Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Luter to ojciec wszystkich rewolucji

Posted by Marucha w dniu 2016-12-12 (poniedziałek)

Marcin Luter stworzył założenia absolutyzmu władzy i dał początek nowożytnym ruchom nacjonalistycznym. Tylko ten, kto nie zna teoretycznych założeń reformacji lub jest od niej „zależny”, może pomyśleć o „rehabilitacji” Lutra na płaszczyźnie religijnej – mówi włoski filozof, profesor Danilo Castellano.

Marcin Luter palący bullę papieża Leona X. Matthäus Merian the Elder [Public domain], via Wikimedia Commons

Marcin Luter palący bullę papieża Leona X. Matthäus Merian the Elder [Public domain], via Wikimedia Commons

Panie Profesorze, można odnieść wrażenie, że pięćset lat po reformacji myśl oraz postać Lutra doczekały się procesu „rehabilitacji” również ze strony katolicyzmu. Co Pan o tym myśli?

Bez wątpienia świat katolicki ponownie zwrócił się ku ojcu reformacji i spojrzał na niego bardziej przychylnym okiem. Na przykład kardynał Reinhard Marx, arcybiskup Monachium i Fryzyngi, aktualny przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, w 2015 roku nawoływał do całkowitej „rehabilitacji” Lutra. Kardynał Kasper natomiast uważa, że Lutra należy „czytać” w sposób przeciwny do tak zwanej „pruskiej interpretacji”.

Sam papież Franciszek wydaje się przekonany, że reformacja to odpowiedź na potrzebę duchowej odnowy. Ten proces przebiega od dawna. Nie należy zapominać, że Jan Paweł II w 1980 roku udał się do Niemiec jako „pielgrzym” aby – jak sam powiedział – podczas swojej podróży spotkać się z przedstawicielami protestantyzmu. Niestety, o reformacji często mówi się tak naprawdę nie wiedząc, czym ona jest. „Chrzci się” ją tylko i wyłącznie z przyczyn „klerykalnych”.

Co ma Pan na myśli?

Współczesną katolicką kulturę Zachodu charakteryzuje luterańska doktryna gnostycyzmu. Chodzi tu i o Europę, i o Amerykę. Dzisiejsza kultura katolicka nie lubi zaangażowania i wyzwań. Woli „dopasowywać się”. Dlatego „chrzci” (oczywiście z opóźnieniem) to, co powinna podważać za pomocą argumentów, a nie za pomocą obelg (jak to częściowo miało miejsce w przeszłości) czy poprzez „otwarty” atak pozbawiony racjonalnego uzasadnienia.

„Klerykalizm” nie jest niczym innym – mówił o tym po mistrzowsku Augusto Del Noce – jak tylko usilnym staraniem, by wsiąść do pędzącego pociągu historii i nie zostać z niego wyrzuconym.

Pana zdaniem dotyczy to całej kultury katolickiej?

Błędem i przejawem egoizmu byłoby twierdzenie, że cała kultura katolicka jest „klerykalna”. Zarówno w przeszłości, jak i współcześnie było i jest wiele ciekawych interpretacji myśli Lutra. Na przykład w kwietniu zeszłego roku w Meksyku odbyła się międzynarodowa konferencja na temat etycznych, politycznych i prawnych konsekwencji protestantyzmu. Wnioski z tamtego spotkania zdecydowanie lokują się na przeciwnym biegunie w stosunku do „rehabilitacji” proponowanej przez kard. Marxa i postulowanej przez papieża Franciszka.

Ujawniono tam kilka „spraw” godnych najwyższej uwagi, ponieważ dotyczą one kwestii istotnych i delikatnych dla naszej epoki (i dla Kościoła, i dla społeczeństwa). Poważni i uznani badacze z różnych krajów (Argentyny, Brazylii, Chile, Kolumbii, Francji, Włoch, Meksyku, Hiszpanii i Stanów Zjednoczonych), stosując ściśle określone metody, poddali analizie „lekturę” Lutra pod kątem etycznych, politycznych i prawnych aspektów reformacji.

W Meksyku Pana wystąpienie dotyczyło protestanckiej genezy ludów nowożytnych i konsekwencji eklezjologicznych. To bardzo aktualny temat tak w polityce, jak i w Kościele katolickim.

Bez wątpienia nowożytna historia polityczna opiera się na kategorii „ludu” wywodzącej się od Lutra. Sam Kościół katolicki (mimo że nie przyjmuje koncepcji Lutra) odczuł jego „wpływ”, widoczny zwłaszcza na Soborze Watykańskim II. Tej kwestii należy być świadomym, aby nie wzmagać chaosu.

Dlaczego, Pana zdaniem, można powiedzieć, że ojciec reformacji zapoczątkował wszystkie nowożytne rewolucje?

Luter nie jest myślicielem ani tym bardziej myślicielem spójnym. Podkreślał to na przykład luteranin Kierkegaard. Nie jest również egzegetą. Luter jest raczej hermeneutą. Kimś, kto „czyta” Pismo według swoich założeń, „poprawiając” to, co nie jest w zgodzie z jego tezami.

Luter jednak zapoczątkował wszystkie nowożytne rewolucje ze względu na swój nihilizm (odziedziczony po nominalizmie), swój radykalny subiektywizm, który dał podwaliny pod „wolność negatywną” (rozwijaną konsekwentnie przez „filozofię nowożytną”) i swoją koncepcję sumienia jako „właściwości natury” będącej zaprzeczeniem sumienia moralnego.

Na płaszczyźnie politycznej ojciec reformacji stworzył założenia absolutyzmu władzy (spoczywającej zarówno w rękach państwa, jak i ludu). Francisco Elias de Tejada na przykład słusznie zauważył, że reformacja była przyczyną pięciu „przełomów”: religijnego (to oczywiste), etycznego (Luter uczynił Machiavellego „aktualnym”), politycznego (usystematyzowanego przez Bodina), prawnego (teoretycznie opracowanego przez Hobbesa) oraz socjologicznego (uderzającego w chrześcijaństwo zwłaszcza poprzez teorie przyjęte i narzucone na mocy traktatu westfalskiego). Ponadto Luter dał początek nowożytnym ruchom nacjonalistycznym, pomylił politykę z władzą, utożsamił też władzę i suwerenność.

