Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bij Moskala!!! – nowe trendy, stare „wikrenty”?

Posted by Marucha w dniu 2017-01-07 (sobota)

[Artykuł z 1998 roku – admin]

Najwyższy Czas zamieścił cykl artykułów pana Piotra Skórzyńskiego pod wymownym tytułem ” Koniec Rosji(?)”- który w zasadzie mówi wszystko…

Nie będę polemizował z panem Piotrem, gdyż powtarza on nie swoje przemyślenia, a zaledwie dość pobieżnie streszcza prace pana profesora Ryszarda Pipes’a. Z treści artykułów wyczytać można jednak jego aprobatę prezentowanych ideii i pewna do nich sympatie. I właśnie dlatego uważna lektura owej serii artykułów podziałała na mnie tak przygnębiająco i obudziła we mnie pewne obawy.

No bo jeżeli taki punkt widzenia przyjmują ludzie – tacy, jak pan Skórzyński – którzy oczywiście sami, samodzielnie ze zrozumieniem i trzeźwo potrafią patrzeć na świat i uczciwie oceniać to, co widza – i kiedy właśnie tacy ludzie, w tym szczególnym przypadku, zakładają czyjeś okulary, ogarnia mnie strach o Polskę…. i właśnie dlatego chciałbym te moje obawy i lek publicznie uzasadnić.

Oto Rosja – od zarania naszych i ich dziejów najbliższy sąsiad Polski, ogromnie ważny sąsiad, od którego od ponad 200 lat zależy bezpośrednio los całego naszego Narodu. Sąsiad, który kształtował nasza przeszłość i od którego (musimy sobie z tego zdawać sprawę, czy się to nam podoba czy nie !) – zależy nasza przyszłość.

Szkoda, wielka szkoda, ze my Polacy pomimo tylu wieków doświadczeń, tragedii, wspólnych – zarówno złych, jak i lepszych doświadczeń – tak mało wiemy na jej temat, ze aż musi nam służyć za autorytet profesor amerykański z Cieszyna, bliski doradca prezydenta Regana i ekspert do spraw Związku Sowieckiego, jednym słowem – „niepodważalny autorytet”.

Obojętnie kto natchnął do pisania na tematy Rosji pana Pipes’a (a teraz i jego syna), zapewniam wszystkich, ze nie był to na pewno Duch Święty, zatem jego prace nie należą do ksiąg natchnionych, można z nimi polemizować i nie musi się tego robić na klęczkach, czy – jak kto woli – z okryta głową.

Tak się jakoś dziwnie składa (z cala pewnością jest to rzeczą zwykłego przypadku), ze prace pana Pipes’a są jakoby ukoronowaniem zbiorowego intelektualnego wysiłku dość liczebnej grupy „szczególnie wrażliwych intelektualistów rosyjskich”, tzw. „dysydentów”, którzy zapoczątkowali w końcu lat 60-tych, a kontynuowali poprzez całe lata 70-te nowy kierunek rewizji historii Rosji.

Ich początkowe nieśmiałe wystąpienia w Samizdacie, pod pseudonimami, były później przedrukowywane w emigracyjnej prasie rosyjskiej zarówno w Europie, jak i Ameryce. „Podchwycone” i szeroko rozpowszechniane przez ośrodki opiniotwórcze Zachodu, wyniesione zostały do rangi niepodważalnych dogmatów, a ich autorzy uzyskali pozycje naukowych i moralnych autorytetów, tudzież materialne benefisy w postaci katedr na renomowanych Uniwersytetach Zachodniej Europy i Ameryki, czy intratnych posad w rożnych „think tank”, budujących ideologiczne ramy przyszłej, politycznej konstrukcji świata, nadchodzącego Millenium.

Postaram się pokrótce przypomnieć i przedstawić lansowane przez nich tezy, które czytelnicy prof. Pipes’a natychmiast rozpoznają – jako „jego własne”. Z braku miejsca pragnę jedynie zasygnalizować najważniejsze zagadnienia, natomiast wszystkich chętnych odsyłam do dokładniejszego zapoznania się z dziełami owych publicystów.

Do czołowych przedstawicieli rzeczonej grupy należą;
G. Pomeranietz – sowiecki orientalista, aresztowany w czasach Stalina. Publikował w Samizdacie i prasie emigracyjnej.
A. Amalrik – z wykształcenia historyk absolwent MGU, zmieniał zawody kilkakrotnie, za opublikowanie szeregu essejów w Samizdacie aresztowany i osadzony na trzy lata, został dodatkowo zesłany do lagru. Po odwilży, amnestionowany, emigrował z SSSR.

Obydwaj autorzy rozpoczęli swa działalność już w końcu lat 60-tych. Pierwsze ich prace na emigracji drukował w Paryżu „Wiestnik Russkogo Studienczieskogo Christianskogo Dwizenija”. Wkrótce dołączył do nich  B. Szragin – kandydat nauk filozoficznych, członek Komunistycznej Partii Sowieckiego Sojuza i sekretarz swojej partyjnej organizacji. Publikował cały szereg artykułów pod różnymi pseudonimami w Samizdacie i prasie emigracyjnej. Za podpisanie swym własnym nazwiskiem protestu został usunięty z partii i emigrował. Na emigracji związany był z „Samosoznaniem”, pisał również w innych publikacjach emigracyjnych. Bardziej znana jego książka jest „Protiwostojanije ducha”.

A. Janow – kandydat nauk filozoficznych i dziennikarz. Do chwili emigracji członek KPSS i członek redakcji gazety „Molodoj Komunist”. Na emigracji otrzymał posadę profesora sowietologii na Uniwersytecie Berkeley. Szeroko publikowany w prasie anglojęzycznej, jego główniejsze pozycje książkowe z tego okresu to „Razrjadka poslije Brezniewa” i „Nowaja Russkaja Prawaja”.

Bardzo często zapraszany do udziału w programach telewizyjnych w USA, jako komentator wydarzeń politycznych w Rosji. Z trudem kryje antyrosyjskie fobie, niejednokrotnie wywołując ostre reakcje, ludzi biorących udział w programach.

Po dość masowej emigracji wielu „szczególnie wrażliwych rosyjskich intelektualistów” w latach siedemdziesiątych – na mocy wynegocjowanych przez administracje USA porozumień o zezwoleniu na emigracje Żydów rosyjskich – większość publikacji wymienionych, jak i ich pomniejszych naśladowców, acz tego samego typu, drukowana była w ” Sintaksis” i „Kontakt” w Paryżu, oraz we „Wremija i My” w Tel Aviwie.

Otóż główna teza lansowana i głoszona wszem i wobec przez przedstawionych powyżej autorów, czyli „czołowych, szczególnie wrażliwych, rosyjskich intelektualistów” jest, że… historię Rosji od jej zarania, czyli wieków średnich, odróżniają od historii innych narodów pewne cyt; „arcytypowe”, czyli unikalne, rosyjskie cechy: niewolnicza, czy jak kto woli rabska psychika, brak poczucia godności osobistej, brak szacunku i nieliczenie się ze zdaniem innych, zawiść i czołobitność przed silna władza, krwiożerczość i okrucieństwo, nienawiść do wszystkiego co obce, czyli najzwyczajniejsza ksenofobia i jakże arcytypowy, zresztą wspólny wszystkim Słowianom – ich słowiański, barbarzyński, zupełny brak samokontroli….itd, itp..em, pstrem, bzdrem…. ze względu na szczupłość miejsca pominiemy pomniejsze.

…Od wieków Rosjanie kochali silna i surowa władze, a zwłaszcza jej sama surowość, cala ich historia potwierdza, ze zawsze po niewolniczemu ulegali oni silnej władzy. Ba, do dnia dzisiejszego kołacze się w głębi rosyjskiej duszu tesknota za „Chozjainu”. …Nie wiadomo zatem dlaczego już w XV wieku, pojawia się tez tzw” Rosyjski Mesjanizm” , aby w XVI rozwinąć tzw, teorie ” Trzeciego Rzymu”.

…W rezultacie Rosja przez cały czas pozostawała we władzy despotycznych reżimów, powodujących krwawe kataklizmy. Dziedzictwo epokowe Groznego, Piotra I, Stalina….

… Rewolucja 1917 roku jest prostym wynikiem całej historii Rosji. (Tak!!!!)
I właśnie dlatego cala Rewolucja (Uwaga!!!!)… nie miała w sobie nic z marksizmu(!!!), bo marksizm Rosjanie wypaczyli (sic!!!), nie rozumieli go, wręcz po chamsku wykorzystali dla ustanowienia tak ukochanej przez nich, silnej, krwiożerczej władzy(!!!). Zatem rewolucyjny terror i czystki Stalina były tylko i wyłącznie prosta konsekwencja rosyjskiego narodowego charakteru (SIC!!!!).

Jak widzimy wg. czołowych „rosyjskich intelektualistów” emigrantów – Matuszka Rossija cztery wieki nosiła pod sercem (sic!!!) pomiot komunizmu – Stalinizm.

