Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Za Kaczyńskiego, jak za Tuska

Posted by Marucha w dniu 2016-12-07 (środa)

Wprawdzie już od roku tkwimy po same uszy w „dobrej zmianie”, ale zmiany – swoją drogą, a kontynuacja – swoją. I to głębsza, niż mogłoby się wydawać.

Oto właśnie złodzieje ukradli mi samochód. Zadzwoniłem do straży miejskiej, czy przypadkiem go nie odholowali, ale okazało się, że nie, więc zawiadomiłem policję. Po tak zwanej „penetracji”, to jest – objeździe przyległych ulic, czy przypadkiem złodzieje nie przestawili tam ukradzionego auta, pojechaliśmy z żoną na komendę na Wilczej, gdzie nas przesłuchano. Na podstawie zadawanych pytań nie miałem wątpliwości, że jesteśmy głównymi podejrzanymi.

Było to z jednej strony naturalne, skoro prawdziwych złodziei znaleźć jest znacznie trudniej, ale z drugiej strony natychmiast przypomniało mi to opowiadanie Janusza Głowackiego „Polowanie na muchy”, na podstawie którego Andrzej Wajda nakręcił później film z Małgorzatą Braunek i Zygmuntem Malanowiczem, który gra tam nieudacznika-rusycystę. W obronie napadniętej dziewczyny wdaje się w bójkę z żulami, za co milicja – bo rzecz dzieje się za głębokiej komuny – daje mu w nagrodę jakiś kryształ. Jednak podczas uroczystości zostaje poddany ze strony agenta indagacji: „a wy właściwie jak się nazywacie?” Najwyraźniej fluidy, jakimi za komuny nasiąknęły mury komisariatów, muszą i dzisiaj oddziaływać na policję, więc może niepotrzebnie „dobra zmiana” tak się od tamtej tradycji odcina?

Jeszcze lepszą ilustracją chwalebnej kontynuacji jest sprawa Józefa Piniora. Niedawno został on o świcie zatrzymany przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego, co z pewnością zainspiruje jakichś dyspozycyjnych wobec Salonu artystów do napisania dramatu o „zdradzonych o świcie”, albo i nakręcenia na tej podstawie filmu, jak to za „dobrej zmiany” w naszym nieszczęśliwym kraju podnosi głowę „faszyzm”, dzięki czemu będzie można ten obraz przedstawić do „Oskara”.

Pretekst wydaje się tym lepszy, że Józef Pinior należy do tak zwanych „legendarnych” postaci Solidarności, podobnie jak nasz Kukuniek, czyli Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Henryka Krzywonos i cały Legion innych postaci drobniejszego płazu.

Jest atoli jeden szkopuł – ten mianowicie, że śledztwo w sprawie Józefa Piniora, który jest podejrzewany o korupcję, zostało wszczęte jeszcze za ancien regime’u, czyli za rządów Ewy Kopacz, namaszczonej na stanowisko premiera tubylczego rządu przez samego Donalda Tuska, a właściwie nie tyle przez niego, ile przez jego starszych i mądrzejszych wynalazców.

Warto bowiem przypomnieć historię słynnego „gabinetu cieni” Platformy Obywatelskiej z roku 2007. Wśród dygnitarzy przewidzianych na ministra obrony był Bogdan Zdrojewski – ale ni stąd, ni zowąd pojawił się lekarz-psychiatra Bogdan Klich i to on objął to stanowisko, podobnie jak na miejscu szykowanego na ministra finansów Zbigniewa Chlebowskiego osadzony został poddany brytyjski Jacek „Vincent” Rostowski, zaś na miejsce wyznaczonej na ministra sprawiedliwości Julii Pitery ministrem został Zbigniew Ćwiąkalski, w związku z czym pani Piterze trzeba było na poczekaniu wymyślić jakieś nowe, operetkowe stanowisko.

Wyobrażam sobie, że przyczyna była taka, iż do Donalda Tuska przyszedł ktoś starszy i mądrzejszy z WSI i rzekł: słuchajcie no Tusk, macie tu papierek z listą tego całego waszego gabinetu i nic tu nie kombinujcie, bo będziemy musieli wam przypomnieć, skąd wyrastają wam nogi. Na takie dictum nie tylko premier Tusk musiał wyciągnąć „ruki pa szwam” i odrzec tylko „rad staratsia, wasze wysokobłagorodije!”, ale i żaden utracony dygnitarz nie ośmieliłby się pisnąć słowa protestu.

