Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Powstanie Wielkopolskie jest niedoceniane i niesłusznie uznane za regionalne

Posted by Marucha w dniu 2016-12-27 (wtorek)

Gen. Józef Dowbor-Muśnicki. Źródło: NAC

Gen. Józef Dowbor-Muśnicki. Źródło: NAC

Przed powstaniem wielkopolskim sprawa przynależności państwowej Wielkopolski nie była w żaden sposób przesądzona. Czym jednak byłaby Polska bez Wielkopolski i Poznania? Trudno to sobie wyobrazić – mówi dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości Tomasz Łęcki.

98 lat temu, 27 grudnia 1918 r., wybuchło powstanie wielkopolskie – jedyna tak duża udana insurekcja w naszej historii, która doprowadziła do wyzwolenia spod władzy niemieckiej niemal całą Wielkopolskę.

PAP: Czy powstanie wielkopolskie jest niedoceniane w polskiej pamięci historycznej i uważane za wydarzenie regionalne, a nie zryw narodowy?

Tomasz Łęcki: Niestety jest niedoceniane. Powstanie wielkopolskie nie było powstaniem regionalnym. Należy pamiętać, że Niemcy jesienią 1918 r. nie były państwem militarnie pokonanym. Ich armia nie została rozbita. Ich przegrana na Zachodzie wynikała z rewolucji politycznej. Dlatego już wiosną 1919 r. były gotowe do prowadzenia wojny w obronie swoich dotychczasowych wschodnich granic. Przed powstaniem wielkopolskim sprawa przynależności państwowej Wielkopolski nie była w żaden sposób przesądzona. Czym jednak byłaby Polska bez Wielkopolski i Poznania? Trudno to sobie wyobrazić.

Wojsko wielkopolskie było świetnie zorganizowane i potrafiło wziąć udział nie tylko w walkach z Niemcami, ale również w walkach o Lwów i zasiliło polskie szeregi znakomicie funkcjonującymi i uzbrojonymi oddziałami w wojnie z bolszewikami. Zdobyte na podpoznańskiej Ławicy niemieckie samoloty stanowiły zaczątek polskiego lotnictwa, które odegrało w tej wojnie ogromną rolę. Rola powstania i powstańców w historii Polski jest więc ogromna.

PAP: Wielkopolanie są uważani za doskonale zorganizowanych i zdyscyplinowanych. Czy te cechy zadecydowały o sukcesie powstania?

Tomasz Łęcki: Należy wiedzieć, że Wielkopolska i cały zabór pruski różniły się pod wieloma względami od Królestwa Polskiego i Galicji. Nie występowały tu istotne napięcia społeczne. Dość wcześnie nastąpiło uwłaszczenie chłopów, co zapobiegało konfliktom między wsią a dworem, znanym głównie z Galicji. Ziemiaństwo uznało, że ma obowiązki wobec warstw niższych. Dwór był miejscem edukacji dla chłopów, patronatu i wsparcia w różnych sytuacjach.

W miastach Wielkopolski z Poznaniem na czele konieczne było prowadzenie ostrej konkurencji z gospodarczym żywiołem niemieckim. Paradoksalnie wzmacniało to wartość polskiego przemysłu i handlu. W obszarze kultury i edukacji, nacisk germanizacyjny powodował tworzenie się alternatywnej sfery nauczania i kultywowania polskiej kultury. Przykładem są tu między innymi koła śpiewacze.

To wszystko tworzyło wzajemnie uzupełniającą się mozaikę inicjatyw, którą dziś można określić jako społeczeństwo obywatelskie. Warto zwrócić uwagę, że na początku grudnia 1918 r. w Poznaniu zebrał się Polski Sejm Dzielnicowy. W ciągu zaledwie kilku dni udało się dokonać wyboru 1400 delegatów, którzy ze wszystkich stron ówczesnych Niemiec zjechali do stolicy Wielkopolski, aby przygotować się do połączenia z odrodzonym państwem polskim. Nie była to czcza manifestacja, ale regularne trzydniowe obrady. To przykład wielkopolskiej organizacji, bez której powstanie nie zakończyłoby się pomyślnie.

PAP: Wielkie powstania XIX w. nie angażowały w wystarczającym wymiarze chłopów. Czy możemy powiedzieć, że powstanie wielkopolskie miało charakter ogólnospołeczny?

Tomasz Łęcki: Prusacy utrudniali kształtowanie się polskich elit. Na przykład w armii nie były dla Polaków dostępne stopnie oficerskie. Nie pozwalano na utworzenie uniwersytetu. Mimo to Wielkopolanie radzili sobie doskonale. W Powstaniu Wielkopolskim wystąpił problem najwyższej kadry dowódczej, który udało się rozwiązać poprzez przyjazd gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego. Siłą powstania była jednak kadra podoficerska i świetnie przygotowany żołnierz.

W tym kontekście warto powiedzieć, że rekruci do armii II Rzeszy pochodzili ze wszystkich warstw społecznych. Pamiętajmy, że część spośród nich w grudniu 1918 r. była dezerterami, którzy do rodzinnych domów na święta przyjeżdżali w mundurach, pełnym ekwipunku i z bronią.

Najkrwawsze walki powstania toczyły się poza Poznaniem, który oswobodzony został dość szybko i w wielu punktach bez jednego wystrzału. Tymczasem na północy, południu i zachodzie Wielkopolski odbywały się regularne walki. W tych regionach praktycznie nie było polskiej rodziny, z której mężczyźni nie poszliby do służby w oddziałach powstańczych. W tym sensie było to powstanie narodowe.

Warto też powiedzieć, że w Wielkopolsce był bardzo niski analfabetyzm. Paradoksalnie jest to zasługą nie tylko rodzinnego kształcenia, ale również dobrze zorganizowanego niemieckiego systemu oświatowego. Warstwy niższe były więc świadome i zdolne do opierania się germanizacji i utwierdzania w tradycji narodowej i katolickiej, zwalczanej przez Niemcy od czasów Bismarcka.

PAP: Czy politycy wielkopolscy zakładali, że powstanie będzie miało charakter wyzwoleńczy, czy raczej że będzie manifestacją jej przynależności do Polski? Jaki był faktyczny, zakładany przez nich cel powstania?

Tomasz Łęcki: Sprawa nie jest prosta. Tak jak w wypadku innych powstań wśród jego przywódców były „jastrzębie” i „gołębie”. Od początku 1918 r. widać wyraźnie, że szczególnie wśród młodszej generacji skupionej w harcerstwie i Towarzystwie Gimnastycznym Sokół oraz niedawno powołanej w zaborze niemieckim Polskiej Organizacji Wojskowej, trwają przygotowania do czynu zbrojnego, chociażby takie jak gromadzenie broni.

Z drugiej strony środowiska zachowawcze związane z Komitetem Narodowym Polskim, który przygotowywał się do zaprezentowania sprawy polskiej na powojennej konferencji pokojowej uważały, że nie warto wszczynać powstania przedwcześnie, ponieważ mogłoby to ułatwić działania propagandzie niemieckiej, mogącej przedstawić Polaków jako żywioł anarchizujący.

