Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dezinformacja czyli manipulowanie świadomością

Posted by Marucha w dniu 2016-12-02 (piątek)

W Monako ukazała się właśnie [czyli w roku 2010 – admin] ostatnia książka zmarłego we wrześniu 2005 roku Władimira Wołkowa, francuskiego pisarza pochodzenia rosyjskiego i specjalisty od „medialnej manipulacji świadomością”, poświęcona jego uwagom na temat dezinformacji.

Wołkow znany jest w Polsce ze swej powieści „Montaż”, wydanej u nas po raz pierwszy oficjalnie dopiero w ubiegłym [2009] roku. „Montaż” opowiadał o metodach dezinformacji stosowanych przez KGB celem wpływania na opinię publiczną Zachodu, w tym o posługiwaniu się dysydentami świadomie współpracującymi z sowiecką bezpieką.

Książka była uważana przez michnikowszczyznę za niebezpieczną do tego stopnia, iż Adam Zagajewski ukrywał, że był jej tłumaczem, a egzemplarze „Montażu” wydanego w Londynie przez Polonię Book Fund znikały z bibliotek publicznych i prywatnych, by „niebezpieczne treści” nie dotarły do Polaków.

W tym roku wydano w języku polskim inną znaną powieść Wołkowa, „Werbunek”, poświęconą próbie przewerbowania oficera KGB.

W opublikowanej teraz „Dezinformacji widzianej ze Wschodu” Wołkow omawia książkę sowiecko-rosyjskiego politologa Siergieja Kara-Murzy „Manipulowanie świadomością”, wydaną w Moskwie w 2003 r. Wołkow pomija tezę autora, jakoby twórcy pieriestrojki wykorzystali dezinformację do zlikwidowania komunizmu, i koncentruje się na charakterze i oddziaływaniu manipulacji za pośrednictwem mediów.

Wołkow był i pozostał „zoologicznym antykomunistą”, ale likwidacja imperium sowieckiego i powrót Rosji w postkomunistycznej formie spowodowały, że jego zachwyt dla tradycyjnego nacjonalizmu rosyjskiego radykalnie wpłynął na widzenie świata przez pisarza, który uważa się za zachodniego Rosjanina.

Dlatego Wołkow wykorzystał swoją książkę do krytykowania Stanów Zjednoczonych i popierania wszystkich tez propagandy putinowskiej, np. w sprawie Czeczenii, Serbii, wojny w Iraku, niepodległości Ukrainy i wielu innych [Ujj… sthaszne… – admin]. Raz autor posunął się nawet do porównania skazania Ericha Honeckera według prawa „innego państwa”, czyli RFN, do ewentualnego porwania Clintona z Waszyngtonu i osądzenia go w Arabii Saudyjskiej.

Dał tym samym doskonały przykład manipulacji, bowiem NRD nie było żadnym „innym państwem”, tylko sowiecką kolonią, zaś Honnecker funkcjonariuszem władz okupacyjnych, a jedynym państwem niemieckim była Republika Federalna, podczas gdy Arabia Saudyjska jest niepodległą ojczyzną swoich mieszkańców.

[Summa summarum Honeckerowi włos z głowy nie spadł – admin]

Tak więc ocena tego, co jest, a co nie jest dezinformacją, zależy od poglądów dwu wymienionych teoretyków. Te ideologiczne zarzuty pod adresem uwag Wołkowa nie przekreślają jednak wartości „Dezinformacji widzianej ze Wschodu”, gdy omawia metody dezinformacji, warunki jej skuteczności i obrony przed nimi.

Dezinformacja była bronią sowiecką przejętą od myśliciela chińskiego Sun Tzu, autora „Sztuki wojny” (V w. p. Chr.), a obecnie jest, zdaniem Wołkowa, masowo stosowana przez media społeczeństw postindustrialnych uzależnionych od telewizji, w których manipulowanie świadomością stało się technologią panowania. Normalnie wydarzenie tworzy informacje, natomiast z dezinformacją mamy do czynienia wtedy, gdy zależność jest odwrotna; informacja tworzy wydarzenie w świadomości manipulowanego „ludu”.

