Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jedyne państwo, któremu Polska wypowiedziała wojnę w XX wieku!

Posted by Marucha w dniu 2016-12-10 (sobota)

Wcale nie spieszyło nam się, żeby z nimi walczyć…

Niewiele osób pamięta dziś, że od momentu odzyskania niepodległości w 1918 roku Polska wypowiedziała wojnę tylko jednemu krajowi. Konflikty z Rosją Radziecką i Trzecią Rzeszą nie zostały formalnie rozpoczęte przez żadną ze stron.

De iure Rzeczpospolita rzuciła wyzwanie wyłącznie Japonii w 1941 roku. Tyle tylko, że Japończycy wypowiedzenia wojny po prostu nie przyjęli.

Przed wojną, w latach trzydziestych, Polska nawiązała dość specyficzne relacje z Japonią. Przedstawiciele rodziny cesarskiej nieoficjalnie odwiedzali kraj nad Wisłą, podpisywano dwustronne umowy handlowe, ale i tak najintensywniej współdziałały oba wywiady. Zarówno polskie, jak i japońskie służby informacyjne za priorytet uznawały zdobywanie danych na temat ZSRR. Dlaczego zatem nie miałyby działać razem, skoro ich interesy były zbieżne, a oba państwa leżały od siebie na tyle daleko, żeby nie wchodzić sobie w paradę? Słowem, z Japończykami układało nam się dobrze aż do 1939 roku, kiedy wybuchła wojna i Polska znów zniknęła z mapy Europy.

Hideki Tōjō. To on nie chciał wojny z Polską.

Hideki Tōjō. To on nie chciał wojny z Polską.

Wojna robi się na serio światowa

Dwa lata później, 7 grudnia 1941 roku, Cesarska Marynarka Wojenna zaatakowała bazę US Navy w Pearl Harbor. Dopiero po tym wydarzeniu druga wojna światowa stała się dosłownie „światowa” − wybuchł konflikt na Pacyfiku, Niemcy wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym, a te włączyły się do walki na wszystkich frontach. Pearl Harbor stało się także sygnałem dla europejskich aliantów.

Wielka Brytania momentalnie zdecydowała się wypowiedzieć wojnę Japonii, a wraz z nią zrobiły to brytyjskie dominia, a także sojusznicze rządy emigracyjne: Polski, Belgii, Holandii oraz Francuski Komitet Wyzwolenia Narodowego.

Ponadto stosunki dyplomatyczne z Krajem Kwitnącej Wiśni i jego sojusznikami zerwały Wenezuela, Kolumbia, Egipt, Meksyk i Grecja.

Cóż… zgroza! W Tokio musieli nieźle zadrżeć na wieść, że takie potęgi militarne jak Wolni Francuzi, czy emigracyjny rząd belgijski wypowiedziały wojnę Japonii.

Ale z tego wszystkiego i tak najdziwniejsze było… nieprzyjęcie wojny wypowiedzianej przez Rząd RP na uchodźstwie. Ówczesny premier Japonii − Hideki Tōjō − skomentował ten fakt w sposób następujący:
Wyzwania Polaków nie przyjmujemy. Polacy, bijąc się o swoją wolność, wypowiedzieli nam wojnę pod presją Wielkiej Brytanii.

Mamy tu więc dwa ewenementy na raz. Nie dość, że Polska wypowiedziała jedyną wojnę w całym stuleciu, to jeszcze wojna ta nie została przyjęta, co w stosunkach międzynarodowych raczej się nie zdarza.

No to w końcu walczymy czy się kumplujemy?

Zresztą wielu Polaków było zdecydowanie przeciwnych decyzji rządu. W tym gronie znajdował się chociażby internowany w Rumunii minister Józef Beck, który stwierdził: Polska wypowiedziała wojnę Japonii, co — jak widać z perspektywy czasu — nie miało ani większego uzasadnienia, ani przede wszystkim sensu politycznego. Cóż może dać Polsce wypowiedzenie wojny Japonii?

