Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Tupolewizm: Dwa samoloty zapakowane w jeden, czyli jak polska delegacja wracała z Londynu

Posted by Marucha w dniu 2016-12-05 (poniedziałek)

Wypadek prezydenckiego bmw w połowie stycznia. Chaotyczny wylot premier Beaty Szydło z Londynu w ubiegły poniedziałek. Awaria systemu komputerowego embraera 175, którym prezydent Andrzej Duda leciał w zeszły czwartek. Rośnie liczba incydentów z udziałem VIP-ów.

Brazylijskie embraery 175 w biało-czerwonych barwach miały zastąpić po 10 kwietnia 2010 r. niewydolny i opisany za pomocą niejasnych procedur system transportu VIP-ów tupolewami i wysłużonymi jakami. Do niedawna wierzyłem, że on działa. Po hekatombie smoleńskiej chciałem w to wierzyć. Do ubiegłego poniedziałku, gdy na własne oczy przekonałem się, jak głęboko tkwi w nas tupolewizm. Doktryna, w myśl której można podjąć nawet najbardziej absurdalną próbę załatwienia sprawy wagi państwowej bez przewidzenia potencjalnie tragicznych konsekwencji. Lewą ręką przez prawe ucho. Na zasadzie „jakoś to będzie”.

Choroba, która – jako jedna z przyczyn – doprowadziła do śmierci 96 najważniejszych osób w państwie na lotnisku Siewiernyj, dała znów o sobie znać w ubiegłym tygodniu. Podczas powrotu szefowej polskiego rządu Beaty Szydło z Londynu. Tym razem za sprawą determinacji kapitana odpowiedzialnego za rejs i brytyjskiej obsługi naziemnej się udało.

Londyn. Ulica Portland Place w handlowej dzielnicy Marylebone. Ambasada RP. Godziny wczesnowieczorne. Dziennikarze, którzy towarzyszyli premier Szydło podczas brytyjsko-polskich konsultacji rządowych, wsiadają do busa, który zawiezie ich na oddalone o 50 km lotnisko w Luton.

Słyszałem o dwóch wersjach powrotu do kraju. Pierwsza zakłada, że reporterzy odlecą wojskową casą, tą samą, którą tuż przed południem przylecieli do Londynu. Druga: będzie to rządowy embraer 175. Lot tym pierwszym trwa około czterech godzin, drugi jest krótszy o półtorej godziny.

W terminalu okazuje się, że wygrał wariant numer dwa.

Odprawa. Zajmujemy miejsca na pokładzie. Po kilku minutach wchodzą przedstawiciele rządu. Szybko na jaw wychodzi prosta prawda: dwóch samolotów nie da się zapakować do jednego. Brakuje miejsc. Kilka osób stoi.

Zaczynają się nerwowe negocjacje: kto leci, kto zostaje na casę, która wystartuje za sześć godzin. Pozbycie się nadbagażu w postaci osób stojących nie rozwiązuje problemu. Po krótkiej analizie okazuje się, że samolot nadal jest źle wyważony (większość siedzi z tyłu, z przodu jest salonka z mniejszą liczbą osób). Trzeba zwolnić jeszcze dwa tylne rzędy. W sumie osiem miejsc.

Jeden z ministrów korporacyjnym tonem namawia swoich współpracowników: – Basiu, Wiesiu, Czesiu, Krzysiu (imiona zmienione), wysiądźcie. W odpowiedzi słyszy: – Ale szefie, tylu godzin czekać nie dam rady. Mam problemy z kręgosłupem.

W sumie kobieta musiałaby pozostać na lotnisku jeszcze 6 godzin i cztery godziny spędzić na pokładzie casy.

Stewardesy, zamiast przeprowadzić standardowe procedury bezpieczeństwa, nie ze swojej woli stają się stroną absurdalnej debaty. Michał Karnowski, publicysta tygodnika „wSieci”, nie wytrzymuje i ustępuje miejsca urzędniczce, która ma problemy z kręgosłupem. To jednak za mało, by wyważyć samolot. Polowanie na zbędne kilogramy trwa w najlepsze. Obsługa naziemna w Luton staje się coraz bardziej nerwowa. Nie zgodzi się na wylot źle wyważonego samolotu.

