Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wielomski: Ruch Narodowy staje się narodowy? Garść refleksji po IV kongresie RN (10 XII 2016).

Posted by Marucha w dniu 2016-12-12 (poniedziałek)

Zapewne wielu Czytelników naszego portalu pamięta, że wielokrotnie krytykowałem Ruch Narodowy (dalej: RN). Moje zarzuty natury ideowej i programowej – problemu taktyki politycznej nie będę tutaj rozwijał, gdyż to osobny temat – sprowadzały się do dwóch podstawowych kwestii: polityki zagranicznej i stosunku do PiS.

Błędne założenia w tych dwóch sprawach uważałem zawsze za „protopseudosy”, czyli błędy wyjściowe i podstawowe tej formacji, powodujące, że nie można jej było zaliczać za rzeczywistą spuściznę Romana Dmowskiego. Tak jak Cat-Mackiewicz pisał, że zakładając OZON przy dźwiękach Pierwszej Brygady „cytowano wersety z Dmowskiego”, tak ja twierdziłem, że w RN przy dźwiękach Hymnu Młodych recytowano wersety z Piłsudskiego i Kaczyńskiego.

Byłem dziś na IV Kongresie RN w Warszawie (10 XII 2016) i z dużym zaskoczeniem dostrzegłem, że RN stara się odżegnać od intelektualnej zależności od dyskursu niepodległościowego i powoli wraca do myśli Dmowskiego.

1/ Pierwszą kwestią mojej niezgody była, nieznośna dla mnie, idea jagiellońska, federacji Międzymorza czy jakkolwiek inaczej koncepcję tę nazwiemy. Zawsze uważałem za gigantyczną utopię zebranie w jedną kupę wszystkich państw pomiędzy Rosją a Niemcami – od Szwecji po Grecję – a to z tego powodu, że państwa ta mają wspólne interesy wyłącznie w naszej polskiej wyobraźni.

Poza tym Międzymorze musiałoby się opierać na sojuszu polsko-ukraińskim, którego nigdy nie było, nie ma i zapewne jeszcze długo nie będzie. Wołyń nadal krwawi, a Ukrainie zawsze było bliżej do Berlina niż do Warszawy. Niestety, w publicystyce Ruchu Narodowego i osób z nim związanych długo królowała utopia Międzymorza, zaczerpnięta z tradycji piłsudczykowskiej, sanacyjnej, a obecnie z geopolityki pisowskiej. Była to dla mnie bariera nieakceptacji.

Dlatego pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że w rozdawanym dziś na IV Kongresie Ruchu Narodowego nowym programie partii znajdujemy odcięcie się od tej niezwykle szkodliwej politycznie utopii. Oto czytamy:

… mit Pierwszej Rzeczypospolitej (…). W polskim życiu publicznym wciąż pokutuje romantyczna, utopijna w dzisiejszych realiach, tęsknota za wielką, wielonarodową, federacyjną Rzecząpospolitą. Tęsknota biorąca najczęściej w nawias walkę interesów narodowych pomiędzy Polakami a Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami, która to walka stała się realnym faktem w XIX wieku, gdy narodziły się nowoczesne nacjonalizmy, kształtujące nowoczesne narody. Demokratyzm, polityzacja i unarodowienie wszystkich warstw społecznych zmieniły i zmieniają mapę polityczną naszej części kontynentu w sposób nieodwracalny. Miejsce wieloetnicznych monarchii zajęły konkurujące między sobą organizmy narodowe.
(…)
Z mitem jagiellońskim, przekładającym się współcześnie na wiarę w możliwość zbudowania federacji Europy Środkowej i Wschodniej, łączy się druga, szkodliwa tendencja, jaką jest uniwersalizm demokratyczny części polskich elit, będący zresztą pewnym echem XIX-wiecznego mesjanizmu. Ów uniwersalizm zakłada, że tak jak wieki temu Polacy nieśli na Wschód katolicyzm i cywilizację łacińską, tak dziś są niejako zobowiązani do krzewienia na tym kierunku wątpliwych zdobyczy i idei demokracji liberalnej.

