Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

A może rok Hozjusza?

Posted by Marucha w dniu 2017-01-03 (wtorek)

Sługa Boży kardynał Stanisław Hozjusz. Źródło: hosianum.edu.pl

Gdy po raz kolejny usłyszymy, że rok 2017 jest „rokiem pamiątki reformacji” albo „rokiem Marcina Lutra”, pamiętajmy, że jako katolicy mamy własnych bohaterów. I to, w pewien sposób, związanych z Marcinem Lutrem.
Może więc katolicką odpowiedzią na „rok reformacji” mógłby być, szczególnie w Polsce, rok wielkiego kontrreformatora, kardynała Hozjusza?

Protestanci sposobią się do świętowania w roku 2017 okrągłej, 500. rocznicy antypapieskiego wystąpienia Marcina Lutra. Dało ono, w dalszej konsekwencji, początek heretyckiej rewolucji na sporym obszarze Europy.

Tymczasem współczesny Kościół coraz cieplej spogląda na ojca antykatolickiego ruchu i przyłącza się do celebracji rocznicy gorszących wydarzeń. Czy „rok reformacji” to godna dla katolików forma uczczenia roku 2017? Gdyby dzisiaj żył Stanisław kardynał Hozjusz, z pewnością polemizowałby nie tylko z protestantami, ale także ze sporą częścią katolików. Tak właśnie, z miłości do Kościoła, czynił przez całe swoje życie. Dzisiaj jest kandydatem na ołtarze.

Wybitny XVI-wieczny polski hierarcha katolicki, znany jest przede wszystkim ze sprowadzenia nad Wisłę zakonu Jezuitów. To jednak nie jedyne jego zasługi dla Kościoła i Ojczyzny. Już samo zaistnienie na arenie polskiej historii dzieła życia świętego Ignacego Loyoli wywarło wpływ nie tylko na duchowość naszego narodu, ale również na poziom wykształcenia polskich elit.

Z całą stanowczością można stwierdzić, że to właśnie Stanisław kardynał Hozjusz umożliwił rozpowszechnienie argumentów dla intelektualnej obrony polskich katolików przed heretykami i ich tezami. Wszak Jezuici stanowili w owych czasach najwybitniejszą kadrę nauczycielską i dali światu najprzedniejszych intelektualistów.

Nie inaczej było w Polsce, gdzie do szkół zakonu zapisywali się nawet protestanci. Przyciągała ich jakość nauczania, która szła w parze z jednoznacznym potwierdzaniem katolickich dogmatów. Mowy o dialogowej manii prześladowczej nie było.

Nie było jej również w życiu Stanisława Hozjusza. I to pomimo faktu, że był on człowiekiem epoki renesansu, dzięki wsparciu biskupa krakowskiego Piotra Tomickiego kształcił się na włoskich uczelniach i znał wielu, również zachodnich, humanistów. Szeroka wiedza o świecie nie przeszkadzała jednak polskiemu duchownemu w zachowaniu zasad wiary prawdziwego, bo jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościoła rzymskiego.

Co więcej, wywodzący się z mieszczańskiej rodziny niemieckiego pochodzenia purpurat był jednoznacznym przeciwnikiem herezji i dbał, by naród polski – jego naród – nie popadł w „niemieckie” błędy doktrynalne.

A było z czym walczyć. W XVI wieku luteranizm i kalwinizm zaczęły coraz gwałtowniej rozprzestrzeniać się po terenie Rzeczypospolitej, docierając do Małopolski i na Litwę. Szczególnie butnie poczynali sobie jednak protestanci w zamieszkałych przez niemieckojęzyczne mieszczaństwo ośrodkach miejskich tzw. Prus Królewskich, czyli Pomorza i Warmii.

Tymczasem kardynał Hozjusz, który po powrocie z Włoch do kraju przyjął pełne święcenia kapłańskie, wkrótce zaczął pełnić posługę biskupią właśnie na tym trudnym i niespokojnym terenie. Został biskupem chełmińskim, następnie zaś warmińskim.

Polski Sługa Boży, od czterech stuleci czekający na wyniesienie na ołtarze, nie odpowiedział na zagrożenia duchowe swojego ludu ciepłymi, acz pustymi gestami wobec protestantów. Zamiast tego rozpoczął sumienną i rzetelną pracę duszpasterską i teologiczną, wydając wiele dzieł broniących prawdziwej Wiary przed „biesową wiarką” – jak określał reformowane społeczności. Prace pióra kardynała Hozjusza chwalił m.in. św. Karol Boromeusz i Jerónimo Osório.

Ojciec Święty w roku 1561 wyróżnił Hozjusza kapeluszem kardynalskim. Następnie Polak został delegatem na ostatnią sesję Soboru Trydenckiego. Bronił tam przed heretycką napastliwością zasad świętej Wiary, hierarchicznej organizacji Kościoła z papieżem jako przewodnikiem i języka łacińskiego w liturgii. W roku 1574 został Wielkim Penitencjarzem i w Rzymie, gdzie pełnił swoją funkcję, dokonał żywota.

– Zasnął na zawsze człowiek uczony, nad wszystkich cnotliwy, chluba najznakomitsza, ozdoba stolicy papieskiej. Nam pozostawił smutek, a sobie radość zapewnił, za swe ogromne zasługi przyjęty do chwały niebieskiej. Tam wyjednuje nam łaskę u Boga, a wy, drodzy słudzy, rzecznikowi swojemu oddajcie należne honor – powiedział na pogrzebie kardynała Hozjusza w roku 1579 papież Grzegorz XIII.

Może warto rok 2017 przeżyć właśnie jako rok Sługi Bożego Stanisława kardynała Hozjusza, zamiast bawić się w zupełnie niezrozumiały „rok reformacji”?

Michał Wałach
http://www.pch24.pl/

Jest rzeczą iście szatańsko upokarzającą dla katolika widzieć głowę swego Kościoła podnoszącą zasługi Marcina Lutra, twórcy gnoju intelektualnego, kłamcy, jednego z największych szkodników, jakich zna ludzkość.
Admin 

Komentarzy 25 to “A może rok Hozjusza?”

  1. Dictum said

    Pan Wacław Oszajca – JEZUITA!

