Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jerzy Markowski o kopalni Makoszowy: eutanazja w hospicjum

Posted by Marucha w dniu 2017-01-05 (czwartek)

Powiem szczerze, nie mam odwagi pokazać się pod kopalnią Makoszowy, mimo iż nie mam żadnego udziału w tym, co się z nią stało – przyznaje Jerzy Markowski.

Wokół kopalni Makoszowy próbowali się ogrzać politycy, niedorzeczni związkowcy i wszyscy razem mają na sumieniu jej koniec – zaznacza w rozmowie z portalem wnp.pl Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Koniec z wydobyciem w kopalni Makoszowy…

– Tak naprawdę, to kopalnię Makoszowy zlikwidowano już w styczniu 2015 roku, kiedy – w świetle kamer, w obecności premier Ewy Kopacz, wielu profesorów, notabli górniczych oraz aktywistów związkowych – przeniesiono tę kopalnię do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Tak zaczęła się agonia, którą wszyscy obserwowali bez determinacji jej przerwania. Raczej chodziło o skrócenie tej agonii niż o jej przerwanie.

I tu nagle pomogła natura. W jedynej ścianie w kopalni, w pokładzie 405/2 o grubości 2,6 m czystego węgla pojawił się piaskowiec w ścianie, krótkie wymycie pokładu i coś, co dla dobrego sztygara oraz doświadczonego przodowego ściany jest problemem na kilka dni – dla bezdusznego biurokraty było wystarczającym powodem, aby zakończyć agonię kopalni.

I nie miało żadnego znaczenia to, że zostało 600 metrów wybiegu ściany. Podjęto decyzję o zakończeniu wydobycia w kopalni, która istniała 110 lat.

Nie wszyscy pogodzili się z tą decyzją.

– Dla górnika to niezwykle trudna chwila, to bardzo boli. Zwłaszcza że w sąsiednim pokładzie 416 zatrzymano przodek przecinki ścianowej, w którym pozostało 38 metrów, aby wykroić kolejną ścianę o wybiegu 700 metrów, długości 200 metrów, w pokładzie o miąższości 2,4 czystego węgla.

Powiem szczerze, nie mam odwagi pokazać się pod kopalnią Makoszowy, mimo iż nie mam żadnego udziału w tym, co się z nią stało.

Ale cieszę się, że los oszczędził mi spojrzenia w oczy niestety już nieżyjącego dyrektora Wilhelma Kasperlika, który był przez 17 lat dyrektorem tej kopalni, zbudował jej wielkość i dzięki temu trafił do panteonu największych polskich górników. Dziś to dzieło umarło.

Funkcjonowanie kopalni Makoszowy obejmowało kawał historii…

– Kopalnia Makoszowy służyła Polsce od trzeciego Powstania Śląskiego, z przerwą na drugą wojnę światową, u schyłku której Niemcy – ci sami, którzy ją wybudowali w 1906 roku – zalali ją wodą.

Kopalnia Makoszowy dała utrzymanie tysiącom polskich rodzin. A Polsce dała miliony ton i miliony dolarów z wyeksportowanego węgla. Dała utrzymanie wielu, ale zabiła ponad stu, z czego najbardziej dramatyczny był rok 1958, kiedy w wyniku pożaru, a właściwie w wyniku błędu w akcji ratowniczej zginęło 72 górników.

Czy Makoszowy to szczególna kopalnia?

– Makoszowy kończą jako kopalnia wyjątkowa – jako kopalnia z zasobami ponad 50 mln ton, z ważną koncesją do roku 2020, jak żadna w Polsce z zanieczyszczeniem złoża do 8 procent, jak prawie żadna w Polsce – bez metanu, z pustymi zwałami wydobytego węgla, z odrzuconymi zamówieniami na zbyt węgla na kilka lat do przodu. I tylko dlatego, że ktoś bez pojęcia o górnictwie najpierw musiał mieć sukces medialny, a potem musiał przypodobać się urzędnikom w Brukseli.

A obecny rząd?

