Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Hetman Tarnowski. Ojciec staropolskiej sztuki wojowania

Posted by Marucha w dniu 2017-01-04 (środa)

Dzieje militarne I Rzeczypospolitej na tle historii wojskowości Europy zachodniej zajmują miejsce osobne.

Rozległość kraju oraz różnorodność przeciwników, którym przyszło żołnierzowi polskiemu stawiać czoła, zmusiły dowódców polskich epoki nowożytnej do wypracowania własnej, oryginalnej taktyki, a także stworzenia niespotykanych w innych krajach formacji wojsk.

Jednym z ojców staropolskiej sztuki wojowania był hetman wielki koronny Jan Tarnowski.

Znakomity dowódca przyszedł na świat w 1488 roku, jako późny syn sześćdziesięcioletniego kasztelana krakowskiego Jana Tarnowskiego i jego drugiej żony Barbary z Rożnowa herbu Sulima, wnuczki sławnego Zawiszy Czarnego.

Od najmłodszych lat Jan odznaczał się dużymi zdolnościami intelektualnymi. Mimo że nie studiował na żadnym uniwersytecie, dzięki prywatnym nauczycielom i własnej pilności posiadł rozległą wiedzę. Poszerzaniu horyzontów sprzyjał niewątpliwie pobyt chłopca na kolejnych dworach: kardynała Fryderyka Jagiellończyka, podkanclerzego koronnego a zarazem biskupa ordynariusza diecezji przemyskiej Macieja Drzewickiego, a w końcu monarszym.

Służbę dworzanina królewskiego rozpoczął dwunastoletni młodzieniec na krótko przed śmiercią Jana Olbrachta, a kontynuował za rządów Aleksandra Jagiellończyka, a potem Zygmunta I.

Wprawdzie w młodości stan zdrowia Jana Tarnowskiego, zwanego w środowisku dworzan Krakowczykiem (w nawiązaniu do dzierżonego przez ojca urzędu kasztelana krakowskiego), zdawał się nie predestynować go do stanu żołnierskiego, jednak już w 1508 roku wyruszył na wyprawę wojenną przeciw Moskwie w szeregach hufca nadwornego króla Zygmunta. Był świadkiem zwycięskiej dla sił polsko-litewskich pierwszej bitwy pod Orszą, sam jednak bezpośredniego udziału w zmaganiach nie wziął.

O tym, że kwestie wojskowe bardzo go interesowały, zaświadcza najwcześniejszy biograf przyszłego hetmana ks. Stanisław Orzechowski: „spraw bojowych na dworze się przysłuchiwał, hetmanów się dzierżał, w rozmowach ich się kochał, historyje możnych królów i hetmanów rad czytał”.

Brak wsparcia ze strony starszego rodzeństwa, niechętnego znacznie młodszemu, w dodatku urodzonemu z innej matki, bratu, sprawiał, że omijały go urzędy tradycyjnie sprawowane przez Tarnowskich. Urażona ambicja tym bardziej motywowała go, by sławy i awansów szukać na polu bitwy. Do kariery żołnierskiej skłaniała go także tradycja rodzinna. W końcu po kądzieli był prawnukiem Zawiszy Czarnego, a i wśród Leliwitów nie brakło zasłużonych dowódców.

Ponownie Tarnowski wyruszył w pole w 1512 roku przeciw Tatarom. Brał udział w zwycięskiej dla sił polskich dowodzonych przez hetmana Konstantyna Ostrogskiego bitwie pod Wiśniowcem. Z kolei dwa lata później, podczas kolejnej kampanii moskiewskiej, stał na czele chorągwi złożonej z młodych przedstawicieli możnych polskich rodów. Pod jego komendą oddział odznaczył się 8 września 1514 roku w kolejnej bitwie pod Orszą, ponosząc przy tym niewielkie straty w ludziach.

Na pielgrzymim szlaku

Ważne wydarzenie w życiu Jana Tarnowskiego stanowiła pielgrzymka do Ziemi Świętej odbyta w 1518 roku. Rozpoczął ją od wizyty w Rzymie, gdzie uzyskał audiencję u papieża Leona X. Potem udał się do Jerozolimy. W grupie pątników zwiedzał miejsca znane mu z Pisma Świętego.