  2. Antares said

    Hozjusz jako czysty Niemiec z pochodzenia był wielkim wrogiem języka Polskiego. Był przeciwnikiem tłumaczenia bibli na Język Polski, oburzał się gdy ktoś, a szczególnie jakiś hiercha kościelny pisał do niego po Polsku no i był zwolennikiem utrzymania mszy po łacinie – i tu najlepszy jego argument „im ludzie mniej wiedzą i rozumieją tym są pobożniejsi”, zupełnie jak teraz – im ludzie mniej rozumieją z tego wszystkiego co się dookoła nich dzieje tym lepiej dla władzy. Czy ten powiedzmy sobie szczerze niemiec, a nie Polak jest dobrym kandydatem na człowieka 2017, szczerze wątpię. To już lepszym byłby Piotr Skarga chociaż jego imieniem był rok 2012.

  3. Piszę więc jestem said

    Proszę nie mieszać pojęć, ten z fotki to Judaszysta,

    posługę Zakonu zdeptał i splugawił, tak jak jego ojciec duchowy!

    I co znmienne. ten przemiły uśmieszek, a la’: Gieremek, Hans Kueng,

    Franciszek 1-y, dalej lepiej nie wymieniam . . .

  4. ojojoj said

    Po Roku Lutra powinien byc Rok Kalwina, albo nawet Celcjusza – wszystko jedno.

    Poza tym Bandziorno zapomial w Roku Milosierdzia oznajmic Nerona blogoslawionym. W koncu krzyzowanie chrzescijan musialo mu sie odbic na psychice – a milosierdzie to milosierdzie. Przekazmy sobie znak pokoju. Ament.

  5. cedric said

    O Żydach i ich kłamstwach[edytuj]

    Pierwsze wydanie traktatu O Żydach i ich kłamstwach
    O Żydach i ich kłamstwach (niem. Von den Jüden und iren Lügen[1]) – traktat Marcina Lutra, wydany po raz pierwszy w 1543 przez drukarnię Hansa Luffta[2].

    Spis treści [ukryj]
    1 Poglądy Lutra wobec Żydów
    2 Treść rozprawy
    3 Odbiór antysemickich tez Lutra w świecie współczesnym
    4 Przypisy
    Poglądy Lutra wobec Żydów[edytuj]
    Zobacz więcej w artykule Marcin Luter, w sekcji Kontrowersyjne poglądy Lutra – Żydzi.
    Początkowo Marcin Luter darzył Żydów sympatią. Gdy jednak zauważył, że nie są oni skłonni przejść na protestantyzm, zaczął ich poddawać ostrej krytyce, noszącej niejednokrotnie wyraźne znamiona antysemityzmu. Swoim antysemityzmem Luter nie wyróżniał się spośród reprezentantów innych wyznań chrześcijańskich owych czasów. Pierwsze antyżydowskie pismo Lutra powstało w 1538 (Pismo przeciwko Sabatyjczykom do dobrego przyjaciela).

    Treść rozprawy[edytuj]
    Luter upatruje w Żydach przyczyny wszystkich nieszczęść, które od stuleci nękają chrześcijan. Określa Żydów jako leniwych i nieuczciwych, pisząc: „[…] zdobyli nas i nasze dobra przez ich przeklętą lichwę […]”[3], po czym dodaje, że taki stan rzeczy czyni z chrześcijan żydowskich niewolników.

    Traktat O Żydach i ich kłamstwach zawiera także konkretne postulaty rozprawy z Żydami, streszczające się w siedmiu punktach[4][5][6]:

    „podpalać ich synagogi i szkoły, a co nie da się spalić, na to narzucić ziemi i przysypać, żeby żaden człowiek nie oglądał po wieki ani kamienia, ani szlaki” (daß man ihre Synagoga oder Schule mit Feur anstecke, und was nicht verbrennen will, mit Erden uberhäufe und beschütte, daß kein Mensch ein Stein oder Schlacke davon sehe ewiglich)
    „niszczyć też i burzyć ich domy” (daß man auch ihre Häuser desgleichen zebreche und zerstöre)
    „zabierać im wszystkie ich modlitewniki i Talmudy” (daß man ihnen nehme alle ihre Betbüchlin und Talmudisten)
    „na przyszłość ich rabinom pod karą śmierci zabronić nauczania” (daß man ihren Rabbinnen bei Leib und Leben verbiete, hinfurt zu lehren)
    „całkowicie odebrać żydom prawo do glejtów ochronnych” (daß man den Jüden das Geleit und Straße ganz und gar aufhebe)
    „zakazać im lichwy […] oraz skonfiskować wszelką gotówkę, klejnoty, złoto i srebro” (daß man ihnen den Wucher verbiete […] und nehme ihnen alle Baarschaft und Kleinod an Silber und Gold, und lege es beseit zu verwahren)
    „zmusić do zarabiania na chleb w pocie czoła” (daß man […] lasse sie ihr Brod verdienen im Schweiß der Nasen).
    Odbiór antysemickich tez Lutra w świecie współczesnym[edytuj]
    Antysemickie pisma Lutra w XX wieku cytowali nazistowscy ideolodzy: Alfred Rosenberg i Julius Streicher, tłumacząc w ten sposób przyczyny prześladowań i zbrodni ludobójstwa (holocaust).

    Po II wojnie światowej Kościoły ewangelickie zaczęły oficjalnie dystansować się od antyżydowskich poglądów ojca reformacji. M.in. Kościół Ewangelicko-Luterański w Bawarii wydał w 1998 oświadczenie dotyczące stosunków chrześcijańsko-żydowskich, w którym określił swój krytyczny stosunek do przejawów antysemityzmu w teologii Lutra[7].

    https://pl.wikipedia.org/wiki/O_Żydach_i_ich_kłamstwach
    Patron Reformacji

  6. cedric said

    Prawdziwe oblicze Jana Kalwina

    Jan Kalwin (1509–1564) wywarł ogromny wpływ na historię, być może większy nawet niż wpływ Lutra. Z pewnością bez spektakularnego rewolucjonisty Lutra Kalwin nie mógłby niczego dokonać; z drugiej jednak strony, bez Kalwina protestancka rewolucja Lutra nie przyniosłaby takiego efektu w życiu politycznym, jaki zdołała wywrzeć we Francji i – wiele lat później – szczególnie w Stanach Zjednoczonych.

