Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Stanowisko władz polskich wobec orędzia biskupów polskich do niemieckich I ich odpowiedzi, styczeń 1966 r.

Posted by Marucha w dniu 2016-12-04 (Niedziela)

Polacy rządzili Polską od 1956 do 1989 roku. W okresie Komunizmu Wojennego w latach 1945 – 1956 wprowadzili siłą komunizm i rządzili Polską chazarscy Żydzi. Natomiast po 1989 r. powrócili do władzy potomkowie wdrożycieli Komunizmu Wojennego, przy dużym współudziale Kościoła Katolickiego, a zwłaszcza jego Hierarchii.

Władysław Gomułka przemawia w 1956 r. na wiecu, do bardzo licznie zgromadzonych Polaków, w ramach „odwilży politycznej”, kończącej mroczny okres Komunizmu Wojennego. „Odwilż” ta spowodowała dojście Polaków do większościowego wpływu na rządy w Polsce (pozostałe ilustracje, także dotyczą tego wiecu).

Stanowisko Władz Polski wobec Listu Biskupów Polskich do Niemieckich było sformułowane przez Polaków z Władysławem Gomułka na czele.

Jednym z najważniejszych celów Gomułki w polityce zagranicznej było uznanie granic Zachodnich Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej przez Niemiecka Republikę Federalną. List Biskupów wspierający stanowisko Rządu RFN znacznie utrudnił te negocjacje, a w konsekwencji zdarzeń ciągnących się do dnia dzisiejszego z udziałem Biskupów i rządów pookragłostołowych spowodował, że ta granica Zachodnia nie została do tej pory uznana i jeszcze uznane zostały prywatne roszczenia niemieckie przesiedlonych z tych terenów Niemców.

Natomiast do tej pory Niemcy nie wypłaciły Polsce gigantycznych odszkodowań wojennych, o które ani hierarchia Kościoła Katolickiego, ani wspierane przez niego po 1989 r władze – nie upomniały się.

Redakcja KIP


Styczeń 1966, Warszawa

Towarzysze

Postanowiliśmy zwrócić się do Was w ważnej sprawie politycznej, mającej doniosłe znaczenie dla naszego kraju i państwa ludowego.

Jak wiadomo z prasy – pod koniec listopada ubiegłego roku biskupi polscy przebywający w Rzymie na II Soborze Watykańskim wystosowali Orędzie do ich niemieckich Braci w Chrystusie. Orędzie to, poświęcone stosunkom polsko-niemieckim i stanowiące od początku do końca dokument polityczny, nie mający nic wspólnego z religia i misją kościoła, przygotowane zostało przez biskupów w tajemnicy przed rządem polskim, w tajemnicy przed narodem, ale w porozumieniu z biskupami niemieckimi.

Zarówno przez swoją treść, jak i formę, Orędzie wywołało w najszerszych kręgach naszego społeczeństwa głębokie poruszenie i oburzenie, a także spowodowało głośne echa poza granicami Polski, zwłaszcza w Niemczech Zachodnich, gdzie zostało powitane z wielkim zadowoleniem i uznaniem.

Biskupi polscy, a w szczególności kardynał Wyszyński, nieraz z ambony oraz w listach pasterskich atakowali władzę ludowa, kwestionowali obowiązujące prawa i ustawy i usiłowali przeciwstawić ludzi wierzących naszemu państwu.

Tym razem poszli nieporównywalnie dalej i po raz pierwszy wystąpili otwarcie z własnym przeciwstawnym polityce Polski Ludowej stanowiskiem w zasadniczych sprawach dla bytu i przyszłości naszego narodu. Wystąpili mianowicie jako jawni przeciwnicy polityki zagranicznej Polski Ludowej, która od chwili zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, od zarania niepodległości oparła bezpieczeństwo swych granic i pokój w naszej części świata na sojuszach z bratnimi państwami socjalistycznymi.

Orędzie biskupów do ich niemieckich Braci w Chrystusie – to próba dogadania się ponad głowami społeczeństwa i rządu polskiego z wrogami Polski Ludowej odwetowymi kołami rządzącymi w Niemieckiej republice Federalnej. Tak też przez cały świat, a w szczególności przez rewizjonistów niemieckich, zostało zrozumiane i skwitowane.

Episkopat usiłuje wprowadzić w błąd opinie publiczna, kiedy oświadcza, że w Orędziu nie ma charakteru politycznego, że „ma przede wszystkim charakter dokumentu kościelnego” utrzymanego „w duchu Ewangelii świętej i Soboru”.

Wystarczy choćby pobieżnie zapoznać się z treścią Orędzia, aby odczytać jednoznacznie jego polityczna wymowę. Biskupi dają w tym dokumencie całkowicie wypaczony obraz stosunków polsko-niemieckich, tak w dawnych wiekach, jak i w czasach najnowszych.

Pierwsze stulecia Polski – Polski Piastowskiej, kiedy Mieszko I, Bolesław Chrobry, Bolesław Krzywousty i inni królowie polscy musieli w krwawych bojach z niemieckim Drang nach Osten bronić praw własnej państwowości – Orędzie przedstawia jako idyllę, w której mieliśmy z Niemcami tylko wspólnych świętych, przyjmowaliśmy niemieckich „zwiastunów kultury” zachodniej, zaś Polska, zgodnie z oficjalna historiografia niemiecka, miała być „równoprawnym członkiem uniwersalnie pojętego Imperium Romanum” Ottona III, cesarza niemieckiego. Dopiero później – twierdzą biskupi – te „podwaliny przyszłych owocnych stosunków polsko niemieckich” zostały zburzone przez Krzyżaków, którzy „stali się w najwyższym stopniu kompromitującym obciążeniem dla Kościoła” i dali początek Prusakom, a następnie wrogiej Polsce polityce Fryderyka II, Bismarcka i wreszcie Hitlera.

Jednakże przypomnienie zaborów i tragicznych przeżyć naszego narodu w okresie hitlerowskiej okupacji nie służy autorom Orędzia jako naturalne, zdawałoby się, uzasadnienie żądania od adresatów niemieckich zadośćuczynienia i uznania narodowych interesów i granic Polski.

Biskupi polscy piszą:

„Nie bierzcie nam, drodzy Bracia Niemcy, za złe wyliczanie tego, co wydarzyło się w ostatnim odcinku czasu naszego tysiąclecia. Ma to być nie tyle oskarżenie, co raczej własne usprawiedliwienie !.” „Polska granica zachodnia na Odrze i Nysie, co rozumiemy dobrze, jest dla Niemiec niesłychanie gorzkim owocem ostatniej wojny, masowego zniszczenia, wraz z cierpieniami milionów uchodźców i przesiedleńców niemieckich. (co stało się na międzysojuszniczy rozkaz zwycięskich mocarstw – Poczdamie 1945 r.)”.

„Dla naszej Ojczyzny – usprawiedliwiają się dalej biskupi przed swoimi niemieckimi Braćmi w Chrystusie – która wyszła z okresu masowych mordów nie jako państwo zwycięskie, lecz osłabione w najwyższym stopniu, jest to sprawa dalszej egzystencji… chyba, że 30-milionowy naród zostałby wtłoczony w wąski korytarz dawnego Gubernatorstwa Generalnego z lat 1939 – 1945, bez terenów zachodnich, ale i bez terenów wschodnich, z których od 1945 roku musiały się przesiedlić miliony Polaków do poczdamskich obszarów zachodnich”.

Tak oto w tym dokumencie, pozbawionym jakoby politycznego charakteru, biskupi polscy tłumacza się i usprawiedliwiają przed zachodnioniemieckimi rewizjonistami z tak drogo i krwawo okupionego zwycięstwa, jakie Polska u boku Związku radzieckiego i innych państw koalicji antyhitlerowskiej odniosła nad faszyzmem w II wojnie światowej. I nie tylko się tłumaczą, lecz w ogóle kwestionują fakt, że Polska znalazła się wśród zwycięzców.

Tłumaczą się i usprawiedliwiają z tego, że konferencja w Poczdamie, zadośćuczyniła sprawiedliwym żądaniom narodu polskiego i rządu ludowego, uznając prawa Polski do jej historycznych ziem nad Odra, Nysa i Bałtykiem.

Tłumaczą się i usprawiedliwiają z wysiedlenia z naszych ziem resztek niemieckiej ludności, która wyjechała do Niemiec, i śmią przyrównywać jej los do losu milionów Polaków mordowanych z zimna krwią i w najokrutniejszy sposób przez hitlerowskich okupantów.

Więcej, bo zgodnie ze stanowiskiem i terminologia zachodnioniemieckich odwetowców powrót Polski na ziemie zachodnie przedstawiają jako dyktat („rozkaz”) narzucony przez zwycięskie mocarstwa, zaś ziemie piastowskie, zagospodarowane i odbudowane polska praca, nazywają „poczdamskimi terenami zachodnimi”.

Nic dziwnego, że adresaci Orędzia biskupów polskich za Łabą w Niemczech Zachodnich, odczytali ten list jako „akt odwagi i wielkoduszności”, jako „obiektywne przedstawienie wzajemnego oddziaływania terroru nienawiści”, jako „rzetelną samokrytykę”, i co najważniejsze – jako dowód, że „sprawa granicy polsko-niemieckiej nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona” i że „są Polacy, którzy zgodzą się na dyskusję na ten temat”.