Musimy mieć więc świadomość, że 27 grudnia nie był dniem, w którym powstanie miało wybuchnąć zgodnie z przygotowywanymi planami. Planowane było na wiosnę 1919 r. Dziś możemy powiedzieć, że wielkim szczęściem jest, że wybuchło jednak w grudniu. Niemcy wówczas byli zaskoczeni, wiele formacji wojskowych stacjonowało poza Wielkopolską, poza tym trudy wojny i poczucie bezsensu dalszej walki w szeregach armii, podsycane nastrojami rewolucji ułatwiły pierwsze sukcesy powstańcom. Później sytuacja zaczęła się zmieniać na mniej korzystną dla Polaków.

Iskrą na proch był przyjazd Ignacego Jan Paderewskiego i jego entuzjastyczne powitanie przez polską ludność Poznania. Wywieszanie flag polskich i państw zachodnich wywołało gniew Niemców, którzy dopuszczali się ich profanacji między innymi podczas słynnego przemarszu przez miasto 6 Pułku Grenadierów.

Po godzinie 16 padły pierwsze strzały. Wydarzenia początkowo miały charakter spontaniczny, ale bardzo szybko Naczelna Rada Ludowa powołała głównodowodzącego, którym zostaje przybyły z Warszawy były oficer armii niemieckiej kapitan Stanisław Taczak. Co ciekawe, początkowo dowódca sił powstańczych nie przywdział munduru, aby nie ułatwiać Niemcom nazywania tych wydarzeń powstaniem.

W kolejnych dniach sytuacja zmieniła się. Generał Józef Dowbor-Muśnicki stworzył regularną armię, w której główną rolę pełnili byli podoficerowie i żołnierze armii niemieckiej. Liczyła ponad 70 tysięcy żołnierzy.

PAP: Jak w sytuacji konfliktu zbrojnego między Polską a Niemcami zachowują się państwa sprzymierzone?

Tomasz Łęcki: Sprawa polska była jedną z wielu, którymi przywódcy krajów zwycięskich musieli zająć się po wojnie. Nie była traktowana jako kluczowa. Bez wątpienia najważniejszym działaniem Ententy był rozejm w Trewirze, którego obowiązywanie rozciągnięto na front walk w Wielkopolsce. W jakimś sensie uratował powstanie, ponieważ gdyby nie zawieszenie broni Niemcy przeszliby do ofensywy.

Nawet jeśli wydaje nam się, że zaangażowanie Zachodu nie było wystarczające, to z pewnością było na tyle skuteczne, że powstrzymało przejęcie inicjatywy przez Niemców w momencie, gdy Polacy wyzwolili większą część Wielkopolski.

Mimo że powstanie w Wielkopolsce nie było wpisane w dyplomatyczną układankę konferencji wersalskiej to jednak dzięki zaangażowaniu Romana Dmowskiego i Komitetu Narodowego Polskiego oraz urok osobisty i talenty Ignacego Jana Paderewskiego przyczyniły się do potwierdzenia odbudowy państwa polskiego w szerszych granicach niż początkowo deklarowano.

PAP: Wymienił Pan dwie kluczowe dla powodzenia powstania postacie ówczesnego życia politycznego. Jednakże o zbyt małe zaangażowanie w sprawę powstania wielkopolskiego jest często oskarżany Józef Piłsudski. Czy są podstawy do takich twierdzeń?

Tomasz Łęcki: Faktem jest, że Piłsudski nie był w Wielkopolsce postacią tak szanowaną jak w Polsce centralnej i kresowej. Takie twierdzenia tylko częściowo są uzasadnione, a w znacznie większym stopniu wynika ze stereotypów. Należy pamiętać, że obóz socjalistyczny, z którego wywodził się Piłsudski był konkurencją wobec dysponującej w Wielkopolsce ogromnymi wpływami endecji.

Jednocześnie nie można stawiać Tymczasowemu Naczelnikowi Państwa zarzutu braku wsparcia dla powstania, skoro przysłał do Wielkopolski generała Józefa Dowbor-Muśnickiego wraz z grupą doświadczonych oficerów. Bez nich przejście od spontanicznych działań do zorganizowanych operacji, a co za tym idzie zwycięstwo powstania nie byłyby możliwe. Dowbor-Muśnicki był wybitnym oficerem. Oddzielną sprawą, niewpływającą na przebieg powstania jest jego skonfliktowanie z Piłsudskim.

Najważniejszym elementem koncepcji politycznych Piłsudskiego było zbudowanie federacyjnego porządku w Europie Środkowej, co powodowało, że Wielkopolanie mogli obawiać się o znaczenie ich dzielnicy w jego planach. Ponadto w opinii Piłsudskiego o granicach zachodnich miała zadecydować konferencja pokojowa, a nie walka zbrojna, tak jak na wschodzie.

W roku 1926 Wielkopolska nie poparła Piłsudskiego i pozostała wierna legalnemu prezydentowi i rządowi. Ten dystans wobec jego obozu, wywodzący się jeszcze z okresu odzyskiwania niepodległości i interpretacji tego procesu wówczas jeszcze się pogłębił. Opozycyjność Poznania i Wielkopolski w okresie rządów sanacji jeszcze utrwaliła te różnice na cały okres międzywojenny.

PAP: Warto przypomnieć, że weterani powstania wielkopolskiego znaleźli się na listach proskrypcyjnych przygotowanych przez Niemców.

Tomasz Łęcki: W Wielkopolsce w międzywojniu żyła spora mniejszość niemiecka. O większości z nich nie przypuszczano, że są gotowi do denuncjowania swoich sąsiadów. [Niezmienna polska naiwność… – admin] Kiedy Niemcy wkraczali do Wielkopolski wielu z nich wywieszało symbole III Rzeszy i dostarczało listy proskrypcyjne, na których znajdowali się głównie powstańcy wielkopolscy i działacze endecji.

Scenariusz był prawie wszędzie podobny. Ludzie ci byli aresztowani i rozstrzeliwani na placach i ulicach miast lub w lasach. Akcja Tannenberg mająca na celu przeprowadzenie eksterminacji polskich elit rozpoczęła się już pod koniec września 1939 r. Warto zwrócić uwagę, że w wielkopolskich dołach śmierci spoczywa więcej ofiar zbrodni niż w Katyniu.

W jednym z fortów Poznania – Forcie VII zorganizowano obóz koncentracyjny, w którym testowano metody eksterminacji przy użyciu gazów. W tym obozie mordowano również powstańców wielkopolskich. Dlatego to miejsce nazywano „obozem zemsty”. Niemcy doskonale pamiętali i „doceniali” zryw powstańczy i postanowili ukarać tych, którzy doprowadzili do dezintegracji ich państwa na wschodzie.

PAP: Za dwa lata przypada setna rocznica powstania wielkopolskiego. Jakie działania mające przypomnieć jego historię planuje prowadzone przez Pana Muzeum?