Na pokładzie zbyt ciężkiej maszyny mają się znaleźć: szefowa rządu Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki, szef MON Antoni Macierewicz, szef MSZ Witold Waszczykowski, szef MSW Mariusz Błaszczak i jeden z najważniejszych oficerów w polskiej armii generał Marek Tomaszycki (VIP-ów jest zresztą znacznie więcej). Przedstawiciele najważniejszych resortów siłowych, premier i jej pierwszy zastępca w źle wyważonym samolocie, który ma zaraz wylecieć.

Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Nie wierzy też kapitan embraera. Zirytowany wychodzi z kabiny i informuje, że nie poleci, dopóki problem nie zostanie rozwiązany. Nie ma jednak osoby, która mogłaby to zrobić. Ktoś podjął decyzję o połączeniu dwóch transportów w jeden, nikt jednak nie chce podjąć decyzji o ich rozłączeniu. Panuje przekonanie, że na pewno da się to wszystko jakoś ogarnąć.

W końcu, po kilkudziesięciu minutach negocjacji, samolot opuszcza grupa ochotników i tych, którzy zostali nakłonieni do wyjścia przez swoich szefów. Jeden z dziennikarzy relacjonuje ministrowi Waszczykowskiemu, o co chodzi w zamieszaniu. Pada określenie: to tupolewizm. Z niemal godzinnym opóźnieniem samolot, w końcu prawidłowo wyważony, odlatuje do Polski. Brytyjska obsługa naziemna oddycha z ulgą.

Właściwie nic się nie stało, wszystko skończyło się dobrze. Zostaje jednak kilka kluczowych pytań:

– Dlaczego na pokładzie tego samolotu znaleźli się jednocześnie: premier, wicepremier, szefowie MSZ, MON, MSW i dowódca operacyjny sił zbrojnych?
– Kto podjął decyzję o połączeniu pokładów?
– Jak obliczył, że dwa samoloty można zmieścić w jednym?
– Dlaczego nie było nikogo, kto mógłby jedną decyzją to wszystko odwrócić?
– Dlaczego pasażerowie najważniejszego w tym dniu samolotu państwa polskiego nie mieli przypisanych miejsc, numerowanych, jak w rejsowym samolocie? (Oznaczone miejsca mają nawet afgańskie linie Kam Air, którymi w przeszłości podróżowałem).
– Jak doszło do rozpisania listy pasażerów? I czy osoba ją rozpisująca znała zasady wyważenia rządowego embraera?
– Dlaczego pilota sprowokowano do zainterweniowania w tej absurdalnej sprawie? (Choć może to i lepiej, bo wykazał się rozsądkiem, za który powinien dostać państwowe odznaczenie).
– Na jakiej zasadzie wyproszono z maszyny osoby pracujące dla rządu, które embraerem przyleciały do Londynu?

Na koniec jeszcze jedno.

Pani premier, czterdziestomilionowy naród nie zasługuje na to, by jego liderzy podróżowali w takich warunkach. Sam do dziś nie przepracowałem traumy 10 kwietnia. Jednego jednak jestem pewien: po raz drugi nie byłbym w stanie wyjaśnić swoim synom, dlaczego przez Warszawę, zadrzewioną ulicą Żwirki i Wigury, która kojarzy im się z wylotami na wakacje, suną dziesiątki trumien zawinięte w biało-czerwone flagi.

Zbigniew Parafianowicz
http://www.gazetaprawna.pl

Jak widzimy, bęcwały zajmujące się organizacją lotu, powtórzyły błędy z roku 2010, włącznie z tym najgorszym: pakowaniem wielu ważnych osób do tego samego samolotu. Ci ludzie już nigdy niczego się nie nauczą. Tępe młoty, nadające się do kopania rowów, a i to pod nadzorem…
A po katastrofie szukano by winnych w Rosji… Bo bęcwał nigdy nie widzi winy u siebie.
Admin

komentarzy 35 to “Tupolewizm: Dwa samoloty zapakowane w jeden, czyli jak polska delegacja wracała z Londynu”

  1. M. said

    Jakich my mamy głupich ludzi w kraju na szczeblach władzy…. no comments

  2. Siekiera_Motyka said

    Może ich straszą.