Biskupi polscy zapewniają nas, że „Episkopat stoi na stanowisku nienaruszalności zachodnich granic Polski”. Ale skoro tak – dlaczego biskupi nie napisali tego czarno na białym w swoim Orędziu, dlaczego nie zaprotestowali przeciwko rewizjonistycznym roszczeniom rządu bońskiego i wszystkich oficjalnych partii w NRF, dlaczego nie zażądali od biskupów niemieckich, aby przeciwstawili się tym, którzy sieją nienawiść do Polski, głoszą hasła odwetu, zbroją się do nowej wojny i sięgają po atomowa broń masowej zagłady ?

W Orędziu biskupów polskich nie ma na ten temat ani jednego słowa. Nie ma też w Orędziu ani jednego słowa uznania pod adresem tych Niemców i tego demokratycznego państwa niemieckiego, z którym Polskę łączy od tylu lat przyjaźń, pojednanie i współpraca na gruncie wspólnego potępienia pruskiego militaryzmu i wojny, na gruncie wspólnego uznania polsko-niemieckiej granicy na Odrze i Nysie jako granicy pokoju.

Natomiast biskupi polscy uznali za stosowne nie tylko usprawiedliwiać się wobec rewizjonistów zachodnioniemieckich, ale z góry swoim adresatom, bez najmniejszej skruchy z ich strony, udzielić rozgrzeszenia.

„Wyciągamy do Was nasze dłonie z ław kończącego się Soboru – piszą polscy biskupi. – Przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Jeśli Wy, biskupi niemieccy, ujmiecie po bratersku nasze wyciągnięte dłonie, wówczas, wówczas dopiero będziemy mogli z czystym sumieniem obchodzić w Polsce nasze Milenium na sposób całkowicie chrześcijański. Zapraszamy Was po to serdecznie do Polski”.

Tak to polscy biskupi, nie pytając nikogo o pełnomocnictwo pierwsi przebaczyli tym, którzy nasz kraj puścili w ruiny i zgliszcza, którzy pokryli go obozami śmierci, którzy wymordowali 6 milionów Polaków, którzy spopielili nasza stolicę. Przebaczyli wtedy, kiedy cała opinia światowa w niedawnym proteście odrzuciła przedawnienie zbrodni hitlerowskich, kiedy dawni hitlerowcy i ich spadkobiercy odbudowali w RFN przy pomocy Stanów Zjednoczonych imperializm niemiecki i domagają się dla tych imperialistycznych Niemiec „równouprawnienia” broni jądrowej, żądają „zjednoczenia” czyli aneksji Niemieckiej Republiki Demokratycznej, „prawa do ojczyzny” czyli ziem polskich i granic z roku 1937.

I właśnie w tym okresie, kiedy zachodnioniemieccy militaryści i odwetowcy wysuwają coraz głośniej i bardziej zuchwale swoje roszczenia biskupi polscy ze swoim Orędziem „pojednania” wychodzą im naprzeciw.

W swojej pokorze i skrusze posuwają się tak daleko, że nie tylko się usprawiedliwiają, nie tylko przebaczają, ale sami „proszą o przebaczenie”. Za co ? Za to chyba, żeśmy się ośmielili znaleźć wśród zwycięzców tej najokrutniejszej z wojen, która zdruzgotała hitleryzm i przywróciła Polsce granice nad Odra i Nysa. A może za te rozgłaszane dziś przez oszczercza propagandę zachodnioniemiecką rzekome „polskie zbrodnie” na przesiedleńcach, które biskupi akceptowali w swoim Orędziu ?

Jak wiadomo – biskupi niemieccy nie kazali długo czekać na swą odpowiedź. Nie mieli co ukrywać przed rządem zachodnioniemieckim ani tez przed związkami przesiedleńców, reprezentują bowiem to samo antypolskie, rewizjonistyczne stanowisko, a niejeden z nich przed 25 laty błogosławił oddziały hitlerowskiego Wermachtu maszerujące na Wschód ze słowami Gott mit uns. Skwitowali w powodzi serdecznych frazesów list polskich biskupów i bez ogródek powtórzyli roszczenia terytorialne wobec ziem zachodnich w Polsce „przydzielonych”, na które Niemcy „nie przybyli w ciągu wieków jako zdobywcy – jak piszą – lecz zostali wezwani przez rodzimych książąt”. Ilekroć mówią o prawie do stron rodzinnych – „nasi Ślązacy, Pomorzanie i mieszkańcy Prus Wschodnich” – pragną przez to wyrazić, że w swoich starych stronach rodzinnych mieszkali prawnie i że nadal pozostają z nimi związani.

Wyłożywszy to rewizjonistyczne ‘Rechta uf Heimat’ – „prawo do ojczyzny” czyli do naszych ziem zachodnich, biskupi niemieccy wyrażają przekonanie, że „miłość chrześcijańska” pomoże „przezwyciężyć naprężenia i granice” i przyczyni się do „rozwiązania wszechstronnie zadowalającego i sprawiedliwego”.

Nie wiemy czy, biskupi polscy spodziewali się takiej odpowiedzi i czy udzielili przebaczenia i prosili o przebaczenie wiedząc, że nic nie otrzymają w zamian za swoja pokorę i ustępliwość, czy tez byli na tyle naiwni, że dali się oszukać.

Faktem jest, że w komunikacie z 7 grudnia biskupi polscy uznali tę „odpowiedź pasterzy niemieckich za pozytywną, ponieważ – jak oświadczyli – utrzymana jest w takim samym duchu pokoju ewangelicznego i ekumenizmu soborowego, w jakim pisane było Orędzie biskupów polski”.

Jak ta aprobata dla odpowiedzi biskupów niemieckich, którzy ustalone w Poczdamie granice Polski uważają za niesprawiedliwe, za „nieszczęśliwe skutki wojny”, wymagające „przezwyciężenia” i znalezienia nowego „wszechstronnie zadowalającego rozwiązania”, da się pogodzić z oświadczeniem Episkopatu, że stoi na stanowisku nienaruszalności granic zachodnich Polski ?

Biskupi polscy zapewniają, że kierowali się jakoby tylko dążeniem do pokoju i pojednania, „w przeciwieństwie do marksistowskiego programu walki i nienawiści”. Ale brzmi to równie fałszywie i obłudnie, jak wykrętne przedstawienie Orędzia jako dokumentu wyłącznie religijnego.

Polska Ludowa kierowana przez naszą partię od swego zarania dążyła do pokojowego rozwiązania problemu niemieckiego i ułożenia dobrosąsiedzkich stosunków z Niemcami. Nigdy nie kierowaliśmy się pragnieniem zemsty i ślepą nienawiścią i zawsze rozróżnialiśmy między niemieckim faszyzmem i militaryzmem, a tymi Niemcami, którzy prowadzili nieustraszenie walkę z hitleryzmem i którzy nazajutrz po wojnie podjęli dzieło demokratycznego odrodzenia Niemiec. Ich dziełem jest Niemiecka Republika demokratyczna, która powstała na gruzach faszyzmu, wyrwała z korzeniami pruską tradycję zaborczości, militaryzmu i wojny, uznała polsko-niemiecka granicę na Odrze i Nysie i ułożyła stosunki ze swoimi wschodnimi sąsiadami na zasadach przyjaźni, współpracy i braterstw. Rozwój NRD jako państwa socjalistycznego i poparcie jej pokojowych dążeń, obrona jej suwerenności leży jak najbardziej w żywotnych interesach naszego kraju i wszystkich, którym droga jest sprawa pokoju w Europie.

Uznanie tych realnych faktów, uznanie istniejących granic, wyrzeczenie się polityki zimnej wojny, rewizjonizmu i szantażu bronią atomową – oto jedyna płaszczyzna normalizacji i ułożenia stosunków Polski z Niemiecka Republika Federalna.

Biskupi polscy w swoim orędziu „zapomnieli” o istnieniu NRD, o istnieniu innego państwa, z którym od wielu lat Polska się pojednała i pozostaje w sojuszu i przyjaźni, a za partnera do „dialogu”, za jedynego rzecznika narodu niemieckiego wybrali sobie militarystyczne, odwetowe koła rządzące w NRF i do nich zaadresowali swój list, przed nimi się upokorzyli, im przebaczyli i od nich prosili o przebaczenie, do nich się odwoływali jako przedstawicieli „chrześcijańskiej kultury Zachodu”, którzy maja przyjść im z pomocą w walce z Polska Ludową.

Było to działanie nieodpowiedzialne, samowolne, i szkodliwe, sprzeczne z polska racją stanu, z najbardziej żywotnymi interesami narodu. Próba znalezienia sprzymierzeńca wśród wrogich Polsce i socjalizmowi sił w RFN spaliła na panewce, ale była wielce pouczająca. Dowiodła bowiem w sposób oczywisty, że Polska niepodległa, Polska po Odrę i Nysę, istnieć może tylko w sojuszu ze Związkiem radzieckim i Niemiecka Republika Demokratyczna, tylko w wielkim przymierzu państw socjalistycznych. Dlatego tez każda próba zmiany miejsca w Europie musi zakończyć niepowodzeniem i potępieniem przez cały naród.

I próżno biskupi oświadczają z ambon, że przez swoja wymianę listów z biskupami niemieckimi „dobrze przysłużyli się sprawie Polski”. Fakty mówią mocniej niż puste słowa.