    Młodość
    Kalwin urodził się w zamożnej rodzinie w 1509 r. w Noyon (miasto we francuskiej Pikardii). Jako bardzo utalentowany student otrzymał kościelne beneficjum, by móc kontynuować naukę w Paryżu.
    Nie był lubiany przez kolegów, którzy przezywali go „biernikiem-oskarżycielem” [1]. Chętnie beształ kolegów i donosił na nich; zachowywał się w sposób zimny i nieprzystępny. Stając na forum publicznym szybko jednak tracił swój zwykły chłód i wyróżniał się w dysputach. Był anty-luteraninem i obrońcą władzy, popierał działania prawne wymierzone w najbardziej napastliwych luteran.

    Kryzys
    Gdy w 1532 r. studiował w Kolegium Francuskim, nadal był katolikiem. Przed końcem 1533 r. nieoczekiwanie przeszedł na protestantyzm, sprzedał beneficja i rozpoczął życie jako wędrowny kaznodzieja. Powstaje więc pytanie: co mogło być przyczyną tego kroku?
    Protestancka hagiografia starała się wytłumaczyć decyzję Kalwina „budującymi rozmowami”, jakie miał prowadzić w swoim pokoju z kuzynem, który był protestantem. Późniejsze badania wykazały jednak, że w tym czasie byli oni od siebie oddaleni o setki kilometrów. Częściowego wyjaśnienia dostarczył sam Kalwin:
    Za każdym razem, kiedy zaglądałem we własne wnętrze, nachodziło mnie tak wielkie przerażenie, że ani oczyszczenia, ani zadośćuczynienia nie mogły go pokonać. Im więcej rozważałem swoje położenie, tym bardziej moje sumienie kłuły ostre strzały [wyrzutów], i tylko w jednej rzeczy znajdowałem pocieszenie, a było to oszukiwanie samego siebie poprzez zapomnienie o sobie samym… skonsternowanym przez nędzę, w którą popadłem, a bardziej jeszcze przez świadomość, jak bliski byłem wiecznego potępienia (list do Sadoleta).
    Można tylko przypuszczać, co było przyczyną tych tak gorących wyrzutów. Istnieje wszakże wyjaśnienie, oparte o poważne dowody, zawsze namiętnie zwalczane przez protestantów. W 1551 r. pewien katolicki apologeta wyjawił, że archiwa miejskie Noyon, gdzie urodził się Kalwin, zawierają zapis wyroku nałożonego nań – kiedy miał 18 lat – za sodomię. W tym czasie Kalwin otrzymał już był tonsurę.
    Jego rodzice uzyskali ułaskawienie od biskupa, tak że zamiast zostać skazanym na śmierć, jak tego wymagało prawo, Kalwin został obłożony infamią. Katolicki apologeta pokazał jako dowód dokument podpisany przez wielu znakomitych mieszkańców miasta. Angielski uczony Stapleton badał rzeczone archiwum za życia Kalwina i zaręczał o prawdziwości tego zdarzenia. Dla współczesnych niemieckich luteran było to oczywiste (Schlusselburg, Theologie calvinienne).
    Mając 24 lata, Kalwin był na rozdrożu. Musiał wybierać pomiędzy spowiedzią – a luteranizmem. Oto, co wybrał:
    Tylko wierz, a będziesz tak pewny wiecznego zbawienia, jak [możesz być pewny] odkupienia Chrystusa. Tylko wierz, a pomimo wszelkich zbrodni nie tylko pozostaniesz w łasce Bożej, usprawiedliwiony, ale na zawsze pozostaniesz w tej łasce i nigdy nie będziesz w stanie jej utracić (streszczenie doktryny Kalwina w Variations Bossueta).

    Herezjarcha
    Właśnie rozpoczynała się kariera Kalwina; powędrował do Strasburga, Bazylei i Ferrary, by ostatecznie w 1536 r. osiąść jako kaznodzieja w Genewie. Dopiero tam miał zademonstrować wszystkie swoje talenty, nie tylko jako mówca, ale i jako wirtuoz polityczny.
    W ciągu pięciu lat udało mu się utrwalić swą władzę nad Konsystorzem (Radą Starszych – trybunałem sądowniczym, który wydawał wyroki na wszystkich publicznych grzeszników), najpierw jako przywódca protestantów podczas eksterminacji katolików (połowa mieszkańców miasta uciekła, a ich posiadłości zostały skonfiskowane), później jako prezydent Rady, która w drodze głosowania ustalała „jedynie słuszną” interpretację Pisma św., w końcu jako przywódca trybunału, armii donosicieli oraz policji czuwającej nad moralnością i prawomyślnością.

    Tyran
    Obsesją Kalwina stało się ciągłe zwiększanie liczby przepisów dotyczących moralności publicznej. śmierć groziła nie tylko za poważne wykroczenie przeciw religii, ale nawet przeciw porządkowi panującego w mieście; była przeznaczona dla syna, który uderzyłby albo przeklął swego ojca, dla cudzołożnika i dla heretyka. Dzieci były chłostane lub wieszane za nazwanie swojej matki „diabłem”.
    Pewien znużony murarz wykrzyknął „do diabła z tą robotą i z majstrem”; został zadenuncjowany i skazany na trzy dni więzienia. Ścigano czarownice i czarnoksiężników – oczywiście złapani zawsze przyznawali się do winy. Według miejskich zapisków, w ciągu 60 lat około 150 „czarownic” spalono na stosie.
    Lata mijały; obsesja Kalwina mocno dawała się we znaki mieszkańcom Genewy. Określono liczbę dań, jakie można było podać na stół; podobnie ustalono kształt butów i kobiecych fryzur. W zapisach archiwalnych można znaleźć werdykty w rodzaju:
    Trzech podróżnych garbarzy zostało skazanych na trzy dni o chlebie i wodzie w więzieniu za zjedzenie na obiad trzech tuzinów pasztetów, co stanowi wielką niemoralność.
    Od 1558 r. pijaństwo i gry karciane były karane grzywną. Miejski skarbiec napełnił się, były więc fundusze na opłacenie nowych donosicieli, bowiem w republice ewangelicznej wolności wszystkie ściany miały uszy, a niepowiadomienie o czymś władz samo w sobie stanowiło występek.
    „[Informatorzy] mają się znajdować w każdym kwartale miasta, tak aby nic nie uszło ich oczom” – pisał Kalwin. Kazania wygłaszano w czwartki i niedziele; obecność była obowiązkowa, a nieposłusznych (dotyczyło to także dzieci) karano grzywną lub chłostą.
    Szpiedzy sprawdzali, czy ulice i mieszkania były puste. Każdego roku kontrolerzy ortodoksji chodzili od domu do domu i dawali każdemu do podpisu wyznanie wiary, w tymże roku przegłosowane. Ostatni katolicy zmarli albo zostali wygnani. Nikt nie mówił o zmianie religii, gdyż Kalwin ustanowił prawo karzące śmiercią każdego, kto śmiałby kwestionować reformy wprowadzane przez „sługę Genewy”.