Dezinformacji nie należy mylić z kłamstwem czy propagandą. Kara-Murza, który woli posługiwać się terminem „manipulowanie świadomością”, definiuje ją jako narzędzie narzucania swojej woli ludziom poprzez programowanie ich zachowania w drodze oddziaływania duchowego. Dezinformacja zawsze jest w służbie „porządku światowego”, a posługujący się nią chce tego, co uważa za nasze dobro, np. III RP, rządy Kwaśniewskiego, Mazowieckiego i Geremka jako stan najwyższego szczęścia dla Polaków.

Sens manipulowania świadomością polega nie na przymusie, lecz na przeniknięciu do duszy, do podświadomości, i sprawieniu, że manipulowany będzie chciał tego co my chcemy, by pragnął. By dominować nad ludźmi, najpierw trzeba zapanować nad ich świadomością. W ten sposób rodzi się, zdaniem Wołkowa, miękki totalitaryzm. Manipulowanie świadomością pozbawia więc jednostkę wolności skuteczniej niż przymus bezpośredni, i to bezboleśnie, co jest jednak postępem. Każdy przecież wolałby być manipulowany przez Lisa za pomocą programu „Co z tą Polską” niż torturowanym przez Lunę Brystygierową.

Warunki skuteczności

Człowieka bezbronnym wobec manipulacji czyni bałagan w myśleniu. Jeśli zmusi się go, by wątpił w stabilne prawdy życiowe, jeśli wyłączy się „zdrowy rozsądek”, w czym pomagają nam media, zwłaszcza telewizja, jednostka staje się bezbronna i w rezultacie jej ambicją jest tylko myślenie tak, jak myślą inne osoby, które z kolej myślą tylko to, co nakazują im media.

Warunkiem skuteczności manipulowania świadomością jest wykorzenienie, odrzucenie przeszłości, tradycji. Człowiek pozbawiony swojego naturalnego środowiska, bez swojej grupy, rodziny, ojczyzny i historycznych więzi, który odrzucił tradycyjne bariery kulturowe, wyeliminował wszystkie zakazy i tabu właściwe społeczeństwu tradycyjnemu i w to miejsce stworzył etykę jedyną i uniwersalną, staje się bezsilny wobec dezinformacji.

Człowiek jest więźniem języka, którym się posługuje, ale słowa nie mają już swego właściwego sensu, lecz taki, jaki się im nadaje w danym momencie, np. okazuje się, że system stalinowski to taki, w którym „represjonowany” Kaczmarek urządza konferencję prasową przed siedzibą premiera.

Stąd Wołkow rozróżnia język tradycyjny i język stworzony przez społeczeństwo przemysłowe, przejęty przez ideologię i rozpowszechniany przez prasę, radio, a zwłaszcza telewizję. Słowa klucze, jak demokracja, tolerancja, pluralizm, służą w nim za wytrychy, by przeniknąć do opiniotwórczej części społeczeństwa. Pojawienie się języka telewizyjnego spowodowało głęboki kryzys wartości, ponieważ mowa jest ściśle związana z ich systemem.

We Francji po 1968 r. kulturę humanistyczną zastąpiono kulturą-mozaiką, czyli kulturą wybiórczą, fragmentaryczną, pozbawioną ducha syntezy, oderwaną od wartości i tradycji, niszcząc w ten sposób tradycyjny system uniwersytecki. Nowe uniwersytety tworzą „proletariat myśli”, łatwo poddający się manipulowaniu przez oligarchię reprodukującą się przez dziedziczenie i kooptację.

By przekonać się o prawdziwości tej tezy wystarczy sprawdzić, gdzie pracują dzieci czołowych ludzi „Wybiórczej” i „Polityki”. Nowa szkoła nie czyni człowieka zdolnym do refleksji i służby Ojczyźnie, ale wychowuje poprawnego obywatela i konsumenta. Dlatego manipulanci, jeśli chcą byś skuteczni, muszą opanować szkołę i media.