Warto jeszcze dodać, że spośród dygnitarzy wyznaczonych do „gabinetu cieni”, swoje stanowiska objęli Mirosław Drzewiecki i właśnie Ewa Kopacz, co może oznaczać, że starsi i mądrzejsi obdarzali ją zaufaniem. To by tłumaczyło, dlaczego Donald Tusk właśnie ją musiał namaścić na stanowisko premiera, wspieranego przez frakcję psiapsiółek, wśród których Teresa Piotrowska została ministrem spraw wewnętrznych i już bodaj następnego dnia po nominacji zrzekła się sprawowania nadzoru nad tajnymi służbami, chociaż ustawa o ministrze spraw wewnętrznych się nie zmieniła.

Toteż raport NIK z 2014 roku stwierdzał, że „nikt” nie kontroluje w Polsce tajnych służb. A jak się nazywa podmiot, którego nikt w państwie nie kontroluje? Taki podmiot nazywa się suwerenem, to znaczy – kimś, kto samodzielnie decyduje o zakresie własnych uprawnień, czyli – ktoś, kto sprawuje rzeczywistą władzę.

A jak ktoś sprawuje rzeczywistą władzę, to musi uprawiać politykę, to znaczy – manipulować dygnitarzami drobniejszego płazu, którym suweren wyznacza – jak to nazywał nasz Kukuniek, taką właśnie rolę odgrywający – rolę „zderzaków”.

Toteż kiedy dzisiaj Grzegorz Schetyna z goryczą podejrzewa, że czynności operacyjne, jakie CBA podjęło w roku 2015 wobec Józefa Piniora, tak naprawdę zmierzały do wymierzenia potężnego kopniaka właśnie jemu, to nie bardzo wypada nam zaprzeczać, zwłaszcza gdy pamiętamy jeszcze słynną „rzeź schetyniątek”, która to zapowiadała.

Ciekawe, że żadna z „legendarnych” postaci, które dzisiaj podnoszą taki klangor z powodu zatrzymania o świcie Józefa Piniora, wtedy nie ośmieliła się pisnąć nawet słowem protestu, chociaż „faszyzm podnosił głowę” już wtedy!

Wyjaśnienia mogą być dwa. Po pierwsze – „faszyzm” wprawdzie „podnosił głowę”, ale nie zapominał o zalepianiu legendarnym postaciom oczu i ust złotymi plastrami. A jak się ma paszczę zalepiona złotym plastrem, to trudno w tej sytuacji podnosić klangor przeciwko „faszyzmowi”. Dopiero kiedy w ramach „dobrej zmiany” nowy reżym tamte plastry spróbował zastąpić plasterkami (pani Janda na swój teatrzyk piątej klepki dostała zaledwie 10 procent poprzedniej, półtoramilionowej subwencji), klangor podniósł się aż pod niebiosa.

A po drugie – warto przypomnieć, że „legendarniaki” nie rozliczyły się z zagranicznych subwencji, jakie w stanie wojennym za pośrednictwem uważanego wtedy za dyskretny i bezpieczny „kanału watykańskiego” i Międzynarodowego Biura Solidarności w Brukseli, którym kierował tajny współpracownik SB Jerzy Milewski, późniejszy minister u Kukuńka. W rezultacie SB, nadzorując zwłaszcza drugi kanał, doskonale wiedziała nie tylko, kto, ile i za co dostał, ale nawet – gdzie schował szmal.

A ponieważ za całe rozliczenie już „w wolnej Polsce” musiało wystarczyć „kapłańskie słowo honoru”, którym na zjeździe Solidarności poręczył ksiądz prałat Henryk Jankowski, to RAZWIEDUPR również i dzisiaj mocno trzyma „legendarniaków” za krocze – i to wyjaśnia, dlaczego tak skwapliwie ćwierkają z wiadomego klucza i tak „w obronie demokracji” podskakują na manifestacjach KOD, w towarzystwie funkcjonariuszy i konfidentów, co to „samego jeszcze znali Stalina”.