    Miasto Kalwina
    Na pozór Genewa stała się miastem nieskazitelnej moralności; w istocie królowała w niej moralna zgnilizna. Wśród mieszkańców przybywało banitów wszelkiej maści, protestantów wygnanych z Francji, lecz także osobników uciekających przed prawem. Kodeks wprowadzony przez Kalwina dopuszczał rozwody; ludzie przybywali tedy z Sabaudii i okolic Lyonu, aby wstąpić w nowe związki.
    Galiffe, protestancki genealog z Genewy, na podstawie swoich studiów określił to miasto w czasach Kalwina mianem rynsztoka Europy. Reformator miał świadomość tego faktu, pisząc w ostrych słowach:
    Na dziesięciu kaznodziejów ledwie znajdziesz jednego, który stał się ewangelikiem dla innego powodu, niżby mógł bardziej swobodnie oddać się piciu i rozwiązłemu życiu.
    Kalwin skromnie przyjął miano „sługi Genewy”, ale utrzymywał, iż to sam Bóg przemawia przez jego usta. „Jako że Bóg zechciał mnie uwiadomić, czym jest dobro i czym jest zło, przeto muszę postępować wedle tej miary…” – oraz, oczywiście, według tej samej miary musieli postępować wszyscy inni! Pewnego ranka mieszkańcy ujrzeli szubienice, wzniesione na licznych publicznych placach miasta, a na każdej z nich afisz: „Dla każdego, kto źle będzie mówić o imć Kalwinie”. List dyktatora wyjaśnia jego stanowisko:
    Jest rzeczą konieczną, aby pozbyć się tych przeklętych nikczemników, którzy nawołują ludzi, aby ci się nam przeciwstawiali, oczerniając nasze postępowanie – takich łajdaków musimy wyplenić.

    Władza absolutna
    Życie Kalwina nie było nieskalane: istnieją przekazy o przejętych spadkach, o „spontanicznych darach” składanych „wielkiemu człowiekowi” przez kupców, o znacznych sumach pieniędzy przesyłanych przez królową Nawarry, księżną Ferrary i innych bogatych cudzoziemców z przeznaczeniem dla najuboższych, które jednak niknęły w ubogim mieszku „wielkiego człowieka”; o małżeństwach członków jego rodziny z potomkami bogaczy, których zastraszano groźbą konfiskaty mienia.
    Krążyły paszkwile: biada temu, kogo policja religijna przyłapała z kopią jednego z nich! Niektórym udało się uciec na czas przed torturami i śmiercią; wówczas Kalwin skazywał ich żony na wygnanie, a całe mienie było konfiskowane. Ze względów bezpieczeństwa wymógł przegłosowanie kary śmierci na każdego, kto chociaż sugerowałby zaniechanie wygnania nieprawomyślnych obywateli.
    Daniel Berthelier, zwierzchnik mennicy genewskiej, poznał w Noyon prawdę o przeszłości Kalwina, a pisemne dowody przechowywał w swoim domu. Zostały one odkryte, a on sam poddany straszliwym torturom i na koniec ścięty.
    Władzę dyktatora utwierdziła ostatecznie egzekucja Serveta [2]. Kalwin sprytnie wysłał dzieło swego adwersarza do siedziby „papieży” protestantyzmu, z których wielu, łącznie z Melanchtonem, pogratulowało mu doprowadzenia do potępienia tego „strasznego heretyka”. Kalwin natychmiast wykorzystał tę przelotną przewagę, aby wyznaczyć na elektorów wielu takich, którzy chronili się w Genewie z powodów nie zawsze majacych związek z religią, a których on nazywał „wyznawcami wiary”. Wkrótce kontrolował już Konsystorz; wówczas resztka jego przeciwników była ścigana, wypędzana – albo „uświadamiana”. Był rok 1554: Kalwin miał przed sobą dziesięć lat absolutnej władzy.
    Nikt więcej mu się nie sprzeciwiał; reformator nawet najpotężniejszych obywateli mógł zmusić do bosego przemarszu przez miasto, w samej koszuli i ze świecą w ręku, głośno żebrzących o „Boże miłosierdzie”. Taki wyrok kończył się publiczną „spowiedzią”, jaką penitent musiał – klęcząc – złożyć przed Konsystorzem.
    Genewski herezjarcha w chwilach wolnych od lektury raportów swych szpiegów spisywał syntezę swej doktryny, zatytułowaną przewrotnie Nauka religii chrześcijańskiej (Institutio cristianae religionis). Nad swym dziełem pracował bez przerwy, zmieniając, dopisując, poprawiając – aż liczba stron urosła do tysiąca. Biada krytykom, których uwagi wywoływały z jego strony lawinę inwektyw. Jego złość równie łatwo obracała się przeciw katolikom, jak przeciw protestantom. O luteranach powiedział kiedyś: „Są porywczy, wściekli, kapryśni, niestali, kłamliwi, pełni psiej zuchwałości i diabelskiej dumy”.
    Zimna nienawiść, która cechowała Kalwina, była w istocie straszliwa; ujawniła się z całą mocą w sprawie Michała Serveta. Ten uczony doktor, ukryty protestant, zabawiał się wynajdowaniem błędów i pomyłek w Nauce, dziele, z którego Kalwin był tak dumny. Servet wysłał mu tę księgę wraz z własnoręcznie naniesionymi uwagami; było to w roku 1546. Kalwin zazgrzytał zębami: „Jeśli on tu kiedyś przyjdzie, a ja będę miał jakąkolwiek władzę, nigdy nie pozwolę mu opuścić tego miejsca żywcem” (list do Vireta, kaznodziei w Lozannie [3]).
    Na chwilę zemsty czekał siedem lat. W 1553 r. Servet opublikował anonimowo traktat antytrynitarny (Christianissimi restitutio – Odnowienie arcychrześcijaństwa [4]). Kalwin, który doskonale orientował się, kto i gdzie wydaje protestanckie książki, szybko odkrył tożsamość autora. Zadenuncjował go, dostarczając Inkwizycji stosowne dowody, a następnie pomógł uzyskać złagodzenie kary na podstawie zasług, jakie Servet miał jako lekarz. Nieszczęsny doktor uciekł do Genewy [5], gdzie został natychmiast aresztowany. Pozwolono mu gnić w więzieniu przez dwa miesiące; Servet prosił o pozwolenie na posiadanie czystej odzieży i bielizny, ale Kalwin odrzucił jego prośby.
    Lekarz został skazany na spalenie żywcem, a Kalwin osobiście zaprojektował miejsce kaźni: wiązki drewna zostały ułożone koliście wokół słupa, aby ofiara nie spaliła się za szybko…[6] Kalwin przez dwie godziny [7] przysłuchiwał się z okna krzykom Serveta. Wykonanie tego wyroku poparli później główni „ojcowie protestantyzmu”.
    Po roku 1559 gniew, jaki Kalwin żywił wobec swoich wrogów, zaczął dawać mu się samemu we znaki; dręczyły go bóle brzucha, kolka nerkowa i krwawy kaszel. Jego następca, Teodor Béze, zamknął Kalwina w jego komnacie i począł tworzyć legendę „wielkiego człowieka”. Musiał jednak ukrywać, że jego mistrz stawał się z dnia na dzień bardziej władczy i coraz bardziej tyranizował otoczenie nieprzewidywalnymi wybuchami wściekłości. Nic go nie zadowalało; łajał, groził, gorzko narzekał na pastorów. Nakazał członkom Konsystorza publicznie spowiadać się przed sobą.
    Umarł 27 maja 1564 r., jak się wydaje dziękując Bogu za powierzenie mu swej ewangelizacyjnej misji.
    Czy był prorokiem, jak uważają protestanci? Być może: z dzisiejszego punktu widzenia, był – paradoksalnie – prorokiem demokracji religijnej, demokracji Antychrysta. Kiedy leżał na łożu śmierci, z jego ust nie dobył się jednak okrzyk, który wyrwał się umierającemu Michałowi Servetowi: „Panie Jezu, Synu Boga wiecznego, miej litość nade mną!” [8]. Ω