Tomasz Łęcki: Najważniejszym elementem tego planu jest budowa nowej siedziby Muzeum Powstania Wielkopolskiego. Obecnie jego ekspozycja mieści się na zaledwie 350 metrach kwadratowych. Dlatego inicjatywa budowy większej i nowoczesnej siedziby ma wsparcie władz samorządowych i Ministerstwa Kultury. Będzie można w niej zaprezentować unikatowe doświadczenie Powstania Wielkopolskiego. W 2018 r. będziemy dysponować dokumentacją budowy i projektem ekspozycji. Budowa będzie mogła rozpocząć się w 2019 r. Nie możemy zmarnować szansy przybliżenia i zrozumienia poprzez rocznicę zwycięskiego powstania wielkopolskiego tego wyjątkowego doświadczenia.

Nie czekając na rok 2018 przygotowujemy nową ekspozycję w dotychczasowej siedzibie Muzeum Powstania Wielkopolskiego, tak aby była ciekawa i nowoczesna. W Forcie VII przygotowujemy modernizację ekspozycji mającą pokazać nie tylko doświadczenie martyrologiczne, ale również historię Twierdzy Poznań. Planujemy również wydanie publikacji na temat fortyfikacji. Plany są więc ambitne i wierzę, że zakończą się sukcesem.

Rozmawiał Michał Szukała (PAP)
http://dzieje.pl/

Komentarzy 28 to “Powstanie Wielkopolskie jest niedoceniane i niesłusznie uznane za regionalne”

  1. Kazik said

    Piłsudski wysłał gen. Dowbora – Muśnickiego do Poznania w celu jego skompromitowania , i tu się pomylił nie doceniając Jego talentu wojskowego . Aby było śmieszniej polecił wystąpić w ubraniu cywilnym . Dowództwo zostało zorganizowane z zaufanych oficerów II Korpusu Polskiego w Rosji a podesłani z Warsiawki nielojalni panowie oddaleni . Brakujące etaty podoficerskie i oficerskie zapełniono żywiołem miejscowym , organizując odpowiednie szkoły , typując do nich zdolnych szeregowców i podoficerów . W ciszy swego gabinetu gen. opracował plan operacji zajęcia Gdańska , którego samozwańczy marszałek się przestraszył i polazł do Kijowa .

  2. anonim said

    Czy Zulus Kacza wybierze się na manifestację do Poznania? Czy jego pierwszy sekretarz odniesie się w tej sprawie?
    Takie tam pytania retoryczne…

  3. JerzyS said

    „Powstanie Wielkopolskie jest niedoceniane i niesłusznie uznane za regionalne” przez Elitę Mianowaną, a nie Elitę Rzeczywistą!

  4. veri said

    ad.2 @Anonim

    Niewatpliwie stosunek do Powstania Wielkopolskiego jest miara propolskich intencji ( zainstalowanych tu ) wladz … a jest, jak widac sola w oku !

  5. Zerohero said

    Należy pamiętać, że obóz socjalistyczny, z którego wywodził się Piłsudski był konkurencją wobec dysponującej w Wielkopolsce ogromnymi wpływami endecji.

    I to ma usprawiedliwiać Piłsudskiego? O tym mamy „pamiętać”?

    Jednocześnie nie można stawiać Tymczasowemu Naczelnikowi Państwa zarzutu braku wsparcia dla powstania, skoro przysłał do Wielkopolski generała

    Niesamowite wsparcie. Godne koleżki któremu przypisuje się zasługi w odbudowie Polski.

  6. Ziemie, z których pochodzę i na których mieszkam.
    Nie chcę żadnych Chazarów w Poznaniu! Przepiękne miasto, które obecnie jest non stop zażydzane, zresztą jak i inne piękne miasta w Polsce.
    Stąd różnica między obecnym stanem, a stanem z okresu międzywojnia jest kolosalna.
    Żyd Selman robił wszystko, by Wielkopolska utrzymała się przy Niemcach.

  7. MatkaPolka said

    Warto tu podkreślić haniebną role Piłsudskiego

    Piłsudski był agentem niemieckim i realizował politykę antypolską i proniemiecką

    Sabotował wszystkie powstania narodowe – w Wielkopolsce, na Śląsku i w obronie Lwowa

    Piłsudski był przeciwnikiem Powstania w Wielkopolsce twierdząc, że Wielkopolska należy do Niemiec i odmówił pomocy z kongresówki dla Powstańców Wielkopolskich

    Odmówił pomocy dla powstańców we Lwowie

    Sabotował Postania Śląskie

    Bohaterów Narodowych skrytobójczo Mordował (gen. Rozwadowski, gen. Zagórski, Wojciech Korfanty …)

    (fragmenty) „Dzieje Narodu Polskiego” – rozdział „Usunięcie zaborców i początki Niepodległości” prof. Michał Bobrzyński

    A tymczasem Poznańskie szykowało się do powstania. Istniały tam tajne polskie komitety polityczne, poufnemi nićmi (przez Szwajcarję) połączone z Komitetem Narodowym w Paryżu, oraz istniała narodowa kadra siły fizycznej: organizacja sokola. Sokoli polscy pod zaborem pruskim, po nierealnych pomysłach dywersyjnych na początku wojny, oraz po dłuższym okresie przymusowej, względnej bezczynności, od połowy lata 1918 roku prowadzili przygotowawcze prace i ćwiczenia związane z zamiarem urządzenia zbrojnego powstania. Pewien sanator, z którym o sprawie powstania wielkopolskiego dyskutowałem, odpowiedział mi, że to „bujda”, iż istniała jakaś tajna akcja Obozu Narodowego w Poznańskiem w czasie wojny.

    Uprzedzając ten sam zarzut u czytelnika, odsyłam go do licznych informacji u Seydy1 (Polska na przełomie dziejów) o działalności Ligi Narodowej w Wielkopolsce, która m.in. kierowała przygotowaniami powstańczemi w „Sokole”, o tajnym Komitecie Międzypartyjnym w Poznaniu i również tajnym „Komitecie Obywatelskim”, który się następnie ujawnił i zamienił na „Radę Ludową m. Poznania”.

    Jeśli idzie o drogi kontaktu tajnego ośrodka polskiego w Poznaniu z Komitetem Narodowym w Paryżu, wskażę na źródło niemieckie, oparte na danych dawnej niemieckiej policji poznańskiej, mianowicie na artykuł poświęcony najwybitniejszej z kurierek, cyrkulujących między Poznaniem i Szwajcarją późniejszej posłance, ś.p. Zofii Sokolnickiej, w berlińskim dzienniku „Germania” (Nr. 21 z dn. 25 stycznia 1931), podpisany inicjałem B. i zatytułowany: Die polnische Mata-Hari. Ein Spionage-kapitel aus dem Weltkrieg.

    Artykuł ten usiłuje określić akcję ś.p. Sokolnickiej i jej poznańskich mocodawców jako zwykłą aferę szpiegowską na rzecz koalicji; w toku opowiadania ujawnia jednak niedwuznacznie, że chodziło tylko o polityczny kontakt organizacji poznańskiej z polską Agencją Lozańską (zarzut policyjny: „soli im Dienste der Agence polonaise stehen”).
    Autor zachwyca się sprawnością polskiego aparatu organizacyjnego („wie ausgezeichne polnische Spionage war”) i zdaje sobie dobrze sprawę z tego, że ten aparat poznański był częścią ogólnego aparatu organizacyjnego, stworzonego przez polski Obóz Narodowy. (Sokolnicka: gehorte schon vor dem Kriege zum Lager Roman Dmowski).

