Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Nikt nie słucha Kasandry

Posted by Marucha w dniu 2017-01-13 (piątek)

Jest tylko jedna rzecz, której nie lubię bardziej od bycia zaskakiwanym przez rzeczywistość. To wtedy, gdy rzeczywistość spełnia moje najczarniejsze prognozy.

Ostatni raz byłem zaskoczony ponad półtora roku temu, gdy w pierwszej turze wyborów nie zwyciężył kandydat, który nie miał z kim przegrać lecz ten, który nie wierzył, że da się wygrać.

Potem wszystko potoczyło się zgodnie z przewidywaniami.

Po 1989 roku przebieg procesów politycznych w Polsce wykazywał dosyć duże podobieństwa do tego co działu się w innych krajach byłego bloku wschodniego, a szczególnie do sytuacji na Litwie, Słowacji i na Węgrzech. W żadnym z nich nie działo się tak samo ale w każdym ujawniały się podobne problemy jak w Polsce.

Szczególnie Węgry wydawały się podążać zbliżoną ścieżką. Choć tam, inaczej niż w Polsce, scena polityczna nie została niemal w całości zawłaszczona przez ugrupowania żywiące się legendą dawnej opozycji. Na Węgrzech o wiele dłużej niż w Polsce zachodził proces dekompozycji oraz odchodzenia od wartości lewicowych partii „postkomunistycznej” i może też dlatego odeszła ona od nich tak daleko, że praktycznie weszła ona całkowicie w rolę, jaką w Polsce odgrywała Platforma Obywatelska, w niemal ten sam sposób jak Węgierska Partia Socjalistyczna.

Prawo i Sprawiedliwość nie realizuje scenariusza węgierskiego, ale co jest oczywiste, wspólnota poglądów i zachowań oraz podobna sytuacja polityczna i ekonomiczna powodują, że metody działań i ich cele wyglądają na wspólne. Mimo, iż odniesienia historyczne są dosyć dobrze opisane i powinny być znane, mimo iż Orban działa już od kilku lat, nikt w Polsce nie chciał wyciągać wniosków. Nikt też, tak naprawdę, nie próbował przeciwdziałać samorealizującemu się scenariuszowi. Oczywiście determinizm polityczno-ekonomiczny nie jest determinizmem twardym, ale jeśli wszyscy gracze polityczni zdają się zachowywać tak, jakby grali w jednej drużynie, to trudno się dziwić, że sprawy podążają w ustalonym kierunku.

Realizacja scenariusza miękkiej dyktatury (raczej filcowej niż aksamitnej) nie była nieuchronna. ale stawała się taką na skutek zachowań aktorów.

Prawdopodobieństwu spełnienia się takiego scenariusza sprzyja traktowanie polityki jako gry. Szczególnie takiej która ma nie do końca ustalone reguły, i których przekraczanie nie jest karane. Prawo i Sprawiedliwość 10 lat temu naruszyło wszystkie zasady demokratycznej gry. Nie spotkała ich żadna kara ze strony innych graczy. Być może takie naginanie zasad też jest jedną z zasad.

Jednak w takiej grze o władzę liczy się wyłącznie sama władza. Nie ma żadnych wartości, poza tymi, które da się wykorzystać. Demokracja liberalna ma takie samo znaczenie dla polityków PiS i PO. Tyle, że posługują się nieco innymi grupami wyborców. PO posługuje się tymi, którym się wydaje, że dobrze sobie radzą, co czasem bywa prawdą. PiS wysługuje się tymi, którym się wydaje że mogło by im być lepiej. I to też bywa prawdą. Tyle, że i jedni i drudzy są wykorzystywani przez „klasę polityczną”. Klasa ta jako całość jest amoralna, nawet jeśli trafiają się w niej jednostki starające się zachowywać moralnie, nawet jeśli tylko według własnego uznania.

To wszystko odbywa się wewnątrz liberalno-konserwatywnej narracji. Co ciekawe i wspólne dla polskiej i węgierskiej sceny, to rządzące ekipy posługują się obiema retorykami na zmianę jak i jednocześnie tłumacząc swoje poczynania. Bo przecież reżyser ma prawo dowolnie żonglować scenariuszem o ile jest w stanie wywołać entuzjazm publiczności.