  3. watazka said

    Niech siedza na dupie w kraju, jak nie potrafia nawet zorganizowac sobie przelotu samolotem.
    Przeciez to kalectwo organizacyjne. Takie w kraju, jak i na goscinnych wystepach.
    Widac PiS – nie orly. Daleko nie poleca, bo fruwac nie potrafia.

  4. graf zero said

    Jedno jest pewne.nikt z osób znajdujących się na pokładzie nie wierzy że Smoleńsk to był zamach. NIKT!. Bo inaczej nie wsiadłby do takiego samolotu premier, wicepremier, szefowie MSZ, MON, MSW i dowódca operacyjny sił zbrojnych.

  5. AlexSailor said

    Ale jaja.

    Przed Smoleńskiem też wpakowano dwa samoloty do jednego.
    Bo ten z wojskowymi się zepsuł.

    Może teraz też mieli skończyć w podobny sposób.
    Przecież to nie może być przypadek.

    Dokładnie ten sam scenariusz.

    A tak na marginesie.
    I całkiem poważnie.
    Niech siedzą na dupie w kraju, a jak już muszą, to niech jadą salonką kolejową, a nawet specjalnym pociągiem, do którego można doczepić wagony.

    Myślę, że szokowani pracownicy SS otaczających nas krajów składają raporty nie mniej zszokowanym swoim przełożonym w rządach.
    Zaś po przeanalizowaniu klasyfikują nas ze względu na sposób zorganizowania (jeden z czynników siły państwa) gdzieś pomiędzy bantustanem a Górną Woltą.

    To jest tylko próbka jakości naszych rządzicieli.

    Jest tylko jedno lekarstwo moim zdaniem.
    Radykalne odchudzenie państwa rządzących, to jest odcięcie pasożytowi pokarmu.
    Np. na wzór Chorwacji:

    .demotywatory.pl/4717137/Chorwacja-podnosi-kwote-wolna-od-podatku-do-27100-zl

  6. Zerohero said

    @5, AS

    „Przecież to nie może być przypadek.”

    no i nie jest. To jest bezmózgowie podludzi z PiS.

  7. wieslaw said

    nastepny rzad bedze Polski.

  8. RomanK said

    Wychowani wsrod malw i oplotkow, w czystej ekologicznej polskosci najpolskowaniuchniejszej….moze zaladowaliby sie na wozy drabiniaste…gdzie ilosc szczebli determinuje ilosc pasazerow:-))))
    Braklo Polaka z zagranicy, ktory wie z niczego, czyli z glowy, ze pasazerow nei moze byc wiecej niz siedzen..a jak jest -to nie jest wina kostruktora:-)))
    Wyobrazcie sobie, ze nastepuje ewakuacja, bo nadchodzi Ruski do Warszawy:-))))) i rzont musi sie ewakuowac..na z gory upatrzone stanowiska:=-)))
    Nie wierze, ze w POlsce nie ma madrzejszych i bardzij zorganizowantych …sommmm, ale jak zwykle im…… nie dali:-))))

  9. Grażyna said

    Dziecinada. Nie dorośli do swoich ról. Po prostu neosanacja.

  10. witek said

    Sprawa ma jeszcze jeden wątek.
    Co oni wszyscy tak się rozjeżdżają?
    Od Jeruzalem po London City?

    „Na pokładzie zbyt ciężkiej maszyny mają się znaleźć: szefowa rządu Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki, szef MON Antoni Macierewicz, szef MSZ Witold Waszczykowski, szef MSW Mariusz Błaszczak i jeden z najważniejszych oficerów w polskiej armii generał Marek Tomaszycki (VIP-ów jest zresztą znacznie więcej). Przedstawiciele najważniejszych resortów siłowych, premier i jej pierwszy zastępca w źle wyważonym samolocie, który ma zaraz wylecieć. Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę.”

    Co tam robił Dowódca Sił Zbrojnych RP na czas wojny???

