem takiego referendum. Następnie idzie Francja (47%), Niemcy (43%), Hiszpania (39%) i Polska (38%). Sondaż został przeprowadzony przez agencję Ifop na zlecenie agencji informacyjnej i radia Sputnik.

Jednocześnie na pytanie „Czy chciałby Pan/Pani, aby w Pana/Pani kraju odbyło się referendum w sprawie wystąpienia z UE na wzór brytyjskiego” 62% Polaków, 61% Hiszpanów, 57% Niemców, 53% Francuzów i 47% Włochów odpowiedziało przecząco. Ciekawe, że w porównaniu z lipcem 2016 roku liczba zwolenników referendum w Hiszpanii wzrosła z 34% do 39%, we Włoszech z 46% do 53% a w Polsce z 33% do 38%. Ilu Europejczyków opowiada się za referendum w sprawie wystąpienia UE?

Sondaż został przeprowadzony przez najstarszą we Francji agencję badania opinii publicznej Ifop w dniach 22-26 października 2016 roku. W badaniu wzięło udział 5019 respondentów w wieku powyżej 18 lat z Francji, Niemiec, Hiszpanii, Włoch i Polski. Próba jest reprezentatywna dla populacji pod względem płci, wieku i miejsca zamieszkania. Maksymalny błąd statystyczny dla ogólnych danych krajowych wynosi +/- 3,1% przy wskaźniku prawdopodobieństwie 95%.

* Przewodniczący frakcji Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej w Bundestagu Volker Kauder jest niezadowolony z braku protestujących pod ambasadą Rosji w Berlinie – podaje Spiegel. Na posiedzeniu frakcji CDU Kauder zadał kolegom retoryczne pytanie, co by się działo pod ambasadą USA, gdyby Waszyngton oskarżano o to, o co jest oskarżana Rosja w Syrii — podaje periodyk powołując się na uczestników posiedzenia.

Doradca Merkel nie rozumie, dlaczego pod budynkiem ambasady Rosji nie odbywają się akcje protestacyjne. „To nienormalne” — powiedział polityk, pośrednio wzywając w ten sposób do zorganizowania takich akcji. Wcześniej w październiku brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson oznajmił, że „chciałby widzieć demonstracje pod ambasadą Rosji” w związku z sytuacją w Syrii. Kreml przypomniał ministrowi o Konwencji Wiedeńskiej i obowiązku Wielkiej Brytanii zapewnienia bezpieczeństwa rosyjskim placówkom dyplomatycznym na jej terytorium.

Trzy dni temu syryjskiej armii udało się uwolnić ponad 80 tys. mieszkańców Aleppo. Wielu z nich po raz pierwszy od dłuższego czasu otrzymało w rosyjskich ośrodkach humanitarnych wodę, jedzenie i pomoc medyczną — oznajmił rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał-major Konaszenkow. Ponadto Władimir Putin zlecił pilne udzielenie pomocy medycznej wszystkim potrzebującym mieszkańcom Aleppo. W tym celu w mieście zostaną rozmieszczone ruchome szpitale, zdolne do przyjmowania 600 osób na dobę potrzebujących ambulatoryjnej pomocy lekarskiej.

* Po tym, jak najlepszy wynik w pierwszej turze prawyborów prezydenckich prowadzonych przez francuską „centroprawicę” uzyskał François Fillon, media przypominają jego wcześniejsze wypowiedzi na temat polityki zagranicznej.

(1) Polityka, którą przez cztery i pół roku uprawiał wobec Rosji François Hollande, jest absurdalna, popycha Rosję w kierunku brutalności, izolacji i działań nacjonalistycznych. A jest to największy kraj świata, potęga atomowa, i nie należy jej traktować w taki sposób. (…). Chcę po prostu, byśmy usiedli do stołu z Rosjanami – nie pytając Amerykanów o zgodę – i przywrócili związki, a może nawet zaufanie między nami, by przycumować Rosję do Europy. – mówił Fillon w dyskusjach poprzedzających pierwsze głosowanie w prawyborach. Zaproponował również wznowienie stosunków dyplomatycznych z Syrią i ponowne otwarcie francuskiej ambasady w Damaszku.

(2)Nie uważam jak wielu, że w konflikcie syryjskim są trzy strony, tylko dwie – ci, którzy chcą budować islamski totalitaryzm i pozostali. Ja popieram pozostałych. – stwierdził Fillon. Francja zerwała stosunki dyplomatyczne z Syrią w okresie jego premierostwa, postanawiając odegrać główną rolę w operacji obalenia Baszara al-Asada, przygotowanej przez USA, Turcję i sponsorujące dżihadyzm arabskie monarchie naftowe.

(3)Francuska, katolicka prawica jest bardzo prorosyjska. Wciąż podziela wylansowaną przez de Gaulle’a teorię, że tylko dzięki współpracy z Rosją Francja może wyzwolić się spod „amerykańskiej hegemonii”. Zwycięstwo Trumpa jeszcze bardziej wypromowało taki sposób myślenia. – skomentował wypowiedzi Fillona wydawca portalu diplomweb.fr, Pierre Verluise. Podkreślił, iż eksponowanie koncyliacyjnych wobec Rosji poglądów zwiększa szanse byłego premiera na zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich.

* Wybory w USA odbyły się trzy tygodnie temu, ale lokalne media nadal publikują wypowiedzi o „ingerencji Rosji” w „demokratyczne procesy” Ameryki, pisze wydawca magazynu The Nation Katrina van den Heuvel w artykule dla gazety The Washington Post. Dyrektor Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA Michael Rogers, komentując wyniki wyborów, wspomniał o „świadomych działaniach niejakiego państwa, skierowanych na osiągnięcie określonego celu”, a kandydatka Partii Zielonych Jill Stein oficjalnie wezwała władze do przeprowadzenia ponownego przeliczenia głosów w Wisconsin, powołując się na doniesienia o możliwym włamaniu do systemów głosowania przez zagranicznych hakerów.

Sztab Hillary Clinton trzyma się tej samej linii, chociaż jeden z prawników zespołu Demokratów powiedział, że nie udało im się znaleźć „wystarczających do rozpoczęcia procesu sądowego” dowodów zhakowania systemu do głosowania przez podmioty zewnętrzne. Ekspert przypomniała, że również w samym Washington Post ukazał się niezmiernie wątpliwy materiał o „zaawansowanej kampanii propagandowej Rosji”. W artykule napisano, żeMoskwa„wpłynęła na przebieg wyborów w Stanach Zjednoczonych”, jednak jako źródło tych„objawień” podano organizację, która uparcie zachowuje anonimowość i buduje wnioski w oparciu o dziwną metodologię. Van den Heuvel zastanawia się, gdyby nawet Rosja rzeczywiście ingerowała w przebieg wyborów w Stanach Zjednoczonych, jakie mogły być cele takiej ingerencji?