W podobnym tonie wypowiadał się o zaistniałej sytuacji zwyczajny polski marynarz pływający na ORP „Dragon”. Ów wilk morski to Wincenty Cygan, autor „Granatowej załogi”. Na kartach książki wspomina:

Rząd nasz wypowiadając wojnę […] wypowiedział ją także Japonii. Ale na tym powinien być koniec. Wystarczyłoby następnie tylko wzorować się na polityce brytyjskiej, która nie przedsięwzięła niczego dotąd przeciwko Rosji zalewającej nasz kraj. Ponieważ Rosja nie zagraża bezpośrednio Wielkiej Brytanii, Brytyjczycy nie uważali jej za wroga.

W jakim więc sensie mogła Japonia grozić nam? W czasie, kiedy rzesze Polaków uchodźców z „przyjacielskiej” Rosji, znajdowały przytułek, opiekę i darmo chleb u „wrogiej” Japonii, po tej stronie rząd nasz wypowiadał jej wojnę.

Jak widać, Japończycy wykazali się jednak wielką wyrozumiałością. Cygan pisze również, że „Dragon” miał zostać przebazowany na Cejlon i stamtąd, w ramach dziesiątej eskadry krążowników, prowadzić działania przeciwko Japonii, co bardzo nie podobało się polskim marynarzom. Ku ich zadowoleniu ostatecznie przydział zmieniono.

nspiracją dla napisania artykułu były wspomnienia Wincentego Cygana zatytułowane „Granatowa załoga” (wydane nakładem Finny w lipcu 2011).

nspiracją dla napisania artykułu były wspomnienia Wincentego Cygana zatytułowane „Granatowa załoga” (wydane nakładem Finny w lipcu 2011).

Długi i krwawy konflikt

Żeby nie było, sprawa wcale się na tym nie skończyła! Wojna Polski z Japonią trwała formalnie aż do… 1957 roku, kiedy to podpisano Układ o przywróceniu normalnych stosunków między Polską Rzeczpospolitą Ludową a Japonią.

Punkt pierwszy tego dokumentu głosi, że stan wojny pomiędzy PRL a Japonią ustaje z dniem wejścia w życie Układu.

Trzeba przyznać, że była to bardzo długa i wyjątkowo krwawa wojna − wojska Polski i Japonii ścierały się na śmierć i życie aż… zero razy. Na szczęście polski rząd poszedł po rozum do głowy i zdecydował, że lepiej aby wojna z Japonią pozostała wyłącznie na papierze.

Zresztą podczas trwania tego „konfliktu” wywiady obu krajów nadal współdziałały ze sobą w zdobywaniu danych o ZSRR i Niemcach, a polscy agenci podróżowali po świecie dzięki paszportom dyplomatycznym Mandżuko (kontrolowanego wówczas właśnie przez tych „wrogich” Japończyków).

Źródła:
Sergeĭ Vladimirovich Bakhrushin, Historia dyplomacji, t. IV, Warszawa 1981.
Wincenty Cygan, Granatowa Załoga, Gdańsk 2011.
Włodzimierz T. Kowalski, Tragedia w Gibraltarze, Bydgoszcz 1989.


http://ciekawostkihistoryczne.pl

Komentarzy 8 to “Jedyne państwo, któremu Polska wypowiedziała wojnę w XX wieku!”

  1. Zenon K. said

    Były dowódca Dywizjonu 303, Witold Urbanowicz wstąpił w 1943 roku do „Latających Tygrysów” i latał nad Chinami. 11 grudnia 1943, osłaniając bombowce, wdał się w walkę z sześcioma myśliwcami japońskimi. Zestrzelił w tym boju dwie maszyny japońskie. Zatem „jakiś” incydent walki zaistniał, choć Urbanowicz był wtedy „gościem” Amerykanów, goszczonych przez Chińczyków i chyba nie latał oznakowanym po polsku samolotem.

