Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prawdziwa historia biskupa Myry

Posted by Marucha w dniu 2016-12-06 (wtorek)

Istnieje wiele legend związanych z działalnością św. Mikołaja. Najbardziej znana opowiada o jego wielkiej i dyskretnej hojności.

Kultura masowa i komercja zmieniły historię tego popularnego świętego nie do poznania. Czy będą tam renifery? – zapytał mój synek, gdy w ponad czterdziestostopniowym upale wjeżdżaliśmy do miasta, w którym działał jego patron, św. Mikołaj z Myry.

Rubaszny krasnal z Laponii w czerwonym ubraniu, ciągnięty w saniach przez renifery to obraz, który na hasło „św. Mikołaj” pojawił się przed oczyma dziecka. Wiedząc o tym, zastanawiałam się, czy w Myrze uda nam się poznać prawdziwą historię świętego biskupa.

W Licji nie ma reniferów

Z pewnością w Myrze (obecnie Demre) nie ma ani śniegu, ani reniferów. Za to wszędzie, gdzie było to możliwe, Turcy umieścili tandetny wizerunek świętego mikołaja w czerwonej czapce z pomponem. W sklepikach z pamiątkami sytuacja wygląda nieco lepiej: na półkach pełno niebotycznie drogich ikon z patronem Myry przeznaczonych dla rosyjskich turystów (św. Mikołaj jest patronem prawosławnej Rosji).

Przewodnik wytłumaczył nam, że właściwie wielką atrakcją Myry nie jest wcale świątynia św. Mikołaja, ale ruiny starożytnego miasta słynnego z najwspanialszych licyjskich grobowców skalnych. To miejsce odwiedzają turyści, a kościół św. Mikołaja tylko dla niektórych jest wart obejrzenia.

Patron z 6 grudnia

Kim był biskup z Myry, jeden z najpopularniejszych świętych, którego śladami wyruszyliśmy? Niewiele faktów z jego życia potwierdzono historycznie, większość z nich znamy z legend.

Mikołaj urodził się w mieście Patara ok. 280 roku w zamożnej rodzinie. W młodości, w czasach prześladowania chrześcijaństwa przez cesarza Dioklecjana, był więziony, ponieważ nie chciał wyprzeć się swojej wiary. Po dojściu do władzy Konstantyna uwolniono go i wkrótce objął biskupstwo w Myrze.

Już jako biskup miał wziąć udział w soborze w Nicei w 325 roku. Podobno spoliczkował tam heretyka Ariusza, który zaprzeczał boskości Chrystusa. Krewki biskup został za to wtrącony do więzienia i usunięty z soboru.

Przyszły święty zasłynął ze swej pobożności i filantropii prowadzonej na szeroką skalę. Miał nawrócić na chrześcijaństwo wielu pogan podczas swojej podróży na wybrzeże Morza Czarnego i dzięki uczynkom miłosierdzia przyprowadzić do Pana niejednego grzesznika. Zmarł w Myrze 6 grudnia 342 roku i został pochowany w tamtejszym kościele.

Dobra legenda

Istnieje wiele legend związanych z działalnością św. Mikołaja. Najbardziej znana opowiada o jego wielkiej i dyskretnej hojności. Otóż pewien zubożały mieszczanin, nie mając posagu dla swoich trzech córek, postanowił uczynić je nierządnicami, aby w ten sposób uzyskać potrzebną sumę. Święty Mikołaj miał po kryjomu wrzucić do pokoju dziewcząt trzy mieszki ze złotem, co uchroniło ich cnotę i dało szansę na zamążpójście. Najprawdopodobniej właśnie z tej opowieści zrodził się na Zachodzie zwyczaj dawania sobie prezentów 6 grudnia, w dzień śmierci świętego.

Inna legenda mówi, że święty biskup ukazał się we śnie marynarzom, których statek walczył ze sztormem, i doprowadził ich bezpiecznie do portu. Stąd uznano go za patrona podróżników i marynarzy, a kościoły pod jego wezwaniem często znajdują się blisko brzegu morza.

Zapomniana bazylika

Z historią św. Mikołaja, odartą z komercyjnej pozłoty, chcieliśmy się zmierzyć w bliskiej mu świątyni. Gdy wreszcie stanęliśmy przed kościołem, zrozumieliśmy, o czym mówił nasz przewodnik, twierdząc, że zabytek nie jest zbyt atrakcyjny. Wcześniej mieliśmy przed oczyma miejsca, do których pielgrzymuje się w Polsce… Może dzieje się tak dlatego, że Turcy, nie przywiązują wagi do stanu i ochrony swoich zabytków.