Odbywa się to przy całkowitej rejteradzie lewicowych wartości. Nie pasują one zupełnie do scenariusza. Lewica zakłada upodmiotowienie, zarówno jednostek jak i grup społecznych, i emancypację poprzez wiedzę i wspólne działanie na rzez realizacji wspólnego dobra.

Graczom politycznym suwerenni obywatele nie są potrzebni a nawet mogą stwarzać niebezpieczeństwa. Równość powinna pozostawać w sferze deklaracji a wiedza raczej powinna być racjonowana niż upowszechniana.

Realnym depozytariuszem lewicowych idei był niestety, realny socjalizm Wraz z jego upadkiem straciły one nośność i oparcie formalne. Bardzo trudno będzie znaleźć im nowe, tym bardziej że teza Marksa o fałszywej świadomości aktualna jest teraz bardziej, niż była wtedy, gdy ją sformułował.

Czekają nas czasy ciemne.

Adam Jaskow
https://obserwatorpolityczny.pl/

Szczerze? Nie bardzo wiem, co autor chciał nam przekazać, co przezornie składam na karb swych ograniczeń intelektualnych.
Admin

komentarzy 6 to “Nikt nie słucha Kasandry”

  1. Widetx said

    Poniewaz zgadzam sie z komentarzem Admina, pytanie: po co taki gniot zamieszczac?

    Bo miałem nadzieję, że może ktoś go zrozumie i mi wytłumaczy.
    Admin

  2. Boydar said

    A dla mnie przekaz jest jasny, ale to trzeba mieć porąbany łeb; – „towarzysze STOP utraciliśmy kontrolę STOP nic nie możemy dla was zrobić STOP ratuj się kto może STOP do zobaczenia w piekle”.

  3. witek said

    Jutro toruńczycy przeprowadzą transmisje uroczystości powitania nowych okupantów Polski….
    Brawo ojcze Tadeuszku, brawo!
    Tak pachnie zdrada.
    posłuchajcie:

    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/sobote-uroczyste-powitanie-zolnierzy-amerykanskich-polsce/

  4. anonim said

    Najlepsza jest część odnośnie żołnierzy amerykańskich…co to za kraj ta Ameryka?
    Północna czy Południowa a może Środkowa i zawitali do nas żołnierze imperium Hondurasu?

  5. banaco said

    Przede wszystkim składam serdeczne życzenia noworoczne wszystkim tutejszym bywalcom…
    A teraz do tematu:
    Sens tego artykułu (może nieco przydługiego i intelektualnie przerośniętego) wydaje się prosty i – niestety – słuszny. Można to ująć w proste stwierdzenie, że „…celem każdej władzy jest jeszcze większa władza, a celem ostatecznym jest władza absolutna.”
    Przy takim oglądzie rzeczywistości (którą w detalach opisał Orwell w „1984”) wszelkie manifestowane różnice często okazują się jedynie odmiennymi ścieżkami wiodącymi do tego samego celu…
    Pomijając kwestię różnic/podobieństw PO-PiS wystarczy wspomnieć, że Węgry mogły przecież odrzucić akceptację CETA, a tego nie zrobiły… itd, itp
    Najbardziej nośny przykład obecnie, to oczekiwania związane z prezydenturą D.Trumpa – niemal tak wielkie jak 8 lat temu zw.z B.Obamą… Jeszcze nie objął urzędu, a już dostatecznie sprecyzował swe główne cele: wzmocnienie Izraela, osłabienie Iranu i Chin… (ze wszystkimi tego konsekwencjami).
    Rosji stawia wyraźne ultimatum – relacje możemy poprawić, jeśli pomożecie nam w realizacji naszych priorytetów…
    http://www.pb.pl/4654094,84436,trump-istnieje-mozliwosc-zniesienia-sankcji-wobec-rosji
    Istnieje niemałe prawdopodobieństwo, że Rosja przyjmie te warunki…

  6. prasinos said

    ”PO posługuje się tymi, którym się wydaje, że dobrze sobie radzą, co czasem bywa prawdą. PiS wysługuje się tymi, którym się wydaje że mogło by im być lepiej. I to też bywa prawdą. Tyle, że i jedni i drudzy są wykorzystywani przez „klasę polityczną”. Klasa ta jako całość jest amoralna”

    Chyba tylko to jest godne uwagi

Sorry, the comment form is closed at this time.