Czyż nie jest to genialne???? Odkrywcze???? Zresztą podobnych bzdurnych genialności, znajdujemy zatrzęsienie, co rozdział to genialne odkrycie, a wszystko gotowe – nic tylko brać i się zgadzać. Nie trzeba poszukiwać, analizować, zastanawiać się, starać zrozumieć. Jedna – jedynie słuszna i logiczna od początku do końca, mająca odpowiedz na wszystkie wątpliwości dopracowana w szczegółach od początku do końca teoria powstania z nicości potężnej Rosji, czyli „pustki” i jej dążenia do nicości.

Tak, właśnie teorii – bo przecież autorzy zgodnie orzekają, ze … jako takiej – Rosja nie miała żadnej historii. Nic! Żadnej!!! Powstała nie wiadomo po co, niczego nie spowodowała, no za wyjątkiem zła, i dlatego musi odejść w nicość!!!! Jasno, krótko, węzłowato!!!! Zbyt piękne by mogło być prawdziwe, przyjrzyjmy się zatem z bliska główniejszym „dogmatom” głoszonym przez „rosyjskich, czołowych, szczególnie wrażliwych intelektualistów”.

„Naród rosyjski cechuje „rabska dusza”, a naturalna tego konsekwencja jest brak godności osobistej co właśnie odróżnia Rosjan od mieszkańców Zachodu! „

Trudno jednoznacznie stwierdzić, analizując zachowane relacje podróżujących po Rosji obcokrajowców, jak wyglądało to naprawdę. Jedni opisywali Rosję jako idealny kraj i przedstawiali jej wieśniaków, jako ludzi pełnych szlachetnego dostojeństwa. Drudzy opisywali, jako kraj despotyczny, a jego mieszkańców, jako niewolników. Jeżeli porównamy takie same relacje obcokrajowców podróżujących po Polsce w tym samym czasie, znajdziemy dokładnie takie same opisy, co świadczy o niczym innym tylko o słabej znajomości kraju i jego realiów przez piszących.

Stawianie znaku równości pomiędzy despotyzmem i samodzierżawiem świadczy o nieznajomości realiów Rosji wogóle. „Samodzierżawnyj” znaczy bowiem nie mniej i nie więcej tylko suwerenny. Niezależny od nikogo (zwłaszcza od Chana), przed nikim nie rozliczający się ze swej władzy, a jedynie odpowiedzialny przed Bogiem.

Nie rozumiem zatem, że nie dziwi autorów na pewno znany im fakt, lecz oczywiście całkowicie przez nich pominięty, ze ten naród o „rabskiej duszy” przeniósł w swej zbiorowej pamięci i przekazał potomnym informacje, ze car Iwan Groźny „obmanuł Boga”, car Piotr I był Antychrystem, a Aleksiej męczennikiem za wiarę!!!

Ten naród o rabskiej duszy, na próby niewinnych reform liturgii prawosławia reagował samospaleniami i ucieczka całych regionów w lasy. Bo historia Rosji to historia buntów i głębokiego przywiązania do prawosławnej wiary, w obronie której buntowali się przeciwko władzy. Obojętnie jaka ona by nie była – silna, słaba, nijaka. Bo właśnie owo przywiązanie do jedynie słusznej i nie zmienionej wiary, czyli prawosławnego katolicyzmu, było dla ludu rosyjskiego najważniejsze. Służyli Chrystu Spasu, wiernie i nie odstępowali ani na trochę, aby nie popaść w schizmę złamania czystości wiary.

W tym samym czasie w Europie na mocy religijnego Pokoju Augsburskiego obowiązywała zasada – cuius regio, eius religio.

Król Anglii Henryk VIII zmieniał wiarę swego ludu tyle razy, ze w końcu wszyscy pogłupieli i nie wiedzieli w ogóle w co maja wierzyć. O takim sposobie poczynania ze swoimi poddanymi o rabskich duszach, samodzierżawny car Rosji nie śmiał nawet śnić!

Nie pomyśleli, czy tez nie wiedzieli o tym „wybitni intelektualiści rosyjscy”?

Zarówno Szragin, jak i Pipes podkreślają uzależnienie Cerkwi Prawosławnej od państwa. Pipes nazywa Cerkiew służką państwa, razem uważają podporządkowanie synodalnej organizacji Prawosławnej Cerkwi państwu, za „arcytypową dla Rosji” (sic!!!).

Czyżby ci wybitni naukowcy nie wiedzieli, ze podporządkowanie Kościoła państwu nastąpiło po Reformacji i było typowym rozwiązaniem protestanckim Zachodu, skopiowanym jedynie i wiernie przez Piotra I?

Zupełnym curiosum w twórczości Pipesa – historyka jest jego wręcz akrobacyjno- retoryczna argumentacja usiłująca udowodnić, że tzw ustawodawstwo Mikołaja I posłużyło za wzór prawu sowieckiemu, a z kolei z niego wzory czerpał nie kto inny , ale sam…Hitler!!!

Student liceum wie, ze koncepcje państwa totalitarnego i to zarówno w jego wariancie monarchicznym, jak i demokratycznym, wypracowane zostały przez filozofów zachodnich, a nie rosyjskich. Zna koncepcje opisane w Lewiatanie Hobbsa, teorie Spinozy, czy późniejsze rozwiązania tzw. „umowy społecznej” wymyślonej przez Russo. Nie wchodząc w to, czy były one słusznie, czy nie – były one przede wszystkim „zachodnie”. Oczywiście owe zachodnie teorie zostały zaadoptowane i użyte przez państwo carskie, modernizujące swe ustawodawstwo. Otóż owe idee przedstawicieli Oświecenia przez naszych wybitnych autorów zostały uznane, za „arcytypowe rosyjskie” – chciałoby się powiedzieć wolne żarty… panowie!

Szczególne okrucieństwo i krwiożerczość samodzierżawnych carów, autorzy ukazują opisując powstanie tzw Dekabrystów. Przypomnijmy sobie zatem ten spisek w wyniku, którego został zamordowany generalgubernator Petersburga Miloradowicz. Spisek miał na celu królobójstwo, a w innej wersji wyrzniecie całej carskiej rodziny. Postawieni przed sadem spiskowcy zostają skazani, pięciu przywódców na karę śmierci, ponad stu na zesłanie innym car daruje i puszcza wolno.

W tym samym czasie miały miejsce, takie same spiski i próby przewrotów wojskowych w Hiszpanii, Piemoncie, Lombardii, Sycylii (oczywiście zbieg okoliczności – zupełny i przypadkowy) i posypały się wyroki śmierci w dużych liczbach – proszę sprawdzić.

W cywilizowanej Anglii 1820 roku odkryto spisek Tislewood’a, zamierzali oni dokonywać zamachów na członków Gabinetu. Pięciu przywódców skazano na śmierć, wszyscy pozostali bez wyjątku skazani na katorgę i zesłani do kolonii.

Wspaniała i jak najbardziej zachodnia Francja po powstaniu w Paryżu w 1848 jest miejscem masowych (tysiące ludzi) rozstrzeliwań, po Komunie Paryskiej dziesiątki tysięcy rozstrzelanych. A wcześniej terror za czasów Pierwszej Republiki, za której życie straciło milion ludzi w ówczesnej 26 milionowej Francji!

Powie ktoś – no tak, a czasy Opryczyny! Oczywiście w ciągu 4 lat w Rosji życie straciło 2-3 tys ludzi. Mniej więcej w tym samym czasie w Paryżu w ciągu jednej, krótkiej nocy na Św., Bartłomieja ginie – wyrżnięte przez swych sąsiadów – 6-9 tys ludzi… w świetle powyższych porównań, możemy stwierdzić, ze faktycznie ….Rosja odstaje od Zachodu i to wyraźnie.

Sięgnijmy w przeszłość, popatrzmy sobie do Biblii. Asyryjczycy pokrywali mury zdobytych miast skórami ich mieszkańców, a o zwycięstwie króla żydowskiego Dawida nad Ammonitami pisze…cyt.”a naród żyjący w nim wyprowadził i położył ich pod piły, pod żelazne młoty, pod żelazne topory, i wrzucił ich w rozpalone piece. I tak uczynił wszystkim miastom Ammonitow. „ [2ga Księga Królewska 12;31]

Dołóżmy do tego rzeź 2/3 całej populacji Irlandii dokonana przez Anglików Cromwella, którym do wyrżnięcia wszystkich w Irlandii po prostu najzwyczajniej brakło czasu – znów przypadek ulubieniec historii, bo pomieszali szyki Cromwellowi powstańcy Shetlandii. Cóż mała strata, wrócono do polityki eksterminacji katolickiej Irlandii trochę później, powodując słynny głód ziemniaczany. Doprowadzając ludzi do aktów desperacji i kanibalizmu, do masowej emigracji Irlandczyków do Ameryki, gdzie obecnie jest kilkakrotnie więcej Irlandczyków niż w Irlandii.

Zarzut o lansowaniu teorii – Rosji jako Trzeciego Rzymu – jest zupełna bzdurą, a przypisywanie tej teorii jakiegoś szczególnego politycznego aspektu jest po prostu zwykłą nieuczciwością. Oczywiście porównania takiego dokonał w XVI wieku monach pskowski, staruszek Fimofiej w liście do cara, w którym przypomina carowi o konieczności trwania Rosji przy czystości prawosławnej wiary. Był to komentarz poświęcony Unii Florentyńskiej Konstantynopola z Rzymem katolickim, które to wg, Fimofieja, jako apostazja, zostało ukarane przez Boga upadkiem i Rzymu i Konstantynopola.