Techniki

Zdaniem Kara-Murzy i Wołkowa obecne metody dezinformacji polegają na adaptacji technik reklamowych do polityki. Ich podstawą jest zjawisko asocjacji; konsument kupuje samochód, ponieważ podświadomie żywi nadzieję, że dostanie dodatkowo piękną dziewczynę, która go reklamuje. W ten sam sposób dezinformator „sprzedaje” idee, stara się przy tym oddziaływać na niskie instynkty „konsumenta”.

Kandydata lub program rzuca się na rynek jak pachnące mydełko, przesłanie polityczne podaje się na przemian z neutralnym przesłaniem reklamowym, w ten sposób pierwsze nadaje powagi drugiemu.

Wołkow wymienia siedem podstawowych technik manipulowania świadomością.

Słowo

Przeciwnikowi trzeba nakleić etykietkę, określić go np. jako stalinistę, faszystę, inkwizytora polującego na czarownice. Musi on wtedy starać się pozbyć tej etykietki, tłumaczyć, że nie jest stalinistą czy inkwizytorem, a jeśli polityk nie ma dostępu do mediów, już jest załatwiony.

Liczba

Klasycznym przykładem jest podawanie liczebności demonstracji; podczas gdy policja ocenia jej uczestników na 500, media na 5 tysięcy i wystarczająco często powtarzają, by ta „informacja” pozostała w głowie słuchacza.

Powtarzanie

Sposobem najskuteczniejszym jest stałe powtarzanie jakiejś tezy. Łącząc często twierdzenia z ideami nieprawdziwymi tworzymy złudzenie logicznego łańcucha, np. Polska przeżywa chaos i pogrąża się w kryzysie nieznanym demokracjom zachodnim. Podstawą jest tu wiara, a nie analiza, gdyż jak pisał komunistyczny teoretyk Gramsci, masy mogą przyjąć filozofię tylko w formie wiary.

Hałas

Artykuły, audycje, programy pozbawione jakichkolwiek treści są ważnym instrumentem. Ich rola polega jednak nie na oddziaływaniu, ale na zajmowaniu miejsca. Im więcej ble, ble, tym mniej miejsca dla rzeczowych informacji.

Cliché

Chodzi o wykorzystanie schematu znanego społeczeństwu. W państwach postkomunistycznych ludzie są przyzwyczajeni, że władza podsłuchuje i szpieguje, ponieważ takie było ich doświadczenie. Wystarczy więc wykorzystać to przekonanie do opisu nowej sytuacji, którą chcemy skompromitować. Wrzask obecnej opozycji o masowych podsłuchach ma na celu wykorzystanie tego doświadczenia i spowodowanie asocjacji w umyśle społeczeństwa obecnego rządu z dawnym, komunistycznym.

Obraz

Najprostszą metodą jest zestawianie negatywnych zdjęć z tekstem na temat osoby lub instytucji, którą chcemy skompromitować. Bardziej wyrafinowana technika to np. pokazywanie trików filmowych. Klasycznym przykładem jest tu reportaż przedstawiający wiele trupów, rzekomych demonstrantów zastrzelonych w Timiszoarze przez ludzi Ceausescu, a w rzeczywistości ciał osób zmarłych z przyczyn naturalnych w szpitalach i zebranych z prosektoriów.

Triki

Wołkow przytacza klasyczny już przykład. Dziennikarz pyta przybyłego do USA papieża o jego stosunek do domów publicznych. To u was one są? – dziwi się papież. Następnego dnia gazety donoszą, że papież chciał się przede wszystkim dowiedzieć, czy w Ameryce są domy publiczne.

Media przestały być instrumentami informacji, lecz stały się narzędziami ideologii – podsumowuje Wołkow. Przekazują nie wiadomości, lecz idee, które wnikają do naszej świadomości wbrew naszej woli.