    1. Władysław Seyda (1863-1939), jeden z organizatorów i przywódców Narodowej Demokracji; 1920-28 prezes Sądu Najwyższego; 1919-22 poseł na sejm. Przyp. H.P

    Gdy wybuchła w Niemczech rewolucja, organizacje narodowe polskie natychmiast pochwyciły okazję, by niespostrzeżenie ująć w zaborze pruskim jak najwięcej władzy w swoje ręce. Do potworzonych we wszystkich garnizonach niemieckich rewolucyjnych rad żołnierskich, wszelkimi drogami podostawali się Polacy i zręcznie posługując się hasłami rewolucyjnemi i socjalistycznemi, oraz unikając przedwczesnego ujawniania swych istotnych celów, zdobyli sobie w nich mocne stanowisko. W utworzonych oddziałach utrzymujących w kraju porządek, t.zw „strażach ludowych”, Polacy, (których główną kadrą byli sokoli), zdobyli sobie stanowczą przewagę.

    Rozmaitymi sposobami gromadzili Polacy zapasy broni, formowali coraz to nowe oddziały zbrojne, rzekomo służące sprawie rewolucji niemieckiej, a w istocie służące Polsce, obejmowali w swoje ręce coraz to nowe dziedziny władzy i obsadzali swoimi ludźmi coraz to nowe urzędy. Coraz to większą rolę zaczął odgrywać w Poznaniu tajny do niedawna, polski Komitet Obywatelski (dopasowany do nomenklatury rewolucyjnej przez przemianowanie na Radę Ludową m. Poznania) – coraz to bardziej odsuwane były w cień „rady żołnierskie”, w których zasiadała pewna liczba Niemców. Ewolucyjną drogą Poznańskie przechodziło stopniowo z rąk niemieckich w ręce polskie.

    Wreszcie – Berlin się spostrzegł. Zaczęły napływać do Wielkopolski nowe oddziały wojskowe, niezarażone duchem rewolucyjnym, złożone z rodowitych Niemów. O ile Kongresówkę Niemcy porzucili bez prób oporu, o tyle Poznańskiego, które zdążyli już zacząć uważać za część swojej ojczyzny, nie mieli najmniejszego zamiaru dać i gotowi byli zacięcie go bronić.

    Zbliżała się chwila rozstrzygającego starcia. Trzeba było przygotować się do walki.

    Delegacja działaczy poznańskich (Trąmpczyński, ks. Adamski) udała się do Warszawy, by się dowiedzieć od Piłsudskiego, czy można liczyć na jakąkolwiek pomoc z Kongresówki. Piłsudski oświadczył, że żadnej pomocy nie udzieli. (Nowa delegacja z Poznańskiego udała się do Piłsudskiego dn. 14 stycznia, z prośbą o pomoc dla zaczętego już powstania.

    Piłsudski odpowiedział: Nad Poznańskiem istnieje ciągle władza Niemiec. Tern postanowieniem (postanowienie rozejmu między koalicją a Niemcami, że kongres zdecyduje o losach Poznańskiego) Warszawa jest skrępowana.
    Patrz Pisma, mowy, rozkazy, t. V, str. 40. Jeśli chodzi o zasadnicze ustosunkowanie się Piłsudskiego do sprawy odzyskania Poznańskiego, scharakteryzował je najlepiej on sam w swojej mowie krakowskiej dn. 5 sierpnia 1922 r.: Braci Wielkopolan musiałem odrazu wykreślić ze swego rachunku.

    Dnia 28 grudnia 1918 roku wybuchło w Poznaniu powstanie. Dzisiaj szerzone są przy pomocy hałaśliwej reklamy najrozmaitsze legendy o roli POW w tej akcji. W istocie zaś POW wielkopolskie było organizacją słabiutką, a w dodatku w lwiej części złożoną z narodowców i tylko przez kilka osób, bez wiedzy reszty, skontaktowaną z Piłsudskim. Rola POW w Wielkopolsce była minimalna.

    Jeden z nielicznych (obok Wierzejewskiego, Palucha i bodaj nikogo poza tym) przywódców wielkopolskiego P.O.W. (właściwie P.O.W. Z.P., tj. P.O.W. Zaboru Pruskiego), stojących w kontakcie z P.O.W. w Królestwie, mianowicie Hulewicz, przyznaje, że całą organizację (P.O.W.Z.R, nawias Hulewicza) zaskoczyły zajścia 27 grudnia, (Bohdan Hulewicz, Powstanie wielkopolskie, przyczynek do dziejów przewrotu z listopada i grudnia 1918 roku, str. 25 cytuję za Seydą, II, 529),
    z czego wynika, że fałszem jest szerzona dziś legenda, iż P.O.W. zdobyło się na decyzję dania impulsu do wybucha powstania, na którą to decyzję „endecy” rzekomo zdobyć się nie umieli.

    Powstanie wybuchło wcześniej niż było zamierzone – wyłoniło się przypadkowo, z rozruchu ulicznego, który nastąpił w związku z przyjazdem Ignacego Paderewskiego do Poznania. Mimo jego przedwczesności, powstanie udało się wyśmienicie. Błyskawicznie zmobilizowały się wszystkie miejscowe organizacje bojowe polskie w sile 2000 ludzi – zdobyły szereg budynków państwowych, główną komendę policji, prochownię, zbrojownie i forty. Oddziały polskie szybko narastały, dzięki masowemu napływowi ochotnika. Mimo zaciętego oporu Niemców (walki trwały w bezpośredniej okolicy Poznania do początków stycznia), Polacy w krótkim czasie zapanowali nad położeniem. W ciągu kilku dni walki przerzuciły się na prowincję – po tygodniu wojska powstańcze miały już w swym ręku całą Wielkopolskę, aż po Noteć na północy, Zbąszyń na zachodzie i pas sięgający prawie po Wschowę, Leszno i Rawicz na południu.

    Wytworzyły się trzy fronty: północny, zachodni i południowy. Na frontach tych toczyły się przez szereg miesięcy regularne walki o wielkim natężeniu. Tak, jak powstanie wielkopolskie jest w dziejach narodu polskiego jedynym wielkim, zbrojnym powstaniem, które się udało, tak walki polsko-niemieckie, które się w jego wyniku wyłoniły, były jedyną w ostatnich czasach prawdziwą, regularną wojną Polski z Niemcami1.

    Zwłaszcza bitwy pod Szubinem, Łabiszynem, Żninem, Rynarzewem, Chodzieżą, Babimostem pozostaną w historji jako pamiętne karty. W ogniu tej wojny zdołała się naprędce, lecz skutecznie zorganizować silna, regularna armja powstańcza o ogromnej wartości. Armja ta zwycięsko odparła wszystkie ataki i zdołała własnemi siłami utrzymać zdobyty terytorialnie stan posiadania w długich walkach pozycyjnych, aż do końca września 1919 roku., tj. do chwili gdy odrębność tej armji została zniesiona wskutek zakończenia działań wojennych polsko-niemieckich.