Społeczeństwo nasze – wszyscy- zarówno ludzi niewierzący, jak i wierzący, partyjni i bezpartyjni, oczekuje od biskupów, autorów Orędzia odpowiedzi na pytania, od których uciec nie mogą.

Dlaczego uznali za potrzebne usprawiedliwianie się wobec biskupów niemieckich z faktu powrotu Polski na prastare ziemie piastowskie, natomiast nie oświadczyli jasno i wyraźnie, że polsko-niemiecka granica na Odrze i Nysie jest ostateczna i nie podlega dyskusji ?

Dlaczego uznali za pozytywną odpowiedź biskupów niemieckich, skoro ci zgodnie z odwetową i antypolska polityką rządu w Bonn powtórzyli rewizjonistyczne hasła przesiedleńców, zawarte w tzw. „prawie do stron ojczystych”, tj. do naszych ziem zachodnich, i wypowiedzieli się za nowym „wszechstronnie zadowalającym i sprawiedliwym rozwiązaniem” ?

Dlaczego i w czyim imieniu – wbrew opinii polskiej i opinii światowej – śpieszą z przebaczeniem ludziom odpowiedzialnym za zbrodnie II wojny światowej, którzy nie wykazali żadnej skruchy, lecz przeciwnie, chcą odwetu, wysuwają roszczenia wobec Polski, ponownie zbroją swoją armie i wyciągają ręce po broń masowej zagłady ?

Dlaczego, w poczuciu jakich win narodu polskiego czy win własnych, zwrócili się do swych „niemieckich Braci w Chrystusie” z prośbą o przebaczenie ?

Dlaczego podejmując tak doniosłą inicjatywę w dziedzinie stosunków polsko-niemieckich, nie uznali za stosowne powiadomić rządu polskiego, jedynie powołanego do prowadzenia polityki zagranicznej kraju ?

Pytania te nie dotyczą spraw wiary i duszpasterstwa, lecz spraw państwa i narodu.

Biskupi usiłują przedstawić nasza otwarta krytykę pod ich adresem, za ich nieodpowiedzialne i szkodliwe politycznie poczynania – jako atak na religie i kościół.

Partia nasza nie raz wyjaśniała i wykazała w praktyce, że nie prowadzi walki z religia ani z kościołem. Nasz światopogląd jest światopoglądem świeckim, laickim, naukowym i w tym duchu wychowujemy szeregi naszej partii, społeczeństwo i młode pokolenie. Władza ludowa nie zmusza i nie zamierza zmuszać nikogo do wyrzeczenia się wiary religijnej, do porzucenia praktyk religijnych. Sprawa religii i wiary religijnej jest prywatną sprawą obywateli. WE wspólnej pracy dla Polski i socjalizmu jest miejsce dla wszystkich obywateli niezależnie od ich stosunku do wiary religijnej. Prowadzimy politykę szerokiej tolerancji religijnej i poszanowania swobody sumienia i praktyk religijnych. Kościół jest u nas oddzielony od państwa. Nie mieszamy się do spraw wewnętrznych kościoła, do jego funkcji ściśle religijnych. Domagamy się od hierarchii kościelnej, od osób duchownych poszanowania praw i ustaw naszego kraju, wyrzeczenia się wszelkiej działalności sprzecznej z ustrojem politycznym i społecznym naszego kraju i kierowania się w sprawach publicznych racją stanu Polski Ludowej.

Niestety, w praktyce postępowanie reakcyjnej części kleru, a zwłaszcza hierarchii kościelnej, nazbyt często odbiega od tych zasad normalnego współżycia kościoła i państwa ludowego, czego najwyraźniejszym i najbardziej jaskrawym przykładem jest ostatnie Orędzie biskupów polskich i podjęta przez nich próba. Obowiązkiem wszystkich członków partii w chwili obecnej jest rzeczowe wyjaśnianie w swoim środowisku i otoczeniu prawdy o Orędziu biskupów i politycznym postępowaniu jego autorów, odpieranie wszelkich fałszywych oskarżeń o rzekomych prześladowaniach kościoła i umacnianie patriotycznej i ideowej jedności naszego społeczeństwa wokół codziennych zadań budownictwa socjalistycznego i pokojowe polityki Polski Ludowej.

Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej

Opublikowano za: Ks. Stanisław Bogdanowicz, Edmund Nowicki Biskup Gdański, Wyd. … s. 489 -496.


Od redakcji KIP:

Należy tu postawić kilka pytań i wyjaśnień:

1. Jaki był związek Orędzia Biskupów Polskich do Niemieckich z 1965 r. z otrzymywanymi środkami w różnych formach od Kościoła Katolickiego RFN i tegoż Państwa począwszy od II Soboru Watykańskiego ?

W kuluarach Soboru ustalono pomiędzy Biskupami Polskimi i Niemieckimi wybór Papieża Polaka (źródło: materiały STASI z 1963 roku z archiwaliów Instytutu Glaucka, od nazwiska obecnego Prezydenta zjednoczonych Niemiec, twórcy tego odpowiednika polskiego IPN) opublikowane przez Instytut Gaucka .

2. O finansowym sposobie rozliczenia tych środków przekazał informację Prymas Glemp na początku lat 90-poprzedniego stulecia, w wywiadzie telewizyjnym na lotnisku Okęcie wyemitowanym przez I program TVP, w którym cytował niektóre treści porozumienia zawarte z konferencją Episkopatu Niemieckiego w Fuldzie, w tym, że połowa zadłużeń podlegała umorzeniu, a spłata pozostałej części miała być realizowana w formie rzeczowej, przejęcia przez Episkopat Polski finansowania akcji misyjnych na terenach byłych Republik ZSRR, dotychczas finansowych przez władze niemieckie kościelne i świeckie.

3. Powyższe informacje są bardzo istotne, jako że struktury Kościoła Katolickiego na ziemiach zachodnich i północnych utrwalały wśród wiernych przekonanie o tymczasowości ich pobytu na tych terenach i powrocie na tereny zabużańskie. Powodowali w ten sposób stan dekapitalizacji sfery majątkowej, określanej lapidarnie, że „od zakończenia II Wojny Światowej nie wbito na tych terenach gwoździa w ścianę”. Biskup Gdański Edmund Nowicki na jednej z wewnętrznych konferencji uzasadniał, że takie działanie kościoła miało na celu niedopuszczenia do rozpaczy i beznadziejności psychicznej osadników na tych terenach.

Za: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/09/czy-celem-polskiej-polityki-zagranicznej-jest-powrot-do-granic-polskich-ustalonych-w-traktacie-wersalskim/

4. W jakim stopniu List Biskupów Polskich do Biskupów Niemieckich z 1965 roku był reakcją Polskiego Episkopatu na obalenie Programu Chruszczowa dotyczącego zjednoczenia Niemiec ?

Adżubej, zięć Nikity Chruszczowa, redaktor naczelny Dziennika „Izwiestia” w imieniu swojego Teścia I sekretarza KC KPZR sondował polityków Niemieckich w zakresie możliwości realizacji zjednoczenia Państwa Niemieckiego w zamian za wystąpienie Niemiec z NATO. Polskie Wojskowe Służby Informacyjne kontrolowały i dokumentowały przebieg wszystkich spotkań Adżubeja , we wszystkich możliwych formach, z politykami niemieckimi. Zebrane przez WSI materiały I Sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka przedstawił w 1964 r. Leonidowi Breżniewowi człowiekowi nr 2 – po Chruszczowie w Biurze Politycznym KCKPZR. W ten sposób Gomułka doprowadził do usunięcia Nikity Chruszczowa z funkcji I Sekretarza KC KPZR przez Leonida Breżniewa, który zajął jego miejsce.

Zaznaczyć należy, że udana interwencja Władysława Gomułki w zakresie zablokowania planu Chruszczowa spowodowała nasilenie ataków na jego osobę ze strony środowisk: intelektualnych świeckich, związanych z Hierarchią Kościoła Katolickiego i żydowskich struktur aparatu partyjnego. Wyrocznią i inspiratorem dla tych środowisk była antypolska rozgłośnia Radia Wolna Europa z Monachium w RFN, reprezentująca syjonistyczne interesy.

5. Przypomnieć tu należy inne wydarzenie z 2005 r., kiedy Ojciec Hejmo na zarzut telewizji, że współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa w PRL, z pretensjami odnosząc się stawianych zarzutów oświadczył, że „Ja pracowałem dla wywiadu niemieckiego !!!”. Ojca Hejmo zwerbowano do współpracy pod flagą wywiadu Republiki Federalnej Niemiec. W rzeczywistości III RP – największym grzechem i najczęściej wymienianym, była i jest praca na rzecz PRL-owskich służb bezpieczeństwa. Natomiast już współpraca na rzecz Wywiadu Niemieckiego czy innych wywiadów zachodnich już takim grzechem nie jest i media i rządzący nie zwracają na to uwagi!!!

6. W jakim stopniu szerzone przez postsolidarnościowe elity i ośrodki polityczne akcje, których celem było zniszczenie Wojskowych Służb Informacyjnych, jest pokłosiem i odwetem tego, że doprowadziły do udaremnienia zjednoczenia Niemiec w okresie lat 1964-1966 ?