– Nowa władza nie dała sobie rady z tym problemem. Mimo deklaracji najważniejszych osób w państwie, całej lawiny pustosłowia władz samorządowych – tak naprawdę, to nikt nie zadał pytania: jak kopalnię Makoszowy uratować.

A wystarczyło zebrać parę osób: dobrego prawnika, który wie, co to jest decyzja Rady Europy numer 210/787/UE z dnia 10 grudnia 2010 roku, odważnego górnika i trzeźwego ekonomistę, którego na kopalni Makoszowy nie było od dnia przekazania tej kopalni do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Ostatnie lata kopalni Makoszowy to była walka nie tyle z geologią, ale z błędami i niedorzecznościami. Bowiem jak nazwać inaczej fakt, że ktoś kiedyś wcześniej – zupełnie bez głowy – połączył ją z kopalnią Sośnica. Potem przeniósł do hospicjum w postaci Spółki Restrukturyzacji Kopalń, na długie miesiące odciął od rynków zbytu, a do tego pozbawił służb ekonomicznych, co spowodowało, że kopalnia przestała liczyć pieniądze. Tym bardziej, że od października ubiegłego roku dostawała ich z budżetu państwa tyle, ile chciała. Wokół kopalni Makoszowy próbowali się ogrzać politycy, niedorzeczni związkowcy i wszyscy razem mają na sumieniu jej koniec.

Jest racja, że wszystko to razem złożyło się na to, iż kopalnia dalej istnieć nie mogła. Ale wszyscy razem doprowadzili biernie lub czynnie do stanu, w którym ta decyzja musiała nastąpić.

Gdyby mnie ktoś dzisiaj zapytał o to – a wiem, że nie zapyta – czy jest to koniec wydobywania węgla w złożu Makoszowy, odpowiedziałbym, że nie. A może nowa władza postawiona de facto w sytuacji bez wyjścia pozwoliłaby z tego dramatu uczynić swój sukces. Z zachowaniem wszelkich reguł ekonomii, sztuki górniczej i bez wyciągania rąk po pieniądze publiczne. To naprawdę tam się da zrobić.

Może nie potrafię być obiektywny, bo urodziłem się kilkaset metrów obok tej kopalni. Nigdy w niej nie pracowałem, mimo iż w 1968 roku zgłosiłem się tam do pracy. Ale wtedy zachęcili nas pracą w nowszej kopalni.

Mój ojciec brał udział w akcji ratowniczej w 1958 roku, a ja stałem z matką przy bramie – naprzeciwko fontanny w kopalni Makoszowy – czekając wśród tłumu na to, czy ojciec wyjedzie.

Mój ojciec wyjechał, ale 72 górników nie wyjechało. Dziś kończy swój żywot ostatnia kopalnia w górniczym Zabrzu, w którym kiedyś fedrowało siedem kopalń dając prawie 20 proc. krajowego wydobycia węgla.

I mało kto wie, że pierwszy statek z węglem, jaki odpływał w 1945 roku z portu w Gdyni, był załadowany surowcem z Zabrza.

Jedyne, co możemy zrobić, to oddać wielki hołd tym wszystkim, którzy przez 110 lat swą pracą służyli tej kopalni, a dziś nie są w stanie jej pomóc. Przyszło pogodzić się z eutanazją dogorywającej kopalni w coraz większym górniczym hospicjum.

Może jestem zbyt melancholijny, ale dziś zgasła górnicza lampka w Zabrzu. I dobrze, że tli się przynajmniej skromne światełko w postaci kopalni Siltech.

Rozmawiał: Jerzy Dudała
http://gornictwo.wnp.pl

Komentarzy 9 to “Jerzy Markowski o kopalni Makoszowy: eutanazja w hospicjum”

  1. jazmig said

    Markowski sobie paple, ale dlaczego nie kupi tej kopalni i nie robi na niej biznesu?