Czyli, Pana zdaniem, Luter jest przyczyną tragedii historii nowożytnej i współczesnej…

Nie należy upraszczać tego tematu. Można stwierdzić – aby to wykazać i uargumentować, potrzeba by setek stron – że Luter stoi u podstaw wielu złych aspektów naszych czasów. Tylko ten, kto nie zna teoretycznych założeń reformacji lub jest od niej „zależny”, może pomyśleć o „rehabilitacji” Lutra na płaszczyźnie religijnej.

Na płaszczyźnie obywatelskiej i politycznej – wbrew temu, co się powszechnie sądzi, zważywszy na aktualną dominację jego teorii – myśl luterańska została całkowicie pokonana przez wydarzenia historyczne, prawodawstwo inspirowane jego założeniami, przez chaos i dezorientację Zachodu, który błądzi i szuka rozwiązania swych poważnych problemów w radykalizacji reformacji.

Wywiad opublikowano w 118 numerze magazynu Radici Cristiane.

Prof. Danilo Castellano jest światowej sławy katolickim myślicielem, profesorem zwyczajnym filozofii prawa i polityki, byłym dziekanem Wydziału Prawa Uniwersytetu w Udine, członkiem prestiżowych Królewskich Akademii Hiszpanii ds. Nauk Moralnych i Politycznych oraz ds. Prawa i Legislacji.

http://www.pch24.pl

Odpowiedzi: 17 to “Luter to ojciec wszystkich rewolucji”

  1. NICK said

    Gospodarz postanowił dziś teksty – cudze – obce i kontrowersyjne.
    Słusznie.
    Różne szamba się wybiją.
    (nie nawiązuję do szamba zwykłego; na Alejach do Kraśnika)

  2. Boydar said

    Jeżeli nawet Pan Alex jest w stanie sformułować zupełnie nie przybijalną tezę – „moim zdaniem Luter był tylko marionetką w rękach”, to intencja autora najwyraźniej pokrywa się z ideologią ciotki Makreli – „winien jest Hitler”. Jako że Фюрер мертв, można spokojnie umyć ręce. Nie zapominajmy, że choć po „naszym” Łotrze został ino proch i zgnilizna ale za to Hohenzollernowie trzymają się zupełnie nieźle.

    A w ogóle, to po https://marucha.wordpress.com/2016/10/21/pomnik-lutra-intronizowany-w-watykanie/ nie wiele już w temacie można dodać. Niemniej jednak spróbujmy 🙂

  3. ojojoj said

    Zaraz po ekskomunice Lutra, Krzyzacy przyjeli luteranizm i rozpowszechnili go w Prusach.

  4. Mis z Okienka said

    Mozna wiele zlego powiedziec o Lutrze, ale on nigdy nie wszedl do synagogi czy do meczetu w odroznieniu od wszystkich posoborowych pappiezy (z wyjatkiem Jana Pawla 1).

    Czy mozna nazwac Luthra gravedigger of Europe? Zdania sa podzielone, ale napewno mozna tak nazwac Franka.

    http://catolicosalerta.com.ar/bergoglio04/francis-gravedigger-of-europe.pdf

    Rowniez, Luther nigdy nie rzucal tyle bluznierstw w kierunku Matki Boskiej co Franek.

    http://www.catolicosalerta.com.ar/magisterio-de-blasfemogoglio/francis-martians-and-the-patience-of-god.pdf

  5. RomanK said

    Dzieki Lutrowi z Niemiec wygnano Braci Niemieckich, a Sejm niemiecki wprowadzil ustawy o Arendzie i Propinacji. CO leglo u podstaw potegi Rzeczypospolitej i spowodowalo rozpad Niemiec na dziesiatki ksiastewek i zapasc cywilizacyjna…cofajac Niemcy pare wiekow wstecz. Wlasnie dlatego ,ze nie oddali ekonomicznej wladzy w rece Zydow. Co pan profesor Castellan nie tyle nie zauwazyl ile nie wie o tym wcale:-)))))Jak i LUter nie zbudowal Unii…ktora polegala na tym, ze rozbila Wschodnie Chrzescijanstwo i stworzyla nowy pomiot polityczny, sciolke krwawa przez nastwepne 300 lat pod Khazarie Magna.

  6. Shrek said

    Interesujące i wielomówiące, jak bardzo żydzi i ich stonka, napastliwie nienawidzą, Rzymu, Lutra i Niemiec.

    Leje się z paszczy i leje, piana z pomyjami, unurzanymi w juch odchodach. A przecież prawda sama się obroni i próżne owych starania.

    Lepiej sobie na pohybel pobiegać w kolko a nie koko i koko.

    školka достойно

    Żydzi nienawidzą Niemiec?
    Ciekawe. Bo te dwie nacje tak są ze sobą splecione, że trudno jednych odróżnić od drugich. A i interesy mają wspólne…
    Admin

  7. Boydar said

    „… właśnie dlatego, ze nie oddali ekonomicznej władzy w ręce Żydów …”
    „… spowodowało rozpad Niemiec na dziesiątki ksiąstewek i zapaść cywilizacyjną … cofając Niemcy parę wieków wstecz …”

    Nie trzeba było Panu tego pisać, Panie Romanie. Bo to oznacza, że albo jest Pan kompletnym idiotą albo równie kompletnym agentem wroga. Tylko że już starym i rozkojarzonym.

    Najpierw o tych wiekach. Czyli gdyby nie Luter, Niemcy byliby obecnie kilka wieków przed nami. Ciekawe. Ta metoda na zapóźnianie cywilizacyjne żydoszkopów jest bardziej wyobrażalna współczesnemu czytelnikowi poprzez uświadomienie sobie, że podobno Niemcy przegrały ostatnią wojnę. Sromotnie zresztą. Co wcale nie przeszkadzało, że opanowały w niecałe pół wieku potem praktycznie całą Europę bez jednego wystrzału.

    Ciekawsze jednak jest z tą władzą i „ksiąstewkami”. Dziwnie przypomina mi to obraz tysięcy gett, tworzonych nie przez kogo innego tylko przez jednych jewrei dla drugich. Oraz łańcuch intencji i zależności jaki sterował tym procederem. Także obraz owej „zapaści cywilizacyjnej” utrzymywany surowo w owych „enklawach”.

    Prawdą też jest, że władza ekonomiczna nie trafiła w ręce żydów, TYLKO QURWA KTÓRYCH ?!?!
    Bo tego już Pan na wszelki wypadek nie napisał.