Kościół, którego ruiny oglądaliśmy, powstał wprawdzie w VI wieku, ale obecna budowla to stan z XI wieku, kiedy Konstantyn przebudował go na trzynawową bazylikę. To w nim św. Mikołaj miał sprawować swój urząd i tu został pochowany. Świątynia często przechodziła z rąk do rąk. Została ostatecznie zniszczona w czasie najazdu muzułmanów w XI stuleciu. Niedługo po tym obok zrujnowanego kościoła powstał klasztor.

W 1863 roku car Rosji Aleksander II kupił teren wraz z ruinami i rozpoczął odbudowę świątyni, ale prac nigdy nie ukończono. W 1963 roku odsłonięto wschodnią i południową jego część, a kilka lat później nakryto dachem pierwotne miejsce pochówku św. Mikołaja. Do dziś zachowały się kolorowe mozaiki, piękne freski oraz sarkofag świętego biskupa.

Myra czy Bari?

Kościół w Myrze nie jest ostatecznym miejscem pochówku św. Mikołaja. W 1087 roku, gdy miasto dostało się w ręce Saracenów, włoscy kupcy potajemnie wywieźli szczątki świętego do Bari, gdzie spoczywają one do dziś w bazylice zbudowanej w XII wieku. Z tym miejscem należy wiązać popularność kultu św. Mikołaja.

Nadmorskie Bari było w średniowieczu ważnym punktem dla pielgrzymów zdążających do Rzymu i Ziemi Świętej. Wraz z nimi po świecie rozprzestrzeniała się legenda o cudach i dobroczynności świętego z Myry. Co roku 9 maja (kiedy świętuje się pamiątkę sprowadzenia relikwii do miasta) oraz 6 grudnia w Bari odbywają się wielkie uroczystości. Inaczej jest w Myrze, gdzie nie ma chrześcijańskiej wspólnoty: tam od wielu lat w ruinach kościoła 6 grudnia prawosławny biskup odprawia nabożeństwo.

Filantrop z czasów Konstantyna

Wizyta w Myrze uświadomiła nam, jak bardzo wypaczono symbolikę postaci św. Mikołaja. Wielu osobom kojarzy się on tylko ze zwyczajem kładzenia podarków pod choinką 24 grudnia.

Niestety krasnal mieszkający w Finlandii, jeżdżący saniami zaprzężonymi w renifery, wygrał konkurencję z biskupem, który kierował się ewangeliczną zasadą dawania jałmużny, cichego czynienia dobra. Tę drugą, mniej znaną, twarz świętego z Myry próbowaliśmy pokazać naszemu synowi, zanim rozpocznie się listopadowo-grudniowy świąteczny szał i na nasze ulice wyruszą setki świętych mikołajów.

Izabela Bilińska-Socha
http://www.katolik.pl

Komentarzy 13 to “Prawdziwa historia biskupa Myry”

  1. piwowar said

    Bardzo dziękuje pani Izabeli za ten artykuł.

    Dorzucę kilka szczegółów:

    Mikołaj jest patronem: Albanii, Grecji, Rosji, Aberdeen, Antwerpii, Bari, Berlina, Bydgoszczy, Chrzanowa, Elbląga, Głogowa, Miry, Moskwy, Nowogrodu, bednarzy, wytwórców guzików, cukierników i piekarzy, panien szukających kandydata na męża, gorzelników i piwowarów (wytłuszczenie moje – P.), jeńców, kancelistów parafialnych, kierowców, kupców, marynarzy, rybaków i żeglarzy oraz flisaków, młynarzy, uczonych i studentów, notariuszy, obrońców wiary przed herezją, pielgrzymów i podróżnych, sędziów i więźniów, sprzedawców perfum, wina, zboża i nasion, pojednania Wschodu i Zachodu.

    Piwowar.

  2. piwowar said

    Dobry, mądry i odważny ksiądz Kneblewski kontra cały potężny system komercji:

    .https://www.youtube.com/watch?v=ZSrWmCmeuBo

  3. Boydar said

    „… prawdopodobnie z Niemiec to przyszło … nie wiadomo jak i co …”

    Jakże trudno przechodzą przez gardło kłamstwa … nawet „księdzu Kneblewskiemu”. Zanim jeszcze ktoś miał pojęcie że istnieje Ameryka, na obszarze żydoszkopii wymyślono patent załatwiający dwie sprawy na raz – sponiewieranie wspomnienia Biskupa oraz zepchnięcie na bok zbliżającej się pamiątki narodzin Chrystusa. Szczególnie w rozumieniu Dzieci. Niestety, w większości plan rabinów się powiódł.