Demokratyzacja Wschodu, rozumiana jako niesienie zestawu pojęć, urządzeń społecznych, obyczajów i rozwiązań prawnych ukształtowanych w XX wieku na Zachodzie, miałaby stać się nową, polską misją cywilizacyjną.
(…)
Ułuda politycznej reaktywacji mitu jagiellońskiego zakłada, że jesteśmy w stanie równoważyć nasze obiektywne słabości o charakterze gospodarczym, demograficznym, kulturowym, militarnym czy politycznym, poprzez budowę bloku państw zdolnego przeciwstawić się zarówno Niemcom, jak i Rosji. Utopijność wspomnianej wizji wynika z faktu, że na terenie tzw. międzymorza poszczególne państwa narodowe mają wzajemnie sprzeczne interesy i najczęściej orientują swoją politykę na silniejszych partnerów spoza tego grona. Polska zaś nie ma odpowiednio dużej siły gospodarczej, militarnej, politycznej i kulturowej, by zaoferować im „federacyjną” alternatywę.

Polską drogą do potęgi nie jest powtarzanie federacyjnego przykładu I Rzeczypospolitej – bowiem ten historyczny wzorzec powtórzony być po prostu nie może i koncentrowanie wysiłków naszego państwa wokół tak zarysowanej utopii nie przyniesie nic poza porażką i rozczarowaniem. Rojenia o rozległej terytorialnie federacji musimy zastąpić wizją zwartego, spójnego etnicznie, kulturowo i religijnie państwa, którego naród, poprzez dyscyplinę, pracowitość oraz wysoki poziom etyczny, buduje wielkość swojej Ojczyzny.

To jest próbka myślenia w kategoriach Romana Dmowskiego i tradycyjnej endecji, która znakomicie rozumiała, że siła Polski zależy od jej wewnętrznej spoistości, rozwoju miast i uprzemysłowienia, podczas gdy mity neo-jagiellońskie i rozmaite federacje Międzymorza wciągają nas w problemy państwa wielonarodowego, rozrywanego przez nacjonalizmy, państwa pozbawionego spoistości.

Co więcej, inkorporacja ziem wschodnich oznacza przyłączenie ziem ekonomicznie deficytowych, stanowiących obciążenie ekonomiczne dla ziem etnicznie polskich, a ekonomicznie lepiej rozwiniętych. Wskutek tego, zamiast budować huty i przemysł, będziemy budować drogi asfaltowe łączące wsie ukraińskie i białoruskie.

Dziś ziemie są tak samo zacofane i wymagają gigantycznych inwestycji. Federacje i tworzenie bloków z tymi państwami stanowiłoby wyłącznie obciążenie. Dość dodać, że PKB całej Ukrainy (włącznie z ziemiami należącymi do tego państwa wyłącznie wirtualnie) wynosi tyle, ile samego tylko Województwa Mazowieckiego.

Ukraina jest państwem upadłym, rozkradzionym przez oligarchów, w którym państwo jest tak samo wirtualne, jak jego granice. Również Grupa Wyszehradzka – co przyznano na Kongresie – nie działa, ponieważ interesy tworzące ją państw często bywają sprzeczne.

W tej sytuacji kierownictwo RN dojrzało do stanięcia oko w oko z prawdą empiryczną, że Międzymorze to idea błazeńska i odcięło się od niej całkowicie. W ten sposób tradycyjne endeckie myślenie o polityce międzynarodowej wygrało z utopią przyniesioną po 1989 roku do tradycji narodowej od naszego śmiertelnego wroga, jakim jest tradycja piłsudczykowska.

Wraz z odrzuceniem tej utopii przyszło inne spojrzenie na Rosję. Na kongresie RN Robert Winnicki – odrzucając (zresztą słusznie) czołobitność wobec Moskwy – wskazał, że Rosja jest normalnym podmiotem stosunków międzynarodowych, z którym Polska może wchodzić w układy i rozmowy, wtedy, gdy taki jest interes Państwa Polskiego. Można więc rzec, że Ukraina i Rosja zostały odczarowane. Ukraina straciła status naszej „kochanki” (bez wzajemności), a Rosja stała się potencjalną „partnerką” w politycznej rozgrywce.