  8. Zbyszko said

    Gdybym był księdzem katolickim, to zazdroszcząc pasterzom protestanckim, skombinowałbym sobie jakąś kobietę, no skoro jednym wolno to dlaczego nie drugim. A ich bóg jest naszym bogiem to przecież przymknie oko na moje lewizny.
    Takim to sposobem hierarchowie Kościoła Katolickiego są współwinnymi wszelkiemu tego typu zgorszeniu w naszym Kościele. A jak wiemy: ” biada im, tym którzy sieją zgorszenie, to już lepiej było gdyby sobie kamień młyński uwiesili u szyi…”

  9. Peryskop said

    Re 7
    Hop hop hop Boydar !

    RomanK jeśli nawet „idiota”, to nie kompletny.
    Na co zresztą słusznie zwraca często uwagę Szacowny Pan Marucha.

    Bowiem OTO jak za sprawą Lutra, RomanaK, Boydara, Zbyszko, Maruchy, Peryskopa i LeszkaCzarnego dochodzimy wreszcie do ustalenia kto i jakimi metodami doprowadził stopniowo także do upadku Rzeczypospolitej. Także, bo wcześniej podałem tu podobne mechanizmy społecznej i gospodarczej zapaści w Szwecji na początku XX wieku – przy czym tam duchowieństwo jako mniej wpływowe odegrało w destrukcji mniejszą rolę.

    Może ten materiał zasługuje na wstępniaka ?

    http://tojuzbylo.pl/wiadomosc/o-propinacji-o-tym-kto-rozpijal-chlopow

    O propinacji i o tym kto rozpijał chłopów

    autor: leszekczarny (2015-01-25)

    Nie ma chyba w historii Polski bardziej gorszącego przykładu eksploatacji klas niższych społeczeństwa, przez uprzywilejowane stany niż instytucja propinacji. Instytucja ta obok pańszczyzny oraz lichwy była główną przyczyną permanentnego ubóstwa chłopów w Rzeczpospolitej. Instytucja ta była nie tylko niecnym sposobem eksploatacji finansowej chłopów ale też narzędziem pogłębiającym i utrzymującym ich poddaństwo. Była też przyczyną powszechnego pijaństwa, wszak nie od dziś wiadomo, że łatwiej rządzić pijanym, odurzonym społeczeństwem.

    Pierwowzoru propinacji uchwalonej przez sejm w 1496 roku należy szukać głęboko w średniowieczu. Już Bolesław Chrobry fundując arcybiskupstwo gnieźnieńskie obok szeregu różnych nadań uposażył arcybiskupstwo w dziesięcinę z karczm. Karczma wielokrotnie pojawia się w spisach dóbr klasztornych i probostw średniowiecznych będąc źródłem dochodów i utrzymania tychże, na przykład w „Księdze uposażeń” Jana Długosza.

    W średniowieczu karczma jest integralną częścią historii Kościoła. Jak dowiadujemy się z zachowanych sprawozdań inspekcji biskupich w probostwach. Często proboszcz po zamknięciu kościoła otwierał karczmę mieszczącą się w plebanii i sam prowadził sprzedaż piwa, miodu i okowity.

    Czymże zatem była ta propinacja uchwalona przez szlachtę na sejmie w roku 1496, a sięgająca swym rodowodem średniowiecza?

    Propinacja to wyłączne prawo właściciela dóbr ziemskich do produkcji i sprzedaży alkoholu w obrębie swych dóbr oraz do sprowadzania wyrobów alkoholowych z innych miast i czerpania z tego dochodów.

    W drugiej połowie XV w karczmy zostały opodatkowane przez państwo. Najłatwiej podatki można było zebrać w miastach królewskich. Starostowie królewscy poprzez odpowiednie praktyki fiskalne uzależnili od siebie szlachtę, klasztory, proboszczów i chłopów karczmarzy, którzy nie posiadali własnych browarów i gorzelni.

    Szlachcie taka sytuacja nie była na rękę i z tego powodu postanowiła przepchnąć korzystną dla siebie ustawę na sejmie 1496 roku. Oto najważniejszy jej fragment.
    „Panów dóbr i ich poddanych zachować w tej wolności, że wolno każdemu piwa i inne napoje skądkolwiek brać i sprowadzać oraz we wsiach i innych miejscach dzierżenia ich warzyć lub warzyć kazać i skądkolwiek by woleli albo chcieli wziąć, mieć je, szynkować i używać swobodnie bez wszelkiej obawy zakazu, zajęcia lub kary ze strony króla lub starostów.”

    Obok karczem książęcych i kościelnych istniały karczmy szlacheckie, nadawane panom na mocy przywilejów książęcych i traktowane były jako „pożytek” związany z posiadaniem dóbr ziemskich. Taki „pożytek” często był oddzielony od gruntów i podlegał sprzedaży lub dzierżawie na rzecz osób trzecich.

    Tym sposobem czasami powstawały karczmy chłopskie. Przywilej na prowadzenie karczmy mogli chłopi wykupić od pana lub starosty w królewszczyznach. Przywilej propinacyjny mógł otrzymać także sołtys zasadźca nowej wsi lub wybraniec lokowany na łanach wybranieckich.
    Przywilej propinacyjny z 1496 roku obejmował teoretycznie także chłopów, lecz wraz z upływem czasu gdy poddaństwo osobiste chłopów zamieniło się w formę niewolnictwa. Karczmy chłopskie zniknęły, zniszczone przez konkurencję karczem szlacheckich, które rzecz oczywista wspierane były rozporządzeniami szlachciców propinatorów, będących jedynymi prawodawcami i rządcami chłopów w swych włościach.

    Wykorzystywali oni swą władzę dla bogacenia się. W konsekwencji tego w wieku XVII i XVIII propinacja przerodziła się w lukratywny monopol szlachecki.

    W celu wsparcia monopoli szlacheckich, szlachta wykorzystując poddaństwo chłopów zamieszkujących w ich posiadłościach. Narzuciła chłopom obowiązek zakupu ustalonego kontyngentu alkoholowego. Pod groźbą surowych kar chłop ze wsi szlacheckiej miał zakaz picia w obcych karczmach, zakaz obejmował także sprowadzanie alkoholu na własny użytek z obcych karczm i browarów

    Należność za kontyngenty i ewentualne zaległości traktowane były jako zaległości w zapłacie danin publicznych i ich egzekucja często kończyła się zajęciem majątku dłużnika jeśli takowy dany delikwent posiadał. Nawet jeśli zdarzyła się sytuacja, że dwór miał zapłacić chłopu za jego świadczenia. Płacił mu nie gotówką lecz asygnatami na pobór alkoholu z pańskiej karczmy! Tak więc propinacja była obok pańszczyzny drugą formą odbierania chłopom dorobku ich ciężkiej pracy.