Podczas wizyty w bazylice Grobu Pańskiego Krakowczyk został przez gwardiana klasztoru z góry Synaj pasowany na rycerza Grobu Świętego. Idea walki w obronie Chrześcijaństwa głęboko zapadła mu w serce. Znamienne, że chcąc powrót z pielgrzymki połączyć ze zwiedzeniem Europy, przez Aleksandrię i Ateny udał się do Lizbony. Kierowała nim nadzieja, że otrzyma tam ostrogi rycerskie z rąk wsławionego w walkach z wrogami chrześcijaństwa króla Emanuela I.

Wziął udział w wyprawach afrykańskich przeciw Maurom, zyskując sympatię sławnego monarchy, który pasował go na rycerza. Leliwita nie skorzystał jednak z zaproszenia królewskiego, by został w Portugalii, ale przez Francję, Anglię, Niemcy i Czechy wrócił do ojczyzny.

Podczas wojaży zagranicznych Tarnowski znacznie wzbogacił swoją wiedzę wojskową. Jego kompetencje militarne z pewnością robiły na wpływowych rozmówcach duże wrażenie, skoro wkrótce po powrocie do kraju zaproszono go na naradę w sprawie wojny z Krzyżakami. Leliwita przedstawił zebranym własną koncepcję prowadzenia działań w Prusach. Zyskała ona aprobatę króla Zygmunta I i wkrótce jej autor ruszył na północ, by wraz z hetmanem Mikołajem Firlejem wcielić ją w czyn.

W obronie chrześcijańskiej Europy

Zawirowania polityczne sprawiły, że Jan Tarnowski musiał opuścić wojska jeszcze w trakcie walk. Wkrótce jednak spotkał go zaszczyt poprowadzenia polskich posiłków na odsiecz oblężonemu przez Turków Belgradowi. Niestety, miasto padło nim nadeszło wsparcie. Polacy wrócili więc do domów.

W 1524 roku gotujący się do zdobycia Węgier Turcy zaatakowali Królestwo Polskie. Była to próba zniechęcenia Zygmunta I do wsparcia bratanka, króla Węgier i Czech Ludwika Jagiellończyka. Wśród nielicznych sił prowadzących z wojskami agresora wojnę szarpaną, był oddział dowodzony przez Jana Tarnowskiego.

Przekonawszy się o słabości Królestwa Polskiego sułtan Sulejman uznał, że może sobie pozwolić na więcej i w 1526 roku zaatakował Węgry. Efektem była śmierć króla Ludwika pod Mohaczem, a tym samym osłabienie pozycji Jagiellonów w Europie.

2 kwietnia 1527 roku cieszący się zasłużoną opinią dobrego dowódcy Jan Tarnowski otrzymał nominację na urząd wojewody ruskiego oraz hetmana wielkiego koronnego. Natychmiast podjął kroki w celu zabezpieczenia granic przed spodziewanymi napadami Tatarów.

Jednak nie z Turcją, ale z jej lennikiem, Mołdawią, przyszło hetmanowi stoczyć wojnę, która stała się jego wizytówką. W 1530 roku hospodar mołdawski Piotr Raresz postanowił powiększyć swe władztwo i zagarnął polskie Pokucie. W roku następnym Tarnowski poprowadził wyprawę w celu odebrania utraconych terenów.

Kampanię zwieńczyła bitwa pod Obertynem, stoczona 22 sierpnia 1531 roku. Wobec przeważających sił wroga (17-tysięcznej armii wyposażonej w 50 armat hospodara Polacy mogli przeciwstawić 6 tys. żołnierzy i 12 dział), hetman zamknął się w umocnionym taborze i tak manewrował własnymi siłami, by zachęcić hospodara do zaangażowania większości sił w jednym miejscu. Gdy się to stało, na osłabione szyki Mołdawian po innej stronie polskiego obozu przypuściła atak polska jazda, rozbijając je w pył i odcinając drogi odwrotu. Kilka tysięcy żołnierzy Raresza padło na polu bitwy bądź dostało się do niewoli. Z kolei tylko kilkuset podwładnych Tarnowskiego przypłaciło zwycięstwo życiem.