Wierność w prawosławiu i utrzymanie w czystości Cerkwii (Kościoła) wg. monacha Fimofieja miało zapewnić Rosji tysiącletni byt. Nie nakazywało to ani jakiejś szczególnej misji prozelickiej prawosławia, ani narzucania jakiejś specjalnej doktryny politycznej, nie miało też wtedy i nie ma do dzisiaj żadnego odbicia w zwyczajnym folklorze Rosji.

Popatrzmy także, na sprawę rzekomego Mesjanizmu rosyjskiego, który (znowu zupełny przypadek) jest również przypisywany nam Polakom przez dokładnie takich samych, jak „rosyjscy” – ale w naszym przypadku „czołowych, polskich, wybitnych, szczególnie wrażliwych intelektualistów” zarówno emigrantów, jak i tych w „czynnej służbie”.

Otóż, jako taki Mesjanizm nieodłącznie związany jest z judaizmem, który nakazuje wierzyć, ze „naród wybrany” (Mesjasz zbiorowy) wyda spośród siebie Mesjasza (indywidualnego),który zbawi świat i będzie nad tym światem panował, przy pomocy całej reszty narodu wybranego.

Rożni się od niego diametralnie chrześcijaństwo, które przyjmując za podstawę swej wiary Nowy Testament – Mesjasza, jak i odkupienie ma już za sobą, uznając go w osobie Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego za czasów Tyberiusza przez jego zięcia Poncjusza Pilata Prokuratora Judei 2000 lat temu w Jerozolimie.

Jako tacy, chrześcijanie nie oczekują żadnego innego Mesjasza oprócz tego właśnie Jezusa Chrystusa – Zbawiciela (ros. Spasa) – który obiecał, ze wróci w Dniu Ostatecznym. Rosjanie, jako chrześcijanie i katolicy prawosławni dokładnie i ściśle trzymają się litery Pisma Św. i wiedza, ze ostateczne przyjście Mesjasza, oznacza koniec tego życia tu na Ziemi i nie oczekują żadnych związanych z tym profitów, stanowisk, panowania, bo w takie przyziemne i docześnie interesowne zbawienie… po prostu nie wierzą.

Natomiast dużo mesjanizmu i to w nadmiarze znajdziemy, w prawie wszystkich ruchach socjalistycznych – zarówno inter-, jak i nacjonalnych – gdzie „wybraność” rasy, narodu, czy klasy społecznej odgrywa wielką, w zasadzie główną, centralna role i naznaczona mu jest jakaś wielka, szczególna, idealna, zbawienna, czyli mesjańska misja do spełnienia. Myślę tu o mesjanizmie rewolucjonistów. Ten to mesjanizm rewolucyjny socjalistów został do Rosji zawleczony dość późno.

W Rosji nie było myślicieli typu More’a i Campanelli, nie ukazało się drukiem nic podobnego do „Utopii” ani „Miasta Słońca”, nie było tez w Rosji niczego co moglibyśmy porównać do Munsterskiej Komuny. Ku rozpaczy rewolucjonistów idee socjalizmu w Rosji natychmiast były chrzczone i przemieniane w Królestwo Bożej Prawdy, a równość klasowa zamieniała się w braterstwo wszystkich ludzi w Chrystusie. Zarówno i Hercen, jak i Bakunin rozwinęli się jako socjaliści dopiero po wyemigrowaniu na Zachód.

Stad też, kiedy przyszedł czas, potrzeba było wysłać do Rosji zarazę mesjanizmu z Zachodu, czyli specjalny plombowany wagon z Leninem i innymi „Mesjaszami”. Chociaż, tak prawdę mówiąc, ów wagon – mimo, ze wszyscy klepią o nim w kolko – wcale, jak się okazało, nie był taki ważny.

Prawdopodobnie był nawet zbędny i gdyby coś się z nim po drodze stało w najlepszym wypadku można było się bez niego obejść, gdyż o wiele więcej „Mesjaszy” i waliz z pieniędzmi właziło na statek, a takowe płynęły pełną para do Rosji… a jakże, z Nowego Jorku.

Otóż pozwolę sobie przypomnieć pewne fakty, jakie wydarzyły się prawie 80 lat temu i ku radości wielu zostały zapomniane. Posłużę się tutaj dokumentami amerykańskimi i ówczesną prasą żydowską, aby nie być posadzonym o stronniczość.

Przytoczę drobne fragmenty z ogromnego materiału historycznego, jaki stanowi „Raport of the Committee on the Judiciary” Senatu USA / Library of Congress of the USA/.

Fragmenty zeznań dr George A. Simons’a, duchownego amerykańskiej wspólnoty religijnej w Petersburgu:

Cyt: „… były tam (w Petersburgu przyp. autora) setki agitatorów Trockiego-Bronsteina, wszyscy przybyli tam z (East Side) Nowego Jorku… Ich liczebność budziła nasze zdziwienie od samego początku, ale wkrótce wyjaśniło się, że więcej niż połowę wszystkich agitatorów stanowili Żydzi”
– Senator Nelson – ” Hebrajczycy?”
– Dr Simons – „Tak Hebrajczycy, a raczej apostaci żydowscy. Nie chce nic złego powiedzieć przeciwko Żydom, jako takim. Nie jestem zwolennikiem antysemityzmu, nigdy nim nie byłem, i mam nadzieje nigdy nie będę…. Ale jestem przekonany, że to wszystko jest żydowskie, a bazą tego jest Wschodnia Strona (East Side) Nowego Jorku.”
– Senator Nelson – ” Trocki przybył tam w lecie z Nowego Jorku, czyż nie tak?”
– Dr Simons – „Tak jest!… A w grudniu 1918 roku… pod przewodnictwem człowieka znanego pod nazwiskiem Apfelbaum (Zinowiew)… z 388 członków tylko 16 było prawdziwymi Rosjanami, wszyscy inni byli Żydami, może z jednym wyjątkiem Murzyna z Ameryki, który tytułował się profesor Gordon… a 265-ciu z tej północnej Komuny rządowej siedziało w Starym Instytucie Smolnym, wszyscy 265-ciu byli ze Wschodniej Strony Nowego Jorku”.

Zeznają następni świadkowie, potwierdzając dane i dając świadectwo prawdzie, zainteresowanych odsyłam do źródeł, czyli protokołów przesłuchań w Senackiej Komisji. Dla przypomnienia tylko podam skład najwyższych władz bolszewickiej Komuny:

Ilość członków    w tym Żydzi    Żydzi w %
Rada Komisarzy Ludowych
            22             17        77,2%
Komisariat Wojny
            43             33        76,7%
Komisariat Spraw Zagranicznych
            16             13        81,2%
Komisariat Finansów
            30             24        80,0%
Komisariat Sprawiedliwości
            21             20        95,2%
Komisariat Edukacji
            53             42        79,2%
Komisariat Pomocy Społecznej
             6              6       100,0%
Delegaci Bolszewickiego Czerwonego Krzyża w Berlinie, 
  Wiedniu, Warszawie, Bukareszcie, Kopenhadze
             8              8       100,0%
Komisarze Prowincjonalni
            23             21        91,3%
Dziennikarze
            41             37        91,3%

A teraz popatrzmy, jak to widzieli wydawcy American Hebrew  (nota bene z niej to evoluowal obecny konserwatywny Commentary, którego cytowaniem tak lubują się redaktorzy Gazety Polskiej); otóż American Hebrew z 10 września 1920 roku pisze, usprawiedliwiając udział Żydów w Wielkiej Rewolcie w Rosji niczym innym – a jakże  – tylko samym Kazaniem Na Górze z Nowego Testamentu (SIC!).

Dalej pisze cyt: „Żydzi dokonali ewolucji kapitalizmu z jego najważniejszym instrumentem, jakim jest system bankowy„… i dalej… „Jednym z zadziwiających fenomenów tych dziwnych czasów, jest rewolta Żydów (a kuku!! czyli nie Rosjan, ani innych Słowian) przeciwko »Frankensteinowi«, kreowanemu przez ich własny Żydowski Umyśl i zrobiony ich własnymi rękami….. owo przedsięwzięcie jest w większości wynikiem Żydowskiej Myśli, Żydowskiego Niezadowolenia i Żydowskiej Woli Przebudowy” …i dalej… „Tak samo jak Żydowski Idealizm i Niezadowolenie mocno partycypowały w wydarzeniach w Rosji, tak samo pewne historyczne cechy żydowskiej umysłowości i serca, zamierzają promować i partycypować i w innych krajach”.

Nic dodać nic ująć. Znając historie ostatnich 80 lat możemy zapytać o autora owego tekstu – Prorok?… czy może raczej sprawny, posłuszny, zdyscyplinowany Mistrz Wielkiego Warsztatu? Zastanówmy się przez chwile – czyżby cytowanych powyżej przeze mnie dokumentów nie znali „wybitni, rosyjscy, szczególnie wrażliwi intelektualiści”, czyżby nie znal ich profesor Pipes? Wolne żarty!!! Komentarze pozostawiam Czytelnikowi!