    W średniowieczu w karczmie wszystkie stany były równe. Chłopi i mieszczanie na jednej ławie siedzieli ze szlachtą i klerem. Popijając piwo i miód, pogrywając przy tym w kości. Jak wspomniałem kler często osobiście parał się szynkarstwem. Jednak w roku 1279 legat papieski przywiózł do Polski papieskie rozporządzenie, zakazujące klerowi trudnienie się szynkarstwem.

    Stary obyczaj trudny był do wykorzenienia i w roku 1423 wizytacja w diecezji włocławskiej wykazała wielu plebanów szynkujących piwo w swych plebaniach. Duchownym za picie w karczmie groziła kara trzech grzywien lub miesięczny areszt w klasztorze. Synod uniejowski z 1326 roku nakazał klerowi świecenie przykładam i tym samym zniechęcanie narodu do pijatyk.

    Jedyną okolicznością usprawiedliwiającą wizytę księdza w karczmie była według tego synodu „słuszna przyczyna”. Za taką słuszną przyczyną mogło być uznane zaproszenie od „poważnej osoby”. Jak widać pijatyka była łatwa do usprawiedliwienia.

    Władze kościelne nie ustępowały i zaostrzały kary dla księży nawiedzających karczmy. W 1529 roku biskup Karnkowski zagroził więzieniem wszystkim księżom chodzącym do karczem. W Płocku kapituła katedralna groziła swym księżom klątwą kościelną za chodzenie do karczem.

    Tym sposobem ustawodawstwo kościelne
    wygoniło kler z karczem. Pozostała tam jeszcze szlachta lecz też nie na długo. Konstytucja z roku 1576 skodyfikowała nie pisane prawo ziemi mazowieckiej, zakazujące szlachcie przesiadywania z chłopstwem w karczmie. Oto fragment tej konstytucji:
    „Szlachcice w karczmie nie mają bywać, gdy im powoli umyślnego obcowania miewać ani z kmiotkami w rząd siedzieć i piwa pić przystoi.”

    Zakaz ten był traktowany poważnie, o czym może świadczyć fakt, że chłopu który poranił lub nawet zabił szlachcica w karczmie, występek taki uchodził płazem, gdyż ta sama konstytucja stanowiła co następuje:
    „jeśliby szlachcicowi tak w karczmie umyślnie w rzędzie z chłopy siedzącemu będącemu i pijącemu przydało się, żeby przez kmiotka albo kmiotki ubit abo ranion był, gdy to uczyni on kmiotek, od wszystkich win i płacy onego bicia będzie wolen skutecznie od wszystkiego.”

    Zasada ta utrzymywała się do końca I Rzeczpospolitej i pokazuje, z jaką pogardą szlachta traktowała chłopów, którzy byli dla nich kmiotkami i śmierdzielami, z którymi szlachcicowi nie godziło się obcować. Pieniądze wyszarpane chłopu za alkohol im jednak nie śmierdziały.

    W połowie XV wieku w karczmach w Polsce zaczyna się pojawiać wódka wcześniej nie będąca trunkiem oferowanym w karczmach. Ironicznym faktem jest, że propagatorem picia wódki był lekarz Michael Shrick z Augsburga. Napisał on nawet dzieło naukowe, w którym wódkę przedstawia jako lekarstwo na wszystkie dolegliwości. Według niego picie wódki pozwalało na zachowanie piękności i sprzyjało dobrej pamięci!

    Od początków XVI wieku zaczęto na szeroką skalę produkować i pić wódkę. Nie wytwarzano jej jednak ze zboża gdyż uważano to za grzech śmiertelny. Polakom picie wódki wielce podeszło, co nie uszło uwadze władz, które opodatkowały wódkę. Z czasem wódka zdetronizowała ulubione trunki Polaków, jakimi były piwo i miód pitny zastępując je jako najpopularniejszy alkohol serwowany w karczmach. W aktach prawnych wódka nazywana była „prostą” „przepalanką” „okowitą” lud miał swoje nazwy dla wódki takie jak „śmierdziucha” czy też „szmorgawica”.

    Piwa bywały rodzimej produkcji, pito także droższe piwa importowane z Brna, Wrocławia czy Świdnicy, a nawet sprowadzano smakowite piwa angielskie typu Ale. Dobre piwo sporządzane dla zamożnej klienteli wyrabiano z pszenicy. Dla chłopów wyrabiano piwo z poślednich składników takich jak owies, tatarka czy jeżyna.

    Wino sprowadzano oczywiście w największej ilości z Węgier, ale też z odleglejszych krain takich jak Włochy Francja, Hiszpania czy z krajów niemieckich i austriackich. Wina takie pite były oczywiście na dworach magnackich i dworze króla a nie w karczmach chłopskich.

    Karczma była nie tylko miejscem gdzie pito alkohol. Szynkarz prowadził także sklep ogólny z mięsem i innymi produktami spożywczymi. Sprzedawał też owies i siano. Był też pachciarzem dworskim załatwiającym wszelkie interesy pomiędzy dworem i chłopami mając z tego naturalnie prowizję.

    Jako, że prawo i godność zakazywały szlachcie i klerowi wchodzenia do karczmy musieli oni się posługiwać innymi ludźmi, którzy prowadzili dla nich interes. Oddawali oni zatem karczmy w zarząd arendarzom, grupą która była szczególnie zainteresowana tego typu biznesem byli Żydzi, którzy z czasem opanowali niemal na wyłączność ten sektor gospodarki.

    Żyd arendarz stał się dla szlachty i kleru kurą znoszącą złote jaja. W imieniu dworu trudni się obok sprzedaży alkoholu obsługą monopolu sprzedaży soli i zboża na przednówku a także obsługuje powierzony mu monopol młynny. Na wschodzie kraju Żydzi dzierżawili nawet od panów cerkwie czerpiąc zyski z poboru opłat za obrzędy religijne i użyczaniu kluczy do cerkwi!