Oczywiście takie rzeczy na żaden film pretendujący do „Oskara” się nie nadają; dobrze, że wystarczą za argument dla niezawisłego sądu, żeby bohaterskiego Józefa Piniora nie potraktował prądem.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Odpowiedzi: 18 to “Za Kaczyńskiego, jak za Tuska”

  1. witek said

    Oj…juz nie wiadomo komu tu wierzyć?!
    Przed chwilką przeczytałem interesujący artykuł pod znamiennym tytułem

    „Na szczęście Polska się budzi. Oby się obudziła!

    Jacek i Michał Karnowscy rozmawiają z ojcem Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, twórcą Telewizji Trwam, Wyższej Szkoły Kultury Medialnej i Społecznej w Toruniu i wielu innych przedsięwzięć.”

    http://www.radiomaryja.pl/informacje/szczescie-polska-sie-budzi-oby-sie-obudzila/

    Poważni dziennikarze i równie poważny duchowny tak piszą…. musi być prawda 🙂

  2. RomanK said

    Ujjjj j panie Stanislawie..pan to ladnie napisal:-)))
    Jao prawnik wie pan ze w cuywlizacji lacinskiej Temida…byla symbolem sprawiedliwosci… Mloda kobitka, z ladnymi cyckami, w typowej rzymskiej przewiewnej… z mieczem w jednej rece i waga w drugiej i z zaslonietymi oczami! To znaczylo wieki- ze Temida nie patrzy KTO??? I tak to bylo w cywilizacji lacinskiej.
    Ta cywilizacja skonczyla wsie natychmiast w tej samej chili , kiedy Temide Kukunki Spryciule podeszl z tylu, zlapali za krocze….a kazdej kobicie zlapanej z rak wszystk leci..nie dosc ze waga wypadla, miecz ,nawet opaska z oczu….i nagle ta z Temidy przronionqa na Tirowke nie tylko widzi Kto??? ale i ile daje:-)))) do tego zgieta, jak paragraf -nie powiem jaki- bo nei chce podpasc suwerenowi:-)))))

  3. NyndrO said

    Panie Romciu, taki stary, a taki śmieszny! Dowcipny znaczy. A propos, z Pana to dopiero musi być cynik.Taki zgred – cynik. Najgorszy rodzaj zgreda, czyli najlepszy. Jaja są z Panem. Pozdrawiam.

  4. Józef Piotr said

    Wieści od środowisk emigrantów „solidarnościowych” których to Jaruzelski wysłał na zachód z paszportami „w jedną stronę”

    A propos PANA JÓZKA . Oni donoszą jak czytam w ich serwisie informacyjnym ( SOWA – magazyn …. internetowy ) że te 80 milionów które to niby bohatersko „dmuchnął ” pan Józef esbecji – wcale nie tak było.
    Te 80 baniek to pan Józef po prostu starym plemiennym obyczajem „dmuchnął” „solidarności” korzystając z zamieszania..

    Sprawa się wysypała toteż w zmowie i porozumieniu przenicowano to na czyn bohaterski i tak się głosi dotychczas..
    80 baniek to kupka pieniędzy

  5. leśnik said

    Razwiedupr trzymał za jaja(?) Kopacz, która jest odpowiedzialna za wszczęcie śledztwa, i razwiedupr trzyma za jaja oburzonych z powodu tego śledztwa. Tak naprawdę to okazuje się że trudno byłoby znaleźć kogoś kogo razwiedupr nie trzymałby za jaja dlatego razwiedupr rządzi w naszym kraju. No oczywiście Michalkiewicza razwiedupr nie trzyma za jaja, no i jest jednym z tych wyjątków, których nikt nie trzyma za jaja, dlatego może pisać o tym razwiedurpie który pochodzi prosto od Stalina.

  6. Oto zdjęcie które tłumaczy ten teatrzyk… https://tomekbieniek.wordpress.com/2016/11/26/marionetki-banksterow/

  7. miernik said

    Bardzo ważne przemówienie Mateusza Kijowskiego na 13 grudnia odnośnie podjęcia wspólnej walki z rządem Kaczystowsko Faszystowskim.

    http://niepoprawni.pl/blog/jerzy-zerbe/tekst-przemowienia-jakie-mateusz-kijowski-wyglosi-13-grudnia-br

  8. Marian said

    Tusk nikogo nie internował i nie wsadzał ludzi do więzienia z powodów politycznych, a Kaczyński pana Mateusza Piskorskiego trzyma w więzieniu jak zwierzę w klatce.