    Ks. Filip Marcille, uprzednio benedyktyn we Flavigny, przyłączył się do Bractwa Św. Piusa X w 1986 r., kiedy jego klasztor zaakceptował Nową Mszę. Jest doświadczonym kierownikiem duchownym, prowadzi rekolekcje wg Ćwiczeń Duchowych św. Ignacego Loyoli. Niniejszy artykuł ukazał się w „Le Bachais” nr 35, listopad–grudzień 1999, czasopiśmie Przeoratu św. Piotra-Juliana Eymarda we Francji. Z wersji angielskiej, opublikowanej w „The Angelus” w marcu 2000, tłumaczył Przemysław Jackowski.

    Przypisy:
    Nieprzetłumaczalna gra słów po łacinie: accusativus oznacza czwarty przypadek deklinacji, ale pochodzi od accuso ‘oskarżać, pozywać sądownie’ (wszystkie przypisy od tłumacza).
    Michał Servet (1511–53), hiszpański lekarz i teolog protestancki. W odróżnieniu od innych herezjarchów tej epoki był unitarianinem, tzn. wyznawał prostą jedność Boga odrzucając katolicki dogmat o Trzech Osobach w Trójcy Przenajświętszej. Dla Serveta Chrystus Pan i Duch Święty są tylko stworzeniami, a nie Osobami Boskimi.
    Według innego źródła miał to być list do Farela, przyjaciela Kalwina, z 13 lutego 1546 r.
    Księga ta została wydana w styczniu; już 4 kwietnia Serveta aresztowano w Vienne na południu Francji, gdzie mieszkał w pałacu arcybiskupa, którego był zaufanym lekarzem.
    Źródła historyczne podają, że Servet uciekł z więzienia; stało się to 17 czerwca 1553 r.; 13 sierpnia tego roku aresztowano go ponownie w Genewie.
    Servet został spalony 27 października 1553 r. poza murami miejskimi Genewy. Okoliczności jego kaźni są naprawdę wstrząsające: hiszpański lekarz został przywiązany łańcuchami do pala stojącego pomiędzy stosami świeżego (tj. niewysuszonego) drewna. Do pasa przytroczono mu jego niezgodne z doktryną Kalwina pisma, w tym oryginał Nauki, na który siedem lat wcześniej Servet naniósł swoje obraźliwe dla autora uwagi. Na głowę skazańcowi włożono wieniec ze słomy i gałęzi, w który powkładano kawałki siarki, aby szybciej wypalić mu oczy… Przy egzekucji Serveta obecny był Farel, który do końca starał się „nawrócić” skazańca.
    Źródła historyczne podają raczej okres pół godziny.
    Okrzyk ten brzmi jak katolickie wyznanie wiary – Servet, jako antytrynitarianin, nie wierzył przecież w Boskość Pana Jezusa. Protestancki pastor Farel utrzymywał na użytek świadków egzekucji, że gdyby Servet wyznał wiarę nie w „Syna Boga wiecznego”, ale „wiecznego Syna Boga” – byłby (zgodnie z doktryną kalwinizmu) zbawiony.

    https://www.gloria.tv/article/98drVy29v2J41axyeaAPhFSNK

  7. ojojoj said

    Oczywiscie nie mam na to dowodow, ale podswiadomie czuje ze jakis Rabbi podsunal pomysl papiezowi aby przeprowadzil „eksperyment odpustow” w niemczech, zeby ukonczyc (szybciej ?) bazylike sw. Piotra.