Sam Władimir Putin, nawiasem mówiąc, nazywa takie przypuszczenia przejawem „histerii”. Eksperci ds. bezpieczeństwa cybernetycznego twierdzą, że mocne dowody winy Moskwy nie istnieją. Magazyn The Economist przekonuje, że głównym „celem Kremla” było zdyskredytowanie demokratycznych instytucji — wyborów, wolności słowa, a także najbardziej druzgocący cios w reputację obu kandydatów. Dla dziennikarzy brytyjskiej gazety ogólnie rzecz biorąc „motywy Moskwy” jednoczą się pod sztandarami strategii „ataku na reputację marki”. „Skoro już korzystamy z marketingowego slangu w stosunku do demokratycznych wyborów, pomyślmy również o tym, jaki byłby zwrot z inwestycji rzekomo zrobionych przez Putina” — ironizuje Heuvel. W rzeczywistości obaj kandydaci wykorzystali zapewniony im bezpłatnie czas antenowy (wart miliardy) i wydali ponad miliard dolarów, aby „maksymalnie osłabić przeciwnika”, głównie za pomocą czarnego Pi-aru. Donald Trump mówił, że obecna kampania była „najbrudniejszą” nie z powodu jakiejkolwiek ingerencji Moskwy, lecz z winy kandydatów na prezydencki fotel. Z kolei wycieki korespondencji Komitetu Narodowego Demokratów i przewodniczącego kampanii Clinton Johna Podesty nie przedstawiły amerykańskiej opinii publicznej niczego nowego, a już tym bardziej nie „zdyskredytowały” demokratycznych instytucji.

Antagonistyczne wezwanie, według van den Heuvel, stworzyły same media, które wolały demaskatorski patos, niż oświetlanie platform ideologicznych kandydatów. „Akurat dziennikarze, a na pewno nie Putin, zdecydowali, że temat katastrofalnych zmian klimatycznych nie zasługuje na ani jedną wzmiankę w trakcie prezydenckich debat i że niepokojącym spojrzeniom na politykę zagraniczną jastrzębia Clinton i rozszalałemu Trumpowi należy poświęcić mniejszą uwagę, niż korespondencji Hillary czy pikantnym przemówieniom Republikanów” — powiedziała wydawca. Putin nie jest również winny tego, że system wyborczy „najsilniejszej demokracji świata” wywołuje poczucie wstydu, ponieważ demokratyczne głosowanie po raz drugi z ostatnich pięciu przypadków doprowadził dozwycięstwa kandydata, który nie zdobył większości głosów.

Pieniądze znaczą dla wyborów w Stanach Zjednoczonych więcej, niż gdziekolwiek indziej na świecie, choćby z tego powodu, że wybory w USA są najdroższe, podkreśla vanden Heuvel. W 2016 roku wybory prezydenckie i wybory do Kongresu pochłonęły rekordową sumę 6,8 miliarda dolarów, przy tym frekwencja w tym roku wyniosła 58% uprawnionych do głosowania obywateli — pozostaje jedną z najniższych wśród krajów demokratycznych.

Według eksperta histeria wokół „rosyjskiej ingerencji” nie jest przypadkowa — w taki sposób neokonserwatyści i liberałowie, występujący za ingerencją w politykę wewnętrzną innych państw, promują wezwanie do nowej zimnej wojny z Rosją. „Nie potrzeba żadnych działań propagandowych Rosji, aby zrozumieć, że wybory w USA były zorganizowane haniebnie. Przywódcy obu stron, gdyby byli chociaż trochę zaniepokojeni sytuacją w kraju, powinni od razu rozpocząć reformę systemu wyborczego i prawodawstwa. Nie potrzeba też żadnych rosyjskich hakerów, aby zdyskredytować wolność prasy — amerykańskie media radzą sobie z tym same, publikując tandetne i powierzchowne artykuły”- podkreśla Katrina van den Heuvel.

* Zwycięstwo Francoisa Fillona w prawyborach prawicowców i centrystów we Francji świadczy o tym, że w Europie nabiera siły ruch skierowany na zbliżenie, a nie na konfrontację z Rosją, pisze New York Times. Tacy politycy, jak Fillon, wyrażają pogląd znacznej części Europejczyków, którzy uważają, że tradycyjna antyrosyjska polityka, której kraje zachodnie trzymają się od czasów zimnej wojny, musi ustąpić miejsca nowemu podejściu.

Sukces Francoisa Fillona, który opowiada się za zniesieniem antyrosyjskich sankcji i współpracą z Rosją w walce z terroryzmem i nielegalną imigracją, stoi w jednym rzędzie z sensacyjnym wynikiem referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i zwycięstwem Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to, według politologa Jamesa Goldgeyera, dziekana Szkoły Międzynarodowej Służby Amerykańskiego Uniwersytetu w Waszyngtonie, znamionuje sobą „najważniejszy zwrot” w polityce zachodnich państwo w stronę Rosji.

„Wszystkie trendy obecnie wskazują na odejście od twardego kursu konfrontacji Rosji i akceptację faktu, że Rosja ma swoją własną strefę wpływów” — cytuje naukowca New York Times. I choć na razie nie jest jasne, jaki zakres obejmie ta zmiana, ostatnie wydarzenia na scenie politycznej sugeruje, że już się rozpoczęła.

Poglądy Fillona dotyczące polityki zagranicznej są w dużej mierze tradycyjne dla Francji i przypominają kurs Charlesa de Gaulle’a, który utrzymywał dość przyjazne stosunki ze Związkiem Radzieckim w czasie jego prezydentury w latach 1959-1969. Oczywiście Fillon nie będzie w stanie w pojedynkę rozwinąć obecnego kursu polityki zagranicznej Unii Europejskiej. Ale, jak uważa publikacja, Donald Trump, a także niedawno wybrani przywódcy wielu krajów Europy Wschodniej, którzy doszli do władzy pod hasłem poprawy stosunków z Rosją, w pełni mogą znaleźć w tej kwestii wspólny język.