    Oczywiście Kaczyński dopiero się rozkręca, ale sprawa Mateusza Piskorskiego wyraźnie wskazuje co czeka Polaków sprzeciwiających się jego dyktaturze.

    Porównanie do Tuska wydaje się trochę niefortunne, chociaż obaj grają w jednej drużynie, a raczej strzelają do tej samej bramki

    Bardziej właściwe byłoby porównanie Kaczyńskiego do jednego z wielkich tyranów, którego nazwiska nawet nie wymienię z uwagi na szacunek dla jego ofiar.

    Każdy z nich zaczynał podobnie do Kaczyńskiego, czyli w miarę możliwości usuwał z drogi swoich oponentów…

  9. Lily said

    A, dlaczego mialo by byc inaczej ?,to nie Kaczynski uczyl sie od Tuska,ale Tusk
    od L.Kaczynskiego,a Pis,kontynuuje testament
    L.Kaczynskiego.

  10. Lily said

    Re 8;Marian
    W latach 1945-1956 r,tez tak ludzi traktowano.

  11. Marian said

    Ad. 10. >Lily

    ” W latach 1945-1956 r,tez tak ludzi traktowano.”

    I właśnie wtedy, czyli w tych właśnie latach, kiedy ludzi tak traktowano, dziwnym zbiegiem okoliczności rodzina Kaczyńskich przenosi się z małej klitki do willi na Żoliborzu…

  12. dookoła wojtek said

    A ja z pamięci przytoczę cytatę z Krajobrazu po Bitwie. „Poprzednio strzelali do nas Niemcy, teraz wy (amerykanie). Co za różnica.” To nie jest kwestia stronnictwa, tylko kwestia czasów. Gdyby poprzednia fakcja pozostała u władzy, to ona by tak traktowała tych, którzy sie jej nie podobają. Żadna różnica, kto. Z czasem będzie jeszcze gorzej, bez względu kto będzie trzymał w rękach rękojeśc kańczuga.

    Obamiam się, że to dotyczy nie tylko Polin.

  13. Naleśnik said

    # 5 Najsznofnieszy pan Leśnik sze myli.
    Tu nie biega o żadne jaja, tylko napletek. Jak można kogoś trzymać za coś czego nie ma?

  14. Lily said

    Re11; Marian
    Nie ma co sie dziwic,jak babka ze strony Ojca
    Swiatkowska z domu,z Gronowki k/Odessy.

  15. leśnik said

    @13
    Napletek to jak uczy starożytna tradycja trofeum określonych służb. Chociaż faktem jest że te służby o których pisze Michalkiewicz w naszym kraju nawet za Stalina pracowały na własny rachunek. Tylko on nie wiadomo dlaczego odsyła nas do Stalina i przypisuje im język rosyjski.
    Widzę że najszanofniejszy pan Naleśnik skonsumował awaryjny nick który przechowywałem w zanadrzu…

  16. RomanK said

    ad 3. Panbei NyndrO…Na wieki wiekow…na wieki wiekow:-))))
    Niech i panu tez ……lekko bedzie:-))))

  17. NICK said

    „Panbei NyndrO…”
    Zechce Pan RomanieK?
    Wyło-rzydź znaczenie?

  18. Halszka said

    @4
    Panie Józefie Piotrze,
    Od tamtej pory minęło 35 lat.
    Czy naprawdę wydaje się Panu możliwe, że przez te 35 lat nikomu z dawnych kolegów z „S” nie przyszło do głowy spytać „Pana Józka” o te pieniądze? Wyjaśnić sprawy? Zapomnieli o tym drobiazgu na śmierć? Do tego stopnia, że do dziś ręczą za jego uczciwość?

    Swoją drogą, to zaskakujące, jak łatwo i bezkrytycznie podchwytujemy nieraz wszelkiego rodzaju bezkarne, anonimowe kalumnie. Nawet całkiem nieprawdopodobne.

Sorry, the comment form is closed at this time.