Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bohdan Smoleń: Pierwszego polskiego standupera wspominają znani kabareciarze

Posted by Marucha w dniu 2016-12-16 (piątek)

Popularny artysta kabaretowy zmarł w czwartek rano. Miał 69 lat. Aktor od kilku lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Zapamiętany zostanie głównie za sprawą występów w kultowym kabarecie TEY. Jego sceniczne alter ego Pani Pelagia zapisało się na stałe na kartach historii polskiej rozrywki.

W rozmowie z Wirtualną Polską Smolenia wspomina Marcin Daniec.

Uwielbiał kontakt z publicznością, mimo to, w towarzystwie często był zamknięty. Choć rozśmieszał innych do łez, sam nigdy nie śmiał się ze swoich dowcipów. – Nie lubię śmiać się z własnych żartów. To jest tragedia, gdy ktoś to robi – mówił w jednym z wywiadów.

Nie skończył szkoły teatralnej, nie pobierał żadnych dodatkowych lekcji aktorstwa. Był, jak Himilsbach, absolutnym naturszczykiem, który z wrodzoną błyskotliwością komentował szarą rzeczywistość PRL-u oraz w późniejszym czasie nasze narodowe przywary.

Warto dodać, że Smoleń miał ogromne serce do zwierząt. Tak samo mocno kochał ludzi. Kabareciarz był dyplomowanym zootechnikiem. W 1975 roku ukończył studia na Akademii Rolniczej w Krakowie.

– Boguś prywatnie był bardzo dobrym człowiekiem i uwielbiał pomagać innym. Proszę pamiętać, że jeśli kończy się zootechnikę i zdobywa wszystkie laury na scenie, to później jeszcze z miłości do zwierząt można pomagać również dzieciom. To coś fantastycznego – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Marcin Daniec.

Kabareciarz i przyjaciel Smolenia dodał, że najgorszą rzeczą, jaka spotkała pana Bohdana, była utrata głosu – Paradoks losu polega na tym, że Boguś pod koniec życia w ogóle nie mógł mówić. To było coś niewyobrażalnie przykrego.

W lutym tego roku wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński przyznał Smoleniowi nagrodę specjalną „w uznaniu nieocenionych zasług dla kultury polskiej, zwłaszcza sztuki kabaretowej”. Wręczono ją podczas koncertu w warszawskim Teatrze Kamienica, z którego dochód był przeznaczony na terapię artysty.

Zdaniem wielu artystów Smoleń posiadał doskonałą „vis comicę”. Niski, drobny i dogryzający temu dużemu – tak większość z nas zapamięta tego wyjątkowego człowieka. W okresie PRL-u określenie standuper było nieznane. Jednak niewątpliwie dzięki umiejętności wymyślania na poczekaniu ripost i częstemu improwizowaniu, możemy dziś go tak nazwać.

– Boguś dzięki swoim genialnym monologom i skeczom był absolutnym standuperem. Ale on nie przeklinał, dlatego współczesna młodzież na pewno by go tak nie nazwała. Wypowiadane na festiwalu w Opolu jego słynne „cicho być”, „świnia ten Regan, taką gospodarkę rozłożyć, nie będę na niego głosował” przeszły już do historii polskiego kabaretu – powiedział WP Marcin Daniec.

Największą popularność Smoleniowi przyniosły występy w duecie z Zenonem Laskowikiem. Kabaret TEY przez wielu jest uważany za najważniejszy w historii polskiej rozrywki. Będziemy musieli długo czekać na drugi taki duet. To tam Smoleń, przebierając się za kobietę, wykreował postać m.in. Pani Pelagii. Jak śmieje się Daniec – był on pierwszym gender w naszym kraju.

– Proszę powiedzieć młodym, że wujek Smoleń był pierwszym genderem w Polsce, wymyślając swoją Pelagię, a dopiero 15 lat później pojawiła się Mariolka (red. skecz „Kabaretu Paranienormalni”) – powiedział Marcin Daniec WP.

Smoleń pojawiał się w kilku filmach, m.in. w „Kochankach mojej mamy” Radosława Piwowarskiego, wcielił się tam w pana Stasia i zagrał razem Krystyną Jandą. Jednak największą popularność przyniosła mu rola szyderczego listonosza pana Edzia w serialu „Świat według Kiepskich”.