  4. NICK said

    Szanowny Piwowarze. ( 2 ).
    Rzeczony ksiądz mógłby mieć przymioty.
    Przez Pana zapodane.

    Wtedy gdybym Go, wielokrotnie, nie słuchał ‚na żywo’.

    Filmik to raczej dla dzieci jest.
    Choć, też nie polecam.
    Lepiej bym dzieciom wytłumaczył Mikołaja Świętego.

    Pan się nie obraź!

    Dzieci kocham a Knebel-ewskiego nieco znam.

  5. Adam Ryglowski said

    Ad 4} NICK’u
    Odnośnie dra Kneblewskiego …
    Mam swoje zdanie – WYGLĄDA , JAK KSIĘZYC , Gdy KSIĄDZ PIOTR NATANEK z Grzechyni jest Słońcem w sprawach HISTORII KOŚCIOŁA RZ.
    – KAT . DOGMATÓW , ŚWIĘTYCH , oraz TRADYCJI I KATECHIZMU .
    ….
    o reszcie nie wspominam , bo po co ?

  6. Joannus said

    Wyśmiewano Dziadka Mroza w ZSRR, który miał jakieś umocowanie w tradycji rosyjskiej.
    W ramach panującej wolności czerwonym krasnalem amerykańskim zastąpiono św. Mikołaja.

  7. Boydar said

    „starosłowiańskie tradycje”, „komunistyczne” próby, ale u siebie wygląda jak … Biskup Myrny 🙂

    za https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziadek_Mr%C3%B3z

  8. Niktoś said

    Ten komercyjny idiota w czerwonym ubranku to jest bożek stworzony przez firmę Coca-Cola i mający za zadanie przyćmienie postaci św. Mikołaja.

  9. Alina said

    http://niepoprawni.pl/blog/zetjot/precz-z-czerwonymi-krasnalami

    Nie tylko strój Świętego Mikołaja został zbezczeszczony.
    Zupełnie zafałszowana została tradycja obdarowywania bliskich prezentami. W południowej Polsce, na terenach byłego zaboru austriackiego tradycje i obrzędy katolickie nie były poddawane wpływom innych religii. Dlatego i w moim rodzinnym domu św. Mikołaj przynosił prezenty w nocy z 5 na 6 grudnia, jako dzieci znajdowaliśmy prezenty pod poduszką. Teraz jako dorośli obdarowywujemy się już bez poduszki, często prezenty są zamówione, ale zawsze jest to 6 grudnia, dokładnie w dzień św. Mikołaja. W tej części Polski nigdy nie było prezentów pod choinkę, święta zawsze odbywały się bez prezentowego cyrku, szczególnie uciążliwego przy licznej rodzinie, bo to i wielki wydatek i niezła mitręga, co komu kupić, żeby się spodobało i uradowało a nie wywołało uczucie zawodu. Najważniejszym momentem wieczoru wigilijnego zawsze było dzielenie się opłatkiem, a potem Pasterka. Po prostu. Z czerwonym pajacem dzieciaki stykały się w zakładach pracy rodziców, gdzie odbywały się „Gwiazdki” zapewne na cześć gwiazdek radzieckich, i tam dzieciaki dostawały paczki od Mikołaja.
    Mam nadzieję, że ten polski zwyczaj obejmie cały kraj.

  10. piwowar said

    http://pokazywarka.pl/swmikolaj/

  11. piwowar said

    Zdaje się, że kropka sie gdzieś zapodziała… Niechcący.

  12. Grigorij said

    @ 9. Alina said.. Z czerwonym pajacem dzieciaki stykały się w zakładach pracy rodziców, gdzie odbywały się „Gwiazdki” zapewne na cześć gwiazdek radzieckich, i tam dzieciaki dostawały paczki od Mikołaja.

    Pani Alu!? Nie było radzieckiego Mikołaja! Był Dziad Mróz!

  13. Alina said

    12 Grigorij
    Święta prawda, Też spostrzegłam ten błąd. Nazywał się ładniej: Dziadek Mróz, ale było to ruskie badziewie siłą podmieniane całkiem jak dziś. Ja miałam szczęście, że na głębokiej prowincji Dziad Mróz jednak pozostawał św. Mikołajem.

Sorry, the comment form is closed at this time.