I jeszcze jeden ciekawy przyczynek do tajemniczej postaci czarnego profesora Gordona z Instytutu Smolnego, znaczy się z East Side of New York, która intrygowała mnie, a nijak nie mogłem nigdzie znaleźć nic na jego temat. Nieoczekiwanie, jak zwykle; przypadek – czyli podstawowy element Historii – przyszedł mi z pomocą. Oto, gdy oglądałem telewizyjny program ABC o „Nowych Rosjanach” („Nowyje Russkije”), przemówiła do mnie z ekranu sama… wnuczka profesora Gordona. Piękna Rosjanka – mulatka Miss Gordon – w znakomitej, amerykańskiej angielszczyznie opowiedziała historie swego rodu, potwierdzając mimo woli zeznania pod przysięga przed Senacka Komisja – wielebnego dr Simonsa.

Otóż młoda dziewczyna, córka chasydzkiego rabina z East Side of New York popełnia mezalians i związuje się z czarnym socjalista. Wyjeżdżają razem z im podobnymi misjonarzami Rewolucji jednym ze statków zorganizowanym przez syna bogatego bankierskiego rodu Bronsteinow – znanym lepiej pod nazwiskiem Lwa Trockiego – do Rosji. Wiozą ci oni „jutrzenkę wolności” do „zacofanej”, acz przebogatej Rosji.

Odgrywają tam, jak widać niepoślednia role w dziejach bolszewickiej Rosji, zachowując odpowiednie koneksje, skoro w trzecim pokoleniu ich śliczna wnusia…a jakże – prowadzi swój własny, największy program pornograficzny w moskiewskiej telewizji.

„Jutrzenka wolności” w trzecim pokoleniu, w kolejnym wcieleniu, po kolejnym przepoczwarzeniu się – na dziś przybrała formę wyuzdanej, seksualnej ekstazy.

Myślę, ze narazie wystarczy, chociaż przykładów można mnożyć bez końca i bez końca prostować historyczne fakty powybijane przez wybitnych, szczególnie wrażliwych intelektualistów, jak przysłowiowy wybitny i szczególnie wrażliwy paragraf.

Oświadczam, ze nie ponoszę żadnej odpowiedzialności, za jakiekolwiek analogie mogące się nasuwać Czytelnikom na skutek powyższej lektury.

Wszelkie odniesienia i analogie najprawdopodobniej nie maja żadnego związku przyczynowo skutkowego, lecz są wynikiem najzwyczajniejszego zbiegu okoliczności. Zwłaszcza te dotyczące jakichkolwiek związków pomiędzy przedstawiona grupa intelektualistów rosyjskich, a jakakolwiek grupa wybitnych, szczególnie wrażliwych intelektualistów polskich.

Jakiekolwiek związki pomiędzy chamskimi próbami wypaczania marksizmu przez Rosjan, a ich gwałtowna śmiercią w ogromnych ilościach – myślę tu o eserowcach, kadetach, ziemiaństwie rosyjskim, przemysłowcach, duchowieństwie, inteligencji, chłopstwie są niczym innym, a tylko zwykłym zbiegiem okoliczności, a ponadto obciążają bezpośrednio zarówno Rosjan, jak i pozostałych Słowian i ich niepohamowana niechęć do entuzjazmu i braku zrozumienia nakazów chwili i brak – tak arcytypowy słowiański, plemienny – samokontroli w procesach wypaczania.

Jakiekolwiek próby doszukiwania się jakichkolwiek powiązań pomiędzy statkami wyładowanymi dziełami sztuki, zlotem, kosztownościami, ogromnym majątkiem etc., wracającymi do New Yorku z Rosji, a statkami przywożącymi wybitnych idealistów i „Jutrzenkę Wolnosci”do Rosji. Czy tez próby łączenia tych faktów – najzwyczajniejszej działalności gospodarczej nowych władz Związku Sowieckiego – z eksterminacja masową warstw przywódczych i posiadających Rosji, czy doszukiwanie się jakichkolwiek związków personalno-socjalno-businessowych Nowych Władz Nowej Sowieckiej Rosji czyli ówczesnych Nowych Russkich z syndykatem zbrodni Meira Lanskiego – najwiekszego gangstera ówczesnej Ameryki- nie maja najmniejszego sensu, bo są również wynikiem zwyczajnego zbiegu okoliczności…

Uczciwie ostrzegam przed próbami wyciągania jakichkolwiek innych wniosków, gdyż narazimy się niebezpieczeństwo wejścia na manowce, niebezpieczne zbliżenie się do wąskich kręgów ludzi chorych z nienawiści, nieuleczalnych ksenofobów i skrajnych nacjonalistów… czy tez Panie uchowaj – pseudohistoryków wierzących w spisek…

Prace przedstawionych autorów, jako prace historyczne nie maja żadnej wartości. Bowiem ilość przekłamań, przeinaczeń i nieuczciwości interpretacyjnej wyraźnie świadczy, ze nie było ich celem od początku i nie zależy autorom dzisiaj na ustaleniu obiektywnej prawdy. Natomiast budowanie zupełnie nowej, pozbawionej jakichkolwiek podstaw, wirtualnej przeszłości Rosji, zdradza istnienie planów – dotyczących przyszłości Rosji!

To co uprawiali i uprawiają nadal przedstawieni przeze mnie autorzy i rzesze do nich dołączających, zarówno z kręgów uniwersyteckich, politycznych, wielkiej finansjery, wielkiego businessu etc… świadczy dobitnie, ze działalność ta jest niczym innym, tylko najzwyczajniejsza robota propagandowa i musi zatem – jako taka – służyć określonemu, dawno założonemu celowi. Celowi, na tyle ważnemu, ze opłaca się zleceniodawcom ponosić niemałe przecież koszty…

Wydaje mi się, ze najlepiej odczytał intencje całej owej grupy profesor Igor Roscislawowicz Szafarewicz świetny matematyk, głęboko wierzący chrześcijanin, który z niebywałą matematyczna precyzja i uczciwością człowieka oddanego pryncypiom chrześcijaństwa dal im najlepsza odprawę w swej niewielkiej książeczce, która zatytułował „Russofobia” – [Russisher Nationaler Verein (RNV)e.V, Munchen (1989)]. Polemizując otwarcie z wymienionymi autorami naraził się na ich wściekle, denuncjujące go ataki wybitnych rosyjskich intelektualistów, zwłaszcza „szczególnie wrażliwego” Roja Miedwiediewa.

Otóż prof. Szafarewicz cierpliwie wyłuskał spośród pseudonaukowego słowotoku, że zasadniczym motywem owej propagandowej intektualnej agitacji, jest nienawiść i strach autorów i ich pryncypałów przed nacjonalizmem.

Stad ich demonizowanie nacjonalizmu i demonizowanie Narodu – jako świadomej swej wspólnoty i solidarnej grupy społecznej – uosabianie go z sama esencja zła, a bezpośrednim celem bezpardonowa z nim walka! I co jest ciekawe nie chodzi tu o żaden inny nacjonalizm, lecz o nacjonalizm rosyjski, o rosyjski Naród – jakoby inne narody nie miały poczucia narodowości i nie miały problemu z nacjonalizmem.

Przez pośledniejszych naśladowców w krajach ościennych te same zarzuty rozszerzane są na inne słowiańskie narody – w tym, a raczej głównie na Polaków… chciałoby się zapytać dlaczego?

Jaka role w tym „Ichnim projekcie” ma spełnić Polska? Jej mieszkańcy? Terytorium na którym mieszkają Polacy? Cały nasz polski dorobek pokoleń?
Na te pytania chciałbym znać odpowiedź… a Wy?

Roman Kafel
Listopad 1998

Na pytania p. Romana Kafla, postawione w ostatnim akapicie, odpowiedź już znamy.
Admin

Odpowiedzi: 18 to “Bij Moskala!!! – nowe trendy, stare „wikrenty”?”

  1. BORU said

    A nie lepiej ;Kodowcow z Nowoczesnej ””ktorzy wam smrod I syf robia w POLSCE.
    Co chcesz ;syjonistyczna agenturo od ROSJI.
    Pamietaj agencie syjonizmu………..Ze I tak POLACY pujda za bracimi slowianami Nie wazne ze oni ruskie.Przegraliscie ba I przegracie to na 1.000%.To NATO Unia =jewropejska ONZ jest zagrozeniem dla SWIATOWEGO POKOJU. JASNE

  2. WI42 said

    Panie Romanie,

    Chylę czoło – inżynierska precyzja faktograficzna i mistrzowski styl. Gratulacje.

    Odpowiedź na pytanie w tekście :
    „Jaką rolę w tym „Ichnim projekcie” ma spełnić Polska? Jej mieszkańcy? Terytorium na którym mieszkają Polacy? Cały nasz polski dorobek pokoleń?!
    zarysowuje się obecnie dosyć wyraźnie – jednak minęło już prawie 20 lat i sporo się zdarzyło od napisania tego szkicu.

  3. markglogg said

    Udział Polaków w tworzeniu zbrodniczego systemu sowieckiego

    Jan Ciechanowicz: „Polonobolszewia. Siedmiu mędrców sowieckich czyli jak polska szlachta komunizowała Rosję”.