Według francuskiego analityka Instytutu Hudson Benjamina Haddada Władimir Putin i jego polityka wydają się wielu Europejczykom „oparciem dla konserwatywnych wartości” i alternatywą dla istniejącego światowego porządku. Te zmiany w nastrojach Europejczyków Haddad ilustruje następującym przykładem: gdy Nicolas Sarkozy wygrał wybory prezydenckie w 2007 roku, opowiadał się on za pragmatyczną proamerykańską polityką, a w przededniu prawyborów w 2016 roku jego pozycja stała się o wiele bardziej prorosyjska.

Często europejscy politycy, nawet ci, którzy otwarcie nie nawołują do zbliżenia z Rosją, uważają antyrosyjską politykę za zbyt kosztowną i niepotrzebną. Prowadząc coraz to bardziej irracjonalną wojnę na dwa fronty — z nielegalnymi imigrantami i terroryzmem oraz z Rosją, elity polityczne zachodnich krajów pod naciskiem wyborców w końcu skłaniają się do potrzeby rewizji swojego kursu w stosunku do Moskwy, uważa New York Times. W sytuacji, gdy wpływy Rosji na arenie międzynarodowej rosną, europejskie kraje mają trzy alternatywy, pisze New York Times. W tej sytuacji one mogą nadal trzymać się sztywnego antyrosyjskiego kursu, otwarcie przejść do poparcia Rosji, albo uznać wreszcie zmiany w światowym bilansie sił, co zdaniem Goldgeyera może doprowadzić do zdjęcia antyrosyjskich sankcji i uznania roli Rosji w uregulowaniu konfliktu syryjskiego.

W ostatnich latach Europa trzymała się pierwszego podejścia, ale teraz, po Brexicie i wygranej Trumpa w wyborach w Stanach Zjednoczonych, kontynuacja tej polityki jest raczej niemożliwa, konkluduje New York Times.

* Żydowski miliarder i finansista George Soros może być związany z zamieszkami, które wybuchły w USA po zwycięstwie w wyborach prezydenckich kandydata Republikanów Donalda Trumpa. Oświadczył to dziennikarz Pete Hegseth w jednym z programów telewizji Fox News – pisze portal informacyjny Daily Beast. W programie Fox & Friends Hegseth zauważył, że to właśnie Soros a także „inne grupy polityczne” kryją się za masowymi zamieszkami w USA i chcą zaprowadzić w kraju „wieczną anarchię”. „Nie są proamerykańskimi liberałami. Ich celem jest zaprowadzenie chaosu w całym kraju” — oznajmił dziennikarz.

Podobny punkt widzenia wyraził również prezydent elekt Donald Trump, który podkreślał, że w zamieszkach uczestniczą „zawodowi demonstranci, podgrzewani mediami”. W szeregu dużych amerykańskich miast odbywają się wystąpienia tysięcy przeciwników prezydenta elekta Donalda Trumpa. Ogniska protestów pojawiły się w Nowym Jorku, San Diego, Atlancie, Filadelfii i innych miastach.

George Soros, Żyd urodzony na Węgrzech, to amerykański finansista i inwestor. Jego działalność wzbudza kontrowersje: o miliarderze często się mówi jako o spekulancie finansowym. Spółka Sorosa Quantum w ciągu prawie 40 lat pracy zarobiła rekordową dla funduszy hedgingowych kwotę — 35 mld dolarów. Na samym hipotecznym kryzysie w USA, który wybuchł prawie 10 lat temu, finansista zarobił około miliarda dolarów w ciągu dwóch lat. Soros aktywnie zajmuje się polityką: jego fundusze były wielokrotnie oskarżane o organizację zamachów stanu w szeregu państw.

Sam finansista nie zaprzecza, że na jego pieniądze została zorganizowana „pomarańczowa rewolucja” na Ukrainie w 2004 roku i EuroMajdan w 2013 roku. Obecny ukraiński prezydent Petro Poroszenko wręczył mu nawet Order Wolności „za osobiste zasługi w umocnieniu międzynarodowego autorytetu państwa ukraińskiego”. Soros wtrącał się w sprawy innych państw — sponsorował „aksamitne rewolucje” na przełomie lat 80-90. ubiegłego wieku, które zakończyły się upadkiem reżimów komunistycznych w Europie Wschodniej. Są dane o jego związku z „rewolucją róż” w Gruzji w 2003 roku, w której wyniku do władzy doszedł Micheil Saakaszwili.

* Ukraińscy wojskowi przeprowadzą w piątek kilka startów pocisków rakietowych, a lotnictwo przećwiczy ataki na cele powietrzne w ramach manewrów na południu kraju – powiedział szef centrum prasowego dowództwa powietrznego „Południe” Władimir Kryżanowski, cytowany przez telewizję Ukraina 112. Jak dodał, ćwiczenia zostaną wznowione, „jak tylko warunki pogodowe na to pozwolą”.

— W regionie jest spokojnie. Wczoraj pierwszy dzień etapu praktycznego testów kontrolno-lotniczych pocisków rakietowych ziemia-powietrze średniego zasięgu odbyły się zgodnie z planem – poinformował Kryżanowski. Ćwiczenia na południu Ukrainy rozpoczęły się wczoraj. Wcześniej Kijów zawiadomił o niebezpiecznych dla lotów strefach nad wodami neutralnymi Morza Czarnego i częściowo na wodach terytorialnych Rosji w kierunku południowo-zachodnim i południowo-wschodnim od Krymu.

Plany ukraińskich władz spotkały się ze sprzeciwem ze strony Moskwy. Federalna Agencja Transportu Lotniczego oświadczyła, że działania Kijowa łamią międzynarodowe porozumienia i stwarzają zagrożenie dla samolotów cywilnych. Próby wprowadzenia stref zakazu lotów w suwerennej przestrzeni powietrznej Rosji resort uznał za niedopuszczalne. Rosyjskie MSZ nazwało prowokacją ćwiczenia, które mają na celu wywołanie ostrej reakcji Moskwy. Z kolei Ministerstwo Obrony wręczyło ukraińskiemu attaché wojskowemu notę protestu. W nocy przed rozpoczęciem manewrów ukraińskie władze przesunęły strefę ogniową na zachód, w wody neutralne. Jednak obszar manewrów nadal pokrywa się ze strefą odpowiedzialności rosyjskich kontrolerów ruchu lotniczego, ale nie wpływa on na bezpieczeństwo lotów do Symferopola.