    No bo jakim (glupim) papiezem (i filozofami KK) trzeba byc, zeby „wytworzyc” taki dekret, nie wiedzac ze nikt sie nie kapnie.

  8. NICK said

    Tytuł.
    A, może, lucyferka?

    Najpierw to dać mU nagrodę nOBLA.

  9. Franz said

  10. Mis z Okienka said

    Pan Gajowy napisal:

    “Jest rzeczą iście szatańsko upokarzającą dla katolika widzieć głowę swego Kościoła podnoszącą zasługi Marcina Lutra, twórcy gnoju intelektualnego, kłamcy, jednego z największych szkodników, jakich zna ludzkość.
Admin “

    Ja nie jestem pewien o jakim kosciele tu mowa ale na pewno nie o Katolickim.

    A to ze Bergoglio ubiera sie w biale szaty pewnie jest powodem, ze ktos kto wierzy w niemieckie przyslowie “Kleider machen Leute” moze uwazac go za papieza.

    Przeciez Bergoglio nie jest nawet ksiedzem.

    ——
    Niestety, Bergoglio ma papiery na papieża i nic tu nie pomoże nasze słuszne oburzenie. Podobnie jak swego czasu pomstowanie na Kwaśniewskiego, że prezydentem został.
    Admin

  11. ojojoj said

    do 10. Mis z Okienka

    Nie jest wymagane i nigdy nie bylo bycie ksiedzem aby zostac papiezem.

  12. Greg said

    Re10.Marucha
    Od kogo dostał te papiery?
    Proszę nie odpowiadać.
    Pytanie retoryczne.
    Kto wie to wie. Reszta to Ciemnogród.

    ——
    Odpowiem: od zgromadzenia kardynałów zwanego konklawe.
    Nie mamy dowodów, iż dokonało się to w sposób nielegalny, a więc musimy założyć iż wybór był legalny i ważny, co niekonieczne oznacza, iż osoba wybrana była godną pełnienia swej funkcji. Do historii Franciszek przejdzie jako papież, chyba że w przyszłości Kościół oświadczy, iż np. był antypapieżem.
    Admin

  13. Zdziwiony said

    Luter nauczał, że podstawą usprawiedliwienia jest jedynie wiara (ufność) w miłosierdzie Boże. Ta zasada, mianowicie, że Chrystus Pan swą łaską nas usprawiedliwi i zbawi, bez naszego współdziałania, bez pokuty i bez dobrych uczynków, stała się osnową nauki Lutra. Według Lutra człowiek przez grzech pierworodny stracił wolną wolę, a rozum jego stał się niezdolnym do poznania rzeczy religijnych. W ten sposób, pozbawiony sił duchowych, człowiek nie może się przyczynić do swego usprawiedliwienia; jest ono wyłącznym dziełem Chrystusa i następuje wskutek poczytania człowiekowi zasług Zbawiciela. Człowiek łączy się z Chrystusem przez wiarę; ona sama wystarcza do zbawienia. Dobre uczynki w nauce Lutra straciły uznanie. Zniósł więc pięć Sakramentów Świętyych; zostawił tylko Chrzest i Eucharystię, ale im nadał inne znaczenie; uczył , że one nie udzielają łaski Bożej lecz jedynie ją oznaczją. W Najświętszym Sakramencie według Lutra niema Przeistoczenia, czyli całkowitej przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, lecz jest obecny Chrystus w Komunii Świętej razem z chlebemi winem, i to tylko w chwili spożywania Najświętszego Sakramentu. Zniósł ofiarę Mszy Świętej, śluby zakonne, Kościół widzialny z papieżem, biskupami i kapłanami; zaprzeczył istnienia czyśca; odrzucił modlitwy za zmarłych, cześć Świętych, spowiedż, posty; za jedyne żródło wiary uznał Pismo Święte, które w wielu miejscach pozmieniał.
    Twierdzenie swe Luter starał się oprzeć na nauce Św. Pawła i na pismach Św. Augustyna. Przełożeni wskazywali mu jego błędy, ale on lekceważył ich uwagi.

    Sprawa odpustu stała się okazją do zupełnego zerwania Lutra z Kościołem –

    – papież Leon X, by powiększyć fundusze na budowę kościoła Św. Piotra w Rzymie, ogłosił odpust zupełny; do jego pozyskania , prócz spowiedzi i Komunii Św. postawił warunek, by każdy według możności złożył jałmużnę na tę budowę.
    W północnych Niemczech odpust ogłosił Albert, arcybiskup moguncki; do korzystania zaś z odpustu zachęcał w imieniu arybiskupa dominikanin Tecel, uczony teolog i znakomity kaznodzieja. Lud uczęszczał na jego kazania, sopełniał przypisane warunki; nie rozumiejąc zaś subtelności teologicznych, składanie ofiar uważal za warunek pierwszorzędny, a niekiedy, w poszczególnych wypadkach, wskutek nadużycć „kupował odpust”. Ta okoliczność, zarówno jak osobista niechęć Lutra do Tecla i dominikanów, stała się powodem, że gdy Tecel począł głosić kazania odpustowe w okolicy Wittenbergi, Luter wystąpił przeciw niemu. W wigilię Wszystkich Świętych (31/X 1517) przybił on na dzrzwiach kościoła w Wittenberdze 95 tez o odpustach i wezwał Tecla do publicznej nad nimi dysputy. Część tych tez wymierzona była przeciw rzeczywistym nadużyciom odpustowym, część zaś zawierała błędne poglądy Lutra. Do dysputy nie doszło; Tecel usunął się z niej. Mimo to tezy w krótkim czasie w Niemczech zyskały popularność, Lutrowi zjednały sławę, a z dwóch stron wywołały wiele broszur.