    Armia ta rozważała nawet możliwość uderzenia na Pomorze, w kierunku na Bydgoszcz, Toruń, Gdańsk – co się jednak okazało niemożliwe z uwagi na wielkie masy wojsk niemieckich z Litwy i Białorusi, przesuwające się w drodze powrotnej do Niemiec przez polskie Pomorze. Było to tymbardziej niemożliwe, że nie można było liczyć na najmniejszą pomoc z Kongresówki, która byłaby nieodzowna dla akcji na obszarach tak geograficznie położonych jak Toruń i Gdańsk.

    Oddziałek piechoty z Włocławka, który po wybuchu powstania samorzutnie ruszył do Inowrocławia, został na zlecenie Piłsudskiego natychmiast cofnięty do Włocławka. Jedynie z Kalisza – za zezwoleniem gen. Szeptyckiego – udała się w Poznańskie garść ochotników. Tylko małą akcję partyzancką udało się na Pomorzu przeprowadzić. Również nie udało się wzniecić powstania na Śląsku – tym bardziej, że Kongresówka, która musiałaby tu geograficznie odegrać rolę bazy, nie okazała żadnej inicjatywy w tym kierunku.

    W chwili wybuchu powstania w Poznańskiem, kierunek polityki Piłsudskiego był już tak jasny, że kierownicy akcji wielkopolskiej nie czuli się w możności podporządkować się Piłsudskiemu. Bolejąc nad rozbiciem politycznym Polski – lecz z drugiej strony nie mogąc oddać Poznania pod wpływ warszawskiej anarchii i politycznej destrukcji, zmuszeni byli zorganizować się jako władza odrębna.
    Przez dłuższy czas Poznańskie było jakby odrębnym państewkiem, z własnym rządem podporządkowanym Komitetowi Narodowemu w Paryżu. Naczelną władzę w Poznańskiem sprawowała t.zw. Naczelna Rada Ludowa, ciało przedstawicielskie, złożone z członków różnych stronnictw i powstałe z wyborów. Taki jej skład, choć osłabiał nieco sprawność jej działania, dawał jej pozycję władzy niesamozwańczej, lecz będącej wyrazem woli ludności, co miało duże znaczenie z uwagi na rokowania kongresowe w Paryżu 1.

    A tymczasem Lwów krwawił się wciąż w walkach. Szczupła odsiecz, która nadeszła 20 listopada 1918 r., dopomogła obrońcom Lwowa do wyparcia wojsk ruskich poza obręb miasta, oraz umożliwiła nawiązanie nikłej łączności Lwowa z resztą Polski wzdłuż linji kolejowej do Przemyśla – ale była rzecz prosta, zbyt słaba, aby opór Rusinów całkowicie złamać. Cały pozostały obszar Małopolski Wschodniej znajdował się w dalszym ciągu w ręku ruskim, a Lwów, znajdujący się pod obstrzałem ruskich armat, wciąż był zagrożony ponownym najazdem.
    1. Można ułożyć potężny tom z propagandowej wojny obozu piłsudczykowskiego z Narodową Demokracją – tysięcy artykułów i setek książek. Był to istny festiwal kłamstw i pomówień ze strony zwycięskiej „sanacji”. Ton nadawli masoni. Oto przykład Wojciecha Stpiczyńskiego (1886-1936) – masona Wielkiej Loży Narodowej Polski (Zob.: L. Hass, s. 474), czołowego publicysty radykalnego skrzydła piłsudczyków, doradcy Rydza-Śmigłego. W 1930 wydal on broszurę: Młodzieży – ciebie bałamucą. Rzeczywiście – tytuł arcytrafny!
    Oto kilka cytatów z ostatnich stronic tego pszkwilu: W roku 1905 Piłsudski kieruje ruchem rewolucyjnym przeciwko caratowi (faktycznie – za cenę życia setek robotników polskich – H.R), a p. Dmowski stoi po drugiej stronie barykady (…). Po rewolucji Piłsudski pogrąża się w zawrotnej pracy organizowania „armii ludowej” (…) Dmowski w tym czasie prowadzi politykę niezaostrzania konfliktów z caratem (…). W 1914, 15 i 16-tym r. Piłsudski walczy na czele Legionów z Rosją i o ich silę moralną z Austrią i Niemcami. P. Dmowski wyrzeka się w Petersburgu imieniem narodu dążeń do niepodległości (…). W roku 1922 obóz p. Dmowskiego morduje prezydenta Rzeczypospolitej (…). Przyp. H.P.

  8. MatkaPolka said

    Zamiast komentarza –

  9. MatkaPolka said

    Wojciech Korfanty – niedoceniony szermierz polskiej sprawy niepodległościowej?

    http://historia.org.pl/2016/11/11/wojciech-korfanty-niedoceniony-szermierz-polskiej-sprawy-niepodleglosciowej

    W polskiej historiografii panuje twarde przekonanie, że kluczowymi postaciami w żmudnym procesie odzyskania przez Rzeczpospolitą niepodległości w listopadzie 1918 r. są przede wszystkim Józef Piłsudski i Roman Dmowski. Niekiedy do tego grona zalicza się także Ignacego Paderewskiego. Bardzo marginalnie wspomina się z kolei bogatą niepodległościową pracę Wojciecha Korfantego, sprowadzając jego zasługi wyłącznie do przyłączenia do Rzeczpospolitej części Górnego Śląska po krwawych śląskich powstaniach.
    (***)
    25 grudnia 1918 r. Korfanty powitał w Gdańsku Ignacego Paderewskiego, z którym pomimo zdecydowanego sprzeciwu Niemców udał się do Poznania żywiołowo przygotowującego się do zbrojnego wystąpienia przeciwko pruskiemu zaborcy. Dwa dni później sprowokowani przez Niemców mieszkańcy Wielkopolski chwycili za broń, a powstanie rozszerzyło się na obszar całej Wielkopolski. Dyplomatyczne talenty Korfantego uaktywniły się szczególnie podczas rokowań z Niemcami. Od pierwszych dni wielkopolskiej irredenty Korfanty prowadził wyszukaną grę z Niemcami, twardo broniąc terytorialnych zdobyczy powstańców. Jednocześnie w oczach Niemców i ententy jawił się jako osoba skłonna do natychmiastowego podpisania zawieszenia broni. Dodatkowo Korfanty położył podwaliny pod utworzenie armii wielkopolskiej, która wsławiła się nie tylko w czasie powstania wielkopolskiego, lecz także w walce z Ukraińcami i bolszewikami. Po sukcesie w Wielkopolsce Korfanty skupił się całkowicie na sprawach Górnego Śląska i urzeczywistnieniu swoich marzeń o tym, by Śląsk stał się perłą w koronie odrodzonej Rzeczpospolitej.