* Prezydent Petro Poroszenko wraz z małżonką Maryną przybył dziś z wizytą do Polski. Oficjalną okazją jest 25. rocznica uznania przez Polskę niepodległości Ukrainy. Ukraińskiego prezydenta do Warszawy zaprosił Andrzej Duda w trakcie wizyty w Kijowie w sierpniu tego roku. Oprócz rozmowy w cztery oczy z prezydentem Dudą Poroszenko spotka się też z premier Polski Beatą Szydło oraz z marszałkami Sejmu i Senatu, Markiem Kuchcińskim i Stanisławem Karczewskim. Przewidziano też spotkanie z ukraińską diasporą, mieszkającą w naszym kraju, i złożenie wieńca przy warszawskim pomniku Tarasa Szewczenki, ukraińskiego wieszcza narodowego.

Polscy politycy mają trudności z wyjaśnieniem wyborcom, dlaczego należy pomagać i przyjaźnić się z Ukrainą, gdzie gloryfikuje się Banderę, szaleje korupcja, a kierownictwo kraju nie jest w stanie wdrożyć reform, nawet przy pomocy Polaków związanych z poprzednimi władzami i byłym premierem Donaldem Tuskiem.

Również ukraińscy politycy nie mogą logicznie wyjaśnić, po co Ukrainie Polska, której Sejm zatwierdził antyukraińską ustawę (wizyta Poroszenki w Warszawie w trakcie szczytu NATO zbiegła się w czasie z przyjęciem przez polski Sejm ustawy uznającej Rzeź Wołyńską za ludobójstwo).

* Według agencji prasowej Yonhap przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un oświadczył, że „nikt i nic nie będzie w stanie przetrwać po uderzeniu jego armii”. „Jeśli wybuchnie wojna, na południowokoreańskie siły zostanie zadany taki cios, który całkowicie stłumi ich chęć przeprowadzenia działań odwetowych i wybawi nas od nich” — cytuje agencja słowa północnokoreańskiego lidera. Według agencji prasowej Yonhap przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un oświadczył, że „nikt i nic nie będzie w stanie przetrwać po uderzeniu jego armii”.

Poinformowano, że według planu szkoleń KRLD zamierza przećwiczyć ataki artyleryjskie na przygraniczne wyspy Korei Południowej. Seul potępił północnokoreańskie szkolenia i ostrzegł, że jest gotów na „silną i ostrą” reakcję na jakąkolwiek prowokację. Wcześniej informowano, że Rada Bezpieczeństwa ONZ zaostrzyła sankcje wobec Korei Północnej z powodu przeprowadzonego we wrześniu testu nuklearnego.

* Rodrigo Duterte, kontrowersyjny prezydent Filipin, ogłosił, że laguna atolu Scarborough Shoal, położonego na Morzu Południowo-Chińskim około 200 km na zachód od wyspy Luzon, który stanowi przedmiot sporu terytorialnego między Filipinami a Chinami, stanie się morskim rezerwatem przyrody. W ten sposób Duterte sprytnie wybrnął z pytania czy Chiny dopuszczą rybaków filipińskich do połowów w lagunie zamkniętej w rafie koralowej. Duterte, który przeciwstawia się tradycyjnej dominacji Stanów Zjednoczonych na Filipinach, szuka obecnie sojuszu z Chinami i obiecał im odstąpić wspomniany atol, prawdopodobnie w zamian za budowę systemu kolejowego na Filipinach. Rybacy filipińscy tradycyjnie pływali jednak i poławiali w niezwykle żyznej i rybnej lagunie, którą po filipińsku nazywają Kulumpol ng Panatag.

* Na szczycie OPEC we Wiedniu 30 listopada postanowiono ograniczyć wydobycie ropy naftowej o 1,2 mln baryłek na dobę, do 32,5 mln baryłek dziennie. Jest to pierwsze zmniejszenie wydobycia przez kartel od ośmiu lat i stanowi realizację wstępnych porozumień z nieformalnego spotkania OPEC w Algierii jaki odbyło się pod koniec września. Ograniczenie dotyczy tylko państw członkowskich OPEC, ale porozumień odnośnie konkretnych limitów dla każdego państwa OPEC na razie nie ma.

Organizacja zaapelowała do innych państw wydobywających ten surowiec, głównie Rosji, by przyłączyły się do porozumienia. Rosja, która nie należy do OPEC ale chce wzrostu cen ropy naftowej, czekała na to porozumienie i wielokrotnie dawała do zrozumienia ze chętnie się do niego przyłączy. Prezydent Rosji Władimir Putin, przemawiając 10 października na 23. Światowym Kongresie Energetycznym w Stambule, zapewnił, że Rosja jest gotowa poprzeć decyzję OPEC w sprawie ograniczenia wydobycia ropy naftowej ponieważ jest to jedyny sposób na uzdrowienie światowej gospodarki, zwichniętej przez decyzje polityczne, narzucone – podobnie jak sankcje – przez hegemonię Zachodu i próby gospodarczego złamania Rosji, Chin i innych państw, które spod tej hegemonii się wyłamują.

Decyzja OPEC stała się możliwa po tym, jak na ograniczenie produkcji dość niespodziewanie zgodziła się Arabia Saudyjska. Rosja już potwierdziła plany zmniejszenia produkcji.

* Ogólne zmniejszenie wydobycia w 2017 roku będzie równoważne z całkowitym wykluczeniem z globalnego bilansu energetycznego wydobycia Nigerii i Gabonu razem wziętych, piszą wiesti.ru. Nic dziwnego, że ceny ropy podskoczyły o prawie 10%, a WTI przekroczyła psychologicznie ważny poziom 50 dolarów za baryłkę. Kraje zaczną zmniejszać wydobycie od stycznia 2017 roku, co oznacza, że rynek ropy będzie stopniowo przechodził z obecnej nadwyżki do deficytu dostaw. Teraz analitycy oczekują w pierwszej połowie 2017 roku na osiągnięcie deficytu w wysokości 0,5 milina baryłek dziennie, ale już w drugiej połowie przyszłego roku deficyt może przekroczyć 1 milion baryłek.

W związku z podwyżką cen ropy wielu uczestników rynku przejdzie na wykorzystanie i sprzedaż zapasów, które robili w ostatnich latach. Ale potrzeba jeszcze dużo czasu, aby usunąć nadmiar rezerw powracając do ich normalnego poziomu. Teraz jest zupełnie jasne, że ceny ropy dotychczas w pełni nie odzwierciedlają znaczenia decyzji OPEC, dlatego w krótkoterminowej perspektywie należy się spodziewać osiągnięcia poziomu 55-60 dolarów. A jeśli zużycie ropy nie będzie spadać, to w 2018 roku cel na poziomie 70 dolarów za baryłkę WTI jest również realistyczny. Deficyt ropy może powstać już w styczniu przyszłego roku, a to będzie oznaczać silny impuls dla wzrostu cen. Ale dalszy wzrost będzie zależał od faktycznego zmniejszenia wydobycia.