    Gen. Marek Tomaszycki: minimum 180 dni -​ tyle będziemy mieć czasu, zanim uderzy wróg
    – Jeżelibyśmy szykowali się do dużego konfliktu, to jesteśmy w stanie zawczasu rozpoznać symptomy jego narastania – od 180 do 360 dni przed tym, zanim potencjalny przeciwnik osiągnie zdolność do wykonania jakiegokolwiek uderzenia. A to jest ten czas na to, że nawet rezerwy niewyszkolone jesteśmy w stanie wyszkolić – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską gen. Marek Tomaszycki, Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych RP na czas wojny.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Gen-Marek-Tomaszycki-minimum-180-dni-tyle-bedziemy-miec-czasu-zanim-uderzy-wrog,wid,17785195,wiadomosc.html

  11. NICK said

    ZNAKI.

    Tylko i aż.

  12. Alina said

    Jeśli to wszystko prawda, to znaczy, że organizacją lotów najważniejszych urzędników w Polsce zajmują się wciąż ci sami fachowcy, dla których pracą jest takie spowodowanie katastrofy komunikacyjnej, żeby wszystko wyglądało jak przypadek, a wisielec wyglądał jak samobójca. Dla tych fachowców ważne jest tylko kogo mają załatwić i kiedy.
    Świetnie to ujmuje telewizyjny serial „Służby specjalne”.
    Pytanie komu ci fachowcy podlegają, kto im płaci jest wyjątkowo ciekawe dla dziennikarzy śledczych, o ile odważą się narazić własne życie, żeby odkryć kurtynę, za którą działają zbrodniarze najwyższej klasy .

  13. NICK said

    Gówno prawda.
    Pani Alino.

    Spektakl.

    Bijmy dłoń o dłoń. Rękę o rękę.
    Aklamujmy!

  14. Archer said

    Na miejscu premierki Szydło nie leciałbym do Londynu samolotem. Już raz w czasie II wojny światowej anglicy perfidnie zamordowali polskiego premiera gen. Sikorskiego.

  15. Boydar said

    Zupełnie nic nie wiedząc o planach Zespołu Sterującego, już prawie tydzień temu zwracałem w Gajówce uwagę na czynioną podgotowke. Zarówno na onecie jak i wp pokazywać się zaczęły artykuły z cyklu – jak najlepiej przygotować się do przeżycia katastrofy lotniczej. Kilka zupełnie bezwiednie linkowalem na Wolnych Tematach.

  16. Stan said

    Problem jest genetyczny, a 90% ministrów ma kompetencje do co najwyżej pasania krów po ukończeniu wcześniej kursu.
    Oni nie powinni zasiadać w rządzie.
    Kapitan samolotu pokazał przysłowiowe „jaja” których zabrakło w Smoleńsku,
    gdzie obowiązywał wojskowy dryl.
    Nie sposób pojąć jak mogą rządzić Polska takie zera nie umiejące nawet zorganizować podróży do Londynu.

    No cóż, może następnym razem?
    Szkoda tylko załogi samolotu.
    Druga taka okazja się powtórzy — tylko kwestia czasu.

    Już raz mieliśmy traktat z londynem, a później jałtę za obronę anglii.

    Czy teraz też powołają komisje kto usiłował dokonać zamachu na nasz „wspaniały” rząd?
    A może organizatorka, czyli wszechwiedząca Kempa poniesie odpowiedzialność za organizację,
    bo popełniła więcej błędów niż Arabski?

    Czy służby Antoniego nie będą się tłumaczyć ze go źle chroniły?
    Antek wszystko obliczył i tak miało być proszę Państwa.

  17. AlexSailor said

    @Witek

    „Co oni wszyscy tak się rozjeżdżają?”

    Pojechali zrobić zakupy na święta.
    Szuje przyznały sobie 25%-70% podwyżki, to pojechali wydawać.
    Podróż, żarcie i nocleg na koszt zdychającego polskiego podatnika, ciężko przestraszonego przed wizytą na współczesnym Gestapo, lub próbującego spakować walizki przed emigracją do Czech, Rumunii lub Anglii.

    Słyszał Pan o takich wizytach, że pół rządu jedzie gdzieś, i już nawet nie w przeciągu dwóch tygodni?
    Jak leci gdzieś, to premier lub prezydent, do tego zdarza się jeden minister lub wyższy wojskowy, w zalezności od tego co mają załatwić.
    A tu STADO.