    Początki marginalizacji pozycji i podważanie niepodległościowych zasług Wojciecha Korfantego datuje się już na czasy II RP. Obóz sanacji i sam marszałek Piłsudski dostrzegali w Korfantym nieprzejednanego adwersarza i jego znaczne zasługi, które bezwzględnie należało umniejszyć, dla przyłączenia Wielkopolski oraz części Górnego Śląska do Polski. Stąd też pomysł z wykreowaniem swoistej przeciwwagi dla powstańczej legendy Korfantego w postaci Michała Grażyńskiego, którego nieudolna próba objęcia dowództwa nad III powstaniem śląskim została powstrzymana przez stanowczą kontrakcję Korfantego.

  10. MatkaPolka said

    Kto otruł Wojciecha Korfantego? -Złe wieści o Piłsudskim i piłsudczykach

    http://okres-prl.blog.onet.pl/2013/02/19/1714

    W 1938r na początku kwietnia Sejm przyjął jednogłośnie ustawę o ochronie imienia Józefa
    Piłsudskiego, Uwłaczanie jego pamięci zagrożono kara do pięciu lat więzienia..

    To dla tego ze strachu opisuje się na klęczkach jedynie dobrze o marszałku..

    Na Śląsku stoją dwa pomniki marszałka i Korfantego. Obaj byli za życia w złych stosunkach. Korfantego pomnik stoi za rogiem. Obecnie skazani sa na pomnikowe towarzystwo.

    Marszałek Piłsudski nie znosił ludzi, którzy by mu dorównywali lub przewyższali. Dlatego pomniejszono zasługi, tych co mieli zasługi dla wolnej Polski- Ignacego Paderewskiego Romana Dmowskiego i innych.

    Gdy w połowie listopada 1918r W. Korfanty przybył do Warszawy na rozmowy z Józefem Piłsudskim. Przyjmowany był entuzjastycznie z kwiatami pod nogi. Na jego wiece przychodziło tysiące ludzi. Taki konkurent nie mógł się cieszyć przychylnością i sympatia Piłsudskiego.

    Korfanty Ślązak zostaje uwięziony, następnie wygnany z Polski. Był jednym z czołowych organizatorów Powstań Śląskich.

    Marszałek zamiast pomagać powstańcom wolał wbijać słupy i wyzwalać Ukraińców. Korfanty często krytykował marszałka za brak pomocy powstańcom Śląskim.

    W 1926 roku zamach majowy.456 Zabitych ponad 1500 rannych. Wprowadzono dyktatorskie rządy.

    W 1930r pod osłona nocy aresztowano 84 byłych posłów i senatorów. Zamknięto ich w twierdzy Brzeskiej miedzy innymi Wincentego Witosa, Korfantego, Karola Popiela, Ciołkosza. Byli tam torturowani fizycznie i psychicznie. Taki areszt wydobywczo- prewencyjny w postaci sanacyjnego łagru.

    Wśród około 16 tysięcy osób, które przewinęły się przez obóz w Berezie Kartuskiej, znajdowali się działacze uważanych za nielegalne Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Komunistycznej Partii Polski (KPP), Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR), ale także ludzie związani ze Stronnictwem Ludowym (SL) i Polską Partią Socjalistyczną (PPS). Przetrzymywani tam byli m.in. Bolesław Piasecki oraz przez kilkanaście dni publicysta Stanisław Mackiewicz, który został tam osadzony za krytykę polityki zagranicznej państwa.

    Obóz funkcjonował do końca II Rzeczypospolitej w 1939, więźniowie zostali wypuszczeni przez Armię Czerwoną, którą traktowali jak zbawienie i dobrodziejstwo.

    Ten fragment przypominam jakie to dobrodziejstwa były w II RP – są one przemilczane w podręcznikach szkolnych mediach, a w zamian za to uwydatnia sie okres PRL jako straszny reżim. Lecz w PRL będę to mówił stale nie było nędzy, biedy, gruźlica nie dziesiątkowała cale rodziny, szybko uporano sie z nią po II wojnie światowej spadek po II RP.

    Jeszcze jedno Człowiek był PODMIOTEM a nie Przedmiotem jak jest obecnie.

    Przybywający, po wstępnych formalnościach, w czasie których obrzucano ich wyzwiskami, pobierano im odciski palców, kierowani byli do izby przejściowej na kwarantannę, która trwała 3 dni. Izba przejściowa była nieumeblowana, okna do połowy były zabite dyktą, a górne były otwarte, przez co w zimie panowała tam zawsze temperatura poniżej zera. Podłoga była betonowa. Przez cały dzień więźniowie musieli stać zwróceni twarzami do ściany. W nocy mogli położyć się bez przykrycia na betonowej podłodze, jednak co pół godziny policjant budził osadzonych, każąc im wstawać, stawać pod ścianą w szeregu, odliczać, biegać, padać, skakać. Po tym więźniowie mogli znowu położyć się na pół godziny. Jakiekolwiek uchybienie w postawie, które dowolnie oceniał policjant, powodowało natychmiastowe bicie pałką. Zresztą w izbie tej bito więźniów stale bez jakiegokolwiek powodu oraz masakrowano ich do krwi.

    Grupa ta ćwiczyła albo na sali służącej w lecie za pracownię betoniarską gdzie każde poruszenie podnosiło z podłogi tumany betonowego kurzu leżącego grubą warstwą do 5 cm i powodowało duże trudności w oddychaniu lub za rogiem bloku mieszkalnego, w miejscu, gdzie z ustępów wypływała uryna, rozlewając się w wielkie kałuże. W dniach odwilży ćwiczono tam czołganie się. Więźniowie musieli poruszać się biegiem. Nie wolno im było ze sobą rozmawiać. Policjanci zwracali się do nich per „sk.urwysynu”, „ku.rwa mać”, „świńskie ścierwo”. Palenie było zabronione.

    Osadzeni przebywali w obozie we własnych ubraniach, które bardzo szybko niszczyły się, i z braku możliwości prania i czyszczenia okropnie śmierdziały, powodując dodatkowy dyskomfort w postaci smrodu z przepocenia i niemycia.

    Rewizje w Polskim Łagrze.

    W nocy przeprowadzano tak zwane rewizje, w czasie których wszyscy więźniowie musieli się rozebrać do naga i przejść przez korytarz biegiem do jednej z sal. W czasie przechodzenia byli bici pałkami. W tym czasie kipiszowano ich cele czyli dokonywano rewizji pomieszczeń. Rzeczy osobistych oprócz ubrania nie posiadali.

    Bolszewickie parchy! Kiszki z was wypuszczę!”

    Pieniąc się miotał przekleństwa i obelgi, pastwiąc się nad Ojzerem i Ajzenern.
    Z sadystycznym uśmiechem zwraca się Świerkowski do reżysera teatralnego, Stanisława Krengla:

    „Po co ty, kochaneczku, przyjechałeś do Berezy?”
    „Nie wiem” – odpowiada Krengel.
    „..Nadstaw kark, to się dowiesz” – i wymierza mu kilkadziesiąt pał.

    Nad gruźlikiem Krupką, który odsiedział już pięć lat w polskich więzieniach, rozbestwiony Świerkowski tak długo się znęcał, aż Krupka zemdlał. Wówczas jedną ręką chwycił go za włosy i głową uderzał w cementową posadzkę, drugą zaś bił w kark.