Zwykle kraje OPEC dość swobodnie podchodzą do kwestii zachowania nawet własnych limitów, dlatego można oczekiwać wolniejszego spadku produkcji. Ale nawet jeśli OPEC i jej partnerzy obetną co najmniej połowę tego, co obiecali, rezerwy będą się obniżać bardzo szybko. Oczywistym wnioskiem jest to, że nawet po sześciu miesiącach, kiedy porozumienie wygasa, kraje OPEC i ich partnerzy będą musieli trzymać się razem. Redukcja ta w taki czy inny sposób jest swojego rodzaju kapitulacją.

Dwa lata temu, kiedy ceny ropy zaczęły bardzo szybko spadać, Arabia Saudyjska ogłosiła wojnę cenową, przede wszystkim producentom ropy łupkowej w Stanach Zjednoczonych. Ale nie udało jej się wygrać, ponieważ przemysł łupkowy okazał się bardziej odporny na niskie ceny, niż oczekiwano, a kraje produkujące ropę nie mogły więcej ryzykować. Teraz amerykańskie firmy będą w stanie zabezpieczyć dostawy dla jeszcze wyższych cen, zwiększyć budżety na badania i odwierty, a Trump w ogóle przewiduje zdjęcie ograniczeń na produkcję, co da kolejny impuls. Firmy łupkowe znów mogą zburzyć równowagę na rynku ropy, a ceny znowu spadną.

Obecnie produkcja ropy naftowej w USA wynosi nieco ponad 8,5 miliona baryłek dziennie, kiedy podczas szczytu w 2015 roku wynosiła 9,6 miliona baryłek. Oznacza to, że Amerykanie są w stanie zwiększyć wydobycie o 1 milion baryłek, a to praktycznie całkowicie przekreśla wszystkie wysiłki OPEC. Nawet jeśli deficyt utrzyma się, nie będzie on stabilny. Ponadto kraje OPEC nie są gotowe do ograniczenia produkcji na stałe, a zatem obecna decyzja to tylko chwilowe odetchnięcie w wielkiej wojnie naftowej.

* Rosja i Turcja w ramach międzyrządowego porozumienia w sprawie projektu „Turecki Potok” umówiły się co do jednoczesnego wprowadzenia do eksploatacji obu nitek gazociągu 30 grudnia 2019 roku, donosi gazeta „Kommiersant”. Jak zauważa gazeta, w samym projekcie dokumentu mowa o budowie dwóch nitek gazociągu o przepustowości 15,75 miliarda metrów sześciennych rocznie każda. Pierwsza nitka będzie przeznaczona dla tureckich konsumentów, a druga — do tranzytu gazu do Europy Południowej. Porozumienie przewiduje, że właścicielem morskich odcinków obu linii będzie wyłącznie „Gazprom”. Lądowy odcinek pierwszej nitki otrzyma turecka państwowa firma rurociągowa Botas, a lądowy odcinek drugiej nitki — jej parytetowe wspólne przedsięwzięcie z „Gazpromem”. Finansowanie projektu jest możliwe dla odcinków morskich i lądowego odcinka drugiej linii.

Projekt przewiduje również, że „Gazprom” przekieruje przepływ gazu, który obecnie trafia do Turcji ze strony Bułgarii, na pierwszą nitkę „Tureckiego Potoku”. Jak zaznacza gazeta, w tym celu trzeba będzie zmienić punkt dostaw gazu w kontraktach „Gazpromu”, Botas i prywatnych tureckich importerów, ale warunki handlowe pozostaną niezmienione. Ukraiński system transportu gazu straci 14-15 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie, które obecnie są przepompowywane przez nią do Turcji. W pełni jasna jest sytuacja tylko z pierwszą nitką, podczas gdy z drugą pozostają nieuregulowane kluczowe aspekty. Porozumienie stanowi, że „Gazprom” lub jego spółka zależna zawrze z firmą projektową drugiej nitki długoterminowy kontrakt na transport gazu (ship-or-pay) i jednocześnie otrzyma dostęp do 100% przepustowości rury (jak również do obu morskich odcinków). Dla drugiej nitki przewidziana jest możliwość odstąpienia od budowy na życzenie „Gazpromu”. Ponadto rosyjski monopolista i Botas mają jeszcze uzgodnić oddzielny protokół odnośnie drugiej nitki, bez zawarcia którego, według umowy międzyrządowej, jej budowa nie jest możliwa. Źródło w „Gazpromie” powiedziało „Kommiersantowi”, że to zobowiązanie „na tę chwilę niczego nie hamuje”, ponieważ rozpoczęcie budowy zaplanowano dopiero na 2018 rok.

* Moskwa chce dogadać się z OPEC i wyraża gotowość do ograniczenia wydobycia ropy naftowej – pisze „Forbes”. Jednak gazeta Istotną przeszkodą może okazać się amerykańska ropa z łupków, której produkcja znów nabiera tempa. Kilka dni temu na Światowym Kongresie Energetyczny w Stambule Władimir Putin oświadczył, że Moskwa jest gotowe poprzeć inicjatywę OPEC w zakresie ograniczenia wydobycia ropy naftowej.

* „Forbes” ma wątpliwości czy układ OPEC-Rosja będzie efektywny, bo kilka rosyjskich przedsiębiorstw naftowych nie chce podporządkować się woli prezydenta Putina w tej sprawie. Szef Rosnieftu Igor Sieczin, który również był obecny na kongresie w Stambule, dał do zrozumienia, że jego spółka nie zamierza ograniczać wydobycia. Inne wiodące rosyjskie przedsiębiorstwa naftowe też „zaklinają się, że stawią opór systemowi”. Pięć z nich, na które przypada trzy czwarte wydobycia w Rosji, twierdzi, że zwiększą produkcję w przyszłym roku. Putin musi teraz zdyscyplinować rosyjskie firmy naftowe.