    Luter z początku udawał uległość dla władzy kościelnej, w liście do papieża Leona X zapewniał go o swym dlań oddaniu. Mimo to papież, powiadomiony przez dominikanów i cesarza o rzeczywistym stanie rzeczy, wezwał Lutra do Rzymu. Tymczasem w jego obronie stanął książę Fryderyk saski i wyjednał w Rzymie, że do rozpatrzenia sprawy Lutra upoważniono legata papieskiego w Augsburgu. Ten po zbadaniu pism Lutra, uznał w jego nauce wiele błędów i zażądał ich odwołania. Luter na to nie zgodził się; potajemnie opuścił Augsburg, zaapelował do papieża , a następnie, nie ufając papieżowi, odwołał się do przyszłego soboru. Wtedy Leon X, by go uspokoić, ogłosił bullę, w której, nie wspominając o Lutrze, wyłożył naukę Kościoła o odpuście; jednocześnie przez swego szambelana Miltitza wpływał na niego i Fryderyka saskiego, by pojednali się z Kościołem. Pośrednictwo Miltitza pozozstało bez skutku. Luter błędów nie odwołał; zgodził się jedynie na zaniechanie walki, pod warunkiem podobnego zachowania się strony przeciwnej.

    W tych warunkach o spokoju nie można było myśleć. Stronnicy Lutra byli zbyt liczni; oni to poprowadzili walkę z Kościołem. Gdy jeden z nich, dr Karlstadt (Bodenstein) publicznie wystąpił z nauką Lutra, dr Eck, kanclerz uniwersytetu w Ingolstadzie wezwał go na dysputę. Odbyła się ona pod Lipskiem. Obok wielu teologów stanął Luter. Tematem dysputy była nauka o łasce i woli, prymacie, czyścu, odpuście i pokucie. Dysputa nie doprowadziła do zgody. Luter przytaczał na swoją obronę dowody zbyt słabe; to też, by nie uznać ich niedostateczności a siebie zwyciężonym, odrzucił w rzeczach wiary powagę papieża i soborów i zażądał, by go przekonano dowodami z Pisma Świętego; a Eck przytoczył mu teksty z Pisma Świętego, jego nauce przeciwne, tłumaczył je wykrętnie. Dysputa wypadła na niekorzyść Lutra, a nawet skłoniła księcia Jerzego saskiego i uniwersytety do zerwania z nim stosunków. Jedynie studenci i młodsi humaniści uznali go za krzewiciela oświaty i z większym jeszcze zapałem poparli go w wystąpieniu przeciw Kościołowi. Głównymi w tej sprawie pomocnikami Lutra byli Filip Melanchton i Ulrych von Hutte; dołączyło do nich rycerstwo niemieckie, niechętne cesarzowi. Pod ich wpływem Luter wystąpił śmiało, przyczym swą agitację przeniósł do ludu. W tym celu wydał wiele broszur, w których zwalczał Kościół, jego naukę o Mszy Świętej, kapłaństwie, papiestwie, głosił zasady o absolutnej wolności, ośmieszał ówczesnych dostojników, wzywał cesarza i książąt do detronizacji papieża, zabrania majątków kościelnych, domagał się zniesienia ślubów zakonnych. Broszury te zyskały wielki rozgłos, budziły wszędzie pożądany dla ich autora objaw – niechęć do Kościoła.

    W 1520 r. w Rzymie przystąpiono do ostatecznego załatwienia sprawy Lutra. W tym roku Leon X ogłosił bullę ” Exurge Domine”; potępil w niej 41 zdań Lutra i pod karą klątwy nakazał mu je odwołać. Luter nie usłuchał papieża. przeciwnie, odpowiedział papieżowi pismem „Przeciw bulli antychrysta”, a bullę wraz z egzemplarzem prawa kanonicznego i pismami Ecka spalił w otoczeniu studentów przed bramą miejską. W ten sposób Luter formalnie zerwał z Kościołem; jednocześnie zachęcił swych przyjaciół do rozrzucaia wśród ludu broszur przeciw Kościołowi. Wskutek tego papież wyłączył go z Kościoła, a cesarza Karola V prosił o wykonanie wyroku. Cesarz spełnił tę prośbę. Wezwał Lutra na sejm do Wormacji i zażądał odwołania błędów; Luter nie usłuchal cesarza; wskutek tego cesarz Karol kazał opuścić Wormację, ogłosił nań wyrok banicyjny oraz nakazał spalić jego pisma. Teraz w obronie Lutra wystąpił książe saski, a nawet użyczył mu schronienia w swym zamku w Wartburgu. Tutaj w ukryciu Luter spędził 10 miesięcy; w tym czasie napisał wiele broszur oraz przetłumaczył Pismo Święte na język niemiecki. Tłumaczenie to, mimo wielu niedokładności (było w nim ok. 3000 błędów), ze względu na zalety językowe zyskało wielkie uznanie.

    Gdy Luter przebywał w Wartburgu, Karlsdadt na czele studentów i mieszczan zaprowadzał w Wittenberdze reformę: napadał na kościoły, niszczył ołtarze, zmieniał nabożeństwa i bez spowiedzi udzielał Komunii Świętej. Melanchton nie mógł opanować tego ruchu; prosił więc Lutra o pomoc. Ten pośpieszył na wezwanie i swim wpływem sprawił, że wypędzono reformatorów. Teraz Luter przystąpił do utrwalenia reformy. Zniósł Mszę Świętą i zamiast niej wprowadził nabożeństwo, składające się z kazania, śpiewu psalmów i pieśni własnego układu; podwalił zdeptanie celibatu, zdjął habit zakonny, a w czerwcu 1525 r. pojął za żonę Katarzynę Bora, dawną zakonnicę.

    Luter do końca życia nie zaprzestał pracy i nie zmienił stosunku do Kościoła; przeciwnie, wszystkie swe siły, zdolności i czas poświęcił walce z Kościołem i ugruntowanie „reformacji”. Praca ta nie przyniosła mu zadowolenia, ani też Niemcom nie zapewniła szczęścia; przeciwnie, patrzył on na powszechny upadek obyczjów (z tego powodu Wittenbergę nazywał Sodomą), widział obojętność religijną książąt oraz lekceważenie ustanowionych przez siebie predykantów; bolał nad rozdziałem własnego narodu na dwa walczące obozy. Wszystkie te okoliczności dręczyły jego sumienie. Nigdzie nie znajdował spokoju, a szukał go wszędzie, szczególniej wśród przjaciół przy kielichu, przy zabawie. Umarł tknięty apopleksją w Eisleben.

    (Wypis z ksiązki HISTORIA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO w Zarysie, Ks. Roman Archutowski, Warszawa 1928)

  14. Piszę więc jestem said

    Jeszcze raz przypominam, że

    ks.Bergoglio nie miał prawa biernego, tzn.

    przekraczjąc wiek 75 lat, utracił prawo kandydowania na Papieża!!!