Niestety, Zygmunt Stary obawiając się reakcji sułtana zabronił przenosić działania wojenne na teren uznającej jego zwierzchność Mołdawii, wobec czego Raresz utrzymał się na tronie hospodarskim.

Wizja polityki wobec Turcji, jaką wypracował sobie Tarnowski, bardzo różniła się od koncepcji królewskich. Monarcha dopingowany przez Bonę prowadził politykę antyhabsburską, neutralną wobec Imperium Otomańskiego, tymczasem Tarnowski stawiał na współpracę z Habsburgami, uważał bowiem, że niebezpieczeństwo ze strony półksiężyca grozi także Polsce.

Wkrótce jednak inny nieprzyjaciel zaabsorbował uwagę hetmana. W 1535 roku Tarnowski poprowadził pięciotysięczny oddział zaciężny na pomoc toczącym od roku wojnę z Moskwą Litwinom. Choć połączoną armią formalnie dowodził wielki hetman litewski Jerzy Radziwiłł, w rzeczywistości działania prowadził Leliwita. Dzięki jego umiejętnościom połączonym wojskom bratnich narodów udało się zająć niemal całą Siewierszczyznę.

Ważnym punktem zmagań było oblężenie przez wojska litewsko-polskie twierdzy Starodub. Na rozkaz Tarnowskiego, pod jej murami wykonano podkop po czym wysadzono je. Cieniem na zwycięstwie kładzie się wymordowanie 1400 jeńców moskiewskich. Ponoć w późniejszych latach hetman bardzo żałował wydanego w gniewie rozkazu.

Zaszczyty i dalsza służba

Po zwycięskiej kampanii przyszła pora na tak pożądane przez hetmana Tarnowskiego awanse, wynagradzające jego niemałe przecież zasługi. Otrzymał tytuł wojewody krakowskiego, a niedługo potem starostwo krakowskie, a z nim najbardziej prestiżowe miejsce w senacie.

Tarnowski, choć ambitny i łasy na zaszczyty, swoją misję widział przede wszystkim w służbie krajowi. Szczególnie leżało mu na sercu wzmocnienie militarne Królestwa Polskiego. Stąd twardo negocjował ze szlachtą, podczas rokoszu pospolitego ruszenia, czyli tzw. wojny kokoszej. Z drugiej strony skłonny był poprzeć także niektóre postulaty ruchu egzekucyjnego.

W 1538 roku hetman po raz kolejny wybrał się na czele armii na wyprawę przeciwko hospodarowi Mołdawii, który znów wtargnął na Pokucie. Tym razem wyprawa zakończyła się układami i zrzeczeniem się przez Raresza pretensji do tych ziem.

Początkowo duże nadzieje Tarnowski pokładał w koronowanym jeszcze za życia ojca Zygmuncie Auguście. Ślub króla z Barbarą Radziwiłłówną uważał wprawdzie za błąd i cios w prestiż monarchy i państwa na zewnątrz, stojąc jednak na gruncie nierozerwalności związku małżeńskiego, wspierał króla.

W pewnym momencie stał się jednym z najważniejszych doradców Zygmunta Augusta. Nie na długo. Z jednej strony Zygmunt August był zbyt niezależnym umysłem, by na trwałe uzależnić się od innej osobowości, z drugiej Leliwitę drażniła bierność monarchy w sprawach obronności kraju. W dodatku stale przemyślający o wojnie z Turcją Tarnowski niezadowolony był z pokojowej polityki Zygmunta Augusta. W końcu hetman złożył więc buławę i wycofał się z czynniejszej działalności publicznej.

Życie hetmana Tarnowskiego przypadło na okres ofensywy protestantyzmu w Europie. Także on nie pozostał obojętny wobec sporów religijnych. Choć podchwycił kilka pomysłów nowinkarzy, głównie postulatów zmian w zakresie praktyk liturgicznych i szafarstwa sakramentów, ostatecznie jednak nie zdradził Kościoła. Nie dał się pozyskać dla herezji nawet Kalwinowi, który osobiście korespondował z nim.