Na podsumowanie należy stwierdzić, że obecne elity polityczne, a zwłaszcza hierarchia Kościoła Katolickiego żyją w świecie nierzeczywistej iluzji i braku pogłębionej refleksji odnośnie zachodzących szybko procesów i w Polsce i w Świecie oraz do czego one zmierzają. Dobrobyt i pycha rozleniwia myślenie i wyobraźnie. Przykładem może być Cesarstwo Bizantyjskie przed upadkiem, gdzie Biskup Bessarion (późniejszy kardynał) sporządził w 1444 r. raport ostrzegawczy przed upadkiem i program zmian w cesarstwie i złożył go na ręce Konstantyna Paleologa, który za 5 lat został Cesarzem. Ale opór elit Bizancjum, zarówno duchownych jak i świeckich, żyjących w samozadowoleniu i przepychu był tak mocny, że nie udało się zmienić biegu historii i Bizancjum upadło. To samo mamy obecnie i w Polsce i w świecie.

PS. Od redakcji KIP. Polecamy dla Dociekliwych i Samodzielnie Myślących przeczytanie i przeanalizowanie, co najmniej zamieszczone na poniższych linkach teksty o relacjach Polski z Watykanem, Rządu RP z KRK, Listach KEP i Biskupów przepraszających Niemców i Banderowców za ich zbrodnie na Polakach, judaizacji Kościoła, procesów rozpadu Polski i historii Ziemi, ponieważ te z pozoru odległe tematyki łączą się ze sobą w pełny obraz. Zalecamy czytanie i analizowanie w podanej kolejności.

Wnikliwe przestudiowanie i przemyślenie zawartych treści zaoszczędzi czytania kilkudziesięciu tysięcy stron, w tym zwłaszcza gazetowej „sieczki”, gdzie ważna prawda ukryta jest w mieszance wielkich kłamstw z mało ważną prawdą, która służy jedynie uwiarygodnieniu wielkich kłamstw.

Więc trzeba czytać i analizować, analizować, analizować … i wydobywać ważną prawdę na powierzchnię oraz … realizować według zasady australijskich Aborygenów: „Musisz stać się tą zmianą, którą chcesz widzieć w świecie.”

Redakcja KIP

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl

Komentarze 33 to “Stanowisko władz polskich wobec orędzia biskupów polskich do niemieckich I ich odpowiedzi, styczeń 1966 r.”

  1. Adam Ryglowski said

    KIP

    KIK
    ….
    I co dalej ???????????????????
    ps.
    była też partyjka adwokata
    …. i parę podobnych

    ——
    Jaką ma Pan agendę?
    Admin

  2. Antares said

    No tak, to nie pierwsza taka „przysługa” dla Polski przez KK. Zawsze im bliżej do Rzymu czy szwabów niż do ojczyzny. To jasne jak słońce, z rzymu dostali instrukcje. Będę to cały czas powtarzał, wielka szkoda dla kraju że nie wygrał w XVI w. protestatntyzm. I to kto stał wtedy na czele KK w Polsce – ten świątobliwy wyszyński. Dziwię się tylko że po tej jawnej zdradzie stanu władze nie dobrały im się do skóry jak zrobiły to prawie wszystkie kraje obozu socjalistycznego. A pomnik biskupa kominka – inicjatora tej intrygi, do dziś stoi we Wrocławiu. Warto też również przypomnieć – oprócz tego co napisał autor o błogosławieństwie hitlera przez niemiecki KK gdy ten ruszył na wschód, że watykan mocno bronił wysiedlanych niemców mówiąc o zbrodni wysiedlania, natomiast jakoś dziwnie milczał gdy w Polsce niemcy dokonywali rzezi.

    Z tym protestantyzmem toś Pan walnął, jak łysy w beton…
    Właśnie protestantyzm jest najbardziej uzależnionym od germańców wyznaniem, obecnie praktycznie martwym.
    (Błogosławieństwo niemieckich biskupów to nie stanowisko Kościoła)
    Admin

  3. JerzyS said

    Polecam: Tadeusz Walichnowski Czyja własność
    https://drive.google.com/file/d/0B31q0_YPxFg-SFdwM2tCM2RlVFE/view
    Tam o polityce kościoła KRK i rożnego typu fundacji , instytutów itp

  4. Archer said

    Wychodzi na to, że jedynie Gomułka reprezentował polski interes narodowy w tamtym okresie. Szkoda, że ci polskojęzyczni „biskupi” nie trafili za ten list do jakichś obozów pracy. Jak za komuny ponad 10% kleru polskiego było agentami bezpieki komunistycznej, to jak Niemcy okupywali przez prawie 6 lat ziemie polskie, podobna ilość musiała współpracować z bezpieką niemiecką.
    Gomułka negocjował z RFN o uznanie granicy zachodniej, to Niemcy uaktywnili swoich uśpionych agentów wśród biskupów polskich i oni wysmarowali taki list akurat „przypadkowo” w tym samym czasie. A biskupi niemieccy w odpowiedzi potraktowali to jako coś „oczywistego”, co im się należało.

  5. pablo said

    HIERARCHIA KOŚCIELNA PRZECIW MASOM LUDOWYM.
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/12/andrzej-nowicki-chlopi-a-biskupi/

  6. RomanK said

    Co za banialuka:-)))) w Polsce od 56 rzadzili Polacy…
    Tak w barze Pod Szczurem …po wyplacie:-))))
    TO POlacy wprowadzili stan wojenny i sztandar i uwlaszczyli sie panstwem tworzac z parchatej Nomenklatury – parchata oligarchie….750 tys..jak bylo i pilo ….tak je i pije dalej:-))))
    Niech zyja Inteligenci z Klubow Gazety Polskiej!i jej prawicowe odchylenie z Tyg Nie w nowej szacie Sputnika- Polska!!!!!

  7. Stanisław said

    W kiosku , w holu Uniwersytetu Wrocławskiego im. B. B. udało mi się kupić tygodnik „Forum” z przedrukami prasy zagranicznej, w którym zamieszczono tekst Orędzia. Był to jedyny na wydziale tekst nie publikowany w prasie krajowej, którego jako obiektu pożądań wielu strzegłem jak oka w głowie. Przez cały semestr na wykładach i ćwiczeniach z filozofii temat był dyskutowany rozpalając do białości, dzieląc audytorium po połowie. Wiele racji miał Wł. Gomółka na temat Orędzia. Popierający stanowisko episkopatu, do których należałem mieli trudności z uzasadnieniem swej racji gdyż byliśmy na Ziemiach Odzyskanych, zbyt świeże i niezabliźnione rany od Niemców każdy Polak miał przed oczami. Najtrudniejsza była do obrony druga część zdania ” i prosimy o przebaczenie”, zresztą do dzisiaj tego nie rozumiem… W Duszpasterstwie Akademickim u „Wujka ” pod „4” ścierały się też dwie postawy, mimo że mieliśmy argumenty z pierwszej ręki od ks. Arcybiskupa . Dzisiaj po przeszło półwieczu nie potrafię zająć w sprawie Orędzia wypracowanego stanowiska. Czy jestem wyjątkiem?

  8. Siekiera_Motyka said

    „Wychodzi na to, że jedynie Gomułka reprezentował polski interes narodowy w tamtym okresie.”

    Przykro mi powiedzieć że się tego dopiero w XXI wieku dowiedziałem i tak negatywną opinie o Gomółce przez tyle lat miałem !!!!

  9. Marian said

    Nie ma co analizować. Jedyny problem to żmijowcy, których należy mocno wykopać, tak żeby poczuli na parę pokoleń. Jak tego nie zrobimy, to skończymy jak Indianie. Czasu nie zostało wiele…

  10. Adam Ryglowski said

    Ad 1) p. Admin
    Ubolewam nad tym , ALE ŻADNĄ .

    A MOŻE NIE UBOLEWAM , ŻE NIE SKUMKAŁEM SIĘ Z ŻADNĄ , Z AKTUALNYCH jELIT .

    ANI ich dobrodziejami na „fundacjach”

    Ad rem

    To KOMUNISTYCZNY DYKTATOR ksywa WIESŁAW urządził MILLENIUM …..
    CO nie co , z poślizgiem – 14 IV do 22 VII ’66
    ….
    A co dziś z jakąś tam
    koronacją ?

  11. VA said

    Tekst listu do biskupów niemieckich zredagowało w porozumieniu ks. Prymasem Stefanem kardynałem Wyszyńskim grono biskupów, któremu przewodniczyli abp.: Karol Wojtyła, Bolesław Kominek, Jerzy Stroba.
    Wojtyła szedł na pasku żydomasoneri od czasow okupacji hitlerowskiej w Polsce. „W kuluarach Soboru ustalono pomiędzy Biskupami Polskimi i Niemieckimi wybór Papieża Polaka”
    Czy Wojtyła juz wtedy wiedział ze bedzie papieżem?
    List napisał po niemiecku abp. Kominek. Czy podpisujacy biskupi znali jezyk niemiecki? Czy wiedzieli co podpisuja? Dlaczego kard. Wyszynski podpisał list?
    Niemcy sa protestanckie. Katolicy stanowia chyba 30% populacji. Jaki mial skutek list polskojezycznych biskupow dla Protestantow? Czy biskupi przepraszali tez Protestantow?
    https://www.facebook.com/notes/grzegorz-siwiec/epidemia-przepraszania-henryk-paj%C4%85k/581962855202699/

  12. Waclaw-L said

    2 Antares
    „Będę to cały czas powtarzał, wielka szkoda dla kraju że nie wygrał w XVI w. protestatntyzm”
    Pan Antares to heretyk. Pan pomylił fora.