Obrona

Jak bronić się przed manipulacją osaczającą nas z mediów? Zdaniem Wołkowa dobrze jest od czasu do czasu wyłączyć telewizor na dwa tygodnie, a wówczas zdrowy rozsądek powróci. Trzeba szanować tradycję i przeszłość, nawiązywać do niej i czerpać z literatury klasycznej swego narodu zamiast pogrążać się w nowomowie wtłaczanych nam bestsellerów. W głowie należy zawsze mieć interes własny, swoich potomków i interes narodu oraz pytać, jaki jest interes tego, który do nas mówi, lub interes jego patrona.

A najważniejsze to myśleć, odrzucić język, terminologię, koncepcje manipulatora i unikać wszystkich kategorii ideologicznych. Nie wolno nam przyjmować narzuconej płaszczyzny konfrontacji.

Trzeba zachować przede wszystkim ostrożność przed powtarzaniem clichés. Gdy dziennikarz zamiast całego problemu przedstawia nam jedynie jego fragment, gdy zaczyna grać na uczuciach, powinna zapalać się nam w głowie czerwona lampka. Szczególnie niebezpieczny jest brak dialogu, ale też sztuczny okrągły stół z wyreżyserowaną spontanicznością. Klasycznym przykładem takiej operacji jest cotygodniowa „Puszka Paradowskiej” w Superstacji, gdzie reprezentanci prawicy mają zadanie ułatwiać propagandę kolegom z lewicy w otoczce sztucznego pluralizmu.

Józef Darski

Vladimir Volkoff, Władimir Wołkow (ur. 7 listopada 1932 w Paryżu, zm. 14 września 2005 w Bourdeilles), pisarz francuski. Pochodził z rodziny emigrantów rosyjskich, był ciotecznym wnukiem kompozytora Piotra Czajkowskiego. Ukończył studia na Sorbonie, był profesorem Uniwersytetu w Liège. W czasie wojny algierskiej służył jako oficer wywiadu francuskiego. W Polsce znany głównie z prac dotyczących dezinformacji i propagandy.

http://www.rodaknet.com

 

Odpowiedzi: 11 to “Dezinformacja czyli manipulowanie świadomością”

  1. JerzyS said

    Poczytajcie:

    50 lat w szeregu
    Aleksiej Ignatiew Tom 1 i 2
    wyd 1957
    Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej

  2. JerzyS said

    Hrabia Aleksiej Ignatiew: oficer, dyplomata, smakosz

    Hrabia Aleksiej Aleksiejewicz Ignatiew jest znany w Rosji w pierwszej kolejności jako autor słynnych wspomnie

    Hrabia Aleksiej Aleksiejewicz Ignatiew jest znany w Rosji w pierwszej kolejności jako autor słynnych wspomnień opublikowanych pod tytułem
    „50 lat w szeregach”.
    W tej książce Ignatiew wspomina swoją działalność w charakterze wojskowego,

    oficera Sztabu Generalnego cesarstwa rosyjskiego,
    a następnie dyplomaty – najpierw w Danii, Szwecji i Norwegii, a w latach 1912-1917 we Francji.

    Po rewolucji październikowej 1917 roku hrabia Ignatiew stanął po stronie władzy radzieckiej i pomógł w zachowaniu dla Związku Radzieckiego środków pieniężnych, należących do Rosji carskiej i umieszczonych w bankach francuskich na jego koncie – chodziło o niebagatelną kwotę 225 milionów rubli w złocie. Pracował w radzieckiej misji handlowej w Paryżu.

    Zanim został oficerem, Ignatiew studiował w korpusie kadetów. Jak wspominał później, śniadanie kadetów składało się zazwyczaj z jednego kotleta mielonego i makaronu. Przed każdym kadetem stał kubek z herbatą, którą wypijano ze świeżą bułką francuską, które pieczono w korpusie. Oczywiście, dla młodzieży było to za mało. Na obiad przyszli wojskowi dostawali zupę mięsną, zresztą, dość rzadką, drugie danie rybne, lub makaron z twarogiem, albo też parówki z kapustą i domowe ciastko – mikroskopijnej wielkości. Na kolację dawano herbatę lub mleko z kawałkiem bułki.