    Delegaci rządu austriackiego panowie Haugwitz i Procop, którzy podróżowali po Polsce zaznaczyli w swym opisie dróg polskich, że wszystkie karczmy na drodze z Krakowa do Warszawy prowadzone były przez Żydów. Miały to być miejsca tak brudne i nędzne, że były wielkim utrapieniem dla podróżnych.

    Austeria wybudowana przez Jana Biberstaina- Starowieyskiego w Choczni była ponoć tak brudna, ciemna i zakopcona wewnątrz, że wchodzący nie poznawali ludzi siedzących w środku. Na zewnątrz gnój miał sięgać okien.

    Pewien Niemiec zwiedzający Polskę w XVIII w pozostawił po sobie książkę zatytułowaną „Obraz narodu polskiego” w książce tej poczynił ciekawą obserwację:
    „bez księdza i bez Żyda szlachcic polski się nie obejdzie, jak cień za nim idą. Czego Żyd na nim nie wymoże, zrobi to kapelan, zwykle mnich z najbliższego klasztoru”.

    Puszczanie propinacji w pacht Żydom było zjawiskiem powszechnym w majątkach szlacheckich zwłaszcza na wschodzie kraju. Jedno tylko województwo sieradzkie w 1786 roku zabroniło oddawania karczem Żydom pod groźbą kary 500 grzywien i sześciu niedziel w wieży. W 1776 roku Żydzi dostali zakaz prowadzenia karczm w miastach królewskich.

    W 1789 roku władze austriackie Galicji zakazały Żydom prowadzenia karczem i dodatkowo osiedlania się na wsi jeśli nie trudnili się rolnictwem lub rzemiosłem.

    Niestety w roku 1848 prawo to zostało uchylone i szlachcice propinatorzy zapraszali na swe ziemie Żydów tak, by każdy szlachcic miał „swojego Żyda”.

    Ci sprytni lichwiarze sami cechujący się trzeźwością, przy pomocy wódki i procesów wekslowych za kredytowaną wódkę z kontyngentu, który chłop musiał obowiązkowo wykupić. Pozbawiali na licytacjach zadłużonych po uszy chłopów ziemi i dorobku życia.

    Karczmarze jak to bywa w życiu – próbowali kantować nie tylko swą klientelę ale też właścicieli karczem, które mieli w arendzie od szlachty i kleru. Karczmarzom łamiącym monopol propinacyjny groziły surowe kary. Jednak jak się zaraz przekonamy na przykładach nie odstraszało to rządnych zysku oszustów.

    Niejaki Mikołaj Włoch „cudze gorzałki przenosił i szynkował w pańskiej”. Dostał za to grzywnę i więzienie. Mikołaj Włoch okazał się recydywistą i przy kolejnej rewizji znaleziono u niego baryłkę obcej wódki. Sąd wójtowski obliczył straty na kilka lat wstecz na kwotę 1280 zł . Karczmarz nie miał tak dużej kwoty dlatego jak to ujęto „zasłużył gardło”. Miał szczęście i okazano mu łaskę, dekretem odebrano mu zagrodę, chałupę oraz skazano na banicję ze szlacheckiego „państwa suskiego”. Synów którzy w procederze mu pomagali sąd skazał na kajdany i konfiskatę zboża.

    Inny karczmarz z 22-letnim stażem zwany Cipcia (nie śmiejcie się to nie jego wina) został złapany w 1707 roku na przemycie wódki z Kęt. Dekretem sądu odebrano mu na rzecz zamku bydło, budynki i grunt „a to jemu na ukaranie a drugim na pokajanie”.

    Karczmarze moralnością nie grzeszyli i jak by im mało było zysków z pachciarstwa i arendy nie gardzili innymi źródłami dochodów nawet z prostytucji. Niejaki Jędrzej Hereńczyk, który będąc karczmarzem i zarazem wójtem przysięgłym przemienił swą karczmę w dom publiczny gdzie zatrudnił banitkę z „państwa suskiego” Zofię Mikołajczankę i używał tą „rozpustną białogłowe dla swywoli”. Do tego Jędrzej klientów oszukiwał choć cechowane naczynia otrzymywał.

    Proceder ten kwitł w najlepsze i pewnie karczmarz pozostałby bezkarny. Jednak Jędrzej był pazerny i czynszu i innych powinności nie odprowadzał, choć dochody miał znaczne. Zaniepokojony tym dwór zarządził rewizję, która ujawniła wszystkie szwindle karczmarza. Za nie moralny proceder sąd wójtowski skazał Jędrzeja Hereńczyka i Mikołajczankę na leżenie krzyżem w kościele w każdą niedzielę w czasie postu. Za fałszowanie kwart, kwaterek i garnców pozbawiono go funkcji karczmarza.

    Propinacja i karczma odgrywała też dużą rolę polityczną gdyż będąc obok pańszczyzny największym źródłem dochodów szlachty. Pozwalała wielu szlachcicom na realizowanie własnych ambicji politycznych dając środki na ubieganie się o lukratywne urzędy i prestiżowe tytuły. Inni drobni bracia szlachcice korzystali na tym także. To o ich przychylność wódką i jadłem na sejmikach i sejmach zabiegali panowie kandydaci.

    Łatwo sobie wyobrazić jakie spustoszenie musiało to wywołać w kulturze politycznej kraju i w konsekwencji odbić się na jego kondycji. Wgląd w obyczaje sejmowe daje Jędrzej Kitowicz (1727-1804) w swoim „Opisie obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III”.

    Kiedy data i miejsce sejmu zostały wyznaczone, szlachta z całego kraju tłumnie ściągała na pole sejmowe, często zwożona na sejm przez magnatów. Rozkładane było obozowisko, w którym szlachta lokowała się na czas sejmu. Kucharze magnatów i różnych trybunów szlacheckich rozkładali polową garkuchnię, w której gotowali dla szlacheckich popleczników swego pana.

    Podawano wtedy różne pieczenie wołowe, wieprzowe i dróbiowe na pieprzno, kwaśno, czy słono tak by jak to wspomina Jędrzej Kitowicz w swych pamiętnikach:
    „ …lepiej do trunków zaostrzało pragnienie. Od rana dano wódki raz, drugi, trzeci, postawiono na stole kilka bochnów chleba, kilka brył masła i kilka pieczeni w zrazy pokrajanych, co naprędce w stojaczki między siebie rozerwano, kto czuł po tym posiłku pragnienie dawano mu piwa.”