  13. Antares said

    Panie Gajowy, mówiąc protestantyzm nie miałem na myśli luteranizmu ale kościoły narodowe jak np anglikański. Zresztą kościoły prawosławne też są swego rodzaju kościołami narodowymi, a te Pan mocno popiera. Mówi Pan że „właśnie protestantyzm jest najbardziej uzależnionym od germańców wyznaniem”, a w kościele katolickim jak było. Niemcy nie mieli silnej pozycji, a habsburgowie to kto, zresztą nie tylko? a dziś jak jest ? tylko się słyszy: episkopat niemiecki powiedział to i tamto.

  14. Marucha said

    Re 13:
    W Kościele Katolickim było tak, że tzw. Złoty Wiek Polski przypadł na okres największego znaczenia Kościoła.
    Katolicka wiara nie zabraniała nam wówczas prać Niemców.

  15. Lolek said

    Nie pada nazwisko Przepraszacza Wielkiego Wojtyły bo to „jego” orędzie.

    The Pastoral Letter of the Polish Bishops to their German Brothers was a pastoral letter sent on … Among prominent supporters of this letter was Krakow’s Archbishop, Karol Wojtyła, who later became Pope John Paul II in 1978.

    Wojtyła wygłosił zatem kazanie, w
    którym wyjaśniał problem
    chrześcijańskiego przebaczenia, właściwie rozmijając się ze sta

    wianymi wówczas pytaniami. Gdy po mszy św. poszedł na wie

    czorny posiłek na plebanię, do zakrystii wtargnął tłum zawiedzio

    nych słuchaczy, studentów, a
    także profesorów
    UJ. Wszyscy pyta

    li, dlaczego arcybiskup zignorował stawiane i
    powtarzane zarzuty
    pod adresem Kościoła i
    na nie nie odpowiedział?
    Gdy się rozeszli, poszedłem na plebanię i
    w
    formie niezbyt kur

    tuazyjnej powtórzyłem to wszystko arcybiskupowi. Zachwycony
    nie był, choć niektórzy z
    uczestników kolacji zaczęli go żarliwie
    bronić i
    wychwalać kazanie. Faktem jest, że choć kazania Wojty

    ły były nagrywane i
    pilnie spisywane, tamto nigdzie się nie zacho

    wało. Zachowały się inne, później wygłaszane w
    związku z
    „Orę

    dziem”, jak choćby znakomite kazanie w
    kościele św. Szczepana.

    http://www.kas.de/wf/doc/kas_43502-1522-8-30.pdf?151201215950

    Czy można zrównywać propolskiego Wyszyńskiego z proamerykańskim Wojtyłą?
    Nawet z biskupami niemieckimi nie ma się co umawiac bo słowa nie dotrzymają. Nie ma się co dziwić jeśli w polskim episkopacie były czarne owce jak Wojtyła.

    Diecezje Ziem Zachodnich pod polską jurysdykcją zawdzięczamy Prymasowi Polski kard. Augustowi Hlondowi, który „ograł” niemieckich biskupów.

  16. AlexSailor said

    Straszne to.
    Tekst zawiera tyle wątków, które należałoby poruszyć, że można tylko stwierdzić: straszne to.

  17. Sprawa umowy MSZ Skubiszewskiego - Polski Naród NIE poinformowany ! - NIE ma możliwości SamOBRONY ! said

    Skubiszewski Krzysztof (vel Szymon Schimel) był ministrem spraw zagranicznych III RP w okresie 13-IX-1989 do 25-X-1993 roku, tzn. w okresie zjednoczenia się Niemiec.

    W tym to czasie SYJONISTYCZNE „rządy warszawki” razem z tym PROSTAKIEM kupionym kapusiem TW bolkiem Wałęsą w funkcji prezydenta III RP w czasie swojego urzędowania dopuścili się całego szeregu SZKODLIWYCH, bardzo NIE kożystnych dla Polaków zapisów prawnych w różnych UMOWACH mędzynarodowych przy udziale USA, ZSRR, Anglii, tylko dlatego, że byli szantażowani UJAWNIENIEM publicznym ich KOLABORACJI z żydo-komuną PRL-u na szkodę polskich obywateli za co Naród Polski by się domagał ich odwołania z zajmowanych stanowisk.

    Minister ówczesnego „warszawskiego MSZ-u”Skubiszewski Krzysztof (vel Szymon Schimel) oraz inni tzw. „desydenci” KOR, przeważnie żydzi z polskim obywatelstwem z pozmienianymi nazwiskami na polsko-brzmące, którzy dostali się do koryta władzy „warszawki” z żydo-solidarności TW bolka Wałęsy czyli sprzedajni kacykowie konfidenci byłego żydo-komunistycznego reżimu PRL-u, a wcześniej byli wtyczkami-kapusiami żydo-komunistycznego SB.

    Niemieckie i inne służby wywiadowcze zagraniczne doskonale wiedzieli oraz mieli „kwity” o ich KLABORACJI z żydo-komuną PRL-u i aby NIE ujawniały ich SB-j współpracy w ciemiężeniu etnicznych Polaków, to te nowe tzw. „elity władzy warszawskiej” po 1990 roku byli zmuszeni do ULEGŁOŚCI wobec Niemców oraz wywiadu Niemic, które wiedziały o braku LOJANOŚCI tych żydów z polskim obywatelstwem, którzy NIGDY NIE identyfikowali z polskim interesem państwowym tak obecne „elity” z PO, PiS, PSL czy „nowocześni” złodzeje Petru lub SLD itp.

    W zawieranych umowach zwłaszcza z Niemcami ci byli „desydenci” KOR lub „solidaruchy” udawali, że się „nie dopatrzył” całego szerogu zapisów w umowach, które zostały „uzgodnione” miedzy mafijnym żydo-semickim rzadem III RP i rzadem niemieckim.

    Przed samym zjednoczeniem niemiec na poczatku lat 1990-tych doszło do spotkania na szczycie 4+2 tzn. ZSRR, USA, Wielka Brytania, Francja + NRD i RFN, podczas którego omówiono WARUNKI zjednoczenia Niemiec.

    Jednym z warunkow było to że Niemcy MUSIELI przedstawić PROJEKT nowej konstytucji niemieckiej.
    W tym nowym PROJEKCIE konstytucji niemieckiej był i jest REWIZJONISTYCZNY zapis Artykulu Nr 116, który z punktu prawnego NIE UZNAJE obecnej granicy polsko-niemieckiej, gdyż ten paragraf wyraźnie stwierdza, że polscy obywatele urodzone w granicach III Rzeszy Niemieckiej z 31 Grudnia 1937 roku ale ci co się urodzili po 8 maja 1945 roku do DZISIAJ jak chcą to też mogą się uznawać za NIEMCÓW i otrzymać niemieckie obywatelstwo.
    Zatem, ten zapis paragrafu Nr 116 w niemieckiej Konstytucji NIE uznaje obecnej granicy Polsko-Niemieckiej na rzekach Odrze i Nysie Łużyckiej:

    Oto te zapisy obecnej Konstytucji niemieckiej w orginale:

    Article 116
    1. Unless otherwise provided by law, a German within the meaning of this Basic Law is a person who possesses German citizenship who has been admitted to the territory of the German Reich, as it existed on December 31, 1937, as a refugee or expellee of German stock or as the spouse or descendant of such person.
    2. Former German citizens who between January 30, 1933 and May 8 1945, were deprived of their citizenship for political, racial or religious reasons, and their descendants, shall be re- granted German citizenship on application. They are considered as not having been deprived of their German citizenship if they have established their domicile in Germany after May 8, 1945 and have not expressed a contrary intention.

    http://www.helplinelaw.com/law/germany/constitution/constitution14.php

    Na baize tego „niemieckiego prawa” wynika ni mniej ni wiecej to, że każdy człowiek, który mieszka na obecnym terytorium Polski w graniacach obecnego Panstwa Polskiego na BYŁYM obszarze III Rzeszy Niemieckiej, czyli na POLSKICH ziemiach odzyskanych, ale jeśli ten TEORETYCZNIE polski obywatel CZUJE się lub chce być niemcem to może wypełnić odpowiednie podania i aplikację pobrane w niemieckich konsulatach w III RP i otrzyma też obywatelstwo NIEMIECKIE !

    Proszę się zastanowić jak by zareagowała Rosja gdyby w polskiej Konstytucji byłby zapis, który by NIE UZNAWAŁ obecnej granicy Polski tylko tą z 31 grudnia 1937 roku, czyli np by był taki artykół :
    „że kazdy obywatel, kto zamieszkuje na terenach II Rzeczpospolitej Polskiej w granicach z przed daty 31 grudnia 1937, ale urodził sie po 8 maja 1945 roku i jeśli ta osoba czuje sie Polakiem to może też siebie uważac za OBYWATELA POLSKIEGO i złożyć aplikacje o przyznanie Polskiego Obywatelstwa mieszkając faktycznie na terenie Litwy, Rosji, Białorusi czy tej gównianej tzw. „ukrainy”.