    Jak może być ktoś legalnie wybrany jeśli

    złamał prawo regulujące całą Instytucję Kościoła?! – Jak?!

    Łamiąc obowiązki z tego prawa wynikające
    ( odrzucenie: paliusza, bo karnawał sie skończył;
    przysięgi, zajęcia miejsca na Tronie; aż po
    odrzucenie Tytułu – Papież!) – nawet w cyrku

    by go wyśmiali i wygwizdali. . . i pogonili!

    ——
    No nie wiem. Benedykt XVI w chwili wyboru na papieża liczył sobie lat 78.
    Admin

  15. Mis Z Okienka said

    re 10, 12

    Zalozmy, ze pan Gajowy ma w tym wypadku racje i ze Franek jest papiezem.

    Ja sie tylko retorycznie i teoretycznie zastanawiem kogo ci rzekomi kardynalowie by musieli wybrac na papieza w nastepne konklawe aby katolicy sie w koncu obudzili i jednoglosnie powiedzieli ze to nie jest papiez tylko przekret?

    Rabina? Imam? A moze malpe?

    Przypuszczam, ze musiala to by byc jednak malpa.

  16. Piszę więc jestem said

    A mówią, że nic dwa razy się nie powtarza . . .

    Chociaż niech Pan sprawdzi,

    kiedy i jak dokładnie to Prawo zmienił,

    nie kto inny, ależ gdzie tam, ten WIELKI Magik

    XXwieku i XXI zresztą też, J P I I ! – chałwa mu na wieki.

    Bo przecież tak się namęczył w pompowaniu

    miłosierdzia załganego, że . . . lepiej zamilknę

    bo i po co brzęczeć jak cymbał?!

  17. Piszę więc jestem said

    JotPetDrugi ma na swoim koncie jeszcze lepsze osiągnięcia.

    Zlamanie przsięgi antymodernistycznej i klątwę na każdego,

    kto zmieni choć kropkę w Świętej Liturgii!

    Zanim Sobiebór II Watykański się znarowił, to on sam,

    bez nacisków, rzempolił na kajaku

    obrzarstwo euchrystyczne, bo miłości nigdy nie za wiele!

    Musi boleć, aż wreszcie każdy zobaczy – OCHYDĘ!!!

  18. Piszę więc jestem said

    A tak poza tym, byłem na wystawie w muzeum,
    gdzie m.inymi, stanąłęm przed obrazem
    właśnie Kard.Hozjusza w orginalnej wielkości i Pozie
    na ok 2 lata przed śmiercią.

    Stałem długo i prosiłem . . .

  19. Shrek said

    „Michał Wałach„ – ijiha .. pa poliakach, na wlasnej szkapo-plujce daleko sie zajedzie $$ a proposito, ciekawe co tak zmitygowalo Lutra do `odstepstwa`, nie zydostwo ?, a Ja, herzlich willkommen.

  20. Aguirre said

    Polecam ostatni nr Zawsze Wierni „500-lat Deformacji” świetne artykuły o heretykach.

  21. Greg said

    I Antonio Socci ,,Czy to naprawdę Franciszek”

  22. NICK said

    Iniciatus Kaliguli mnie się przypomniał, P. Misiu.(15).

  23. Mis Z Okienka said

    re 13

    Pan Zdziwiony,

    Takich jak Luther ktorzy “wzbogacali” Kosciol przez stulecia to bylo wielu. Luther akurat urodzil sie w dobrym okresie i zostal slawny.

    Blizej naszych czasow JPII rowniez wzbogacal Kosciol swoimi tezami i tez zostal slawny, a nawet swietym bo tez urodzil sie w dobrym dla niego okresie.

    Wlasnie natknalem sie na ksiazke napisana przez JPII pt. “Sign Of Contradiction” gdzie na stronie 17 napisal:

    “The Church of our day has become particularly conscious of this truth; and it was in the light of this truth that the Church succeeded, during the second Vatican Council, in re-defining her own nature”

    Jak mowia Anglosasi “Timing Is Genius” i JPII zostal swietym.

    A co do Kosciola to on ciagle probuje aby re-define swoj charakter z wiekszym albo mniejszym powodzeniem ale z wielka pomoca ostatnich “Ojcow Swietych”.

    https://www.amazon.com/Sign-Contradiction-Pope-John-Paul/dp/0816420483

  24. Zdziwiony said

    Re. 23.
    To on już, podczas SWII podał swoją redefinicję natury Kościoła wraz z Jerzym Braunem.

  25. Shrek said

    Żyd uświęca i nagradza m.in. noblami. Słudzy diabla i ich podroby maja się znamienicie a są opłacani sowicie.

    Dawno dawno temu zszedł Pan Bóg na spacer po pustyni i trafił do jakiegoś miasta. Podszedł do mieszkańców i zaproponował:
    – Mam dla was przykazanie
    – A jakie?
    – Nie zabijaj.
    – No coś ty! My Hetyci żyjemy z wojen. Potrafimy tylko wytapiać żelazo i walczyć. Bez zabijania nasz naród zginie.
    Poszedł Bóg dalej i trafił do następnego miasta.
    – Mam dla was przykazanie – rzekł do mieszkańców:
    – A jakie?
    – Nie cudzołóż.
    – To chyba jakieś żarty. W naszej świątyni są najlepsze ladacznice. Wszystkie nacje przyjeżdżają do nas się zabawić. Bez cudzołóstwa pomrzemy w nędzy.
    W trzecim mieście Bóg spróbował jeszcze inaczej:
    – Mam dla was przykazanie – nie kradnij.
    – To jak mamy żyć – nie da się handlować z Syryjczykami nie kradnąc.
    Nieco przybity Pan Bóg wrócił na pustynię. Jacyś barbarzyńcy paśli tam swoje stada. Zrezygnowany Bóg spytał:
    – Chcecie mieć jakieś przykazania?
    – A za ile???
    – Za darmo.
    – A to byśmy z dziesięć wzięli.

    Wykleci i prze-kleci a swieci.Cuda i cudeńka śpiewają. Jad rechocze i swoje robi.

Sorry, the comment form is closed at this time.