Pod koniec lat 80-tych przeżył ogromną tragedię. W ciągu zaledwie roku stracił żonę i jednego z synów. Po tym dramacie zrezygnował z występów i zajął się pomocą innym. Założył i prowadził Fundację Stworzenia Pana Smolenia, zajmującą się hipoterapią dla osób niepełnosprawnych.

Od kilku lat chorował. Ostatnimi czasy aktor był sparaliżowany i potrzebował terapii neurologopedycznej. W pomoc artyście zaangażowało się bardzo wiele osób, wśród nich był Emilian Kamiński, Marcin Daniec i wiele innych osób, które chciały wesprzeć Smolenia.

– W Krakowie zrobiliśmy dla niego koncert. Dla Bogusia przyszli wybitni artyści: Sikorowski, Turnau, Piasecki, Marta Bizoń i zagraliśmy koncert charytatywny, na którym licytowaliśmy m.in. rakietę Radwańskiej, koszulkę Lewandowskiego. W sumie uzbieraliśmy ponad 100 tysięcy złotych i całą sumę przesłaliśmy na leczenie Bogusia. On oglądał fragmenty tego koncertu i pani z fundacji powiedziała, że zakręciła się mu w oku taka duża, męska łza. W Fundacji kochali go wszyscy jak swojego guru – powiedział Daniec w rozmowie z WP.

– To chyba jakiś głupi żart, że Bogusia nie ma z nami, a głupich żartów on nigdy nie robił. Może gdzieś tam wypali tę swoją paczkę papierosów i wróci z powrotem – dodał na koniec Daniec.

[W oryginale więcej zdjęć – admin]

http://film.wp.pl

Dziś wystarczy, że kabareciarz powie brzydkie słowo na scenie, albo wspomni coś o klechach – i cała sala rechoce.
Admin

 

Odpowiedzi: 28 to “Bohdan Smoleń: Pierwszego polskiego standupera wspominają znani kabareciarze”

  1. Z tym wywalonym jęzorem przypomina trochę Einsteina.

  2. NICK said

    Przemysławie.
    To nie pierwszy raz.
    Źle się Pan czuje?

  3. Kar said

    Dziś wystarczy, że kabareciarz powie brzydkie słowo na scenie, albo wspomni coś o klechach – i cała sala rechoce.
    Admin
    ——————–

    – trzeba przejsc kurs licencjacki zeby zalapac o co biega wspolczesnym „kabareciarzom”…….zalapali sie/skopiowali wiernie malpi – amerykanski humor..publice zawsze podpowiadaja kiedy, w ktorym miejscu nalezy sie smiac

  4. NC said

    „stan-dupera”?
    Coraz lepiej.

  5. Greg said

    Pan re1. czuje się dobrze jak ryba w wodzie!
    Pan re1. lubi po prostu PROWOKOWAĆ.

  6. Bodzio said

    ad 4 @NC
    Tak, ten anglosaski bełkot jest „zachwycający”.

  7. NC said

    Ad 6 @Bodzio:
    To współczesna wersja jidisz, czyli przedwojennego żargonu z Nalewek.

  8. Piskorz said

    i już nigdy nie usłyszymy, że produkujemy tam bombki takie różne, różniaste..!! PS I TYLKO ŻAL POZOSTAŁ…R.I.P.

  9. Marucha said

    Re 4, 6, 7:
    Co Panowie proponują lepszego, niż stand-uper?

    Re 8:
    Już właściwie nic nie produkujemy…

  10. Frau2 said

    Marucha się myli. Polska jest potęgą europejską (a może nawet i światową) w produkcji malin i drewnianych euro-palet.
    Ja jestem dumny z mojej ojczyzny, a Pan, Panie Marucha?

