Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

750 tys. najbogatszych straci rocznie max. 556 zł, zaś 3 mln zyska od 5 do 10% swoich rocznych zarobków – oto realne skutki zmian przy kwocie wolnej od podatku

Posted by Marucha w dniu 2016-12-03 (sobota)

Główną konsekwencją wejścia w życie nowej ustawy o kwocie wolnej będzie to, że grupa około 750 tys. osób osiągających w ciągu roku dochody wyższe niż 85,5 tys. zł straci od min. 1 zł do max. 556 zł (w przypadku zarobków wyższych niż 127 tys. zł).

W zamian osiągający w ciągu roku dochody niższe od 6,6 tys. zł (renciści, studenci, pracujący dorywczo na umowę-zlecenie) zyskają od 5 do 10 proc. swoich rocznych dochodów. Pytanie, czy zamiast majstrować przy kwocie wolnej nie lepiej byłoby całkowicie zlikwidować podatek PIT?

W ciągu ostatnich dni przez gazety i media elektroniczne przetoczyła się fala komentarzy na temat zmian przy kwocie wolnej od podatku w naszym kraju. Przypomnijmy, że przyjęty w ekspresowym tempie przez ekipę PiS projekt przewiduje, iż od 1 stycznia 2017 roku kwota wolna od opodatkowania urośnie do 6,6 tys. zł.

Problem w tym, że podwyżka tej kwoty będzie odnosiła się jedynie do najbiedniejszych, którzy osiągają najniższe dochody. Zgodnie ze statystykami Ministerstwa Finansów – chodzi o około 3 miliony osób. Będą to głównie renciści, studenci oraz pracujący dorywczo na umowę-zlecenie. Zyskają oni od 5 do 10 proc. swoich rocznych dochodów.

Wobec kolejnych 2 mln osób, które w ciągu roku osiągają dochody w przedziale od 6,6 do 11 tys. zł kwota wolna od PIT wzrośnie degresywnie – tj. im bliżej dochodu 11 tys. zł tym kwota wolna będzie się obniżać aż osiągnie poziom 3 091 zł. Dla kolejnych ok. 20 mln podatników nic się nie zmieni – kwota wolna tak jak przez ostatnie 8 lat będzie wynosiła wspomniane już 3 091 zł.

Na zmianach wprowadzonych przez PiS straci grupa ok. 750 tys. osób, które w ciągu roku osiągnęły dochody wyższe niż 85,5 tys. zł (takie dochody można osiągnąć zarabiając już ok. podwójnej średniej krajowej w skali roku). W ich przypadku rząd zabierze im z kieszeni od 1 zł do max. 556 zł (w przypadku zarobków wyższych niż 127 tys. zł). Znowu zostanie zastosowany degresywny mechanizm zmieniającej się kwoty wolnej – tym razem jednak od 3 091 zł do 0 zł.

Po co o tym wszystkim piszę? Nie przesądzając jednoznacznie tego, czy PiS zrobił dobrze czy źle podwyższając (lub obniżając) kwotę wolną wybranym, chce wskazać na jeden bezsprzeczny fakt, iż powyższe zasady wiążą się z większą biurokracją.

Ktoś po stronie administracji podatkowej musi bowiem to wszystko zliczyć, sprawdzić, zwrócić przelewem. Większe skomplikowanie systemu podatkowego (a z tym de facto będziemy mieli do czynienia) wiąże się nieodłącznie z większymi kosztami funkcjonowania fiskusa.

Warto w tym kontekście przypomnieć badania OECD, z których wynika, że administracja podatkowa w Polsce już teraz na swoje utrzymanie pochłaniała proporcjonalnie największą część środków pieniężnych zabranych podatnikom spośród wszystkich administracji podatkowych państw należących do UE. Koszty te z pewnością nie będą od przyszłego roku niższe, gdy zaczną obowiązywać nowe zasady wyliczania kwoty wolnej od PIT.

Mając na uwadze powyższe zasadnym wydaje się być pytanie – czy zamiast kombinować przy kwocie wolnej i komplikować system podatkowy, nie lepiej byłoby całkowicie zlikwidować podatek dochodowy w Polsce?