    Tak nażartą i napitą elitę rycerską prowadzono na miejsce sejmu „nauczonych co mają utrzymywać lub czemu mają przeszkadzać”. Po obradach i głosowaniu brać szlachecka spieszyła na powrót do garkuchni gdzie raczono ich napitkiem i jadłem do białego rana na koszt pana magnata.

    Taką biesiadę opisuje Jędrzej Kitowicz w następujący sposób:
    „Ordynaryjnie taką szlachtę pojono winem z gorzałką zmieszanym, dla prędszego zawrotu głowy, i piwem dla ochłody pragnienia. Pijąc tedy na przemianę raz owę mieszaninę wina z gorzałką, drugi raz piwo, prędko się i niewielkim kosztem popili. Popiwszy się, wywracali się, i tam zaraz, gdzie który spali przy stole, pod stołem, pod płotem, na środku ulicy, w rynsztoku, w błocie, gdzie kogo nogi taczające się zaniosły”.

    W takim stanie niektórzy rycerze dalej „głosowali” ale już w rowie przy akompaniamencie własnych ejekcji żołądkowych i obowiązkowego zawołania liberum veto! Niejeden nieborak obudził się nad ranem w samych kalesonach okradziony z ubrania i szabli przez trzeźwiejszego brata szlachcica.

    Po tak przykrym przebudzeniu czekała jeszcze naszego rycerza długa droga piechotą do domu. Gdyż magnat co go przywiózł na sejm, zwinął skoro świt garkuchnię i wyszynk i ślad po nim zaginął. Marszu do domu nie ułatwiał ból głowy, który musiał być widocznie skutkiem ubocznym wyczerpujących obowiązków sejmowych.
    Nasuwa się szybko jedna refleksja, państwo tak zarządzane musiało upaść i upadło.

    Wszechobecne pijaństwo stymulowane propinacją odbijało się nie tylko na jakości sejmowania ale też odcisnęło swe piętno na jakości systemu sądowego państwa. Już Kazimierz Wielki nakazywał, by sądy sprawowano tylko rano na czczo, by po pijanemu nie sądzić. Później ten zwyczaj musiał zaniknąć skoro w 1765 roku spotykamy instruktaż z posiadłości jaworowskich, który nakazuje:
    „Urząd miejski, gdy jakową sprawę sądzić będzie, nie po pijanemu, ale po trzyźwu, na stole w urzędowej izbie nie kwarta gorzałki lub konew miodu, ale krucyfiks i Sakson być ma…”

    Ważne w procesie sądowym osoby takie jak kat (oprawca) jego pomocnik (hycel) oraz policjant (ceklarz) wykonujący tortury. Będąc pod wpływem alkoholu męczyli strasznie podejrzanych, co piętnuje Groicki w „Porządku sądów miejskich”.

    Gorzej nawet było po wsiach gdzie sądy wójtowskie skazywały winnych na ufundowanie sądowi kilku garnców wódki. W księdze sądowej ponikiewskiej odnajdujemy w 1765 roku, że przy ugodzie Lenia z Gancarczykiem sąd, strony i świadkowie wypili trzy garnce gorzałki, bo jak to ujęto „każdemu trzeba było gardło zapchać i natłoczyć aż po widełki”. Karne achtle piwa i garnce gorzałki zasądzane były regularnie w sądach gromadzkich Andrychowa i Wadowic.

    Historia propinacji kończy się ostatecznie na ziemiach polskich dopiero pod władzą zaborców. Najwcześniej w zaborze pruskim w 1845 roku, w austriackim w 1889 roku a w rosyjskim w 1898 roku. Przy okazji zniesienia propinacji w zaborze austriackim do Wiednia najechała się cała masa galicyjskich chałaciarzy protestując i grożąc cesarzowi rewolucją, jeśli ten nie zaniecha zamachu na ich odwieczne prawo arendy karczm od szlachty.

    W zaborze austriackim szlachta zdołała wynegocjować od rządu odszkodowanie za zniesienie propinacji. W zaborze rosyjskim natomiast propinacja zeszła śmiercią naturalną a tam szlachta nie miała odwagi zapytać cara o odszkodowanie z publicznych pieniędzy.

    Tak oto zakończyła swój żywot szkodliwa instytucja propinacji, która przez niemal 900 lat gnębiła lud polski, a jej skutki w moim odczuciu widoczne są do dziś w naszym społeczeństwie, odzwierciedlając choćby kulturę picia Polaków.

    ===

    Wreszcie jaśniej ?

    Zwrócę jeszcze uwagę na zrównanie stanów oraz praw w stanie wspólnego upojenia – czyli prawnie zagwarantowane upodlenie szlachty polskiej :

    …chłopu który poranił lub nawet zabił szlachcica w karczmie, występek taki uchodził płazem…

    Karczma jako ż-sanktuarium z immunitetem !

  10. ojojoj said

    do 8

    Panie Zbyszko, dlatego to sie nazywa bergolizm. Dwie religie sa takie same, mimo ze w jednej religi mozna miec tylko jedna zone albo zadnej, natomiast w 2-ej mozna miec tych zon „infinity”, tylko nie w tym samym czasie (jeszcze).

  11. Piszę więc jestem said

    Ad.10 – tekst podaje wszelką: dewiację; odchyły; paranoję etc.

    za faktyczny stan RP.

    Każdy może sobie zadać pytanie:

    jeżeli to był obraz RP, to jak mogła ona przetrwać 1050 lat?!

    Spece od historii łgaja na żywca, a dyletanci łykają jak okonie . . .

    A Ojczyzna ? – tonie, degeneruje się, kona od krwiopijców, i

    tych „lepiej poinformowanych”.

    Każdy człowiek ma pragnienie DOBRA, tylko

    chore sumienia pragną . . .

    C U D Z E G O D O B R A!

  12. Shrek said

    re 9

    żydowie przerzucili swa winę [ to oni doprowadzili do zniszczenia naszej pięknej ojczyzny ] na chłopa i popa !

    Ja powiem, ze to jest wina Twardowskiego i Kwiatkowskiego.