    Trzeba powiedzieć, że Aleksiej Ignatiew interesował się nie tylko wojskowością i dyplomacją. Pasjami uwielbiał sztukę kulinarną. Jak sam opowiadał, tej sztuki nauczył się jeszcze w dzieciństwie, zaglądając do kucharza domowego rodziny Aleksandra Iwanowicza Kaczałowa, który był z kolei uczniem znanego wówczas w Petersburgu kucharza – Chińczyka. „Przysłowie francuskie twierdzi, że sztuki kucharskiej można się nauczyć, lecz ze sztuką smażenia trzeba się urodzić. Okazało się, że właśnie urodziłem się z tą sztuką”, – pisał w swych wspomnieniach Ignatiew.

    Sztuka kulinarna okazała się potrzebna w warunkach polowych, w czasie rosyjsko-japońskiej wojny w latach 1904-1905. Jeszcze w drodze na front, w pociągu wojskowym, gdzie nie było żadnego wagonu-restauracji, a zapasy żywności się skończyły, Ignatjew rozpoczął swoją „karierę kuchenną”, smażąc na suchym spirytusie szynkę z czarnym chlebem.

    W Mandżurii, gdzie stacjonowały wojska rosyjskie, żywienie nie tylko żołnierzy, lecz również oficerów było zorganizowane źle. Wówczas hrabia Ignatiew postanowił zabrać się do rzeczy. Zgromadził kilku oficerów Sztabu Generalnego, z którymi razem zorganizował oddzielną stołówkę – nazywaną „ignatiewowską”. Ignatiew znalazł porzucony piec z surówki i po zakończeniu obowiązków służbowych sam gotował obiady.

    Sukces tego przedsięwzięcia spowodował, że zaczęli się tam zbierać wszyscy oficerowie Sztabu Generalnego, i Ignatiew musiał poszukać sobie pomocnika przy piecu. Został nim młody żołnierz, który należał do służby w domu Ignatiewów jako kuchcik, a potem został pobrany do wojska. „Stołówka prosperowała”, – wspominał potem Aleksiej Ignatiew.

    Po objęciu stanowiska w dyplomacji hrabia Ignatiew, był zapraszany na liczne uroczyste obiady i kolacje. Gdy pełnił służbę w Szwecji, pułkownik szwedzkiego sztabu generalnego hrabia Roozen zaprosił Ignatiewa z małżonką na uroczysty obiad. Rosyjski attache – jako obcokrajowiec – miał poprowadzić do stołu panią domu. „Chciałem, – wspomina Ignatiew, – zgodnie ze zwyczajem europejskim, usiąść przy stole, jako gość honorowy, z prawej strony od pani domu, jednak hrabina wskazała mi miejsce z lewej strony od siebie. „Taki mamy zwyczaj, – wyjaśniła ona, – tak jest bliżej serca”.

    Dyplomata rosyjski, który zobaczył, jak goście podnoszą kieliszki i mówą „Skool!” wypił zdrowie pani domu i wzniósł toast za zdrowie pana domu. Jednak wszyscy goście zaczęli się śmiać i krzyczeć „Dziesięć szklanek! Dziesięć szklanek!”

    Okazało się, że jest to kara za wykroczenie wobec ustalonej etykiety – nikt nie ma prawa pić za zdrowie pana domu, dopiero po deserze gość honorowy powinien wstać i w imieniu wszystkich zaproszonych wyrazić wdzięczność dla gospodarzy przyjęcia i wypić za ich zdrowie. „Najciekawsze było to, – pisał Ignatiew, – że prawie tak samo ten surowy przepis obowiązywał podczas zwyczajnych obiadów bez pań, jakie urządzaliśmy od czasu do czasu w celu zbliżenia się ze szwedzkimi oficerami armii i marynarki wojennej.

    Po objęciu stanowiska dyplomatycznego we Francji Ignatiew „powziął błędny pomysł urządzenia u siebie przyjacielskiego spotkania francuskich i rosyjskich oficerów-stażystów – zaprosił więc ich do siebie na śniadanie. Ale po tym, jak zebrani wypili wódki i przegryźli rosyjskim kulebiakiem, zaczęto wymieniać wrażenia. I nagle rosyjski kapitan oświadczył: ”Nie podoba mi się Paryż, brudno tu jest. Inna sprawa Berlin – tam panuje czystość!” Po tym spotkaniu Ignatiew musiał zrezygnować z urządzania podobnych spotkań.