2/ Depisyzacja Ruchu Narodowego. Drugim elementem pozytywnym dzisiejszego RN jest zrozumienie, że ugrupowanie to nie może stać się młodzieżówką partii Jarosława Kaczyńskiego, która będzie podnosić tematy pisowskie, radykalizując ich przesłanie. Pamiętam jeszcze czasy, gdy jeden z występujących dziś polityków RN powiedział mi (w rozmowie prywatnej, dlatego nie wskażę palcem), że jednym z jego największych autorytetów jest Bronisław Wildstein. W praktyce oznaczało to radykalizowanie pisowskich tematów: dekomunizacji, kultywowania Żołnierzy Wyklętych czy traktowania materiałów publikowanych przez IPN jako prawdy kanonicznej.

Zachwyty nad Międzymorzem także były do tego środowiska przyniesione z narracji pisowskiej. Nigdy nie ukrywałem swoich obaw, że RN może stać się rodzajem nieformalnej przybudówki, młodzieżówki PiS. Dla młodzieży sam Jarosław Kaczyński nigdy nie był atrakcyjny, ale mógł przyciągać młodych za pomocą formacji satelickich, ideologicznie całkowicie od niego uzależnionych.

Dzisiejsze wystąpienia na IV Kongresie RN pokazują, że kierownictwo tej partii już zrozumiało czym jest PiS. Odniosłem wrażenie, że pisowska polityka filobanderowska spowodowała to otrzeźwienie. RN jest dziś partią antybanderowską i sprzeciwiającą się przekształceniu Polski w „niezatapialny lotniskowiec” Stanów Zjednoczonych.

Afera wokół wiceministra Grey’a i polityka ministra Witolda Waszczykowskiego oduczyły polityków RN zapatrzenia w PiS, a Wildstein trwale przestał być dla nich autorytetem. Politycy RN zrozumieli, że PiS różni się od PO tylko werbalnie, hasłami kierowanymi do patriotycznego i katolickiego elektoratu, podczas gdy w rzeczywistości jest najzwyklej w świecie ekspozyturą interesów Waszyngtonu i międzynarodowej finansjery, wciągającą nas w wojnę o Ukrainę i rewolucję obyczajową („marksizm kulturowy”).

Oznacza to, że RN przestaje się samo postrzegać jako ugrupowanie pisoidalne, stojące na prawo od PiS, któremu PiS narzuca swoją narrację. Kierownictwo RN widzi, że narodowcy nie są na prawo od Kaczyńskiego, lecz stoją naprzeciwko niego, a konkretnie naprzeciwko konglomeratu wszystkich partii wywodzących się z tradycji solidarnościowo-okrągłostołowej. To olbrzymi postęp świadomościowy.

Przez lata patrzyłem i pisałem o RN krytycznie. Dziś piszę z zaciekawieniem i z pozytywnymi odczuciami. Ja się nie zmieniłem, to RN dojrzał i stanął przed szansą powrotu do racjonalnych założeń polityki Romana Dmowskiego.

Adam Wielomski
http://konserwatyzm.pl

Odpowiedzi: 25 to “Wielomski: Ruch Narodowy staje się narodowy? Garść refleksji po IV kongresie RN (10 XII 2016).”

  1. NICK said

    Gooowno z tego będzie.

    Dojrzeli. Odstąpili. Od Międzymorza co dawno we Gajówce krytykowaliśmy.

    „Ukraina jest państwem [upadłym]”. Tiaaa.

    „Wraz z odrzuceniem tej utopii przyszło inne spojrzenie na Rosję. Na kongresie RN Robert Winnicki – odrzucając (zresztą słusznie) czołobitność wobec Moskwy – wskazał, że Rosja jest normalnym podmiotem stosunków międzynarodowych, z którym Polska może wchodzić w układy i rozmowy, wtedy, gdy taki jest interes Państwa Polskiego.”
    Zawsze jest Naszym interesem żyć dobrze z Rosją.

    Zaznaczam, że czytałem co dziesiąte zdanie i więcej nie będę.
    Może inni?