    [ jak potrzeba, top wezmę zawodowego wodo leja pismaka i wysmażę taki pogięty artykuł, ze sam w to bajdurzenie uwierzę ]

    biedny Księżyna, nie dość ze nie może oficjalnie współżyć, to jeszcze miałby nie zakropić i nie zakąsić, tylko żydzisko może tak kazić.

    Re 7
    Hop hop hop Boydar ! – to ok i moze sie ostac,

    „Nie trzeba było Panu tego pisać, Panie Romanie. Bo to oznacza, że albo jest Pan kompletnym idiotą albo równie kompletnym agentem wroga. Tylko że już starym i rozkojarzonym.Polaka maja za nic, jesli tak sam jak cham.„

    jak p/w, re 6, `školka достойно`, żydostwo następuje jak może na Niemcy, a już na Hitlerowskie, jak szalone, po drodze gruchocząc Polaków, rodaków, jak robaków.

    Na sama myśl o pracy i karze, drżą ze strachu i takie z tego wyobrażenia, maja swe diable objaśnienia.
    ____________

    Nie żebym przepadał za Niemcami, mimo ze to sąsiedzi, ale by oddać cześć sprawiedliwości i prawdzie.

    re admin

    „Żydzi nienawidzą Niemiec?
    Ciekawe. Bo te dwie nacje tak są ze sobą splecione, że trudno jednych odróżnić od drugich. A i interesy mają wspólne…„
    Admin

    Pozory, to samo, z łatwością, można powiedzieć o Polakach.

    Tak ze, kłania się Polin, USrael, Francusrael, Britsrael, Holandsrael, etc

    Nie będę się wykłócał, kto dal większej, białej dupy, żydowi i uzasadniał dlaczego, oraz prowadzi-l z nim geszefty, zresztą na własne zatratę i pohybel.

    Ale zawsze docenię, jak zrozumie, kto jest mi bratem, nie będąc daltonista, po kolorze skory i po jego uczynkach.
    [ uwaga żyd poprzez mixacje biało-podobnie wygląda, a i cześć plemion białych, od Salomona została przez Boga napiętnowana ]

    Historia jest bardziej zawiła niż nam się przedstawia, pomijając fakt, ze większość należałoby wrzucić do ognistego pieca.

  13. Peryskop said

    Dzięki Szanownemu Gospodarzowi jest kolejny cenny tekst w Gojówce wart pogłębionej analizy.

    Re 5
    RomanK : …Co pan profesor Castellan nie tyle nie zauwazyl ile nie wie o tym wcale:-)))))

    Profesor Castellan zapewne wie to co ważne, ale jako myśliciel istotne kwestie celowo przemilcza.

    Wśród wielu pustych frazesów jest i ten, jakoby „na płaszczyźnie politycznej Marcin Luter stworzył założenia absolutyzmu władzy, spoczywającej zarówno w rękach państwa, jak i ludu”, chociaż władza absolutna ze swymi założeniami i praktyką sięga m.in. starożytnego rzymskiego cesarstwa i papiestwa.

    Natomiast „absolutyzmu władzy, spoczywającej w rękach ludu” jeszcze nie było, bo przecież nawet rewolucja francuska, jak i sowiecka, były kontrolowane nie przez „lud”, ale przez klan cwańszych.

    Demagogia jest już i w samym tytule, bo przecież na miano „ojca wszystkich rewolucji” bardziej niż Luter zasługuje Jezus Chrystus, który już od 15 wieków przed Lutrem był inspiratorem wielu zrywów wolnościowych i rewolucyjnych, bo nauczał podążanie ku ewangelicznej wizji świata, którą zostawił ludziom, opartej na prawie i sprawiedliwości (mimo zbieżności słów póki co PiS to nie to).

    Prof. Castellan słusznie zauważył, że „Luter dał początek nowożytnym ruchom nacjonalistycznym” ale pominął znamienne okoliczności : Luter, profesor biblista znający grekę i hebrajski, przełożył biblię po raz pierwszy na potoczną formę języka wczesno-nowo-wysoko-niemieckiego, wzbogaconą o słownictwo i zwroty centralnego dialektu frankońskiego z okolic Norymbergi oraz dialektu z Turyngii, bez neologizmów i zapożyczeń z łaciny. W ten sposób po raz pierwszy w dziejach Luter dał Niemcom podzielonym między odrębne państewka wspólny język, który przyniósł poczucie tożsamości narodowej i kulturowej.

    Ponadto postulat Lutra o konieczności posługiwania się językami narodowymi w kulcie religijnym i literaturze zaowocował podobnymi przekładami Biblii i innych dzieł, a dzięki jednoczesnemu rozwojowi drukarstwa – dał większości narodów Europy silny impuls do rozwijania kultur narodowych. W efekcie tych procesów stracił na znaczeniu archaiczny i martwy język łaciński, a wraz z tym Kościół utracił monopol na dostęp do Biblii – do jej zawartości, a zwłaszcza interpretacji.

    I z tego wynika kolejny istotny i aktualny konkret przemilczany przez prof. Castellana : Luter jako teolog biblista profesjonalnie wywiódł nie tylko brak zasadności oferowania odpustów – czego dziś nikt poważnie już nie kwestionuje, ale również wykazał brak podstaw w Biblii dla władzy papieża i jego nieomylności – pochodzących rzekomo od Boga, a de facto z dokładek w ramach „Magisterium”.

    Gorzkim paradoxem historii jest sytuacja kilku ostatnich papieży, gdy ich dokonania są przez część hierarchii oraz konserwatywny odłam laikatu katolickiego uznawane za błędne, albo wręcz heretyckie.

    Zatem doszło do kłopotliwej kolizji, gdy tradycjonaliści – tępiący przejawy herezji, skłaniają się ku tezom heretyka – oczywiście wypierając się uczestniczenia w zaistniałym karambolu doktrynalnym.

    Prof. Castellan dość niefrasobliwie powtórzył pogląd, że „reformacja była przyczyną pięciu „przełomów”: religijnego (to oczywiste), etycznego (Luter uczynił Machiavellego „aktualnym”), politycznego (usystematyzowanego przez Bodina), prawnego (teoretycznie opracowanego przez Hobbesa) oraz socjologicznego (uderzającego w chrześcijaństwo zwłaszcza poprzez teorie przyjęte i narzucone na mocy traktatu westfalskiego).”

    Czyż nie jest odwracaniem kota ogonem obciążanie reformacji za wybryki Borgiów, Sforzów, czy Medicich ujęte syntetycznie przez Machiavellego ?