    Ja też jej nie kupię, bo nie mam takiej kasy. Proste?
    Admin

  2. RomanK said

    Powim panu…nie stac go.
    Dlaczego tez panu powim…neich pan wpisze w Google haslo Solidarnosc..ale wejdzie na wersje anglielska:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Solidarity_%28Polish_trade_union%29 dokladnei preczyta zwlasza czesc CUIA covert support….
    tam jest taki fragment: cyt :
    The CIA transferred around $200 million yearly in cash to Solidarity, which suggests that $1 billion total is a reasonable estimate for the 5-year total.[17] There were no direct links between the CIA and Solidarnosc, and all money was channeled through third parties.[18] CIA officers were barred from meeting Solidarity leaders, and the CIA’s contacts with Solidarnosc activists were weaker than those of the AFL-CIO, which raised 300 thousand dollars from its members, which were used to provide material and cash directly to Solidarity, with no control of Solidarity’s use of it. The U.S. Congress authorized the National Endowment for Democracy to promote democracy, and the NED allocated $10 million to Solidarity.[19]
    …brakuje tytlko wyjasnienia, ze te piec lat „pmocy” obejmuje okres po 1985 roku..ze pomoc szla do osob trzecich , a nie do Solidarnsci ,ktorej juz w tym czasie nie bylo.
    Niech pan policzy miliard dollarow… tyle kosztowalo zrobienie w Polsce oligarchii z ,.,.NOMENKLATURY i zostalo zdziebelko na Atrape Solidarnosci…podla atrape..bo i co mozna zrobic z 400tys czlonkow jak bylo 11 milionow…. i 3 mln towarzyszy w PZPR????
    I takqa ciekawowsta 300 tys od AFL_CIO pameita wiele ludzi Solidarnosci podziemnej…..a o miliardzie…. zaden z nich nnawet nie slyszal…..

  3. Wełna said

    Jazmig – o co Ci dupku chodzi???

    Masz jakieś uwagi to je przedstaw. Autor dość wiarygodnie opisał sytuację, a czym jest Twój komentarz – (….)

  4. […] z:   https://marucha.wordpress.com/2017/01/05/jerzy-markowski-o-kopalni-makoszowy-eutanazja-w-hospicjum/ […]

  5. Zerohero said

    A co tam jakaś kopalnia. Cała inteligencja III RP ekscytuje się obecnie wakacjami Petru i iphonem Kijowskiego.

  6. jazmig said

    @admin: Jeżeli kopalnia idzie do kasacji, to jej wartość jest niewielka. Bardziej opłaca się ją oddać komuś za symboliczną złotówkę, niż demontować wszystkie urządzenia, zasypywać szyby itp.

    Jestem pewien, że można by się w tej sprawie dogadać, jakąś spółkę pracowniczą powołać, lub coś w tym rodzaju.

    Markowski do biednych nie należy, jest związany z górnictwem od wielu lat i na pewno uzbierał spory majątek jako były dyrektor i minister.

    Ja, nawet gdybym miał kasę, to bym kopalni nie kupił, bo to już i nie te lata i zdrowie nie takie.
    Admin

  7. jazmig said

    @ Wełna. Jestem Ślązakiem, mieszkam tu od urodzenia, pracowałem na kopalni, członkowie mojej rodziny pracują w górnictwie, więc mam wiedzę o tym, co się dzieje w polskim górnictwie.

    Działa tu mafia węglowa, którą próbował zlikwidować PiS w czasie swoich poprzednich rządów, ale nie udało się z powodu śmierci Blidy, jednej z tych, którzy z górnictwem i śląską mafią byli związani. Okoliczności jej śmierci są niejasne, podejrzewam, że ona została zamordowana.

    Markowski jest jednym z elementów tej układanki i z jego punktu widzenia najlepiej jest wtedy, gdy kopalnie są państwowe, bo wtedy można się na nich nieźle obłowić. Prywatny właściciel nie pozwoliłby na takie przekręty.

    Przykładem są kopalnie, które jednak poszły do likwidacji, ale zostały odkupione. Kopalnię w Zabrzu kupił jej były dyrektor i prowadzi wydobycie w mniejszej skali, ale za to opłacalne. Drugą kopalnię wykupili Czesi, doinwestowali ją i też nieźle na niej zarabiają.

    Jak widać, wystarczy odciąć od kopalni mafię, żeby kopalnie zaczęły być rentowne. Najprościej byłoby sprzedać je na otwartej licytacji, bo w ten sposób można by uzyskać najwyższą cenę.