Brakujące wpływy można by swobodnie zastąpić ujednoliconym podatkiem VAT – o wiele prostszym w naliczaniu i ściąganiu niż podatek PIT. Efekt? – Każdy obywatel pod względem podatkowym byłby traktowany tak samo, a państwo mogłoby przyoszczędzić z kilka miliardów złotych w skali roku na cięciu zatrudnienia w administracji podatkowej, która dzisiaj jest oddelegowana do walki na odcinku pt. PIT.

Źródła:
Norbert Maliszewski (Twitter.com)
Tax Administration 2015 (OECD.org)

http://niewygodne.info.pl/

komentarzy 17 to “750 tys. najbogatszych straci rocznie max. 556 zł, zaś 3 mln zyska od 5 do 10% swoich rocznych zarobków – oto realne skutki zmian przy kwocie wolnej od podatku”

  1. Jack Ravenno said

    „Brakujące wpływy można by swobodnie zastąpić ujednoliconym podatkiem VAT – o wiele prostszym w naliczaniu i ściąganiu niż podatek PIT”

    A wcale nie chodzi o to aby było prościej 😛 tylko o to, aby barany nie wiedziały gdzie się pieniądze podziały…

  2. Yah said

    Myk jest gdzie indziej:

    „Decyduje o tym przede wszystkim tzw. górny limit rocznej podstawy składek emerytalno-rentowych umieszczony w art. 19 ustawy o ubezpieczeniach społecznych. Jest to główny mechanizm powodujący, ze system składek ZUS jest dysfunkcjonalny. Zgodnie z wprowadzonymi przepisami limit ten nie może wynieść więcej niż 30-krotność prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. W 2014 r. roczny limit wynosił 112 380 zł.
    W praktyce oznacza to, że osoby dobrze uposażone płacą składkę tylko przez część roku, np. osoba zarabiająca 20 tys. zł. miesięcznie odprowadza składkę emerytalnorentową tylko przez pół roku. ”

    Tak wiec wystarczy nieźle zarabiać by przez przynajmniej część roku ZUSu nie płacić, ale później ZUS musi temu bogatemu emerytowi pieniądze wypłacić. Z czego skoro art. 19 uniemożliwiał wpłaty? Ano z budżetu. No i już wiemy dlaczego budżet musi „dopłacać” do ZUS.

    Drugi myk:

    Dlaczego średnia krajowa jest taka, skoro większość zarabia minimalną ? Większość firm w tzw. Polsce powiatowej to właściciel, który zarabia 6-10 tys miesięcznie przed opodatkowaniem i 1-2 pracowników zarabiających 1,8 tys.. Liczymy średnia ważoną i ….. wychodzi średnia krajowa, a że nikt jej w portfelu nie widzi, bo nikt nie zagląda tam „pracodawcy.”

  3. Re: Artykul..
    zydowskie k…rwiszony „fee…najsowe” nie zastosuja jednego dla wszystkich podatku 10 czesci od produkcji czy uslug, ale beda zawsze „kombinowac” z „krzywymi”, „wysokosciowymi”, „przedzialami”, „limitami” I h… wie jeszcze od czego…

    Mysle, ze ktos sie wreszcie znajdzie I „wyprostuje” kij na „ich” lichwiarskich grzbietach…
    ========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  4. Problem nie polega na zniesieniu podatku dochodowego PIT. Problem polega na tym, ze zwolnieni z US po reformie systemu nie będą mogli znaleźć pracy a więc zagłosują przeciwko rządzącym. Takie są uroki demokracji. A propos demokracji to Stonka zrobiła fajną piosenkę na ten temat” https://stonkaziemniaczana.wordpress.com/2016/12/03/demokracja/

  5. Franz said

    Czy to akurat właściwe miejsce na ten film???
    Admin

  6. Swarożyc said

    Towarzyszu Marucha, Opolczyk o was dzisiaj pisze..
    Nie jest to przyjemny dla was tekst…

    Opolczyk może mnie pocałować w dupę. Pan Swarożyc również.
    Nie mam zamiaru przejmować się wszystkim, co o mnie piszą różne śmierdziele na Internecie.
    Admin