    Temu zapisowi Artykułu 116 konstytucji niemieckiej zdecydowanie PRZECIWSTAWIŁA się ówczesna premier Wielkiej Brytani tzn. Maragaret Toucher na spotkaniu 4+2, ale pozostale mocarstwa w 1990 roku tzn. Francja, USA i Rosja “DEMOKRATYCZNIE” przegłosowały ta Wielką Brytanie i TYLKO dlatego ten zapis znajaduje sie w tej nowej konstytucji niemieckiej NIE UZNAJACEJ obecnego terytorium Polski.

    Margaret Toucher i rząd Wielkiej Brytanii uzasadniali, że NIE MOŻE być takiego prawa, ktore mowi, że ktos MOŻE byc automatycznie obywatelem panstwa INNEGO w którym sie nie urodzil, bo to by było NIE UZNANIEM OBECNEJ granicy obecnej Polski przez Niemcy.

    Wtedy, jeszcze wtedy istniejące 2 parlamenty oddzielnych panstw niemieczkich, czyli NRD i NRF zobowiązały się do zawarcia DODATKOWEGO układu z Polską, który to kawałek oddzielnego „świstka paperu” NIE parafowanego przez mocarstwa światowe, by miał niby potwierdzać granice Polski przez Niemcy, do czego TEORETYCZNIE doszło w 1990 roku przy udziale ówczesnego ministra „warszawskiego MSZ-u” z ministrem Skubiszewskim Krzysztofem czyli żydem vel Szymon Schimel.
    NIE Zapominać, że od 1945 roku do DZISIAJ nigdy do tej pory NIE był ani raz etniczny Polak ministrem „warszawskiego MSZ-u !!

    Niemcy TEORETYCZNIE w 1990 roku uznali granice ustalone po drugiej wojnie światowej, ale do tego układu-zapisu umowy międzynarodowej niemcy JEDNAK DOŁĄCZYLI dodatkowy ANEKS stanowiący integralną część Traktatu tzw. listu-porozumienia ministra Krzysztofa Skubiszewskiego i ministra Hansa Dietricha Genschera.
    Punkt Nr 5 tego Aneksu stwierdza co następuje:

    “Obie Strony oświadczają zgodnie:
    „Niniejszy Traktat NIE zajmuje się sprawą obywatelstwa i sprawami majątkowymi”.

    W chwili obecnej Polska i Niemcy RÓŻNIĄ się w INTERPRETACJI co owe zdanie OZNACZA.

    Strona polska czyli tzw. „rzad warszawski” uważa, że sprawy majątkowe zostały ZAMKNIĘTE układem poczdamskim. Natomiast Niemcy stwierdzają, iż powyższy zapis jest równoznaczny z UZNANIEM przez Polskę, że sprawa ROZCZEŃ do niemieckich majątków pozostawionych w obecnych granicach Polski jest OTWARTA i wymaga uregulowania odrębnym układem lub traktatem”, ale do tej pory takiego traktatu nie było.

    „Gdyby sprawa była ZAMKNIĘTA i Skubiszewski by się NIE zgodził na rzadne Aneksy, takie zdanie nie znalazło by się w liście-Aneksie” do umowy z 1990 roku – OŚWIADCZAJĄ dzisiaj Niemcy.

    Dlaczego żyd z polskim obywatelstwem Krzystof Skubiszewski zgodził się na SZKODLIWĄ i nie kożystną dla Polski treści punktu 5 listu-Aneksu Skubiszewski-Gensher ?

    Już wiele lat temu WYSZŁO na JAW że Krzysztof Skubiszewski ówczesny Minister polskiego MSZ-u został ZASZANTAŻOWANY przez służby specjalne niemiec, że oni POSIADAJĄ wszystkie informacje jego AGENTURALNEJ działności z SB z PRL-u, gdy działał na szkodę wielu prominentów życia politycznego w ówczesnej Polsce oraz na rzecz KGB.
    Już w połowie lat 1990-tych było wiadomo, że w czasie PRL-u niemieckie służby specjalne mieły płatnych agentów w MSW, SB … itd., którzy na bieżąco KOPIOWALI akta w MSW i je przekazywali do Niemiec i ZSRR, a potem Rosji.

    To znaczy te papiery, które są teraz w IPN i te które potem zostały wykradzione przez postkomunistów w czasie tzw. „transformacji ustrojowej” które też dotyczyły agenturalnej działnosci TW bolka Wałęsy, Kwasniewskiego, Kuronia, Komorowskiego, Kaczynskich, Macierewicza, Michnika i wielu innych post-komunistów AGENTÓW, którzy byli i są dalej na piedestałach władzy w Polsce do dzisiaj.

    Właśnie pod tym SZANTAŻEM niemców K. Skubiszewski i inni szantażowani AGENCI z Polski podpisywał niemcom WSZYSTKIE „umowy międzynarodowe” NA SZKODĘ Polaków bez podskakiwania i bez gadania …

    Właśnie miedzy innymi dlatego wszystkich agentów NALEŻY w końcu zablokować i odsunąć od władzy w Polsce, oni też siedzą w Brukseli jako „polscy” parlamentarzyści w Brukseli i aby ONI nie mogli być decydentami dla Polski pod NACISKIEM szantażu niemców, rosjan czy kogokolwiek NIE MOGLI podpisywać dalej bardzo SZKODLICH „mów” dla Polaków i Polski, dlatego trzeba ich jak najpilniej USUNĄĆ z Brukseli.

    Michalkiewicz: „W domu WISIELCA nie wypada rozpoczynać rozmowy o sznurze, ale bywają sytuacje usprawiedliwiające taki nietakt” :

    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1020

    PS.

    Szantażowany przez Niemców Skubiszewski Krzysztof (vel Szymon Schimel) ówczesny minister MSZ-u podpisał w podskokach w 1990 roku Niemcom „traktaty”.
    Rozwydrzony bezczelny KAPUŚ komunistyczny TW bolek wałęsa jako prezydent III RP to parafował, bo on przecież do dzisiaj NIE rozumie wiele rzeczy i też rozmyślnie razem ze swoim synem Jarosławem Wałesą jako parlamentarzystą UE działają z cyniczną SZKODĘ polskich obywateli:

    http://prawy.pl/42051-marzyciel-i-fantasta-jak-tata-jaroslaw-walesa-chce-wszystkich-postawic-przed-trybunal-stanu/

    We wrześniu 2013 STARA anty-polska ŚWINIA, ten KAPUŚ komunistyczny TW bolek wałęsa publicznie zgłosił swój następny ANTY-polski pomysł:

    „Z Polski i Niemiec należy stworzyć jedno państwo” …

    Dalej ten KAPUŚ i LOKAJ komunistów oraz przekupiony SŁUGA żydo-globalistów TW bolek wałęsa tak bredził publicznie:

    ” … Moja walka doprowadziła do zjednoczenia Niemiec. Granice rozbiliśmy. Na horyzoncie GLOBALIZAJA, którą trzeba wprowadzić. To wszystko wymaga innych programów i struktur. Podczas moich podróży po świecie próbuje namawiać ludzi do dyskusji nad nowym porządkiem świata …”

    http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/438674,lech-walesa-z-polski-i-niemiec-trzeba-stworzyc-jedno-panstwo.html

    Sprzedajny PODŁY młody Jarosław Wałęsa parę dni temu powiedział, że będzie się ubiegał o stanowisko Prezydenta Gdańska po sprzedawczyku Budyniu Adamowiczu, który wspierał RABUNEK 25 tysięcy polskich obywateli za pomocą „banku Amber Gold” z Gdańska.

    Przecież ten MŁODY Wałęsa jest identycznym LOKAJEM niemieckim jako „tauś TW bolek” KUPIONYM przez NIEMCÓW w Brukseli i gdyby MŁODY wałęsiak rzeczywiscie został prezydentem Gdańska to na 100% OGŁOSI, że Gdańsk jest „niemiecki” !

  18. Siggi said

    W II połowie lat 60-tych tamtego wieku byłem jako działacz Związku Młodzieży Wiejskiej kilka razy na ważnych spotkaniach aktywu ZMW w Warszawie.W przeddzień Dożynek Centralnych we wrześniu 1968r spotkaliśmy się z Tow.Józefem Tejchmą,Sekretarzem KC Naszej Partii odp.z Kierownictwie za sprawy wsi i rolnictwa.Po Dożynkach spotkaliśmy się ,tak ad hoc z Tow.Wiesławem,który bardzo ciepło biesadował z nami przez kilkanaście minut.Na tych Dożynkach jakiś wariat oblał się benzyną i podpalił,a potem za kilka godz.zmarł.
    Jesienia 1969r odbył się IV Krajowy Zjazd ZMW,który zaszczycił swoją obecnością I Sekretarz KC Naszej Partii,wygłosił do nas bardzo dobre przemówienie.Byłem -jako delegat z lubuskiego-obecny i mocno biłem brawa Tow.Wiesławowi.
    Tow.Władysław Gomółka nie posiadał akademickiego wykształcenia,ale był i jest niedoścignionym wzorem jak należy publicznie wypowiadać się poprawnie,wręcz literacko po polsku.Ten tekst powyżej jest tego potwierdzeniem.Dziś mamy do czynienia bardzo często z bełkotem zarówno w wystąpieniach głównych notabli kraju jak i w publicystyce.Tego nie idzie słuchać.
    W wyniku spisku w grudniu 1970r zwolniono Tow.Wiesława z funkcji I Sekretarza Komitetu Centralnego Naszej Partii.
    W Kasie Państwa na 31.XII.1970r było 180mln dollarów na plus.Efekty rzeczowe rozwoju Polski Ludowej za lata 1956-70 są imponujące jak wymienimy obiekty przemysłowe wybudowane wtedy od podstaw.Jedynie polityka rolna pozostawała słabą stroną tamtych lat.
    Tow.Wiesław -Wielki Polak i Patriota,choć żona Zofia była Żydówką formalnie,bez syjonistycznych zagrywek.
    Pamietam tą kampanie medialną w związku z „Oredziem”.Władza Ludowa miała racje,na pewien czas nie użyczano hierarchom paszportów dyplomatycznych ,jak chcieli sie włóczyć po świecie.