    „Tak, s… – wykrzykiwał Swierkowski dziko – będę was cucił, gdy będziecie mdleć!”
    Policjant Kowalski zwraca się do Szymańskiego, nakazując mu, by uderzył chłopa ukraińskiego, którego dopiero co przyprowadzili.

    „Melduję posłusznie – odpowiada Szymański – że nie będę bił”.

    „Co? Łajdaku! – ryczy z wściekłością Kowalski – nie chcesz wykonać mego rozkazu?”
    Szymański został powalony na podłogę, kilku policjantów rzuciło się na niego bijąc go po twarzy, w pierś, w brzuch – gdzie popadnie. „Będziesz bił?” „Nie!” Łódzki robotnik Szymański odmówił podniesienia ręki na chłopa ukraińskiego i został tak ciężko pobity, że przeszło 5 miesięcy leżał w izbie chorych. To tylko kilka przykładów wspanialej demokracji w II RP.
    Dla tego temat w III RP jest nie publikowany w podręcznikach szkolnych a brak dostępu do mediów powoduje, że młode pokolenie nie zna prawdy o wspaniałych czasach okresu miedzywojennego. Lewica powinna to nagłaśniać, ale jaką mamy lewice widać.

    Po opuszczeniu wiezienia Korafanty wraca do Katowic witany kwiatami i noszony na rękach.

    Na początku 1935r obawiając się ponownego aresztowania ucieka do Czechosłowacji. W 1936 roku Korfanty uczestniczy w rozmowach prowadzonych w Szwajcarii, gdzie miał siedzibę Ignacy Paderewski, w tej grupie spiskowej przeciwko rządom sanacyjnym należeli Józef Haller, Wincenty Witos i Władysław Sikorki. Nazwano ,,Front Mores.””

    Sanacja nie zapomniała działań opozycyjnych. Mimo ze jego przeciwnik Józef Piłsudski umarł
    cztery lata temu to jego polityczni wrogowie pozostali u w władzy,

    27 kwietnia po obiedzie rodzinnym gdzie był obecny biskup Adamski i wielu bliskich znajomych. Zadzwonili dzwonek. Jacyś mężczyźni ubrani po cywilnemu wyprowadzili Korfantego do samochodu. Przewieziono go do Warszawy ma Mokotowską.. Po kilku miesiącach schorowanego wypuszczono-miał zabroniony powrót na Śląsk. Cela jego była pomalowana farba wydzielającą arszenik.

    Dr. Szarecki stwierdził ze wątroba wyglądała jak po arszeniku. Pogrzeb Korfantego był wielka manifestacja. Wyglądało jakby cały Śląsk się zjechał. Gdy rodzina wróciła z pogrzebu kancelaria Korfantego wygadała jak po pożarze- nic nie zginęło tylko akta Korfantego.

    IPN ma kolejny temat do wyjaśnienia, kto otruł Korfantego-czy był to arszenik??

    Po przewrocie majowym z misją nawracania na kult Marszałka przybył na Śląsk Wojewoda Grażyński. Był to teren wyjątkowo odporny na propagandę piłsudczykowską wobec politycznej dominacji ugrupowania Korfantego.

    W maju 1930 r. podczas kampanii wyborczej do Sejmu Śląskiego niechlubne słowa przypomniał działacz chadecki Piotr Ful. Zacytował on Piłsudskiego na wiecu w Wiśle Wielkiej. Słowa wywołały ostry sprzeciw piłsudczyzny, która wniosła oskarżenie z §360 kodeksu karnego (poniżanie urządzeń państwowych). Mimo że sędzia Fula uniewinnił, ten za sprawą wyznawców marszałka stracił pracę na kolei.

    (***)

  11. karlik said

    Ponieważ są propozycje by odbierać stopnie wojskowe, może by tak zacząć od Piłsudskiego z zawodu Marszałka z wykształcenia „chciał być lekarzem”.
    I tak zacząć obchodzenie roku Piłsudskiego w jego 150 rocznicę urodzin..
    Potem oczywiście można by Sikorskiego rozliczyć za obozy konentracyjne na „Wyspie Węży”
    A potem po kolei i wtedy Jarozelskiego i Kiszczaka można by rozliczyć….

  12. NICK said

    Podkreślić należy!
    Powstania: Wielkoposkie i Śląskie miały RACJĘ bytu.

    Inne?
    Nie!

    Takie stanowisko, na dziś, jest polską Racją Stanu.

  13. Przecław said

    Słusznie pisze autor, ze w Provinz Posen przez całą okupację zaborczą nie pozwalano na utworzenie uniwersytetu, ale czy w ogóle istniało polskie szkolnictwo na tym terenie ? Z tego co wiadomo powszechnie, polskie dzieci podjęły strajk we Wrześni, gdy zabroniono im modlitwy po polsku, ale czy było nauczanie polskiego i po polsku w szkołach i w jakim wymiarze, może ktoś lepiej z’orientowany na to odpowie ? W Wikipedii nie mogłem znaleźć takiej informacji. Dotyczy to także Pomorza i Śląska.

  14. krzys said

    Powstanie Wielkopolskie niedoceniane, bo to nieliczne wygrane przez Polaków. Ano bo w Polsce, Polakom pozwalają tylko świętować przegrane sprawy i tragedie narodowe, a i w to powstanie chcą wpleść tragedię

  15. karlik said

    Nie doczytałem się w tekście , o roli polskiego marszałka Ferdynata Foch-a w Powstaniu Wielkopolskim , a przecież, to on zdecydowaną postawą (m.in. groźbą interwencji zbrojnej) wymusił na rządzie niemieckim przerwanie kontrofensywy przeciwko powstańcom wielkopolskim).
    Chciałbym jedynie dodać, że przed II wojną światową Polska miała trzech marszałków z czego tylko jeden miał wykształcenie wojskowe..

  16. Przecław said

    Było pięć powstań wielkopolskich : 1794, 1806, 1846, 1848, 1918, żadne z nich nie było typu klęskowego wg schematu a kongressówki, natomiast dwa, tj 1806 i 1918 zakończyły się pełnym sukcesem.

  17. Zenon K. said

    Re: 13 Szkolnictwo było tylko niemieckie, przymusowe. Polak mógł zdobyć wykształcenie wyższe jedynie za granicą Księstwa Poznańskiego. Prawa do stopni oficerskich w zasadzie nie miał. U schyłku XIX wieku w Wielkopolsce było zaledwie ok. 500 inteligentów polskiego pochodzenia, za to z reguły wykształconych świetnie, albo jeszcze lepiej.
    Germanizacja stała się paradoksalnie przyczyną niejednej klęski Niemców :nie byli w stanie odróżnić swoich od Polaków w wojskowych mundurach. Pragmatyczni Wielkopolanie, zanim zaczynali szturmy do niemieckich budynków koszarowych usiłowali najpierw zneutralizować straże -wszyscy powstańcy doskonale mówili po niemiecku, więc niejeden obiekt zdobyto bez strzału, biorąc jego załogę do niewoli. Zdobycie całego, ważnego dla Niemiec miasta garnizonowego- Poznania, okupiono stratą zaledwie 6 żołnierzy, z czego tylko pięciu zginęło w walkach. To bardzo niska cena zwycięstwa. Podobnie wyglądały nasze straty w akcji na Ławicy (największa zdobycz wojenna w historii Wojska Polskiego): 1 zabity i 2 rannych. Tak więc nie opłacało się katować dzieci z Wrześni, oj, nie opłacało…
    Upsss. chciałem tylko odpowiedzieć, a już się rozkręcam z dykteryjkami. Proszę wybaczyć Pyrusowi- gadule 🙂