  7. Alina said

    To co robi teraz resort finansów to pudrowanie g…na, które śmierdzi od kiedy nasze pensji zostały „ubruttowione” i od kiedy został wprowadzony podatek dochodowy.
    O podatku dochodowym można mówić dopiero kiedy pojawia się dochód. Dochód to ilość pieniędzy jaka pozostaje nam w kieszeni po zapłaceniu wszystkich rachunków za towary, usługi – za mieszkanie, wodę, prąd, gaz, ogrzewanie, żywność, leki, odzież dla całej rodziny, która jest na utrzymaniu osoby osiągającej jakiś przychód (pensja to na razie nie dochód).
    Nie można więc mówić o podatku dochodowym, jeśli ktoś w Polsce nie osiągnie przychodu większego niż 1000-1200 zł miesięcznie, bo takie są koszty istnienia pojedynczego człowieka w Polsce na poziomie człowieka cywilizowanego w XXI wieku. Czyli kwota wolna od podatku powinna wynosić co najmniej 12 000 zł rocznie.
    Wobec tego dotychczasowy system fiskalny z kwotą wolną od podatku na poziomie 250 zł miesięcznie można rozpatrywać w kategorii zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, a ludzi, którzy żyli i żyją z tak pobranego podatku PRZYCHODOWEGO, za hieny cmentarne, mafię, najgorszą swołocz (czyli dotyczy to całej sfery budżetowej).

    Kwota wolna od podatku powinna dotyczyć wszystkich obywateli w Polsce bez względu na aktualnie osiągane przychody.
    Nie przekonuje mnie zupełnie niekonstytucyjne pozbawienie najlepiej zarabiających prawa do kwoty wolnej od opodatkowania, nie widzę powodu, żeby ci szczęśliwcy mieli być pozbawieni podstawowego prawa obywatelskiego. Dlaczego? A to jest bardzo proste: wysokie dochody KAŻDEMU z nich mogą się nagle skończyć
    – po prostu z powodu degradacji, wypadku, bankructwa firmy. Opodatkowanie szczytów dochodowych ma dużo większy sens niż pozbawianie bogatych kwoty wolnej od podatku.

    Mam nadzieję, że ten tekst trafi do wicepremiera Morawieckiego i do całego PiS i do wszystkich posłów.
    Taki sposób ograbiania najbiedniejszych obywateli to HAŃBA, nawet po planowanych poprawkach, to pasożytnictwo, masowa eksterminacja ekonomiczna najbiedniejszych, równie skuteczna co hitlerowskie obozy koncentracyjne. Hańba wszystkich urzędników ministerstwa finansów, którzy powinni być wszyscy pozbawieni obywatelstwa polskiego, bo Polaków tam chyba się nie uświadczy….

  8. dookoła wojtek said

    Pani Alino, wielokrotnie nadmieniałem, że zabieranie ludziom ciężko zarobionych funduszy (przez delikatnośc nie nazywajmy tego pieniędzmi), służy nie do tego, aby rządy sie bogaciły kosztem ludzi, tylko po to, aby ludzie byli jak najbiedniejsi. Biedni nie mają czasu i energii myśleć o czym innym jak o postawieniu wazy z zupą na rodzinnym stole. Pamięta Pani, na studiach (technicznych, a jakże) w ramach przedmiotu Nauka o pracy uczono nas praw Masłowa. Najpierw micha i inne potrzeby fizjologiczne, potem dopiero pierduły typu demokracja, czy nawet kultura. Cała sytuacja jest jasna i prosta jak obręcz, a w Polin szczególnie nasilona po to, by po pierwsze, wzmóc w tubylcach poczucie niższości, po drugie, przyspieszyć transformację etniczną, po trzecie, przeprowadzić eksperyment na skalę ogólnospołeczną i wprowadzić precedens, żeby z innymi narodami uczynić kiedyś to samo. (Tak, z Żydami również, tylko dopiero pod koniec całej operacji Orwell.)

  9. Zerohero said

    Z diagnozą zgadzam się, choć autor mógł się wysilić i podać procentowy koszt ściągania podatków w Polsce i za granicą. Ja takie liczby kiedyś widziałem. One najlepiej otwierają oczy.
    Autor myli się natomiast w kwestii leczenia.

    1) VAT wcale nie jest prostszy. Tam tkwi patologia zwrotów podatku przynosząca rocznie straty na 30mld zł.

    2) Likwidacja PIT spowoduje odwrotne kombinowanie niż do dziś, tzn. firmy zaczną działać jako osoby prywatne. Podatki powinny być jednolite aby uniemożliwiać powstawanie nierównowagi zachęcającej do kombinowania.

  10. jazmig said

    Studenci robiący fuchy do ubogich zazwyczaj nie należą, podobnie dorabiający dorywczo na umowę – zlecenie, bo tego rodzaju zarobki nie stanowią jedynego źródła dochodu.