Ale jeśli nawet Rosja i OPEC zdołają się porozumieć do końca, efekt będzie niewielki i krótkotrwały. Wszystko dlatego, że produkcja ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych znów nabiera tempa. Z raportu Goldman Sachs wynika, że wydobycie tego surowca w USA może wzrosnąć o 700 tys. baryłek dziennie do końca 2017 roku. Rosja zdaje sobie sprawę z tej „znaczącej przeszkody”, która bez wątpienia „doprowadzi do szału” moskiewskich planistów energetycznych.

* 25 listopada Bundestag przyjął projekt budżetu – po raz czwarty z rzędu nie będzie w Niemczech deficytu budżetowego. Pozwoli to na redukcję długu publicznego z 68% do 66% PKB. Celem koalicji jest obniżenie w 2020 roku długu poniżej limitu 60% PKB przewidzianego w Traktacie z Maastricht. Priorytetem rządu Niemiec jest zwiększenie nakładów na bezpieczeństwo wewnętrzne (dzięki wzrostowi budżetów policji i służb specjalnych), a także wydatków na obronność o 2 mld euro do 36,6 mld euro. Drugim celem jest rozwiązywanie problemów związanych z kryzysem migracyjnym, na co w 2017 roku przeznaczono 19 mld euro w ramach takich działań jak: zwiększenie liczby rozpatrywanych podań o azyl, dofinansowanie programów nauki języka niemieckiego, rozwój budownictwa socjalnego, zwalczanie przyczyn migracji (wzrost o 0,5 mld euro do 8 mld euro środków finansowych na pomoc rozwojową).

Problemem dla budżetu Niemiec są znaczące wydatki związane z kryzysem migracyjnym. W latach 2015–2020 udział wydatków socjalnych w budżecie wzrośnie z 53% do 57%, co oznacza wzrost w skali roku o 34 mld euro. Około 60% z tej sumy to koszty kryzysu migracyjnego. Rosnące wydatki socjalne mają być też odpowiedzią Niemiec na kryzys polityczny w wielu państwach, którego istotnym źródłem są nierówności społeczne. Istnieje jednak ryzyko, że rosnące obciążenia socjalne podważą fundamenty sukcesu gospodarczego z ostatnich lat, a jednocześnie nie wpłyną na rozwiązanie poważnego problemu Niemiec, jakim jest kryzys demograficzny. Oszczędności budżetowe są w dużej mierze efektem znacznej obniżki oprocentowania obligacji państwowych i wysokich dochodów z podatków, a nie rządowej polityki oszczędności.

Rząd w ostatnich latach zwiększył zakres przywilejów socjalnych (poprzez obniżenie wieku emerytalnego dla części społeczeństwa, a także wprowadzenie płacy minimalnej). Władze podwyższyły także subsydia, np. na dofinansowanie kolei, rozwoju odnawialnych źródeł energii czy też systemu zdrowia. Według Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii subsydia te wzrosną w 2016 roku do rekordowego poziomu 170 mld euro. Nie ma pewności, czy sytuacja budżetu będzie się nadal poprawiać, gdy oprocentowanie niemieckich obligacji wzrośnie, czego spodziewa się rząd RFN w kolejnych latach. W ostatnich tygodniach rynki finansowe są coraz bardziej zainteresowane lokowaniem kapitału w USA, o czym świadczy znaczący wzrost kursu dolara i indeksów na amerykańskiej giełdzie.

Niemcy zwiększają wydatki na obronność – z 1,11% do 1,17% PKB w przyszłym roku. Jednak w planach Ministerstwa Finansów do roku 2020 nie przewiduje się ich dalszego wzrostu w relacji do PKB, lecz prognozuje ich ponowny spadek do poziomu 1,11% PKB. Oznaczałoby to, że RFN nie zakłada stopniowego zwiększenia wydatków obronnych do poziomu 2% PKB, zapisanego w deklaracji szczytu NATO w Newport. Jeśli nie dojdzie do korekty tych planów, to ograniczy to znacznie wiarygodność Niemiec jako członka Sojuszu.

* Departament Stanu USA wyraził zgodę na dostarczenie Polsce pocisków manewrujących „powietrze-ziemia” JASSM-ER dla samolotów F-16, informuje PAP. Jak informuje agencja, powołując się na amerykańską Agencję Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego, mowa o dostawach 70 bojowy JASSM-ER i ośmiu egzemplarzy szkoleniowych, jak również symulatorów do nauki ich wykorzystania. Według nieoficjalnych informacji Polska zamierza kupić tylko 40 pocisków. „Do końca roku ta umowa będzie zawarta” — powiedział szef Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej RP, generał Adam Duda. Według niego Departament Stanu wysłał odpowiednie zawiadomienie do Kongresu, który ma 14 dni na jego ocenę.

Amerykańska Agencja Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego oszacowała transakcję na dwieście milionów dolarów, jednak Duda oświadczył, że wartość kontraktu będzie niższa, lecz nie podał konkretnej sumy. W kwietniu szef Głównego Kierownictwa Operacyjnego rosyjskiego Sztabu Generalnego generał Andriej Kartapołow oświadczył, że USA planują wyposażyć wschodnioeuropejskich sojuszników w lotnicze pociski manewrujące dalekiego zasięgu, co pozwoli lotnictwu taktycznemu NATO razić cele na terytorium Rosji. Według niego to właśnie w tym celu od 2008 sojusz zaczął doprowadzać do swoich standardów szereg obiektów wojskowych w krajach bałtyckich, Polsce, Rumunii i Bułgarii.

* Rząd Estonii zadecydował o wezwaniu 303 rezerwistów na pilne ćwiczenia wojenne „Okas”, które odbędą się w dniach 2-5 grudnia – poinformowała służba prasowa gabinetu ministrów. „Resort Obrony wezwie na szkolenie rezerwistów kompanii wyrumaaskiego oddziału ochotniczego Kaiseliit. Wszystkim rezerwistom polecono stawić się 2 grudnia o godzinie 20:00 w punktach zbiórki. Wezwanie na szkolenie zostanie wysłane wszystkim rezerwistom w postaci SMS-a, wiadomości mailowej, a także nagłośnione w mediach. Odpowiednia informacja pojawi się również na stronie internetowej Resortu Obrony” — czytamy w powiadomieniu.

Celem przeprowadzenia dodatkowych szkoleń jest przetrenowanie procesu wydawania poleceń, zaczynając od postanowienia rządu, a kończąc na postawieniu pododdziału w stan gotowości bojowej. Dopełnienia do ustawy o obronie państwowej, które weszły w życie w 2016 roku, dają możliwość zmobilizowania rezerwistów w ciągu 24 godzin.