    Czyż Luter nie został sprowokowany do protestu przez niegodziwe postępowanie papiestwa ?

    Czyż uderzeniem w chrześcijaństwo było podpisanie 24.10.1648 traktatu westfalskiego, kończącego religijną wojnę 30-letnią, w której zginęło ok. 8 milionów chrześcijan – w większości cywilów ?

    Czy niekorzystny dla ogółu Europejczyków był po-westfalski „przełom” socjologiczny wskutek :

    – osłabienia zaborczego katolickiego Cesarstwa Habsburgów (Austria, Niemcy, Hiszpania, Włochy)
    – fiaska walki Habsburgów z niemieckim protestantyzmem
    – umocnienia pozycji krajów protestanckich – Francji i Szwecji
    – niepodległości nowych krajów protestanckich – Niderlandów i Szwajcarii
    – rozciągnięcia religijnej tolerancji na kalwinistów ?

    Poza re-katolicyzacją i re-germanizacją Bohemii (Czechy) żywioł katolicki poniósł wtedy klęskę po 3 dekadach wojny i to właśnie ta frustracja leży u podstaw nienawiści do demonizowanego dr Lutra.
    W niechęci do niego autor, pomijając okoliczności i zasługi, postawił mgliste zarzuty np „pomylił politykę z władzą, utożsamił też władzę i suwerenność”.

    Lecz dobrze, że nie zniżył się do podanych tu niedawno opinii gojówkowiczów, jakoby Luter powiesił się – z głową zarzyganą między udami bratanicy.

    Prof. Danilo Castellano to może i jest światowej sławy katolicki myśliciel, profesor zwyczajny filozofii prawa i polityki.

    Ale z obiektywizmu PAŁA !

  14. Marucha said

    Re 13:
    Ależ Pan gówienek nawrzucał do swej wypowiedzi…
    Powinienem tego nie wpuścić na forum, ale zostawiam innym gajówkowiczom rozszarpanie Pańskiego wpisu na strzępy.

  15. Greg said

    Peryskop ,,rura” czy widzi coś poza horyzont?

  16. Peryskop said

    Re 14

    Dzięki za odwagę.

    Jak Pan już wie, jestem odporny i na „gówienka”, jak i na „rozszarpywanie mych wpisów na strzępy”.

    Bo kto się czubi, ten podobno w istocie się lubi.
    I korzysta do korekty błędnych poglądów, jak tu :

    #224 Marucha said 2016-12-14 (środa)
    Re 222:
    „Odpowiadanie przemocą” sugeruje zło, nienawiść…
    A chodzi przecież o odpłacenie pięknym za nadobne. O obronę siebie i swych bliskich. O nie pozwolenie, aby ktoś po mnie deptał.
    Przez tysiąclecia „odpowiadanie przemocą” na przemoc było czymś zupełnie naturalnym, nie podlegającym wręcz dyskusji. Ba, było nawet obowiązkiem!
    Dopiero w naszych czasach można wystrzelać setkę ludzi i dostać za to 25 lat więzienia.

    https://marucha.wordpress.com/2016/12/11/wolne-tematy-109-2016/#comment-637375

    #226 Boydar said 2016-12-14 (środa)
    Tak, gdyby nie owa „przemoc”, zło rozlałoby się szerzej. Prawdę mówiąc, „przemoc” była bardzo adekwatna do sytuacji. Nie było też sadyzmu, a w każdym razie nie sensu stricto.
    Dokładnie. Reakcja były współmierna do akcji. Zgodna z naturalnym poczuciem sprawiedliwości, które UNY starają się u nas wykorzenić.
    Admin

    A jeszcze przed miesiącem oberwałem tu srogą reprymendę za te oczywiste oczywistości :

    https://marucha.wordpress.com/2016/11/07/na-granicy-anihilacji-spoleczenstwo-iii-rp/#comment-628007

    #51 Peryskop said 2016-11-09 (środa)
    Re #50
    oraz #1 i dalej – aż do dziś (:
    Zasada nadstawianie drugiego policzka ma głęboki sens, lecz TYLKO w środowisku ludzi o przystających mentalnościach.
    Natomiast w realu okazała się fiaskiem, i jedną z przyczyn upadku Kościoła, bo sadyści czyhają na masochistów – zwłaszcza tych naiwnych. A gdy ich brak, to puszczają w obieg haggadę operacyjną.
    Dobitnym przykładem, że tak jest, są porażające skutki tzw „dialogu”, z cierpliwym nadstawianiem drugich i trzecich policzków przez uczciwych i pobożnych chrześcijan na ciosy wrogów idei chrześcijańskiej – jawnych lub ukrytych, którzy cynicznie wykorzystują tę miękkość naszych reakcji.
    A jednym ze źródeł takiej patogennej sytuacji jest asymetria w relacjach bliźni-bliźni.
    Wynika ona ze sprytnego fortelu starozakonnych, którzy podsunęli nam swój Dekalog z nakazami szanowania „bliźniego swego”, jego żony, zwierzęcia i każdej innej rzeczy, „która jego jest”, natomiast na swój wewnątrz-organizacyjny użytek wprowadzili pół-tajną talmudyczną instrukcję, kogo należy traktować jako „bliźniego swego”, a kogo jak zwyczajne bydło.
    W efekcie mamy typowy stan dwuznaczności Bożego Prawa.
    Bowiem goj ma nadstawiać drugie policzki KAŻDEMU, bo przecież jak uczy nas nasz katechizm, KAŻDY jest naszym BLIŹNIM.
    Natomiast talmudziści – jawni czy skryci, często wychrzczeni, a nawet konsekrowani do stopnia papieża włącznie ! – mogą i POWINNI traktować nas nie jak swych bliźnich, lecz jako BYDŁO –
    z ubojami rytualnymi włącznie…

    ===

    W #54 uzupełniłem.

  17. Peryskop said

    Re 15 Greg :
    Peryskop ,,rura” czy widzi coś poza horyzont?

    Oczywiście, że widzę.
    Przypodłogową, a tylko patrzyć jak zagada pozostałymi nickami lubelakami zgodnie z rozkładem jazdy :

    https://marucha.wordpress.com/2016/12/07/ue-i-usa-sa-gotowe-wprowadzic-sankcje-przeciwko-sojusznikom-asada/#comment-635782

Sorry, the comment form is closed at this time.