    Jest to syntetyczne opracowanie genezy i istoty ruchu komunistycznego oraz budownictwa socjalizmu w ZSRR. Opierając się na nieznane w kraju źródła autor ukazuje, że to wcale nie Żydzi, lecz właśnie Polacy stanowili „trust mózgowy”, opracowujący i realizujący plan tworzenia w Rosji i krajach Europy Wschodniej „ realnego socjalizmu”. Twórcą teorii i praktyki prawnej komunizmu, prokuratorem generalnym ZSRR przez 35 lat, autorem teoretycznych dzieł utwierdzających krwawy terror był polski szlachcic herbu Trzywdar Andrzej Wyszyński ( miał wspólnego z kardynałem Stefanem Wyszyńskim pradziada ). Czołową bojowniczką o „równouprawnienie” kobiet, utalentowaną dyplomatką i uwodzicielką sowieckiego wywiadu była polska arystokratka herbu Ostoja Aleksandra Kołłątaj ( z domu Domontowicz). Drugim po Feliksie Dzierżyńskim ( herbu Sulima ) szefem sowieckiej bezpieki był hrabia Czesław Mężyński herbu Kościesza ( narady ścisłego kierownictwa Czerezwyczajki aż do roku 1933 włącznie odbywały się w języku polskim, a wśród oficerów NKWD rozstrzeliwujących oficerów WP w Katyniu, Miednoje i in. było bardzo wielu Polaków). Głównym teoretykiem szeregu książek z zakresu teorii budownictwa komunistycznego był profesor Stanisław Strumiłło ( herbu Dąbrowa ), a najwybitniejszym sowieckim dyplomatą i wieloletnim ministrem spraw zagranicznych ZSRR był Andrzej Gromyko herbu Abdank. (…) itd.

    Co więcej, w wydaniu drugim, poszerzonym (str. 455) książki „Polonobolszewia” Ciechanowicz pisze „Oto np. Nadzieja Krupska (1869-1939), rodowita kresowa szlachcianka polska herbu korczak, rewolucjonistka, prywatnie żona W. Lenina, połączona z nim katolickim sakramentem małżeńskim na zesłaniu syberyjskim przez księdza zesłańca z Polski. (W. Lenin został pod wpływem Krupskiej ochrzczony w obrządku katolickim, nauczył się polskiego i zmarł jako katolik, nigdy bowiem – podobnie jak Feliks Dzierżyński – nie ogłosił apostazji). N. Krupska … jako faktycznie zwierzchniczka radzieckiego systemu oświaty usiłowała zaszczepić na terenie tego państwa komunistyczno-totalitarne idee Platona … została otruta przez Łazarza Kaganowicza, który ją wściekle nienawidził, w dniu swych siedemdziesiątych urodzin. Cena 50 zł.” Kontakt telefoniczny z autorem: 608 531 266; ew. Ciechanowicz.jan@gmali.com

    Jest w sprzedaży także jego interesująca książka „Antysemityzm” (600 stron, wyd. Ad Astra, New York, 2010)

    *

    Zobowiązany jestem dodać

    że Jan Ciechanowicz, potraktowany przez „wszechwiedzącego Słowiania” z Schwarzwaldu, Andrzeja Szuberta, jako „polonofob, zapewne żydowskiego pochodzenia”, według Wikipedii jest synem Stanisława Ciechanowicza, który przed wojną był kierownikiem majątku Uniwersytetu Stefana Batorego w Wornianach na Wileńszczyźnie.

    Studiował germanistykę w Mińskim Państwowym Pedagogicznym Instytucie Języków Obcych w latach 1964–1970, doktoryzował się w Instytucie Filozofii i Prawa Akademii Nauk Białoruskiej SRR w 1970, gdzie później pracował jako tłumacz. Następnie był nauczycielem języka niemieckiego i języka angielskiego w polskich szkołach na Litwie. W 1975 podjął pracę na Wileńskim Uniwersytecie Państwowym oraz w Wileńskim Instytucie Pedagogicznym jako docent filozofii – w latach 1988–1989 pełnił funkcję dziekana Wydziału Języka i Literatury Polskiej w Wileńskim Instytucie Pedagogicznym (obecnie Wileński Uniwersytet Pedagogiczny)

    W 1988 został członkiem-założycielem Związku Polaków na Litwie, wszedł w skład jego Zarządu Głównego. Rok później zakładał Fundację Kultury Polskiej na Litwie oraz Uniwersytet Polski w Wilnie. W 1989 został wybrany posłem do Rady Najwyższej ZSRR – reprezentował polską mniejszość na Wileńszczyźnie. Wraz z Anicetem Brodawskim zaangażował się wówczas w budowę polskiej autonomii terytorialnej na wschodzie Litwy. Twórca Polskiej Partii Praw Człowieka (1990), która postulowała utworzenie Republiki Wschodniej Polski ze wszystkich terytoriów okupowanych przez ZSRR od 17 września 1939. W marcu 1991 został zwolniony z pracy na Uniwersytecie Wileńskim. W 1994 wyjechał do Polski, gdzie wykłada język niemiecki na WSP (obecnie Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, Rzeszowie i Kolegium Nauczycielskim w Tarnobrzegu.

  4. Marucha said

    Re 3:
    Ci :Polacy stanowili kroplę w morzu Żydów.
    Wystarczy sprawdzić skład wszystkich ministerstw, komitetów, komisariatów etc.

  5. RomanK said

    Panie Gajowy..gowno tez przykleja sie do bandery i udaje statek:-))))
    Dzierzynski- Rufin
    Krupska urodzona „kresowa szlachcianka”..urodzona w sercu Kresow Petersburgu z matki Jelizaviety Vasiliewny Tistrovoj…..
    Sami herbowi:-))))) Jak JWP Kasztelan Srul Radziwill:-_))))) i jego syn Mordechai Poniatowski:-))))herbu Laska Po Aaronie Laskowskim bracie Mojzesza Przykazanskiego…herbu kamienne tablice:-)))

    🙂 – admin

  6. RomanK said

    Oczywiscie Rusofobia, jak i Polonofobia nie moze konkurowac z Antysemityzmem..co widac po oburzonych reakcjach „sprawiedliwych wsrod naukofcuff” :-))))
    BO to umniejsza i odwraca uwage….
    Nikt sobie rodzicow nie wybiera… ale i nie kazdy sie ich wypiera.
    A jak sie taki zdarza..to widac ma swoje powody:-))))
    kto che sie bawic moze….
    W roku 1938 ukazała się pomnikowa praca „Polacy-chrześcijanie pochodzenia żydowskiego” autorstwa Matthiasa Miesesa, pioniera syjonizmu i propagatora języka jidisz. Wydana w Warszawie u Fruchtmana książka jest dziś absolutnie białokrucza. I zapomniana – gdyż dociekania Miesesa tak naprawdę……. wciąż nikomu nie są na rękę.

  7. Zdziwiony said

    IGOR ROSTISŁAWOWICZ SZAFAREWICZ:

    Wpływy żydowskie na rosyjską historię XX wieku były ogromne. Fakt ten, wyrażony słowami Lewina (w książce „Rosja i Żydzi”), jest „bezwarunkowym, który musi być wyjaśniony, bo jest bezskuteczne i nie ma sensu jego negowanie”. Oczywiście jest, że sam ten wpływ nie określił historii Rosji, ale już pojawiającym się w naszej historii tendencjom, jak okazało się, dał radykalne interpretacje, często katastrofalne dla rosyjskiego losu.

    Aby docenić wpływ Żydów, dokonamy „eksperymentu myślowego”: załóżmy, że z jakiejś fantastycznej przyczyny Żydzi w XX wieku w ogóle nie mieli wpływu na życie Rosji. Oczywiście, Rosje i tak czekałby kryzys na początku XX wieku. Ale też nie byłoby całej bazy finansowej dla opozycyjnej prasy, a i dla większości z partii politycznych. Oczywiście, pieniądze nadal dawaliby Riabuszinski i Morozow, ale skala tego byłaby znacznie mniejsza. Nie pojawiliby się kierownicy organizacji bojowej Eserów (socjaldemokratów), nie byłoby „Bundu”, na czele socjaldemokratów
    Plechanow byłby samotnikiem i nie mógłby być ustanowiony bolszewizm. Nie zaistniałoby też zabójstwo Stołypina. Można powiedzieć, że znalazłby się i jakiś rosyjski zabójca, jak byli i rosyjscy terroryści czyniący na niego zamach na Wyspie Aptekarskiej (mowa o zamachu na Piotra Stołypina z września 1906 roku dokonanego przez socjaldemokratów rewolucjonistów w tej dzielnicy Petersburga). Zamach nie udał się, bo wykonawcy byli niedostatecznie do tego przygotowani. Nie ma sensu spekulować o tym, jak poszłaby wtedy nasza historia, ale jasnym jest, że odmiennie. Może rewolucja lutowa zakończyłaby się niczym i nie przypominałaby rewolucji 1905 roku, być może siły powstańcze chłopskie i białe wojska zwyciężyłyby w wojnie domowej, a kolektywizacja nie doszła by do skutku. Można zauważyć tylko, że historia potoczyłaby się inaczej, a jednak niewielkie nawet złagodzenie strajków, obejmujących wtedy całą Rosję, wystarczyłoby na to, by Rosja wykaraskała się z kłopotów, losy Rosji przecież już nieraz tak się chwiały jak szale wagi.