Jan Tarnowski to nie tylko wielki wódz, ale także oryginalny teoretyk wojskowości, autor rozpraw na tematy wojenne. Sławę w tej dziedzinie przyniósł mu opublikowany w 1558 roku traktat Consilium rationis bellicae (Rada sprawy wojennej). Wyłożył w nim swoje poglądy na prowadzenie wojny. Na dziele tym kształciły się kolejne pokolenia dowódców polskich i litewskich. Wywarło ono duży wpływ na proces kształtowania się staropolskiej sztuki wojennej.

Ojciec ojczyzny

Pod koniec życia Tarnowski złagodniał, zaprzestał silnej krytyki dworu królewskiego, z której w pewnym okresie był znany, mocniej opowiedział się też po stronie katolicyzmu. Wycofanie się z czynnej polityki poszerzyło krąg ludzi upatrujących w nim ojca ojczyzny.

Zmarł 16 maja 1561 roku w Wiewiórce. Na wieść o tym cały kraj okrył się żałobą. Choć hetman Jan Tarnowski miał wiele wad, to jednak rodacy nie mogli mu zarzucić, że wzbogacił się kosztem skarbu publicznego i królewszczyzn. Najwięcej zawdzięczali mu mieszkańcy województw południowo-wschodnich, których wielokrotnie osłaniał przed napadem wrogich wojsk. Do wzmocnienia wschodnich kresów Korony, przyczynił się także przez prywatne inwestycje, jak choćby założenie i silne ufortyfikowanie miasta Tarnopol.

Adam Kowalik
http://www.pch24.pl

Komentarzy 5 to “Hetman Tarnowski. Ojciec staropolskiej sztuki wojowania”

  1. Zenon K. said

    W kwestii wiktorii obertyńskiej, nie mniejszym wyczynem od samej bitwy była cała kampania, która do tego wielkiego zwycięstwa doprowadziła. Stała się wzorem do naśladowania, wręcz ideałem do którego dążyła staropolska sztuka wojenna. Hetman nie szukał przeciwnika- kilkoma po mistrzowsku przemyślanymi posunięciami (niszczące zagony, zdobycie z zaskoczenia ważnego zamku Gwoździec, słabe obsadzenie go własnym wojskiem i skłonienie przeciwnika do bezskutecznego oblężenia, pobicie oblegających przez część sił polskich, odwrót tejże części wprost na wybrane pole spodziewanej bitwy itd., itd.) spowodował, że sam hospodar dążył do prędkiego rozstrzygnięcia i sam ze swoją armią stawił się na miejscu wybranym przez hetmana, licząc na łatwe zwycięstwa swojej armii nad niewielkimi, podzielonymi na niewielkie oddziały (jak mniemał) siłami polskimi. Pod Obertynem spotkał jednak przygotowane do bitwy siły główne, w starannie wybranym, sprzyjającym stronie polskiej terenie. Petryło Raresz szedł do swojej klęski jak baran na powrozku. Tymczasem od samego początku, do samego końca wszystkie atuty znajdowały się w ręku Tarnowskiego. W zasadzie hetman cały czas kontrolował przeciwnika. Dzięki jego geniuszowi, „krótka kołdra” naszego systemu skarbowo-wojskowego nie okazała się zbyt krótka. Stronie polskiej nie zdążyło nawet chyba zabraknąć pieniędzy na żołd oraz prochu i żywności w obozie, a już było po wojnie.

  2. SAP said

    Dwa fragmenty z CONSILIUM
    RATIOMS BELLICAE.
    J. M. pana Jana Tarnowskiego.

    “A iż do każdej rzeczy jednak umiejętności potrzeba, wszakże na lasce bożej a na szczęściu waleczna sprawa więcej należy, niżeli na umiejętności; a tak nie trzeba dufać, jeno Pana Boga o szczęście prosić. A gdzie Pan Bóg poszczęści, tedy się w pychę nie podnosić, a Panu Bogu to przywłaszczać, a za to mu dziękować, a nie swej umiejętności przypisować. Abowiem, by jeden nawięcej też z młodości na tem się uchował, w potrzebach bywał, o walecznych rzeczach wiele czytał, teby nie przyjdzie k’temu, aby w tem rzemieśłe doskonały był, gdyż są różne przygody przy których nie bywał, ani o nich słychał, ani czytał, tylko na samej łasce bożej to należy, aby się na ten czas hetman domyślał co działać, a Pan Bóg aby to poszczęścić raczył, o to Pana Boga zawsze trzeba prosić.”