    Można jedynie dodać, że niewielu wie, iż Ignatiew jest nie tylko autorem słynnych wspomnień, lecz również książki kucharskiej zatytułowanej „Rozmowy kucharza z pomocnikiem”. https://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/2011/06/28/52515329.html

  3. Takitamski said

    Ani Bojapy ani innych 1/4 yntelygentuf tu nia ma… znamienne.
    I oczywiste.
    Banda nadetych magalomanuf-ignorantuf.

    Panie Jerzy, Pana szlag nie trafia jak ci kretyni „szarpia nogawki” Mazura, Kosseckiego czy innych Konecznych???????

  4. Wołkow pisze: „Dziennikarz pyta przybyłego do USA papieża o jego stosunek do domów publicznych. To u was one są? – dziwi się papież. Następnego dnia gazety donoszą, że papież chciał się przede wszystkim dowiedzieć, czy w Ameryce są domy publiczne.”

    Nie pamiętam, czy usłyszałem tę anegdotę po polsku czy po francusku, ale tak czy inaczej pochodzi od Berlusconiego.
    Berlusconi opowiada:
    Płynąłem któregoś dnia z Janem Pawłem II łodzią. W pewnym momencie papieżowi wypadł z ręki za burtę brewiarz i zaczął się oddalać. Wtedy ja odłożyłem wiosła, pomaszerowałem po wodzie, pochwyciłem brewiarz i oddałem go papieżowi.
    I co? Nazajutrz cała włoska prasa lewicowa ryczała: Ee! Berlusconi! On nawet pływać nie umie!

  5. Maćko said

    http://ojczyzna.pl/ARTYKULY/BRZESKI-R_Wojna-Informacyjna.htm

    Rafał Brzeski

    WOJNA INFOMACYJNA
    (SKRYPT)
    Warszawa 2006
    Wojny można podzielić na dwie kategorie: wojny energetyczne i wojny informacyjne.
    Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.
    W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej walce, maczugą, mieczem lub pociskiem samosterującym. Różnica polega tylko na stopniu stechnicyzowania użytej broni. Skutkiem ubocznym wojny energetycznej są straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej.
    W wojnach informacyjnych obezwładnia się przeciwnika informacją – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a potem bierze się go w poddaństwo.
    W wojnie energetycznej walczące strony niszczą przeciwnika na jasno określonym froncie. Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. Ideałem jest Blitzkrieg.
    W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka świadomość. W pierwszej fazie wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnej fazie burzy się obowiązujący w niej od wieków porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by wreszcie zniechęcić do stawiania oporu tłumacząc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem.
    W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna, to w szerokim znaczeniu „środki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludności cywilnej i jej świadomości, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.”

    Natomiast w węższym rozumieniu, są to działania, których zadaniem jest osiągnięcie przygniatającej przewagi nad przeciwnikiem w sferze:

    • skuteczności informacji,

    • pełni informacji

    • wiarygodności informacji

    w trakcie

    • przyjmowania informacji,

    • przetwarzania informacji

    • wykorzystywania informacji

    w procesie podejmowania efektywnych decyzji administracyjnych oraz w realizacji tych decyzji.

    Jedna z definicji amerykańskich mówi o „ofensywnym i defensywnym wykorzystaniu informacji i systemów informacyjnych w celu odcięcia przeciwnika od dopływu informacji oraz w celu wykorzystania, zniekształcenia lub zniszczenia informacji już przez niego posiadanych”, przy jednoczesnej obronie własnych zasobów i systemów informacyjnych. W węższym, bardziej militarnym niż politycznym znaczeniu, mówi się o „wspartym przez działania wywiadowcze zintegrowanym wykorzystaniu środków operacyjnych, dezinformacji, operacji psychologicznych, walki elektronicznej i niszczenia fizycznego w celu pozbawienia przeciwnika dopływu informacji, wypaczania i degradowania otrzymywanych informacji, a także niszczenia jego zdolności dowodzenia i kontroli wykonywania rozkazów”.