  18. Poziomka said

    15 zupełnie niepotrzebnych komentarzy, oprócz jednego, Analiza Pana Grafa Zero (4)!

  19. Boydar said

    „… problem jest genetyczny …”

    I tu Pan Stan ma 100% racji.

  20. JanuszM said

    lepiej wcześniej sprawdzić niż pisać głupoty

  21. Sołtys said

    Mogli nadwyżkę wrzucić na moją ciężarówkę akurat w poniedziałek byłem w Londynie w okolicach Wembley bliżej by miel,i bus by nie leciał do Luton i moja firma za freight by skasowała trochę grosza.

  22. Stan said

    Ad: 21 Sołtys
    Logicznie Pan myślisz, proszę skontaktować się z panią Kepa.
    Proszę być w stałym kontakcie, a ona jeszcze cos więcej wykręci i będziesz miał Pan bussnes.
    Tylko moja strona propozycja.
    Z szacunkiem.

    Ad:20 JanuszM
    „lepiej wcześniej sprawdzić niż pisać głupoty”.

    Proszę pisać argumenty. Wszyscy się z Polski śmieją.
    Politycy ośmieszają nie siebie samych tylko nas i Polskę na cały świat, a pan to nazywa głupoty?
    Wszystko jest prawda. Proszę przeczytać co powiedziała pani Kępa.
    „Ciąg dalszy afery wokół lotu polskiej delegacji z Londynu. Beata Kempa: z decyzją pilota się nie dyskutuje. Bartosz Kownacki: nie ma dwóch instrukcji HEAD”.

  23. Marian said

    Reżim składa się z chazarów, więc i myśli po chazarsku, takie ma instynkty i podstawowe odruchy. A że chazarowie to stalmudyzowani Azjaci, to i właśnie w Azji spotykamy przeładowane ludźmi autobusy, promy czy samoloty. Jak za mało jest miejsca w wewnątrz, to Azjaci włażą na dachy, doczepiają się wszystkich wystających elementów, tak że pojazd ledwo jedzie ale jakoś jedzie.

  24. NICK said

    Tytuł i Admin.
    ” powtórzyły błędy z roku 2010, włącznie z tym najgorszym: pakowaniem wielu ważnych osób do tego samego samolotu.”
    ?
    Zatem ten nielot się odbył?
    Może i tak… .

    ——
    Panie NICK, ja nie wykluczam ogólnoświatowego spisku mającego na celu wmówić ludzkości, iż ten lot się odbył.
    Ja tylko uznaję taki spisek za dość mało prawdopodobny.
    Admin

  25. Boydar said

    Pan Gajowy posłużył się i zaopiniował panujące przekonanie, a nie autorytatywny wynik sekcji zwłok. Takie właśnie przekonanie jest bowiem dość powszechne. Poza tym, trudno zachować zdanie odrębne bez uwzględniania kontekstu; chcesz Pan żeby nam Gajówkę zamkli ?

  26. NICK said

    No, widzi Pan, gdyby nie było wpisu mego?
    Nie byłoby pańskiego. Słusznego!

    [Nadto, zawsze i wszędzie, jestem podporządkowany linii wiodącej.
    A obecna to Pan Antoni. Jak dla mnie. Oczy-wiście.] 🙂

  27. Boydar said

    Nnnnno ! 🙂

  28. NICK said

    Admin.
    Pojąłem. Zastosuję. Pozdrawiam.

  29. wyglada na to ze nic nie bylo przygotowane za wczasu. a ludziska kierowali sie zasada ze kupa wiara , lepiej pojdzie. To tak jakby tam nie bylo inteligentnych a same edmigranty wracajace z roboty na azbestach. Pani premierzyca tez nie zajela sie ta sprawa I nie przegonila natretow, 6 godzin czekania na nastepny to znowu nie tak wiele.

  30. Trump , albo Kulczyk pomogli by rzadowi polskiemu w przelocie wygodnym I nowoczesnym samolotem za darmo ! jeden telefon do Donalda I sprawa zalatwiona.

  31. revers said

    re11
    bingo pani Alino

    Sprawa ma jeszcze jeden wątek.
    Co oni wszyscy tak się rozjeżdżają?
    Od Jeruzalem po London City?