    A czy mam inne wyjście?
    Pękam z dumy, żeśmy potęgą w produkcji skomplikowanych konstrukcji drewnianych, zwanych paletami.
    Admin

  11. RomanK said

    a9…prosze ulecialo mi a przeciesz sw.p Bogdan Smolen nie tylko ze wiedzial , ale i natychmiast powiedzial co sie stalo i czyja wina:
    swinia ten Reagan:-)))))

  12. RomanK said

    Zastanawiam sie i wydaje mi sie, ze nie byloby Bogdana Smolenia bez PRLu… Wlasnie istnienei PRLu powodowalo taki fenomen- jak Smolen i paru innych.Ktorzy nie dzieki niemu, ale raczej wbrew PRLowi zostalo ludzmi i pomagali innym byc i pozostawac ludzmi.
    Kiedy zycie stalo sie groteska..a otacajca rzeczywistosc absurdem -nagle wyglaszali sentencje zupelnie niby normalne…ale natychmiast w tym podwojnym kodfie wychwytywane przez zachowujacych zdrowy rozsadeki i leczacy urzedowy idiotyzm zdrowym smiechem. NIkt przeciez nie powiedzial, ze w klacie wwszystkie malpy musza byc smutne:-000

  13. Bodzio said

    ad 9 @Marucha
    Dla mnie ś.p. Bohdan Smoleń był po prostu artystą.
    Jak „środowisko” potrzebuje dzielić artystów na rasy i gatunki to proszę bardzo. Niech tylko bierze za wzór raczej twórców polskiej terminologii samochodowej alias automobilowej sprzed wojny, a nie ściąga „na żywca” slang czarnuchów z Brooklynu.

    ——
    Wszystko pięknie… ale jakie słowo zastępcze Pan proponuje?
    Admin

  14. Bodzio said

    Niczego nie proponuję, bo:
    – ani nie mam takiej potrzeby ani dość bezczelności, żeby narzucać ludziom nowe słowo, którego w dodatku tak naprawdę wcale nie potrzebują,
    – to „środowisko” jest podobno twórcze, więc niech tworzy a pozostali tę twórczość ocenią,
    – p. Bohdan Smoleń nie tylko wygłaszał monologi, czyli nie był żadnym tam „duperem” a już na pewno nie pierwszym w historii kabaretów w Polsce.

    ——
    No więc pogódźmy się z realiami i róbmy tak, jak inne nacje: w braku własnego słowa – zapożyczają obce.
    Polszczyzna jest pełna słów zapożyczonych.
    Admin

  15. Peryskop said

    stojnik, wystojnik, stajnik, stojant, stojer, smoleń

  16. Rafal C. said

    Wow! Panie gajowy!

  17. NC said

    Najpierw opis:
    „Stand-up comedy is a comic style in which a comedian performs in front of a live audience, usually speaking directly to them. The performer is commonly known as a comic, stand-up comic, stand-up comedian, or simply a stand-up. In stand-up comedy, the comedian usually recites a grouping of humorous stories, jokes and one-liners typically called a monologue, routine, or act.(…)
    n stand-up comedy, the feedback of the audience is instant and crucial for the comedian’s act. Audiences expect a stand-up comic to provide a steady stream of laughs, and a performer is always under pressure to deliver.”

    Czyli komediant wygłaszający monolog.

  18. Rafal C. said

    Mozna krocej: Satyryk. Zwykle stoi przed publicznoscia z mikrofonem w rece==stad stand up.
    Uwazam ze pan Bogdan Smolen byl satyrykiem. Swietnym.

  19. Frau2 said

    No tak jak zwykle. Zaczyna się głupawa wymiana zdań na temat słów.

    Ad.12 Panie RomanK, Pan się zdecyduj dzięki PRL’owi czy wbrew PRL’owi.

    Ad.17 Panie Rafał C. satyryk to chyba coś innego. To chyba człowiek który pisze teksty. Czasami się zdarza, że ten co pisze teksty sam je wykonuje – ale nie zawsze.
    Nie wiem czy B.Smoleń sam pisał sobie tekst czy pisał kto inny.
    Dla mnie był kabareciarzem i tyle. Okres świetności to oczywiście TEY. Potem już było gorzej. Świat Według Kiepskich to schyłek.
    Ale zdaje się taki jest los kabareciarzy. Są jak motyle. Ulotne.
    Laskowik, Fedororowicz też jakoś pobledli. Są swoją własną parodią.
    Słabo śmieszą, bardziej żenują. .