W weekend w rozmaitych ćwiczeniach wojskowych na terytorium Estonii weźmie udział 2 tysiące żołnierzy oraz członków oddziału ochotniczego Kaiseliit. W powiacie Liaenemaa odbędą się zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia Huragan, w które zaangażowane będzie około 900 członków oddziału Kaiseliit. Ponadto 200 ochotników i 50 policjantów weźmie udział w szkoleniu „Toompea na klucz” w Starym Tallinie. Oprócz tego w okolicach lotniska w Tallinie 400 wojskowych przećwiczy plan działania w przypadku konieczności obrony lotniska.

* Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła koniec globalnego alarmu w sprawie epidemii wirusa Zika, twierdząc że kryzys został zlokalizowany i obecnie zadaniem służb medycznych i administracji będzie niedopuszczenie do rozprzestrzeniania się choroby w dłuższej perspektywie czasowej. Wielu specjalistów i działaczy krytykuje tę decyzję jako przedwczesną i dającą fałszywy sygnał. Wirus Zika, wykryty w Ugandzie, a roznoszony przez komary Aedes aegypti głównie w tropikalnej strefie Ameryki Południowej powoduje niegroźną infekcję pierwotną, ale może mieć poważne skutki wtórne, zwłaszcza u kobiet w ciąży, które mają wtedy podwyższone ryzyko urodzenia dziecka z patologicznie małą mózgoczaszką (tzw. małogłowie).

* Władze Uniwersytetu Genewskiego podjęły decyzję o zwolnieniu Jose Manuela Barroso z funkcji wykładowcy. Powodem takiej decyzji, według pojawiających się nieoficjalnych informacji, jest fakt podjęcia przez Barosso w lipcu br. pracy w amerykańskim banku Goldman Sachs. Dusan Sidjanski, emerytowany profesor Uniwersytetu Genewskiego i były promotor Barroso, ujawnił, że władzom uczelni nie przypadło do gustu nowe miejsce pracy byłego szefa Komisji Europejskiej.

Jak powiedział Sidjanski – „Nie mogę uwierzyć, jak można było w taki sposób zniszczyć sobie reputację [? – admin]. Barroso wykorzystał instytucje unijne, aby wejść w struktury jednego z najgorszych banków”. Były szef Komisji Europejskiej pełni obecnie funkcję doradcy banku Goldman Sachs, jest także zewnętrznym dyrektorem działu biznesu międzynarodowego. Sprawa zatrudnienia Barroso w Goldman Sachs była już przedmiotem analizy komitetu etyki doradzającemu KE, jednak w opinii komitetu Barroso wykazał się co prawda „nierozwagą”, jednak nie złamał unijnych traktatów, co byłoby przesłanką do pozbawienia go prawa do emerytury z tytułu pracy w KE.

* Prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego pozytywnie zaopiniowało projekt ustawy autorstwa Kukiz’15 o zwiększeniu dostępu Polaków do broni palnej. Staniemy się drugimi Stanami? Kukiz w swojej walce zyskał ważnego sojusznika — Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, stwierdził, że popiera projekt ustawy i widzi potrzebę zmiany przepisów. „Stoję na stanowisku, że podejmowanie inicjatywy ustawodawczej w tej materii jest uzasadnione” — napisał w liście do działaczy organizacji ROMB (Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni). Wcześniej zgodził się z nimi spotkać. Poparł wyszczególnione w projekcie rozwiązania, mówiące o tym, że o wydawaniu pozwoleń na broń decydować będą samorządy, nie zaś, jak do tej pory — policja

Jednak aby ustawa została procedowana, potrzebna jest jeszcze pozytywna opinia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ono jednak właśnie te rozwiązania podważa:
— To służby powinny zapewnić bezpieczeństwo. Są szczególne sytuacje, gdy obywatele mogą mieć broń, jednak nie najgorzej jest to uregulowane w obecnych przepisach — powiedział „Rezczpospolitej” wiceminister Jarosław Zieliński. To w MSWiA nadzieja, że Polska nie stanie się drugimi Stanami Zjednoczonymi, gdzie liberalne przepisy nie raz przyczyniły się do tragedii, bo broni używa się w sposób często nierozważny i pochopny.

Zwolennicy powszechnego dostępu Polaków do broni palnej podkreślają, że nie da się wykazać, że z powodu zwiększenia się ilości pozwoleń, skoczą statystyki przestępstw. Działacze ROMB twierdzą, że taka korelacja nie istnieje i nie widać jej w statystykach. A jednak rząd PO-PSL odrzucił bardzo podobny projekt, właśnie w obawie o bezpieczeństwo obywateli. Ekspert Collegium Civitas i były antyterrorysta, Andrzej Mroczek, mówił dla portalu NaTemat.pl, że „prawdziwe niebezpieczeństwo leży w naszym charakterze i stylu życia. Z naszą porywczością kłótnie czy problemy rodzinne mogłyby być pod wpływem impulsu rozwiązywane bronią”.

* W ubiegły piątek w polskich szkołach ruszyła kampania „16 dni przeciw przemocy ze względu na płeć”, która w niektórych swych elementach promuje subkulturę LGBT i sodomicki styl życia. Koordynatorem projektu jest fundacja „Autonomia”, skupiająca się m.in. na „powstrzymywaniu nietolerancji ze względu na płeć oraz orientację seksualną, a także upowszechnianiu idei feminizmu oraz równości płci”. Patronat oraz dofinansowanie akcji zapewniło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.Kampania „16 dni przeciw przemocy ze względy na płeć” to międzynarodowa inicjatywa organizowana przez Center for Women’s Global Leadership. W Polsce jest koordynowana przez fundację „Autonomia”, która zajmuje się m.in. powstrzymywaniem nietolerancji ze względu na płeć oraz orientację seksualną.

Innym z celów organizacji jest upowszechnianie idei feminizmu oraz równości płci. Fundacja na swojej stronie internetowej informuje, że prowadzi szkolenia m.in. z zakresu przeciwdziałania dyskryminacji i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami oraz z zakresu historii ruchu LGBT. Co ciekawe prezes fundacji „Autonomia” Agata Teutsch przez kilka lat była współorganizatorem tzw. Marszu Równości i Tolerancji, a także feministycznych pikiet. Portal ngo.pl nazywa Teutsch „trenerką antydyskryminacyjną i działaczką lesbijską”.