  2. Antares said

    Autor mówiąc o zacofanych ziemiach wschodnich chyba nie miał na myśli Białorusi, która ma prawdziwie swój, a nie rozkradzony jak masz przemysł i finasanse i która ma dobrą infrastrukturę komunikacyjną.

  3. błysk said

    To dobrze,że RN zrywa z ideą jagiellońską i tzw. międzymorzem oraz orientacją propisowską.Brakuje jeszcze ustosunkowania się tego ugrupowania do Unii Europejskiej i dzisiejszego katolicyzmu. Może to z czasem także przyjdzie. Ile jednak osób zrzesza obecnie RN i czy ta grupa liczy się w polityce?

  4. Boydar said

    Najwyraźniej kahał przegłosował (de-mo-kra-tycznie !), że relacje z Rosja układać trzeba pod flagą RN.

    Ławrow się poszcza ze śmiechu.

  5. nikto nie je doma said

    nick: „Zaznaczam, że czytałem co dziesiąte zdanie i więcej nie będę”
    po co zatem się wypowiada?
    pana też trza czytać co dziesiąty wpis

    Wilelomski zaobserwował ciekawy zwrot w RN, oby realny, a nie markowany.

  6. NICK said

    Bo nie warto! (4). Możesz Pan czytać co chce, kogo chce i ile chce. Nic mi po tym.

    Mądrej głowie dość po słowie – zna Pan?

    Tyle w temacie. Czytania skrótowego i ze zrozumieniem.
    A jeśli mowa o „zaobserwował ciekawy zwrot w RN” to napisz Pan co w tym „zwrocie” istotnego.
    Autorsko!
    Wtedy się odniosę.
    Proszę zauważyć, że odniosłem się:
    Akapity: 2,3 i 4 a Pan wodę leje.

  7. nikto nie je doma said

    „A jeśli mowa o „zaobserwował ciekawy zwrot w RN” to napisz Pan co w tym „zwrocie” istotnego.
    Autorsko!”

    Po co z Panem dyskutować, skoro nie przeczytał artykułu.
    Wielomski odpowiedział na pytanie, więc proszę sobie doczytać. Więcej piłeczek nie będzie, szkoda mojego czasu.

  8. GonDar said

    Kiedys napisalem: najpierw PiS, pozniej Ruch Narodowy. No. Panie Boydar.
    Coz. Ilu jewrejow jest w Palestynie?
    Moze szekle nie smierdza:)

  9. Boydar said

    I cóż Was tak nagle zaniepokoiło, Gondar ? Narastający deficyt frajerów ? Trzeba było qurwa nie przeginać, jeszcze rok czy dwa byście jakoś pociągnęli. Łobaczewskiemu możecie na grób nasrać, ale Jego i tak będzie na wierzchu. A po Was ślad nie pozostanie.

  10. Wełna said

    Panie Nikto,

    po co żeś Pan tu przylazł, najpierw czepiasz się pana Nicka a pytany o konkrety odpowiadasz arogancko i nie na temat.
    Co takiego skłoniło spory ruch do nagłej zmiany polityki, czy to normalne, że nagle kilkadziesiąt osób, jak na komendę zmienia sposób myślenia.

  11. GonDar said

    Zaniepokojony nie jestem. Po raz pierwszy analiza mnie sie udala:). Jakby nie patrzec Pan katalizatorem byl. Madry gosc z Pana.
    A na marginesie. To Miedzymorze to taka Mitteleuropa.
    Zastanawial Pan sie kiedys czy zydzii z Palestyny wroca do Rosji czy wybiora inne miejsce zamieszkania?
    Jesli inne to znaczy, ze Rosja upada i bedzie tylko zapleczem surowcowym ale jesli wybiora Rosje to mamy Kondominium.
    I musze sie doksztalcic. Ktoz to ten Lobaczewski?