    Co do ‚stand-up’, bo ja wiem, słowo jak słowo. Może się podobać, a może nie.
    Zwrócę się to tzw. obrońów czystości polskiej mowy. Jakoś słowo ‚stringi’ przyjeliście bez bólu, co? A przeca to zwykły sznurek w dupie.
    A słowo jouystick, interface….. itd. nawet mi się nie chce wymieniać.
    Próba znalezienia (na siłę) polskich zamienników na ogól kończą się karykaturalnie.
    Kiedyś miałem okazję przeglądać książczynę niejakiego Bieleckiego (wykładowca polsko-japońskiej szkoly informatyki w Warszawie). Książka dotyczyła jakiegoś programu do składu komputerowego. Mam na myśłi skład książek do druku (to dla tępaków).
    Otóz Pan Bielecki (a to ci idiota) proponował aby słowo ‚click’ (po naszemu ‚kliknięcie’ ) zamienić na ‚mlask’.
    A więc ‚double click’ to ‚dwumlask’ .
    I na tym kończę.
    Zagorzali i niedorozwinięci obrońcy języka polskiego możecie mnie ‚mlasnąc’ – wiecie gdzie.
    Co wam serdecznie rekomenduję i zalecam.

  20. Isia said

    … (17) Panie Rafale …

    … ma Pan rację, to angielskie słowo (stand-up) jest nam zupełnie w polskiej mowie niepotrzebne i do tego (sam ten wyraz) niemające nic wspólnego z aktorstwem …

    … od siebie dodam inne jeszcze określenia, np. prześmiewca, humorysta, kpiarz, kpinkarz, facecjonista, kalamburzysta, karykaturzysta, paszkwilant, pamflecista, szyderca, dowcipniś, kawalarz, figlarz, żartowniś, wesołek, zbytnik, jajarz (u mnie na studiach mówiło się jajcarz), parodysta, komik, rozśmieszacz etc. … po prostu aktor kabaretowy czyli kabareciarz …

    … choć śp. Pan Bohdan Smoleń był artystą kabaretowym (także filmowym) … wygłaszał swoje kwestie z powagą, przy tym bawił nas, rozśmieszał do łez, wzruszał, wzbudzając wielką sympatię u widzów … Jego występy kabaretowe stały się legendarne już za życia …

  21. RomanK said

    NIc w tym zlego, ze artysci nasladuja jedni drugich.
    Stand -up..powstal- jak zawsze spontanicznie i bez zadnych przygotown, jest charakterystyczny do warunkow amerykanskich i charakteru amerykansich barow ,w ktorych schodza sie sami znajomi i ktorym sluzy jako salon.do mieszkania ida tylo spac…wstaja gonia do robnoty i z roboty wracaja dfo baru:-))
    \Wlasnei w takich barach podchmieleni faceci wstawali i wyglaszali swoje mowy do calego baru…ktorzy to komentowali,,prowadzili dialog i albo sie smiali, albo prali jesli wczesneij przemowca nie przewrocil sie nie usnal.
    POlegalo to na tym ze np jak zaczal gadac cos smiesznego..kolesie go poganiali..Stand up..Jhonny stand up… wstan…i wszyscy zaczynali go sluchac kiedy wstal..potem zaczeli wychodzic na male podioum jakie w takich barach taqwernach bylo dla pianisty czy muzyka jakich zapraszano….i doszlo do tego ze wylonil sie nowy stryl comedii…i comikow..najlepsi wlasnei wyrosli w tych barach ..jak niezapomniany
    George Carlin

    A tu najbardzie orygonalny Bill ENvall z Dallas i Jeff Foxworthy z Fort Worth…

  22. RomanK said

    I wlasnie, jak widac Ron White stale ze szklaneczka whiskey w rece…i przewaznie juz na dobrym cyku:-)))) dokladnei tak jak zawsze w barach..czy w slynnej Gaststube Hanza Mullera, kolo jego wytworni kielbas na Southwell…gdzie ludzie plakali ze smiechu- jak improwizowal…

  23. Marucha said

    Niestety, żadna z propozycji (których mnóstwo rzuciła p. Isia) nie oddaje dobrze znaczenia „stand-up comic” albo „stand-up comedian”.