    I taki „eksperyment myślowy” daje taki sam wynik w przypadku „drugiej rewolucji” – tj.
    przewrotu z 1990 roku. Sprawa nie leży w prezydentach ZSRR i Rosji, jawnie słuchających sygnałów od czynników obcych. Ale całe masy polityków, administratorów, finansistów, głównie z wykazu z artykułu „Żydowskie szczęście”, propagandzistów, szybko przekształciło się z komunistów na demokratów i stworzyli efekt lawiny. I nie doszłoby do zniszczenie wszelkiego życia tak szybko, jak o to się starano, naród, być może, miałby czas, aby zrozumieć, co się dzieje i mógłby powołać z siebie jakieś narodowe siły.

    Porównanie tych dwóch kryzysów, z lat 1917 i 1990, pokazuje, że my, Rosjanie, bardzo powoli wyciągamy wnioski z historii. To prawda, że kres, który oddziela oba kryzysy był bardzo niekorzystny dla naszego zrozumienia losu kraju. Mimo to, nawet niektórzy intelektualiści mogliby przekazywać narodowi wyraźniejszą wizję zdarzeń. Ale nie ma powodu do żałowania przeszłości! Niebezpiecznym jest, że do ewentualnego następnego nawrotu historii możemy być tak samo nieprzygotowani. Nie dopuścić do tego jest prawdziwym problemem, nad którym nadal można, a nawet jest nieodzownym prowadzić swoje prace.

    Przez długie rozmyślania nad historią Żydów dochodzimy do wniosku, że mamy do czynienia z tajemniczą zagadką. Jak możemy stanąć w obliczu tej zagadki, kiedy jeszcze „nie wszystkie wypełnione są czasy i chwile”? Tak po prostu ignorować jej nie możemy, przecież ona wpływała i wpływa na nasze życie przez samo swoje istnienie. W tym przypadku istnieją trzy możliwe relacje.
    Po pierwsze – ignorować problem, aby przekonać siebie, że problem nie istnieje. To jest najgorszy sposób. Był on już testowany przez reżim komunistyczny, gdy ogólny problem stosunków między grupami etnicznymi próbowano rozwiązać przez zakaz podejmowania dyskusji na taki temat (jak również o wielu innych sprawach).

    Drugie podejście – to postarać się o przeskoczenie przepaści ignorancji, która oddziela nas od odpowiedzi na nasz problem. Tak więc istnieje kilka koncepcji, z których najprostszą jest koncepcja żydowskiego spisku, tworzonego od trzech tysięcy lat przez, zawsze istniejacy, żydowski tajny rząd. Wszystkie te koncepcje łączy to, że nie mogą one być ani udowodnione ani obalone, ale tez i one nie pretendują do tego, aby miały być potwierdzane faktycznymi okolicznościami lub by miały logiczne uzasadnienie. Mogą jedynie w to wierzyć lub nie wierzyć.

    Trzecie podejście zamyka się w tym, że nie należy starać się o odnalezienie „klucza” do tej zagadki, ale zbierać dane, które można wyciągnąć z nagromadzonych przez ponad trzy tysiące lat dowodów i wyciągnąć wnioski wynikające z nich. I na tej podstawie postarać się znaleźć jakąś linię postępowania, wiedząc, że jest ona oparta na „niepełnej informacji”. Wszakże w życiu my nigdy nie będzie władać „pełnią informacji”.
    Należy tu dać myśl Goethego:
    „Zrozumieć to, co jest dostępne do zrozumienia i spokojnie przyjąć to, co jest niezrozumiałe”.
    Życie jest pełne tajemnic – i w matematyce, i w fizyce, i w biologii i historii – szczególnie we wszystkim, co wiąże się z człowiekiem. Musi osiągnąć pewne poczucie pokory, aby zaakceptować ten fakt, że odpowiedzi na większość z nich, nikt nie pozna w naszym życiu.

  8. markglogg said

    (Obowiązkowo ateistycznym) żydom – nie żydom – którzy wielkim osobistym wysiłkiem w wieku XX państwa socjalistyczne budowali (i to aż na 4 Kontynentach) należy się wdzięczność za to, że dzięki nim dziesiątki milionów ludzi w dziesiątkach krajów przez dziesiątki lat wieku XX WOLNE BYŁY od stylu życia jaki obowiązuje od prawie już dwóch stuleci w „kraju pod Bogiem” znanym jako USA .

    I chwała za to tym wszystkim żydom – nie żydom, odeszłym już w niepamięć komunistom !

    A na portalu http://www.wiernipolsce.wordpress.com, jego Adm (Tadeusz Dylak, który ładnych kilka lat w USA przeżył) tak skomentował niedawny komentarz RomanaK do przedrukowanego przez „marucha” wywiadu z prof. Łagowskim nt. „nadrzeczywistości” w której zmuszany jest dziś żyć Naród Polski:

    RomanK

    Za taki wywiad powinien wywiadowca dostac w niucha..a wywiedzony dodatkowo kopa w dupe!…..tak zeby w locie mu sie przypomnil raj utracony- czyli to, co osiagnelly taki i jemu podobne kurwy pachate intelektualne w PRLu:-))))
    ———–
    Adm (T. Dylak)

    Myślę, że za taki komentarz to raczej pan Romuś powinien dostać kopa (podwójnego) w d…

    Z Noworocznymi – obowiązkowo PODWÓJNYMI – życzeniami dla RomanaK,

    http://www.markglogg.eu

  9. Jako tacy, chrześcijanie nie oczekują żadnego innego Mesjasza oprócz tego właśnie Jezusa Chrystusa – Zbawiciela (ros. Spasa) – który obiecał, ze wróci w Dniu Ostatecznym. Rosjanie, jako chrześcijanie i katolicy prawosławni dokładnie i ściśle trzymają się litery Pisma Św. i wiedza, ze ostateczne przyjście Mesjasza, oznacza koniec tego życia tu na Ziemi i nie oczekują żadnych związanych z tym profitów, stanowisk, panowania, bo w takie przyziemne i docześnie interesowne zbawienie… po prostu nie wierzą. i..!!!.takie podejscie Slowian z terenow Rosji i polski oraz bylej zdziesiatkowanej militarnie Jugoslawi …jest „gwarancja na DALSZA !!kontynuacje niewolnictwa!!! wielkiej SLOWIANSKIEJ KIEDYS LECHI!!

  10. Dinozaur said

    Synu Dawida-
    Bierz kija , bij Zyda .

  11. RomanK said

    Panie Gajowy ..niech pan usunie te krteczkie swiontecznom z tom swientom rodzinom…bo moje bydlatka maja dostep do komputera…i po ogladneiciu ktores sie zerznelo na podloge… Teraz pies pokazuje na kota , kot na papuge ..a ta sie drze….. ze to Putin!!!!!

  12. RomanK said

    Wszystkim piewcom Komuny pod podusie:

    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58781/czarna-ksiega-komunizmu-zbrodnie-terror-przesladowania

  13. NICK said

    Czytam i czytam.

    Artykuł, komentarze.
    Jarzę. Jarzę? Jarzę!

    Dziś.
    Nie będzie osobowo.
    Każdy.
    Z Boga, jest osobą.

    Kto zna? Rozczyta.

    Rzecz. Pospolita.

  14. markglogg said

    Odnośnie rzeczonej „Czarnej księgi komunizmu”, to już od półwiecza znam – w pewnych okresach bardzo żeśmy się nawet przyjaźnili, jak na przykład w Paryżu w roku 1973 – jednego z współautorów rzeczonego dzieła, napisanego na zamówienie CIA (to się ujawniło przy publikacji słowackiej wersji tego utworu). Jest to historyk polskiego ruchu robotniczego na emigracji, prof. dr Andrzej Paczkowski z PAN w Wa-wie, który studiował w Paryżu emigracyjne pisma polskich socjalistów przed 1 WŚ. Robił to dzięki 3-miesięcznemu stypendium Rządu RF (ja podobne stypendium w Paryżu miałem kilka lat później, w roku 1979 i zajmowałem się wtedy przekrętami darwinowskich interpretacji zjawisk ewolucyjnych – miałem w tym okresie okazję jeść wspólne obiady w stołówce CNRS przy bulwarze Raspail z Aleksandrem Smolarem, obecnym szefem Fundacji Batorego w Polsce).

    Jeśli zaś chodzi o kol. Paczkowskiego to w PRL-u lat 1960 świetnie funkcjonował, dostał wygodne mieszkanie przy ul. Platynowej w centrum Warszawy, przez wiele kadencji był prezesem Polskiego Związku Alpinizmu.

    A dlaczego nagle się przerzucił, ze studiów, przed czterdziestoma laty, nad polskim ruchem robotniczym przed ponad 100 laty, na godziwie wynagrodzoną publikację prac nt. zbrodni tychże partii robotniczych w Europie Wschodniej około 50 lat później? I został nawet uhonorowany funkcją kierowniczą w IPN wkrótce po powołaniu tej „rozświetlającej historię” instytucji, ewidentnie reprezentującej CIA Kulturkampf w państwach byłego bloku socjalistycznego?