    “Rycerstwo, iżby porządnie, statecznie, posłusznie we wszem się zachowali, czyniąc to wszytko, co im będzie od hetmana rozkazano, i mają to wszytko zachować jako się napisało:
    Napierwej, ktoby w wojszce burzki, bunty działał, ma być na gardle karan. A tak aby bunty nie były, gdy po kogo poślą do hetmana, albo do tych na któreby hetman posłuszeństwa albo sprawę przełożył, tedy niema iść żaden w wielkim poczcie, jeno z małym pocztem przyjaciół swych.
    Ktoby się na swego rotmistrza targał, ma być na gardle karan.
    Ktoby w nocy jaką zamieszkę uczynił, ma być na gardle karan.
    Ktoby z wojska uciekł bez odpuszczenia, ma być na czci karan.
    Miejsca swego ktoby w bitwie nie strzegł, tak jako go szykują, ma być na czci karan.
    Na straż, na posłuchy, ktoby j achać nie chciał, gdy mu rozkażą, albo będąc, iżby swą wolą zjachał bez rozkazania, na garrdle ma być karan.
    Gdy bitwa jest, ktoby się na łupiech stanowił, ma być na czci karan.
    Potkać się z nieprzyjacielem bez rozkazania nikt nie ma, ale gdzieby rozkazano, kto się nie potka, ma być na czci karan.
    Także też hetman rozkaże albo godło da trąbieniem, gdy mają ku szturmu przypuścić; ktoby inak czynił, także ma być karan.
    Ktoby zwadę w wojszce uczynił: jeśli rany, tedy gardło, jeśli tylko miecza dobędzie, tedy rękę traci, albo na hetmańskiej łasce będzie karanie.
    Z nieprzyjacielem ktoby rokowanie jakie czynił oprócz hetmańskiego rozkazania, ma być na gardle karan.
    Ktoby około wojska po drogach przekazał tym co żywność do wojska wożą, albo za wojskiem jadą, taki każdy na gardle ma być karan.
    Kościół ktoby wyłupił, ma być na gardle karan.
    Dziewkę albo niewiastę ktoby zgwałcił, ma być na gardle karan.
    Zbroję ktoby utracił, albo ją przegrał, a nie miał jej, ma być na gardle karan.”

  3. Racjonalista said

    Najbardziej pacyfistyczne państwo w dziejach ludzkości miało najlepszych żołnierzy i wodzów tak znakomitych, że niech się wobec nich schowają wszelkiej maści Napoleony.

  4. panMarek said

    I to byli wspaniali Sarmaci!
    Stawali w polu i gromili bisurmana a nie jak dzisiaj dają dupy naokoło i ekscytują się Ryśkiem-jebaką czy Mateuszem-alimenciarzem.
    Serce rośnie na takie wspomnienia.

  5. Zenon K. said

    Ad.3
    Rzeczpospolita nie hodowała jedynie „żołnierzy-praktyków”. Polskie piśmiennictwo wojskowe tej epoki jest bardzo bogate, pełno w nim analiz sztuki wojennej różnych krajów i epok, nie wyłączając starożytności. Niektóre dzieła, jak Kazimierza Siemionowicza „Wielkiej sztuki artylerii część pierwsza” z II poł.XVII wieku drukowane były w charakterze podręcznika w bez mała całej Europie jeszcze w wieku XIX. W złotym i srebrnym wieku naszych dziejow powstawały oryginalne polskie traktaty na najróżniejsze tematy wojskowe i okołowojskowe- poświęcone nie tylko szykom, strategiom i taktykom, ale także wojskowej architekturze, medycynie, czy wręcz….weterynarii. Swoją cegiełkę dołożyli i ludzie, którzy Polakami, ani Litwinami nie byli, a Rzeczpospolitą obrali sobie na ojczyznę.
    Możemy z dumą stwierdzić, że wielkość staropolskiej sztuki wojennej miała solidne podstawy teoretyczne i naukowe!

Sorry, the comment form is closed at this time.