    Przekładając mądre definicje na język potoczny, wojna informacyjna sprowadza się to takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie.

  6. Maćko said

    Wtóg tez nie spi:

    Dariusz Materniak
    Redaktor naczelny Portalu Polsko-Ukraińskiego polukr.net
    W dobie toczącej się w sferze informacyjnej walki, gdy informacja jako taka staje się podstawową „amunicją” tej specyficznej sfery konfliktu, taką samą rolę pełnią niedomówienia i błędy – popełniane celowo lub z premedytacją.

    Manipulowanie informacjami nie jest zjawiskiem nowym i było stosowane faktycznie od początku historii konfliktów między ludźmi, zwłaszcza konfliktów zbrojnych. Przekonanie o niezwyciężoności wielokrotnie wyprzedzało niejedną armię i pozwalało lub przynajmniej ułatwiało odnoszenie sukcesów militarnych: jako jeden z bardziej jaskrawych przykładów tego zjawiska można wskazać w tym miejscu „sławę” armii Czyngis-chana, na przełomie XII i XIII wieku. Z kolei już w okresie funkcjonowania środków masowego przekazu (radia i telewizji) zmanipulowane informacje wpływały i to w sposób znaczący na nastroje społeczne, a dalej na decyzje polityków: dość wspomnieć obraz tzw. „Ofensywy Tet” w 1968 roku (przedstawionej przez amerykańskie media jako klęska sił amerykańskich) wymusił faktycznie wycofanie się USA z głębszego zaangażowania w Wietnamie, co kilka lat później zaowocowało upadkiem Wietnamu Południowego i zwycięstwem komunistów z Północy.

    Wraz z upowszechnieniem dostępu do Internetu powstało nieograniczone pole do rozpowszechniania informacji, zarówno tych odpowiadających faktom jak i tych celowo zmanipulowanych czy totalnie fałszywych, niemających żadnego związku z rzeczywistością.

    reszta na : https://biznesalert.pl/materniak-pomylki-niescislosci-manipulacje-sa-orezem-wojny-informacyjnej/

  7. Maćko said

    Brzeski:
    Wielcy adwersarze toczonej przez blisko pół wieku „zimnej wojny” zgodnie uważają, że zwycięstwo w wojnie informacyjnej należy do tego, kto opanuje zasoby informacji i wiedzy przeciwnika. Przy czym, przeciwnikiem nie są siły zbrojne, lecz cały naród z jego administracją państwową, aparatem władzy, sferami gospodarczymi, kręgami opiniotwórczymi, naukowymi, kulturalnymi, itp. Przewagę osiąga ta strona, która zniszczy lub wypaczy wiedzę posiadaną przez zaatakowany naród i zmanipuluje tę wiedzę w takim stopniu, że zaatakowane społeczeństwo zacznie zachowywać się zgodnie z zamiarami agresora. Informacyjna ofensywa może koncentrować się na wszystkich obywatelach danego kraju lub tylko na elicie rządzącej i środowiskach opiniotwórczych, które po „przełknięciu” poddanej im informacji wtórnie niejako manipulują współobywatelami. Przy czym to „przełknięcie” może być świadome – w zamian za określone profity, lub nieświadome – wskutek podstępnego podsunięcia sprytnie „ulukrowanej” informacji.

    Informacyjna inwazja obejmuje najczęściej zarówno wiedzę o własnym społeczeństwie, jak i o świecie zewnętrznym. Info-agresor chce bowiem pozbawić ofiarę najazdu nie tylko prawdy o sobie, ale także zrujnować jej układ odniesienia, czyli zasób wiadomości, w stosunku do którego ocenia otrzymywaną informację. Konsekwencją braku układu odniesienia (swoistego kamienia probierczego, na którym można ocenić wiarygodność i wartość przyjmowanych wiadomości) jest informacyjny chaos. Kiedy rozpadną się naturalne, nawarstwione przez pokolenia „sita”, dzięki którym odruchowo odsiewa się informacje fałszywe lub nieistotne, nie można trafnie ocenić, czy informacja jest wartościowa, czy też jest to tylko szum informacyjny – atrakcyjne bzdury zamulające umysł.