  24. Isia said

    … Panie Gospodarzu …

    … Pan Roman doskonale przybliżył nam historię powstania tzw. „stand-up comic”, słusznie podkreślając, że wiąże się to z amerykańską tradycją spędzania wolnego czasu (po pracy) w barach …

    … taki „stand-up comic” to, po prostu, zwykły zabawiacz (rozbawiacz, rozśmieszcz, umilacz czasu)) gości, a takich zabawiaczy, w starej polskiej tradycji biesiadnej, nie brakuje … najczęściej nazywa się ich gawędziarzami … inaczej bajarzami, bajami … podpowiem też jeszcze i takie słowa jak: ględa, pleciuga, gaduła, klepak, opowiadacz, anegdociarz, klituś-bajduś etc. … myślę, że inni Gajówkowicze też mogliby dorzucić parę słów … więc, moim skromnym zdaniem, nie ma potrzeby wprowadzać (i zaśmiecać) do naszego pięknego, królewskiego języka obcego słowa, gdy mamy własne, korzystajmy z bogactwa mowy ojczystej …

    Pani Isiu…
    Niezgoda. To nie ten odcień znaczeniowy.
    Admin

  25. Isia said

    … (24) … oczywiście, rozśmieszacz …

  26. RomanK said

    I dodajac do wspomnien o Smoleniu, ktorego pamietam Spod Budy..
    charakterystyczne dla niego bylo nieuzywanie wulgryzmow i szczegoleny sposob uzywania populizmow…populizmy to on jaks pokrywal slina i wypluwal, jakby pokryte polewa:-))) I to byl bardzo inteligentny czlowiek..jak kazdy comediant zreszta..bo tym sie rozni comediant od glupka..Dokladnei jak kabaret TEJ od kabaretu niepokoju intelektulnego:-)))
    Jedno jest ciekawe i dla mnei zastanawiajace ..on ktory umial przemknac jak blyslawica pomiedzy dziurami ciemnoty i cenzury PRLu…nigdy nie odwazyl sie zaatakowac tego co nastapilo potem,,nie zaatakowal nigdy Przewalu Magdalenskiego, nigdy nie zaatakowal , rzadow i ugrupowan PostMagdalenskich..zadnych….
    Zreszta nei tylko on..wielu innych dokladnei tak samo….
    KOmuny sie nie bal….TEGO w co sie przepoczwarzyli… tak…. odsunal sie i zamknal… Nie znam blizej okolicznosci smierci jego bliskich…

  27. Bodzio said

    Polszczyzna jest pełna słów zapożyczonych.
    Admin

    Nie tylko polszczyzna, chyba każdy współczesny język. O przyjęciu obcego słowa decyduje ogół posługujących się tym językiem. Osobiście nie widzę przyszłości w języku polskim przed „standuperem”, może poza branżowym slangiem.

    ad 19 @Frau2
    Jakoś słowo ‚stringi’ przyjeliście bez bólu, co?
    Tutaj mamy do czynienia ze zgodnością wyższego rzędu, zarówno słowo jak i nazwany przedmiot – są do dupy.
    Góralska definicja stringów brzmi: „nici w rzyci”.

    Próba znalezienia (na siłę) polskich zamienników na ogól kończą się karykaturalnie.
    Kończą się różnie – jak wszystkie ludzkie przedsięwzięcia. Nie przypominam sobie narzucania „na siłę”, tj. przez jakąś władzę, terminologii komputerowej. Nieżyjący już prof. Bielecki zaproponował kiedyś „mlask”, nie przyjęło się i po sprawie. Tak na marginesie, profesor nie miał (moim zdaniem) dobrego wyczucia języka polskiego. Kto nie wierzy, ten niech ktoś spróbuje nauczyć się programowania w języku C z jego książki wydanej w 1987 r.

  28. Isia said

    … (24) Panie Adminie …

    … czy ta niezgoda dotyczy treści tego zabawiania, czy może chodzi o to wstawanie w nazwie ? …
    … ten „stand-up comic” to wprawdzie amerykańska tradycja, nie polska, ale, w mojej ocenie, powód występu (tj. monologowania, gawędzenia), w gruncie rzeczy, jest ten sam, chodzi o zabawienie (rozśmieszenie etc.) obecnych … zresztą, poziom komizmu (językowego) u takiego opowiadacza może być różny a poruszana tematyka szeroka … toteż nazwy, np. gawędziarz (mówi ze swadą) czy pleciuga (plecie trzy po trzy) mają swoje uzasadnienie … nasze słowa, odnoszące się do polskiej tradycji, są bardzo precyzyjne i opisują rozmaitość zachowań takiego gadacza, co podśmiechujki sobie robi (inaczej np. podrwiwacza etc.) …

Sorry, the comment form is closed at this time.