  12. Ola z Podola said

    Jak chamstwo wpada w szał i pieni się to znaczy że Prawda ich zamroczyła. Brawo dla Autora który zdrowo ocenił problem. Coś zbyt wielu pragnie „międzymorza”. Czy to aby nie zmiany klimatyczne na całej ziemi nie wyganiają eskimosów z ich stałych leży..? Czy nie jest to trzecie podejście do budowy państwa radzieckiego lub amerykanskiego?.Nic z tego dobrego dla nas nie będzie z wielu powodów. Kto pomyśli ten wie. Najpierw należy uratować nasze Państwo i naszą Ojczyznę.
    Nie ma czegoś takiego jak naród radziecki lub naród amerykański.Z mieszanek powstają getta i rewolucje.Musimy odbudować personalizm, suwerenność,moralnoiść czyli wiarę na poważnie i patriotyzm bez skompromitowanego nacjonalizmu. Czytać Feliksa Konecznego.

  13. nikto nie je doma said

    Panie Wełna. Zaznaczyłem w pierwszym wpisie, oby zwrot RN był realny, a nie miarkowany. Czy Pan nie rozumie, co napisałem?
    Uważa Pan, odwrót od piłsudczyzny, polityki jagiellońskiej za właściwy, czy nie?
    O tym pisał Wielomski. Uważam, że zwrócił uwagę na istotne sprawy. Pan nick nic istotnego nie napisał, oprócz tego, że pochwalił się, że nie przeczytał 90% tekstu.
    Po cholerę się Pan rzuca?

  14. nikto nie je doma said

    „czy to normalne, że nagle kilkadziesiąt osób, jak na komendę zmienia sposób myślenia.”

    Nienormalne jest trwanie przy koncepcji międzymorza.
    A jakie powody i sił skłoniły RN do zmiany myślenia, to czas pokaże.

  15. Boydar said

    Panie GonDar

    Nie wydaje mi się, żeby to była analiza, prędzej uwierzę w instynkt. Łobaczewskiego trudno mi Panu zareklamować, do pobrania w Gajówce – https://marucha.files.wordpress.com/2014/02/andrzej-lobaczewski-ponerologia-polityczna.pdf

  16. GonDar said

    Tak się domyślałem, że nie chodzi o matematyka Łobaczewskiego:). Instynkt? Podobno nie ma czegoś takiego. Kiedyś, ktoś, tutaj, powiedział, że tam gdzie „barwy narodowe” i interes tam żyd za kotary wygląda.

  17. Boydar said

    A pewien natychmiast święty powiedział, że kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm. W sumie prawdę powiedział, tylko trzeba to właściwie zinterpretować. I to Pańskie dokładnie tak samo; muchy lecą do mięsa, tylko co to ma wspólnego z mięsem ?

  18. Wełna said

    „A jeśli mowa o „zaobserwował ciekawy zwrot w RN” to napisz Pan co w tym „zwrocie” istotnego.
    Autorsko!” – Nick

    „A jakie powody i sił skłoniły RN do zmiany myślenia, to czas pokaże.” – Nikto

    Już Pan rozumie o co chodzi?

  19. NICK said

    Szkoda nafty, Panie Wełno.

  20. GonDar said

    Lubi Pan szczegóły. Bo Diabeł…
    Dlatego Pan tu jest.

  21. Moher49 said

    Ruch Narodowy nigdy nie był pro-pisowski ani pro-banderowski. Może coś się pożytecznego w końcu wykluje w tej Polsce.

  22. Boydar said

    Nie jestem pewien czy zdaje Pan sobie sprawę, ile odcieni w języku polskim ma słowo ‚dlatego’ …

  23. GonDar said

    Jeden z nich odnosi się do Pana wg mnie.

  24. Swarożyc said

    Ruch Narodowy nigdy nie był pro-pisowski ani pro-banderowski. Może coś się pożytecznego w końcu wykluje w tej Polsce.
    —————————————————————–
    Tylko najpierw należałoby go oczyścić z „pluskiew”… co jest zadaniem dla wszystkich ruchów narodowych w Europie…

  25. Moher49 said

    @24,
    Krety są w każdej organizacji, we wszystkich rządach świata. Musimy się pilnować. Nie jest łatwo ocenić kto jest kto. Wszystkie partie ‚prawicowe” w Polsce i NSZZ Solidarność, modliły się, wyznawały patriotyzm, do czasu oż zdobyły władzę. Potem się okazywało komu służą.

Sorry, the comment form is closed at this time.