  19. AlexSailor said

    Ad. 17 @Siggi

    Dwa z wątków, które Pan poruszył.

    Pierwszy, to jakość wypowiedzi, mimo braku kadr i formalnego wykształcenia.
    Jeszcze raz potwierdza się, że system szkolnictwa jest psuty niemłosiernie, ten
    z początków II PR to 7 lat podstawówki, po czwartej klasie można było ją przerwać i
    uczyć się w gimnazjum niższym (po zdaniu egzaminu) przez 3 lata, a następnie w wyższym przez 5,
    i zdawać maturę.

    Ponieważ programy się nie pokrywały, to zrobiono „reformę” wydłużając do 6 lat naukę w SP przed
    gimnazjum, a to podzielono na 4 letnie gimnazjum i dwuletnie liceum.
    (Widać skąd są brane wzorce dziś.)

    Jakość była taka, że przedwojenną podstawówkę (jeszcze bardziej gimnazjum) można porównać było z
    maturą za PRLu, maturę z magisterką, a magisterkę z doktoratem.

    Dziś jest jeszcze gorzej.
    Dzisiejszą magisterkę lub licencjat można porównać z przedwojenną podstawówką, a
    doktorat z maturą, zaś przedwojenny doktorat, nie ma odpowiednika dziś.
    Nie ten poziom.
    Jedynie PRLowski doktorat można porównać z dzisiejszymi „szczytami kariery naukowej”.

    Zresztą, proszę sobie przypomnieć, ilu kolegów i koleżanek zdało maturę „sposobem”.

    Drugi wątek.
    To paszporty dyplomatyczne przydzielane biskupom przez komunistyczny, anytkatolicki,
    ateistyczny, z obcego nadania, „zbrodniczy”, system rządów PRLu.

    Pamiętam, jak przed laty nie mogłem się pozbierać przez tydzień, kiedy otrzymałem
    z wiarygodnego źródła informację o tych paszportach.
    Nie mogłem uwierzyć.

    Wystarczy pomyśleć.
    Oznacza to, że wysocy dostojnicy instytucji-organizacji otrzymujący paszporty dyplomatyczne,
    byli wpleceni w system władzy i rządów PRLu.

    Tak.
    Z jednej strony szykany, brak awansu, czasem wyrzucenie z pracy, zdarzały się i pobicia,
    „tajne” chrzty, komunie i śluby kościelne (w tym w wojsku i policji), a z drugiej paszporty
    dyplomatyczne.
    Żeby chociaż służbowe, nie – dyplomatyczne.
    Tak to Kościół był prześladowany w Polsce.

    Wątek trzeci – tylko sygnalizuję.

    Oczywiście Gomółka łże jak bura suka, że nie prześladuje się Kościoła (wiernych) w PRLu.

  20. anonim said

    A.S. pisze:”Oczywiście Gomółka łże jak bura suka, że nie prześladuje się Kościoła (wiernych) w PRLu.”

    Fakty mowia co innego. W czasach tzw bezboznej komuny powstalo na terenie polski wiecej
    kosciolow niz za sanacji i to wowczas kiedy dyrektorami nawet najmniejszej cegielni, cementowni obowiazkowo byli funkcjonariusze pzpr.ponadto postep budowy kazdego kosciola byl monitorowany przez tajniakow z mo – moj ojciec budowlaniec opowiadal o tym ze szczegolami.
    Mowiac oglednie krk w polsce uprawial polityke na dwa konce 🙂 ten lewy z wiadomych powodow musial po 89′ upasc.

  21. Antares said

    #Wacław L
    Panie Wacławie, nie jestem heretykiem tylko osobą wątpiącą. Pan nie ma takich okresów? I na pewno nie pomyliłem forów. Uważam Gajówkę za poważną instytucję.

  22. Siekiera_Motyka said

    Ad. 15 – „Augustowi Hlondowi, który „ograł” niemieckich biskupów.”

    Jak i co konkretnie on zrobił ?

  23. maniek said

  24. Lolek said

    Mówiąc o działalności kardynała Hlonda na terenach poniemieckich, należy wspomnieć, że wszystkie swoje decyzje związane z nimi uzasadniał on specjalnymi pełnomocnictwami papieskimi, nie przedkładając ani jednego dokumentu. Jak pisał Zygmunt Zieliński: „w nominacjach udzielonych administratorom apostolskim powołał się na pełnomocnictwa Kongregacji do Spraw Nadzwyczajnych Kościoła z dnia 8 lipca 1945 r. Nie oznacza to jednak bynajmniej, iż na podstawie wymienionego dokumentu Stolicy Apostolskiej był Hlond upoważniony do dokonania nowej cyrkumskrypcji, co oznaczało praktycznie likwidację istniejących podziałów kościelnych. Była to wszakże najważniejsza inicjatywa podjęta przez Kardynała. Trudno przyjąć, iż była całkowicie samowolna. Z drugiej jednak strony z całą pewnością Pius XII osobiście nie przekazał Hlondowi żadnych specjalnych uprawnień”17 .

    Najbardziej miarodajnym dokumentem mówiącym o tej spornej sprawie jest sprawozdanie kardynała Hlonda dla Watykańskiego Sekretariatu Stanu z 24 października 1946 r. Przyznał się on w nim do błędnej interpretacji instrukcji, jakie otrzymał z Watykanu, oraz jednocześnie zręcznie zobrazował sytuację, jaka miała miejsce na terenach poniemieckich. Prymas pisał o wzrastającej anarchii i rozprzężeniu oraz wyraźnie podkreślał niechęć władz komunistycznych do podjętych przez siebie decyzji. W przypadku tym chodziło o zabronienie używania tytułu „administrator apostolski”. Ze sprawozdania kardynała Hlonda wynikało, iż jedynie zmiany w dziedzinie administracji kościelnej dają nadzieję na udaremnienie poczynań komunistów względem Kościoła18 . Można przyjąć hipotezę, jak pisze Z. Zieliński, że mimo niezadowolenia papieża decyzje prymasa utrzymano w mocy, choć instrukcja dokładnie określała możliwość odwołania nominacji przez papieża bez podania uzasadnienia19 . Jako potwierdzenie słów, iż niektóre poczynania kardynała Hlonda były zbyt śmiałe i niespodziewane, warto przytoczyć decyzję papieża Piusa XII z marca 1946 r., kiedy to ograniczył on najwyższemu dostojnikowi Kościoła w Polsce pełnomocnictwa nadane w roku poprzednim. Dokładnie chodziło tu o rozdzielenie ich na obydwu kardynałów – Augusta Hlonda i Adama Sapiehę20 . Decyzja ta miała podwójny cel. Po pierwsze była wynikiem uznania dla kardynała Sapiehy, po drugie stanowiła swego rodzaju zabezpieczenie Watykanu przed radykalnymi decyzjami prymasa. Od wspomnianej decyzji papieża prymas musiał się konsultować z kardynałem w sprawach globalnych Kościoła w Polsce.

    http://historia.org.pl/2016/09/29/kosciol-katolicki-w-polsce-w-pierwszych-miesiacach-po-ii-wojnie-swiatowej/

    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/uciszyc-prymasa-hlonda/52ftd

    Piontek napisał na ten temat: „12 sierpnia 1945 roku nieoczekiwanie odwiedził mnie szanowny Kardynał Hlond. Wyjaśnił mi cel wizyty: Ojciec Święty w związku z trudną sytuacją jaka zapanowała na ziemiach, które są pod kuratelą polską, chce powołać Administratorów Apostolskich. Ojciec Święty byłby zadowolony gdybym złożył rezygnację z mojego stanowiska Kapituły Katedralnej i wówczas będzie droga wolna do powołania Administratorów Apostolskich. Ja odpowiedziałem, że nie łatwo mi jest zrezygnować z tego stanowiska, jednak życzenie Ojca św. spełnię. Na to kardynał położył przede mną pismo, na którym miałem podpisać moją rezygnację z zajmowanego stanowiska. Przeczytałem tę deklarację głośno, aby również prałat dr Joseph Negwer, którego poprosiłem, by był w trakcie tego spotkania, przyjął powyższe do wiadomości. Negwer zapytał: „Czy to jest wola Ojca Świętego?” Hlond odpowiedział: „Tak, a ta deklaracja do podpisu została sporządzona w Rzymie we właściwym sekretariacie stanu”. Podpisałem ją i wręczyłem kardynałowi, na co ten powiedział: „Dziękuję w imieniu Ojca Świętego”12.