    To już jego osobista tajemnica, której nie zmierzam rozświetlać (IPN to nie ja przecież). Ale ze swej strony mogę ujawnić, że mnie – jako autorowi aż 7 publikacji w latach 1970 w „Kulturze” paryskiej – służby obu zwaśnionych bloków ideologiczno-militarnych składały oferty współpracy. Jedną z nich nawet opisałem w tejże „Kulturze” nr. 11/1973, w artykule pt. „Widziane z plaży”.

  15. JerzyS said

    Ani masa, ani rasa,
    tylko kasa.
    To wojna o kasę!

    Wynik?
    Wypadkowa realizowanych interesów
    Od czego będzie zależeć?
    Od wyniku wojny demograficznej i wojny o edukację!

    Dlatego właśnie w Polsce od 1989 do 2017 była prowadzona wojna demograficzna
    i demontaż systemu edukacyjnego
    Żyd to fals flag
    To w najlepszym wypadku najmita – tzw. parade żyd!

  16. JerzyS said

    Magda Hartman | Sobota [ 9.08.2008, 0:01]
    http://www.pardon.pl/artykul/5827/ukryci_zydzi_rzadza_polska_jest_ich_6_milionow
    Ukryci Żydzi rządzą Polską? Jest ich 6 milionów!
    Żydzi | Polacy | antysemityzm | Geremek | Michnik
    Oficjalnie Żydów jest w Polsce może ze 20 tysięcy. Nieoficjalnie – parę milionów. Knujących w ukryciu przeciw Polakom. Jak niegdyś Mickiewicz, Słowacki czy Stanisław August Poniatowski.

    W preambule do „Listy żydów w zniewalanej Polsce i osób pochodzenia żydowskiego, o oryginalnych, rodowych i zmienionych nazwiskach”, internetowego curiosum, stanowiącego istne eldorado wyznawców antysemityzmu i spiskowej teorii dziejów, czytamy:

    Ponad 800 lat wgryzania się żydostwa w polską ziemię i polski naród zrobiło swoje, bardzo wiele rodów, znanych i wielkich nazwisk „wielkich Polaków” jest bardzo silnie skoligaconych z żydostwem, i nie ma to absolutnie nic wspólnego z Polską ani z Polskością, a wszystko z żydostwem.

    Co ciekawe – trudno się z powyższą tezą nie zgodzić. Pomijając napastliwy ton, historycznie jest jak najbardziej słuszna.

    I. Antysemityzm? Jaki antysemityzm?

    W Polsce jest taka ciekawa sytuacja, że dwóch rzeczy o wybitnym Polaku dowiadujemy się dopiero po jego śmierci. Że był wybitny – i że był Żydem. Przykład Bronisława Geremka, urodzonego jako Benjamin Lewertow, syn Borucha i Szarcy, jest tu bardzo wymowny.

    Oczywiście wszyscy wiedzieli, że Geremek to Żyd. On sam bynajmniej tego nie ukrywał, szczególnie ostatnio. Ale nie był to element jego indywidualnej tożsamości na tyle, powiedzmy sobie, „neutralny”, by mówić o nim głośno. O żydostwie mówi się albo głosem przyciszonym – albo demonstracyjnie podniesionym. Nigdy normalnie.

    Jerzy Turowicz przy jakiejś okazji, dawno temu, chwaląc Adama Michnika zaczął swą przemowę od „Adam Michnik jest Żydem”. Słowem, to jest w jakiś sposób ważne. Najczęściej w sposób budzący wątpliwości.

    Sam Geremek, zapytany w amerykańskiej telewizji czy w Polsce jest antysemityzm, odpowiedział według Zbigniewa Brzezińskiego tak:

    Urodziłem się w getcie. Moja rodzina zginęła w getcie. Ja zostałem wybrany po wolnych wyborach, przez wolny rząd, na ministra spraw zagranicznych Polski. Czy to panu wystarcza?

    Efektownie, ale trochę bez związku. Geremek swojej żydowskości bowiem nie głosił. Nie został ministrem jako Żyd. Podobnie niezręcznie na zarzut polskiej antysemickości zareagował niedawno Władysław Bartoszewski.

    Proszę mi wymienić inny kraj Unii Europejskiej, który w ciągu ostatnich 15 lat miał trzech ministrów spraw zagranicznych – Geremka, Rotfelda, Mellera, pochodzenia żydowskiego (…). Proszę mi wymienić taki kraj w Europie.

    No, i premiera rządu, jak dorzuciłby zapewne Zygmunt Wrzodak. Uporczywie nazywający Hannę Suchocką „Hają Zylbersztajn”. Zresztą, nie tylko. Wśród domniemanych Żydów jest bardzo wiele nazwisk znanych w polskiej polityce. Ba. Istnieje grupa, która całkiem poważnie propaguje mocno naciąganą tezę o żydowskim pochodzeniu – po matce – samego… Jana Pawła II. Zdaniem tych spiskowców, właśnie dlatego papież tak zabiegał o przychylność Żydów.

    II. Antysemityzm bez Żydów?

    Osoby słabo zorientowane podnoszą w zażartych dyskusjach z polskimi antysemitami pewien argument pozornie logiczny. Jak Żydzi mogą rządzić Polską, skoro nawet według optymistycznych szacunków Centrum Mojżesza Schorra jest ich w Polsce góra 100 tysięcy? Z czego może 40 tys. utożsamia się z żydowskością, a raptem 12 tys. wyznaje judaizm?

    Jednak antysemitom nie chodzi o tych Żydów. Podstawą polskiego antysemityzmu jest aprioryczne przekonanie, że w Polsce jest tak naprawdę 5-6 milionów Żydów – którzy się wszelako „ukrywają”. Czyli, mają jak Geremek zmienione nazwiska, na „polskie”, i nie głoszą swego żydostwa wszem i wobec.

    Niewzruszona teza, że pewna ukryta grupa etniczna prowadzi tajny antypolski spisek, kwalifikuje się oczywiście do symptomów ostrej schizofrenii paranoidalnej – ale, paradoksalnie, jak każdy absurd nie wzięła się z powietrza. Otóż wszystko wskazuje na to, że osób pochodzenia żydowskiego istotnie może być w Polsce kilka milionów. A nawet więcej. Tyle, że wcale się nie ukrywają. Po prostu nie wiedzą, że są Żydami.

    III. Demaskuj Żyda!

    Wyławianie ukrytych Żydów to w naszym kraju rozrywka nienowa. I przed wojną mniejszość żydowska nie składała się wyłącznie z małopolskich chałaciarzy, oraz dość zintegrowanych z Polakami, ale wciąż żydowskich inteligentów w rodzaju Tuwima czy Janusza Korczaka. Mnóstwo było Polaków, których Niemcy określą później terminem mischling, „mieszaniec” – i skrzętnie wyłapią za pomocą jednego z pierwszych systemów informatycznych na świecie.

    Usłużnie dostarczonego przez firmę IBM. Której czynny współudział w zagładzie Żydów przekonująco zarzucał Edwin Black w swej słynnej pracy „IBM i Holocaust. Strategiczny sojusz hitlerowskich Niemiec z amerykańską korporacją.”

    Żydzi, którzy wojnę przeżyli, z reguły wywodzili się z tych zintegrowanych, których żydostwo nie było oczywiste. I, oczywiście, spośród Żydów zamożnych. Jak Jerzy Urban. Których stać było na opłacenie ratunku. Dlatego istotnie ciekawie brzmi ulubiony cytat polskich antysemitów. Przypisywany Arturowi Sandauerowi – historykowi pochodzenia, naturalnie, żydowskiego.

    W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące.

    O antysemickiej orgii roku 1968 nie trzeba wspominać. „Ukrywających się” pod zmienionymi nazwiskami Żydów „wyłuskiwano” i wcześniej, i później. Na podstawie szeregu dość obłąkańczych kryteriów, również natury fizjonomicznej. Aktor Ryszard Filipski, odtwórca roli „Hubala”, a prywatnie filar Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”, miał nawet specjalny zeszycik, w którym zapisywał Żydów. I dzielił ich na rodzaje.

    Żalił się nawet Jerzemu Karaszkiewiczowi, współscenarzyście „Rejsu”, że nijak nie może sklasyfikować Wojciecha Siemiona – sztandarowego „naszego, wiejskiego chłopaka”. Karaszkiewicz sarkastycznie zaproponował nową kategorię: „Żyd polny”. Jak zawsze pozbawiony poczucia humoru Filipski skrzętnie to zanotował.

    IV. „Żydów ci u nas dostatek”

    Stereotyp powstaje zawsze na bazie prawdy. Zazwyczaj różni się od niej zaledwie jakimś dziwacznym kwantyfikatorem, wytworzonym przez niestabilny umysł. Istnieją Polacy, którzy kradną w Niemczech samochody – prawda. Wszyscy Polacy w Niemczech to złodzieje – stereotyp.