  2. Archer said

    Kolejny raz polskojęzyczny „rząd” a uchodźstwie został wmanewrowany i potraktowany instrumentalnie przez „sojuszników”. Dobrze chociaż że polscy marynarze nie musieli walczyć z Japończykami.
    W II wojnie światowej to „wrogie” Węgry i Rumunia udzieliły Polakom dużej pomocy, chociaż byli w sojuszu z nazistowskimi Niemcami. Natomiast „sojusznicy” Polski – W. Brytania i Francja nawet palcem nie kiwnęli w obronie Polski. Jeszcze na dodatek Brytyjczycy zamordowali polskiego premiera gen. Sikorskiego. A po wojnie sporą część polskiego złota wywiezionego do Anglii. Brytyjczycy zagarnęli, licząc za uzbrojenie polskiego wojska które walczyło w obronie W. Brytanii . Ewakuację ludności polskiej do Iranu z ZSRR, i za zrzuty broni do okupowanej Polski. Chociaż Stalinowi W. Brytania wysyłała broń, amunicję, czołgi za darmo w ramach pomocy wojskowej.

  3. AlexSailor said

    „Wyzwania Polaków nie przyjmujemy. Polacy, bijąc się o swoją wolność, wypowiedzieli nam wojnę pod presją Wielkiej Brytanii.”

    Inaczej.
    Tych palantów, którzy siedzą u Brytyjczyków i na każde skinienie zrobią wszystko dla wygodnego życia i poklepania po plecach , poważnie nie traktujemy jako rząd polski.
    Ale żeby nie robić draki, nie będziemy robić nawet tym pajacom koło pióra.

    „W czasie, kiedy rzesze Polaków uchodźców z „przyjacielskiej” Rosji, znajdowały przytułek, opiekę i darmo chleb u „wrogiej” Japonii, po tej stronie rząd nasz wypowiadał jej wojnę.”

    I to pokazuje s**syństwo cwaniaków z tak zwanego „Rządu Londyńskiego”, który tak był zależny od Brytyjczyków, jak Rząd Lubelski od Stalina.

  4. Boryna said

    Teraz Polaków wykorzystują jako mięso armatnie w Iraku, Afganistanie i w obronie Izraela

  5. Marta1973 said

    Polska była sygnatariuszem paryskich traktatów pokojowych, chociaż nie wypowiedziała wojny Rumunii, Węgrom, Austrii, Finlandii, Bułgarii i Włochom. Sam Towarzysz Tomasz się podpisali!

  6. dookoła wojtek said

    Przed wojną harcerze w Warszawie zaprzyjaźnili się z personelem konsulatu japońskiego, który mieścił sie przy ulicy Koszykowej naprzeciwko gmachu architektury PW. Po wkroczeniu okupanta w 39, harcerze natychmiast rozpoczęli działania konspiracyjne, a najaktywniejsi ukrywali się w siedzibie japońskiej placówki dyplomatycznej.

    W chwili obecnej nie ma budynku, o którym mowa, ale w tym wybudowanym na miejscu zburzonego, w geometrycznie tym samym miejscu co przedwojenny japoński konsulat, znajduje się przedstawicielstwo handlowo biznesowe japonii Jetro. Ciekawe, czy to tylko zbieg okolicznosci.

  7. Bardzo celne kom. pp. Archera i AlexSailora (nie ujmując niczego pozostałym). Cóż, gen. Sikorski, mimo swoich szczerych i dobrych chęci, nie był klasowym politykiem, nawet na miarę gen. Gaulle a, a wszelkie możliwości manewru miał skrajnie ograniczone.

  8. semperparatus said

    Nie chwalcie tak Japonii…prowadziła ona ludobójczą wojnę w Chinach…i nie tylko…nie przestrzegała także konwencji o jeńcach wojennych…mordowała ich masowo…itd…Nie przepadam za Japonią i Japończykami…

Sorry, the comment form is closed at this time.