* Prasa izraelska, zwróciła uwagę na spotkanie pomiędzy o. Tadeuszem Rydzykiem a ambasadorem państwa żydowskiego, panią Anną Azari, które odbyło się 7 września br w ambasadzie Izraela w Warszawie. O.Rydzyk odniósł się w czasie rozmowy do wielu swoich wizyt w Izraelu, chwaląc tamtejszą kuchnię, kulturę, krajobrazy i wspaniałe osiągnięcia izraelskich naukowców. „Ten multikulturalizm jest piękny, budzi szacunek i jest źródłem wielkiego bogactwa i różnorodności izraelskiego społeczeństwa” – napisano w relacji ze spotkania zamieszczonej na stronie internetowej ambasady.

* Wbrew swojej trzeźwej tradycji politycznej Wielka Brytania staje dziś w czołówce antyrosyjskiej paranoi. „Putin tworzy szczególnie niebezpieczną broń na Antarktydzie” przekonuje brytyjska gazeta Daily Express. Według publikacji głęboko pod lodami Antarktydy w jeziorze Wostok naukowcy rzekomo odkryli ośmiornicę z 14 mackami. Przerazili się, nazwali ją Organism 46-B i wysunęli według nich oczywisty wniosek: jest to tajna broń Putina. Oczywiście! I co jeszcze? Inne opcje nawet nie przychodzą do głowy.

Jednak w tym przypadku trzeba uwzględnić, że naukowcy pięć dni spędzili w jeziorze pod wielometrową warstwą lodu — każdy w takich warunkach może stracić rozum. Szok był najwyraźniej tak silny, że nikt nie mógł zrobić normalnego zdjęcia — tabloid prezentuje zaniepokojonym czytelnikom tylko jeden zamazany obraz, na którym można zobaczyć nie więcej niż cztery macki. To tak jak w opowieściach o duchach — wszystkim świadkom nagle pada bateria, przestają działać kamery, dlatego oczywiście trzeba wierzyć na słowo. Na przykład w istnienie „ośmiornic Putina”.

Oczywiście nie można nie wierzyć tym, którzy mówią, że to wszystko to niby dzieło rąk Kremla. Co więcej, niejacy rosyjscy naukowcy rzekomo powiedzieli gazecie, że jedną z superzdolności potwora jest wyłączanie radiostacji tych, którzy go znaleźli. Wszystko jest przemyślane. A jeszcze gazeta przekonuje, że ta szalona ośmiornica opanowała umiejętności hipnozy. Dlatego naukowcy niczego nie mogli zrobić, kiedy ona oderwała głowę jednemu z ich towarzyszy i wsunęła sobie do gęby. Nie mogli podobno nawet poruszyć się, aby pomóc. Potem oczywiście odrąbali macki, ale one nadal zabijały: kawałek ośmiornicy czołgał się po lodzie do innego ich kolegi i udusił go. Brrr … Potem, jak mówią, kiedy wreszcie pokonali głowonoga, rosyjscy anonimowi urzędnicy zabronili im o tym mówić, a naukowcy musieli uciekać z kraju, aby powiedzieć ludziom prawdę o tym, że wkrótce krwiożercze ośmiornice zaleją Amerykę na rozkaz „zimnego jak lód” Putina.

Cześć i chwała takim bojownikom za sprawiedliwość, chciałoby się powiedzieć po przeczytaniu przepełnionego horrorem artykułu w listopadowym numerze brytyjskiego wydania. Chciałoby się, tylko ta wiadomość nie jest z listopada, a nawet nie z tego roku i nawet nie jest to wiadomość, lecz owoc wyobraźni niejakiego sieciowego pisarza Michaela Forsytha. Została ona napisana kilka lat temu, przeredagowana jako wiadomość, ale w Internecie jest publikowana ze wskazaniem autora. Wszędzie, z wyjątkiem brytyjskiego tabloidu — tam z jakiegoś to powodu pominęli tę informację. Nie wspomnieli również o tym, że naukowcy przez kilka lat z wielką ostrożnością wiercili otwór w lodzie, aby pobrać próbkę wody, nie naruszając ekologii reliktowego jeziora. Rzeczywiście, po co o tym wspominać. Przecież przy filiżance herbaty lub w biegu w metrze szalone fantazje mogą uchodzić za prawdę. Wiele lat temu już to sprawdzono w audycji „Wojna światów”, gdy słuchacze odebrali powieść Herberta Wellsa za podsumowanie nowości i zaczęli przygotowywać się do inwazji Marsjan. Strach się bać!

Za http://jeznach.neon24.pl (obszerny wybór)

komentarze 3 to “Acta Diurna (1002) – piątek, 2 grudnia 2016”

  1. Marian said

    „Z tych właśnie powodów pewna część terrorystów, zwłaszcza z ugrupowania az-Zinki (wsławionego publicznymi egzekucjami dzieci), wolała przedwczoraj poddać się oddziałom kurdyjskim, od których spodziewają się łagodniejszego traktowania niż od armii rządowej i syryjskiego wymiaru sprawiedliwości”

    Przypuszczalnie „furtka kurdyjska” została stworzona głównie z myślą o zachodnich najemnikach i instruktorach.

  2. watazka said

    re: Petro Poroszenko przybyl do Polski z okazji…… 25 rocznicy uznania przez Polske niepodleglosci Ukrainy.
    Widac Polska zastepuje juz USA w ‚rozdawaniu niepodleglosci” roznym tworom: Kosowo, Sudan Poludniowy, Ukraina.
    Zaden z tych tworow nie byl nigdy wczesniej panstwem – do tego podleglym.

    Przy tak rosnacej roli Polski na arenie swiatowej – jest szansa, ze Poska uzna .. niepodleglosc Syrii, Afganistanu i Pakistanu ..ktore byly niepodlegle ale te niepodleglosc utracily na skutek ‚interwencji’ Zachodu- w tym Polski.
    Przy okazji moze na szczodrosc i potege polityczna Polski zalapia sie tez Hawaje, ktore byly niepodlegle a teraz nawet nie sa legalnie stanem USA – ani nie sa niepodlegle..

  3. jowram said

    Dziś żyjemy w XXI wieku i tak jak za Niemca musimy chować świnie w ziemiankach, żeby wyżywić rodzinę – mówią mieszkańcy podlaskich wiosek. Na wniosek Ministra rolnictwa policja prewencyjnie prowadzi ubój świń w związku z zagrożeniem afrykańskiego pomoru świń roznoszonym przez dziki. Mają żal, że zamiast wybić dziki, państwo pozbawia ich trzody.

Sorry, the comment form is closed at this time.