  8. PiotrZW said

    @ Jazmig

    Też jestem Ślązakiem, a w dodatku górnikiem. Nie pieprz o mafii węglowej. J. Chojnacki wypłynął na plecach Solidarności, obiecując uratować kopalnię Pstrowski. Doprowadził ją do upadku, ale w międzyczasie zdołał dorobić się dużych pieniędzy, miejsca w Sejmie i komisjach węglowych, dzięki czemu zdobył majątek i zgodę na eksploatację w filarze ochronnym szybu. Cytuję z tekstu, który kiedyś opublikowałem:
    „Od tego momentu Jan Chojnacki występuje na kopalni w trzech rolach: posła, dyrektora kopalni i prywatnego przedsiębiorcy – współwłaściciela spółki POCH Sp. zo.o., prowadzącej interesy z kopalnią. Jako poseł, członek podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia poselskiego projektu ustawy o restrukturyzacji finansowej górnictwa węgla kamiennego ustalał zasady restrukturyzacji, jako dyrektor państwowej kopalni ją realizował, a jako współwłaściciel spółki POCH Sp. z o.o. robił na niej (tzn. na restrukturyzacji) interes.”
    I jeszcze inny cytat:
    „Przedsiębiorstwo Górniczo-Budowlane i Produkcyjno-Handlowe „POCH” Sp. z o.o dysponowało kapitałem w wysokości ówczesnych 100 mln zł, na dzisiejsze pieniądze – 10 tys. zł. Nie posiadało na własność majątku trwałego. Świadczyło usługi remontowe na rzecz kopalni, wynajmując od niej to, co potrzebne do prac remontowych – hale, urządzenia i maszyny. Dzierżawiło albo brało w leasing.
    W Protokole z Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników POCH Sp. z o.o. z dnia 26 listopada 1994 r. czytamy o realizacji dwóch umów: likwidacji Szybu Pułaski (wartość 2 100 000 000 zł, na dzisiejsze pieniądze – 210 000 zł) i likwidacji obiektów ogrodnictwa (9 400 nowych zł). W tym momencie spółka planowała już „przyjąć około 120 pracowników KWK „Pstrowski”, będących pracownikami oddziałów powierzchni, tj. MM-5, PT, BG i PHW wyłączanych (pisownia oryginalna) ze struktur Kopalni. W związku z procesem restrukturyzacji zostaną Spółce przekazanie w oparciu o Umowy użyczenia budynki i środki trwałe będące na stanie w/w oddziałów.” Z dniem 13 grudnia 1994 r. POCH przejmuje też zarządzanie kopalnianym transportem i Działem Remontowym na powierzchni.
    – Wygrywali przetargi na roboty w kopalni – wyjaśnia były szef zakładowej „Solidarności”, były likwidator ZWSM „Jadwiga” Sp. z o.o., Eugeniusz Ogrodnik. – Kopalnia dostawała dotację na likwidację szybu w wysokości 1 mln. zł i ogłaszała przetarg na wykonanie tych robót. Przetarg wygrywał POCH, następnie wynajmował od kopalni urządzenia wyciągowe i zatrudniał jej pracowników. Brali urlopy i dorabiali do pensji. Związek „Solidarność” uznał to za nieprawidłowe i zgłaszał swoje wątpliwości do Bytomskiej Spółki Węglowej, do Agencji Węglowej, ale kolejne kontrole nie widziały w tym nic zdrożnego.
    To, co się wtedy działo w kopalni, obecny szef zakładowej „Solidarności” Edmund Dyl komentuje krótko:
    – To było rozdawanie państwowego majątku a nie prywatyzacja.”

  9. PiotrZW said

    @ Jazmig

    „Drugą kopalnię wykupili Czesi, doinwestowali ją i też nieźle na niej zarabiają.”

    Gdyby państwowe kopalnie tak doinwestować, jak Czesi doinwestowali KWK „Silesia”, też by były rentowne.

    KWK Silesia też ponosi skutki niskich cen węgla, jeśli się nie mylę, w ubiegłym roku była na minusie.

Sorry, the comment form is closed at this time.