    Podobnie z Żydami. Nie żyli oni przez 800 lat obok Polaków, ale z Polakami. Owszem, były getta i straszne wioski małopolskie. Ale Żydzi, zwłaszcza ci wykazujący rozmaite użyteczne talenty, bynajmniej nie mieli zamkniętej drogi do społecznego awansu. Ta zaś implikowała stanie się Polakiem. Poprzez zmianę wiary, nazwiska i obyczajów. Wtedy rodził się „Żyd ukryty”. Zmora antysemitów.

    Którzy zakładają, jak hiszpańska Święta Inkwizycja w wiekach średnich, że konwersja Żyda jest pozorna. Że nadal pozostaje on Żydem – i służy, jako „dywersant”, interesom żydowskim. Wcześniej – jakiejś bliżej nieokreślonej, tajnej paneuropejskiej sieci. Od powstania państwa Izrael życie wyznawców teorii spiskowych jest dużo łatwiejsze.

    Trudno dziś określić ilościowo żydowsko-polskich neofitów w ciągu 800 lat wspólnej historii. W średniowieczu ksiąg parafialnych nie prowadzono, późniejsze zachowały się niekompletne. Zresztą, fakt „wychrzczenia się” był z oczywistych względów starannie ukrywany. W Polsce żydostwo zawsze uważano za coś wstydliwego.

    Ogólnikowe wzmianki o żydowskich neofitach w Polsce pochodzą jednak już z wieku XIV. W wieku XV słyszymy nawet o nobilitacjach przechrztów, z reguły wielkich finansistów w rodzaju Abrahama Ezofowicza.Ocenia się, że do XVIII wieku na chrześcijaństwo mogło przejść kilkadziesiąt tysięcy Żydów.

    Lawinowe chrzty przyniosła dopiero działalność Jakuba Franka. W połowie XVIII wieku ogłosił się on Mesjaszem i wezwał Żydów do przechodzenia na chrześcijaństwo. W ciągu 70 lat istnienia sekty konwersji dokonało nawet do stu tysięcy polskich Żydów. Dzisiejsi Polacy o korzeniach mniej lub bardziej żydowskich to w większości potomkowie frankistów.

    V. Poznaj Żyda po nazwisku!

    W roku 1938 ukazała się pomnikowa praca „Polacy-chrześcijanie pochodzenia żydowskiego”
    autorstwa Matthiasa Miesesa, pioniera syjonizmu i propagatora języka jidisz.
    Wydana w Warszawie u Fruchtmana książka jest dziś absolutnie białokrucza.
    I zapomniana
    – gdyż dociekania Miesesa tak naprawdę wciąż nikomu nie są na rękę.

    Niełatwa to lektura i pełna anachronicznej publicystyki, jednak materiał historyczny zawiera pierwszorzędny.
    Mieses nie pisze bowiem o ludziach, których żydowskość była w jego czasach oczywista
    – jak Tuwim, Słonimski, Staff, Brzechwa, Lechoń, Ważyk czy Jastrun.

    Skupia się na przypadkach kontrowersyjnych
    – w rodzaju Boya-Żeleńskiego.
    Które, pomimo upływu lat, dzięki otaczającemu w Polsce te kwestie tabu wciąż takie pozostają.

    Bowiem, wedle panującej cichej umowy,
    żydowskość to rodzaj kalectwa.
    Którego wypominać ludziom przecież nie wypada.

    Gdyby polscy antysemici książkę Miesesa znali,
    swoją obłąkańczą listę mogliby w sposób istotny uzupełnić.
    Tak naprawdę, o znaczną część ludności Polski.

    Mieses podaje na przykład klucz do rozpoznawania nazwisk, przyjmowanych przez chrzczonych, a następnie często uszlachcanych Żydów. Jego zdaniem, istnieją w Polsce nazwiska typowo żydowskie.

    Choć, na pozór, typowo polskie.

    1. Imię Abraham i jego pochodne, więc Abramowicz, Abramowski.
    2. Nazwiska od nazw miesięcy, np. Majewski, Lutyński, Lipski, Czerwiński, Grudziński, Wrzesiński.
    3. Nazwiska od dnia tygodnia, np. Niedzielski, Poniedzielski – zawsze sztuczny twór, wskazujący na chrześcijańskie zobowiązanie.
    4. Wszelkie nazwiska na „nowo”, np. Nowakowski, Nowicki.
    5. „Z dobrej woli”, np. Dobrowolski.
    6. nazwiska od „krzyż”, np. Krzyżanowski, Krzyżecki.
    7. od „nawracania się”, np. Nawrocki.

    Oczywiście trzeba tu dodać typowo żydowskie nazwiska, będące wynikiem niewielkiej pomysłowości urzędników.
    Którzy, rejestrując pod zaborami przymusowo Żydów nie posiadających rodowych nazwisk w ogóle,
    dawali im nazwiska pospolite (Karp, Śledź, Cukier, Żółtko)
    albo pochodzące od nazw miast (Poznański, Krakowski, Gdański
    Oczywiście, Mieses uogólnia.
    Nie każdy Krzyżanowski to Żyd.
    Ale, zarazem, nie wszyscy polscy Krzyżanowscy pochodzą z rodowej wioski Krzyżanów.

    VI. Sławni polscy Żydzi: Mickiewicz, Słowacki, Chopin, oraz… Stanisław August Poniatowski

    O żydostwie Mickiewicza święcie przekonany był Zygmunt hrabia Krasiński, który do Cieszkowskiego pisał tak:

    Mickiewicz – to doskonały Żyd.
    Czy wiesz, że matka jego była Żydówką, która się przechrzciła przed pójściem za ojca jego?
    Niezawodnie.
    Stąd w tym człowieku taki zakrój. Kabała, Talmud, Dawid… energia… wszystko razem.
    Miłość ojczyzny i Wallenrodyzm.

    Nie zgadzał się z tym wybitny polonista, profesor Juliusz Kleiner – swoją drogą… Żyd.
    Twierdził on, że pomylono matkę Mickiewicza z jego żoną, która była z frankistów.
    Ale nie jest to wcale takie pewne. Mickiewicz do żydostwa miał się przyznać hrabiemu Xaweremu Branickiemu, a nawet wyrazić z tego powodu dumę. Matka poety była podobno również z frankistów, jako córka Hillela (Mateusza) i Anny Majewskich.

    Zgodnie z religią mojżeszową żydowskość dziedziczy się po matce.
    Stąd spory wokół pochodzenia matki Słowackiego, Salomei Januszewskiej, jakoby… Ormianki.
    Swoją drogą jako Ormianka przedstawia się również uporczywie… Julia Tymoszenko, na Ukrainie powszechnie „podejrzewana” o ukrywanie, że jej ojciec był łotewskim Żydem.

    Zabawne jest to, że u Tołstoja i Turgieniewa żydowski handlarz z reguły podaje się właśnie za Ormianina.

    Polscy heraldycy konsekwentnie nie wymieniają rodu szlacheckiego Januszewskich, zaś sam Słowacki wykazuje w swej twórczości wielką fascynację Żydami.
    Na przykład „Król-Duch” to w gruncie rzeczy popularny wykład filozofii Jakuba Franka.

    Sprawa Chopina jest najmniej jasna.
    Żydowskość poprzez matkę, Justynę Krzyżanowską, przypisywał mu w każdym razie Antonii Lange w roku 1911.
    Czy możliwe jest natomiast, że mieliśmy Żyda za króla?

    Pochodzenie książęcego rodu Ciołków-Poniatowskich jest niejasne. Pierwszym pewnym protoplastą jest dziadek króla, Franciszek. Postać tajemnicza: nie piastujący żadnych tytułów w świecie, w którym każdy szlachcic jakiś tam urząd czy tytuł posiadał. Był zbyt świeżego rodu? Magnaci zwalczający króla Stasia zawsze twierdzili, że to Żyd. Tego rodzaju pogłoski, dziś trudne do zweryfikowania, powtarzały jednak w XIX wieku również liczne opracowania angielskie i francuskie.

    VII. Wszyscy jesteśmy… Żydami?

    To teza naturalnie na wyrost – jednak po ośmiu wiekach współistnienia doprawdy trudno byłoby znaleźć dość anachroniczne naukowo dziwo, jakim byłby „czysty etnicznie Polak”.

    Prawda jest chyba taka, że jakąś domieszkę „żydowskiej krwi” mają miliony z nas. Łącznie z wielką polską arystokracją. Z Żydówkami żenili się bowiem Radziwiłłowie, Potoccy i Lubomirscy. Zaś wyłącznie żydowskich antenatów mają Lanckorońscy i Hutten-Czapscy.

    Oraz czołowi polscy antysemici. Jak Stanisław Piasecki, redaktor żydożerczego tygodnika „Prosto z mostu”. Syn Gizeli Silberfeld, córki Izraela Silberfelda i Szajndli z Austerweilów Silberfeldowej.
    Poleďż˝ na Facebook

  17. EyWey said

    https://hubalblog.files.wordpress.com/2016/06/zydokomuna21.jpg?w=676&h=439

    Psalmiści komunizmu, tworu diabla.

  18. Izaurus said

    W jakim celu utworzono komunizm? Może ten tekst odpowie na takie pytanie.
    http://abelikain.blogspot.com/2013/06/historie-zniewalania.html

Sorry, the comment form is closed at this time.