    Studenta żywią i ubierają rodzice, a on dorabia zazwyczaj na rozrywkę, a na pewno nie utrzyma się cały rok z kwoty, którą musiałby zarobić, żeby załapać się na podwyżkę kwoty wolnej od podatku.

  11. Maćko said

    …zaś 3 mln zyska od 5 do 10% swoich rocznych zarobków …

    Jak dla mnie to jest zdecydowany plus dodatni 😉

  12. Maćko said

    Co do pomyslu… wyglada poprawnie, gdyz ludzie wydajacy wiecej placiliby wiecej podatku…

    Moim skromnym zdaniem, czyli MSZ, opodatkowanie VATem podstawowych produktów zywnosciowych, ubraniowych, energii i ksiazek jest „przestepstwem przeciwko ludzkosci”.
    Kazdy czlowiek potrzebuje miec co jesc, mieszkac, uzywac energii na przezycie. Zbieranie podatku od tych elemenów uwazam ze niegodne Homo Sapiens.

  13. Adam Ryglowski said

    Na ra czytam
    …..
    W UK jest nadal ponad 10 tyś. -WOLNYCH OD PODATKÓW

    zapomniałem o WALUCIE

    😉
    NAWET DLA POLAKÓW

    ale qqqwa nie wiem , co to bedzie , po ostatniej WIZYCIE ZGRAJI Z BROSZKĄ NA CZELE

  14. Adam Ryglowski said

    Ad 12 ) Panie Maćko.
    Tera Pan Wiesz , dlaczego b.WIELKA BRYTANIA – a tera
    normalne UK robi to ,co robi .
    NO PANIC !!!
    Niemcy ich też nie znoszą !

  15. Marucha said

    Re 13, 14:

    Abstrahując od rzeczy altruistycznych i od metafizycznego pietyzmu rzecz ma się w swej strukturze niezwykle prosto i obiektywnie, ponieważ ze względu na względy, które bezwzględnie uwzględnić należy dochodzimy do konkluzji, że jeżeli ktoś kiedyś komuś coś, ewentualnie nikt nikomu nigdy nic, to sprawa się gmatwa i taki osobnik zostaje wyindywidualizowany ze środowiska pozytywnego i wpada w deseń środowiska negatywnego.

  16. Zerohero said

    @Jazmig

    No i wyszedł z Pana zawistnik co by opodatkował każdego studenta bo student „dorabia zazwyczaj na rozrywkę” i „jest utrzymywany przez rodziców”. Że może być jakiś student ledwo wiążący koniec z końcem, to przecież przez myśl nie przejdzie. Że rodzice mogą wypruwać z siebie flaki aby dać dziecku wykształcenie, też nie przyjdzie przez myśl.
    Zabrać, opodatkować.
    Niech na rozrywki mają urzędnicy i fundacje żyjące z budżetu.

    Tacy zawistnicy jak Pan cieszyli się jak banksterka okantowała frankowiczów, bo przecież „kogo było stać na kredyt, tylko lemingów i wyborców PO!”.

    Co za piękne mamy społeczeństwo. Prędzej sąsiada zabije z zazdrości niż skrytykuje okradającego Polskę bankiera z NYC. To są wasze horyzonty Kargule.

  17. Maćko said

    Opodatkowanie biednych jest aberracja i jest niehumanitarne. Tym bardziej w krajach, w których jest wysoki VAT, gdyz i tak aby zyc w spoleczenstwie musza placic wysoki podatek od kazdego zakupu.

    Bardzo ogólnie wszelkie podatki sa kradzieza, gdyz nikt z nas nie wyrazil swojej zgody na konfiskate wlasnego mienia w postaci podatków. To ze czesc podatków idzie na przdatne nam aspekty zycia, nie zmienia faktu, ze zabieranie podatku to legalna kradziez.

    U mnie na wsi, ludzie którzy zarabiaja netto ponizej 2000 zlotych MIESIECZNIE nie placa podatku dochodowego od czasów „krawego kapitalizmu Friedmana i Chicago Boys”. Nie to ze popieram w calosci idee Friedmanna, ale jak czesto bywa, zeby nie powiedziec zawsze, cos dobrego znjadzie sie u kazdego.

    16. 0H – w sumie popieram! Pozdrówka.

Sorry, the comment form is closed at this time.