  18. anonim said

    Dlatego po tej lekcji zdecydowali „zasilać” swój „fenotyp” malutkimi dziećmi które germanizacji oprzeć się nie potrafiły…

  19. Przecław said

    @17.
    Dzięki za odpowiedź Panie Zenonie, rozumiem że polskiej edukacji nie było w zaborze niemieckim na żadnym poziomie. Podobnie jest i teraz, parę milionów Polaków w Niemczech pozbawionych jet elementarnej edukacji w ojczystym jezyku, podczas gdy wszystkie rządy PRL-bis od r.1989 / a w dużej mierze i wcześniej/ stają na tylnych łapkach i na wyścigi usiłują dogadzać w czym dusza zapragnie wyimaginowanej mniejszości niemieckiej w Polsce włazić do d… bez mydła i obsypywać przywilejami…

  20. Przecław said

    Mój dziadek był w r. 1939 wyszpiclowany przez niemiecką V kolumnę, aresztowany po wkroczeniu niemców i przeznaczony na rozstrzał. Przeżył jednak gdyż babcia złożyła na gestapo okup w postaci rodzinnych klejnotów, niemcy jednak rozkradli całą jego własność wraz z rodzinnymi pamiątkami, a całą rodzinę wysiedlili do GG na przewidywany głód i poniewierkę. Nikt nam nie zapłacił odszkodowania. Działo się to nie w b. zaborze niemieckim ale w Łodzi, bo Łódż także włączono do Reichu, z typowo niemiecką bezczelnością zmieniajac miastu nazwę na Litzmannstadt, o czym Polacy nie pamiętaja

  21. Przecław said

    dot.#11.
    Panie Karlik, przyłączam sie do wniosku o odbranie Piłsudskiemu, udokumentowanemu agentowi antypolskich wywiadów Austrii i Niemiec wszystkich stopni wojskowych do szeregowca.

    Zdecydowanie PROTESTUJĘ przeciw wnioskowi o odebranie stopni Sikorskiemu. Władysław Sikorski to prawy Polak, który walczył przeciw najazdowi bolszewickiemu na Polskę w r.1920, a potem służył jej wiernie narażając własne życie, w końcu składając je w ofierze.
    To wjątkowo bezczelna, prowokacyjna propozycja, nie wiem tylko czy motywowana bardziej głupotą czy też wynikajaca z antypolskiej motywacji.

  22. Siggi said

    http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/135993,27-grudnia-1918-r-powstanie-wielkopolskie

  23. karlik said

    Ad.21 „Zdecydowanie PROTESTUJĘ przeciw wnioskowi o odebranie stopni Sikorskiemu. Władysław Sikorski to prawy Polak, który walczył przeciw najazdowi bolszewickiemu na Polskę w r.1920, a potem służył jej wiernie narażając własne życie, w końcu składając je w ofierze.
    To wyjątkowo bezczelna, prowokacyjna propozycja, nie wiem tylko czy motywowana bardziej głupotą czy też wynikająca z antypolskiej motywacji.”

    Panie Przecławie, ja proponuję osądzić, bo dlaczego Sikorski nie upomniał się o uwięzionych oficerów, którzy zostali w Katyniu rozstrzelani? (nie wiedział???)
    Pierwszym Delegatem rządu londyńskiego był.Jan Skorobohaty-Jakubowski, z zawodu generał, może ktoś wyjaśni jak jemu udało się uniknąć Katynia i dlaczego nie upominał się o swoich oficerów, dlaczego nie wydał rozkazu strzelania do Sowietów? – …

    Dlaczego założył obóz koncentracyjny na Wyspie Węży dla przeciwników politycznych w oficerskich mundurach..
    Oczywiście możemy uznać, że miejsce przeciwników politycznych jest w więzieniach i wtedy nie krytykujmy Berezy Kartuskiej czy więzionych obecnie.

  24. Zenon K. said

    Wojtek Drewniak o Powstaniu Wielkopolskim, językiem swobodnym 😉 :

    >https://youtu.be/L0szPkk6bbE

  25. Lily said

    W tym roku,w Klasztorze na Jasnej Gorze,
    odslonieto tablice pamiatkowa poswiecona Jozefowi Pilsudzkiemu.
    Wyglada na to,ze kler tez go docena.
    Ciekawe,czy Roman Dmowski,i inni wielcy
    Polacy,maja tam swoje tablice.Moze,ktos wie.

  26. Danuta Waclawik said

    Trzeba przypominac

  27. Przecław said

    dot.#23.Karlik.
    Na Sikorskiego trzeba patrzec całościowo, nie wycinkowo. Dlaczego właśnie jego zamordowano ? Czy sądzi Pan, że zrobili to przyjaciele Polski?
    Obejmujac urząd we Francji, a także po ewakuacji do Anglii Sikorski musiał zmierzyć sie z uprzywilejowaną kastą oficerków sanacyjnych, świetnie opłacnych do niedawna z pieniędzy ściąganych z często ledwo wiązących koniec z końcem Polaków. Ci ludzie nie mieli pojęcia o sztuce wojennej, za to bardzo dobrze nadawali się do przytupywania na dansingach, budowania „legendy marszałka’, snucia intryg politycznych, terroryzowania opozycji wraz z planowaniem zamachu włącznie, co skończyło się ich udziałem w zamordowaniu Naczelnego Wodza. Czy w tj sytuacji można się dziwić, że Sikorski chciał ich odizolować ? Lepiej by zrobił oddając ich pod sąd za zdradę stanu, takich możliwości niestety nie miał.

  28. Zenon K. said

    Ad 27 Właśnie kończę lekturę „Przed i po maju” Mariana Romeyki. Rzeczywiście, kreatury legionowo-peowiackie na ogół zostały całkowicie zdemoralizowane posiadaną władzą, a ich umiejętności jako oficerów na ogół były niskie, znacznie niższe, niż posiadane w 1939 roku stopnie. Sikorski nie był sprawnym politykiem (w mojej ocenie), natomiast był znakomitym oficerem (przeciwuderzenie jedną armią znad Wkry, dokonane wprost z odwrotu(!), uogólniając- by nie przynudzać- rozbiło dwie armie bolszewickie w kilkadziesiąt godzin- to sztuka wojenna najwyższej próby!). Był też Sikorski świetnym teoretykiem wojskowości. „Przyszła wojna” Sikorskiego, wydana przez jakąś drukarenkę, specjalizującą się w wydawnictwach… prawniczych(!) na pocz. lat 30. dokładnie opisuje-choć jeszcze nie nazywa- takie problemy, jak blitzkrieg, czy wojna totalna. Czcijmy go, jako wielkiego, polskiego dowódcę.

Sorry, the comment form is closed at this time.