    W czasie rozmowy Kardynał Hlond nie przedstawił, jak zazwyczaj się w kościele praktykuje, żadnych pism upoważniających z Watykanu potwierdzających jego misję. Uważał zapewne i tu się nie pomylił, że zgodnie z przepisem starego canonu 239,1 § 17 z 1918 roku, który mówi, że gdy kardynał przekazuje wiadomości papieża, należy mu wierzyć.

    Wg. wypowiedzi wyższego kleru zachodniego jak i samych zainteresowanych, Kard. Hlond powołując się na zarządzenia Watykanu, tak samo postąpił z biskupem Warmii Maximilianem Kallerem jak i prałatem w Pile. W ten sposób droga do obsadzenia stanowisk Administratorami Apostolskimi swoimi ludźmi była wolna, gdyż posiadał podpisane pisma, które świadczyły o wakujących stanowiskach diecezjalnych. A nowych administratorów można było jedynie na wakujące miejsca powołać.

    Johannes Kaps, radca konsystorialny wrocławskiej kapituły oddelegowany został do Rzymu. Brak było połączeń telefonicznych a poczty europejskie działały niesprawnie, dlatego też papież nie wiedział o wyborze prałata dr Piontka na wikariusza kapituły i sytuacji w kościele na tzw. ziemiach zachodnich. Po audiencji u papieża (10 październik 1945 roku) Kaps napisał: „Ojciec Święty okazał zdziwienie, że kardynał Hlond powołał polskich administratorów na Śląsku, powiedział dosłownie »tego nie chcieliśmy«”. Ks. Kominek był zdania, że tym pobytem u Ojca Świętego i relacją z życia arcybiskupstwa wrocławskiego, Kaps zrobił Polakom wielką krzywdę, gdyż Niemcy „uczepili się odosobnionych wypadków i podjęli publikację pewnego rodzaju martyrologii narodu niemieckiego pod panowaniem polskim”. W Niemczech negatywnie ocenia się rolę księży polskich w pierwszych latach po wojnie13.

    http://www.silesia-schlesien.com/index.php?option=com_content&view=article&id=415:-dr-ewald-stefan-pollok-stosunek-polskiego-kocioa-do-byych-terenow-niemieckich-po-1945-r-w-polsce-&catid=37:artykuy

  25. Yah said

    W takim razie nasuwa się pytanie jak w posiadającym καϑ ϐλού Kościele w Polsce była możliwa zdrada przez pasterzy owczarni. Jeśli była możliwa zdrada owczarni ( w imię ziemskich interesów) to naturalną konsekwencja jest, pełne HIPOKRYZJI wykorzystanie wierzących Solidarności robotników, zdrada Kościoła i wyparcie się wiary czyli apostazja.

    Pytanie – to gdzie był Duch Święty ? Duch Święty był tylko OPĘDZANO się od niego, a jego miejsce zastąpił inny duch i ….. odnowił oblicze tej ziemi.

    Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana (choć przyjęty na niby przez większość – na niby, bo gdyby naprawdę był przyjęty to w Polsce powinny pojawić się kolosalne zmiany ….. na lepsze) jest jedynym ratunkiem dla tych, którzy akt potraktowali na serio i powtarzaja codziennie:

    Chryste Ratuj! Chryste zmiłuj się! Chryste prowadź!

    Dla tych osób co by się nie działo jest dobre, bo jest efektem boskiego planu wobec nich samych.

    Otwórzmy oczy, Bóg zsyła niesamowita ilość wskazówek tylko większość z nas NIE CHCE ich widzieć. Nie chce – bo tak wygodniej, nie chce – bo niekoniecznie potwierdzają nasza koncepcje rzeczywistości.

    Zastanówmy się czy czasami nie przypominamy faryzeuszy, którzy nie byli w stanie odczytać słów proroków i co gorsza nie rozpoznali Chrystusa….

  26. Boydar said

    Panie Alex (19), co też Pan za bajki wypisujesz; – „… dzisiejszą magisterkę lub licencjat można porównać z przedwojenną podstawówką …”. Po podstawówce przed wojną, a nawet i sporo po, wiedzieli ile to jest pierwiastek kwadratowy z dwóch.

  27. Siekiera_Motyka said

    Ad. 24 – Dzięki Panie Lolek. Teraz rozumie. Sprytne to zrobił !!!

  28. Sebastian said

    Czy ktoś z szanownych Państwa zgłębił lekturę z punktu polecanego przez Klub Inteligencji Polskiej do zaznajomienia się p.t. ” Andrzej Nowicki: CHŁOPI A BISKUPI ” ?

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/12/andrzej-nowicki-chlopi-a-biskupi/

    Jakie są Wasze konkluzje w związku z tym tematem, który niejako jest powiązany z dzisiejszym artykułem.

    Pozdrawiam
    Sebastian

  29. RomanK said

    Panie Siggi…ten wariat na dozynkach to sw p. pan Ryszard Siwiec z Przemysla..oficer AK i ojciec moich kolegow ,ktorzy siedzieli ze mna w Uhercach – Lupkowie.
    Widzi pan nie wszyscy byli normalni..jak GOmulka….i dzialacze ZMW… Nikt z tych rozasdnych i normalnych nie myslal przyszlosciowo… W 68 roku , 23 lata po wojnie Ziemie Zachodnei nie mialy zadnego statusu…ot pod parasolem, ZSRR exploatowano zloza miedzi , wegla…a ludzie siedzeili na walizkach…nawet nie remontowano domow….
    Biskupi polscy dobrze wiedzieli -jaka jest Narodowa Policy…..i dokonali powaznego ruchu…ale zeby to ocenic wlasciwie musi si ebyc madrym Polakiem.

  30. Boydar said

    „… Pozdrawiam Sebastian …”

    Jakoś dziwnie Ci żuczku nie wierzę …

    A wracając do tego paszkwilu – „… Po czwarte, pierwsi biskupi, opaci, księża byli cudzoziemcami i agentami cesa­rza niemieckiego i prowadzili politykę sprzeczną z interesami ludności pol­skiej …”

    To akurat prawda. Taka sama zresztą jak „no i co się gapisz, obrzygańcu”. Jednakże wcale nie tylko pierwsi. Cóż za skromność ! Drudzy i trzeci i prawie i praktycznie wszyscy następni. Co nie znaczy, że wszyscy. Wszyscy praktycznie natomiast, powiązani biznesowo i agenturalnie z władzą. I tak jest do dzisiaj. Ileż to się trzeba napracować nad nowym aby wszystko zostało po staremu. Żydoszkop póki żyje, nie odpuści. I tą okoliczność przyrody należałoby zmienić w absolutnie pierwszej kolejności.

    Swoją drogą, Pan Jezus ma mimo wszystko powody do radości. Tysiąc lat ciężkiej pracy wrogiej agentury nie zdołało złamać ducha i wiary w narodzie. Pomimo że dywersanci i sabotażyści pełnili najważniejsze funkcje pośród pasterzy, owce nie do końca dało się oszukać. Nie rozumiały wprawdzie o co kaman, ale czuły, że coś tu ewidentnie cuchnie. Mimo to, nie ubrudziły sobie rąk krwią. Chwała nam za to wieczna !

  31. Siggi said

    26/
    Boydar said
    2016-12-05 (poniedziałek) @ 14:54:24
    Panie Alex (19), co też Pan za bajki wypisujesz; – „… dzisiejszą magisterkę lub licencjat można porównać z przedwojenną podstawówką …”. Po podstawówce przed wojną, a nawet i sporo po, wiedzieli ile to jest pierwiastek kwadratowy z dwóch.
    —————
    …von Boydar !
    Panie,przed wojną II światową jak żeś Pan rzucił kamieniem w krzaki to wyleciał … pies,a teraz jak Pan rzucisz to wyleci … mgr(murgrabia).Nie?
    Ale czasy się zmienili.Wtedy nie było problemu spotkać szewca,krawca ,kowala od końskich kopyt,zduna,cieślę,stolarza bednarza,rymarza(nie mylić z wierszokletą,który łatwo rymuje).Gorzej było spotkac elektryka ,bo elektryfikacja była jeszcze w polu i np.złotnika-jubilera,go kogo było stać na to.
    Dziś ,wiele profesji przepadło z kretesem.Ale za to teraz pełno elektryków tych przewodowych I bezprzewodowych,jeden z nich to nawet wykreowany na „zbawcę „Narodu.Mamy więcej prądu,to i fachowców,bolków więcej. Prócz tego w tych czasach można łatwo,za nie tak wielkie pieniądze „zdobyć”wykształcenie koło znanej giełdy w dużych miastach ,gdzie licencjat,mgr,dr,to kwestia … za ile?
    Yes?

  32. Sebastian said

    Panie Boydar, czy my się znamy ??? Czy kiedykolwiek zwróciłem się do Pana niegrzecznie, czy do kogokolwiek na tym forum ?

  33. Zbyszko said

    No cóż można tym biskupom zadedykować? Może niech przeczytają sobie ten artykuł (pewnie już nie mogą):
    http://gibson.neon24.pl/post/135495,czy-rzeczywiscie-jest-tylko-to-co-widzimy
    Można z niego się dowiedzieć (z filmu do którego link jest tam zamieszczony), jaką cenę się płaci za „niegodne sprawowanie urzędu” księdza – kapłana Jezusa Chrystusa.

Sorry, the comment form is closed at this time.