    Sanhedryn podal szczegoly, Jak rozpetac III wojne swiatowa , tym razem na wschodniej flance. O dziwo nawet gazeta POlska Sakiewicza podjela temat i wiaze usilnie z smolenskiem.

    Dostalo sie tez minus 500 i wiecej tym co sluzyli w wojsku przed 1989 rokiem, nawet tworcom krajowego rejestru dowodow osobistych PESL, pracowali dla totalitarnego panstwa – PIS to nie totalitarne panstwo, PR dla kontrastu, tylko zadnej roznicy nie widac , oprocz coraz wiecej sluzb fiskalnych i karnych na korzysc totalitarnego PIS i UE.

    Co tam Tomaszycki, jak by posluchali odpowiednikow banderowskich Laszko, innych marszalkow siczowych, to wschodnia flanka
    jest juz mocarstwem atomowym, a budapesztanskie memorandum z 1994 odnosnie zrzeczenia sie broni atomowej przez Ukraine nie obowiazuje, bo zadna stron nie ratyfikowla ukladu.

  32. Stan said

    Antoni jak zwykle mija się z prawda. Chroni Kempę!
    W wyniku „dopakowania” dziennikarzy samolot był niewywarzony i gdyby odleciał ryzyko katastrofy było duże.
    Mieli szczęście, że natrafili na dobrego pilota, który odmówił lotu i należy mu się nagroda.
    Ale osoba co zaplanowała 8 osób więcej w samolocie ponosi całkowicie odpowiedzialność za ta sytuacje, gdyż inny pilot mógłby się zgodzić na odlot i co by mogło być?

    Czy to jest tak trudne do zrozumienia dla niektórych polityków?
    Wycieczka do Londynu mogla, by się zakończyć kolejna tragedia i to są fakty panie Antoni i pani Kempa.
    Oni traktują nas jak niedorozwiniętych gamoni co nic nie rozumieją i nie umieją myśleć.

    To wszystko, co usłyszeliśmy od odpowiedzialnych polityków jest bardzo żałosne, wstydliwe i tragiczne,
    a co dopiero mówić o jakimkolwiek zarządzaniu i podejmowaniu decyzji w stanie zagrożenia państwa?

    Pilot był cywilny i mogli mu…a on zażądał zgodnie z zasadami by ilość pasażerów była taką, jaką nośność ma samolot.
    Najpierw pilota szamotali, ale zamknął drzwi od kabiny i czekał, aż ponadplanowa liczba osób opuści pokład. Trwało to ok. 30 minut, wyliczanka kto ma wysiąść….smutasy i gamonie…

    Jeśli to jest prawda to trzeba zgłosić tą osobę co szamotała się z pilotem do prokuratury
    i oskarżyć pod zarzutem świadomego nakłaniania pilota do sytuacji,
    która mogla, by się zakończyć tragicznie.

    Sam Antoni powinien powiedzieć otwarcie o tym, aby wprowadzić dyscyplinę i odpowiedzialność
    każdego za swoje czyny łącznie z konsekwencjami za robione poważne blady.

    Kabaret na całego, a sam Antoni zebrał kolejne punkty jako najlepszy kabareciarzysta
    w ostatnich latach a świat się dalej śmieje.
    Polska i jej dzisiejsi politycy swoim zachowaniem w kraju i zagranica przynoszą nam tylko wstyd a taki bałagan,
    brak dyscypliny i odpowiedzialności za swoje czyny jest kolejna nasza tragedia i problemem już genetycznym.

  33. Carlos said

    Brawo Poziomka i Graf Zero

  34. inspektor said

    Panie ministrze MON Antoni Macierewiczu! Kto
    przewodniczyłby Komisji Smoleńsk 2 ? Pan z zawodu jest przewodniczącym.

  35. ojojoj said

    Glupia ta naziemna obsluga. Nic nie powinni robic tylko docisnac drzwi od samolotu i pomachac raczka.

    A zreszta, przypomina mi to pakowanie sie pasazerow do pociagu w latach 80-ych i 90-ych. Tylko nogi wystawaly z otwartych okien.

Sorry, the comment form is closed at this time.