    Spranie mózgów wybranej do zdominowania społeczności jest podstawowym warunkiem zwycięstwa. Przejęcie kontroli musi bowiem odbywać się, nie jak w wojnie energetycznej poprzez okupację i jawny przymus, ale w możliwie niezauważalny sposób, skrycie, najczęściej przy pomocy zwerbowanej w tym społeczeństwie agentury wpływu oraz poprzez umiejętne użycie środków masowego przekazu. Wykorzystuje się przy tym własne media, odpowiednio sterowane globalne organizacje medialne (głównie telewizje i agencje prasowe), a przede wszystkim przejęte potajemnie środki masowego przekazu przeciwnika.

  8. Peryskop said

    Expert Vladimir Volkoff zna się na rzeczy.

    Ale wśród podstawowych technik manipulowania świadomością pominął ósmą – nie mniej rozpowszechnioną niż każda z 7 pozostałych : PRZEMILCZENIA ❗ ❗ ❗

    Ciekawe zatem czy VVff pominął, czy przemilczał ?

    W swojej obszernej monografii pt. „Filozofia kłamstwa. Kłamstwo jako fenomen zła w świecie osób i społeczeństw” [s 564, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 2003] prof. Wojciech Chudy także celowe przemilczenia, które niosą jakąkolwiek korzyść dla sprawcy – zaliczył do kłamstw.

    Zwracam się do Szanownego Gospodarza z uprzejmą prośbą o zwolnienie posta # 223 Diagnoza zaktualizowana 3.12.2016
    https://marucha.wordpress.com/2016/11/23/pani-fotydze-odjebalo-porownala-rosje-do-panstwa-islamskiego/#comment-634509

    Że zaboli lubelaka ?

    Przecież sam sobie to zapracował. I to pomimo apeli Admina, żeby nie schodził z dyskusji do parteru dla przywalenia wyzwiskami ad personam.

    Przejawy żydzizmu trzeba zwalczać.

  9. WI42 said

    @8 Peryskop
    „Ale wśród podstawowych technik manipulowania świadomością pominął ósmą – nie mniej rozpowszechnioną niż każda z 7 pozostałych : PRZEMILCZENIA”
    Kapitalna uwaga! Jest to technika najbardziej rozpowszechniona, najłatwiejsza w stosowaniu, ponieważ aby ją stosować trzeba „milczeć”, czyli trzeba „nie robić nic”.

  10. WI42 said

    I jeszcze w uzupełnieniu #8,9
    „Najlepsze kłamstwo, to półprawda”

  11. Boydar said

    @ Takitamski (3)

    Jeżeli zaczynasz łżeć już nawet nie jak pies tylko jak każdy talmudyczny żyd, uświadcza mnie to w przekonaniu że mam rację; i ze względu na pamięć ludzi wielkich naprawdę, nie należy ustawać w wysiłkach. Gdzie ktoś kiedyś atakował Mazura ? Qurwa gdzie !?!?! W Jego pracach, jest tak niewielka ilość wtrąceń świadczących o pochodzeniu, i tak ogromny ładunek rzeczowości i pożytecznych DLA KAŻDEGO spostrzeżeń, że każda próba negowania Jego dokonań jest debilizmem lub dywersją. I w moim rozumieniu wyłącznie o tą dywersje tu chodzi.
    Jeżeli nawet dzieło Konecznego w niektórych aspektach może budzić wątpliwości, to pożytek dla usystematyzowania spojrzenia na zagadnienia jest i tak powalający na kolana. Konecznego zresztą też nikt normalny nigdy nie atakował.

    Dla ciebie rezanie Żyda czy Polaka to jeden karabin; jesteś wrażym śpionem, i to wszystko.

Sorry, the comment form is closed at this time.